Dodaj do ulubionych

po Frywolitkach

06.04.06, 15:42
Przeczytałam właśnie, a raczej przejrzałam, Frywolitki, do których jest link
na stronach TP (dzięki nchyb!)i zazdrość mnie mocno ścisnęła.
Jakie mnóstwo książek zna MM i jak pięknie się nad nimi zastanawia. A
najbardziej mi imponuje ich różnorodność. Zazdrość ściska mnie nie o to
bynajmniej, że MM lepiej jest wykształcona i bardziej oczytana niż ja, na
dodatek z pewnością o wiele piękniej formułuje myśli. Zazdrosna jestem o to,
że potrafiła sobie tak życie ułożyć, że może czytać to wszystko w takim
zakresie i rozmiarze... Ma pracę, którą chyba lubi, bo ładnie o niej mówi. Na
dodatek praca ta jest pożyteczna, gdyż przynosi ludziom wiele radości,
niezależnie od tego, jak by oceniać przesłanie. Praca ta przynosi jej, jak
się spodziewam, znaczne korzyści finansowe, czego się nie czepiam, bo ze
wszech miar słuszne jest, żeby ktoś, kto tyle radości sprawia,odnosił z tego
powodu korzyści. Ma udaną, jak mi się wydaję rodzinę. I naprawdę dużo czerpie
z życia. Wydaje mi się, że potrafi wyciągnąć urodę z każdej chwili.
Nie jestem naiwna i żyję już trochę, więc spodziewam się, że również udziałem
MM stają się frustracje, nieszczęścia i smutki, tego jednak nikomu nie udaje
się uniknąć. A rzadko kto umie sobie resztę pozasmutkową tak zorganizować, by
móc się nim cieszyć przez cały czas.
Podziwiam. I rodzi się we mnie pytanie: dlaczego mi się tak nie układa? Jako
zwolenniczka teorii, że na każdym z nas spoczywa znaczna część
odpowiedzialności za nasze życie, uznaję, że coś sobie układam źle. Bo nie
udaje mi się założyć takiej rodziny, bo nie udaje mi się czytać tego
wszystkiego, co bym chciała, bo nie mam czasu na cieszenie się gotowaniem czy
podlewaniem ogródka. I nie chodzi mi o osiągnięcia tylko o urodę dnia
szarego - na ten cel skierowane są moje ambicje. I wciąż czuję tej urody
niedosyt. Jest więc dla mnie MM nie tylko jedną z ulubionych autorek, lecz
wyznacznikiem czerpania piękna z szarości.

Być może trochę zbyt osobiście się wypowiedziałam, ale poczułam niepohamowaną
potrzebę podzielenia się refleksją...
Obserwuj wątek
    • tilija Re: po Frywolitkach 06.04.06, 17:31
      Ja również muszę się przyznać, że chyba najbardziej cenię panią MM właśnie za
      umiejętność dostrzegania piękna w codziennych, zwykłych wydarzeniach. Uwielbiam
      te fragmenty w Jeżycjadzie, które pokazują jak ważna jest zwykła rozmowa przy
      herbacie z bliską osobą, wieczór z książką w ręku, często nudzące przygotowania
      do świąt, wypad za miasto i chwile spędzone wśród przyrody. To wszystko
      przecież składa się na całe nasze życie i staram się o tym pamiętać.
      Również podziwiam MM za jej pasję czytelniczą i uwielbiam jej opisy ogrodu i
      róż, które często się pojawiają we Frwolitkach, no i oczywiście przemyślenia
      dotyczące książek.
    • oja83 Re: po Frywolitkach 06.04.06, 19:32
      dla mnie to poprostu dowód na to ,że mozna pięknie żyć

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka