Dodaj do ulubionych

przyszłość związku Pyzy z Fryckiem

14.07.06, 15:04
Moje pytanie tylko częściowo dotyczy przewidywanej zawartości "Czarnej
polewki" :), więc ośmielam się je zadać.
Jak myślicie, jak się ułożą dzieje tego związku? Czy MM naprawdę
zamierza "wybielić" Frycka i zrobić z niego kolejnego cudownie bezpłciowego
mężczyznę Jeżycjady? Czy też raczej dalej będzie się nam odbijał Pyziak? Nie
chcie mi się wierzyć w pierwsze rozwiązanie, a co do drugiego - powtórzenie
losów Gaby w tak dosłowny sposób byłoby już przesadą.
Ja sądzę, że MM doprowadzi młodzież do szybkiego ślubu (jakoś nie wyobrażam
sobie, żeby pozwoliła na urodzenie nieślubnego Borejka). Ale jakoś nie umiem
sobie wyobrazić dalszego ciągu. Może go uśmierci MM i wtedy się okaże, że
miał drugą dziewczynę w Stanach i drugie dziecko mu się miało urodzić? I
przyjechał do Polski, żeby się ratować przed amerykańskimi alimentami! A jak
już Frycek umrze, to do Polski przyjedzie ta jego dziewczyna i podrzuci
Borejkom czekoladowego synka...
Nie niemożliwe w kontekście Jeżycjady. Ale ja po prostu nie wierzę, no nie
wierzę, że osoba tak rozsądna jak MM zostawi tego Frycka tak głupio
wybielonego...
Obserwuj wątek
    • nabla_7 Re: przyszłość związku Pyzy z Fryckiem 14.07.06, 16:42
      Zastanawiałam się jakiego zachowania można oczekiwać po Fryderyku i doszłam do wniosku, że tak naprawdę to niewiele o nim wiem. Jego postać została wprowadzona w "Imieninach", a później niewiele więcej dowiedziałam się o nim. W "Tygrysie i Róży" i "Kalamburce" jest zaledwie wspomniany. W "Języku Trolli" jest oczywiście pamiętna rozmowa Z dziadkiem Borejko, ale Fryderyk działał wtedy raczej pod wpływem emocji (Róża powiedziała mu o dziecku kilka dni przed jego planowanym odlotem do Stanów) - to nie wystarcza, by dokonać jednoznacznej oceny postaci, zwłaszcza, że dokładnie nie zna się pobudek jej działań.
      W "Żabie" autorka sugeruje co prawda nie najlepsze relacje z rodzicami, ale nie zostaje ostatecznie wyjaśnione co kierowało Fryderykiem, że ukrywał przed nimi swój związek z Różą.
      Zatem - wiem o nim niewiele.

      Co do Twojego pytania, to końcówka Żaby wskazuje na to, że Róza i Fryderyk jednak będą razem i raczej nie spodziewam się, że w tej kwestii "Czarna Polewka" mnie zaskoczy.
      A "wybielenia" Fryderyka zostało już, według mnie, uczynione - właśnie w ostatnich scenach "Żaby".
      • magda_b Re: przyszłość związku Pyzy z Fryckiem 14.07.06, 16:47
        cóż, końcówki (powieści)u MM bywały różne, tzn. wiele razy wiele spraw
        wskazywało na to, że dana para bedzie razem, a następne tomy przynosiły
        odmianę, nie zawsze przez czytelników pożądaną...
      • dakota77 Re: przyszłość związku Pyzy z Fryckiem 14.07.06, 16:48
        W prawdziwym życiu mogłoby się okazać, że ten zwiąźek nie przetrwa. Bo przecież najpierw był
        szczenięcym zauroczeniem, potem, kiedy już byli na studiach stał się dziwne koleżeński ( nawet
        rodzina Frycka myślała, że Róża to tylko jego kumpelka). Może na tym etapie ze strony Frycka to było
        już tylko przyzywyczajenie i sympatia, a nie wielka miłość?:). Może gdyby nie zagrały hormony i nie
        doszło do poczęcia dziecka rozstałby się z Pyzą jeśli nie przed wyjazdem na stypendium, to po nim?
        Ale skoro dyskutujemy o świecie stworzonym przez MM, przypuszczam, że ta para weżmie ślub i
        będzie żyła długo i szczęśliwie.
        • laura-gomez Re: przyszłość związku Pyzy z Fryckiem 14.07.06, 16:59
          Też mi się wydaje Dakoto, że Fryderyk Róży nie kocha; nie wiem, dlaczego z nią
          jest, chyba z przyzwyczajenia.
          • dakota77 Re: przyszłość związku Pyzy z Fryckiem 14.07.06, 17:02
            Ja oczywiście wiem, że każdy związek wygląda inaczej, że każdy inaczej okazuje uczucia. Ni ekażdy jest
            wylewny. Ale ja tam po prostu uczucia jakoś nie widzę.
            • prezerwator2 Re: przyszłość związku Pyzy z Fryckiem 14.07.06, 17:55
              Nie mam wątpliwości: będzie wesele, a potem "wszyscy żyli długo i szczęśliwie",
              a małej Mili regularnie będzie przybywało rodzeństwa:P
              Niestety, w prawdziwym życiu raczej tak nie bywa...
              • the_dzidka Re: przyszłość związku Pyzy z Fryckiem 14.07.06, 21:00
                Frycek jest, i zawsze był, typem naukowca. Dla niego najważniejsza jest nauka
                (nie ta szkolna, ta Prawdziwa). Przecież nawet na pierwszym spacerze z Pyzą
                ględził jakieś techniczne dane na temat gwiazd i planet :) Takie typy istnieją,
                niezależnie od dziedziny nauki (może być fizyka, może i filozofia), i tylko na
                tym się skupiają, a to co im się przydarza niejako po drodze, to tylko dodatek.
                Jak się trafiła dziewczyna, to fajnie, jest dziewczyna. Jak się przydarzyła
                ciąża, no to już jest powód do zdenerwowania, ale ostaecznie, niech będzie. W
                końcu wrzeszczące niemowlę nie będzie przeszkadzać w kontynuowaniu kariery
                naukowej, zwłaszcza, kiedy mama niemowlęcia ma do dyspozycji całe zastępy
                rodzinnych opiekunek. Tym bardziej, że znając beznadziejny
                charakter "wspaniałej" Różyczki, pogodzi się ona z sytuacją, biorąc na siebie
                troskę o całą prozę życia codziennego. Wypisz wymaluj jak jej babcia (przeciez
                Ignac nawet rachunku nie umiał zapłacić) i mama.
                • musicbox Re: przyszłość związku Pyzy z Fryckiem 14.07.06, 23:03
                  I poza tym, jakoś mi sie wydaje, że nie śmiał wspomnieć rodzicom o ciąży Róży,
                  bo mu zwyczajnie wstyd było... Dla rodziców był zawsze ideałem, który nie
                  sprawia kłopotów - w odróżnieniu od Wolfiego:-)
                • senseeko typ naukowca 10.09.06, 13:43
                  Dokladnie tak the_dzidko. To jest ten typ. tylko Pyzy mi zal... Nie pasują do
                  siebie z Fryckiem ot co.
                  To znaczy pasują o tyle, że Pyza chętnie się poświęci na ołtarzu miłości. Juz
                  zaczęła się poświęcać studiując jak idiotka (i jak jej Babcia swego czasu)
                  dziedzinę, która jej ani ziębi ani grzeje, ale takie poświęcanie dobrych owoców
                  nie przynosi ot co!

                  Wiem co pisszę bo sama mam typ naukowca za męża i sam jestem takim typem tylko
                  w babskim wydaniu no ale my mamy kompletnie odrębne specjalizacje i to jest
                  dopiero smak życia jak się ścieramy w poglądach. Dla tych iskier warto czasem
                  znosić drobne niedogodności. To jest cudowna rzecz takie ogniste dyskusje a ile
                  się z tego rodzi nowej jakości! Ha!
                  A u Pyzy będzie tylko "tak, kochanie" "jakiś ty mądry kochanie"... nuda szarośc
                  a z czasem też brak szacunku dla Pyzy.
                  Einstein w ten sposób urządził swoją żonę, a potem i tak puścił ją w trąbę
                  zachwycając się pełnokrwistymi kobietami "nie przy mężu"
                  A ich pierwsze jeszcze przedmałżeńskie dziecko komuś oddano i nikt nie wie
                  jakie były dalsze jej losy (bo to była dziewczynka). Pewnia zmarła na wszawicę
                  w jakimś obskurnym sierocińcu nie wiedząc nawet ze jej tfu tatuś zarabia krocie.
          • senseeko Re: przyszłość związku Pyzy z Fryckiem 10.09.06, 13:35
            laura-gomez napisała:

            > Też mi się wydaje Dakoto, że Fryderyk Róży nie kocha; nie wiem, dlaczego z
            nią
            > jest, chyba z przyzwyczajenia.

            I z powodu złapania w "pułapkę biologiczną" he,he
            Też mam takie odczucia.
            Frycek w ogóle od początku był dziwny i nie wiem co Pyza w nim widzi.
            Ja rozumiem zauroczenie - w końcu rozegrał tę partię w "Imieninach" jak
            wytrawby szachista i Pyza po prostu musiala się zakochać, ale czy zyskał przy
            bliższym poznaniu?
            Lucy M Montgomery powiedziałaby, że to kwestia honoru, bo przecież się
            zaręczyli więc mają obowiązek się pobrać chyba ze zajdą naprawdę
            nieprzewidziane okoliczności i ktoraś strona zwróci słowo, ale u MM to jest
            inne pokolenie więc zaręczyny nie mają takiej rangi jak kiedyś.
      • liliaweneda Re: przyszłość związku Pyzy z Fryckiem 15.07.06, 15:08
        Frycek będzie pochłonięty pracą naukową, której poświęci 90 % swojej uwagi;
        pozostałe 1O% swego zainteresowania skupi na żonie (potulnej, uśmiechniętej
        Róży-kurze domowej), dzieciach i reszcie rodziny.
        • m_agata Re: przyszłość związku Pyzy z Fryckiem 13.08.06, 12:38
          F to chyba kolejny typowy facet borejkowy (taki jak ignacy i grzegorz),
          widocznie kobiety w tej rodzinie zawsze muszą nieść ten sam krzyż :)
          • jedynataka Re: przyszłość związku Pyzy z Fryckiem 13.08.06, 13:24
            tak sobie pomyslalam, ze Fryderyk to taki typ, ktory wymarzyl sobie idealne
            zycie (w swoim stylu). Bedzie mial madra zone, piekne, genialne dzieci, no i
            mase czasu na odkrycia naukowe (moga byc oone polaczone z profitami typu
            podoroze i wysokie zarobki). No i jak to konsekwentne chlopie, zaczal realizowac
            swoj plan juz w liceum. Roza pasuje do niego jak ulal, bo i madra i ladna, a
            przede wszystkim bardzo borejkowa (czyt. przeszkadzac nie bedzie). I mysle sobie
            dalej, ze jesli to malzenstwo dojdzie do skutku, to niestety Roza zostanie
            wtloczona w uroczy domowy kieracik (bez budki z kurczakami, ale za to za calym
            domem na glowie). Bedziez tego powodu niewyobrazalnie szczesliwa, gdyz rola zony
            i matki genialnej rodziny jest przeciez jej wymazona! A Frycek bedzie mezem na
            miare Ignaca.
            Oczywiscie, gdyby MM mialaby ochote byc przewrotna, to moglaby np. wyemancypowac
            troche Roze i opisac sytuacje, gdy oboje rodzice pracuja, a obowiazki domowe sa
            podzielone po rowno. Jednak zdaje sobie sprawe, ze taki dramatyczny zwrot jest
            malo mozliwy.
            pozdrawiam serdecznie

            ps mam nadzieje, ze pani Musierowicz nas mimo wszystko zaskoczy i bedzie wiele
            nowych tematow do dyskusji!
          • anutek115 Re: przyszłość związku Pyzy z Fryckiem 13.08.06, 21:04
            Pozwolę sobie się nie zgodzic :-). Mila i Gabrysia (w związku z Grzegorzem) nie
            niosą swojego krzyża, one są w tych związkach szczęśliwe, jakkolwiek wiele osób
            na tym forum nie potrafi sobie tego wyobrazic (łącznie ze mną, jeśli chodzi o
            Milę). Pierwszą bohaterką, która - jeśli jej związek zostanie zalegalizowany,
            pobłogosławiony licznym potomstwem i nie rozpadnie się - będzie dumnie i z
            godnością nieśc swój krzyż będzie nasza słodka Różyczka. Już teraz pisząc o niej
            Autorka bez przerwy używa słowa "dzielna". Za nic tej dzielności nie wyczuwam,
            Róża to moim zdaniem najbardziej rozmemłana bohaterka, jaką można sobie
            wyobrazic, po prostu stworzona do "noszenia krzyża".
            • jedynataka Re: przyszłość związku Pyzy z Fryckiem 14.08.06, 12:31
              Pyzia jest dzielna... jak Matka Polka, jak kwoka dla przyszlych pisklat. W
              trosce o dobro rodziny i dzieci przede wszystkim, poswieci swoje dobro i zrobi
              to z piesnia na ustach! Oczywiscie mozna sie spierac, gdyz przeciez dobro jej
              dzieci jest takze jej dobrem. Ale mam taki nieznosny zwyczaj postrzegania kobiet
              nie tylko przez pryzmat ich macierzynstwa. Po co bylo konstruowac fajna
              dziewczeca postac, by w wieku 23(?) odebrac jej szanse na wlasny rozwoj?
              Oczywiscie Pyza skonczy studia (bo jakze to borejkowna bez wyksztalcenia) ale
              Fryderyk zawsze bedzie wazniejszy (jak sadze, palcem nie ruszy przy niemowleciu,
              zeby zona mogla poswiecic sie np. zyciu zawodowemu czy innej 'fanaberii').
              Szkoda, bo ja na prawde lubie Pyze i chcialabym miec rowiesniczke do
              utozsamiania sie po trochu chociaz.
              • m_agata Re: przyszłość związku Pyzy z Fryckiem 14.08.06, 13:46
                pragnę odwołać to co napisałam - okazuje sie ze Fryderyczek potrafi ciężko
                pracować a nie tylko siedzieć w ksiązkach. mysle też jednak że mimo tego będzie
                to nowe wcielenie Ignacego :)
                pozdrawiam
                • anutek115 Re: przyszłość związku Pyzy z Fryckiem 14.08.06, 19:46
                  Mnie się wydaje, że jednak Ignacy jest sto razy lepszym człowiekiem, niż Frycek
                  kiedykolwiek będzie. Ignacy to trochę niedojda, ale w dużej mierze jest to
                  "zawinione" przez Milę, która go rozpieściła, odcięła od obowiązków domowych,
                  Frycek natomiast to czystej wody egoista. Jak mu Pyza będzie w czymś
                  przeszkadzac, strząśnie ją z siebie jak zbędny balast i nawet się za siebie nie
                  obejrzy - to znaczy, tak zrobiłby w realnym życiu, bo w tym borejkowskim pewnie
                  będą sobie żyli długo, a Autorka będzie nas usilnie przekonywac, że także
                  szczęśliwie.

                  Do jednejtakiej - po "Żabie" ja Pyzy wręcz nie znoszę. W ogóle przez ten wątek
                  nie znoszę "Żaby". Zrobic z Pyzy, i tak za dobrej, takie rozlazłe stworzenie,
                  bez przerwy "promieniejące swym łagodnym uśmiechem", brr!!! Ale robienie z
                  fajnych dziewczyn, z którymi pół forum chciałoby się zaprzyjaźnic, z ambicjami,
                  pomysłem na życie, inteligentnych - "promieniejących łagodnymi uśmiechami",
                  obwieszonych dziecmi, podobno wykształconych, ale niespecjalnie realizujących
                  się zawodowo matek, to chyba specjalnośc MM.
                  • the_dzidka Re: przyszłość związku Pyzy z Fryckiem 15.08.06, 19:59
                    > Do jednejtakiej - po "Żabie" ja Pyzy wręcz nie znoszę. W ogóle przez ten wątek
                    > nie znoszę "Żaby". Zrobic z Pyzy, i tak za dobrej, takie rozlazłe stworzenie,
                    > bez przerwy "promieniejące swym łagodnym uśmiechem", brr!!!

                    Ja jeszcze dodatkowo płaczę, kiedy wspomnę sobie, jak Pyza wygląda (rysunki
                    MM). Jest cos w tej twarzy, w spojrzeniu, co budzi szacunek. A potem poznajemy
                    ją i jej poglądy, i kicha!!! Że może tak porównam: gdybym zobaczyła taką Pyzę w
                    tramwaju, pomyslałabym sobie, że to musi być superfajna kobieta, mądra,
                    życiowa, zrównoważona, że wspaniale byłoby się z nią zaprzyjaźnić. A potem
                    zaczęłabym z nia w tym tramwaju rozmawiac, potem spotkałabym sie z nią na
                    kawie, i... wiała gdzie pieprz rośnie, przerażona, że ta super z pozoru kobieta
                    okazała się rozmamłaną, irytująca kukłą!!
    • waleryana W obronie Frycka 14.08.06, 20:12
      A ja uważam, że to nie tak, iż F. jest draniem, a Pyza wykorzystaną
      niewinnością. Oboje nieźle namieszali nie rozmawiając o podstawowych
      oczekiwaniach wobec siebie i oczekując, że druga strona "się domyśli", aż doszło
      do czego doszło, no i dziecko się urodzi lada dzień (tzn. pewnie już obchodzi 1
      urodziny, ale ja na razie o tym, o czym wiemy).
      F. wrócił, pewne przemyślenia poczynił, pozostaje mieć nadzieję, że rodzina w
      końcu pozwoli im spokojnie porozmawiać i wyjaśnić sobie parę spraw.
      Tu właśnie dochodzę do wniosku, że wiem, dlaczego zakończenie Żaby jest jakie
      jest, tzn. że nie dochodzi do żadnej rozmowy. Przecież u Borejków poważne
      rozmowy możliwe są wyłącznie poza domem, gdy nikt nie nasłuchuje pod drzwiami i
      nie pcha się z cytatem na ustach do zacieśniania kontaktów towarzyskich.
      Pamiętna scena w "imieninach", gdy F. przybywa do domu Borejków pierwszy raz,
      jest tu znamienna.
      Zatem jeśli ktoś pójdzie wreszcie po rozum do głowy i wybije Ignacowi z głowy
      pomysły z rapierem i cytowaniem Plutarcha, zamknie w odosobnieniu szpiegującego
      miągwę i F. będzie mógł spokojnie pogadać z Różą, to może nie być tak źle.
      Zwłaszcza, jeżeli faktycznie F. ma środki na zakup własnego lokum i Różyczka
      wyprowadzi się od mamusi zamiast sprowadzić jej na głowę swego małżonka.
      • anutek115 Re: W obronie Frycka 14.08.06, 23:00
        No, ja też nie uważam, że jest draniem. Uważam, że jest egoistą. I nie uważam
        Róży za wykorzystaną niewinnośc - jakoś tak mi się wydaje, że to on był jednak
        bardziej wykorzystany. Są siebie warci, moim zdaniem. Dlatego też nie
        wypowiedziałam się na ich temat w wątku "niedobrane pary" :-), chociaż mnie korciło.
        Faktem za to jest, że by zaistnieli jako , że to tak ujmę "własne osobowości", a
        nie te przetworzone przez borejkowski filtr, powinni się wyprowadzic. Tylko, że
        obawiam się, że wyprowadzając się gdziekolwiek poza oficynę w tej samej
        kamienicy wpadliby jak kamień w wodę (podobnie jak Patrycja, Natalia, Elka,
        Bella) i nie dowiedzielibyśmy się nigdy, czy im się to wybicie na niepodległośc
        udało i opłaciło.
    • agnieszkagosia Re: przyszłość związku Pyzy z Fryckiem 16.08.06, 15:49
      Sadzę, ze w rzeczywistości kreowanej przez panią MM będzie to oczywiście wielka
      miłośc i związek do końca życia
      W rzeczywistości prawdziwej byłoby inaczej. Bo co niby miałoby łączyć
      inteligentnego, pracowitego, naładowanego pasjami i żądnego wiedzy młodego
      faceta z panienką, której ambicje zaspokaja budka z kurczakami, która na studia
      idzie za chłopakiem a niezgodnie ze zdolnościami, która przez cały rok nic nie
      robi (dziekanka wzięta jeszcze przed ciąża...) i która umyślnie wrabia go w dziecko.
      Jeżeli Fryderyk jest rozsądny to powinien absolutnie z Róża się nie zenić.
      Oczywiście załatwić uznanie ojcostwa, alimenty, widzenia z dzieckiem, wpływ na
      jego wychowanie ale nie brać sobie takiej mimozy kanapowej na głowę. Bo obsługę
      kuchenną, gotowanie i sprzątanie może sobie załatwić za pomocą pomocy domowej
      albo sam, niepotrzebna jest żona, dla której błyskiem intelitgencji jest
      wrobienie go w dziecko aby mocniej go związać ze soba...
      AGa
      • monikate Re: przyszłość związku Pyzy z Fryckiem 16.08.06, 18:43
        A może on takiej żony potrzebuje? Nieabsorbującej? Niewymagającej? Przy której
        nie trzeba się wysilać, przy której można się poczuć jak w wygodnych kapciach?
        Owszem, obsługę domową może zapewnić gosposia, ale do obsługi łóżkowej dobra
        jest ładna i ciepła Róża.
        Wiercie mi, spotkałam w życiu paru naukowców, dobrych specjalistów w swoich
        dziedzinach i szokiem było dla mnie poznanie ich żon... takie gąski Balbinki.
        Do końca tego nie rozumiem, ale się przyzwyczaiłam (?)
        • berek_76 Re: przyszłość związku Pyzy z Fryckiem 24.08.06, 23:54
          > A może on takiej żony potrzebuje? Nieabsorbującej? Niewymagającej? Przy której
          > nie trzeba się wysilać, przy której można się poczuć jak w wygodnych kapciach?
          > Owszem, obsługę domową może zapewnić gosposia, ale do obsługi łóżkowej dobra
          > jest ładna i ciepła Róża. Wiercie mi, spotkałam w życiu paru naukowców,
          > dobrych specjalistów w swoich dziedzinach i szokiem było dla mnie poznanie ich
          > żon... takie gąski Balbinki.
          > Do końca tego nie rozumiem, ale się przyzwyczaiłam (?)

          A ja, zgorzkniała ostatnio nieco życiowo, dodam, że zwykle jeszcze jest wtedy
          koleżanka z pracy :-/ , z którą się, oczywiście, tylko rozmawia, bo o czym, na
          Boga, można rozmawiać z tą miłą, ale jednak gęsią, która miota się między
          garnkiem, pieluchą i wózkiem z zakupami?

          I o ile uwierzyłabym, ze Frycek się na związek z Pyzą zdecyduje, o tyle w obraz
          sielanki i idealnego uzupełnienia połówek już nie bardzo.

          -----------------------
          Berek, mama Żaby (11.06.2002) i Dasi (19.03.2005)
      • senseeko Czy ktoś mnie oświeci? 10.09.06, 14:54
        agnieszkagosia napisała:

        > Bo co niby miałoby łączyć
        > inteligentnego, pracowitego, naładowanego pasjami i żądnego wiedzy młodego
        > faceta z panienką, której ambicje zaspokaja budka z kurczakami,


        Chyba Żabę przeczytałam za szybko, ale nijak mi się ta budka z kurczakami z
        Pyzą nie kojarzy. Po prostu nie pamiętam niczego takiego. Żadnych kurczaków w
        Jeżycjadzie (poza "Małomównym i Rodziną" oczywiście). A tymczasem już drugi raz
        pada to wyrażenie "budka z kurczakami" w tym watku.
        Przypomni ktoś?
        • ready4freddy Re: Czy ktoś mnie oświeci? 10.09.06, 15:51
          otoz pani Szkoppe, przepraszam, Schoppe :) podczas wizyty u Borejkostwa martwi
          sie, ze przeciez Rozyczka nie ma jeszcze dyplomu, zawodu.., na co Pyza smialo
          odpowiada, ze dla dziecka moze robic wszystko, byc babcia klozetowa albo smazyc
          kurczaki w budce. i jeszcze, ze astronomia wraz z astrofizyka jej obrzydla.
          wtedy pada rowniez owo slawetne stwierdzenie, ze "mozna czuc radosc i dume nawet
          przy myciu podlogi". co jest poniekad spojrzeniem w slusznym kierunku, bo Roza
          chyba niewiele wiecej potrafi, poki co :)
          • senseeko Re: Czy ktoś mnie oświeci? 10.09.06, 16:30
            Aaa teraz rozumiem. Ale w tym kontekscie nie mozna mówić o Róży, że jej ambicje
            kończą się na budce z kurczakami. Po prostu ma priorytety. Dziecko jest na
            czele.
      • ready4freddy Re: przyszłość związku Pyzy z Fryckiem 10.09.06, 16:00
        zebyz to jeszcze zaspokajala jej ambicje owa budka... moim zdaniem ten cholerny
        promyczek ;) nie ma bladego pojecia, co dalej, ale z twarz pokerzysty struga
        twardziela, "kobiete pracujaca, co zadnej pracy sie nie boi" i rzuca pierwsze z
        brzegu: "budka z kurczakami". nie wiem dlaczego przypomnial mi sie skecz Monty
        Python o facecie, ktory ma dosc bycia ksiegowym i chce zostac pogromca lwow :)
        kto zna, bedzie wiedzial ;)
    • anutek115 Re: przyszłość związku Pyzy z Fryckiem 18.08.06, 15:31
      Oj, chyba postac Róży się Autorce nie udała... Zauważyliście? Pisze o niej jako
      o inteligentnej (jak to Borejkówna), błyskotliwej, wykształconej (mniejsza o te
      studia, po pierwsze jakieś na pewno skończy, po drugie powinna w domu rodzinnym
      nasiąknąc kulturą i erudycją), nad wyraz sympatycznej, a ostatnio jeszcze
      niezłomnej, dzielnej i z charakterem, a coraz więcej osób odbiera ją jako ciepłe
      kluchy, w zasadzie bez charakteru, o ambicjach, które zaspakaja praca w budce z
      kurczakami (tu się nie zgodzę z przedmówczyniami. Ambicji Róży nie zaspakaja
      praca w budce z kurczakami. Ona tylko twierdzi, że gotowa byłaby się jej podjąc
      dla swojego dziecka, a to co innego. Choc, oczywiście, dla swojego dziecka
      czyniłaby to z uśmiechem na ustach ;-)), a ostatnio pojawia się nawet sugestia,
      że dla Frycka stanowiłaby tylko kuchenną (i łóżkową, o zgrozo!!!) obsługę... To
      chyba ie tak miało byc...
      • dakota77 Re: przyszłość związku Pyzy z Fryckiem 18.08.06, 15:46
        To od jakiegoś czasu typowe dla MM, niestety. Autorka deklaratywnie nas
        zapewnia o cnotach bohaterów, ale ich działania mówią nam co innego.
        • anutek115 Re: przyszłość związku Pyzy z Fryckiem 18.08.06, 16:56
          Rzeczywiscie, a wypadku Róży deklaratywnośc posunięta została niemal do granic
          absurdu. Uchybień u innych, w zamierzeniu idealnych, bohaterów, trzeba sie
          jednak doszukiwac, a tu! Ciągle tylko: dzielna i miła, miła i dzielna, słowo
          "miła" mi już totalnie obrzydło, na każdej stronie "Żaby" użyte conajmniej raz,
          zwykle w połączeniu z Różyczką...
    • justyna302 Re: przyszłość związku Pyzy z Fryckiem 24.08.06, 14:32
      Wczoraj sięgnęłam do poduszki po "Tygrysa i Różę" i ze zdumieniem prawie na
      samym początku znalazłam fragment, kiedy Laura snuje rozważania m.in. na temat
      związku siostry z Fryderykiem. Mniej więcej chodzi o to, że Frycek jeszcze nie
      zauważył w Laurze kobiety, za to cytuje z pamięci "Pyzę wielbił bezkrytycznie,
      nawet przy rodzinie nazywał ją swoją Różyczką i jeśli wierzyć zakulisowym
      pogłoskom zaręczył się z nią potajemnie w stogu siana".
      I tu zbaraniałam.
      No to jak to było: Wpadka, niekonsekwencja autorki, która zapomniała, że
      pierwotnie Frycek nosił Pyzę na rękach i ubóstwiał nie wstydząc się tego?
      Bo czy możliwa jest aż taka dwulicowość Fryderyka żeby przy Borejkach szalał za
      Różą, a za ich plecami udawał, ze to tylko koleżanka? Byli narzeczonymi
      przecież, a on kłamał swoim rodzicom ze ona nic dla niego nie znaczy? Toż to
      najpospolitsza podłość!
      Z drugiej strony były wcześniej objawy, że cś tu nie gra ( a to nie pocałował
      Pyzy na powitanie bo sie spieszył na sprawdzian, a to wygospodarowywał dla niej
      tylko dwa popołudnia w tygodniu, a to nie poszedł z nią na wesele Nutrii bo
      miał do napisania referat ) ale dla mnie i tak taka zmiana zachowania była
      szokiem. W ogóle niekonsekwencja w dziejach tego związku jest dla mnie
      porażająca.
      • liliaweneda Re: przyszłość związku Pyzy z Fryckiem 24.08.06, 16:42
        może nie powiedział rodzicom o Róży, bo sie bał, że zaczną się kazania
        typu: "ty się lepiej ucz, a nie zajmuj się dziewczynami, bo jeszcze która
        zastawi na ciebie pułapką biologiczną". a poza tym w TiR był z Różą dopiero od
        roku, zauroczenie i te sprawy.. po 7 latach znajomości już nie ma takiej chemii
        jak na początku
        • justyna302 Re: przyszłość związku Pyzy z Fryckiem 25.08.06, 08:14
          Jasne, że pierwsze zauroczenie po pewnym czasie musało przygasnąć, ale to i tak
          wg mnie nie tłumaczy jakim cudem rodzice Fryderyka nie zauważyli, że przez
          ładnych parę lat ich syn jest w poważnym związku? Czy Róży nie przeszkadzało
          to, że Frycek tyle czasu przychodzi do Borejków na herbatkę, natomiast jej nie
          zaprosi do siebie na obiad, na drugi dzień Swiąt, nie przedstawi np. swojej
          prababci, nie zaproponuje kiedys spotkania obu rodzin? Ja, gdyby mój wieloletni
          chłopak tak postępował, naprawdę zastanowiłabym się nad jego zamiarami w
          stosunku do mojej osoby.
          Chociaż gdyby się tak głębiej zastanowić to chyba w jeżycjadowym świecie
          wyłącznie chłopcy przesiadywali w domach swoich dziewczyn ( szczególnie ci od
          panien Borejko ) ale żeby dziewczyny u chłopaków to już chyba raczej nie do
          przyjęcia..
          • jedynataka Re: przyszłość związku Pyzy z Fryckiem 25.08.06, 12:07
            Danuśka przesiadywała u Pawełka, ale ona nie była najsympatycznijeszą postacią
            pod słońcem.
            Natomiast co do tego, o czym Frycek po powrocie do domu ma rozmawiać z mamą
            Pyzą, to obawiam się, że patrząc na jego rodzinę, dochodzę do wniosku, że o
            niczym, ew. pokółocą sie odrobinę. Serio oni są tak niedorośli do małżeńśtwa, że
            aż mnie telepie, kiedy myślę o ich przyszłości i o doskonałym przykładzie, jaki
            MM daje czytelniczkom.
            • jottka Re: przyszłość związku Pyzy z Fryckiem 25.08.06, 12:29
              jeszcze kreska u maćka mi sie skojarzyła, choć niby pod szlachetnym pretekstem
              korepetycji:) no ale to może sytuacja wyjątkowa, biedne dziewczę (i chłopię) z
              dala od rodziców - albo po prostu pani mm była młodsza i jakoś normalniej
              podchodziła do zagadnienia
          • liliaweneda Re: przyszłość związku Pyzy z Fryckiem 25.08.06, 15:03
            zapewne dlatego, ze przesiadywanie u chłopaków, szczególnie późnym wieczorem,
            jest nieprzyzwoite, a przynajmniej takie było za czasów młodosci MM. tak się
            utarło, że to narzeczony odwiedzał narzeczoną a nie na odwrót. dzisiaj jest
            inaczej i faktycznie na miejscu róży zaczełabym się zastanawiać, dlaczego mój
            chłopak nie zabiera mnie od czasu do czasu do swojego domu (poza tą pojedynczą
            wizytą w Koszutach na urodzinach babci)
          • senseeko Re: przyszłość związku Pyzy z Fryckiem 10.09.06, 15:21
            justyna302 napisała:

            > Ja, gdyby mój wieloletni
            >
            > chłopak tak postępował, naprawdę zastanowiłabym się nad jego zamiarami w
            > stosunku do mojej osoby.

            Ty tak, ale Pyzunia jest naiwna i przyzwyczajona do tego, ze na facetów nie
            można liczyć, tylko trza ich kochać takimi jacy są.
      • szprota nie broniąc tej pary 24.08.06, 16:42
        bo mi się żadne z nich nie podoba, chciałabym zauważyć, że mówimy tutaj o
        związku (?) / znajomości, która trwa przez lata, a zaczęła się w okresie mocno
        nastoletnim. bohaterowie mieli prawo zmienić się przez ten czas, romantyczny
        epizod w stogu siana mógł już nieco pójść w zapomnienie, a w tzw międzyczasie
        zaczęły im się studia. nie wiem, jak dla was, ale dla mnie to był okres
        najintensywniejszych zmian w życiu.
        wyobrażam sobie, że jeszcze w liceum Fryc wielbi Różyczkę (tego cholernego
        promyczka), a na studiach dostaje skrzydeł, zauważa resztę świata, mogę mniemać,
        że nie tylko tego związanego z Nauką, bo przecież oprócz tego, że naukowiec, to
        młody heteryk wszak jest.
        jestem skłonna wręcz postawić hipotezę, że Róża, w przeciwieństwie do Fryca nie
        czująca się jak ryba w wodzie na tychże studiach, jest zagubiona, bez pomysłu na
        życie, szuka jakiegoś sposobu, by jej się ukochany nie wymknął i być może po
        jakiejś walce wewnętrznej (że nie uchodzi tak bez ślubu) przełamuje się i z
        zaciśniętymi zębami i czym innym ;) decyduje na czynności, w wyniku których
        natura sama działa...? może na ten przykład chce tym uwiedzeniem uprzedzić
        panienki o lżejszych obyczajach z akademików, z którymi pewnie oboje mieli
        styczność na wykładach?
        PS tylko niech mi nikt głowy nie urwie za lekkość obyczajów w akademikach! nie
        chcę generalizować od siebie, ale ową contra spem spero nieurwaną głowę dam, że
        M.M. stać na takie uogólnienie.
      • senseeko dwulicowośc Frycka 10.09.06, 15:19
        justyna302 napisała:

        > No to jak to było: Wpadka, niekonsekwencja autorki, która zapomniała, że
        > pierwotnie Frycek nosił Pyzę na rękach i ubóstwiał nie wstydząc się tego?
        > Bo czy możliwa jest aż taka dwulicowość Fryderyka żeby przy Borejkach szalał
        za
        >
        > Różą, a za ich plecami udawał, ze to tylko koleżanka? Byli narzeczonymi
        > przecież, a on kłamał swoim rodzicom ze ona nic dla niego nie znaczy? Toż to
        > najpospolitsza podłość!
        > Z drugiej strony były wcześniej objawy, że cś tu nie gra ( a to nie pocałował
        > Pyzy na powitanie bo sie spieszył na sprawdzian, a to wygospodarowywał dla
        niej
        >
        > tylko dwa popołudnia w tygodniu, a to nie poszedł z nią na wesele Nutrii bo
        > miał do napisania referat ) ale dla mnie i tak taka zmiana zachowania była
        > szokiem. W ogóle niekonsekwencja w dziejach tego związku jest dla mnie
        > porażająca.

        A dla mnie to jest właśnie bardzo konsekwentnie opisana dwulicowość. I to nawet
        nie tyle dwulicowośc podła, co egoistyczno głupia. Frycek ma co w
        rodzaju "pozwolenia" Borejkow na okazywanie Rózy uczuc, wiec okazuje, bo tego
        od niego oczekują i Roza i borejkowie. natomiast domu woli w to
        niewtajemniczać, bo w domu Największy Autorytet czyli ojciec Shoppe oczekuje od
        Frycka przede wszystkim tego, że będzie się on dobrze uczył i nie zawracał
        sobie głowy dziewuchami.
        Więc się dobrze uczy a Różę przedstawia jako koleżankę. Li i jedynie.
        I to jest psychologicznie skonstruowane bardzo prawdopodobnie i perfekcyjnie.
        DLATEGO właśnie z tego rysu Fryderyka wyłamuje mi się zakończenie Żaby. Ono
        jest "z innej bajki"
        No chyba, ze Frycek tylko wobec Borejków zagra zięcia marnotrawnego a wobec
        rodziców chciał zagrać naukowca tylko mu nie wyszło, bo rodzice dziwnym trafem
        się dowiedzieli o "jego" ciąży. A skoro teraz oczekują, że oprócz naukowca
        okaże się tez mezczyzną, to coż... Frycuś się okaże :P
    • agnieszkagosia Re: przyszłość związku Pyzy z Fryckiem 25.08.06, 15:01
      Myślę, że Róża w sposób zamierzony polowała na Frycka i złapała go przy użyciu
      jedynej dostępnej sobie metody. Słusznie zauważono - czym innym jest fascynacja
      nastolatków, deklaracje o wspólnym spędzeniu czasu ziemskiego. Czym innym okres
      kiedy facet widzi, że panna uwiesiła się na nim jak bluszcz. Idzie na studia
      niezgodne z jej talentami tylko dlatego aby być z nim, złości się o jego
      zainteresowania, sama własnych nie posiada (wiemy, że Laura śpiewa, myśli o
      dziennikarstwie. Jeszcze wcześniej - Laura jest istotą myślącą - wątpi, szuka,
      zastanawia się. Pyza jest istotą uśmiechającą się i rozsiewającą spokój,
      łagodzącą spory), nic o nich nie wiemy przynajmniej. O czym ma rozmawiać
      dorastający, dojrzały psychicznie facet wybitnie zdolny, naładowany pasjami z
      panienką, która złości się o rzadkie spotkania i jedyne co umie to wisieć na
      nim. Na miejscu Frycka widząc tak toksyczną rodzinę (córka powiela schemat
      matki - nieslubna ciaża, matka córki z nadal nieoderwaną pępowiną, dziadek
      dziewczyny szpieguje, ocenia i wywala z domu, rządzi w sposób despotyczny, brak
      jednego miejsca do spokojnej rozmowy, podsłuchiwanie i podglądanie,
      psychopatyczny stary - maleńki Ignaś) wiałabym nbie tylko do Houston ale i
      dalej. owszem alimenty można takiej pannie dać czy pomagać wychować dziecko ale
      nie wiązać się. Bo taka panna zniszczy całkiem.
      Agnieszka
    • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: przyszłość związku Pyzy z Fryckiem 26.08.06, 19:51

      Ależ kochani! Czy nie zastanowiła was rzecz najdziwniejsza?? Róża i Fryderyk
      przez lata całe nie dawali światu poznać, że chodzą ze sobą. Ktoś mówił, że
      widywał ich na ulicy, jak razem szli na uczelnię - i nawet nie dotykali się.
      Czyste koleżeństwo. A przecież wyznali sobie miłość i, hehe, zaręczyli się - w
      wieku lat 16!

      Patologia.

      Na studiach miałam taką współlokatorkę, która uczyła się na katolickiej uczelni
      i działała w jakichś kościelnych organizacjach. Przychodził do niej narzeczony z
      tych samych sfer. Nawiasem mówiąc, lubił on zasiadać w kuchni i wygłaszać
      kazania np. o tym, że w książkach do muzyki powinien na pierwszej stronie być
      hymn państwowy, bo inaczej dzieci wyrosną na Europejczyków... Jezus Maria, para
      jak z "Obciachu" Kingi Dunin... :-)))) I oni wyraźnie unikali tego, żeby się
      nawet dotknąć! To nie do wiary, ale naprawdę. Nie daj Boże już objąć albo pocałować.

      Uważam, że tacy ludzie są głęboko uszkodzeni.

      Jeśli chodzi o Jeżycjadę, to kompletnie nie rozumiem, skąd takie zimne
      zachowanie mogłoby wynikać. A po drugie, skąd w takim układzie nagle przyszłoby
      Róży do głowy zabierać się za seks??? Z facetem, który nigdy jej nawet nie dotknął?


      → → → → → → → → → →
      Odkryjmy Białoruś!
      odkryjmybialorus.blox.pl
    • agnieszkagosia Re: przyszłość związku Pyzy z Fryckiem 26.08.06, 20:23
      Jak Pyza mogła uprawiać seks z facetem? Ano normalnie, przecież uwiodła go, sama
      o tym mówi
      Jak sądzę było to działanie zaplanowane w pełni. Nie przewidziała tylko, że
      Frycek może zachować się niesztampowo. tzn zamiast po usłyszeniu wieści o ciąży
      (zostal wrobiony) paść na kolana i prosić o rękę wybranki (a o to jej chodziło)
      powiedzia wprost co myśli - pułapka biologiczna. Całość sytuacji świadczy o tym,
      ze miał rację, zwłaszcza, że Róża sama czekała aż natura zadziała.
      Roża z domu rodzinnego wyniosła świadomość, że ciaża musi skończyć się
      małżeństwem a seks jest środkiem do małżeństwa. Nie mogła mieć innej świadomości
      biorąd pod uwagę, ze w rodzinie B tematy seksu, antykoncepcji nie istnieją.
      Istnieją jedynie ckliwe opowieści o milości
      oczywiście, że jest to układ patologiczny a patologię tę powielają wszystkie
      kolejne osoby. Przykłądem jest nawet Laura, dla której priorytetem jest możliwie
      najszybsze wyjście za mąż. Laura też uważa, że jedynie małżeństwo daje gwarancję.
      Smutne
      Agnieszka
      • madame-bovary Re: przyszłość związku Pyzy z Fryckiem 27.08.06, 12:12
        Nie potrafię pojąć, co skłania was do twierdzenia, że Pyza z premedytacja złapała Fryderyka "na dziecko" ( w każdym razie próbowała). Które fragmenty książki utwierdzają Was w tym przekonaniu? Zapewne macie na myśli rozmowę Róży z Idą i swoją matką w "Żabie", podczas której uzyła sformułowań "natura sama zadziałała", "to ja go uwiodłam" oraz że miałą nadzieję że "to" ich bardziej ze sobą zwiąże. Otóż wg. mnie to "to" oznaczało akt miłosny (rozpoczęcie przez nich oraz kontynuowanie współżycia) a nie ciążę!!! W przytopczonych cytatach nie widzę nic "podejrzanego" - po prostu rozmawiała ze swoją ciotką Idą, która jak wiadomo uzywa dość często dosć ryzykownych sformułowań i określeń - w żartobliwym tonie. Jeśli zaś chodzi o sam fakt zajścia w ciążę, to jest jak najbardziej naturalny i normalny. Nie użyli zabezpieczenia - czy to kwalifikuje tę parę (bądź Pyzę, bo ja dziwnym trafem tylko oskarżacie o ten niewybaczalny akt nieodpowiedzialności)do grona infantylnych ciemniaków ze wstecznymi pogladami?? Boże, po prostu dali (dała) się ponieść namiętnosci i urokowi chwili. Czy wam się to nigdy nie zdarzyło? Smiem wątpić, Wg. mnie większość cuiąż jest nieplanowana, a czy chciana to już zupełnie inna sprawa i to moim zdaniem jest sedno.
        Małgosia (w ósmym miesiącu nieplanowanej, chcianej ciąży)
        • tennesee Re: przyszłość związku Pyzy z Fryckiem 27.08.06, 15:08
          Jeżeli to Roża zaplanowała pożycie, to Róża powinna też pomyśleć o
          antykoncepcji. Tzn, on też powinien, ale niczego nie palnował, więc jezeli w
          głowie róży zrodził się pomysł uwiedzenie F., a on wcześniej nie zgłaszał
          zamiarów w tym zakresie, to przynajmniej przezerwatywe mogła ze sobą mieć. A tu
          jasno wynika, ze Róża planowała seks, a nie planowała antykoncepcji (natura sama
          zadziałała). A co do ciąż planowanych lub nie- wśród mioch znajomych w wieku 20-
          30 generalnie nie słyszałam o ciażach nieplanowanych. Ale to pewnie zalezy od
          wielu czynników, więc w żadną stronę bym nie generalizowała.
          • ready4freddy Re: przyszłość związku Pyzy z Fryckiem 10.09.06, 16:16
            z calym szacunkiem, ale czy wyobrazasz sobie Borejkowne nabywajaca (przy pomocy
            kupna :) p r e z e r w a t y w e?? no chyba tylko Ida dalaby rade, no i moze
            Tygrysia Lilia, ale Pyzata Roza? rozum tego nie ogarnie :)
        • szprota Re: przyszłość związku Pyzy z Fryckiem 27.08.06, 17:05
          nie mam za złe Pyzie, że zaszła, wiadomo, że tego nie planowała, nie łapała
          Fryca na ciążę, ba, widać wszak było, że nie jest (początkowo) z tego powodu
          szczęśliwa, popłakuje sobie w kuchni.
          no ale oczekiwać od chłopaka, który dopiero co zaczął studia, ma przed sobą
          stypendium w Stanach, że rzuci wszystko i się ożeni, było skrajną naiwnością
          (dlatego nie lubię "Żaby" - strasznie grubymi nićmi szyty ten happy end)!
          podtrzymuję swoją teorię, że Pyza uwiodła Fryca, czy też przełamała swój opór
          względem pożycia małżeńskiego, by go przy sobie utrzymać i udowodnić, że jest w
          tym względzie równie atrakcyjna co jej rówieśniczki.
          • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: przyszłość związku Pyzy z Fryckiem 27.08.06, 17:12
            > udowodnić, że jest w
            > tym względzie równie atrakcyjna co jej rówieśniczki.

            To niemożliwe. Jak pisałam wyżej - Fryderyka przecież w ogóle nie interesował
            seks. Oni przez dobrych 6 lat nawet nie chodzili za rączkę na ulicy! Skąd Róża
            miałaby nagle dojść do wniosku, że w USA Fryderyk ją zdradzi z jakąś łatwą
            Amerykanką, skoro nigdy nie wykazywał zainteresowania fizyczną bliskością?

            → → → → → → → → → →
            Odkryjmy Białoruś!
            odkryjmybialorus.blox.pl
            • szprota Re: przyszłość związku Pyzy z Fryckiem 29.08.06, 00:34
              może go nie wykazywał tylko wobec niej? :>
              • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: przyszłość związku Pyzy z Fryckiem 30.08.06, 13:26

                Ale przecież Pyza przez całe liceum i studia pętała mu się pod nogami! Jeśli w
                tych warunkach interesowała go fizyczna bliskość z innymi koleżankami, a z Pyzą
                nie - to dlaczego się jej nie pozbył?

                Twoja wersja jest niemożliwa.

                Ponadto on miał podobno przez ojca kładzione do głowy, że bliski związek z
                kobietą to pułapka.

                → → → → → → → → → →
                Odkryjmy Białoruś!
                odkryjmybialorus.blox.pl
                • szprota Re: przyszłość związku Pyzy z Fryckiem 31.08.06, 19:52
                  powiem tak: nie upieram się przy swojej wersji, bo pewnie ma dziury, ot, taka
                  teoria stworzona na gorąco. zwracam tylko uwagę, że człowiek to nie rzecz i
                  pozbyć się go może być trudno. na śmietnik nie wyrzucisz, uczucia wypada
                  uszanować... no same kłopoty z taką żyjącą istotą, mówię ci ;)
        • ready4freddy Re: przyszłość związku Pyzy z Fryckiem 06.09.06, 16:06
          nie jestem kobieta, ergo nie jestem w ciazy, i ogolnie sie nie znam, ale tak mi
          sie cos zdaje, ze jest jednak ogromna roznica miedzy sytuacja a) chcemy miec
          kiedys dziecko, moze nawet niezabawem, kochamy sie bez zabezpieczen, nagle bec -
          i jest ciaza, i wspaniale, bo chcielismy miec dziecko - planowane istotnie nie
          bylo, bo nikt nie powiedzial "ok, zrobmy je - to dziecko - tunajt, bejbe", i
          sytuacja b) kochamy sie bez zabezpieczen, o zadnych dzieciach nie myslimy, albo
          i nie wiemy, ze moga byc, a tu nagle bec - i ciaza. w obu przypadkach nie ma
          planowania, tym niemniej sa skrajnie rozne.
          a co do pary Rozyczka-Frycelek to z cala swiadomoscia uwazam ich za
          infantylnych, moze i nawet ciemniakow.
          • justyna302 Re: przyszłość związku Pyzy z Fryckiem 06.09.06, 22:17
            Bardzo słuszne spostrzeżenie. Jest wielka róznica między wpadką typu "Ojej, już
            teraz? Ale to nic, nawet fajowo, po prostu będziemy wcześniej mieli dzidziusia
            niż planowaliśmy i tyle"
            a wpadką typu " Jezus Maria, wszystko tylko nie to, przecież mialy być dzieci,
            kiedyś tam, ale teraz przecież mieliśmy tyle innych rzeczy w planach!!!"
            Wpadka Frycków była drugiego rodzaju i głupota tych dwojga była porażająca - jak
            przedszkolaków, z tym że jak się głębiej przyjrzeć to może rzeczywiście było w
            tym wyrachowanie Róży a ze strony Fryderyka, no cóż, bezmyslnosc, ale skoro to
            on został uwiedziony, to może poniosły go po prostu zmysły i popłynął do gwiazd...
        • croyance Re: przyszłość związku Pyzy z Fryckiem 10.09.06, 13:39
          Boże, po prostu dali (dała) się ponieść namiętnosci i urokowi chwili. Czy wam
          się to
          nigdy nie zdarzyło?

          Nigdy.
        • senseeko Re: przyszłość związku Pyzy z Fryckiem 10.09.06, 15:33
          madame-bovary napisał:


          > Nie użyli zabezpieczenia - czy to kwalifikuje tę parę (bądź Pyzę, b
          > o ja dziwnym trafem tylko oskarżacie o ten niewybaczalny akt
          nieodpowiedzialnoś
          > ci)do grona infantylnych ciemniaków ze wstecznymi pogladami??

          O przepraszam, ja jak najbardziej oskarżam Fryderyka. Pyza to głupiutkie cielę
          ktore zrobi wszystko co Frycuś zaproponuje albo nawet nie zaproponuje "w imię
          miłości"
          Frycuś idzie na astronomię - Pyza takoż. Frycuś całuje - pyza ochoczo się
          poddaje. Frycuś się uczy - Pyza wzdycha, ale nie oponuje.
          A fakt, że bez zabezpieczenia tym bardziej dowodzi, ze było to ze strony Pyzy
          po prostu kolejne poddanie się inicjatywie Fryderyka.
          Trochę na zasadzie "zamykam oczy i skaczę, bo jest szansa, że to nas bardziej
          zwiąże"
          Natomiast Fryc postąpił kompletnie nieodpowiedzialnie o czym swiadczy choćby i
          jego zdziwienie, że się od niego wymaga myślenia o konsekwencjach bara-bara. Co
          on myslał, że kobiety są wiatropylne, a on sterylny?
          Pyza jest po prostu naiwna i głupia, natomiast to Frycek jest
          nieodpowiedzialny, niedojrzały i egoista.

          Co do reszty, to sie zgadzam
          • waleryana moment moment 11.09.06, 15:18
            senseeko napisała:
            > A fakt, że bez zabezpieczenia tym bardziej dowodzi, ze było to ze strony Pyzy
            > po prostu kolejne poddanie się inicjatywie Fryderyka.

            Niby dlaczego? Pyza sama mówi, że to ona chciała F. do siebie zbliżyć. Sądzę, że
            gdyby to F. planował, to by właśnie myślał o zabezpieczeniu (zwłaszcza, że
            ojciec mu truł o pułapkach biologicznych), a jak został postawiony przed faktem
            dokonanym (czyt: Pyza przejęła inicjatywę, a nic wcześniej tego nie zapowiadało)
            to się nie wyrywał z objęć Róży, ale przygotowany na taki rozwój wypadków nie był.

            > Natomiast Fryc postąpił kompletnie nieodpowiedzialnie o czym swiadczy choćby i
            > jego zdziwienie, że się od niego wymaga myślenia o konsekwencjach bara-bara. Co
            >
            > on myslał, że kobiety są wiatropylne, a on sterylny?

            No jakbym Ignaca słyszała. A tak naprawdę, to cóż F. powiedział? Że jest
            zaskoczony (niemile) - i że _chce_ z Różą na ten temat rozmawiać. Chyba się nie
            dziwię, że F. był zaskoczony. Pyza poinformowała go o ciąży gdy była już bodaj w
            4 miesiącu a F. miał kupiony bilet do Stanów na za 2 dni. Nie mogła zacząć tej
            rozmowy wcześniej?
            A jeśli już zaczęła kiedy zaczęła, to nadal nie rozumiem, czemu nie dokończyła
            tej rozmowy, tylko demonstracyjnie oświadcza, że nie chce F. więcej widzieć? O
            dziecku i jego przyszłości (w tym o kontaktach z ojcem i zabezpieczeniu
            finansowym) mysleć nie chce? A przepraszam, przecież "co takie dziecko zje" -
            zapewnienie niemowlęciu warunków do normalnej egzystencji to przecież żaden
            problem dla dziewczyny bez pracy, wykształcenia i dochodów...
            No i, na litość boską, czemu wszyscy w domu Borejków potępiają F., że śmiał
            pojechać jednak na to stypendium? Bo co to niby zmieniło? Róża w ciązy już jest,
            na rozwiązanie czeka na dziekance, F. widzieć nie chce i nie daje się przekonać
            - cóż może zrobić w takiej sytuacji facet niż odczekać trochę i ponowić próbę
            kontaktu (niekoniecznie z uroczym dziaduniem)?
            Moim zdaniem oboje zachowali się nieodpowiedzialnie w momencie sprokurowania tej
            ciąży. Potem F. zareagował _w _pierwszej_ _chwili_ nie tak, jak R. oczekiwała. A
            potem to głupio zachowuje się Róża, a nie F.
    • anutek115 Re: przyszłość związku Pyzy z Fryckiem 27.08.06, 18:35
      Do Madame-bovary - starannie przeczytalam wszystkie posty. Prawie nikt (poza
      agnieszkągosią, ale ona lubi wyraźnie Frycka i nie lubi Pyzy) nie sugerował, że
      Pyza "złapała" Frycka na dziecko. Natomiast jasne moim zdaniem jest, że go
      uwiodła, żeby go przy sobie zatrzymac albo przynajmniej nie dac o sobie
      zapomniec w dalekim Houston. Kto jak kto, ale ona na pewno nie dała się ponieśc
      urokowi chwili (on byc może tak), a zatem, jeśli to zaplanowała, powinna
      pomyślec o ewentualnych konsekwencjach. Z Piwnic do Torunia jest jakieś 20 min.
      rowerem, nabycie prezerwatywy nie powinno sprawiac problemów. Zachowała się
      nieodpowiedzialnie i jak gówniara, i choc nie lubię Frycka (ani żadnych mężczyzn
      ograniczających antykoncepcję do informacji "nie chcę teraz miec dzieci"), w tym
      wypadku niewiele mógł. ON nie zakładał upojnego wieczoru we dwoje, nie był więc
      stosownie zabezpieczony, a trudno wymagac, by wyrywał się Pyzie z ramion, siadał
      na ten rowerek (PKS do Torunia z Piwnic jeżdżą stosunkowo rzadko) i jechał do
      najbliższej apteki albo kiosku...
      • beatrix17 Re: przyszłość związku Pyzy z Fryckiem 27.08.06, 22:05
        Ja myślę, że jednak los Pyzy jest przesądzony, będzie do końca swoich dni
        szczęśliwa z Fryderykiem , który nie okazał się jednak ostatnim draniem,
        przecież w Jezycjadzie nie ma nieszczęśliwych małżeństw , ewentualnie w ogóle
        ich nie ma ( Gaba i Pyziak) ,a zgadzam się, że powtórzenie historii Pyziaka
        (czyli ew.powrót Frycka do USA) nie wchodzi w grę. Pyza będzie się tylko
        pojawiać w tle jako szczęśliwa matka i żona. Drugi wariant ,biorąc pod uwagę
        następny tytuł serii może być taki, że to Pyza dojdzie do wniosku, że nie chce
        wyjśc za Frycka i poda mu czarną polewkę( początkowo), ale później na pewno
        będą się kochać długo i szczęśliwie. No i dobrze.:-)
        • senseeko Re: przyszłość związku Pyzy z Fryckiem 10.09.06, 16:17
          beatrix17 napisała:

          > Drugi wariant ,biorąc pod uwagę
          > następny tytuł serii może być taki, że to Pyza dojdzie do wniosku, że nie
          chce
          > wyjśc za Frycka i poda mu czarną polewkę( początkowo), ale później na pewno
          > będą się kochać długo i szczęśliwie. No i dobrze.:-)

          To by było fajnie (to z czarną polewką) tyle, że ja bym chciała, żeby
          równocześnie w tle pojawił się któryś Lewujka gotów przyjąć skruszoną Pyzę
          nawet z dzieckiem Frycka. Pyza podaje czarną polewkę, docenia Lelujkę i zyją
          długo i szczęśliwie. (ewentualnie okazuje się, że dziecko w rzeczywistości jest
          Lelujki, który Pyzę gdzieś w Piwnicach... (po ciemku nie rozpoznała z kim...)
          Cos się w koncu tym Lelujkom nalezy. Kreska Jacka nie chciała, to moze chociaż
          przez Pyzę sie wżenią do Borejków?
      • ready4freddy Re: przyszłość związku Pyzy z Fryckiem 04.09.06, 20:49
        no przeciez wiemy jakby sie to skonczylo, gdyby na tym rowerze jechal do Torunia
        (czemu do Torunia? nie ma tam stacji benzynowych po drodze???) - "Poranek
        kojota" sie klania :)))
        • anutek115 Re: przyszłość związku Pyzy z Fryckiem 04.09.06, 21:39
          A wiesz, że chyba nie ma? Pierwsza stacja jest już w granicach Torunia, na
          samych obrzeżach, ale jednak... Tak więc przechlapane - albo drałujemy
          rowerkiem, albo dajemy "naturze działac".
          Albo czekamy na PKS, ale nie wykluczam, ze wtedy namiętnośc przestaje w nas
          szalec :-).
      • zgred1967 Re: przyszłość związku Pyzy z Fryckiem 08.09.06, 12:17
        > Kto jak kto, ale ona na pewno nie dała się ponieśc
        > urokowi chwili (on byc może tak)

        W klasie maturalnej młoda polonistka powiedziała nam na lekcji,
        że kobieta nie zawsze jest w stanie się kontrolować.
        Przypuszczam, że dotyczy to mniejszości kobiet a i to w rzadkich
        chwilach (z mężczyznami może być odwrotnie ;-) ), ale nie można
        wykluczyć, że i z Pyzą tak się wtedy stało. No a potem w luźniej
        rozmowie z ciętą Idą trudno się do tego przyznać i próbuje się
        jakoś zracjonalizować własne zachowanie. Ja akurat tak rozumiem zwrot
        o naturze, która sama zadziała. Nie wolno mi? Wolno!
        • anutek115 Re: przyszłość związku Pyzy z Fryckiem 09.09.06, 19:19
          Ach, czyż ja twierdzę, że Pyza nie mogła się w pewnym momencie kontrolowac?
          Mogła! Życzę jej tego! Trudno mi tylko uwierzyc, że już planując rzecz całą (a
          zaplanowała ją) dygotała w atakach namiętności. Nie miałabym żadnych uwag (no,
          prawie żadnych), gdyby ulegli tej dławiącej ich namiętności, a potem ocknęli się
          i dopiero wtedy pomyśleli. Niestety, mam nieodparte wrażenie, że ten wariant
          dotyczy tylko Frycka. Róża wcześniej przemyślała całą sprawę, nieco wybiórczo
          jednakże. Co nie przeszkadza nam zakładac optymistycznie, że W TRAKCIE mogła się
          zapomniec.
          • jedynataka Re: przyszłość związku Pyzy z Fryckiem 10.09.06, 12:05
            już nie mówiąc o takim drobnym szczególe, jak "pigułka dzień po". Ok, rozumiem,
            że MM jest mocno katolicka, ale akurat w najbardziej wierzącej rodzinie, jaką
            zanm zdarzyło się zaciążyć i o ile wiem taka możliwość była choć rozważona.
            Choć Fryc z głową w gwiazdach i Pyza bez elementarnej wiedzy mogli tego nie
            wiedzieć.
            • zgred1967 Re: przyszłość związku Pyzy z Fryckiem 11.09.06, 11:22
              Pigułka "dzień po", to już nie jest niewinna antykoncepcja.
              To już aborcja, tyle że chemiczna. Róża by na to nie
              poszła i tu akurat nie widać żadnej niekonsekwencji u autorki
              ani u bohaterki.
              • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: przyszłość związku Pyzy z Fryckiem 11.09.06, 20:15
                > Pigułka "dzień po", to już nie jest niewinna antykoncepcja.
                > To już aborcja, tyle że chemiczna.

                Eee... Bogiem a prawdą, to niezupełnie. Pigułka "dzień po" blokuje owulację i
                zapobiega zagnieżdżeniu zarodka, gdyby do owulacji i tak doszło, działa więc tak
                samo, jak większość normalnych pigułek. Jeśli definiujesz jako aborcję -
                niedopuszczenie do zagnieżdżenia zarodka - to masz rację. Jeśli usunięcie
                zagnieżdżonego zarodka - to racji nie masz. Pigułka "dzień po" nie potrafi
                usunąć zaimplantowanego zarodka.

                → → → → → → → → → →
                Odkryjmy Białoruś!
                odkryjmybialorus.blox.pl
          • zgred1967 Re: przyszłość związku Pyzy z Fryckiem 11.09.06, 11:19
            Drogi Watsonie! A więc mówisz, że porucznik Simple uwierzył Lady
            Rose, że zaplanowała z góry rzecz całą i z premedytacją uwiodła
            Lorda Freda? Ach ci spece ze Scotland Yardu! Czasami zachowują się tak,
            jakby ich umysły spowijała gęsta angielska mgła. Najpierw wierzą
            oskarżonym na słowo, a potem mają do wszystkich pretensje, że to
            jakiś nonsens. Zupełnie jakby nie mogli pójść drogą dedukcji, drogi
            Watsonie, która wszakże polega na tym, że warianty prowadzące do
            absurdu się odrzuca. Zresztą już od czasów niejakiego Salomona
            (nie tego od nart) wiadomo, ile warte są zeznania Kobiety Która
            Kocha i chce chronić ukochaną osobę. Jesteśmy angielskimi dżentelmenami
            i o technicznych rzekłbym szczegółach relacji między płciami rozmawiamy
            jeszcze mniej, niż o pieniądzach, ale mam wrażenie, że w tej zagadce
            będzie nam pomocny nasz przyjaciel, Hercules Poirot, Francuz wszakże.

            Regards,
            Sherlock Holmes

            +++++++++++++++++++++++++++++++++++++
            +++++++++++++++++++++++++++++++++++++

            Drogi Sherlocku, dobrze że z tą zagadką zwróciłeś się właśnie do mnie.
            Nie jest ona dla mnie wcale żadną zagadką, bo my, Francuzi, o kobietach
            wiemy więcej, niż one same o sobie chciałyby wiedzieć. Pozwolisz, że
            wyjaśnię Ci rzecz całą posiłkując się metaforami z bliskiej nam również
            sfery kulinarnej. Otóż Lady Rose chciała podać swojemu wybrankowi
            ten, rzekłbym, obiad dopiero po ślubie, ale zdecydowała się przed ślubem
            poczęstować go li i jedynie kieliszkiem wina, żeby go do siebie bardziej
            zbliżyć. Ale tego gatunku wina ona wcześniej nie piła i nie wiedziała,
            jak mocne ono jest. Wino to zawróciło jej w głowie do tego stopnia,
            że od razu podała mu cały obiad. Nie wypadało odmówić. Tak oto mamy
            rozwiązane wszystkie pozorne sprzeczności, co do których istnienia
            zgadzają się wszyscy forumowicze, nawet Ci, którzy o dedukcji nie mają
            pojęcia. I nawet oni wiedzą, że rodzice o takich winach powinni z młodymi
            kobietami więcej rozmawiać, żeby się tak łatwo nie upijały.

            Avec respect,
            Hercules Poirot
            • mmoni Re: przyszłość związku Pyzy z Fryckiem 11.09.06, 12:18
              Drogi Herculesie,

              Od kiedy to jesteś Francuzem a nie Belgiem?

              Teoria o kieliszku wina bardzo kusząca.
              • justyna302 Re: przyszłość związku Pyzy z Fryckiem 11.09.06, 13:39
                A wiecie co mi teraz przyszło do głowy? Fryderyk powiedział "Gdyby w tym domu
                używało się czesciej słowa seks nie byłoby tej niespodzianki". Chodzi tu o brak
                uświadomienia Róży, prawda? Więc może nie jest tak, że Frycek
                nieodpowiedzialny, Róża wyrachowana, tylko sytuacja wyglądała następująco.

                Pyza, nieuświadomiona totalnie, nie czytająca nawet Bravo Girl ani Dziewczyny (
                bo u Borejków nie wypada )nie wiedziała za bardzo jak się zabrać do rzeczy.
                Nikt jej nie uczył o antykoncepcji, bo grzech, Gabrysia nie pokazała jej na
                czym polegają metody naturalne, bo za wcześnie ( przed ślubem???? ). Więc Pyza
                podsłuchawszy gdzieś coś od koleżanek, przeczytawszy pokątnie w poczekalni u
                dentysty artykuł w "Pani domu" policzyła sobie dni płodne i niepłodne i uznała,
                że mogą to zrobić.
                Przed faktem Fryderyk zapytał Pyzy co z zabezpieczeniem, a Róża na to:
                spokojnie, nie martw się, wszystko policzyłam.
                Ale na pewno, upewnia się Fryderyk, umysł ścisły.
                Na pewno, na pewno. Bądź spokojny - uspokaja Róża, nie chcąc też przed
                Fryderykiem uchodzić za ignorantkę i gąskę.

                Po jakimś czasie zapłakana Róża oznajmia Fryderykowi co się stało. A on:
                - No ale przecież mówiłaś, że można! Zaufałem Ci! Trzeba było powiedzieć,
                przecież kupiłbym prezerwatywy!
                Róża beczy... - Ale ożenisz się ze mną??
                Fryderyk jest zrozpaczony, Stany, stypendium, wszystko co stracił stanęło mu
                przed oczami, gniew go oślepił no i powiedział Róży parę gorzkich słów.
                A potem przyszedł ustalić coś konkretnego i zarzucił Borejkom szczerze i
                słusznie że nikt w tym domu nie uświadamia dziewczyn i prędzej czy później
                musiało się zdarzyć coś takiego..
                Ale wtedy wkroczył na arenę Ignacy ze swoją kwiecistą przemową (nie na temat w
                ogóle), ale to już zupełnie inna historia..
                • zgred1967 Re: przyszłość związku Pyzy z Fryckiem 11.09.06, 14:45
                  I tak mogło być, ale mi osobiście trudno uwierzyć,
                  że Pyza nie doczytała, że w metodach naturalnych samo
                  liczenie dni nie wystarczy. Jak Borejkówna mogła czegoś
                  nie doczytać??? O tym jest wiele pozycji, a i w internecie
                  pewnie by znalazła. Natomiast prawie nigdzie nie ma o tym,
                  o czym sam wcześniej napisałem i może dlatego com napisał,
                  napisałem.

                  Łatwiej mi uwierzyć, że Pyza nie wiedziała o czymś, o czym trudno
                  cokolwiek znaleźć do przeczytania, niż o rzeczy wielokrotnie
                  opisywanej.
                • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: przyszłość związku Pyzy z Fryckiem 11.09.06, 20:11
                  > Na pewno, na pewno. Bądź spokojny - uspokaja Róża, nie chcąc też przed
                  > Fryderykiem uchodzić za ignorantkę i gąskę.
                  >
                  > Po jakimś czasie zapłakana Róża oznajmia Fryderykowi co się stało. A on:
                  > - No ale przecież mówiłaś, że można! Zaufałem Ci! Trzeba było powiedzieć,
                  > przecież kupiłbym prezerwatywy!
                  > Róża beczy... - Ale ożenisz się ze mną??

                  :-)
                  Ta historia jest bardzo prawdopodobna. Doskonale pasuje! Trzeba to posłać pani
                  Musierowicz!
                  :-D

                  → → → → → → → → → →
                  Odkryjmy Białoruś!
                  odkryjmybialorus.blox.pl
                  • zgred1967 Re: przyszłość związku Pyzy z Fryckiem 12.09.06, 09:38
                    Czy sugerujecie, że w rodzinie, gdzie przedszkolaki czytają
                    Dostojewskiego ("książka z brzydkim wyrazem w tytule" w IŚ,
                    a jak nie to w KK), może się zdarzyć sytuacja, że po ukończeniu
                    szkoły podstawowej dziewczyna nie wie wszystkiego o metodzie
                    objawowo-termicznej łącznie z odróżnianiem śluzu płodnego
                    od niepłodnego? Toż to takie rzeczy to się sprawdza dla zbadania
                    własnego stanu zdrowia, a niekoniecznie żeby od razu bara^2.
                    • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: przyszłość związku Pyzy z Fryckiem 12.09.06, 11:16

                      No zdziwisz się.
                      Właśnie czytam książkę jednej rosyjskiej feministki, która była genialna jak
                      Ignacy Grzegorz, należała do inteligenckiej rodziny - a była przekonana, że
                      kobieta zachodzi w ciążę tylko wtedy, gdy tego chce. Po kilku latach
                      intensywnego życia seksualnego zaszła w ciążę, dokonała aborcji i dopiero wtedy
                      mamusia ją uświadomiła.

                      Książka jest tutaj: Maria Arbatowa, "Na imię mi kobieta".
                      czytelnia.onet.pl/0,13918,0,1,nowosci.html
                      No dobra, to się działo na przełomie lat 70. i 80., ale Musierowicz chyba też
                      wciąż tam mentalnie przebywa... ;-)

                      Chcę tyko powiedzieć, że istnieją rodziny ultrainteligenckie, w których o
                      sprawach życiowych się w ogóle nie gada.

                      → → → → → → → → → →
                      Odkryjmy Białoruś!
                      odkryjmybialorus.blox.pl
                      • direta Re: przyszłość związku Pyzy z Fryckiem 12.09.06, 20:32
                        Owszem ale takie jak to nazywasz "ultrainteligenckie rodziny" mają dość
                        odmienny od Borejkowskiego światopogląd. Więc to nie jest dobry przykład.
                        Ja też skłaniam się ku poglądowi zgreda.
            • anutek115 Re: przyszłość związku Pyzy z Fryckiem 15.09.06, 20:27
              Drogi Zgredzie, już czytając twój pierwszy post doszłam do wniosku, że masz
              lepszy charakter niż ja (ja jednak ciągle mam wrażenie, ze lady Rose dokonała
              tak zwanej podpuchy całkiem świadomie), teraz widzę też, że jesteś optymistą,
              rzekłabym, niepoprawnym. Odpoetyczniając twą jakże wdzięczną przenośnię
              zakładam, że ty zakładasz (okropnie nie po polsku mi się napisało), że Róża nie
              przewidziała, jak silne emocje wstrząsną nią w ramionach Fryderyka, a jak już
              wstrząsnęły, po prostu nie mogła się z tych ramion wyrwac. Przypuszczam, że
              wątpię - młodzian bez żadnego doświadczenia w tych sprawach miałby tak
              roznamiętnic dziewczę bez żadnego doświadczenia w tych sprawach? Wiem, że zaraz
              posypią się na mnie gromy od osób, które akurat mają/znają kogoś kto miał takie
              właśnie przeżycie. Ja jednak pozwalam sobie wątpic, bo w przeciwieństwie do Róży
              czytałam dużo na ten temat (i to niekoniecznie "Bravo"), a w przeciwieństwie do
              ciebie jestem kobietą i wiem, że kobiety (a w zasadzie młode dziewczęta)
              działają trochę inaczej, i doprowadzic je do zapomnienia bardzo młody i jak
              wspomniałam niedoświadczony, a przy tym dośc chłodny chłopak ma małe szanse.

              Przyznaję jednak, że twoja wersja może byc prawdziwa, a moja wynika wyłącznie z
              "gdybania" (i może jeszcze tego, że gdy byłam w wieku Róży miałam kolegę w typie
              Frycka i nie wyobrażam sobie sytuacji, w której mógłby on kogokolwiek
              roznamiętnic :-)).
              • zgred1967 Re: przyszłość związku Pyzy z Fryckiem 17.09.06, 00:39
                Drogi Anutku, muszę przyznać, że znalazłaś słaby punkt
                w moim rozumowaniu. Poddaję się na gruncie logiki świata
                rzeczywistego, ale wydaje mi się, że moje rozwiązanie pasuje
                do logiki świata kreowanego przez MM, nieprawdaż?
                Wydaje mi się, że w tym świecie takie zdarzenie ma rację bytu,
                bo i bohaterowie tam wyrastają ponad przeciętność i unika
                się nagłych zmian w osobowości postaci pierwszoplanowych.
                No a poza tym to trzeba bronić Róży, nie?
                BTW, mam bardzo zły charakter.
                • anutek115 Re: przyszłość związku Pyzy z Fryckiem 17.09.06, 18:36
                  No proszę, nie dośc, ze optymista, to jeszcze dżentelmen. I wierz tu, człowieku,
                  nickom :-).
                  Do logiki Jeżycjady rzeczywiście nie pasuje koncepcja zrobienia z Róży, tego
                  słodkiego promyczka, podstępnej, planującej z zimną (do czasu, jak twierdzisz)
                  krwią uwiedzenie niewinnego geniusza kobiety niemalże fatalnej. Twoja koncepcja
                  pasuje znacznie lepiej.
                  Jednakże, że się jeszcze troszkę nieśmiało uczepię, do logiki Jeżycjady nie
                  pasuje też chyba uczynienie z Róży osoby tak owładniętej porywem zmysłów, że
                  traci od tego głowę. Wszak, jak twierdzi ktoś w wątku "Czego nie robią
                  Borejkowie?", nie uprawiają oni seksu, i czasem czytając Jeżycjadę trudno się z
                  tym nie zgodzic. A tu nagle - aż taki szał ciał?
                  Chociaż, jak tak sobie pomyślę, to może faktycznie DLATEGO właśnie taki szał
                  ciał? Bo się biedaczka nie spodziewała niczego nadzwyczajnego, a tu proszę,
                  niespodzianka?
                  Wtedy wychodzi, że rację masz całkowitą.
                  I tylko ciągle mi ten lodowaty Fryderyk w charakterze erotycznego gejzeru bruździ...
        • senseeko natura zadziałała 10.09.06, 16:27
          Zgadza się. Są sytuacje kiedy kobieta opiera się, ale tylko do pewnego momentu.
          Potem już "działa natura" i nawet jesli facet chciałby się w ostatniej chwili
          wycofać, to kobieta jest juz "gotowa na wszystko"
          "No skoro już tu jestem
          i nie jest mi źle z tem
          no to trudno...
          to niech tknie!"
          • senseeko Re: natura zadziałała 10.09.06, 16:28
            To wyżej to było a propos listu zgreda1967
    • martina.15 Re: przyszłość związku Pyzy z Fryckiem 29.08.06, 12:17
      mam nadzieje ze sie rozstana. dla dobra malej Mili.

      sama mam taka sama historie tylko z innym zakonczeniem- sad, badania dna,
      klotnie, placz... a jednak jestem szczesliwa teraz, bo znalazlam lepszego
      faceta... i mam piekna coreczke :)
      • jedynataka Re: przyszłość związku Pyzy z Fryckiem 29.08.06, 18:30
        przepraszam, że jeszcze raz, ale poprzdnio wrzuciłam to w inny wątek
        (przepraszam za roztrzepanie)
        Jeśli Róży przyszło do głowy, że seks zbliży ich jako parę, to dowodzi to tylko,
        że ten związek "dupny" był. Żadne z nich nie potrafiło rozmawiać o sobie, swoich
        potrzebach i wyobrażeniach własnego związku. Róża pomyślała i zrobiła, a nie
        pomyślała i przegadała z PARTNEREM. Oparcie wzajemnych kontaktów li i jedynie o
        korepetycje z fizyki, astrofizyki, matematyki i astronimii okazuje się
        niewystarczające nawet przy wymianie pieknych kawałku z poezji polskij i
        światowej. Jeśli chodzi zaś o to czy ona go wrobiła w to dziecko czy nie, to
        uważam, że do dziecka trzeba dwojga. I tyle. Ale skoro oni ze sobą w ogóle nie
        rozmawiali, to co się dziwić, że dogadanie tak prostej kwestii jak "jak się
        zabezpieczymy" wykracza poza możliwości tych intelektualnie wybujałych, ale
        psychologicznie upośledzonych postaci. Wina jednakowoż spada zarówno na Pyzę jak
        i na Frycka. I nie chodzi tu o umiejętność wypowiedzenia słowa seks, tylko
        o umiejętność wypowiedzenia go we właściwym czasie i miejscu, a fakt czy jest
        ono poprzedzone słowem miłość, to zupełnie inna historia.
        • szprota OT 29.08.06, 20:30
          jedynataka napisała:
          "Jeśli Róży przyszło do głowy, że seks zbliży ich jako parę, to dowodzi to
          tylko,> że ten związek "dupny" był. "

          i to, można powiedzieć, w dosłownym tych wyrazów znaczeniu :D
          [przepraszam, nie mogłam się powstrzymać!]
    • agnieszkagosia Re: przyszłość związku Pyzy z Fryckiem 07.09.06, 18:21
      Calkowicie zgadzam sie z tym, ze Roza jest infantylna a nawet ciemna
      Zreszta to, ze taka jest tylko i wylczanie wina rodziny, w ktorej sie wychowala
      rodzina, w ktorej priorytetem sa straozytni medrcy a nie mowi sie o sprawach
      waznych i zyciowych moze wychowac jedynie panne, dla ktorej ciaza bedzie
      najlepszym sposobem przywiazania faceta
      zastanawia mnie zreszta fakt, ze Gabrysia nie rozmawiala z corka o seksie,
      antykoncepcji. Pzreciez sama wpadla - na pewno z Roza, nie wiadomo jak z Laura.
      No ale coz, niestety potwierdza sie koncepcja, ze w takich rodzinach bywa to
      model dziedziczony
      to, ze Roza wpadla, ze nie wiedziala jak sie zabezpeizyc i czekala na dzialanie
      natury to wina borejkow. Pare cytatow mniej dziennie, pare slow wiecej o
      sprawach dzieci a byloby lepiej
      przeciez oni nie wiedza czym dzieci zyja. Gabrysia nie zna zadnych kolezanek
      Laury, kiedy ta jest w pdostawowce nie wie o jej problemach szkolnych. Gabrysia
      nie rozmawia na temat wyboru szkoly i studiow przez Roze, rzucenie studiow
      pzrechodzi niezauwazone... Nie pyta, nie rozmawia o sprawach osobistych
      za to fakt wkuwania slownika wyrazow obcych pzrez 10 latka budzi wielki zachwyt
      zalosne
      Agnieszka
    • senseeko Re: przyszłość związku Pyzy z Fryckiem 10.09.06, 13:30
      Heh... fajnie by było, gdyby wyszla taka sprawa jak opisuejsz (z tym
      czekoladowym postFryckiem z Hameryki) Chociaż ja bym wolała żeby był żółty.
      Czekoladowe dzieciaki juz w jeżycjadzie są.
      Ale obawiam się, że ten numer nie przejdzie.
      Co nie zmienia faktu, że zakończenie Żaby uważam za psychologicznie dziwaczne i
      mało prawdopodobne. To znaczy Frycek od początku był skryty i co mu tam pod
      łepetyną trzeszczało nikt nie wie, może faktycznie nie chciał zostawaić RÓŻy
      jako Róży tylko po prostu jechać do USA bez wzgledu na wszystko (i słusznie) a
      fakt poczęcia przyjął do wiadomości tyle, ze u niego jak u Sienkiewicza.
      Prywata musi ustąpić przed obowiązkiem.
      Ale sposób w jaki argumentował i w ogóle to jak się zachował na wieść o dziecku
      świadczy raczej o dużej niedojrzałości i jego i Róży i to zachowanie na końcu
      Żaby po prostu mi do obrazka nie pasuje i już.
      Fakt, że MM nie chciała powielać Pyziaka, wiec musiała Frycka trochę wybielić,
      ale jakos mi to wszystko się nie klei.
      Gdybym była Pyzą to bym Frycka wyrzuciła za drzwi, no ale wtedy nie byłabym
      Pyzą ;)
    • kat.rina Re: przyszłość związku Pyzy z Fryckiem 10.09.06, 15:56
      Frycek pojawił się w "Imieninach". I od tamtego momentu wyobraźnia podsuwała mi
      obraz spokojnego, kulturalnego tudzież niesmiałego chłopca. W kolejnych
      częściach wzmianki o relacjach Pyza- Fryderyk były jednomyślne- żyli długo,
      szczęśliwie i nudno, jak złosliwie myslał Tygrysek.
      W "Języku Trolli" obraz pana Schoppe diametralnie się zmienia. Z pewnych
      niedociągnięć tudzież wad powstaje potwór, który z końcowymi słowy "Żaby"
      zmienia się w anioła.
      Niestabilność charakteru Pana Fryderyka pozostawia szerokie pole do wszelkiego
      rodzaju mniemań.
      • croyance Re: przyszłość związku Pyzy z Fryckiem 11.09.06, 14:26
        A mnie sie zawsze wydawalo czemus, ze Frycek to taki mily, madry chlopiec z
        porzadnej, zydowskiej rodziny.
        • the_dzidka Re: przyszłość związku Pyzy z Fryckiem 11.09.06, 14:41
          croyance napisał:

          > A mnie sie zawsze wydawalo czemus, ze Frycek to taki mily, madry chlopiec z
          > porzadnej, zydowskiej rodziny.

          Rozwiniesz zagadnienie? ;)
          • croyance Re: przyszłość związku Pyzy z Fryckiem 11.09.06, 14:50
            Moze to przez te okulary, albo nazwisko, nie wiem sama, ale calymi latami
            postrzegalam Frycka jako milego, zydowskiego chlopca;

            Moze jestem prymitywna, ale funkcjonuje taki stereotyp, a Fryc byl wg niego
            stworzony przez dosc dlugi czas. Teraz to sie troche zalamalo i jakos
            Frycek "spolszczal", a szkoda, bo to mogl byc ciekawy manewr.
            • ready4freddy Re: przyszłość związku Pyzy z Fryckiem 11.09.06, 16:40
              cos w tym jest. a raczej byloby, gdyby Frycek byl do tego chorobliwie wrecz
              uzalezniony od zaborczej matki, moglby miec nawet kompleks Portnoya ;) swoja
              droga gdyby byl nieco nizszy i byl brunetem, moglby go zagrac John Turturro :)
            • ready4freddy Re: przyszłość związku Pyzy z Fryckiem 11.09.06, 16:42
              jeszcze ja: to jest raczej archetyp niz stereotyp w potocznym rozumieniu, taka
              kulturalna klisza. zreszta z Woody Allenem ci sie skojarzyl i tyle :)
              • croyance Re: przyszłość związku Pyzy z Fryckiem 11.09.06, 19:49
                Troche, ale bardziej z moim Misiem, ktory wlasnie tak wyglada (i sie
                zachowuje), no i jest bardzo porzadnym Zydem (w okularach, a jakze)! :-P
            • mmoni Re: przyszłość związku Pyzy z Fryckiem 11.09.06, 21:44
              croyance napisał:

              > Moze to przez te okulary, albo nazwisko, nie wiem sama, ale calymi latami
              > postrzegalam Frycka jako milego, zydowskiego chlopca;
              >
              Niemniej w "Imieninach" Frycek wyznaje, że rodzina ma niemieckie korzenie, stąd
              nadawanie niemieckich imion dzieciom. (BTW, czy ktoś pamięta, jak miał na imię
              stary Schoppe?) Jeśli mowa o stereotypach, to raczej podpadałby mi pod
              stereotyp zorganizowanego, porządnickiego Niemca (coś jak Sztolc w "Obłomowie").
              Taka jest też Hildegarda, natomiast Wolfi nie, czyli że geny niekoniecznie
              determinują charakter do takiego stopnia, jak to sugerują losy Laury. Chyba że
              Wolfi jest owocem skoku w bok pani Schoppe... :-)
              • zgred1967 Re: przyszłość związku Pyzy z Fryckiem 12.09.06, 09:30
                To pani Schoppe też jest stuprocentowo niemiecka?
              • jamniczysko Re: przyszłość związku Pyzy z Fryckiem 12.09.06, 09:50
                Jan...
                • the_dzidka Re: przyszłość związku Pyzy z Fryckiem 12.09.06, 10:44
                  A powinien konstekwentnie być Johannes!! :-PP
                  PS. Witaj z powrotem w klubie :)
                  • jamniczysko Re: przyszłość związku Pyzy z Fryckiem 12.09.06, 10:49
                    Na szczęście z wypowiedzi Hajduka w podróży do Środy wynika, że stary Schoppe
                    już jako student był zgredem nie do wytrzymania. Tylko z postacią mamusi coś
                    nie wyszło, bo z ostatnich scen "Imienin" wynika jasno, iż jest ciepła,
                    serdeczna, SPONTANICZNA I NATURALNA, które to ostatnie dwie cechy pani Alina
                    skrzętnie ukrywa w "Żabie"...
                    • jedynataka Re: przyszłość związku Pyzy z Fryckiem 12.09.06, 11:12
                      Żaba bardzo cierpi z powodu braku bliskości z matką, która po wyjeździe
                      Fryderyka stała się zupełnie niematczyna. Więc może ona serdeczna i miła tylko
                      dla pierworodnego była? To by było dopiero faworyzowanie jednego z dzieci.
                      • jamniczysko Re: przyszłość związku Pyzy z Fryckiem 12.09.06, 11:59
                        Choć niby to biadoli, że Wolfi nie dał jej całusa. Swoją drogą, że przy takim
                        uwielbieniu obojga rodziców dla Frycusia młodsze dzieci nie ugotowały się na
                        miękko w poczuciu krzywdy, winy i żalu, jest dla mnie czymś niepojętym.
                        • the_dzidka Re: przyszłość związku Pyzy z Fryckiem 12.09.06, 12:21
                          Notabene - jak dla mnie kolejna mało prawdopodobna sprawa: Schoppowa po
                          wyjeździe Fryca tak się załamała, jakby co najmniej wysłali go do Kotłasu do
                          gułagu i jakby miał nigdy nie wrócić. Czy to nie lekka przesada, nawet jesli
                          wyjeżdża umiłowany synuś? Przecież poleciał na stypendium, a czasy juz nie te,
                          że jakby "wybrał wolność", to i wrócić by nie mógł...
                          • jamniczysko Re: przyszłość związku Pyzy z Fryckiem 12.09.06, 12:29
                            Fakt. Gdyby stary Schoppe stosował wobec żony przemoc większą np. niż wobec
                            Wolfiego, można by domniemywać, że Frycuś bronił mamy przed ojcem. Ale nic na
                            to nie wskazuje. Na spacerki małżonkowie razem chadzali. "Chodźmy, mój drogi"
                            powiadała Schoppina do Schoppego... Ale Autorka ich nie cierpi chyba. Te
                            koronkowe serwetki na pianinie!
                    • berek_76 Re: przyszłość związku Pyzy z Fryckiem 12.09.06, 13:39
                      Tylko z postacią mamusi coś
                      > nie wyszło, bo z ostatnich scen "Imienin" wynika jasno, iż jest ciepła,
                      > serdeczna, SPONTANICZNA I NATURALNA, które to ostatnie dwie cechy pani Alina
                      > skrzętnie ukrywa w "Żabie"...

                      Kurcze, może ona się dopiero potem tak bardzo zmieniła? Bo narzeka, że kiedyś to
                      miała być wirtuozem, a potem... itd. To może dopiero całe lata nie bycia
                      wirtuozem ją tak zgorzkniły?

                      Wiem, naciągane trochę :) Ale w końcu ona nie jest taka najgorsza, znaczy nie
                      jest przesadnie zimna, raczej bezwładna jako matka. Swoją droga, trudno się
                      dziwić, tam ewidentnie stary Shoppe twardą ręką cugle trzyma.
                      -----------------------
                      Berek, mama Żaby (11.06.2002) i Dasi (19.03.2005)
                      • jamniczysko Re: przyszłość związku Pyzy z Fryckiem 12.09.06, 13:58
                        Ale z tekstem: "Człowiek się stara, żeby tylko dla tych dzieci było" w
                        wykonaniu niedoszłej pani wirtuoz to już trochę przesada, uważam. :-)
    • agnieszkagosia Re: przyszłość związku Pyzy z Fryckiem 12.09.06, 14:21
      no cóż... wynika z tego, że dobrali się Róża i Fryderyk jak w korcu maku
      tyle tylko, że ze związku dwojga pokaleczonych przez dysfunkcyjne rodziny
      młodych ludzi niewiele może przyjść - niewiele poza przypadkową ciążą
      Jakoś ciemnota tkwiąca w rodzinie B sugeruje, że Róża albo naciągnęła Frycka na
      ciążę (chciała go związać ze sobą...) albo rzeczywiście zastosowała metody naturalne
      które antykoncepcją nie są a zwłaszcza w odniesieniu do młodych osób
      Efekt jakoś nieiekawy. Ona bez studiów, bez zawodu, rozmemlana i rozlazła.
      Rodzinka wiele gada o Platonie ale o życiu ani trochę. Róża jest osobą zaciętą w
      sobie, upartą i myślącą nielogicznie, pozbawioną własnych poglądów
      Fryderyk to jej przeciwieństwo. CHłopiec, który bardzo wcześnie zaczął zarabiać
      na siebie, świetnie zorganizowany, samodzielnie myślący i pracowity
      A jednocześnie oboje z rodzin dysfunkcyjnych w sensie emocjonalnym
      trudno im będzie...
      Agnieszka
      • jamniczysko Re: przyszłość związku Pyzy z Fryckiem 12.09.06, 14:27
        Za to jej: "No, chodź. Mamy świeże ciasto." osobiście oberwałabym jej uszy. I
        to mówi dziewoja, która przez całą ciążę złorzeczy Fryckowi lub okazuje światu
        swoją wyższość moralną nad Fryckiem oraz większą częścią jego rodziny!
        • berek_76 Re: przyszłość związku Pyzy z Fryckiem 12.09.06, 15:39
          > Za to jej: "No, chodź. Mamy świeże ciasto." osobiście oberwałabym jej uszy. I
          > to mówi dziewoja, która przez całą ciążę złorzeczy Fryckowi lub okazuje światu
          > swoją wyższość moralną nad Fryckiem oraz większą częścią jego rodziny!

          A czy to nie jest doskonale zgodne z prezentowanym ultrakatolicyzmem serii? ;)
          Ja w niejednym dziele o podstawach katolickich (czytałam je, notabene, usiłując
          zrozumie, dlaczego sypie się moje małżeństwo :/ ) spotkałam się z wyrażanym
          wprost lub ukradkiem poglądem, że facet może mie te lub inne zalety, ale tak
          naprawdę to na kobiecie spoczywa odpowiedzialnośc za niego, bo to taki duży
          dzieciak jest.

          I coś mi się widzi, że tu też tak jest - owszem, są pozytywne męskie cechy,
          które miło by było u mężczyzny swojego widziec, ale należy się pogodzi z tym, ze
          to zasadniczo takie głupie i niedojrzałe i to kobieta musi tą łagodną mądrością
          promieniowa, traktując swojego mężczyznę jak lekko niedorozwinięte dodatkowe
          dziecko.

          Meżczyzn, którzy nie podpadają pod ten schemat, w Jeżycjadzie nie widac. Florek
          znikł z horyzontu, Wolfi na razie się jeszcze nie rozwinął jako postac, więc
          czort wie, co będzie, a cała reszta prezentuje mniej lub bardziej cechy
          niedowarzonych dzieciaków.

          -----------------------
          Berek, mama Żaby (11.06.2002) i Dasi (19.03.2005)
          • the_dzidka Re: przyszłość związku Pyzy z Fryckiem 13.09.06, 00:44
            > Meżczyzn, którzy nie podpadają pod ten schemat, w Jeżycjadzie nie widac.
            Florek
            > znikł z horyzontu, Wolfi na razie się jeszcze nie rozwinął jako postac, więc
            > czort wie, co będzie, a cała reszta prezentuje mniej lub bardziej cechy
            > niedowarzonych dzieciaków.

            Ale czy to jest usprawiedliwienie dla forsowania tego typu zachowań jako
            normalnych?
            • berek_76 Re: przyszłość związku Pyzy z Fryckiem 13.09.06, 11:59
              > > Meżczyzn, którzy nie podpadają pod ten schemat, w Jeżycjadzie nie widac.
              > Florek
              > > znikł z horyzontu, Wolfi na razie się jeszcze nie rozwinął jako postac, w
              > ięc
              > > czort wie, co będzie, a cała reszta prezentuje mniej lub bardziej cechy
              > > niedowarzonych dzieciaków.
              >
              > Ale czy to jest usprawiedliwienie dla forsowania tego typu zachowań jako
              > normalnych?

              Nie, usprawiedliwienie nie, ale wytłumaczenie :) Znaczy, być może pani MM uważa,
              że tak właśnie jest i tyle. A może nawet, że to dobrze. kobieta, jako ta szyja,
              co, głową kręci i tak dalej.

              -----------------------
              Berek, mama Żaby (11.06.2002) i Dasi (19.03.2005)
          • zgred1967 Re: przyszłość związku Pyzy z Fryckiem 13.09.06, 09:24
            Con permiso, sorry Berek, że ja tak tego.... Ale czuję się trochę
            wywołany do tablicy. Jak patrzę co czasami mój najstarszy
            dostaje w prezencie... Jakoś tam związane
            z religią wydawnictwa potrafią serwować dzieciom kiepskie
            książki. No to z dorosłymi może być podobnie i pewnie
            miałaś pecha i na to trafiłaś. No więc ja jeszcze nie byłem
            w sytuacji podobnej do Twojej, ale dwa razy z dwu różnych powodów
            korzystałem z "usług" pewnej "firmy", no więc właściwie może
            mógłbym ją polecić: www.spotkaniamalzenskie.pl/
            Rzecz cała jest oddolna i sprowadzona z Hameryki, więc może
            dlatego nie wydała mi się skostniała. No to ja tyle.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka