Dodaj do ulubionych

Zastanawiam się czy

23.08.06, 00:20
Czy w Jeżycjadzie istnieje para bezdzietna?
No np /bo przecież zdarza się/ że nie mogą mieć dziecka.
Hehe - jakaś z rodu Borejków napiętnowana przez rodzinę - bo u nich musi być
wg szablonu. To by było coś!
Co Wy na to?
Obserwuj wątek
    • justyna302 Re: Zastanawiam się czy 23.08.06, 11:49
      Niemożliwe!!! Jak nie dziecko poczete droga naturalną to tylko adopcja i to od
      razu dwójki lub trójki.
      Bo zauważyłam, ze u Pani Musierowicz zdrowa rodzina musi składać się z więcej
      niż jednego dziecka, ponieważ inaczej dziecko to wyrasta na skrzywionego
      dziwaka. Jedynakami byli i Krzysio i chyba Matylda, Czarek, Joanna. Aurelię
      uratowała Autorka poprzez wpływ babci Jedwabińskiej, a innym jak Belli czy Elce
      w porę dodała rodzeństwo.
      Przypomina mi się taki fragment, z Imienin. Pamiętacie? Zjazd rodzinny, Nutria
      nie ma okazji opowiedzieć o wrażeniach z Cypru, bo nowiny prokreacyjne ją
      przebijają. Naprzeciwko siedzi Pyza i mocno jej współczuje: biedna Natalia,
      gratuluje siostrom, cieszy się, ale w głębi duszy cierpi ponieważ MA JUZ 27 LAT
      I ZADEN DZIDZIUS NIE CZEKA NA NIA W PRZYSZŁOSCI! Nutria odgaduje szostym
      zmysłem intencje kochanej Rozy i daje jej bezgłosnie do zrozumienia, zeby Pyza
      sie nie martwiła bo ona Nutria jakos sobie poradzi.
      No ten fragment mnie dobił. I tak sie zastanawiam nawet - czy to było serio?
      Czy Autorka naprawde, poważnie, pisze ze brak dzidziusia w pewnym wieku to
      dyskwalisikacja, czy może zamierzony żart: konkluzja Róży była typowa dla
      nastolatki, która uważa ze po trzydziestce to juz trzeba zaczac kopać sobie
      grób? Chciałabym wierzyć, że to drugie..
      • jedynataka Re: Zastanawiam się czy 23.08.06, 12:46
        Kurcze... to ja już się muszę za mężem rozglądnąć, niestety nie miałam
        modelowego związku w liceum, więc i moje dzieci pewnie będą miały ciężko w życiu...
        A tak serio, to bezdzietnej pary sobie nie przypominam. Bezdzietne są na pewno
        stare panny (Mysza, Alma). Ciekawe co bardziej wpływa na ich niezbyt korzystny
        wizerunek: bezżeństwo czy brak progenitury?
        • kelle1986 Re: Zastanawiam się czy 23.08.06, 14:57
          tomek i elka chyba nie mają dzieci :( moja ulubiona para a nic o niej MM nie pisze...
          • verdana Re: Zastanawiam się czy 23.08.06, 16:58
            Dla mnie to akurat jest zrozumiałe.
            MM pisze dla mlodzieży, a więc historie doroslych, bezdzietnych par raczej
            nastolatek nie zainteresują. Musi być jakieś dziecko, aby potem mogło zostać
            bohaterem powieści.
            W ogóle o "dorosłych" związkach małżńskich w książkach MM jest mało (choćby
            istniejace, a nieistniejace w opisach małżenstwa Gabrysi) - bo to nie jest
            akurat temat frapujacy nastolatki.
      • ready4freddy Re: Zastanawiam się czy 04.09.06, 21:00
        przeczytalem ostatnio w medium papierowym cytat z jakiegos ojca z okolic znanej
        rozglosni, ze: rodzina liczna - powyzej 7 dzieci, od 3 do 7 przecietna, 1-2 -
        szczatkowa (sic!), bezdzietna - pozorna lub - ACHTUNG! - patologiczna (!!!). juz
        wiem, jakiego radia sluchaja Borejki :)
    • m_agata Re: Zastanawiam się czy 01.09.06, 12:58
      Gizela i Kazio, ale nie wiem czy oni sie liczą jako para jeżycjadowa bo w końcu
      byli tylko tak bliżej opisani w 'Kalamburce' a potem (i przed tem)tylko wzmianki
      • laura-gomez Re: Zastanawiam się czy 01.09.06, 16:32
        ale oni byli za starzy na posiadanie dzieci, więc są "rozgrzeszeni"
    • le_lutki9 Re: Zastanawiam się czy 03.09.06, 18:12
      A ja, odnosnie dzieci w Jezycjadzie, zastanawialam sie juz kilkakrotnie jak to
      jest, ze wsrod calej rodziny i wszystkich znajomych i pociotkow rodza sie
      tabuny dzieci i nigdy:
      - nie ma zadnego problemu z zajsciem w ciaze
      - ciaze przebiegaja absolutnie bezproblemowo, narodziny rowniez
      - wszystkie dzieci rodza sie zdrowe jak deby, nie ma zadnych chorob
      genetycznych, wad wrodzonych czy ulomnosci.
      A przeciez wystarczy rozejrzec sie po wlasnych znajomych zeby stwierdzic, ze
      takich przypadkow jest calkiem sporo. Wiec przy takim przyroscie naturalnym jak
      w Jezycjadzie to przynajmniej raz takowy przypadek moglby miec miejsce (nie
      zebym komus specjalnie zyczyla...)Poza tym zyjemy w czasach, w ktorych ciaze
      tzw "patologiczne" zaczynaja przewazac nad "normalnymi".
      To taka troche dygresja, ale skojarzylo mi sie...
      W koncu w Jezycjadzie wiekszosc rodzin powoluje do zycia tabuny dzieci i maja
      niesamowite szczescie, ze wszystkie one sa zdrowe jak ryby. Nikt sie nie zmaga
      z taszczeniem dziecka na wozku inwalidzkim, nikt nie czeka na dialize, nikt sie
      nie boryka ze znieczulica, no - jedna Trolla sie zastanawia, czy NFZ (kasa
      chorych owczesna?) zrefunduje jej leczenie. Takie sytuacje nie pojawiaja sie
      nawet w tle, w zarysie.
      Pozdrawiam
      • noida Re: Zastanawiam się czy 03.09.06, 18:22
        Nawet alergii nie mają, a jeśli mieszkają w centrum miasta prawie, przy
        ruchliwej ulicy, to naprawdę cud boski!
      • dakota77 Re: Zastanawiam się czy 10.09.06, 11:08
        le_lutki9 napisała:

        > NFZ (kasa
        > chorych owczesna?

        Jako to "kasa chorych owczesna"? Nie przypominam sobie, żeby NFZ rozwiązano od
        tamtej pory:)
        • le_lutki9 Re: Zastanawiam się czy 10.09.06, 16:19
          A to sie wtedy nie nazywalo wlasnie "Kasa chorych"? Sorry, ale z daleka nie
          zawsze nadazam za zmianami instytucjonalnymi w kraju i nie wiem, co w ktorym
          roku przemianowano.
    • anutek115 Re: Zastanawiam się czy 03.09.06, 18:44
      Nie, chyba dziecka na wózku nastoletnie czytelniczki Jeżycjady by nie zniosły...
      Nie chcę przez to powiedziec, że taki motyw nie byłby potrzebny - bo byłby - ale
      to jednak są książki dla młodych osób, z tym wspominanym, charakterystycznym
      ciepełkiem, do którego się ucieka od realnego, trudnego świata, dziecko na wózku
      jest tego świata zbyt namacalnym już elementem.
      natomiast myślę, że coś z "łagodniejszych" chorób mogłoby się chyba pojawic. Ta
      alergia chociażby. Moja kuzynka ma dziecko ze skazą białkową - nie umiera się od
      tego (jesli ma się troskliwych rodziców, rzecz jasna), ale macierzyństwo nie
      jest już czymś tak Jeżycjadowo beztroskim - zaszłam w ciążę, bo "natura
      zadziałała", dziewięc miesięcy bez problemu, poród bez problemu, a później
      problemy dopiero w okolicy wieku dojrzewania, a i to tylko, jeśli dziecko jest
      podobne do "tego człowieka".
      • jottka eno 03.09.06, 22:20
        wnosze sprzeciw co do niemożności wprowadzenia dziecka na wózku do powieści dla
        nastolatek - pamiętam, że czytałam bardzo młodą panienką będąc, powieść
        'dziewczynka spoza szyby' czy coś w tym stylu, gdzie dziewczęca bohaterka jest
        inwalidką, i jakoś wytrzymałam, a nawet mi sie podobało:) a w drugim tomie
        'czarnych stóp' szmaglewskiej jest chłopiec z protezami nóg czy tego typu
        kalectwem i opisane jest pozytywne zmaganie się z nieszczęściem i też sie dobrze
        czytało oraz dochodziło do cennych wniosków:)

        no a 'tajemniczy ogród'? wprawdzie na końcu mamy cuda i ogólny happy end, ale
        jest kalectwo? jest! i wszyscy czytają:)
        • jedynataka Re: eno 03.09.06, 23:43
          nie wiem czy dla nastolatek to za ciężki temat. Myślę, że czytelniczki Jeżycjady
          są wrażliwe na tyle, że można je wprowadzać w takie trudne, ale w końcu życiowe
          tematy. O ile sobie przypominam siebie samą, to byłabym w stanie coś wynieść z
          takiej powieści.
          • laura-gomez Re: eno 04.09.06, 09:55
            to nie jest do końca tak, że w "Jeżycjadzie" trudne sprawy nie są poruszane.
            mamy chorą na białaczkę dziewczynkę, śmierć matki, rozwody, problemy
            dorastających nastolatek, przestępców na ulicach... nie ma za to ani jednego
            małżeństwa, które chciałoby a nie może mieć dzieci, adopcji, dylematów:
            urodzić, czy usunąć, eutanazji.. a są to tematy ostatnio bardzo modne. Nie było
            także żadnej zagrożonej ciąży, ani poronienia. I wydaje się, że dzieci, poza
            ospą, na nic nie chorują
            • m_agata Re: eno 04.09.06, 10:44
              Trolla była chora, ale ona jeszcze nie należy do rodziny ;). poza tym przez to
              ta część była inna niż wszystkie, taka smętniejsza. nie ten klimat.
              • verdana Re: eno 04.09.06, 16:32
                Ale mimo wszystko - mam wrazenie, że tematy zwiazane z prokreacją słabo
                interesują nastolatki. To tematy dla doroslych kobiet, a te nie sa adresatami
                pani MM.
    • anutek115 Re: Zastanawiam się czy 04.09.06, 17:19
      Jottka, podobne lektury kiedyś poczytywałyśmy - "Dziewczynkę spoza szyby" pani
      Ruth-Charlewskiej czytałam dziecięciem będąc nie raz, roniąc łzy.
      Niezręcznie się wyraziłam, powinnam była napisac "dziecka na wózku czytelniczki
      JEŻYCJADY (za naciskiem) chyba by już nie zniosły", chodziło mi tylko o to, że
      tego typu problem, moim jak najbardziej subiektywnym zdaniem, nie miesci się w
      konwencji cyklu.
      Nastolatki o niepełnosprawnych mogą czytac, to jasne, problem dla nich -
      niektórych z nich - nie jest za trudny, ale tu mi po prostu nie pasuje.
      • sara_florencja Re: Zastanawiam się czy 04.09.06, 18:07
        Ja czytam jeżycjadę żeby przenieść się w zupełnie inną rzeczywistość. Mam to
        szczęście że umiem sie kompletnie wyłączyć i czytać chociażby w zatłoczonym
        autobusie, chociaż dużo łatwiej jest paradoksalnie czytać w tłumie niż w
        towarzystwie np jednej osoby. W każdym razie ja chcę czytać o problemach ale
        rzuciłabym od razu w kąt książkę o ciagle wałkowanej aborcji, kalectwie itd.
        Jesli będę chciała się pomartwić i przemysleć parę rzeczy, wystarczy że włączę
        wiadomości ( których od lat nie oglądam ). Jeśli czuję się na siłach przeczytać
        coś "mocniejszego" to biorę repertuar z nieco innej półki. Ale niech też do
        licha będą ksiązki lekkie i łatwe w odbiorze, które pokażą że ni tylko samo zło
        jest na świecie i że istnieją fajne, szczęśliwe rodziny. Nie mam ochoty w
        Jeżycjadzie czytać o makabrycznym kalectwie, gdybym miała wzięłabym coś innego.
        Ale to jest tylko i wyłącznie moje prywatne przemyślenie i nikt się nie musi z
        nim zgadzać. JA nie chciałabym o tym czytać w JEŻYCJADZIE.
        • the_dzidka Re: Zastanawiam się czy 04.09.06, 20:13
          > W każdym razie ja chcę czytać o problemach ale
          > rzuciłabym od razu w kąt książkę o ciagle wałkowanej aborcji, kalectwie itd.

          Jeśli książka wałkowałaby o aborcji, rozumiem, że mogłabyś odrzucić ją
          zniechęcona.
          Ale o kalectwie?
          A dlaczego?
          Powiesz mi?
          • tennesee Re: Zastanawiam się czy 04.09.06, 20:29
            the_dzidka napisała:

            > Jeśli książka wałkowałaby o aborcji, rozumiem, że mogłabyś odrzucić ją
            > zniechęcona.
            > Ale o kalectwie?
            > A dlaczego?

            zaadwokatuje trochę :) chodzi o to, ze jeżycjade czyta sie troche jak bajkę i
            nie oczekuje się po niej ciężkich tematów
            • verdana Re: Zastanawiam się czy 04.09.06, 20:42
              Ja też poprę.
              Ostatecznie Jeżycjada ma być trochę "ku pokrzepieniu serc" - taka bajka do
              czytania na gorsze dni. Mozna pisać powieści dla mlodziezy o aborcji, sierotach
              społecznych, poronieniach i ciężko chorych dzieciach, ale nie ma obowiązku
              pisania o tym w kazdej książce!
              Zreszta chyba nie jest przypadkiem, że jedyna książka, w której jest obecna
              ciężko chora bohaterka, uznana zostala niemal powszechnie za najgorszą z cyklu.
        • le_lutki9 Re: Zastanawiam się czy 09.09.06, 21:25
          Alez ja nie twierdze, ze Jezycjada ma "walkowac" jakikolwiek trudny, ciezki
          temat. Stwierdzam fakt, ze najciezsza trudnoscia, z jaka zmagaja sie bohaterzy
          (od czasu Ignacego i jego internowania) to rozpuszczone jak dziadowskie bicze
          pannice i ich humory. (Uogolniam). A kazda ciaza (planowana czy nie) i
          narodziny przyjmowane sa wielkim hurrra! i nikt z rzeszy bohaterow nie ma
          cienia watpliwosci co do podjetej decyzji. To jeszcze powiedzmy ujdzie, taki
          jest swiatopoglad pani MM.
          Ale nawet w tle nie majaczy zaden PRAWDZIWY problem, z ktorym sobie poradzic i
          jeszcze sie usmiechac, to byloby cos. Robmy dzieci latwo i przyjemnie, i duzo
          przede wszystkim bo i tak nie trafi nam sie chore, uposledzone, slabsze... A
          przeciez narodziny takiego dziecka sa jedna z mozliwych konsekwencji takiej
          radosnej beztroski jak np Pyzy, ale i calkiem swiadomego macierzynstwa.
          Troche szkoda, ze te ewentualnosc sie pomija. Skoro MM odmalowuje
          taki "ulepszony" swiat, to niech ulepszy na papierze takze rzeczywistosc osob
          (dzieci!) jakos uposledzonych. Niech pokaze, ze po pierwsze ISTNIEJA, ze mozna
          je kochac, przyjaznic sie z nimi, funkcjonowac z nimi na codzien. Zwlaszcza, ze
          zaloze sie o co chcecie, ze ksiazki pani MM czytaja rowniez niepelnosprawne
          podlotki. Moze im tez moznaby "pokrzepic serca" zamiast odmalowywac swiat, w
          ktorym w ogole nie istnieja... No, chyba, ze to wlasnie ma byc ta doskonalosc...
          Pozdrawiam
    • agnieszkagosia Re: Zastanawiam się czy 10.09.06, 17:33
      Myśle, ze nawet w tym wyidealizowanym swiecie powinny pojawic sie jakies znaki
      odwolujace sie do rzeczywistosci
      Skoro bowiem we wczesnych tomach byly kartki, kolejki, internowanie, rozwody
      to... moze czas na wprowadzenie elementow znanych ze swiata realnego? chociazby
      drobne napomknienie, ze jakas para stara sie a dziecka miec nie moze? albo jakas
      niepelnosprawnosc?
      mowiac szczerze widzialabym Roze w roli mamy dziecka z Zespolem Downa albo z
      Mozgowym Porazeniem Dzieciecym.
      Zreszta - czytalam kiedys ksiazke "Wszystko jest mozliwe" Magdy Papuzinskiej.
      Bohaterem jest calkowicie niepelnosprawny (czterokonczynowy bezwlad) chlopiec -
      nastolatek. Ksiazka dla nastolarkow, niesamowita a najlepsza recenzje napisala
      wlasnie MM. Czemu zatem w Jezycjadzie nie mialoby sie pojawic jakies skosnookie
      dziecko, dziecko niedowidzace czy z inna wada?
      Wlasnie w ten sposob moznaby pokazac, ze rodzicielstwo dziecka niepelnosprawnego
      to nie zadne meczenstwo tylko normalna sprawa
      Agnieszka
      • mankencja Re: Zastanawiam się czy 10.09.06, 20:13
        > Skoro bowiem we wczesnych tomach byly kartki, kolejki, internowanie, rozwody
        > to... moze czas na wprowadzenie elementow znanych ze swiata realnego?
        chociazby
        > drobne napomknienie, ze jakas para stara sie a dziecka miec nie moze? albo
        jaka
        > s
        > niepelnosprawnosc?

        to w PRL wszyscy byli płodni i pełnosprawni?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka