kamila.dzika 10.01.05, 12:18 Znacie może wiersz BAL z ostatniego tomiku Szymborskiej-"Chwila" A może próbowaliście sił w jego interpretacji??? Jesli tak, to prosze o Wasze "literackie" głosy :) Pozdrówka. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: Grzech Co naprawdę jest nowym i właściwym? IP: *.cro.citynet.pl 11.01.05, 00:45 A jest tam coś o Leninie lub Stalinie? Albo o pederastach, których tak lubi zasłużalczona michnistka. Może coś napisała nowego o procesie biskupa Kaczmarka lub wojnie w Korei? Odpowiedz Link Zgłoś
dr.krisk Uderz w stół, a niewątpliwie jakieś... 11.01.05, 01:23 .. tępe nożyce się odezwą. W tym wypadku wyjątkowo tępe. KrisK Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Grzech Czy bełkot, tolerasto, jest jedynym argumentem? IP: *.cro.citynet.pl 11.01.05, 16:36 Ja pytałem serio. Co trzeba przeczytać michnistki-flecistki Szymborskiej lub lizodupa Konwickiego, by mieć Twój poziom chamskich wypowiedzi, jaki zaprezentowałeś wyżej? Czy Szymborska kiedykolwiek na serio odcięła się od swej czerwonej "tfurczości", czy przeprosiła szkalowanych przez nią ludzi? Czy przypadkiem nie gardłowała czerwonym, bo tak się opłacało, a potem nie przerzuciła się na rewizjonizm, by dalej - kiedy już można było trochę podnieść głowę (choć niektórzy nigdy jej nie pochylili - nawet w megazbrodniczych latach 40. i 50.) - móc zarobkować na włażeniu w dupę silniejszym? Czy potem, już w "wyzwolonej" nie gardłowała przeciw lustracji, dekomunizacji, przeciw elementarnym aktom sprawiedliwości? Ktoś już celnie w innym temacie podał celnie Twoją charakterystykę lewaka, nawet słowa nie napisałeś w odpowiedzi, podobnie jak na kilkanaście pytań forumowiczów. Tylko wrzucić dwa zdania opatrzone przymiotnikami, bez pokrycia i dawaj dyla, jak ktoś zaczyna punktować. A już godłem dziennikarzy i czytelników "Gazrury Wygodnej" jest postępowanie wobec innych, jeśli brak argumentów, polegające na personalnych inwektywach. Normalnie za to dostałbyś po twarzy lub ktoś powiedziałby Ci w cztery oczy męskie słowo, ale w sieci uchodzi Ci to na sucho. Doucz się, za friko, różowy młotku: Wisława Szymborska TEN DZIEŃ "Życie Literackie" nr 11/61 z 15 marca 1953 r. Jeszcze dzwonek, ostry dzwonek w uszach brzmi. Kto u progu? Z jaką wieścią, i tak wcześnie? Nie chcę wiedzieć. Może ciągle jestem we śnie. Nie podejdę, nie otworzę drzwi. Czy to ranek na oknami, mroźna skra tak oślepia, że dokoła patrzę łzami? Czy to zegar tak zadudnił sekundami. Czy to moje własne serce werbel gra? Póki nikt z was nie wypowie pierwszych słów, brak pewności jest nadzieją, towarzysze. Milczę. Wiedzą, że to czego nie chcę słyszeć - muszę czytać z pochylonych głów. Jaki rozkaz przekazuje nam na sztandarach rewolucji profil czwarty? - Pod sztandarem rewolucji wzmacniać warty! Wzmocnić warty u wszystkich bram! Oto Partia - ludzkości wzrok. Oto Partia: siła ludów i sumienie. Nic nie pójdzie z jego życia w zapomnienie. Jego Partia rozgarnia mrok. Niewzruszony drukarski znak drżenia ręki mej piszącej nie przekaże, nie wykrzywi go ból, łza nie zmaże. A to słusznie. A to nawet lepiej tak." W lutym 1953 podpisała się pod wspólną rezolucją członków ZLP potępiającą skazanych w styczniu 1953 duchownych z kurii krakowskiej. Oto cytat z tej rezolucji: "W ostatnich dniach toczył się w Krakowie proces grupy szpiegów amerykańskich, powiązanych z krakowską Kurią Metropolitalną. My zebrani w dniu 3 lutego 1953 r. członkowie krakowskiego Oddziału Związku Literatów Polskich wyrażamy bezwzględne potępienie dla zdrajców Ojczyzny, którzy wykorzystując swe duchowe stanowiska i wpływy na część młodzieży skupionej w KSMM działali wrogo wobec narodu i państwa, uprawiali - za amerykańskie pieniądze - szpiegostwo i dywersję. Potępiamy tych dostojników z wyższej hierarchii kościelnej, którzy sprzyjali knowaniom antypolskim i okazywali zdrajcom pomoc, oraz niszczyli cenne zabytki kulturalne. Wobec tych faktów zobowiązujemy się w twórczości swojej jeszcze bardziej bojowo i wnikliwiej niż dotychczas podejmować aktualne problemy walki o socjalizm i ostrzej piętnować wrogów narodu - dla dobra Polski silnej i sprawiedliwej". [Szymborska miała wtedy 30 lat – to wystarczająco dużo, by spostrzec, że się siedzi w bagnie po uszy, albo jeszcze głębiej –G.]. W 1964 r. m.in. Szymborska potępiała radio Wolna Europa pisząc "...wyrażamy stanowczy protest przeciwko uprawianej na łamach prasy zachodniej ... zorganizowanej kampanii oczerniającej Polskę Ludową...". W 1992 r. na łamach "Gazety Wyborczej" opublikowała wiersz "Nienawiść", potępiający lustrację i jej zwolenników. O wierszu tym Michnik pisał: "Niechaj jego przesłanie będzie i naszym głosem w sporze z nikczemnością i nienawiścią". (podano za: szwilk.republika.pl/okiem/index2.html?cnota/szymborska.htm&3) Szkoda, że ta starsza pani nie chce dalej lansować swej niepowtarzalnej twórczości z lat, kiedy wchodziła komunistom bez środków nawilżających, np. przypominając wierszyki w rodzaju "Nowa Huta buduje człowieka" ("Kraków. Wczoraj. Dziś. Jutro", PTTK, Kraków 1951). Przykład serwilizmu i czerpania korzyści – ta inwestycja to był odwet za wybory w 1947 r., w których Kraków pokazał zgięty łokieć czerwonym. Zabrano pod budowę tego giganta najlepsze ziemie rolne, przez kilkadziesiąt lat mieszkańcy SKM i okolic systematycznie byli zatruwani w stopniu kryminogennym. Szymborska, żeby było śmieszniej, sama mieszka w Krakowie od 1931 r. Jak powiedział Jackowi Trznadlowi Zbigniew Herbert ("Hańba domowa", Lublin 1990, s. 183), cytat: "Językoznawca" powiedział, że nie trzeba kupować narodu, wystarczy mieć tych inżynierów dusz i to zupełnie załatwia problem zniewolenia. Władza potrzebowała legitymizacji i legitymizacja wyszła od strony inteligencji tak zwanej twórczej, przede wszystkim od literatów (...)". Op. cit., s. 201: "Tak, to co powinno nas łączyć, to pewna niezbywalność ludzkiego sumienia. Intelektualista jest po to, żeby myślał sam na własny rachunek, nawet przeciwko wszystkim, za to jest opłacany albo bity, wszystko jedno, to jest jego psi obowiązek - klerka. Prawda obowiązuje zawsze. Nie wolno wyzbywać się swojej indywidualości (...)". Szymborska - rocznik 1923 Herbert - rocznik 1924 Cytuję poniżej za: Romuald Bury, "Polskie Jutro", 7 grudnia 2002 r. WISŁAWA SZYMBORSKA - czyli od Stalina do Unii Im bliżej zakończenia negocjacji i rozstrzygnięcia, czy Polacy faktycznie chcą wejścia do Unii Europejskiej na zasadach przez nią narzuconych, tym bardziej atmosfera robi się nerwowa. W dniu 11 listopada, czyli w Święto Niepodległości zawodowe "autorytety moralne" oraz garść innych obywateli III RP podpisali apel, zwany "Wawelskim". Wśród jego sygnatariuszy znalazła się laureatka Nagrody Nobla z 1996 roku w dziedzinie literatury, Wisława Szymborska. Takie podpisy mają zwiększyć wagę apelu i nakłonić osoby niezdecydowane, aby owczym pędem zwiększyły grono euroentuzjastów. Wisława Szymborska ma w tym zakresie spore doświadczenie, albowiem podpisuje różne apele już od półwiecza. Jeśli zatem podpisała i ten apel, warto przyjrzeć się jej kwalifikacjom moralnym. Przyszła poetka urodziła się w 1923 roku w Kórniku jako córka Wincentego Szymborskiego, zarządcy dóbr Władysława Zamoyskiego i Anny z domu Rottermund. O jej życiu w PRL-u wiadomo naprawdę niewiele, Szymborska otacza się bowiem nimbem tajemniczości, a o sobie nie chce mówić. Nie wiadomo, czy to tylko przekora, czy także niechęć wspominania wstydliwej przeszłości? Poetka nie mówi prawdy Zadebiutowała dość późno, bowiem miało to miejsce 14 marca 1945 roku, w pisemku kierowanym przez komunistycznego propagandzistę nie najwyższych lotów - Jerzego Putramenta. Jej ówczesne wiersze były ocenione jako bardzo słabe, ale po przeróbkach, dokonanych w redakcji, co nieco jednak ukazało się drukiem. Ich autorka zgłosiła się natychmiast po... honorarium. Później jednak produkowała wiersze taśmowo, a w 1952 roku, podczas najczarniejszej nocy stalinowskiej, ukazał się jej pierwszy tomik. Jakie czasy, takie wiersze... Kolejny tom, opublikowany w 1954 roku, gdy stalinizm nieco już tajał, jest taki sam. Oto próbki jej ówczesnej twórczości: Partia. Należąc do niej, z nią działać, z nią marzyć, z nią w planach nieulękłych, z nią w trosce bezsennej - Wierz mi to najpiękniejsze, co się może zdarzyć w czasie naszej młodości - gwiazdy dwuramiennej. Były też wiersze do towarzysza Stalina, "Młodzieży budującej Nową Hutę", "Robotnik nasz mówi o imperialistach", "Lenin"... Cała gama trujących zachwytów, budzących dziś obrzydzenie, w dodatku wątpliwych pod względem warsztatu Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Grzech Cd. Czy bełkot jest, tolerasto, jest jedynym arg.? IP: *.cro.citynet.pl 11.01.05, 16:39 Były też wiersze do towarzysza Stalina, "Młodzieży budującej Nową Hutę", "Robotnik nasz mówi o imperialistach", "Lenin"... Cała gama trujących zachwytów, budzących dziś obrzydzenie, w dodatku wątpliwych pod względem warsztatu, nie mówiąc o polocie. Co więc robi nasza bohaterka? Konsekwentnie pomija ten okres milczeniem, korzystając z orwellowskiej formuły mówiącej, że to, co nie nazwane, nie istnieje. Tego jednak nie da się wymazać z pamięci. Dopiero w 1991 roku zaczęła nieśmiało nawiązywać do tamtej twórczości, szukając jednak dla siebie (i swych "dzieł") usprawiedliwienia: "Należałam do pokolenia, które uwierzyło. Ja uwierzyłam. Wypełniałam swoje 'wierszowane zadania' z przekonaniem, że robię dobrze. Jest to najgorsze doświadczenie w moim życiu". Można powiedzieć, że każdy ma prawo do błędów. To prawda - miała je zatem i Szymborska. Ale błędy należy naprawiać, należy głośno i wyraźnie się od nich uwolnić. Na to już poetki nie było stać. Może brak odwagi w rozgrzebywaniu przeszłości, która jest - jak już dobrze wiemy - bardziej ponura, może jednak nostalgia za młodymi laty, okresem wzniesień i głębokiej wiary (choćby i w Lenina czy Stalina)? Tego się niestety, od Szymborskiej dowiedzieć nie można. Specyficzna wrażliwość moralna Dziś poetka nie zamyka się w swej literackiej "twierdzy" i nie ogranicza swej aktywności do poezji. Jest aktywna politycznie - służy swym nazwiskiem konającej Unii Wolności (którą wspiera zresztą od początku). Z całkowitym oddaniem poparła Adama Michnika i jego gazetę w walce z lustracją w 1992 roku. Czy to tylko konsekwencje wstąpienia do PZPR pod koniec lat 40-tych? Wtedy też dawała przykład innym, jako początkujący literat, opisując "egzamin kandydata na członka": Pytania brzmią ostro ale tak właśnie trzeba bo wybrałeś życie komunisty i przyszłość czeka twoich zwycięstw. Wielbienie PZPR to była nie tylko bierna akceptacja zbrodniczego ustroju. To była jego afirmacja, to był wybór drogi życia. Formalnie - była w partii dwie dekady. Mentalnie - tkwi tam jeszcze znaczną częścią swej przeszłości, jeśli nie chce się od niej zdecydowanie uwolnić. Swym krytykom z tych właśnie pozycji dała zdecydowany "odpór", poetycko wyrażony w wierszu: "Pochwała złego o sobie mniemania": Nic bardziej zwierzęcego niż czyste sumienie. Sama zatem odrzuca taki wybór. Woli zachować takie sumienie, jakie ma. Andrzej Szczypiorski (inny "autorytet" lewicy) tuż po przyznaniu jej Nagrody Nobla napisał: "To wzorowa etycznie postawa wobec rzeczywistości, którą poetka zawsze demonstrowała, nawet w najtrudniejszych czasach. Jest tak suwerenna duchowo postacią, że nawet najostrzejszy krytyk niczego nie mógłby wytknąć" [wytł. - G.]. Jak widać Towarzystwo Wzajemnej Adoracji istnieje i ma się dobrze. Śmiać się czy płakać? Takie mamy obecnie "autorytety moralne", tak, jakby na inne nie było nas stać. A przecież to nie wszystko. Zabić księży! O ile Apel Wawelski w sprawie poparcia integracji Polski z UE jest - jak na razie - ostatnim takim aktem, podpisanym przez noblistkę, to warto przypomnieć, jakie były jej początki w tym zakresie. Pod koniec 1951 roku UB dokonało licznych aresztowań w Kurii Krakowskiej. Do więzień trafiło kilkunastu księży, którym władze komunistyczne postawiły fałszywe, na ogół kryminalno-polityczne zarzuty, ze szpiegostwem, dywersją i zdradą włącznie. Na początku 1953 roku zapadły wyroki: trzy kary śmierci i kary długoletniego więzienia. Księża byli torturowani, znęcano się nad nimi również psychicznie, co było zresztą wówczas regułą i wszyscy o tym wiedzieli. Gdy skazani oczekiwali w celi śmierci na wykonanie wyroku, krakowscy literaci, którzy wierzyli w Stalina wiarą Szymborskiej, uchwalili "Rezolucję Związku Literatów Polskich w Krakowie w sprawie procesu krakowskiego". Warto przytoczyć jej treść, bo to rzadko dziś przypominany dokument, oddający ducha tamtych czasów: W ostatnich dniach toczył się w Krakowie proces grupy szpiegów amerykańskich powiązanych z krakowską Kurią Metropolitarną. My zebrani w dniu 8 lutego 1953 r. członkowie krakowskiego Oddziału Związku Literatów Polskich wyrażamy bezwzględne potępienie dla zdrajców Ojczyzny, którzy wykorzystując swe duchowe stanowiska i wpływ na część młodzieży skupionej w KSM działali wrogo wobec narodu i państwa ludowego, uprawiali - za amerykańskie pieniądze - szpiegostwo i dywersję. Potępiamy tych dostojników z wyższej hierarchii kościelnej, którzy sprzyjali knowaniom antypolskim i okazywali zdrajcom pomoc, oraz niszczyli cenne zabytki kulturalne. Wobec tych faktów zobowiązujemy się w twórczości swojej jeszcze bardziej bojowo i wnikliwiej niż dotychczas podejmować aktualne problemy walki o socjalizm i ostrzej piętnować wrogów narodu - dla dobra Polski silnej i sprawiedliwej. Wyobraźmy sobie dziś taką rezolucję, skierowaną przeciwko...sygnatariuszom owych apeli i rezolucji. Ale byłby rejwach i oskarżenia o sianie nienawiści. A krakowską rezolucję, domagającą się śmierci skazanych księży, podpisały 53 osoby. Była wśród nich Wisława Szymborska w towarzystwie między innymi: Andrzeja Kijowskiego, Adama Włodka (jej pierwszego męża), Kornela Filipowicza (późniejszego męża Szymborskiej), Władysława Machejka (współpracownik gadzinowej prasy hitlerowskiej w Krakowie, po wojnie oficer Urzędu Bezpieczeństwa), Jana Błońskiego... Odpowiedz Link Zgłoś
ada08 Re: Uderz w stół, a niewątpliwie jakieś... 11.01.05, 16:49 dr.krisk napisał: > .. tępe nożyce się odezwą. W tym wypadku wyjątkowo tępe. To już widać taka ''nowa, świecka tradycja''. Gdy tylko ktoś napomknie o Szymborskiej zaraz zjawi się jakiś ''Grzech'', który lubi walić się z hukiem w cudze piersi. a. Odpowiedz Link Zgłoś
dr.krisk To prawda. 11.01.05, 17:00 Nudne to jest. Nawet ułożyłem o tym limeryk: Raz na łąkach koło Mławy zebrali się przeciwnicy Wisławy. I wypomnieli jej sześć wierszyków, co były na cześć. Nie lubię ja takiej zabawy..... Ot co. Pozdrowienia. KrisK Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Grzech Dedykacja IP: *.cro.citynet.pl 11.01.05, 17:36 To wiersz jakiegoś anonimowego internauty zamieszczony kiedyś w temacie dot. Szymborskiej: "Jest wśród nas noblistka której przyjrzałem sie z bliska trzęsie sie baba chyba dlatego że jej poezja jest do niczego zero rymu, zero taktu i niezrozumiałej treści w jej tomiku wierszy - w głowie sie nie miesci ale dla pisarza świat tak jest ułożony niestety że trzeba miec szczęście a nie duszę poety" A ode mnie dedykuję lepieje na cześć michnistki-leninistki: Lepiej pisać wiersz o Hucie niźli znaleźć się w Workucie Lepiej już pozostać glistą niż iść służyć komunistom Lepiej wchodzić bez poślizgu niż pod prąd iść po ciernisku Lepiej semper być fidelis niż zatrudnić się w burdelis Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Grzech Przeczytaj jeszcze raz, ale uważnie IP: *.cro.citynet.pl 11.01.05, 17:04 Nie jakiś, tylko ten. Jestem facetem. I nie "walę się" w "cudze piersi", tylko przypominam, że słowo pozostaje i za słowo się odpowiada. Niezależnie, czy akurat Tobie to odpowiada, czy nie. Taki mam już kaprys. Może znałaś te teksty Szymborskiej wcześniej i nie uwierało Cię, czy można się robić na "niezależną" i "szlachetną" z takim garbem szlbierstw? Nie mieszaj dialektycznie walenia w piersi (kóre może robić tylko osoba w stosunku do siebie) z haniebną przeszłością i kłamstwem, które nie znalazło należnego napiętnowania. Odpowiedz Link Zgłoś
dr.krisk Kapryśny Grzesiu! 11.01.05, 17:24 Gość portalu: Grzech napisał(a): > Nie jakiś, tylko ten. Jestem facetem. A skąd wiesz? Mężczyźni nie kapryszą... >Taki mam już kaprys. Czy masz też inne kaprysy & zachcianki? I czy jak kaprysisz, to rozrzucasz kaszkę i zanosisz się płaczem? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: grzech Tylko tyle zrozumiałeś, tolarasto? IP: *.cro.citynet.pl 11.01.05, 17:31 Zajrzyj jednak kilka wątków wyżej, tam jest dla Ciebie wyjaśnienie. I nie sil się na sprowadzenie wszystkiego do swojego poziomu. Odpowiedz Link Zgłoś
dr.krisk Jaki niedobry! Jaki złośnik! 11.01.05, 17:44 Faktycznie - niegrzeczny Grzesio. Przezywa starszych, robi miny i się napusza. Naprawdę wierzy, że jest dorosły: "jestem facetem!" (koniec cytatu). Jesteśmy pod wrażeniem! My Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Grzech Cierpliwość IP: *.cro.citynet.pl 11.01.05, 18:09 Już Ci napisałem, żebyś nie natężał się, i nie układał wszystkiego na swoim poziomie. Doprawdy, z tym poziomem "niemowlęcym" trudno dyskutować. Jak nie wiesz, co napisać, po prostu nie pisz. Inaczej pomyślę, że naprawdę brak Ci żłobka. I nie pisz o sobie w liczbie mnogiej, jak ongiś towarzysze pisali i mówili, jak zapewne pamiętasz, m.in. na wykładach marksizmu-leninizmu albo innych "szkołach" dla czerwonej braci. Odpowiedz Link Zgłoś
dr.krisk Ależ drogi Grzesiu! 11.01.05, 18:31 Gość portalu: Grzech napisał(a): > Doprawdy, z tym poziomem "niemowlęcym" trudno dyskutować. Ależ ja nie zamierzam z tobą dyskutować! Po prostu robię sobie z ciebie jaja (jakbyś nie wiedział). Dyskutować to ja mogę z ludźmi poważnymi, a nie z gó..arzami, pokrywającymi chamstwem swoją niewiedzę i niepewność. Tak przy okazji - ile masz lat? I co robiłeś w latach 50-tych? Jeżeli nie było cię wtedy na świecie, to nie baw się w Katona, ale posprzątaj klocki i napij się bobofruta. Ada ma rację :łatwo moralizować i bić się w cudze piersi. Idź do kąta pomyśleć. KrisK Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Grzech Posłuchaj, hunwejbinie, IP: *.cro.citynet.pl 11.01.05, 18:48 nie zygaj, tylko wykaż mi "niewiedzę" i "niepewność". I bez prostackich insynuacji, nie ten poziom, różowy młotku. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: qwerty Re: Posłuchaj, hunwejbinie, IP: *.aster.pl / *.aster.pl 11.01.05, 19:17 wolnego, Grzechu, wolnego, bo żyłka pęknie Odpowiedz Link Zgłoś
mysz_optyczna Re: Posłuchaj, hunwejbinie, 11.01.05, 20:59 Gość portalu: qwerty napisał(a): > wolnego, Grzechu, wolnego, bo żyłka pęknie Ano właśnie... I zacne grono forumowych faszystów się zapłacze. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Grzech Re: Posłuchaj, hunwejbinie, IP: *.cro.citynet.pl 11.01.05, 22:13 I typowa retoryka czytelnika "Gazrury Wygodnej". Naucz się w końcu, że faszyzm to był we Włoszech, a nazizm, o którym myślisz, to był też czerwony ustrój, tylko powstały w Niemczech. Wiesz, co oznacza skrót NSDAP? Ja obu czerwnonych ustrojów nienawidzę, lecz za bardziej zbrodniczy i szkodliwy uważam ten zaszczepiony przez Niemców w Rosji. I tym, co najmniej, się różnimy. Odpowiedz Link Zgłoś
mysz_optyczna posłuchaj, człowieku 12.01.05, 08:41 Gość portalu: Grzech napisał(a): > I typowa retoryka czytelnika "Gazrury Wygodnej". > Naucz się w końcu, że faszyzm to był we Włoszech, a nazizm, o którym myślisz, > to był też czerwony ustrój, tylko powstały w Niemczech. Wiesz, co oznacza skrót > NSDAP? Nauczyłeś się na pamięć takiej formułki i w kółko ją klepiesz na różnych wątkach, ale co z tego? Od powtarzania w kółko nie nabierze sensu. Faszyzm to nazwa pewnej skrajnie prawicowej formacji politycznej, która po raz pierwszy objawiła się we Włoszech, a w latach trzydziestych rozpleniła się gdzie tylko mogła. Hitler był faszystą. Jego naziści byli faszystami. Od żonglowania słowami istota rzeczy się nie zmieni. Koń, jaki jest, każdy widzi. Nazwij się nawet i bożą krówką, a i tak pozostaniesz tym facetem, który przychodzi na forum wstawiać kity. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Grzech Posłuchaj, "wyborczooświecony" człowieku IP: *.cro.citynet.pl 12.01.05, 21:02 Jeszcze nie wykazałaś mi żadego kitu, więc zrób to napierw, a nie pleć andronów zaczytanych w "Gadule Wyrodnej" (piszę w formie żeńskiej, bo masz ksywę żeńską, tudzież logikę). Śmiać mi się z chce z Twego "wykładu" historycznego, zero sensu i znajomości faktów. Fraza "Hitler był faszystą. Jego naziści byli faszystami" wyrwała mi kilka boków ze śmiechu. Dziękuję za odrobinę zdrowia. Zadałem Ci pytanie, byś sama sobie postarała się odpowiedzieć na pytanie, czy nazizm i faszyzm to prawica, jak napisałaś. Zadania nie odrobiłaś, więc informuję: NSDAP to Narodowo-Socjalistyczna Niemiecka Partia Robotnicza. To lewica w pełnym tego słowa znaczeniu, naucz się tego w końcu i przestań powtarzać bezmyślnie głodne kawałki prasowe. Masz rację, od powtarzania w kółko teza nie nabierze sensu. Przykładem Twoje powtarzanie o tym, że "faszyzm to nazwa skrajnie prawicowej formacji politycznej". Mam głęboko gdzieś wszystkie lewicowe formacje: komunizm, nazizm i faszyzm. Więc wypraszam sobie określanie mnie od faszystów, bo to i ubogość umysłu, i chamstwo. Cytuję kilka fragmentów z trzech pierwszych artykułów zamieszczonych w poniższych linkach: Otóż, co by nie powiedzieć, słowo "faszyzm" albo zwrot "ty faszysto" robią w ostatnich latach zawrotną karierę. Faszystami nazywa się praktycznie wszystkich, którzy odważyli się myśleć inaczej niż średnia europejska poprawność nakazuje. I aby nie zasłużyć na ten epitet, każdy służy na czterech łapkach, jak tresowany pekińczyk albo salonowy ratlerek. Stefan myślał, iż po tzw. upadku komuny, tym najbardziej zbrodniczym systemie społecznym, jaki znał świat cywilizowany, nazwanie kogoś komunistą będzie obelgą obelg, czymś najgorszym z najgorszych. Ale nie, zwyciężył jednak epitet "ty faszysto" i już. I ten epitet kończy rozmowę czy też dyskusję raz na zawsze, a nazwany tym przydomkiem powinien zniknąć z horyzontu ludzi myślących raz na zawsze; najlepiej, gdyby umarł - i też oczywiście raz na zawsze. Przyznam, że doznaję mocnego dysonansu poznawczego, gdy spotykam się z użyciem tego przezwiska wobec ludzi mających ciut odmienny pogląd niż ten, który preferuje Gazeta Wyborcza i jej najbliższe okolice. Bo czymże był faszyzm? Toż to lekka forma dyktatury nacjonalistycznej a'la operetkowy w gruncie rzeczy Benito Mussolini i to wszystko. Liczba ofiar tego systemu nijak się ma do dziesiątków, milionów ofiar represji komunistów, czy to w ZSRR, czy w Kambodży, Kubie, Wietnamie, Mozambiku, Nikaragui, Meksyku, itp., itd., że już o Polsce nie wspominam i innych krajach bloku komunistycznego. Oczywiście, sprytni manipulatorzy, żonglując pojęciami niczym cyrkowcy, aby nie urazić swoich lewicowych ciągot, wymyślili tzw. szerszą formę faszyzmu, podciągając pod to miano socjalistyczny z treści, a nacjonalistyczny z formy, socjalizm Niemiec hitlerowskich. Ale nazizm jest formacją socjalistyczną i żadne ściemnianie nic w tej sprawie nie zmieni, czerwony kolor flag taki sam jak w Sowietach, a trochę później i w kraju nad Wartą. Tak więc faszyzm ostał się jeno w języku, tym mianem piętnowani są wszyscy ludzie mający swoje odmienne zdanie na tematy, które w postępowej Europie zostały już dawno ustalone i odmiennego zdania nie godzi się na nie mieć. W świecie realnym jednak nadal funkcjonuje komunizm w swojej coraz bardziej wyrodniejącej formie, tak jak na Kubie czy w Korei Północnej, gdzie głód jest chlebem powszednim, a knut i kula czymś oczywistym. Niemniej nikt nikogo nie przezwie, nie krzyknie "ty komunisto", nawet na największego zwyrodnialca, raczej nazwie go faszystą i tak się, niestety, sprawy mają. Pocieszające jest tylko pewne zmęczenie materiału. Epitet faszyzm jest używany tak często, iż już wkrótce wszystko oprócz demoliberalizmu zostanie zdemaskowane jako gorzej lub lepiej zakamuflowany 'faszyzm' oraz 'biały bolszewizm' (to ostatnie określenie, prawdziwy krok milowy w rozwoju politologii, jest autorstwa Aleksandra Małachowskiego) - a znacząc prawie wszystko, znaczyć zacznie prawie tyle co nic. I tak już od kilku dekad nie sposób już krytykować lewicy, albo walczyć z komunizmem, tak by nie zostać jednocześnie zaliczonym w poczet 'brunatnych szeregów'. Po prostu gdy się kogoś nienawidzi, wyładowuje swoją złość nazywając go 'nazistą' czy 'faszystą' (zupełnie zatarto różnicę znaczeniową tych pojęć); działa to w sposób bardziej przypominający łacinę podwórkową niż merytoryczną wymianą argumentów. W tych okolicznościach trudno się dziwić temu, że w propagandzie stalinowskiej nawet socjaldemokracja zdemaskowana została jako 'socjal-faszyzm', a trockizm jako 'trocko-faszyzm'. Owo różnicowanie ciężaru gatunkowego totalitaryzmów, tak charakterystyczne dla opartych na etosie walki z 'faszyzmem' socjaldemokracji i demoliberalizmu, jest jeszcze o tyle zaskakujące, że nazizm i komunizm przez pewien czas skłaniały sie ku sojuszowi. Mussolini zapewniał, że stalinizm to 'rodzaj słowiańskiego faszyzmu'. Ribbentrop pamiętny dzień podpisania w Moskwie traktatu z Mołotowem uczcił słowami 'czułem się jak wśród starych towarzyszy partyjnych' (swoją drogą ciekawe, że w NSDAP używało się dobrze nam znanej formuły 'towarzysz'). O tej osmozie totalitaryzmów, by użyć określenia Jarosława Tomasiewicza, zajmująco pisał Karol Stern, Żyd, przebywający w latach 30-tych w Niemczech, a którego wspomnienia 'Słup Ognia' wydała w 1999 r. 'Fronda'. Pewnego razu zauważył on nazistów zachwycających się doktryną permanentnej rewolucji: - 'Panowie, jak rozumiem, duża część wasze strategii politycznej została zaczerpnięta z Trockiego. Czy nie wydaje się wam niezwykłe, że wy, naziści, cytujecie Trockiego, bolszewika i Żyda, jakby był Waszym Ewangelistą'? Okazało się, że obaj rozmówcy świetnie wiedzieli kim jest Trocki, a za najlepszy kierunek rozwoju III Rzeszy uważali sojusz z ZSRS przeciw 'zachodniemu kapitalizmowi'. I nie byli osamotnieni. Ludzi takich nie brakowało po obu stronach. Głównym przeciwnikiem dla takiego sojuszu byłby zapewne Kościół katolicki i konserwatywne rządy autorytarne w Europie, które dziś, często całkowicie niesłusznie, posądza się o 'faszyzm'. Poczytaj sama i przemyśl sobie: www.gazeta.obywatel.pl/arch/26_567/felieton.htm www.wandea.org.pl/fasci-combattimento.html www.wandea.org.pl/totalitaryzm.htm lanuser.waw.pl/bullshit/index.php?mid=artics&artid=47 I kto tu jest "facetem, który przychodzi wstawiać kity"? Klacz jaka jest, każdy widzi. Odpowiedz Link Zgłoś
mysz_optyczna człowieku nieoświecony... 13.01.05, 07:31 Hitler był takim samym socjalistą, jak ja kobietą. Jesteś ofiarą nabożnej wiary w słowo. Rodzaj gramatyczny w takim nicku, którego można używać jak się chce, to już dla ciebie źródło rzetelnej wiedzy. Tak samo bezkrytycznie odnosisz się do słów użytych przez Hitlera. Nazwał swoją partię socjalistyczną żeby zamanipulować takimi jak ty podatnymi na indoktrynację nieszczęśnikami. Zdziwisz się, ale Stalin też się oparł na takich jak ty. Bez nich ani prawicowy, ani lewicowy totalitaryzm nie miałby szans. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Grzech Re: człowieku nieoświecony... IP: *.cro.citynet.pl 13.01.05, 18:29 Z nickiem odpuść sobie - mówi się ta mysz. Jak się wstydzisz powiedzieć wprost, ze jesteś mężczyzną, to trzeba się niestety domyślać. Nie miej głupawych pretensji. I kto tu jest zaindoktrynowany? I kto manipuluje? Podaj źródła, cytaty, ale nie z "Wyrodnej", błagam - chodzi mi o prace naukowe, podręczniki (byle nie z PRL-u). Miłej nauki. Odpowiedz Link Zgłoś
mysz_optyczna Wracając do Szymborskiej 14.01.05, 08:05 Gość portalu: Grzech napisał(a): > Podaj źródła, cytaty, ale nie z "Wyrodnej", błagam - chodzi mi o prace naukowe, > > podręczniki (byle nie z PRL-u). > Miłej nauki. Z twojego posta nie wynika jasno, czy prosisz o bibliografię żeby powiększyć swoją wiedzę, czy raczej chcesz uczyć mnie. Moja rada - nie wieszaj się na wypisach. Nie łap się na bryki, na opracowania z opracowań, gdzie ktoś ci serwuje swoją mieszankę firmową "cytatów" i gotowe wnioski wkłada łopatą do głowy. Raczej czytaj sam. Czytaj rzeczy z różnych półek i wyciągaj własne wnioski. A wracając do Szymborskiej - to wysokiej klasy polska poezja i warto ją także poczytać samemu bez uprzedzeń, zamiast grzebać się w padlinie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Grzech Re: Wracając do Szymborskiej IP: *.cro.citynet.pl 19.01.05, 21:49 Miałem na myśli to, że jak zaczniesz czytać rzetelne źródła, to nauczysz się, że nazizm i komunizm mają wspólne korzenie i są ustrojami lewicowymi. Jak Ci się nie chce przeczytać "mieszanki cytatów", to nie pisz o "wyciąganiu z różnych półek". Podaj mi tytuły ksiązek i autorów, w których jest dowiedzione, że nazizm to skrajna prawica. Jak nie znasz, to przynajmniej nie powtarzaj bezmyślnie propagandy z lat 40. i 50. serwowanych przez "Gadułę Wyrodną" swym czytelnikom. Odpowiedz Link Zgłoś
mysz_optyczna źródła 20.01.05, 07:08 Gość portalu: Grzech napisał(a): > Miałem na myśli to, że jak zaczniesz czytać rzetelne źródła, to nauczysz się, > że nazizm i komunizm mają wspólne korzenie i są ustrojami lewicowymi. Grzechu, opamiętaj się. Sam nie znajdziesz żadnego rzetelnego źródła, w którym taka myśl znalazła oparcie. Żeby ją głosić z powołaniem na źródła, ktoś operował wyrwanymi z kontekstu zdaniami, naciągał sensy, i dzięki temu zdołał skołować takich jak ty czytelników. Chyba że "rzetelnymi źródłami" nazywasz właśnie tę przeżutą papkę, kombinowaną z lewych cytatów. Jeśli tak, to znam te "źródła", czytałem, dziękuję. Nie lubię w nich tego, że usiłują nam zrobić wodę z mózgu. A poza tym, co to wszystko ma wspólnego z Szymborską, że akurat na wątku o Szymborskiej rozpychasz się ze swoimi ideologicznymi problemami? Odpowiedz Link Zgłoś
stooper Re: źródła 23.01.05, 06:56 Nie wiem czemu maja sluzyc te brednie wypisywane lprzez ludzi podobnych do myszy_optycznej, ale jedyna rada, nie brac udzialu w tej pozal się Boze grotesce. Lewicowosc faszyzmu czy nazimu nie wynika ze zrodel, ale z doktryny politycznej, z faktu jak rzadzono panstwem i ze stosunku do wlasnosci oraz wolnosci osobistej. Zrodla moga pomoc, oczywiscie, ale nie ma potrzeby po nie siegac. Faszyzm nie mogl byc prawica z jednego istotnego powodu - ideologicznego. Fakt ze za III Rzeszy bylo wiecej wolnosci i mniej administracji, nie swiadczy ze tam byl kapitalizm, tylko ze w dzisiejszej III RP i UE jest mniej wolnosci, za to wiecej mowienia o niej (dryfujemy znowu ku socjalizmowi, inaczej realizujacego idee socjalizmu). Zeby zrozumiec co to jest wolnosc (w sensie osobistym i gospodarczym), trzeba popracowac w US. Odechce sie wypisywania bzdur na poziomie niedouczonej licealistki, ktora uksztaltowal socjalizm. Dodam, ze w US tej wolnosci jest mniej niz chociazby w XIX-wiecznej Ameryce (ale duuuuuuzo wiecej niz w UE!). Tylko, prosze, nie wyciagac glupich wnioskow per analogiam. Jesli ktos nie rozumie na czym polega lewicowosc i prawicowosc, nazywajac Hitlera czlowiekiem prawicy (ha, ha, powiem to moim znajomym Zydom), znak to nieomylny, ze mamy przed soba oszoloma. Wstyd jak bardzo wyprano mozgi ludziom w Polsce i Europie przez ostatnie 50 lat. Z nimi dyskutowac nie wolno. Oszoloma poznac po jednym, nie potrafi wydobyc z siebie jednego logicznego argumentu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Myszka Mickey Grzechu, posłuchaj sam siebie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.01.05, 12:19 Nic od siebie, wszystko skądś bezkrytycznie przepisane. Czy Ty we własnej głowie nie masz nic? To chyba o Tobie jest ten wierszyk znaleziony w internecie: Wszystkie jego argumenty to są cudze ekskrementy Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Grzech Re: Grzechu, posłuchaj sam siebie IP: *.cro.citynet.pl 13.01.05, 18:30 Nie imputuj komuś swoich przywar. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Myszka Mickey Re: Grzechu, posłuchaj sam siebie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.01.05, 12:00 Wygląda na to, że odbijanie piłeczki to jest jedyna Twoja odpowiedź. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Grzech Re: Grzechu, posłuchaj sam siebie IP: *.cro.citynet.pl 19.01.05, 21:52 Nie da się odpowiadać na "ekskrementowe" "argumenty", więc skieruj te żale pod swój adres. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Myszka Mickey Re: Grzechu, posłuchaj sam siebie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.01.05, 13:30 A właśnie na poczcie mi powiedzieli, że wybrałem dobry adres, właściwy. I jeszcze powiedzieli, że na daro15 można pisać pod ten sam adres, bo to jest to samo. Odpowiedz Link Zgłoś
dr.krisk Sam tego chciałeś :) 11.01.05, 19:32 Gość portalu: Grzech napisał(a): > nie zygaj, tylko wykaż mi "niewiedzę" Nie pisze się "żygać"..... C.N.D. KrisK Ubawiony Odpowiedz Link Zgłoś
stooper Re: Sam tego chciałeś :) 23.01.05, 07:06 Jesli smieszą Cie literowki, a sens wypowiedzi tych roznych myszy, a raczej bezsens - nie, to cos z Toba jest nie w porzadku. Z poczatkowego rozbawienia Twoim rozbawieniem wpadam w nastroj wielkiego przygnebienia. Kol. Grzech mogl opuscic litere "r" przez "rzygac", to oczywiste. Nie pomyslales o tym, panie kolego? I jesli glos zabierasz to wyksztus z siebie cos wiecej, cos co pachnie argumentami, a nie rzygami, za przeproszeniem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Grzech Zdolności inaczej IP: *.cro.citynet.pl 23.01.05, 12:28 Dzięki, Stooper, za uwagę, ale napisałem "nie zygaj", to było celowe. Pochodzi od czasownika "zygać", np. komś do oczu. Ale widać i to przerosło zdolności pojmowania UB-awionego kacapa. Odpowiedz Link Zgłoś
stooper Cyborgi 23.01.05, 14:06 >... od czasownika "zygać", np. komś do oczu.Ale widać i to przerosło zdolności > pojmowania UB-awionego kacapa. Widzisz, sadze, ze wszelka dyskusja z ultralewakami nie ma sensu. Przypominaja oni fanatykow, do ktorych nie dociera zaden argument. Ten zalosny watek pokazal, ze stac ich na wszystko. Pokazujac, ze nazizm mial prawicowy charakter, przeszli samych siebie. Nie dziw sie, ze ultralewacy znd Wisly sa odporni w kwestii Szymborskiej, to detal wobec nadrzednych naduzyc. W koncu Polacy sa winni zbrodni holocaustu, a my o Szymborskiej. Zakoncz ten watek. Oni musza wierzyc w bzdury, ktore wymyslaja i im bardziej zblizasz sie do prawdy, oni coraz bardziej beda klamac. Taka ich natura. Nie ma sensu podawanie cytatow, odwolywanie sie do zrodel. Dla nich to nic nie znaczy. Sa oni jak zaprojektowane do wykonywania okreslonych czynnosci cyborgi. Odwracac kota ogonem. Klamac. A jesli nie klamia, dopuszczaja sie innych manipulacji. To pewna grupa wzajemnej adoracji, ich jest przynajmniej setka aktywistow. Wszyscy odporni na odkrywanie prawdy. To pozyteczni idioci. Szkoda tak milo rozpoczetego dnia. Jeszcze raz - daj sobie spokoj. Szkoda energii na walke z oszolomami. Nie dawaj tak obszernych cytatow, bo oni tego nie czytaja. To niewolnicy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Grzech Re: Cyborgi IP: *.cro.citynet.pl 25.01.05, 18:56 Co do zasady masz rację, ale ja nie piszę dla ultralewaków, nie chcę "walczyć" z nimi, lecz dla osób, które na przykład nie wiedzą zbyt wiele albo nic w danym temacie. Istnieją prócz grup ultralewaków i tacy lewacy, którzy mają zdolność rozróżniania prawdy od fałszu, posługują się własnym umysłem w wyciąganiu wniosków i nie powtarzają haseł bolszewickich, antynarodowych, antykościelnych, proubeckich itd. Są też ludzie, którzy nie są lewakami i też mają powyższe cechy. Także istnieje grupa osób, którzy mają dość lewackiej wszechobecnej propagandy, jaka zalewa Polskę od 1944 roku. Zatem nie dla eunuchów intelektualnych cytowałem to, co cytowałem. A lewacy, jak to lewacy: "<<coś w mózgu>> i pustka w sercu (oschłość)". Odpowiedz Link Zgłoś
ada08 Re: Przeczytaj jeszcze raz, ale uważnie 11.01.05, 17:39 Gość portalu: Grzech napisał(a): Musiałam ''pokawałkować'' Twój post :-) > Nie jakiś, tylko ten. Jestem facetem. Któż by w to wątpił ? Ja przecież nie napisałam ''jakaś'' tylko ''jakiś''. Czyli facet. > przypominam, że słowo pozostaje i za słowo się odpowiada. Nikt temu nie przeczy, że słowo pozostaje. Wiadomo skądinąd, że ''rękopisy nie płoną''. > Niezależnie, czy > akurat Tobie to odpowiada, czy nie. Taki mam już kaprys. Nie ciekawią mnie Twoje kaprysy :-) > Może znałaś te teksty > Szymborskiej wcześniej i nie uwierało Cię, czy można się robić na "niezależną" > i "szlachetną" z takim garbem szlbierstw? Znałam i uwierały mnie. Ale znam też inne jej teksty, czego o Tobie chyba nie da się powiedzieć. Nigdzie Szymborska nie ''robi się'' na niezależną i szlachetną. Chyba wcale nie znasz jej twórczości, poza tymi kilkoma wczesnymi wierszami, z których istotnie nie ma powodu być dumna. > Nie mieszaj dialektycznie walenia w > piersi (kóre może robić tylko osoba w stosunku do siebie) z haniebną > przeszłością i kłamstwem, które nie znalazło należnego napiętnowania. Nie ''mieszam dialektycznie''. ''Bicie się w cudze piersi'' to jest popularne porzekadło, które Ty tutaj uskuteczniasz. Autorka wątku zapytała o jeden wiersz. O jeden wiersz z tomiku ''Chwila''. A Ty natychmiast czujnie zareagowałeś i wywlokłeś Szymborskiej jej życiorys. Tak jakbyś nie wiedział, że gdybyśmy mieli czytać tylko dzieła tych autorów, którzy zawsze byli jak ze spiżu, to niewiele byłoby do czytania. Pozdr. a. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Grzech Re: Przeczytaj jeszcze raz, ale uważnie IP: *.cro.citynet.pl 11.01.05, 18:04 Masz rację, "jakiś" to rodzaj męski. Przepraszam, mea culpa. I tu walę się w swoją pierś. Nie interesuje mnie czy Ciebie ciekawią moje kaprysy, ale skoro się odezwałaś do mnie napisałem, to, co napisałem. Szymborska jednak na taką się robi, a niesamowicie pomagają je w tym media, zwłaszcza "Gazrura Wygodna". Kiedyś czerwnone gazety, dziś różowe (na szczęście, z każdym dniem coraz bledsze wobec ukazującej się hucpy tzw. III RP). Czytałem jej wiersze późniejsze, ale to jeno sprawność językowa i powierzchowność bez metafizyki, bez polotu, bez błyskotliwej formy, bez emocji, bez czaru słowa polskiego - słowem: przeciętność. Z tą dialektyką nie chodziło mi o przysłowie, ale o Twój sposób repliki, a to duża różnica. Nie wywlekam życiorysu noblistki tylko jej słowa, a to duża różnica, nie interesuje mnie jej życie prywatne, kogo lubi, czyta, itd. Ale jej słowa mam prawo "wywlekać" i przypominać. Najwyżej nie czytaj. Czujnością to się wykazywali: Mrożek, Szymborska, Bratny, Konwicki, Lec, Miłosz, Brandys, Słonimski i inne czerwone kundle. > Tak jakbyś nie wiedział, że gdybyśmy mieli czytać tylko dzieła > tych autorów, którzy zawsze byli jak ze spiżu, to niewiele byłoby > do czytania Czytałaś np. Sergiusza Piaseckiego, Józefa Mackiewicza, Gustawa Herlinga- Grudzińskiego, Zbigniewa Herberta? Czy cała Ich twórczość nie była twórczoscią "tych autorów, którzy zawsze byli jak ze spiżu"? A niechby niewiele miało być, ale za to uczciwie i bez zakłamania! Kłaniam się, Grzech Odpowiedz Link Zgłoś
ada08 Re: Przeczytaj jeszcze raz, ale uważnie 11.01.05, 18:29 Gość portalu: Grzech napisał(a): Zauważ, że jej jest bardzo mało w mediach. Bardzo rzadko się odzywa. Ona sama rzadko się odzywa. A na to, że inni ją cytują, czy też się w jakikolwiek sposób posługują jej tekstami, to juz ona doprawdy nie ma wpływu. Co do oceny twórczości Szymborskiej - nie ma zgody, mopanku :-) Szymborska jest jedną z moich ulubionych poetek, ale tu chyba nie dojdziemy do porozumienia. Pozostaje powiedzieć sobie nawzajem: De gustibus ... :-) Oczywiście, że masz prawo mówić o jej życiorysie i wczesnych utworach. Każdy ma. Co napisała to napisała, tego się nie zatrze. Jeszcze raz powtarzam '' rękopisy nie płoną''. Ale czy trzeba przy każdej wzmiance o jej póżnych wierszach wyciągać to, co napisała kilkadziesiąt lat temu ? Po co ? Mrożka, Słonimskiego etc nie uważam za kundli :-) A nawet bardzo lubię ich czytać. Moze z wyjątkiem Bratnego, którego zresztą prawie nie znam. Czytałam Józefa Mackiewicza, Herlinga, Herberta. Piaceckiego nie. Czy interesuje Cię tylko polska literatura ? I sztuka ? A czytałeś Geneta, Dostojewskiego ? A oglądałeś obrazy Caravaggia ? I o czym myślisz czytając ich ksiązki lub oglądając obrazy ? Poprzestaję na nazwiskach, które, pierwsze z brzega przyszły mi do głowy. Nazwiska ludzi o trudnych do zaakceptowania życiorysach. Pozdr. a. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: agłaja Dość profanacji!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.01.05, 18:41 qurcze nie pomyslalam nawet ze jednym pytaniem przypominam jakim ( o wiersz "BAL"!!!) wywolalam taką burze dyskusji (ja to jestem inspirująca :)) Ale przypominam ze ten post zostal napisany w okreslonych celach twórczych! A nie zeby sie zeszli na forum "obrońcy" i "przeciwnicy" Szymborskiej. A swoją droga niezly by ubaw miala nasza "noblistka" gdyby Wasze posty przeczytala! Te wasze nazbyt gorące dyskusje, jawnie dowodza ze Szymborska WIELKĄ JEST!!! Kto by sie tak przejmowal jakąś marniutka "poecinką" ??? Tak samo jak z Miłoszem: większość go wielbila, ale znalazly sie i takie marne jednostki, co z zazdrosci o niepospolity talent, pisywaly równie marne, wręcz bluźniercze artykuly o jego twórczości ! Przy okazji zapraszam co bardziej twórcze jednostki, bez widoku na spory nad biedną Szymborską do głosu na temat jej ostatniego tomiku "Chwila" a konkretnie wiersza "BAL" ;) Odpowiedz Link Zgłoś
ada08 Re: Dość profanacji!!! 11.01.05, 18:52 Gość portalu: agłaja napisał(a): > qurcze nie pomyslalam nawet ze jednym pytaniem przypominam jakim ( o > wiersz "BAL"!!!) wywolalam taką burze dyskusji (ja to jestem inspirująca :)) > Ale przypominam ze ten post zostal napisany w okreslonych celach twórczych! A > nie zeby sie zeszli na forum "obrońcy" i "przeciwnicy" Szymborskiej. No to ja Ci przypominam, Agłajo, czy jak Ci tam :-) , zdaje się mnożysz swoje nicki :-), że to jest forum, a nie teleturniej, w którym odpowiada się ściśle na zadane pytanie. Zadając pytanie na forum trzeba się liczyć z tym, że rozmowa może zboczyć w kierunku przez autorkę wątku zgoła nieoczekiwanym :-) > Przy okazji zapraszam co bardziej twórcze jednostki, bez widoku na spory nad > biedną Szymborską do głosu na temat jej ostatniego tomiku "Chwila" a konkretnie > > wiersza "BAL" ;) O tym tomiku była już na forum dyskusja, zaraz po jego ukazaniu się. Może nie każdemu chce się pisać to, co już raz napisał :-) Pozdr. a. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: agłaja Re: Dość profanacji!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.01.05, 20:16 Nawet nie liczylam na ścisłą odpowiedź! Ale jakiekolwiek skojarzenia z tym tomikiem lub samym wierszem :)A w teleturniej to ja sie chetnie bawie, ale nie w związku z poezją, zwlaszcza tak wysublimowaną, jak poezja Szymborskiej. Cóż, może jednak zjawią sie na forum czytelnicy Szymborskiej, którym z lekka nie odpowiada temat "Sądu nad twórczością Szymborskiej"??? I z taka nadzieją bede oczekiwać na kolejne posty :P Odpowiedz Link Zgłoś
ada08 Re: Dość profanacji!!! 11.01.05, 21:00 Gość portalu: agłaja napisał(a): > Cóż, może jednak zjawią sie na forum czytelnicy Szymborskiej, którym z lekka > nie odpowiada temat "Sądu nad twórczością Szymborskiej"??? I z taka nadzieją > bede oczekiwać na kolejne posty :P Może się zjawią :-) Na razie nie wyszło, ale z Szymborską na forach z reguły tak jest :-) Powodzenia :-) Pozdr. a. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Grzech Re: Przeczytaj jeszcze raz, ale uważnie IP: *.cro.citynet.pl 11.01.05, 20:30 To fakt, obecnie rzadko się odzywa. Nie mniej ostatnio dała głos "moralnego" poparcia marszu pederastów (ciot) i lesbijek w Krakowie (łącznie z Miłoszem - w duecie). O wsparciu "Gaduły Wyrodnej" w tej jakże wzuszającej akcji można poczytać. Z pewnością do podobnej oceny postawy i poezji Szymborskiej nam daleko, ale nie o to chodzi, by wszyscy mieli ten sam pogląd. Już był taki krasny ustrój, który wspierała z całej siły pióra twórczyni lepiei, ale cudny ustrój ten dał ciała i przeobraził się w nieco inny, "demokratyczny", itd. Czy trzeba, jak to ujęłaś, "przy każdej wzmiance o jej póżnych wierszach wyciągać to, co napisała kilkadziesiąt lat temu? Po co?". A dlaczego nie? Czy wtedy miała 6 lat, by nie wiedzieć, o czym pisze, i w jaki sposób? Podaj mi powody, dla których miałbym doznać amnezji, i nie pamiętać, o czym pisała ta pani np. w 1953 r.? A skąd to przekonanie, że za, np. 5 lat, ta pani nei napisze kolejnego wiersza o komunizmie? Co wtedy jej powiesz? Co decyduje o tym, że coś, co się napisało 2, 5, 10, 20, 30 i więcej lat temu, ma być zakryte zasłoną milczenia? "Spuśćmy zasłonę miłosierdzia na koniec tej sceny", tak? A imię czego? Czy ktoś z tych literatów, poetów i innych politruków PZPR (czytaj: NKWD) choć raz zamilczał, gdy szkalowano patriotów? Czy ktoś wyraził żal za swoją służalczość? Czy miała miejsce pokuta? Czy ktoś publicznie - tak jak publicznie pluł na II RP, AK, polską historię, katolicyzm, patriotyzm, itd. - napisał, że zrobił komuś krzywdę, że łgał, że dał dupy czerwonym? Mrożka i Słonimskiego i innych kelnerów kacapów uważam za kundli, bo się skundlili, i tyle. Po szczegóły odsyłam do książek i do zasobów Internetu. Jak chcesz, przytoczę Ci literaturę (może jutro, bo już mi gały z orbit wychodzą). Nie interesuje mnie tylko polska literatura i w ogóle kultura, ale ten temat dotyczył wyłącznie polskiego obszaru literackiego. Nie piszemy o kulturze jako takiej, tylko o postawie i twórczości fanki czerwnonych kanalii, Michnika nie wyłączając. Geneta nie czytałem. Jeśli już chcesz wiedzieć, to interesuję się innymi rzeczami, w tym malarstwem (np. bardzo lubię Dalego - spędziłem trochę czasu w Hiszpanii w dwóch muzeach (Katalonia): jedno w Figueres, drugie w jego domu w Port Lligat k. Cadaques); historią (np. czytałaś o rebelii w Kongu w 1960 r.?, o Polsce w latach 1944-1956 i nast., o ZSRR w latach 1917-1989, o Europie okresu 1800-1815, o życiorysach literatów polskich o polskojęzycznych 1939- 2004, o lansjerach, o Podziemiu Antysowieckim, o polskich lotnikach 1939-1945, o II WŚ, itd.); poezją i biografiami poetów (np. Herbertem, Lechoniem), literaturą obcojęzyczną, muzyką, filmem... O czy myślę, chłonąc pewne rzeczy, to nie temat forum. Moje opinie i wrażenia z innych dziedzin nie zmienią opinii o michnistce, wręcz przeciwnie - utwierdzają mnie w nich. Ukłony, Grzech Odpowiedz Link Zgłoś
dr.krisk Uważaj z tym chłonięciem! 11.01.05, 20:53 Gość portalu: Grzech napisał(a): > O czy myślę, chłonąc pewne rzeczy, to nie temat forum. Odnoszę wrażenie, że chłoniesz sporo i bez zakąski. Stąd słowotok, gonitwa myśli, zmienne stany depresyjne oraz euforyczne. Wróć do bobofruta. Nieszczere pozdrowienia. KrisK Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Grzech Re: Uważaj z tym chłonięciem! IP: *.cro.citynet.pl 11.01.05, 22:15 Wot, kacap. Odpowiedz Link Zgłoś
dr.krisk Natychmiast przestań... 11.01.05, 22:31 Gość portalu: Grzech napisał(a): > Wot, kacap. Już wiem co chłoniesz. Lepiej przestań, bo jutro kac będzie straszny. Bobofrut - oto napitek dla ciebie. Odpowiedz Link Zgłoś
ada08 Re: Przeczytaj jeszcze raz, ale uważnie 11.01.05, 20:56 Trudno się z Tobą rozmawia, Grzechu :-) Bo Ty nie chcesz rozmawiać. Mam wrażenie, że Ty jesteś z tych, co to mówią: - Ja mam na tę sprawę swój pogląd i NIGDY go nie zmienię!!! Ja tu próbuję Ci coś, może nieudolnie, powiedzieć, a Ty w odpowiedzi piszesz manifesty. Dajmy sobie spokój zatem :-) To tyle z mojej strony :-). Pozdr. a. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Grzech Re: Przeczytaj jeszcze raz, ale uważnie IP: *.cro.citynet.pl 11.01.05, 22:16 Jakoś przeżyję. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: itek Re: Przeczytaj jeszcze raz, ale uważnie IP: *.pomorzany.v.pl 11.01.05, 22:30 Zyj i pozwol zyc innym :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Zdanka Re: Przeczytaj jeszcze raz, ale uważnie IP: *.4web.pl 12.01.05, 13:27 Jezus Maria, a myślałam, że takie wątki na tym forum się nie zdarzają.... Jeśli kogos tak cholernie uwiera czyjaś przeszłość, to zamiast pisywać manifesty na forum, niech jedzie do Krakowa, ma na miejscu od razu: Szymborską, Mrożka, Błońskiego itp. Każdemu z nich może zrobić awanturę na jakimś spotkaniu autorskim ----->może zakończy się to choć podbitym okiem:P Nie wiadomo tylko kto będzie podbijał, a kto zostanie podbity:P Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: katon1 Re: Przeczytaj jeszcze raz, ale uważnie IP: 217.153.6.* 25.01.05, 14:01 Gość portalu: Grzech napisał(a): > A skąd to przekonanie, że za, np. 5 lat, ta > pani nei napisze kolejnego wiersza o komunizmie? Proponuję odstrzelić Grzecha. Inaczej przyszłe pokolenia mogłyby nam tego nie darować. Wygląda, że rośnie nam nowy Hitlerek albo Pol Pocik. Oj napoci się jeszcze przy wytykaniu błędów innych. Nawet wskaże te, które w przyszłości mogłyby zostać popełnione. A później już z górki. Za "Grzech pochodzenia". I w końcu za "Grzech pierworodny". Odpowiedz Link Zgłoś
pampelune Re: Przeczytaj jeszcze raz, ale uważnie 30.01.05, 15:56 > Proponuję odstrzelić Grzecha. Kuszące. Sądzę jednakowoż, że o polpocenie lubo hitlerzenie możnaby posądzić takoż pomysłodawcę tak ostatecznego rozwiązania kwestii grzechowej- - napisała pampelune świadoma wyższości Szymborskiej, niższości Grzecha, dodupności Łysiaka, lekkiego bezsensu tego wątku etc, etc. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Bodzio Re: Przeczytaj jeszcze raz, ale uważnie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.01.05, 15:22 Gość portalu: Grzech napisał(a): > Czytałem jej wiersze późniejsze, ale to jeno sprawność językowa i > powierzchowność bez metafizyki, bez polotu, bez błyskotliwej formy, bez emocji,bez czaru słowa polskiego - słowem: przeciętność. A teraz zastąpmy w tej wypowiedzi słowo "jej" słowem "jego" a "wiersze" słowem "książki" mając na myśli twojego guru Łysiaka (z którego zrzynasz m.in. różne określenia "Wyborczej"). Kto mieczem wojuje od miecza ginie . Ty możesz napisać coś równie nieokreślonego jak "czar słowa polskiego" a ja mogę napisać o Łysiaku, że to najwyżej rzemieślnik a nie Mistrz - powtarza się i ważniejsza dla niego ilość niż jakość. I co fajnie? Ten sam poziom abstrakcji w argumantacji co u ciebie. Rzecz w tym, że na współczesną twórczość Szymborskiej patrzysz zawsze przez pryzmat jej zachowań w czasach stalinowskich. I to jest twój problem i tobie podobnym – już ją osądziliście. Nie ty jesteś Prawdziwym Sędzią (na szczęście) i zważ, że twój życiowy bilans może się w końcowym efekcie okazać gorszy niż jej. A po za tym nie traktuj ludzi na tym forum jak idiotów, których dopiero trzeba uświadomić (mam wrażenie, że masz poczucie MISJI w tym względzie – oświecić maluczkich) co pisała W. Szymborska kiedyś. Większość z pewnością to już wie i bez twoich epistoł. I nie bądź wcale pewien, że znasz wszystkie motywy jej postępowania i jej dzisiejszy do nich stosunek . Jeśli uważasz, że znasz – gratuluję dobrego samopoczucia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Grzech Re: Przeczytaj jeszcze raz, ale uważnie IP: *.cro.citynet.pl 13.01.05, 18:25 Może jak chcesz pisać o Łysiaku, przejdź do wątku o Łysiaku. Nie utrzymuję, że jestem autorem określenia "Gaduła Wyrodna" (jest to w kilku książkach Łysiaka), więc nie zrzynam, tak jak nie zrzynam innych określeń, które są w obiegu; termin "Gazrura Wygodna" jest mój. Nie jestem arbitrem. Mam prawo napisać wrażenie po lekturze Szymobrskiej - nie ma definicji "czaru słowa poslkiego", więc co mam napiasać, jeśli tak czuję? "I to jest twój problem i tobie podobnym – już ją osądziliście" A Ty nie sądzisz czegoś o mnie? Ja jej nie skazuję, ale uważam, że twórczości poety nie należy dokonywać w oderwaniu od zachowania, postaw, tekstów. "i zważ, że twój życiowy bilans może się w końcowym efekcie okazać gorszy niż jej". Nie sądzę, bym chciał szkalować niewinnych i bić pianę na cześć zamordyzmu. Czas pokaże wielkość poezji tej pani. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: daria13 Re: Przeczytaj jeszcze raz, ale uważnie IP: *.crowley.pl 14.01.05, 15:32 Ależ Człowieku! Czas już pokazał jej wielkość, w końcu nagroda Nobla jest chyba najważniejszą z możliwych nagród literackich, ale Ty zdaje się uważasz, że Akademia to kupa starych, bezrozumnych durniów i nagrodę dają byle komu. Ty za to jesteś najmądrzejszym człowiekiem świata i masz monopol na osądzanie wszystkich. Jestem więcej niż pewna, że jesteś bardzo młody, niedoświadczony i arogancki do granic możliwości. Aż mi wstyd, że takiemu jak Ty odpowiadam, bo zupełnie nie warto, ale o ile opluwanie Miłosza mogłam jakoś zdzierżyć to Szymborskiej nie mogę Ci darować. Jesteś z betonu i taki umrzesz. Odpowiedz szczerze, czy kiedykolwiek czytałaś jakieś wiersze Szymborskiej, poza tymi przez Ciebie w kółko wymienianymi? Szczerze wątpie. Żal mi Ciebie, a zwłaszcza Twoich bliskich. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Grzech Re: Przeczytaj jeszcze raz, ale uważnie IP: *.cro.citynet.pl 19.01.05, 22:19 Czas jeszcze niczego nie pokazał - na razie Szymborska jest nieźle medialnie dmuchana na megagwiazdę polskiej poezji. Właściwie to prawie niczego czas nie pokazał, bo można się przekonać, jakie to "twórcze" pomysły ma "wielka dama" - lepieje, popieranie publiczne marszu pedałów i ciot w Krakowie. Jak to było, to chyba jej wspólnika do poparcia marszu pederastów - Miłosza - "spisane będą rozmowy i czyny". Co do oceny tzw. akademii (w istocie to Komitet Noblowski) niemal się zgadzam - to durnie, zapomniałaś tylko dodać, że nieludzko zlewicowani. Jeśli Dario Fo jest wielki tylko dlatego, bo dostał Nobla, to gratuluję smaku, inteligencji i wyobraźni. To samo Jean-Paul Sartre, a ostatnio Jelinek. Nie wiedziałem, że są "bezrozumni durnie", ciekawe... W takim razie są też "rozumni durnie", ciekawe... Rozwaliła mnie zwłaszcza teza z uzasadnienia nagrody dla Szymborskiej: "za poezję, która z ironiczną precyzją pozwala historycznemu i biologicznemu kontekstowi ukazać się we fragmentach ludzkiej rzeczywistości". Nie napisali, że to za poezję z lat 1990-1996 tylko za poezję - czytaj: całą. Nie sądź mnie, czy jestem młody, itd. - zachowujesz się jak małolata (zamiast podyskutować o twórczości Szymborskiej). Nie jestem z betonu, raczej z granitu lub marmuru. I raczej taki umrę, ale nie Tobie będzie o tym sądzić. Już pisałem wcześniej, że czytałem wiersze Szymborskiej - nie czytałaś poprzednich postów chyba. Jest sprawna w języku polskim, ale to i wszystko. Chamowate żale zachowaj na swoją logiką i kulturą. I może odstaw na kilka miesięcy "Gazrurę Wygodną", bo chaos, inwektywy i tautologia, jakie masz w nader wysokim stężeniu, są nie do "ztolerowania". Odpowiedz Link Zgłoś
dr.krisk Dobre!!!! 19.01.05, 22:51 Gość portalu: Grzech napisał(a): > Nie jestem z betonu, raczej z granitu lub marmuru. Znakomite!!! Ubawiłem się setnie :) Musisz mieć problemy w środkach komunikacji publicznej.. a może przemieszczasz się przy pomocy dźwigu? Rzeczywiście - przypominasz kamiennego bałwana..... KrisK Ubawiony! Odpowiedz Link Zgłoś
wqrwiony Przepraszam, nie wiem czy kłamca 20.01.05, 00:00 albo manipulant albo oszust albo ignorant albo nieudacznik albo kombinacje powyższych Dotyczy fragmentów o Miłoszu od str 110 do 120 ok Zgadzasz się Grzech? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Grzech Tylko bez żonglerki IP: *.cro.citynet.pl 20.01.05, 00:19 Nie jest. Może zamiast inwektyw napiszesz w końcu, co jest kłamstwem o Miłoszu? Który cytat? Który fakt? Nie manipuluj. A może odpowiesz mi na tak postawione pytanie: kiedy przestaniesz bić swoją żonę? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Grzech No to Ci pomogę IP: *.cro.citynet.pl 23.01.05, 12:20 Sergiusz Piasecki Były poputczik Miłosz Przeczytałem w „Kulturze” (nr 45/46) artykuł Juliusza Marchlewskiego Sprawa Miłosza. Autor twierdzi, ze Miłosz nie jest nawet oportunistą i że „tego rodzaju postawa [nieufność do „nawróconego” Miłosza] jest obelgą dla narodu polskiego”. Jeśli uwzględnimy inne podobne głosy, okaże się, że postać tego dyplomaty Bierutowego zaczyna się powoli wywindowywać na piedestał bohatera narodowego. Sprawa Miłosza świadczy, że wielu ludziom brak wyobraźni w ocenianiu rzeczywistości „na dystans”, jak to często obserwujemy u ludzi Zachodu. Będą czule reagowali na krzywdę psa lub kota w zasięgu ich wzroku, lecz nie potrafią wczuć się w tragedię Polaka – patrioty, od wielu lat pozbawionego ojczyzny. Miłosz rozczula do łez swym strasznym losem aktualnego „samobójcy”, który wybrał gorzki chleb emigracyjny, by tylko nie iść na kompromis ze swym sumieniem poety. I znikła gdzieś w tumanie słów i frazesów istotna postać poputczika, który przez wiele lat reprezentował za granicą narzucony Polsce rząd bolszewicki jako prawowitą władzę, opartą na demokracji ludowej i prowadzącą Polskę w krainę socjalizmu. Jeśli „nawrócony” Miłosz ośmiela się pisać w czasopiśmie emigracyjnym (Nie w nr. 43 „Kultury”): ”...cieszyłem się, iż półfeudalna struktura Polski została złamana...”, łatwo domyślić się, w jakim świetle i w jakich barwach jako dyplomata Bieruta ukazywał obcym swoją ojczyznę. Warto w tym miejscu przytoczyć z książki znakomitego publicysty Stanisława Mackiewicza (Cata) Lata nadziei (Londyn [1946], str. 145) opinię jego o całej grupie wileńskiej: „...Było mi smutno i wstyd, że bolszewizm w Wilnie szerzyła grupa utalentowanych młodych ludzi najautentyczniej wileńskiego pochodzenia, których same nazwiska przypominały stronice Pana Tadeusza lub Pamiętniki kwestarza [powieść Ignacego Chodźki]. Bujnicki nazywał się Nieściuszko Bujnicki i był prawnukiem starego miłego grafomana, który tak rzewnie opisywał północną Białoruś. Putrament... nazwisko to figuruje w sienkiewiczowskim Latarniku jako symbol starej, tęsknej litewskości, <<Putrament z Pikturną>> - czytamy w Panu Tadeuszu. Miłosz... I oto ci ludzie, którzy powinni byli najlepiej rozumieć miłość kraju, pierwsi sprowadzili na niego infekcję wroga, zdradzali go, sprzedawali, sprzedawali także siebie, bez godności, o ileż gorzej niż zwykła ku... Jakaż silna jest ta infekcja i jakże wielką mieliśmy rację, gdyśmy z nią walczyli. Dzisiaj podobno niejeden z tych poetów chadza w cylinderku, zajmując dygnitarskie stanowisko, sprzedawszy kraj własny, sprzedaje państwo całe. Może kiedyś poczuje do samego siebie pogardę, gdy znajdzie się po jakiejś czystce na Kołymie lub w republice Komi”. Ale Miłosz ani na Kołymie, ani w republice Komi się nie znalazł. Uniknął losu wielu innych poputczików i setek tysięcy uczciwych Polaków. Był dostatecznie rozsądny, by w porę zostać na Zachodzie. Co więcej, znalazłszy się wśród nas, zachował się bezczelnie, topiąc prawdę w powodzi kłamstw. Sięgnął nawet po uznanie dla swoich zasług. Powinniśmy wymierzyć mu je w pełni. *** Gdy Miłosz porzucił stanowisko dyplomaty regime’owego, z miejsca rozpętał olbrzymią reklamę (technika bolszewicka) dokoła swego wyczynu i swojej wielkości jako poety. Głos Ameryki i „Kultura” wołają, ze wielki poeta, a sam Miłosz nie szczędzi sobie pochwał wszelkiego typu. Wyliczył kogo przekładał, lecz skromnie opuścił pozycje najciekawsze, np. Przekłady z poezji Chin Ludowych („Twórczość” z września 1950). Na str. 83 zbiór tych ludowych perełek rozpoczyna wiersz Mao Tse-tunga Śnieg. Imponujące! Ale ja nie mogę wpaść w zachwyt, skoro jako poeta Miłosz jest już starą kobyła, bo łupi swe wiersze od dwudziestu lat [pierwszy tom wierszy - „Poemat o czasie zastygłym” – Miłosz opublikował w 1933r. – L.], możliwości rozwoju miał rozległe, a nie napisał jeszcze nic takiego, co by dorównało np. wierszom Łobodowskiego [1909-1988]. Gdyby Miłosz po zerwaniu z regimem wypowiedział się jasno, szczerze, skromnie, gdyby umiał splunąć na tamtą rzeczywistość tak jak inni, którzy ją zgłębili, jak setki intelektualistów różnych narodowości, którzy poznali komunizm w praktyce, gdyby bez pozy i blagi poświęcił swój talent, wiedzę oraz doświadczenie zwalczaniu zła, któremu służył i który też szerzył, moglibyśmy uznać, ze trzeba milczeć i zapomnieć o jego przeszłości. Miłosz istotę bolszewickiego „komunizmu” rozumiał i rozumie doskonale. Widać to chociażby z artykułu Ketman w nr. 45/46 „Kultury” [S. Pisecki posługuje się numeracją ciągłą; tekst zamieszczony w „Kulturze” (1951, nr 7/8), wszedł następnie jako rozdział III do książki Cz. Miłosza Zniewolony umysł (Paryż 1953)]. Mimo to Miłosz napisał swoje Nie, które właściwie jest pochwała obecnej potwornej rzeczywistości w Polsce. Miłosz pochwala reformę rolną i uniwersytety zapełnione przez młodzież robotniczą. A oto co pisze na ten sam temat w „Kulturze”, nr 45/46, Roman Palester w artykule Konflikt Marsjasza: „Jakże cieszyć się z wielkiej ilości młodzieży chłopskiej i robotniczej na uniwersytetach, jeżeli celem tych uniwersytetów jest uformowanie umysłów całkowicie bezkrytycznych i posługujących się wyłącznie obiegowymi sloganami obowiązującej teorii? A wyrażanie radości z przeprowadzenia reformy rolnej jest chyba niezdawaniem sobie sprawy z tragicznego losu, jaki ta <<reforma>> gotuje milionom ludzi. Program jest maksymalny i niszczy zarówno samego człowieka, jak i te wszystkie wartości, które dotychczas nadawały życiu ludzkiemu pewien obiektywny sens”. Miłosz pisze: „Pisarze w krajach Zachodu nie mogą mieć pojęcia o opiece, jaką zapewniają ich kolegom państwa rządzone według zasad leninizmu – stalinizmu”. Twierdzi, że zarobki ich w porównaniu z zarobkami robotnika czy urzędnika są „niebotyczne”. Miłosz ma rację, tylko nie dodaje, kto i za jakie zasługi ma te „niebotyczne zarobki”. Aby je mieć, trzeba wyrzec się godności człowieka i Polaka. Miłosz twierdzi: „Wielcy pisarze przeszłości rzadko byli za ich życia honorowani. Zdychali z głodu, wyganiano ich z republik, wyśmiewano, uważano za wariatów i maniaków”. Miłosz rzucił to twierdzenie właśnie „propagandowo” – dla uzasadnienia dalszych wywodów, dla efektu. Tak jakby pisał ulotkę dla mieszkańców państwa totalnego, nie troszcząc się o prawdę i przechodząc do porządku nad faktami historycznymi. Nie ma tu miejsca na obszerniejsze rozważenie tej kwestii. Ale wystarczy, jeśli podam tylko jeden przykład na dowód, jak twierdzenie Miłosza jest fałszywe. Gorki za caratu miał w Rosji sławę i dobrobyt, mimo że był pisarzem dla ustroju wrogim i szkodliwym. A jak z punktu widzenia ustroju szkodliwym, można zorientować się z tego, że potrafił rozpętać za granicą (w Europie i Ameryce) akcję przeciwko udzieleniu przez Francję pożyczki Rosji, przekonywając wszędzie opinię publiczną, że te pieniądze są potrzebne reżimowi carskiemu do tępienia ruchów postępowych i umocnienia tyranii. Mimo to mógł wrócić do Rosji i dalej tam żyć za tegoż cara i dalej go zwalczać. Dopiero Stalin się z nim rozprawił. W Rosji, od najdawniejszych czasów, istniało wielu innych pisarzy krytycznych, postępowych albo wręcz rewolucyjnych i nie spotkał ich tak potworny los, jak obecnie spotkałby każdego pisarza-opozycjonistę, gdyby się pojawił. Interesujące jest zdanie Miłosza o Rosjanach: „Kontakt z obywatelami tego kraju jest trudny, wspomnienia, jakie zostawiła armia wyzwalająca, nadmiernie skłonna do grabieży, złodziejstw i gwałtów – niemiłe”. Tylko „n Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Grzech No to Ci pomogę - ciąg dalszy IP: *.cro.citynet.pl 23.01.05, 12:24 A jak z punktu widzenia ustroju szkodliwym, można zorientować się z tego, że potrafił rozpętać za granicą (w Europie i Ameryce) akcję przeciwko udzieleniu przez Francję pożyczki Rosji, przekonywając wszędzie opinię publiczną, że te pieniądze są potrzebne reżimowi carskiemu do tępienia ruchów postępowych i umocnienia tyranii. Mimo to mógł wrócić do Rosji i dalej tam żyć za tegoż cara i dalej go zwalczać. Dopiero Stalin się z nim rozprawił. W Rosji, od najdawniejszych czasów, istniało wielu innych pisarzy krytycznych, postępowych albo wręcz rewolucyjnych i nie spotkał ich tak potworny los, jak obecnie spotkałby każdego pisarza-opozycjonistę, gdyby się pojawił. Interesujące jest zdanie Miłosza o Rosjanach: „Kontakt z obywatelami tego kraju jest trudny, wspomnienia, jakie zostawiła armia wyzwalająca, nadmiernie skłonna do grabieży, złodziejstw i gwałtów – niemiłe”. Tylko „niemiłe”?!... A armia – naturalnie „wyzwalająca”. Grabież zaś, złodziejstwa i gwałty (wyzwolicieli) tylko dlatego są Miłoszowi niemiłe, że nadmierne. Co innego, jeśliby robili to umiarkowanie, według planu leninowsko-stalinowskiego. Gdyby dziś, na przykład, zgwałcili Putramenta, jutro Jędrychowskiego, potem Broniewskiego, później Gałczyńskiego, następnie Miłosza, może by to nawet było miłe... A jeśli bolszewicki pułk rabuje pociąg repatriantów polskich, jadących na zachód, to jest to nadmierne czy umiarkowane, czy normalne? Czy armię, która dokonywa gwałtów i grabieży, można nazwać „wyzwalającą”? Ktoś mógłby przypuszczać, że niektóre wypowiedzi Miłosza są zwykłymi lapsusami, ale zdarzają się między nimi takie, które rozwiewają wszystkie wątpliwości, ukazując całą potworność psyche tego bierutowca. „Czy szczęście ludzi – pisze Miłosz – których horyzont myślowy jest ograniczony do kopania swoich ogródków, picia wina w kafejce i uprawiania hobbies, nie jest szczęściem idiotów? Nie do takiego szczęścia dąży ludzkość poprzez śmierć i terror. Czy idiota będzie sadzić róże w swoim ogródku, czy rąbać las w karnych brygadach, jest właściwie wszystko jedno”. Czyż nie jest to filozofia zimnych gadów, takich jak Dzierżyński? Dla nich cichy kąt skromnego człowieka i jego spokój są nienawistne. Im jest właściwie „wszystko jedno”, czy zwykły człowiek stworzy sobie cichą przystań życiową, czy gnije w łagrze. Ale o swoją osobę taki dialektyk jest bardzo troskliwy. Tak troskliwy, że nawet wylądowanie wśród nas nazwał „samobójstwem”. [Później Piasecki dokona sprostowania swojego komentarza do powyższej wypowiedzi Miłosza. Napisze: „Zwrócono mi obecnie (pośrednio) uwagę, że słów tych Miłosz nie wypowiada od siebie, ale że mają one odtwarzać tok rozumowania wyznawców tzw. <<Nowej Wiary”>>. Prostując moją pomyłkę, wynikłą z zawiłego, mętnego i niezdarnego wysławiania się Miłosza, muszę zaznaczyć, że Miłosz nie protestuje przeciwko takiemu nikczemnemu stosunkowi wyznawców <<Nowej Wiary>> do człowieka; dodaje skromnie, że to, co może przeciwstawić podobnemu rozumowaniu, jest „oczywiście znacznie słabsze”, i nieśmiało pyta: <<Czy...szacunek dla jednostki ludzkiej, dla jej głupich często myśli i zajęć – jest dorobkiem zupełnie nieprzydatnym w Nowej Budowli?>>”. – L.). Spostrzegłem, że urokowi tego „samobójcy” uległo wielu ludzi, którzy naiwnie wytłumaczyli sobie jego zmianę frontu albo jako rezultat kryzysu w zapatrywaniach politycznych, albo jako bunt poety, który nie mógł pójść na kompromis z sumieniem. Zygmunt Zaremba [działacz PPS, publicysta i pisarz polityczny, po wojnie na emigracji we Francji] np. ironicznie nazywa („Kultura” 45/46) krytykujących Miłosza „emigracyjnymi Katonami” o „z góry powziętej niechęci, opartej na jedynej przesłance, że Miłosz służył regime’owi warszawskiemu. To kryterium – pisze p. Zaremba – dla oceny ludzi z kraju w żadnym wypadku wystarczyć nie może, wobec zaś Miłosza w zupełności się nie nadaje”. Lecz Miłosz nie jest człowiekiem „z kraju”. Miłosz jest człowiekiem, który ze swojej zagranicznej placówki narzucony Polsce regime przedstawiał jako prawowitą władzę. Pan Zaremba pisze o grupie podobnych Miłoszowi typów: „Ludzie ci po prostu bałamucili się lewicowo, dziedzicząc po Żeromskim czy Strugu sympatię do świata pracy bez zadania sobie najmniejszego trudu zgłębiania jego życia i walk”. Trzeba na to powiedzieć, że w gruncie rzeczy ludzie ci tylko innych bałamucili swą lewicowością, sami światem pracy pogardzali i przy najbliższej sposobności wzięli czynny udział w zaprzedaniu tego świata pracy obcemu najeźdźcy. W związku z tym opowiem krótko, jak wyglądało „bałamucenie się lewicowe” na terenie Wilna niektórych przedstawicieli tej grupy w okresie okupacji. Henryk Dembiński [1908-1941; związany z pismem „Żagary”, gdzie drukował artykuły wstępne] przed wojną był prezesem katolickiego „Odrodzenia”, stał się lewicowcem i przywódcą ruchu „wolnościowego” młodzieży uniwersyteckiej w Wilnie. Żadnego pionu nie miał. Komunizował lub reakcjonizował – zależnie od okoliczności. Gdy przyszli do Wilna bolszewicy, stał się pospolitym denuncjantem. Nawet wskazał bolszewikom tajne skrytki w archiwum miejskim , w których ukryto najcenniejsze dokumenty historyczne. Stefan Jędrychowski (drugi as grupy) [w 1943 współzałożył ZPP w ZSRR – L.] od r. 1941 przebywał w Moskwie i tam tworzył „Polski Komitet Wyzwolenia Narodowego”, z którym się zjawił w lipcu 1944 w Chełmie. Przedtem też denuncjował i został skazany przez sąd tajny Armii Krajowej na śmierć. Teodor Bujnicki [poeta, członek grupy „Żagary”] w piśmie bolszewickim „Prawda Wileńska” zamieścił wiersz Nasz kandydat, na cześć znanego nam kandydata do Wierchownego Sowietu [chodzi o Pawła Bołtruszkę, „kandydata bloku komunistów bezpartyjnych”], którego wilnianie musieli „wybrać”, aby otrzymać pieczątki na paszportach - że głosowali. W wierszu było takie zdanie: „Już się kończy łajdacko – kupiecko – szlachecka”! Tak się cieszył polski poeta i „lewicowiec” z końca naszej niepodległości. Za swą denuncjatorską działalność został również skazany na śmierć, i wyrok wykonano. Ludzie ci byli oczami i uszami okupanta. Oni dopomogli wrogowi planować akcje przeciw nam. Oni wskazywali, gdzie są „reakcjoniści”. Oni się zjawiali wraz z czołgami armii sowieckiej i znikali wraz z nimi lub konspirowali się wśród nas (aby przetrwać), nawet wciskali się do organizacji podziemnych. Są dowody, że nawet wówczas potrafili denuncjować do gestapo tych patriotów polskich, którzy byli przeciwnikami Sowietów. Ich to zdrady, rady i pomoc umożliwiły potem bolszewikom stworzenie fikcji rządu polskiego z „woli narodu”. Bez nich byłaby to tylko okupacja wojskowa obcego państwa. Nie była to „bałamucąca się lewicowo” grupka młodzieży, lecz banda podstępnych i bezwzględnych zdrajców. Wówczas wpisałem do zeszytu wierszy młodego poety z konspiracji, uczciwego patrioty: „Adamie, Adamie! [apostrofa skierowana zapewne do Adama Mickiewicza] Co się dzieje z poetami twego ukochanego Wilna? Nawet cwani enkawudziści nie umieją już odróżnić wierszoklety od bliadi [bljad’ – wulgarne określenie prostytutki; obelżywe wyzwisko] i drogo płacą za stosunki z nimi. Biedne zaś ku.. płaczą zrozpaczone, widząc tak straszne pohańbienie swego fachu”. Ludzie ci jak szakale czyhali, kiedy Polska opadnie z sił i radowali się polskimi klęskami. A ponowna okupacja Polski przez wojska bolszewickie była dla nich radosnym dnie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Grzech No to Ci pomogę - ciąg dalszy (2) IP: *.cro.citynet.pl 23.01.05, 12:31 Ludzie ci jak szakale czyhali, kiedy Polska opadnie z sił i radowali się polskimi klęskami. A ponowna okupacja Polski przez wojska bolszewickie była dla nich radosnym dniem – ziszczała ich marzenia o władzy i karierach. I wiele dotkliwych dla Polski posunięć bolszewickich zawdzięczamy ich wpływom. Przypadkiem trafiłem na jedną z drobnych usług poety Miłosza i nic w tym poetycznego znaleźć nie umiem. W „Dzienniku Polskim” [i Dzienniku Żołnierza] z 28 maja 1947 zamieszczono korespondencję z Waszyngtonu, pióra Vigila [Vigil O Świerczewskim, Murzynach i „porwaniu dzieci. Popisy propagandowe pomocników Winiewicza, „Dziennik Polski i Dziennik Żołnierza”, 1947, nr 125.). Jest w niej taki fragment: „Polonia Amerykańska sprowadziła dwie grupy sierot polskich z Indii oraz poważną grupę bezdomnych dzieci polskich z obozu Santa Rosa w Meksyku. Wszystkie te dzieci przeszły piekło zsyłki sowieckiej i ogromna większość z nich postradała rodziców na obszarach Peczory, poprzez Kołymę do Kazachstanu. Obecnie dzieci są w szkołach, pod znakomitą opieką, wiele z nich adoptowały rodziny amerykańskie, a kongresman Jan Lesiński, który jako przewodniczący kongresowej komisji imigracji i naturalizacji w poprzedniej kadencji Izby najwięcej napracował się nad sprowadzeniem dzieci – otoczony jest wdzięcznością zarówno ze strony małoletnich imigrantów, jak i ich opiekunów. Inaczej rzecz się ma z p. Józefem Giebułtowiczem, pierwszym sekretarzem zespołu waszyngtońskiego, i p. Czesławem Miłoszem, który, jak Erenburg w <<Prawdzie>>, w krakowskim <<Przekroju>> cierpliwie naucza Amerykanów demokracji. [Od założenia „Przekroju” (1945, nr 1) Cz. Miłosz publikował na jego łamach cykl felietonów pt. Kolorowym atramentem]. Pewnego dnia obaj młodzi ludzie wmaszerowali do jednego z gabinetów Departamentu Stanu z interwencyjnymi wyrazami twarzy. Chodzi o te dzieci. Mają wrócić do Polski, szczególnie te z Indii, ale i te z Meksyku również. Rząd tego się domaga, bo rząd jest jedynym opiekunem obywateli polskich za granicą. Dzieci <<wywieziono>> do Stanów Zjednoczonych i wydano w obce ręce bez porozumienia się z rządem. Podobno nawet w Polsce znaleźli się rodzice, którzy domagają się zwrotu swych dzieci. Nazwiska? – to później. Teraz chodzi o zasadę. Odpowiedź była grzeczna i prosta. Stany Zjednoczone załatwiły sprawę imigracji dzieci zgodnie z przepisami prawa i w zgodzie z prawnymi opiekunami dzieci, którymi byli – w Indiach na przykład – ludzie mianowani przez sąd okręgowy w Bombaju. Obecnie amerykańskie instytucje opieki społecznej są całkowicie zadowolone ze sposobu umieszczenia dzieci, ich kształcenia itd. To – wszystko. Dyplomatyczni interwenci zdenerwowali się najwidoczniej, skoro p. Giebułtowicz zaryzykował okrzyk i wyraził przekonanie, że dzieci zostały porwane. Wyrażenie amerykańskie, którego użył, brzmi: <<kidnapped>> i posiada wydźwięk dla Amerykanina tak wyraźny, że rozmówca amerykański odpowiedział coś w rodzaju: <<... przykro mi, że pan posiadł język nasz w ten sposób, iż używa niewłaściwych wyrażeń...>>, po czy rozmowę urwał. Dyplomacja – jak widać – też na poziomie”. Ale wyobraźmy sobie, że miły poeta Miłosz natchnioną wymową poetycką przekonałby Amerykanów, że dzieci polskie należą do Polski, a ponieważ stracili rodziców, ich nowy papa Bierut smuci się po nich i łzy wylewa, i mocno do serca przycisnąć pragnie, Radkiewicz [członek Biura Politycznego KC PPR i PZPR; w latach 1944 – 1954 minister bezpieczeństwa publicznego, jeden z wykonawców polityki stalinizacji Polski] niepokoi się, czy dziateczek nie zdeprawowano, a ojczulek wszystkich dzieci w demokracjach ludowych, Stalin, tez ich losem jest srodze zmartwiony. No i oddaliby je Amerykanie. I wyrosłaby z nich, na przykład, kupa utalentowanych poetów klasy Miłosza i jegoż wysokiego poczucia patriotycznego! Jak szkoda, że rząd bierutowski nie posłał poety Miłosza na Sybir, aby ściągnąć dzieci polskie, która pojechały tam na wycieczkę krajoznawczą w latach 1939 – 1944. Wiele z nich zostało sierotami. Ale może, wychowani w „Nowej Wierze”, baliby się jechać do Polski... W liście z Polski czytałem: „Janeczek wieczorem boi się spać i prosi dobrze zamykać drzwi. Twierdzi, że za drzwiami czai się reakcjonista”. Na bardzo umiarkowane, w stosunku do politycznego konta Miłosza, zarzuty prasy emigracyjnej Miłosz zamieścił w nr. 45/46 „Kultury” Odpowiedź. Jest równie fałszywa, jak pierwsze oświadczenie, chociaż napisana ostrożniej i z mniejszym tupetem. Miłosz twierdzi, ze Polacy „zachodni” nie rozumieją lub „lekceważą” „głębokie” przemiany świadomości”, jakie zachodzą w Polsce. Rozumiem i nie lekceważę przemian, lecz nie uznaję przemiany świadomości. Można być zamkniętym w pojedynczej celi przez dziesięć lat, można nie wiedzieć nic o świecie za murami, można dojść do kresu wytrzymałości fizycznej i psychicznej, lecz dopóki się nie zatraciło zdolności myślenia albo nie wpadło w obłęd, świadomość będzie nienaruszona. Te „przemiany świadomości”, które zachodzą w Polsce, są przystosowaniem się do okoliczności i grą aktorską. Pisał o tym sam Miłosz w Ketmanie. Być może, że młodzież, zdana całkowicie na wychowanie w duchu bolszewickim, obniży swój „moral”, lecz trudno będzie nawet tę młodzież przekonać, że tylko „Nowa Wiara” da jej szczęście. Miłosz pisze: „To, że wszyscy Polacy <<zachodni>> są antystalinistami, nie oznacza, że wszyscy mają te same racje do potępiania stalinizmu... Moim zdaniem słabo usprawiedliwiona jest niechęć do prób udzielenia odpowiedzi na pytanie, dlaczego stalinizm jest zły. <<Myśmy to dawno wiedzieli>> nie rozwiązuje niczego”. Otóż nie tylko nie ma „niechęci” do udzielenia odpowiedzi, dlaczego stalinizm jest zły, lecz istnieje entuzjazm w udzielaniu takich odpowiedzi. Napisano o tym tysiące książek. A samo pytanie jest nader nudne i bezsensowne – tak jakby ktoś pytał: dlaczego kura pije, a siusiu nie robi? Stalinizm jest zły dla miliona powodów, chociażby dlatego np., ze Miłosz nie mógłby napisać swego Nie w zasięgu „stalinizmu”. Argument Miłosza, ze liczba zwolenników stalinizmu na świecie powiększyła się „w ostatnich latach o ładną garstkę milionów”, nawet gdyby był słuszny, też by niczego nie dowodził, tak jak zwiększenie się alkoholizmu nie stanowi dowodu, że wódka jest pożyteczna albo lepsza od wody czy mleka.[Porównanie Piaseckiego jest genialne, znakomicie obnaża tępotę wiary w nieomylność większości (czy choćby „dużej liczby”). A pięknie koresponduje z nim zdanie Wilka o „muchokracji” – L.). Miłosz próbuje odpowiedzieć na pytanie, dlaczego przez tyle lat służył reżimowi warszawskiemu i dlaczego tak późno przejrzał. Ale odpowiedź ta jest „dialektyczna”. Wygląda to tak, jakby ktoś spytał: która jest godzina? – na co otrzymałby odpowiedź: na wiosnę przylatują bociany. Miłosz odpowiedziałby szczerze tylko enkawudzistom w ich demokratycznym MGB; my takich metod nie mamy. Miłosz pisze, że służył Krajowi, chociaż służył Bierutowi. Pisze, że służył, bo „wszyscy służą”. Ale jak służą? Jeśli robotnik czy urzędnik nawet wstępuje do PPR-u, aby wyżyć, jeśli nawet w pochodach nosi portret Stalina – którego jeśliby mógł, udusiłby własnymi rękami – to jest to nieszczęście, w które miłosze go wtrącili. Za Niemców wielu ludzi też służyło, ale orientowaliśmy się doskonale w charakterze ich służby. Jest różnica między służbą, wysługiwaniem się, współpracą. A już zupełn Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Grzech No to Ci pomogę - ciąg dalszy (3) IP: *.cro.citynet.pl 23.01.05, 12:32 Za Niemców wielu ludzi też służyło, ale orientowaliśmy się doskonale w charakterze ich służby. Jest różnica między służbą, wysługiwaniem się, współpracą. A już zupełnie czym innym jest przynależność do aparatu rządowego, administracyjnego albo policyjnego. Wiele słów się pomieszało, wiele straciło znaczenie, wiele się wypacza. Ale czy możemy sobie wyobrazić Polaka, który by w razie zwycięstwa Hitlera i stworzenia przez niego przemocą w Polsce ustroju nazistowskiego reprezentował ten ustrój za granicą, jako attache kulturalny, i twierdził poważnie, że służy Polsce? Jakbyśmy nazwali takiego typa? Gdy się czyta Odpowiedź Miłosza, ma się wrażenie, że tak się załgał, że wszystko mu się pomieszało, albo uważa, że o niczym nie mamy pojęcia. Główny konik, na którym jedzie Miłosz, to poetycki pegaz: „Istnieją sfery działania, w których można uprawiać kompromisy, i sfery działania, w których na żaden kompromis iść nie wolno. Dla poety tą sferą działania jest poezja”. W więzieniu słyszałem opowiadanie o pewnym starowierze, który zabił Węgra, sprzedającego po wsiach towary galanteryjne. W sądzie zapytano, co zrabował zabitemu. Odpowiedział, ze nic przy nim nie znalazł. Sędzia zaznaczył, e przy trupie znaleziono kawałki mięsa. Czy je jadł? Tu starowier się oburzył: „Jak możecie mnie posądzać, że jadłem mięso, kiedy wiecie dobrze, że to było w piątek!”. Miłosz także ogromnie rozszerza sfery działania, w których można iść na „kompromisy”. Nie ma dla niego Polaka, obywatela, człowieka, reżymowca, dyplomaty, zdrajcy. Jest tylko niepokalany duch poetycki. Niestety, duch ten wyzwala się jedynie w piątki. I gdyby nie nieszczęście, ze tydzień ma 7 dni, nic by nie nie można mu było zarzucić. Miłosz pokpiwa z tych, którzy „do ostatniej chwili porządkowali swoje bibeloty, złudzenia, dywaniki, antyki – a potem już tylko krew i płomień i zgorzelisko”. Drżyjmy wobec zapowiedzianej przez Miłosza zagłady. Może ona przyjść, choć może i nie przyjść. Ale tak czy inaczej lepiej jest „schronić się w lamus pełen słowników, herbarzy, senników, kalendarzy, między pamiątki minionego czasu” – którymi tak Miłosz pogardza – niźli włazić do katowni tego lub owego Iwana Groźnego i czytać ukazy, prikazy i dekrety. W tych „lamusach” matki – Polki, zdejmując dziecku z szyi sowiecką wesz, składają mu rączki do modlitwy za Kraj i za kogoś, kto ginie na Sybirze, jęczy w lochu Bezpieki czy spala się tęsknotą za rodziną na obczyźnie. Z tych „lamusów” wykwitły takie duchy, jak Mickiewicz, Słowacki, Norwid, Chopin. Z dialektyki zaś i filozofii miłoszów powstają krwawe upiory, jak Dzierżyński czy Radkiewicz. Uważam, ze Miłosz nadal jest niebezpieczny dla sprawy polskiej i sprawy wolnego świata, walczącego z bolszewizmem. Może bardziej niebezpieczny teraz niźli na poprzednim stanowisku dyplomaty regime’u warszawskiego. Jeśli wówczas szerzył informacje o tym, że Polska ma obecnie ustrój demokratyczny i dąży ku socjalizmowi, dawniej zaś była zacofana, półfeudalna – mogło to być uważane za propagandę rządową. Jeśli teraz będzie szerzył takie pojęcie o Polsce – będzie to brzmiało jak prawda. Mało kto przecież rozumie, że Miłosz nie mógł w to wierzyć poprzednio i że nie wierzy w to teraz. Lecz pycha nie da mu nigdy uznać szczerze, że służył dla różnych powodów... może i ze strachu też – takiego, jaki ma francuski piesek przed dużym, śmierdzącym brytanem. Aby przedstawić siebie w pięknym świetle, Miłosz będzie wybielał to, czemu służył. Na wyznanie szczere trzeba odwagi. Miłosz woli kluczyć. Słyszałem, że Tuwim jest jeszcze gorszy niźli Miłosz, bo występuje z histerycznymi wierszami na cześć Stalina, Armii Czerwonej, obecnej Rosji. Trudno się z tym zgodzić. Robota Tuwima jest prostacka. Taki „słowik” Stalina jest zrozumiałym dla każdego błaznem, nad którym można się jedynie litować. I im głośniej i przesadniej będzie czkał i rzygał na cześć Stalina, tym więcej ośmiesza i siebie, i Stalina. Mimo wszystko jednak w galerii naszych poetów Tuwim będzie miał wielki portret, u którego stóp przytuli się maleńki portrecik Miłosza. Ale w galerii poputczików Miłosz będzie miał wielki portret, Tuwim zaś spocznie u jego stóp, nie dorastając mu do pięt. (Seriusz Piasecki, Były poputczik Miłosz [w:] „AUTODENUNCJACJA”, Warszawa 2002, s. 191 – 201). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wqrwiony a ja na to: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.01.05, 21:37 Łysiak pojechał z Miłoszem jak łajza. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Grzech Dziad i obraz IP: *.cro.citynet.pl 25.01.05, 19:10 Konkrety, misiu. Co jest nieprawdą? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Grzech Re: Dobre!!!! IP: *.cro.citynet.pl 20.01.05, 00:22 Co jest, różowy balonie? Czy poza epitetami masz jeszcze inne "argumęty", UB- awiony? Odpowiedz Link Zgłoś
dr.krisk A gdzie tu widzisz epitety? 20.01.05, 00:31 Proszę mi wskazać w moim poście jakikolwiek epitet pod adresem Szanownego Pomnika. Czy aby drogi kapryśny Grzesiu nie cierpisz na kult (własnej) jednostki? Nieładnie - w tak młodym wieku..... KrisK Ucieszony P.S. A z czego masz cokolik? I co na nim pisze? Odpowiedz Link Zgłoś
pampelune Re: A gdzie tu widzisz epitety? 20.01.05, 00:58 Krisku, nie podpadajże mi w chwili tak patetycznej. nie: pisze, jeno: jest napisane. Zdrowie Wisławy! Odpowiedz Link Zgłoś
dr.krisk Tylko pora nocna mnie tłumaczy..... 20.01.05, 01:08 Fakt - "pisze" to Grzesio swoje wypociny, a na pomniku "jest napisane". To z przepracowania. KrisK Odpowiedz Link Zgłoś
stooper O dr.krisk 23.01.05, 07:23 dr.krisk napisał: > Fakt - "pisze" to Grzesio swoje wypociny, a na pomniku "jest napisane". > To z przepracowania. Wszystko jedno z czego to wynika. Nawet jak piszesz poprawnie, to nie ma tam nic najczesciej, oprocz silenia sie na styl. Jestes marzycielem, cwierc- szyderca, literackim onanista, pluskasz sie zaledwie w slowie. Do prawdziwego szydercy i literata jeszcze Ci daleko, a nawet za daleko. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Grzech Wzór a' la Konwicki IP: *.cro.citynet.pl 23.01.05, 02:52 WŁODZIMIERZ MAJAKOWSKI: "Młodzieńcze, co wahasz się jak żyć, Nie namyślając się wzór ci podam bliski, Pamiętaj i nie zapomnij o tym, Żyj, jak żył towarzysz Dzierżyński". A propos kultu jednostki: czy to wszystko, co możesz napisać o proubeckich tekstach Konwickiego, UB-awiony? Odpowiedz Link Zgłoś
wqrwiony Re: Dobre!!!! 20.01.05, 00:42 Nie czytałeś Salonu? Przecież Ty doskonale znasz życiorys i twórczość Miłosza więc powinieneść dostrzec ordynarną z ducha ubecką manipulację czytelnikiem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: daria13 Re: Przeczytaj jeszcze raz, ale uważnie IP: *.crowley.pl 20.01.05, 10:08 Po pierwsze: co masz do "pedałów i ciot" i co to ma do rzeczy w ocenianiu czyjejś twórczości? Po drugie: jeśli Komitet Noblowski nie jest w stanie ocenić obiektywnie i wnikliwie, kto powinien otrzymać najwyższą nagrodę w dziedzinie literakury to kto? Ty? a może Twój guru Łysiak? O ile o Dario Fo można podyskutować, o tyle Sartre bez wątpienia na Nobla zasłużył (mam na myśli jego twórczość literacką, bo dla mnie i dla większości rozumnych istot to właśnie jest kryterium przyznawania nagrody). Jelinek jest świetną, oryginalną pisarką, niestety jej twórczość nie przemawia do ludzi o wąskich horyzontach, ale to już nie jej wina. Po trzecie o ostatnim tomiku Szymorskiej na razie podyskutować nie mogę, bo jeszcze nie czytałam, a nie ma zwyczaju omawać czegoś, czego dogłębnie nie poznałam. Po czwarte nie rozumiem zdania "Chamowate żale zachowaj na swoją logiką i kulturą". Błąd składniowy, czy ja jestem za tępa, żeby zrozumieć jakąś głębię wypływającą z tego stwierdzenia. Proszę mnie oświecić. Po piąte jestem szalenie ciekawa, co w swoim życiu zrobiłeś tak wielkiego, że możesz o sobie powiedzieć, że jesteś z marmuru? Czy plucie jadem i piętnowanie błędów młodości niektórych osób (nota bene wyciągniętych nie przez Ciebie) uprawnia Cię do tak wysokiej samooceny? Choć może są w Twoim życiu jakieś chlubne czyny, pochwal się nam profanom i miernotom. Po szóste: nie mogę zrozumieć dlaczego skoro tak nienawidzisz GW, czytasz ją namiętnie i regularnie i od lat wypowiadasz się na jej forum. Dyskusje na temat literatury niewątpliwie bardzo by zyskały na merytorycznej jakości, gdybyś stąd zniknął; czego sobie i innym użytkownikom tego forum serdecznie życzę. Jeśli już musisz pozostać wierny forum Gazety, to przerzuć się na forum Polityka, prooooszę!!!!! PS. Rzeczywiście z "bezrozumnymi durniami" trochę mi nie wyszło, ale w ferworze dyskusji trochę straciłam nad soba panowanie, a zależało mi na podkreśleniu sprawy.Co Tobie też się chyba czasami zdarza. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wqrwiony Re: Przeczytaj jeszcze raz, ale uważnie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.05, 22:20 Witaj Dario, moja ty najmilejsza rozmówczyni :) Podziwiam pasję polemiczną i wiarę w człowieka z granitu ale jak ktos ma mózg z takiego materiału to raczej trudno przebić się doń z argumentami. Rozumiem jednak twoją irytację i podzielam chociaż u mnie "niezdzierżenie" skatalizował atak na Miłosza. Inne może bym zignorował. Miłosza nie daruję! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: daria13 Re: Przeczytaj jeszcze raz, ale uważnie IP: *.crowley.pl 21.01.05, 08:55 Dzięki Wqrwiony za uznanie (ja też Cię bardzo lubię; nie wiem czy pamiętasz naszą krótką dyskusję o Dicku [Philipie of course], która uświadomiła mi wiele istotnych rzeczy. Jak pięknie było rozmawiać kulturalnie o literaturze, eh). Z drugiej strony, po przeczytaniu posta Maxima wreszcie ochłonęłam i zrozumiałam, że odpowiadanie Grzechowi jest pozbawione jakiegokolwiek sensu, bo a. sami pozwalamy mu na odejście od zasadniczego tematu i rozwinięcie skrzydeł jego niczym nie ograniczonej elokwencji i mądrości; b. jako człowiekowi rzeczywiście podobnemu do słuchaczy radia maryja na sto procent nic nie wytłumaczymy, bo niestety ale jako maluczcy nie jesteśmy w stanie udowodnić mu, że Łysiak wielkim manipulatorem jest. Pozostaje jedynie mieć nadzieję, że kiedyś ktoś odsłoni i udowodni, takie sprawki Pana Ł., że Grzechowi cały świat przewróci do góry nogami.Bo zwykle tak się kończy bezkrytyczne uwielbienie jednego , pożal się Boże, guru. Z drugiej strony miło jest być w jednym froncie dyskusji z tak inteligentnymi forumowiczami jak Ty i dr Krisk. Bardzo gorąco pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Grzech Re: Przeczytaj jeszcze raz, ale uważnie IP: *.cro.citynet.pl 23.01.05, 12:55 No udowodnijże mi w końcu, że "Łysiak wielkim manipulatorem jest", a nie pleć trzy po trzy, bo inaczej będę uważał to za kolejne zastosowanie na ludziach doświadczeń Pawłowa. I zrób to, oczywiście, inteligentnie - tak jak potrafisz. Czekam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: daria13 Re: Przeczytaj jeszcze raz, ale uważnie IP: *.crowley.pl 24.01.05, 15:57 Gość portalu: Grzech napisał(a): > No udowodnijże mi w końcu, że "Łysiak wielkim manipulatorem jest", a nie pleć > trzy po trzy, bo inaczej będę uważał to za kolejne zastosowanie na ludziach > doświadczeń Pawłowa. > I zrób to, oczywiście, inteligentnie - tak jak potrafisz. > Czekam. Ja też czekam na Twoje odpowiedzi na zadane przeze mnie pytania w moim ostatnim poście, bo jak na razie zarzucasz i zanudzasz nas wszystkich kilometrowymi cytatami.W tym jesteś bezkonkurencyjny.Udawadniać Ci czegokolwiek nie mam zamiaru, bo ze wszystkim i tak rozprawisz się tak jak z postem Yaddo (co nie znaczy, że się pod całym podpisuję). Temu, że Pani Szymborska pisywała wiersze prokomunistyczne nie da się oczywiście zaprzeczyć,ale jako wytrawny znawca czasów i metod działania komuny powinieneś się chyba spotkać z procederem fałszowania podpisów, więc list na temat księży krakowskich nie wydaje mi się do końca wiarygodnym dokumentem. Nie sądzę też, żedy ktoś zatrudnił w tej sprawie grafologów. Pomówienia o sprzedawanie przyjaciół myślę, że są już dowodem na Twoje zdolności konfabulacyjne.Pius XII też miał zdjęcia z Hitlerem, choć w rzeczywistości nigdy się z nim nie spotkał. Nie wmówisz nam chyba, że komuna nie stosowała takich metod. Komuna też piętnowała wszelkie przejawy satyry anty, więc rozwaliły mnie całkowicie oskarżenia Pana Ł., że Gombrowicz wyśmiewał i wyszydzał Polaków i polskość. Na Boga, czy Polacy to święte krowy. Litości, trochę dystansu do świata, a szczególnie do siebie. Jeśli wytykamy Żydom, że mają nam za złe wypowiedzi antysemickie, to nie obrażajmy się na Gombrowicza, za jego prześmiewcze dzieła. Wyrywanie z kontekstu cudzych wypowiedzi śmiem nadal uważać za manipulowanie, nazywanie Gombrowicza tchórzem takoż. Wciąż czekam na informacje o Twoich zasługach,które pozwalają Ci twierdzić, że jesteś z marmuru. Powątpiewająca D. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: daria13 Re: Przeczytaj jeszcze raz, ale uważnie IP: *.crowley.pl 25.01.05, 12:57 Wiem, że Grzecha i tak nie przekonam, bo betonu (w końcu nam nie okazał, dlaczego mieni się "człowiekiem z marmuru")i tak nic nie przebije, ale może niektórym bardziej myślącym i normalnym zwolennikom Łysiaka da to odrobinę do myślenia.Łysiak w swoim wiekopomnym Salonie obarcza bezpośrednią odpowiedzialniością Sartre'a za zbrodnie Pol Pota : "Sartre uchodzi (słusznie)za duchowego ojca takich harcowników goszyzmu jak osławiony D. Cohn-Benedict, lecz właściwie całe pokolenie tamtych czasów to były "dzieci Sartre'a", nie tylko zresztą w Europie, czego jaskrawym przykładem ludobójstwa Pol Pota, który dla lewackiej utopii wymordował co najmniej jedną trzecią Kambodżan (co najmniej dwa miliony ludzi), a studiował lewackość w sartrowskim Paryżu, czyli w "Salonie" Sartre'a." Jeśli ktoś nazwie to obiektywnym przedstawianiem fatów, a nie czystą manipulacją to ja naprawdę wymiękam. Przecież to czyste, wręcz karkołomne naciąganie faktów i nadinterpretacja, tak charakterystyczna dla twórczości Łysiaka.To ma być cała, czysta Prawda? Ratunku!!!!!! Dodam tylko, że całego Salonu nie czytałam, bo brzydzę się takimi "dziełami", zacytowany powyżej przeze mnie fragment jest tylko efektem pobieżnego przekartkowania książki i to już mi wystarczyło, żeby potwierdzić moją opinię o "wielkim twórcy" i jego toku myślenia, jak również dało mi, uważam, dość dobry i reprezentatywny przykład i agrument na przedstawienie manipulacji Łysiaka. Ta pozycja to jeden, chory bełkot fanatycznego warchoła, który żeruje na naszych obecnych frustracjach. Wielka, spiskowa teoria dziejów! Ludzie! Trochę obiektywizmu i rozsądku!!!! Jeśli uda mi się przełamać moje obrzydzenie, może przeczytam więcej i wyrywając z kontekstu przedstawię inne fantastyczne teorie Pana Ł.(w końcu to jego domena; udawadnianie komuś złej woli i zbrodniczych intencji cytując wyrwane z kontekstu wypowiedzi). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wqrwiony Re: Przeczytaj jeszcze raz, ale uważnie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.01.05, 21:33 Dario to właśnie z tamtej rozmowy kojarzę twoj nick:) Nie rób sobie wyrzutów z powodu odejścia od tematu bo jak widać Grzechu bez jakichkolwiek zachęt i prowokacji ćwiczy intensywnie sztukę monologu dygresyjnyego w odmianie "cut & paste". Nie mam ambicji udowadniać Grzechowi, że Łysiak jest "Wielkim Manipulatorem" chociazby dlatego, że etykieta ta formułowana jako ocena "per saldo" jest niesprawiedliwa wobec niego i odwraca uwagę od tego co istotne w jego publicystyce i felietonach. Istotnych chociażby jako prozpozycja do refleksji nad tym i owym. Nie dostrzegam sensu dyskusji z kimś kto przyznaje, że ceni pana Majdę za to, że ten "zdecydował się publicznie podważyć autorytet Miłosza pokazując jego antypolskość". (Łysiak potraktował Miłosza w "Salonie" w sposób równie niegodny co literaturoznawca Majda. Obydwaj prostackim żonglowaniem cytatami udowadniali rzekomą antypolskość poety.) Poza tym na odcinku miłoszo i łysiako frontowym powiedziałem prawie wszystko co miałem do powiedzenia, tyle, że na innym forum na które trafiem dzięki koledze Grzecha. Pozostało dobić gwoździe. Póki co nie mogę się zmobilizować. Pozdrawiam serdecznie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: daria13 Re: Przeczytaj jeszcze raz, ale uważnie IP: *.crowley.pl 25.01.05, 13:47 Kochany Wqrwiony! (swoją drogą, nie myślałeś nigdy nad zmianą nika, bo ja po staroświecku mam wrodzoną niechęć do inwektyw, ale oczywiście jeśli jesteś przywiązany, to jakoś wytrzymam:)Mobilizujże się szybciej, bo jako bez porównania madrzejszy i bardziej oczytany ode mnie z pewnością możesz wytoczyć cięższe działa na tego granitowo-betonowego bałwana, a sprawiłbyś tym niekłamaną przyjemność nie tylko mi, ale i innym (jak widać z powyższego i innych łysiakowych wątków), forumowiczom. Jeśli chodzi o inne wątki miłoszowe i łysiakowe, to wedle wszelkich praw prawdopodobieństwa, Grzech nie ma równego sobie kolegi i Daro15 to właśnie On. Tak domniemywam.Do podobnych wniosków doszedł zresztą już gdzieś DrKrisk. Swoją drogą z wielkim żalem odebrałam jego odejście z tego wątku, bo jego erudycja i humor też by mi się tutaj bardzo przydały. Trzymając kciuki za zbieranie sił i amunicji gorąco pozdrawiam. Zniecierpliwiona D. Odpowiedz Link Zgłoś
dr.krisk Jestem, jestem.... 25.01.05, 14:34 .. ale obawiam się cokolwiek pisknąć, bo zaraz Ciężka Artyleria Grzesiowa odpali setką wypisów dla młodzieży patriotycznej. Nic to, że nie masz w tym myśli żadnej wiodącej, wniosków & przemyśleń. Zresztą od przemyśleń jest Wielki Mistrz Łysiak, zaś jego akolici pracowicie studiują i cytują. Ciekawe, kiedy powstanie pierwsza katedra łysiakolgii stosowanej? Pozdrawiam i idę na narty. Ładny śnieg dzisiaj.... KrisK Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ynoiwrqw Re: Przeczytaj jeszcze raz, ale uważnie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.01.05, 02:53 Dario skromna jesteś, niesłusznie. Dziekuję Ci za dobre słowa postaram się równać do twojego wyobrażenia o moim potencjale intelektualnym ale wybacz jeśli się nie uda. Poprzeczkę ustawiłaś wysoko:) Dario w temacie Łysiaka zostało powiedziane niemal wszystko. Również na tym forum: www.kaczmarski.art.pl/forum/viewtopic.php?t=555&start=315 Wątek jest długi więc nie wiem czy zdołasz przebrnąć przez całą dyskusję dlatego zwracam twoją uwagę na posty Zbycha. Facet pisze bardzo mądrze i pięknym lekkim stylem. Wqrwiony też się udzielał tam trochę. To co zgodnie z zapowiedzią miał jeszcze od siebie dodać, zostanie dodane, chociaż prawdopodobnie odpuściłby sobie gdyby nie ostatnie posty niejakiego smakosza. Dzięki za doping. Pozdrawiam serdecznie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: daria13 Re: Przeczytaj jeszcze raz, ale uważnie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.01.05, 18:58 Dzięki z namiary na forum Kaczmarskiego. Miło jest utwierdzić się w swoich opiniach,czytając tak inteligentne posty jak Zbycha.Nie udało mi się jeszcze przeczytać całości, ale to co przeczytałam wystarczyło mi, żeby raz jeszcze porównać poziom dobrego wychowania u naszych oponentów. Jak można komentować tak ordynarnie fakt przyjęcia przez Kaczmarskiego chrztu na łożu śmierci. Przecież jest to najbardziej intymna chwila w życiu człowieka. To podłe. Nigdy nie wybaczę tego Łysiakowi.Jeśli taki z niego katolik, to jak może zapominać słowa z Pisma świętego, że w niebie cieszą się bardziej z jednego nawróconego niż ze stu sprawiedliwych.Komentarze Łysiaka są żałosne i szkaradne. Rozpoczynając dyskusję z Grzechem nie liczyłam na wygraną, bo jak zauważyłeś słusznie jestem raczej skromną osobą, a i pewność siebie i arogancja Grzecha wydawała mi się nie do pokonania, ale jak można sądzić z jego upartego milczenia, chyba udało mi się trafić w jego słabe punkty. A może wyjechał na ferie? Póki co czuję się stroną wygraną i czerpię z tego niejaką satysfakcję. Przesyłam ciepłe uściski w ten mroźny wieczór :) Dumna D. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wqrwiony Re: Przeczytaj jeszcze raz, ale uważnie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.01.05, 22:14 Witaj Dario! W najbliższych dniach może uda mi się coś dodać konkretniejszego w temacie. Chciałbym trochę o Miłoszu napisać tylko nie bardzo wiem jak się do tego zabrać. Im więcej wyjasnień padało (nie tylko z mojej strony) tym mniej dostrzegam woli rozumienia po drugiej stronie. Szczerze mówiąc to niedostrzegam jej w ogóle. Róznica jest taka, że smakoszo geppardo grzechopodobnym daje się możliwość wykoślawiania intencji, wekslowania tematu, przejmowanie argumentacji jaką wobec nich wysuwano z czego skwapliwie korzystają w celu zakrycia istoty sporu zagłuszenia jej watkami pobocznymi i na tym budowania ofensywy przez próbę punktowania na terenie dość odległym od pierwotnego usytuowania miejsca ringu. Tak też się dzieje na forum Kaczmarskiego. Niejaki Smakosz co do którego łudziłem się do momentu kiedy deklarował wycofanie z dyskusji pogrywa własnie w taką gierkę. Na szczęście nie znajduje sparring partnerów. Te metody znane mi są dobrze stąd niechęć do tłumaczenia czegokolwiek. Jeśli ktoś uprze się, żeby niedostrzegać, że człowiek uczciwy nie powinen zniżać się do pewnego poziomu to trudno racjonalnie delikwentowi wytłumaczyć skąd opór wobec przedstawiania sylwetki np właśnie Kaczmarskiego, Miłosza czy Gombrowicza na modłę jaką Łysiak zaproponował. Bo to w sumie sprowadza się do owej sławetnej "kwestii smaku". Z tym, że na nieszczęście Łysiaka i jego akolitów facet zbyt mocno obnażył mizerię intelektualną i przy okazji kilka innych mizerii. Paradoks całej sytuacji polega na tym, ze moja niezgoda na jawną niesprawiedliwość przy zrozumieniu a czesto akceptacji poglądów "z ducha konserwatywnych" i mało politycznie poprawnych, przyczyniła się do tego, że w opnii ludzi którzy rzekomo tym wartościom i poglądom służą i je wyznają, jestem człowiekiem o różowej mentalności czy wręcz pozbawionym honoru. Niejaki Geppard zaproponował mi ostatnio zmianę nicku na "sqrwiony". Opinie tych panów średnio mnie wzruszają ale niemal doszczętnie kruszą już i tak mocno nadwątloną wiarę, że do szczytnych idei dorastają ich wyznawcy i obrońcy i że jestem w stanie zainwestować swoje poparcie w jakikolwiek ruch intelektualny społeczny, polityczny. Istnieje poważna obawa, że casus króla Midasa nie grozi komuś kto w obronie niegodnego postępowania traci godność i kto zdradza poważne objawy deficytu ilorazu IQ więc chyba naiwnością jest oczekiwanie, że tacy ludzie są w stanie budować coś sensownego, nie tylko niszczyć. W każdym razie długi staram się regulować więc coś tam skrobnę. Pozdrawiam serdecznie :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Geppard Re: Przeczytaj jeszcze raz, ale uważnie IP: *.miedniewice.sdi.tpnet.pl 01.02.05, 18:27 Witam, zostałem niejako wezwany do „tablicy”, więc nie wypada udzielić pewnego „sprostowania”. Pan sqrwiony napisał: „Niejaki Geppard zaproponował mi ostatnio zmianę nicku na "sqrwiony".” Lecz nie podał dlaczego mu zaproponowałem taką zmianę. Ano dlatego, że zamieścił „psełdonałkowy wywud”, w którym przypisał Łysiakowi fałszywe intencje i poglądy. Więc poprosiłem go, by udowodnił swoje „wywudy”. Cytuję: <<A teraz udowodnij mi Pan (tylko bez tego dialektycznego owijania w bawełnę, tak po prostu wysil się Pan i nie krętacz, albo poproś tego „murzyna” o którym wspomniałem na początku tego „posta”), że: 1. Dla Łysiaka „przywiązanie Miłosza do Litwy jest dowodem jego antypolskości”. [Chyba, że Pan „narobiłeś” literówkę, i chciałeś napisać o przywiązaniu Miłosza do „sitwy” („umoczeńców”).] 2. Łysiak wmawia/sugeruje, że „pary opisowe typu Polak-katolik, ateista- komunista-lewicowiec-filosemita , prawicowiec-człowiek szlachetny są regułą.” 3. Łysiak utożsamia „ateistę z wrogiem Polski”. [Chyba, że pisząc „ateista” ma Pan na myśli konkretną osobę, ale tego Pan nie zaznaczyłeś.] To na razie wystarczy. Jeśli mi Pan tego nie udowodnisz, to zaproponuję Panu zmianę nick’a. Albo raczej zmianę pierwszej litery nick’a. Na jaką? Sssam Pan sssgadnij! A jeśli nie będziesz Pan wiedział przez kogo lub przez co, to mogę to Panu „alegorycznie” wytłumaczyć.”>> Więc nie zaproponowałem mu ad hoc zmianę nicka, lecz uwarunkowałem tę zmianę brakiem udowodnienia przez niego własnych „tez”. Bo ich się niestety nie da udowodnić. Łysiak operuje trochę innymi kryteriami w swych ocenach. By nie być gołosłownym coś zacytuję: <<Widząc w Michniku lidera, więcej: symbol tej formacji, która hańbi i deprawuje III Rzeczpospolitą - Herbert, jak już wspomniałem, od roku 1994 związał się mocno z "Tysolem". Mocno, znaczy: właściwie monopolistycznie, gdy idzie o walkę polityczno-etyczno-kulturową. A z kim innym miał się wiązać? Z "Najwyższym Czasem", którego sternik, J. Korwin-Mikke, wyraża wobec gen. Jaruzelskiego szacunek równy "braterstwu" między Michnikiem a "Jaruzelem"? (K. Herbertowa: "Zbyszek Jaruzelskiego po prostu nienawidził. Uważał, że jest to człowiek, który spodlił Polskę. A „Gazeta” Jaruzelskiego broniła. To stworzyło przepaść między Adamem a Zbyszkiem zanim jeszcze ostatecznie wróciliśmy do Polski"). Lub może miał się wiązać z "Gazetą Polską", której szef, P. Wierzbicki, dziś już otwartym tekstem pieje hymny pochwalne pod adresem Michnika jako "oryginalnego politycznego wizjonera"? (notabene wiceszefowa "GP", niegdyś publikująca u Kwaśniewskiego, dziś publikuje u Michnika). Pragnąc zachować czyste sumienie - Herbert nie mógł wybrać innej gazety jak "Tygodnik Solidarność".>> (Piórem i Mieczem, Waldemar Łysiak, Chicago-Warszawa 2001) Proszę nie cytować wybiórczo, czyli nie fałszować rzeczywistości i nie relatywizować, bo skutki będą takie, jak w aferze Rywina - najpierw Michnik to rycerz walczący z korupcją, a potem to normalny oszust umawiający się z Rywinem; potem, po 5 miesiącach informujący opinię publiczną, co miało dać efekt szantażu, a skończyło się sromotną klęską hochsztaplera. I upadkiem III RP. Geppard Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: maxim Re: "Nowa Szymborska" IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.01.05, 16:40 Sorry, nie chcę wam przerywać, ale autorowi wątku chodziło o co innego... Chciał poznać interpretacje pewnego wiersza... Której ja jeż jestem ciekawy... PO JAKĄ WIĘC CHOLERĘ DYSKUTUJECIE TU O PRZESZŁOŚCI SZYMBORSKIEJ, SKORO NIKT WAS O TO NIE PROSIŁ? Co ma twórczość Wisławy Szymborskiej z czasów stalinizmu do wiersza, który ukazał się kilka lat temu? Na tym naprawdę nie polega kulturalna dyskusja, tylko zaściankowe przekrzykiwanie się - Grzechu, nie różnisz się niczym od słuchaczy radia maryja... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Hefajstos Re: "Nowa Szymborska" IP: 213.77.35.* 21.01.05, 15:54 Precz z trollem Grzechem. Zniszczmy go śmiechem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Grzech Marzenie dzwońca-dońca IP: *.cro.citynet.pl 23.01.05, 03:26 Potrzebny jest Maszynista, którym jest On: towarzysz, wódz, komunista - Stalin - słowo jak dzwon! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Grzech Czołówka "wieloboju włazidupów" IP: *.cro.citynet.pl 23.01.05, 02:35 Komunizm w twórczości Wśród licznych wierszy W. Szymborskiej są i takie: "Robotnik nasz mówi o imperialistach", "Z Korei" opisujący fikcyjne bestialstwo pułkownika amerykańskiego w Korei z porównaniem do hitlerowca znęcającego się nad polskim chłopcem, "Wstępującemu do Partii" ze słowami: "Partia. Należeć do niej,...to najpiękniejsze co się może zdarzyć...", "Pytania stawiane sobie" z tekstem: "Pytania brzmią ostro ale tak trzeba, bo wybrałeś życie komunisty i przyszłość czeka", wiersz o tytule "Gdy nad kołyską Ludowej Konstytucji do wspomnień sięga stara robotnica" opisując rzekomą nędzę przedwojennej Polski, "Ten dzień", w którym opłakiwała śmierć Stalina tymi słowami: "Nic nie pójdzie z jego życia w zapomnienie, Jego partia rozgarnie mrok", a także "Dytyramb ku czci Prezydenta Bieruta", "Na powitanie budowy socjalistycznego miasta", "Żołnierz radziecki w dniach wyzwolenia do dzieci radzieckich mówił tak". okiem.boo.pl/okiem/index2.html?cnota/szymborska.htm&3 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Grzech Noblistka i klakierzy IP: *.cro.citynet.pl 23.01.05, 02:43 Noblistka i klakierzy Swoistą cechą dworskich poetów było wzajemne wspieranie się. Szczypiorski, kreując swych przyjaciół serwilistów na autorytety moralne, tak pisał w 1996 roku o Szymborskiej: Szymborska to coś więcej niż literatura – to wzorowa etycznie postawa wobec rzeczywistości, którą poetka zawsze demonstrowała, nawet w najtrudniejszych czasach. Jest suwerenną duchową postacią, że nawet najostrzejszy krytyk niczego nie mógłby wytknąć ("Życie", 4.10.1996 r.). Przykład właśnie Wisławy Szymborskiej pokazuje, jak bardzo można bazować na powszechnej chorobie zwanej amnezją społeczną. Do tej amnezji przyczynił się też "Tygodnik Powszechny" – po przyznaniu Szymborskiej nagrody Nobla, drukując jej bibliografię literacką, nie wymieniono niewygodnych utworów, chwalących Stalina czy socjalizm. Po prostu – jakby ich nie było. A przecież najwyższego literackiego wyróżnienia w postaci Nagrody Nobla nie przyznano poetce za ostatnie dziesięć lat poezji, lecz za całokształt twórczości (niektórzy rozdzierają szaty nad tym, że nie uhonorowano Herberta, ja myślę, że to dobrze, Szymborska zapewne czuje się lepiej w towarzystwie Dario Fo, innego laureata). Ta Pierwsza Dama Poezji polskiej, Księżniczka Rymów, Mozart Poezji mieszała łzy z atramentem po śmierci Stalina, opłakując go rzewnie, niczym zmarłego kochanka. Wielokrotnie sankcjonowała swym autorytetem istnienie partii komunistycznej pisząc: Oto Partia – ludzkości wzrok! / Oto Partia siła ludów i sumienie. Pisząc o partii, zachęcała w wierszach-agitkach do masowego akcesu w szeregi PZPR: Partia należeć do niej / z nią działać, z nią marzyć / wierz mi to najpiękniejsze co może się zdarzyć / w czasie naszej młodości . Mało kto wie, że Szymborska nie tylko zajmowała się poezją, redagowała też np., wspólnie z Ireną Garztecką, śpiewnik dla młodzieży, dbając o stronę merytoryczną wyboru piosenek. I tak mamy w śpiewniku: Międzynarodówkę, Czerwony sztandar, Na barykady – pieśń rewolucyjna, Bądź zawsze gotów – hymn pionierów z 1928 roku, Marsz młodzieży radzieckiej, Krainą cudów zwą nasz wielki kraj, Marsz pionierów węgierskich, My pokoju wierna straż, Zetempowiec itd. Ciekawe, czy autorka tych agitek zdaje sobie sprawę z tego, że swym autorytetem siała zwątpienie w elementarną pewność, że zło jest złem, a dobro dobrem, i wiarę ludzi w to, że kapłani sztuki i wzniosłości, jakimi są poeci, stoją po stronie mądrości i piękna. Mylą się ci wszyscy, którzy czas czerwonej młodości Szymborskiej uznali za zamkniętą kartę. W 1996 roku, gdy była jeszcze szansa powiedzenia Polsce, kto w czasach czerwonej zawieruchy pobierał pieniądze, donosząc na znajomych i przyjaciół, będąc w służbie okupanta, wtedy, gdy próbowano przeprowadzić lustrację – powróciła Szymborska ze swą młodzieńczą wiarą, publikując w "Gazecie Wyborczej", na zamówienie Adama Michnika, wiersz dotyczący lustracji, zatytułowany Nienawiść. Głos Michnika o sądach kapturowych lustracji mógł okazać się za słaby, wzmocniony musiał być autorytetem poetki. I to nie byle jakiej. Sam Michnik zachęcał, by go czytać i by był to nasz głos w sporze z nienawiścią i nikczemnością, jaką miała być lustracja. Szymborska stanęła na wysokości zadania, stawiając znak równości między nienawiścią a lustracją, co ma bystre oczy snajpera, poetka nie chciała zezwolić, by babrać się w tym tarle nienawiści. Daje rady i napomina zwolenników lustracji, by pamiętali: jak dobrze się trzyma nienawiść w naszym stuleciu. Wspaniałe są jej łuny czarną nocą. A nade wszystko nigdy jej nie nudzi / motyw schludnego oprawcy / nad splugawioną ofiarą. Oczywiste jest, że wszyscy ci broniący przed lustracją de facto bronili przede wszystkim siebie. Celem wspominania serwilistycznej przeszłości Szymborskiej nie jest bynajmniej wyciąganie zdechłego szczura w celu zdyskredytowania lub ośmieszenia poetki. Jedynym celem jest sprzeciw, by tego rodzaju ludzi nazywać autorytetem moralnym i drogowskazem. Trudno zgodzić się z tezami pogrobowców PRL-u, chwytających się deklaracji, którą w "Polityce" z 1994 roku ogłosił Daniel Passent: Mamy już więc tych, którzy lepiej rozumieją i doceniają – oni pilotować będą bombowce pamięci i rozświetlać niebo, które tak prędko zaciągnęło się mrokiem. Za nimi pójdą inni, którzy nie ukrywają, że są mądrzejsi od swych czytelników, lepiej rozumieją, lepiej pamiętają. Przewiduje się również akcje: szukaj i niszcz! www.opcja.pop.pl/numer25/25kon1.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Grzech Lenin Szymborskiej IP: *.cro.citynet.pl 23.01.05, 02:47 Wisława Szymborska o Leninie (z wiersza "Lenin"): Że w bój poprowadził krzywdzonych, że trwałość zwycięstwu nadał, dla nadchodzących epok stawiając mocny fundament - grób, w którym leżał ten nowego człowieczeństwa Adam, wieńczony będzie kwiatami z nieznanych dziś jeszcze planet. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Grzech Rozstanie pod przymusem IP: *.cro.citynet.pl 23.01.05, 02:58 Rozstanie pod przymusem Minęły lata 50., minął stalinizm. Wielu z tych, którzy utrwalali go piórem, później wystąpiło z jego krytyką, z czasem ta krytyka dotyczyła nie tylko okresu "błędów i wypaczeń", ale także całego systemu. Było składanie legitymacji partyjnych. Ale i tu nie obyło się bez koniunkturalnych zachowań. Urbankowski opisuje przypadek Jastruna, który nie złożył legitymacji ani na wieść o zbrodniach stalinowskich, ani w proteście przeciwko masakrze w Budapeszcie, tylko dopiero wtedy, kiedy władze nie dały zgody ani pieniędzy na druk "Europy" - przygotowywanego wspólnie z Janem Kottem liberalizującego pisma komunistów. Woroszylski natomiast odwoływał się od decyzji usuwającej go z szeregów partyjnych. Jednak najbardziej zaskakującym "zwrotem" była zmiana frontu przez Ważyka. W 1955 r. opublikował "Poemat dla dorosłych", w którym wystąpił z krytyką kłamstw "hyclów od moralności socjalistycznej". Okazało się później, że zwrot Ważyka, jak pisze Jerzy Robert Nowak, był "tylko jednym z elementów gry w ówczesnej elicie władzy". Dziś wiadomo, że do napisania "przełomowego odwilżowego" wiersza namówił go członek KC PZPR Roman Zambrowski (jedna z czołowych postaci frakcji "puławian"), w imieniu samego Jakuba Bermana. Dla wielu poetów takich jak Szymborska, Jacek Bocheński, Julian Stryjkowski, zdaniem Bohdana Urbankowiskiego, komunizm przestał być atrakcyjny dopiero wtedy, gdy frakcja partyjnych "politruków", z którą byli związani, została odsunięta od władzy. Dopiero po tym czasie wiele z tych postaci zaczęło się kreować na autorytety moralne związane z opozycją, na tych niepokornych. www.naszawitryna.pl/jedwabne_778.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Grzech "Socrealizm? Cóż to właściwie było?" IP: *.cro.citynet.pl 23.01.05, 03:12 „Stalin” to najbogatszy w treści motyw Nowej Wiary [23], to „nadzieja”, jak napisał o nim znakomity polski poeta Władysław Broniewski w poemacie Słowo o Stalinie (1949). Zbigniew Jarosiński zwraca uwagę, że w utworze tym Stalin staje się „figurą z mitu” [24]. Jarosiński poświęca wiele uwagi symbolizacji, alegoryzacji i sakralizacji rzeczywistości, a także konwencjonalizacji motywów w literaturze socrealistycznej [25]. Bohaterowie „sami znaczą niewiele, ale reprezentują nowy wymiar ludzkiego losu”, a w nierzadko zsakralizowaną przestrzeń (Wisława Szymborska: „Miasto socjalistyczne – w przyjaźni z każdym człowiekiem”) „wkracza niespostrzeżenie skojarzenie z biblijnym rajem” [26]. [23] Robert Kupiecki, „Natchnienie milionów”. Kult Stalina w Polsce 1944–1956, Warszawa 1993. [24] Zbigniew Jarosiński, Nadwiślański socrealizm, Warszawa 1999, Instytut Badań Literackich PAN, s. 111. [25] j. w., s. 108, 116, 123–124, 127, 211. [26] j. w., s. 118, 212–213. free.art.pl/demusica/De_Mus_2/DM_02_03.htm#_edn24 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Grzech Lekkość pióra IP: *.cro.citynet.pl 23.01.05, 03:20 Zbrodnie sądowe Komuniści zachowując pozory demokratycznego państwa prawa nie zawsze strzelali od razu w tył głowy albo zamęczali na śmierć podczas śledztwa. Urządzali równolegle procesy pokazowe, które miały dekonspirować współpracowników faszystów z Armii Krajowej albo agentów imperializmu. Lewicowa sprawiedliwość wyrokiem prokuratorów takich jak Helena Wolińska czy Stefan Michnik dosięgła m.in.: Gen. bryg. Emil Fieldorf Nil bohater Armii Krajowej i dowódca tajnej organizacji NIE (Niepodległość”) powieszony w więzieniu mokotowskim 24 lutego 1953. Miejsce pochówku do dziś nie jest znane. Rotmistrz Witold Pilecki – dobrowolnie dostał się do obozu Auchwitz, gdzie założył wojskową komórkę konspiracyjną. Po przebytym śledztwie w komunistycznym więzieniu powiedział: Oświęcim to była igraszka. 25 maja 1948 roku zamordowany strzałem w głowę w kotłowni mokotowskiego więzienia. Miejsce pochówku nieznane dotąd. Jan Rodowicz Anoda, znany z wielkiej odwagi żołnierz Armii Krajowej z batalionu Zośka niejednokrotnie odznaczany Krzyżem Walecznych. Gdy wrócił po wojnie na studia uchodził za wybitnego studenta, któremu wróżono światową karierę architekta. Nie doczekał. Aresztowany w wigilię 1948, zamęczony w śledztwie w styczniu 1949. gen. Aleksander Krzyżanowski Wilk – wybitny dowódca Wileńskiego Okręgu AK, zdobywca Wilna, oskarżony o kolaborację z Niemcami. Zamordowany przez ubecję prawdopodobnie 29 września 1951 roku (...). W czasie tym gdy tysiące patriotów z AK i oddziałów kontynuujących poakowskie tradycje (m.in. NOW, WiN, NSZ) siedziało w więzieniach byli tacy, którym się wszystko podobało. Choćby znana już wówczas poetka Wisława Szymborska, która w 1954 roku pisała: "Partia. Należeć do niej, z nią działać, z nią marzyć, z nią w planach nieulękłych, z nią w trosce bezsennej - wierz mi, to najpiękniejsze, co się może zdarzyć, w czasie naszej młodości - gwiazdy dwuramiennej". prawy.pl/czytaj.php?id=2550&dz=felietony Odpowiedz Link Zgłoś
dr.krisk Przerażony erupcją Twojego Talentu...... 23.01.05, 07:44 .. uciekam z tego wątku. Jest cały twój! KrisK Odpowiedz Link Zgłoś
fabianstory Re: Przerażony erupcją Twojego Talentu...... 23.01.05, 08:36 " ... uciekam z tego wątku. Jest cały twój!" Tak najłatwiej! Nic nie dorzucić od siebie i zwiać! Z przerazeniem obserwuje to od dłuższego czasu, że wielu forumowiczów przyjęło taktykę walki na słowa, przepychankę frazeologiczną lub zwykłą manipulację faktami, pojęciami, od czego włos się jeży na głowie. Kiedy jednak zostaną wytoczone działa w postaci argumentów, uciekają lub, co gorsza, lżą. Jeśli ktoś nie ma nic do powiedzenia, faktycznie, lepiej opuścić wątek. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Grzech "Czerwona msza" IP: *.cro.citynet.pl 23.01.05, 12:38 Ze wstępu do „Czerwonej Mszy...” B. Urbankowskiego: Historia literatury nie jest sądem. Ściganiem przestępców i tych, którzy im pomagali, którzy swą sztuką ułatwiali i usprawiedliwiali zbrodnie, winny zająć się odpowiednie organa. W Niemczech – jak pamiętamy – funkcjonowały one dosyć długo, przeprowadzono denazyfikację, wielu kolaborantów uwięziono, wielu objął zakaz piastowania stanowisk czy zakaz publikacji. U nas przestępcy byli awansowani, pełnili funkcje kierownicze w kulturze, grali role autorytetów moralnych – wielu gra je do dziś. Na mocy odwrócenia wartości - wciąż jeszcze trwa opaczna msza: zło czczone jest jako dobro, przestępcy uchodzą za wzorce uczciwości – a ci, co krytykują – za przestępców. Napisanie prawdy o tamtych czasach to nie rewanż, to niezbędne minimum moralności, bez którego kultura traci wiarygodność. Dziś, gdy w Polsce nadal nie funkcjonuje prawo – substytutem sprawiedliwości jest pamięć(...). Budowanie kultury sowieckiej w Polsce nie zaczęło się – jak chcieliby niektórzy „historycy” – w roku 1949, lecz dokładnie dziesięć lat wcześniej. I nie skończyło się około 1955 roku: walka o tę kulturę trwała do końca PRL, choć prowadzono ją zmiennymi metodami. Kiedy jednak w roku 1981 komuniści znaleźli się wyraźnie w defensywie – sięgnęli po przemoc, zaczęły się miesiące stanu wojennego: mordowanie księży, dwa procesy polityczne KPN, prześladowanie „Solidarności”, masowe wyrzucanie ludzi z pracy. Potem znów zmieniono metody na bardziej humanitarne. Symbolem „łagodnego” komunizmu stał się uśmiech Gorbaczowa, o którym Gromyko powiedział: jest łagodny, bo ma stalowe zęby. Sowietyzm w Polsce nie był budowany z pojedynczych wierszy młodych ludzi, którzy na chwilę zbłądzili. Był świadomie zaplanowaną jedną z wielkich Budowli Komunizmu, taką jak Białomorski Kanał – i wykonaną podobnymi metodami. Tylko że oprócz niewolników pracowali przy tej budowie ochotnicy – oczywiście na stanowiskach nadzorców albo propagandzistów, albo błaznów. Stalinizm nie był „błędem”, był sposobem na życie poetów, prozaików, ludzi teatru, którzy uwierzyli w trwałość tego systemu. Jeśli nawet niektórymi rządził strach – to woleli bać się z katami niż z ofiarami, widząc zbrodnie – opowiadali się przez lata po stronie oprawców, oskarżali prześladowanych. Jeśli nawet, powtarzam, niektórymi rządził strach, to bali się w luksusowych willach, które dostali od władzy, jak Tuwim czy Broniewski, bali się – pobierając sute uposażenia. Nie słyszałem też, aby ktokolwiek odmówił wzięcia tłustej nagrody państwowej – ani Woroszylski w 1950, ani Tuwim w 1951, ani Ważyk w 1953, ani Iwaszkiewicz, Słonimski czy Szymborska w 1955 roku. Nie odrzucili jej nawet Brandysowie, choć każdy z braci miał dwukrotną okazję, by to uczynić... Nie o błędach młodości i wyjątkach, lecz o regułach będą to szkice. Autorów pojedynczych wierszy wynikłych z życiowych pomyłek chętnie pominę. Lecz poeci, o których piszę, wydali nie pojedyncze utwory i nawet nie pojedyncze tomiki. Tuwim, który wydawał w okresie socjalizmu także śliczne książki dla dzieci, doczekał się, wraz ze wznowieniami, około dwudziestu pięciu pozycji, Jastrun – 21, pod podchodził Broniewski, młodziutki Woroszylski – 15, Pasternak – 14, Ważyk – 13, Dobrowolski – 12, Kubiak – 11, Wirpsza – 10. Ponad pięć książkowych „błędów młodości” sprzedali wówczas władzom: Słucki(7), Lewin (7, wraz z antologią o Świerczewkim), Braun (6); Lec, Międzyrzecki i Mandalian po pięć. Nie gorzej cierpieli wówczas prozaicy: Kazimierz Brandys wydał osiem książek, jego brat Marian – sześć, ale licząc także wznowienia, każdy z nich dostał honoraria za ponad dwadzieścia pozycji. Wśród najemnych ideologów – publicystów prym dzierżył Koźniewski – piętnaście pozycji, ze wznowieniami jednak około dwudziestu. Każda z tych książek miał kilka – kilkanaście arkuszy, każdy arkusz równał się średniej pensji... Jeśli dodamy do tego fakt, że – kiedy Polska był odcięta żelazną kurtyną – każdy z tych twórców spędzał co najmniej jeden urlop rocznie na Zachodzie, że mieli w kraju elitarne ośrodki wypoczynkowe, stołówki, kliniki – zrozumiemy, dlaczego najodważniejsi z nich zaczęli się buntować przeciw stalinizmowi... kilka lat po śmierci Stalina. Symboliczny będzie gest Jastruna, który nie złożył legitymacji partyjnej ani na wiadomość o zbrodniach stalinizmu, ani w proteście przeciw masakrze w Budapeszcie, tylko dopiero gdy władze nie dały zgody i forsy na druk „Europy” – przygotowywanego przez Jastruna i Kotta liberalizującego pisma komunistów. Odbyło się to w ten sposób, iż poeta... pojechał najpierw na stypendium reżimowe do Paryża i dopiero po powrocie, po cichu oddał legitymację ówczesnemu szefowi POP-u Literatów – Janowi Strzeleckiemu. I tak dobrze! Bo np. Woroszylski wytrzymał w przestępczej, według jego własnego określenia, partii do roku 1967, a i to jeszcze się odwoływał do łaski KC od decyzji, mocą której został usunięty z kompartii. Równie długo wytrzymywali w partyjnym i ohydnym dla siebie towarzystwie Szymborska i Słucki, Bocheński i Stryjkowski, obydwaj Brandysowie i wielu, wielu Szczypiorskich. Dla nich komunizm przestał być atrakcyjny dopiero wtedy, gdy frakcja partyjnych „politruków”, z którą większość z nich była związana, została odsunięta od władzy przez konkurującą frakcję „partyzantów”. Na ich miejsce wstąpią do partii następni aktywiści w rodzaju Gąsiorowskiego czy Barańczaka, dla których komunizm będzie atrakcyjny przez następne kilkanaście lat... Nie będzie to już, co prawda, ów brutalny system stalinowski, raczej ten uśmiechnięty (choć ze stalowymi zębami) – ale wejście do jakiejś partii sprawującej władzę oznacza akceptację i dla tej partii, i dla jej przeszłości, i dla metod zdobywania oraz utrzymywania władzy. Błąd młodości może trwać dzień, może trwać parę dni. Parę lat, w ciągu których ci poeci dali się drukować i lansować, to już nie błąd, to metoda... Bohdan Urbankowski, „Czerwona Msza, czyli uśmiech Stalina” (wyd. II poprawione i rozszerzone, t. 1 i 2, Wyd. Alfa, Warszawa 1998, s. 23-25). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Grzech "Zabić księży" IP: *.cro.citynet.pl 23.01.05, 12:48 Wisława Szymborska: "Zabić księży" W moim artykule o Wisławie Szymborskiej pt. "Szymborska, Stalin i Giordano Bruno", który ukazał się w "Naszym Dzienniku" na początku listopada br. (2001 - wtr. WK) pojawiło się następujące zdanie: "Szymborska z garstką podobnych jej krakowskich intelektualistów domagała się przyspieszenia wykonania wyroków śmierci na krakowskich księżach, których komuniści kłamliwie oskarżyli o pracę dla obcego wywiadu." Zdanie to wywołało zainteresowanie wielu czytelników. Prosili oni o szczegóły. Ten materiał te szczegóły właśnie prezentuje. W 1951 r. komuniści rozpoczęli bezpośrednią bezpardonową walkę z Kościołem. Zapoczątkowało ją aresztowanie pod zarzutem szpiegostwa biskupa kieleckiego Czesława Kaczmarka. Pod koniec tego roku aresztowano kilkunastu księży w diecezji krakowskiej. W styczniu 1953 r. odbył się ich "proces". Zarzucono im "szpiegostwo za amerykańskie pieniądze". Trzech księży skazano na śmierć, a pozostałych na wieloletnie więzienie. W lutym 1953 roku gdy księża oczekiwali w celach śmierci na wykonanie wyroku grupa literatów krakowskich, wśród których była Szymborska, podpisała i przekazała władzom oraz ogłosiła "Rezolucję Związku Literatów Polskich w Krakowie w sprawie procesu krakowskiego". Czego domagali się literaci? Czas był taki, jak pokazała historia, że broniąc księży mogli uratować im życie. Władze komunistyczne wyraźnie się wahały. Potrzebowały "poparcia społecznego". Chciały podzielić się odpowiedzialnością. Czyn komunistów był zbrodniczy i haniebny. Trzeba było być idiotą, by uwierzyć, że w kurii krakowskiej działa amerykański wywiad wykorzystując ją jako swoje narzędzie przeciwko komunistom. Nawet jednak jeśli ktoś, by w to uwierzył to i tak musiałby uznać, że stracenie księży to za wysoka kara. Literaci podpisani pod rezolucją nie byli idiotami. Byli to przecież ludzie wykształceni, światli, zorientowani, dobrze poinformowani, rozumiejący charakter przemian jakie się odbywały w Polsce i ich kierunek. Byli to też, tak by się wydawało, humaniści stanowiący elity, a więc ludzie, których zadaniem było bronić uniwersalnych zasad, nie zgadzać się na takie działania władz, które by w sposób szczególnie drastyczny były barbarzyńskie, antyludzkie, niesprawiedliwe. Literaci krakowscy mieli trzy wyjścia. Mogli ostro zaprotestować wybierając drogę podyktowaną przez ich ludzką godność i kulturę, którą reprezentowali, drogę heroiczną, drogę, która byłaby jakoś drogą męczeństwa. Gdyby wybrali tą drogę Bóg i historia nagrodziliby ich sowicie. Za miesiąc umarł Stalin. Represje by się skończyły, a oni w glorii i chwale zostaliby obwołani bohaterami narodowymi. Literaci ci mogli też postąpić uczciwie i pragmatycznie, dyplomatycznie. Mogli potępić księży, a zarazem domagać się w imię humanizmu darowania im życia. Mogliby, tak przy okazji zastosować parę kruczków, które mogłyby ułatwić władzom komunistycznym postępowanie. Mogliby np. zaproponować następującą formułę: "Komunizm zwyciężył. Komunizm ma rację. Komunizm jest dobry. Komunizm jest silny i wielkoduszny. Jako taki potrafi wybaczać winy, darować. Zamieńcie księżom wyroki śmierci na dożywocie." Literaci krakowscy mogli też milczeć choć z pewnością władze komunistyczne naciskały na nich, by potępili księży. Gdyby literaci krakowscy nie zabrali głosu represje władz w stosunku do nich byłyby najmniejsze. Mogliby stracić swoje ciepłe posadki, otrzymać zakaz drukowania. Nie byłaby to jednak wcale za wysoka cena na honor i wierność podstawowym wymiarom człowieczeństwa, za to, że się nie upodlili, nie zostali wspólnikami zbrodni. Ceny tej, to powinni już wtedy wiedzieć, nie płaciliby w nieskończoność. Zbrodniczy ustrój związany był z osobą Stalina. Ten zaś miał już swoje lata. Jego śmierć musiała pociągnąć za sobą przemiany - odwilż polityczną. Literaci krakowscy wybrali czwartą drogę. Treść ich wystąpienia była taka, że między wierszami można było wyraźnie przeczytać: "Wykonać wyrok, przyspieszyć go." Jednocześnie i to przy takiej okazji, złożyli, wręcz na kolanach, czołobitny hołd i przysięgę wierności zbrodniarzom i faktycznym zdrajcom Polski. Oto tekst rezolucji: W ostatnich dniach toczył się w Krakowie proces grupy szpiegów amerykańskich powiązanych z krakowską Kurią Metropolitarną. My zebrani w dniu 8 lutego 1953 r. członkowie krakowskiego Oddziału Związku Literatów Polskich wyrażamy bezwzględne potępienie dla zdrajców Ojczyzny (wytłuszczenie - S. K.), którzy wykorzystując swe duchowe stanowiska i wpływ na część młodzieży skupionej w KSM działali wrogo wobec narodu i państwa ludowego, uprawiali - za amerykańskie pieniądze - szpiegostwo i dywersję. Potępiamy tych dostojników z wyższej hierarchii kościelnej, którzy sprzyjali knowaniom antypolskim i okazywali zdrajcom pomoc, oraz niszczyli cenne zabytki kulturalne. Wobec tych faktów zobowiązujemy się w twórczości swojej jeszcze bardziej bojowo i wnikliwiej niż dotychczas podejmować aktualne problemy walki o socjalizm i ostrzej piętnować wrogów narodu - dla dobra Polski silnej i sprawiedliwej." Rezolucję podpisało swoimi nazwiskami i pierwszymi literami swoich imion 53 osoby. Wśród nich znaleźli się tak znani pisarze i krytycy literaccy jak: K. Bunsch, Wł. Dobrowolski, K. Filipowicz (późniejszy mąż Szymborskiej), A. Kijowski, J. Kurek, Wł. Machejek, Wł. Maciąg, S. Mrożek, T. Nowak, J. Przyboś, T. Sliwiak, M. Słomczyński (znany tłumacz Szekspira podpisujący kryminały swojego autorstwa pseudonimem Joe Alex), O. Terlecki, H. Vogler, A. Włodek (pierwszy mąż Szymborskiej). Wśród sygnatariuszy tej rezolucji znalazł się również Jan Błoński, który kilkadziesiąt lat później zarzucał Polakom, równie kłamliwie, w "Tygodniku Powszechnym", "zbrodniczą obojętność wobec zagłady getta warszawskiego". Rezolucję podpisali także: K. Barnaś, Wł. Błachut, J. Bober, Wł. Bodnicki, A. Brosz, B. Brzeziński, , B. M. Długoszewski, L. Flaszen, J. A. Frasik, Z. Groń, L. Herdegen, B. Husarski, J. Janowski, J. Jaźwiec, R. Kłyś, W. Krzemiński, J. Kurczab, T, Kwiatkowski, J. Lowell, J. Łabuz, H. Markiewicz, B. Miecugow, H. Mortkowicz-Loczakowa, W (lub S.). Otwinowski, A. Polewka, M. Promiński, E. Rączkowski, E. Sicińska, St. Skoneczny, A. Świrszczyńska, K. Szpalski, J. Wiktor, J. Zagórski, M. Załucki, W. Zechenter, A. Zuzmierowski. Rezolucja ta była, powtórzmy to raz jeszcze, zbrodnicza i haniebna. Ci, którzy ją podpisali, podpisali się nie tylko pod wyrokami śmierci dla 3 księży i pod wyrokami wieloletniego więzienia dla pozostałych kapłanów, ale podpisali się również w ten sposób pod pozostałymi zbrodniami stalinizmu. Oni przecież użyli swych nazwisk, swoich autorytetów, by wesprzeć stalinizm, by go wzmocnić, by go usprawiedliwić. Jej moralnej wymowy nie osłabia fakt, że podpisało się pod nią wielu znanych literatów, że w tym samym czasie wielu innych obywateli polskich, w tym znanych ludzi takich choćby jak Gałczyński czy Tuwim, postępowało tak samo czy podobnie. Jej moralnej wymowy nie osłabia fakt, że Stalin umarł miesiąc później i wyroków śmierci nie zdążono wykonać. Szymborska mogła teraz po latach wyrazić żal i skruchę oraz potępienie dla stalinizmu w świetle jupiterów. Mogła przeprosić Kościół i Polaków. Mogła w obecności kamer telewizyjnych złożyć kwiaty na grobach księży, których życie skróciły cierpienia wywołane aktem, który wsparła osobiście. Mogła też, w ramach zadośćuczynienia przekazać niewielką choćby część swojego olbrzymiego majątku na rzecz Kościoła krakowskiego. Ona zaś bez słowa, z uśmiechem przyjęła z rąk przedstawicieli krakowskich władz samorządowych tytuł honorowej obywatelki Krakowa, tytuł, który, w tym wypadku, był swego rodzaju kpiną i nową hańbą, już nie tylko dla niej. Szymborska zapisała się w historii Polski i Krakowa nie tylko jako poetka, laureatka nagrod Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Grzech "Zabić księży" - dokończenie IP: *.cro.citynet.pl 23.01.05, 12:49 Szymborska zapisała się w historii Polski i Krakowa nie tylko jako poetka, laureatka nagrody Nobla, ale również jako ktoś kto brał udział w zniewalaniu naszego kraju, eksterminacji polskiego narodu, w działaniach zmierzających do jego zastraszenia, upodlenia, demoralizacji. Miejmy nadzieję, że tych jej czynów i słów nie powtórzy już nigdy żadna polska poetka. dr Stanisław Krajski, "Katolicka Gazeta Internetowa", 1 grudnia 2002 r. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: maxim Re: "Nowa Szymborska" IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.01.05, 14:34 Czy ktoś z was czyta to wszystko, co ten idiota tu wypisuje? Bo ja nie... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: querty Re: "Nowa Szymborska" IP: *.aster.pl / *.aster.pl 23.01.05, 15:04 Gość portalu: maxim napisał(a): > Czy ktoś z was czyta to wszystko, co ten idiota tu wypisuje? Bo ja nie... On chyba uwierzył, że ilość przechodzi w jakość. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lesniczy Re: "Nowa Szymborska" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.05, 19:16 Niech pogada sam ze sobą. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: daria13 Re: "Nowa Szymborska" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.01.05, 21:28 Halo Grzech! Tu Daria13 - odbiór! Zastanawiam się, dlaczego mi nie odpowiadasz. Czy mną gardzisz, czy tym razem zbrakło Ci cytatów, a może argumentów.Śmiem sobie pochlebiać, że raczej to drugie, bo zauważyłam, że masz skądinąd pozytywną cechę, odpowiadania na pytania i posty rozmówców, nawet jeśli jesteś w nich obrażany, więc milczenie w stosunku do mnie odbieram jako Twoją bezsilność. Jeśli jednak zdecydujesz się odpowiedzieć, proszę zrób to swoimi słowami, bo jak widzisz ciągłe zamieszczanie cytatów różnego autoramentu, nikogo tu jeszcze nie przekonało, a w końcu chodzi tu o osobistą dyskusję i przedstawianie własnych opinii, a nie sypanie cytatami.Skup się, proszę na własnej wypowiedzi i odpowiedz konkretnie ma moje pytania,jeśli potrafisz, najlepiej punkt po punkcie. Chodzi mi głównie o odpowiedź na posta, w którym pytałam m.in. o to co masz przeciwko "pedałom i ciotom" . Po tym, jak odniosłeś się do jednego z ostatnich postów Kriska (Łysiak w bonżurce w papugi) nareszcie zrozumiałam co spowodowało u Ciebie tak daleko posunięty brak obiektywizmu i bałwochwalcze uwielbienie dla takiego warchoła jak Łysiak. To brak jednej w ważnieszych cech ludzkich, a mianowicie poczucia humoru. Zastanawiam się tylko, czy to brak wrodzony, czy jakieś traumatyczne przeżycia pozbawiły Cię tej cechy tak niezbędnej przecież w rozwoju człowieczeństwa. Brak poczucia humoru i dystansu do siebie w przeszłości już wielu popchnął do bardziej jeszcze szkaradnych zachowań, niż tylko opluwanie innych.Zaczynam się bać. Zniecierpliwiona Twoim milczeniem D. Odpowiedz Link Zgłoś
tad9 Stara Szymborska 09.03.05, 16:48 Czy wielbicielom poetki naprawdę nie przeszkadza, że sławiła Stalina? Odpowiedz Link Zgłoś
kardiolog Re: Stara Szymborska 09.03.05, 16:57 tad9 napisał: > > Czy wielbicielom poetki naprawdę nie przeszkadza, że sławiła Stalina? Przeszkadza, ale to jej wybor. Nie mam nic przeciwko temu, niech nie mowi jednak, ze Stalin jest zly kiedy wszystko wskazuje, ze jednak dobry, albo ze niby zly, ale w sumie wiele dobrego zrobil dla ludzi i bez niego nie byloby ZSRR. Moj stary do dzis z lezka w oku wspomina komunizm... No coz stary czlowiek a morze..sie wzruszyc jeszcze. M.S. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: daria13 Re: Stara Szymborska IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.03.05, 19:21 > tad9 napisał: > > > > > Czy wielbicielom poetki naprawdę nie przeszkadza, że sławiła Stalina? W zasadzie przeszkadza, ale jedynie jako niewyjaśniona zagadka, bo znając jej póżniejsze wiersze i ogólnie osobowość, nie przestaję się dziwić, że wcześniej, daaawno temu pisała taki, nie bójmy się użyć tego słowa, chłam. Jestem przekonana, że jest jakieś racjonalne wytłumaczenie tego faktu, lecz nie wydaje mi się, żebu rozwiązanie tej zagadki było jakoś bardzo mętne, nieczyste i obrazoburcze. Mam nadzieję, że może ktoś nam to kiedyś wyjawi, ale jeśli nie, to też uda mi się bez tego dalej żyć. I to wszystko w najmniejszym stopniu nie wpłynie na moją ocenę jej geniuszu, a Kot w pustym mieszkaniu nigdy nie przestanie być jednym z moich ulubionych wierszy at all. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
tad9 Re: Stara Szymborska 09.03.05, 20:25 Gość portalu: daria13 napisał(a): > W zasadzie przeszkadza, ale jedynie jako niewyjaśniona zagadka, bo znając jej > póżniejsze wiersze i ogólnie osobowość, nie przestaję się dziwić, że >wcześniej, daaawno temu pisała taki, nie bójmy się użyć tego słowa, chłam. Nie wiem czy dobrze Cię rozumiem, ale mam wrażenie, że piszesz tu o wartości artystycznej tych wierszy ("chłam"), tymczasem chodziło mi raczej o stronę moralną. Nie masz żadnych problemów z Szymborską w tym wymiarze? > Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: daria13 Re: Stara Szymborska IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.03.05, 21:37 Gość portalu tad9 napisał: > Nie wiem czy dobrze Cię rozumiem, ale mam wrażenie, że piszesz tu o wartości > artystycznej tych wierszy ("chłam"), tymczasem chodziło mi raczej o stronę > moralną. Nie masz żadnych problemów z Szymborską w tym wymiarze? Mi chodziło o stronę artystyczną i moralną w równej mierze, bo jak już powiedziałam, nie wiem jakie pobudki kierowały Panią Szymborską, kiedy pisała tamte wiersze, więc nie mogę oceniać jej morale. Jak zresztą nikt z nas nie powinien, nie mając po temu danych. Odpowiedz Link Zgłoś
tad9 Re: Stara Szymborska 10.03.05, 19:20 Gość portalu: daria13 napisał(a): > Mi chodziło o stronę artystyczną i moralną w równej mierze, bo jak już > powiedziałam, nie wiem jakie pobudki kierowały Panią Szymborską, kiedy pisała > tamte wiersze, więc nie mogę oceniać jej morale. Jak zresztą nikt z nas nie > powinien, nie mając po temu danych. Zdaje się z tego wynikać, że w pewnych przypadkach gotowabyłabyś "rozgrzeszyć" Szymborską z zaangażowania w stalinizm. Jakie to przypadki? Jeszcze jedno - czy znasz taki przypadek zaangażowania się artysty w to czy owo, który jesteś w stanie jednoznacznie potępić? Np. przypadek Ezry Pounda? Co myślisz o nim? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: daria13 Re: Stara Szymborska IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.03.05, 21:04 Gość portalu tad9 napisał: > Zdaje się z tego wynikać, że w pewnych przypadkach gotowabyłabyś "rozgrzeszyć" > Szymborską z zaangażowania w stalinizm. Ile razy na tym forum będę musiała jeszcze powtarzać, że nie czuję się absolutnie władna, żeby kogokolwiek rozgrzeszać, a już na pewno nie Szymborską. Kimże my jesteśmy, żeby móc to zrobić? Trochę dystansu do siebie. Co do Pounda, to jego przypadek też nie jest absolutnie jednoznaczny, można go zaliczyć bowiem, albo do "świętych naiwnych" albo uznać wyrok Ameryki i określic go niepoczytalnym. W obu przypadkach też nie możemy go potępić, chyba, że Ty tam byłeś w tamtych czasach (choć nie robisz wrażenia aż tak sędziwego:) i wiesz najlepiej. Amerykanie i cały świat anglosaski bardzo chwalili Mussoliniego aż do roku 1936, kiedy Włochy zajęły Etiopię, naruszając tym samym imperialne interesy Wielkiej Brytanii w basenie Morza Śródziemnego. Potem nagle doznali amnezji i zapomnieli, jak serdeczne listy pisał Roosvelt do Mussoliniego. A potem to już najłatwiej było oskarżyć Pounda i zrobić pokazówkę. Ja niestety mam za mało danych, żeby móc oceniać bezstronnie postawę Pounda więc nie zamierzam tego robić, ale to jeszcze raz udowadnia relatywizm postaw i polityki. Chciałabym wiedzieć, jakie wymierne korzyści macie (zwolennicy teorii Łysiaka) zamiar wynieść z opluwania naszych współczesnych wielkich poetów. Czy sianie nienawiści i wieczne rozpamiętywanie cudzych błędów, nie takich w końcu potwornych, ma na celu osiągnięcie poprawy naszego bytu? Czy dzięki temu,że znienawidzę Szymborską stanę się w Waszym pojęciu lepszym człowiekiem. I niech mi proszę na Boga ktoś wreszcie wytłumaczy co złego jest w tolerancji? Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
tad9 Re: Stara Szymborska 10.03.05, 21:20 Gość portalu: daria13 napisał(a): > Ile razy na tym forum będę musiała jeszcze powtarzać, że nie czuję się > absolutnie władna, żeby kogokolwiek rozgrzeszać, a już na pewno nie >Szymborską. Kimże my jesteśmy, żeby móc to zrobić? Trochę dystansu do siebie. Jesteśmy stworami zdolnymi do takich ocen. To wystarczy. Nie widzę powodu, dla którego nie możnaby oceniać cudzych poglądów, wyborów, działań itd, itp. Nie twierdzę, że każda taka ocena jest trafna, sprawiedliwa, obiektywna. Twierdzę, że ocenianie to rzecz zupełnie naturalna. To, co proponujesz, jest propozycją wygaszenia pewnej sfery ludzkiej aktywności. Zwracam też uwagę, że na opcji "nie oceniaj" NAJWIĘCEJ zyskują najwięksi łajdacy. > Co do Pounda, to jego przypadek też nie jest absolutnie jednoznaczny, można >go zaliczyć bowiem, albo do "świętych naiwnych" albo uznać wyrok Ameryki i > określic go niepoczytalnym. Więc może w ten sposób: czy istnieje jakakolwiek postać, którą jesteś w stanie ocenić? > Chciałabym wiedzieć, jakie wymierne korzyści macie (zwolennicy teorii Łysiaka) > zamiar wynieść z opluwania naszych współczesnych wielkich poetów. Może chodzi o - aż wstyd pisać - sprawiedliwość, etykę czy inne takie starocie? >Czy sianie nienawiści i wieczne rozpamiętywanie cudzych błędów, nie takich w >końcu potwornych, ma na celu osiągnięcie poprawy naszego bytu? Nie widzę tu nigdzie "siania nienawiści". >Czy dzięki temu,że > znienawidzę Szymborską stanę się w Waszym pojęciu lepszym człowiekiem. Dużo piszesz o nienawiści. >I >niech mi proszę na Boga ktoś wreszcie wytłumaczy co złego jest w tolerancji? Weźmy dwie sytuacje: 1. Młoda poetka angażuje się w jakieś świństwo, co mocno ułatwia jej karierę. 2. Młoda poetka odrzuca taką pokusę, nie robi kariery. To co proponujesz sprawia, że nie ma znaczenia, jakiego wyboru dokona poetka. Nie możemy dokonać oceny. O to chodzi? > Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: daria13 Re: Stara Szymborska IP: *.crowley.pl 11.03.05, 09:23 Tad9! Chciałam Cię przede wszystkim bardzo przeprosić za napastliwość. Jak zapewne zauważyłeś jestem w ten wątek zaangażowana niemal od początku i jestem nim już odrobinę zmęczona, w związku z czym jadę już nieco po całości. Prowadzę też równolegle gorącą dyskusję w wątku o rzetelności Łysiaka.Ciężka sprawa;) Twoje wypowiedzi są akurat na tyle wyważone, że nie należały Ci się słowa aż tak gorliwej krytyki z mojej strony,ale bardzo ostatnio wkurzyła mnie postawa Saskii i Abakusa, więc niechcący dostało się i Tobie, za co raz jeszcze przepraszam (to odnośnie nienawiści i tolerancji). Masz rację, że mamy naturalną skłonność do oceniania, tylko ostatnio ta skłonność przybiera już niestety w naszym kraju zbyt, moim zdaniem, monstrualne rozmiary. Nie odbieram Ci prawa do oceniania innych ale mi chodzi raczej o rozgrzeszanie, a to już nieco inny, cięższy kaliber. Staram się kierować w życiu - aż wstyd pisać- (co nie zawsze mi się udaje, bo nie jest łatwe)zasadą Chrystusową: kto z was jest bez winy, niech pierwszy rzuci kamień.Wiem, że brzmi to górnolotnie, ale dla mnie jest to jedna z najważniejszych zasad życiowych. Wczesne wiersze Szymborskiej uwierają mnie, nie powiem, ale dopóki nie dowiem się od niej samej,co nią kierowało, kiedy je pisała nie mogę dokonać swojej oceny. Przepraszam. NIe zgłębiałam wnikiliwie casusu Pounda, więc tym bardziej nie mogę do końca dokonać krytyki bądź obrony, ale zaintrygowałeś mnie tym tematem, więc może Ty mógłbyś mnie bardziej oświecić. Będę wdzięczna:) A tak przy okazji, czy lubisz późniejszą Szymborską? Pytam bez podtekstów, z czystej ciekawości:) Pounda znam słabo, co do Szyborskiej sprawę uważam za wciąż za słabo wyjaśnioną i klarowną, ale ja mam inny dylemat; najbardziej na świecie kocham prozę Marqueza, żaden pisarz nie działa tak na moją wyobraźnię i zmysły, jak on (co nie oznacza, że tylko on, po prostu najbardziej). Mam jednak poważny problem z pogodzeniem się z jego przyjaźnią z Castro. A co Ty o tym sądzisz? Pozdrawiam nieco skruszona:o) Odpowiedz Link Zgłoś
tad9 Re: Stara Szymborska 11.03.05, 14:40 Gość portalu: daria13 napisał(a): > Twoje wypowiedzi są akurat na tyle wyważone, że nie należały Ci się słowa aż > tak gorliwej krytyki z mojej strony,ale bardzo ostatnio wkurzyła mnie postawa > Saskii i Abakusa, więc niechcący dostało się i Tobie, za co raz jeszcze > przepraszam (to odnośnie nienawiści i tolerancji). Miło mi, ale chcę zaznaczyć, że nie jestem tu kimś bezstronnym. Postawę Szymborskiej - czy szerzej - tego środowiska, które reprezentuje, oceniam negatywnie. > Masz rację, że mamy naturalną skłonność do oceniania, tylko ostatnio ta > skłonność przybiera już niestety w naszym kraju zbyt, moim zdaniem, >monstrualne rozmiary. Nawet gdyby tak było, nie byłoby to jeszcze dla mnie powodem, by zaprzestać oceniania (tak, jak spora liczba alkoholików nie skłania mnie do abstynencji, tak ewentualny nadmiar oceniaczy, nie skłania mnie do nieoceniania). > Staram się kierować w > życiu - aż wstyd pisać- (co nie zawsze mi się udaje, bo nie jest łatwe)zasadą > Chrystusową: kto z was jest bez winy, niech pierwszy rzuci kamień.Wiem, że > brzmi to górnolotnie, ale dla mnie jest to jedna z najważniejszych zasad > życiowych. Dobrze, tylko, że w ten sposób także "ustawiasz" się w pewien sposób w odniesieniu do takiego czy innego problemu. Pozostawiasz rzecz w zawieszeniu. Niestety - tak, jak oceniając można kogoś skrzywdzić, tak też można krzywdzić nieoceniając. Podawałem przykład 2 poetek - Twoja postawa sprawia, że stoją na jednej płaszczyźnie. Podoba Ci się to? > Wczesne wiersze Szymborskiej uwierają mnie, nie powiem, ale dopóki nie dowiem > się od niej samej,co nią kierowało, kiedy je pisała nie mogę dokonać swojej > oceny. Przepraszam. Tylko od niej? Nie jesteśmy dobrymi sędziami we własnej sprawie. A jak oceniasz tamte czasy? > NIe zgłębiałam wnikiliwie casusu Pounda, więc tym bardziej nie mogę do końca > dokonać krytyki bądź obrony, ale zaintrygowałeś mnie tym tematem, więc może >Ty mógłbyś mnie bardziej oświecić. Będę wdzięczna:) Mógłbym np. zacytować fragmenty jego wystąpień radiowych, ale nie wiem, czy warto iść w to tak szczegółowo. > A tak przy okazji, czy lubisz późniejszą Szymborską? Pytam bez podtekstów, z > czystej ciekawości:) Jestem - niestety - dość głuchy na poezję, więc generalnie rzecz biorąc trzymam się prozy. Unikam oceniania wierszy - niezależnie od autora. > Pounda znam słabo, co do Szyborskiej sprawę uważam za wciąż za słabo > wyjaśnioną i klarowną, ale ja mam inny dylemat; najbardziej na świecie >kocham prozę Marqueza, żaden pisarz nie działa tak na moją wyobraźnię i >zmysły, jak o (co nie oznacza, że tylko on, po prostu najbardziej). Mam jednak >poważny problem z pogodzeniem się z jego przyjaźnią z Castro. A co Ty o tym >sądzisz? Ta przyjań mi się nie podoba. Takie "uwieranie" o jakim piszesz ma miejsce wtedy, gdy bardzo mocno łączymy autora z dziełem, a do tego traktujemy go jak - bo ja wiem - wzór, czy autorytet moralny. Przez wzgląd na to, że podoba nam się to, co pisze, chcemy, by był "czysty" w życiu. To chyba zbytni idealizm. Jest tak, że można pisać rzeczy wibitne, a prywatnie być świnią (i na odwrót). > Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: daria13 Re: Stara Szymborska IP: *.crowley.pl 11.03.05, 16:21 Gość portalu tad9 napisał: Ta przyjań mi się nie podoba. Takie "uwieranie" o jakim piszesz ma miejsce wtedy, gdy bardzo mocno łączymy autora z dziełem, a do tego traktujemy go jak - bo ja wiem - wzór, czy autorytet moralny. Przez wzgląd na to, że podoba nam się to, co pisze, chcemy, by był "czysty" w życiu. To chyba zbytni idealizm. Jest tak, że można pisać rzeczy wibitne, a prywatnie być świnią (i na odwrót). Teraz to ja już Cię doprawdy nie rozumiem. Jeśli zbytnim idealizmem jest wymaganie od pisarza, żeby był "czysty" w życiu, to jak to się mam do Twojego oburzania się na Szymborską. Toż przyjaźń z tyranem i zbrodniarzem jest chyba większym wykroczeniem, niż napisanie kilku wierszy pro, a z Twojej wypowiedzi wnioskuję, że Marquezowi byłbyś gotów wybaczyć jego postawę. A może jednak Cię nie zrozumiałam. Dziwne to wszystko. Ja właśnie jestem zwolenniczką idei, że należy oddzielić twórczość od życia pisarza i dlatego nie rozważam nieustannie postawy Szymborskiej, w przeciwieństwie do Ciebie. Jakoś brak spójnośći w Twoich wypowiedziach. Bardzo czekam na oświecenie przez Ciebie, bo Twoja ostatnia wypowiedź jest dla mnie niezłą zagwozdką. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
tad9 Re: Stara Szymborska 11.03.05, 17:50 Gość portalu: daria13 napisał(a): > Teraz to ja już Cię doprawdy nie rozumiem. Jeśli zbytnim idealizmem jest > wymaganie od pisarza, żeby był "czysty" w życiu, to jak to się mam do Twojego > oburzania się na Szymborską. Nie rozumiem, gdzie widzisz tutaj niespójność. Nie wymagam od Szymborskiej czystości i mówię: nie jest czysta. Jesteśmy tu na poziomie ustalania pewnych faktów. Jednocześnie nie twierdzę, że tylko ktoś czysty może dobrze pisać. > Toż przyjaźń z tyranem i zbrodniarzem jest chyba > większym wykroczeniem, niż napisanie kilku wierszy pro, a z Twojej wypowiedzi > wnioskuję, że Marquezowi byłbyś gotów wybaczyć jego postawę. Wniosek nieuzasadniony. Marquez też czysty nie jest. > Ja właśnie jestem zwolenniczką idei, że należy oddzielić twórczość od życia > pisarza i dlatego nie rozważam nieustannie postawy Szymborskiej, w > przeciwieństwie do Ciebie. Zwracam uwagę, że nie rozważam tu twórczości Szymborskiej, ale właśnie jej życie. Zaangażowanie w stalinizm, to właśnie część życia. Wiersze na cześć partii to efekt tego zaangażowania, ale ich jakości nie oceniam. >Jakoś brak spójnośći w Twoich wypowiedziach. Nie wydaje mi się. Uważasz, że gdy kto napisze, że nie wymaga od pisarza czystości, to jednocześnie nie może napisać o tym czy innym pisarzu "on nie jest czysty"? > Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: daria13 Re: Stara Szymborska IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.03.05, 21:03 Tad9 napisał: Uważasz, że gdy kto napisze, że nie wymaga od pisarza > czystości, to jednocześnie nie może napisać o tym czy innym pisarzu "on nie > jest czysty"? Jeśli nie wymagasz, to jest Ci obojętne, jeśli jest Ci obojętne to po co drążysz? Zadałeś pytanie, czy nam nie przeszkadza, a nie czy Szymborska była czysta. Obawiam się, że nasza dyskusja wchodzi już w etap bicia piany, dlatego długo milczałam, ale stwierdziła, że należy Ci się odpowiedź. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
tad9 Re: Stara Szymborska 15.03.05, 21:55 Gość portalu: daria13 napisał(a): > Jeśli nie wymagasz, to jest Ci obojętne, jeśli jest Ci obojętne to po co > drążysz? Chyba niezbyt dobrze się rozumiemy. Postaram się pisać jaśniej. Otóż, do pisarza może wymagać czystości ktoś, kto pisarzy postrzega jako wzór (autorytet moralny - czy jak to tam nazwiemy). Nie postrzegam pisarzy w ten sposób. Nie jest mi natomiast wszystko jedno czy dany CZŁOWIEK jest czy nie jest w porządku. > Zadałeś pytanie, czy nam nie przeszkadza, a nie czy Szymborska była czysta. Pytam więc teraz: czy uważasz, że Szymborska jesy czysta? > Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: daria13 Re: Stara Szymborska IP: *.medical / *.crowley.pl 16.03.05, 09:06 To cholernie trudne pytanie. Najpierw musiałabym dowiedzieć się od Ciebie, czym w Twoim pojęciu jest "czystość" i jak wiele osób znasz "czystych" według Twoich kryteriów. Ostatnie pytanko: czy Ty uważasz się za "czystego"? Ja myślę, że zawsze należy zaczynać od siebie. Nawet, jeśli ani Ty , ani ja, ani np. Grzech czy Daro15, czy Saskia są absolutnie "czyści" względem jakichkolwiek powiązań z układami komunistycznymi, czy na pewno nie mamy innych grzechów na sumieniu? Myślę, że nasze obecne negowanie tolerancji pod hasłem niechęci do poprawnośći politycznej nie zaprowadzi nas nigdzie, wręcz przeciwnie, odwraca uwagę od spraw istotnych i ważnych dla przyszłości naszego społeczeństwa. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
tad9 Re: Stara Szymborska 16.03.05, 17:26 Gość portalu: daria13 napisał(a): > To cholernie trudne pytanie. Najpierw musiałabym dowiedzieć się od Ciebie, >czym w Twoim pojęciu jest "czystość" i jak wiele osób znasz "czystych" według >Twoich kryteriów. Ostatnie pytanko: czy Ty uważasz się za "czystego"? Owszem - jestem czysty jak łza. > Ja myślę, że zawsze należy zaczynać od siebie. Nawet, jeśli ani Ty , ani ja, > ani np. Grzech czy Daro15, czy Saskia są absolutnie "czyści" względem > jakichkolwiek powiązań z układami komunistycznymi, czy na pewno nie mamy >innych grzechów na sumieniu? Moim jedynym powiązaniem z układem komunistycznym, było to, że chodziłem do PRL- owskiej szkoły (bo już nie na studia). Inne grzechy na sumieniu? Mówimy o grzechu bardzo konkretnym - o zaangażowaniu w totalitaryzm. Pytanie brzmi: czy fakt, że spora część naszych "koryfeuszy" ma za sobą takie zaangażowania jest czy nie jest problemem. Moim zdaniem jest. Ci ludzie mówiąc o komunizmie są sędziami we własnej sprawie, a to, w jaki sposób "doświadczenie komunistyczne" zostanie umiejscowione w pamięci społecznej, ma spore znaczenie. > Myślę, że nasze obecne negowanie tolerancji pod hasłem niechęci do >poprawnośći politycznej nie zaprowadzi nas nigdzie, wręcz przeciwnie, odwraca >uwagę od spraw istotnych i ważnych dla przyszłości naszego społeczeństwa. To, co nazywasz tutaj tolerancją, oznacza zaniechanie dyskusji o historii. Owszem, można rzecz zamknąć ogólnym "kochajmy się", ale moim zdaniem byłoby to szkodliwe i niesprawiedliwe. Czy zauważyłaś, że te same osoby, które tak wiele mają do powiedzenia o konieczności "krytycznego podejścia do narodowych mitów" (celuje w tym "GW") nie mają zbytniej ochoty na krytyczne rozmowy o stalinowskiej przeszłości tego czy innego koryfeusza? > Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: daria13 Re: Stara Szymborska IP: *.medical / *.crowley.pl 17.03.05, 15:20 Wydawało mi się, że dość jasno napisałam, że nie podejrzewam Ciebie, ani pozostałych sędziów Szymborskiej o grzechy względem systemu, bo to dopiero byłaby hipokryzja na całego. Chodziło mi generalnie o czystość, nie wiem, etyczną, moralną, whatever. W sumie, na pytanie o taką czystość mi nie odpowiedziałeś. Co jest większym "grzechem": napisanie wierszy ku czci, czy np. podpisanie lojalki w zakładzie pracy, którą wtedy podpisywać musieli wszyscy, popytaj rodziców, krewnych. Jeśli ktoś pracował np.w dobrym hotelu musiał podpisać jakieś tam zobowiązanie, które tak naprawdę w praktyce z reguły nic nie oznaczało, ale jego niepodpisanie było równoznaczne z utratą dobrej pracy. Każdy większy zakład pracy miał swojego tzw. opiekuna, który mógł Ci zadawać różne pytania. Czy żeby być czystym na takie pytania należało mu mówić: wal się? O takie niuanse chodziło mi, kiedy pisałam, że nie znam pobudek Szymborskiej przy pisaniu tamtych wierszy. Wszelkie listy, pod jakimi się jakoby podpisywała ona i inni literaci nie są dla mnie miarodajnym źródłem wiedzy, bo każdy wie, że takie rzeczy były notorycznie fałszowane. Wciąż nie mogę dojść do tego, jakie korzyści odniesiemy z potępiania i piętnowania takich zbrodni, jakimi zhańbiła sie np. Szymborska. Czy możesz mi to objaśnić w jakiś klarowny sposób, bo z całej tej czeredy sędziów w Tobie wyczuwam w miarę najbardziej logiczny sposób dedukcji. A po za tym tylko Ty zostałeś na placu boju. Pytanie tylko czy inni mnie zlekceważyli,jako przypadek nieuleczalny, czy tylko Ty masz tyle cierpliwości i chęci dojścia do jakiegoś konsensusu. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
tad9 Re: Stara Szymborska 17.03.05, 16:57 Gość portalu: daria13 napisał(a): > Chodziło mi generalnie o czystość, nie wiem, > etyczną, moralną, whatever. W sumie, na pytanie o taką czystość mi nie > odpowiedziałeś. A co wynikałoby z takiej odpowiedzi? Uważasz, że stwierdzenie "nikt nie jest bez winy" załatwia sprawę? > Co jest większym "grzechem": napisanie wierszy ku czci, czy np. podpisanie > lojalki w zakładzie pracy, którą wtedy podpisywać musieli wszyscy, popytaj > rodziców, krewnych. Nie ma obowiązku, by być poetą. A gdy się nim jest, nie ma obowiązku, by publikować. Szymborska NIE MUSIAŁA pisać tych wierszy. Chciała je napisać. Byli szczerze zaangażowani w stalinizm. Nie wymuszano na nich lojalek. Nie było trzeba. To oni byli tymi, którzy wymuszali. Niektórzy mieli potem przynajmniej tyle odwagi, by to powiedzieć - np. Roman Zimand. >Jeśli ktoś pracował np.w dobrym hotelu musiał podpisać > jakieś tam zobowiązanie, które tak naprawdę w praktyce z reguły nic nie > oznaczało, ale jego niepodpisanie było równoznaczne z utratą dobrej pracy. Mówimy nie o szarych mieszkańcach PRL, lecz o bardzo specyficznej grupie - o młodej "nowej inteligencji", która została wypromowana przez partię. Jak już pisałem - byli to hunwejbini szczerze zaangażowani w stalinizm. > O takie niuanse chodziło mi, kiedy pisałam, że nie znam pobudek Szymborskiej > przy pisaniu tamtych wierszy. Ja znam - zaangażowanie ideologiczne. > Wszelkie listy, pod jakimi się jakoby podpisywała ona i inni literaci nie są > dla mnie miarodajnym źródłem wiedzy, bo każdy wie, że takie rzeczy były > notorycznie fałszowane. Proszę podaj mi chociaż JEDEN przykład sfałszowania tego rodzaju listu. Mam na myśli fałszywy list partyjnych literatów potępiających "wrogów ludu". Skoro robiono to "notorycznie" nie powinnaś mieć chyba problemów. Podaj mi jakieś źródło, w którym mowa jest o tym, że list o którym mówimy został podrobiony. Kłopot polega właśnie na tym, że partia nie musiała takich listów fałszować. Miała dość oryginałów. A podpis Szymborskiej pod listem potępiającym autorów "listu 64" (to już lata 60-te)? To też fałszywka? > Wciąż nie mogę dojść do tego, jakie korzyści odniesiemy z potępiania i > piętnowania takich zbrodni, jakimi zhańbiła sie np. Szymborska. Ponieważ TO BYŁO, więc mównienie o tym nie jest niczym co mogłoby budzić zdziwienie. Korzyścią jest już sama rozmowa. Lepiej rozumiemy historię, innych i samych siebie. >A po za tym tylko Ty zostałeś na placu boju. Pytanie tylko czy inni mnie > zlekceważyli,jako przypadek nieuleczalny, czy tylko Ty masz tyle cierpliwości >i chęci dojścia do jakiegoś konsensusu. Cóż - rzeczywiście, gdy ktoś mówi "nie ma o czym gadać, bo wszyscy mają coś na sumieniu, a dokumenty mogą być fałszywe", to trudno z nim rozmawiać. Ale skoro napisałem, że już sama rozmowa jest coś warta, więc czy mam inne wyjście? > Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: daria13 Re: Stara Szymborska IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.03.05, 15:57 Jeśli rozmawiasz ze mną z przymusu i grzeczności, nie żywiąc cienia nadziei na choćby najmniejsze porozumienie, to dzięki ale zbytek łaski. Jestem w szoku, że jako wytrawny znawca epoki stalinizmu, nie spotkałeś się nigdy z takimi metodami władzy ludowej jak prowokacja, pomówienia, fałszywe donosy i fałszowanie podpisów. Wiesz doskonale, że zarówno Ty mi jak i ja Tobie nie udowodnimy i nie wykażemy, które listy i które podpisy były fałszowane. Ja wcale się nie upieram, że tak było, ale i Ty nie masz dowodów na słuszność swojej racji. Chyba nie dojdziemy jednak do porozumienia, bo ja mam zupełnie inny światopogląd, mam w sobie znacznie więcej pokory i dystansu do wielu spraw. Jestem zdecydowaną przeciwniczką lustracji z wielu powodów, ale głównie dlatego, że uważam ją za typowy chwyt mydlający oczy i stanowiący zasłonę dymną dla dużo poważnieszych spraw, a na ten chwyt łapią się ogromne rzesze sfrustrowanych Polaków, dziwi mnie jedynie, że jest w nich część osób wydawałoby się myślących.To doskonały czas dla takich demagogów jak Łysiak, Giertych i nieszczęsny ojciec Rydzyk. Wiem, że się ze mną nie zgodzisz, ale już się z tym pogodziłam i jeśli ta dyskusja już cię znudziła, to proszę, nie wysilaj się więcej i nie zmuszaj do kontynuowania tej rozmowy, bo doprawdy łaski nie potrzebuję. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
tad9 Re: Stara Szymborska 18.03.05, 16:35 Gość portalu: daria13 napisał(a): > Jeśli rozmawiasz ze mną z przymusu i grzeczności, nie żywiąc cienia nadziei >na choćby najmniejsze porozumienie, to dzięki ale zbytek łaski. Nie rozmawiam z Tobą z łaski! Co do możliwości porozumienia, jestem natomiast rzeczywiście sceptykiem, chociaż - kto wie.... > Jestem w szoku, że jako wytrawny znawca epoki stalinizmu, nie spotkałeś się > nigdy z takimi metodami władzy ludowej jak prowokacja, pomówienia, fałszywe > donosy i fałszowanie podpisów. Przyznaję - nie spotkałem się z fałszywką tego rodzaju, o jakiej tu mówimy. Dokumenty oczywiście fałszowano - np. po to, by skompromitować przeciwników politycznych, nigdy jednak nie zetknąłem się z przypadkiem pochodzącej z lat 50- tych (i późniejszych też) fałszywki dotyczącej pisarzy POPIERAJĄCYCH partię. W tamtych latach nie mieliśmy nawet do czynienia z tym typem rozgrywania konfliktów wewnątrzpartyjnych, który mógłby zaowocować taką fałszywką. Coś takiego byłoby od biedy do pomyślenia w latch 60-tych, ale w latach 50-tych? Nie znam takiego przypadku. Ty znasz? Czemu właściwie miałaby służyć taka prowokacja? Poza tym, sprawa owego listu funkcjonuje publicznie. Czy słyszałaś by KTÓRYKOLWIEK z sygnotariuszy twierdził, że to fałszywka? >Wiesz doskonale, że zarówno Ty mi jak i ja Tobie > nie udowodnimy i nie wykażemy, które listy i które podpisy były fałszowane. >Ja wcale się nie upieram, że tak było, ale i Ty nie masz dowodów na słuszność > swojej racji. By coś twierdzić, należy mieć ku temu jakieś przesłanki. Twoim jedynym argumentem na rzecz hipotezy fałszywki jest stwierdzenie "dokumenty fałszowano". Proszę więc o podanie JAKIEGOKOLWIEK źródła, w którym dokument ten opisany jest jako fałszywy. Pod tamtą deklaracją podpisało się kilkadziesiąt osób. Czy znasz JAKĄKOLWIEK wypowiedź KTÓREJKOLWIEK z nich, mówiącej, że jej podpis sfałszowano? Czy potrafisz przywołać chociaż JEDNEGO historyka mówiącego, że jest to fałszywka? > Chyba nie dojdziemy jednak do porozumienia, bo ja mam zupełnie inny > światopogląd, mam w sobie znacznie więcej pokory i dystansu do wielu spraw. Być może masz wiele dystansu do wielu spraw, jednak temat naszej rozmowy do tych spraw nie należy. Jesteś mocno zaangażowana po jednej ze stron w tym sporze. > Jestem zdecydowaną przeciwniczką lustracji Nie rozmawiamy przecież o lustracji! > Wiem, że się ze mną nie zgodzisz, ale już się z tym pogodziłam i jeśli ta > dyskusja już cię znudziła, to proszę, nie wysilaj się więcej i nie zmuszaj do > kontynuowania tej rozmowy, bo doprawdy łaski nie potrzebuję. Dyskusja mnie nie znudziła/ > Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: daria13 Re: Stara Szymborska IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.03.05, 22:12 Tad9 napisał: >Cóż - rzeczywiście, gdy ktoś mówi "nie ma o czym gadać, bo wszyscy mają coś na sumieniu, a dokumenty mogą być fałszywe", to trudno z nim rozmawiać. Ale skoro napisałem, że już sama rozmowa jest coś warta, więc czy mam inne wyjście? Wybacz, ale jeśli ten akapit nie wyraża Twojego zniechęcenia do dalszej ze mną rozmowy, to ja chyba jestem nieco przewrażliwiona. Nie twierdzę,że list był fałszywką, a jedynie, że mógł i proszę nie ośmieszaj się stwierdzeniem, że nie wiesz czemu miałaby służyć. Jestem w stanie zrozumieć domniemanych sygnatariuszy tego listu, że nie dementowali go, bo byłaby to odpowiedź na prowokację, może nie chcieli się grzebać w bagnie? A może jestem w błędzie i oni wszyscy cierpieli wtedy na ciężką chorobę umysłowąm i nie wiedzieli co czynią? A może wszyscy ci skądinąd mądrzy,światli ludzie byli cholernymi szujami i sługusami? Aż dziw bieże! Jednakowoż dla mnie odkrycie tej prawdy jest sprawą tak drugorzędną i nie wnoszącą do mojego życia żadnych pozytywnych wartości, że wybacz, ale nie podejmę teraz śledztwa w tej sprawie i nie będę Ci udawadniała swoich hipotez, co do prawomówności i metod władz ludowych. Twój upór w potrzebie napiętnowania grzechów Szymborskiej jakoś tak jednoznacznie skojarzył mi się z upodobaniem do potrzeby lustracji. Chyba nie odmówisz logiki takiemu skojarzeniu, więc skoro rozmawiamy już tak sobie szczerze i pozostaliśmy sami w tym wątku, to może przyznasz, czy jesteś zwolennikiem lustracji, nawet bez konieczności argumentowania;-)Jeśli to zbyt osobiste i może trochę nie na temat, to uznaj to pytanie za niebyłe. Swoją drogą szkoda, że nie jesteś miłośnikiem wierszy Szymborskiej (tych późniejszych;-), może łatwiej zrozumiałbyś moje zaangażowanie.Choć takiej Saskii nawet i to nie pomogło. Ale musi mieć schizę. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
tad9 Re: Stara Szymborska 19.03.05, 08:44 Gość portalu: daria13 napisał(a): > Wybacz, ale jeśli ten akapit nie wyraża Twojego zniechęcenia do dalszej ze >mną rozmowy, to ja chyba jestem nieco przewrażliwiona. Ten fragment był żartem. Być może mamy inne typy poczucia humoru. > Nie twierdzę,że list był fałszywką, a jedynie, że mógł i proszę nie ośmieszaj > się stwierdzeniem, że nie wiesz czemu miałaby służyć. Nie znajduję żadnych podstaw, by uznać ten list za fałszywy. Pisałem już o tym dlaczego uważam go za prawdziwy (nie znam przypadku fałszywki tego rodzaju, nie spotkałem się nigdy z opinią historyka podważającą autentyczność listu, nie słyszałem, by którykolwiek z sygnotariuszy twierdził, że list jest fałszywką). Stwierdzenie: "ponieważ dokumenty fałszowano, więc i to może być fałszerstwo" nie przekonuje mnie. Naprawdę trudno mi zrozumieć czmu służyć miałoby takie fałszerstwo. Pokazaniu, że pisarze popierają partię? Oni naprawdę ją popierali. Powtarzam pytanie - czy potrafisz podać chociaż JEDEN przykład sfałszowania dokumentu w celu pokazania, że pisarze popierający linię partii popierają linię partii? >Jestem w stanie zrozumieć domniemanych sygnatariuszy tego listu, że nie >dementowali go, bo byłaby to odpowiedź na prowokację, może nie chcieli się >grzebać w bagnie? Nie znam podobnego przypadku. Zwykle gdy mamy do czynienia z obciążającą fałszywką, ofiara fałszerstwa mówi o fałszerstwie gdy tylko ma ku temu okazję. Czy potrafisz podać przykład kogoś, kto nie dementował obciążających go fałszywek, z powodu "niechęci do grzebania w bagnie"? > A może jestem w błędzie i oni wszyscy cierpieli wtedy na ciężką chorobę >umysłowąm i nie wiedzieli co czynią? Myślę, że wiedzieli co czynią. >A może wszyscy ci skądinąd mądrzy,światli ludzie byli > cholernymi szujami i sługusami? Aż dziw bieże! Ci ludzie mają w swoim życiorysie pewien epizod: zaangażowanie się w totalitaryzm. Właśnie o tym epizodzie rozmawiamy. Możemy zastanawiać się dlaczego się zaangażowali i co z tego wynika. > Jednakowoż dla mnie odkrycie tej prawdy jest sprawą tak drugorzędną i nie > wnoszącą do mojego życia żadnych pozytywnych wartości, że wybacz, ale nie > podejmę teraz śledztwa w tej sprawie i nie będę Ci udawadniała swoich >hipotez, co do prawomówności i metod władz ludowych. A jednak - byłbym wdzięczny za dowód fałszerstwa. > Twój upór w potrzebie napiętnowania grzechów Szymborskiej jakoś tak > jednoznacznie skojarzył mi się z upodobaniem do potrzeby lustracji. Cóż to znaczy "piętnowanie grzechów"? To, co proponuję, to rozmowa na pewien - iteresujący - temat. >Chyba nie > odmówisz logiki takiemu skojarzeniu, więc skoro rozmawiamy już tak sobie > szczerze i pozostaliśmy sami w tym wątku, to może przyznasz, czy jesteś > zwolennikiem lustracji, nawet bez konieczności argumentowania;-) Jestem zwolennikiem lustracji i dekomunizacji. To jednak temat na inną rozmowę. > Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: daria13 Re: Stara Szymborska IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.03.05, 17:37 Wybacz, ale rzeczywiście nie załapałam żartu na temat przymusu w odniesieniu do naszej rozmowy, ale to może dlatego, że temat i duch, w jakim ją do tej pory prowadziliśmy był jakoś tak śmiertelnie niemal poważny. Po namyśle doceniam żart, ha, ha i cieszę się z tej próby rozładowania atmosfery. Poczucie humoru myślę, że oboje mamy, ale może nieco inne, mnie na przykład najbardziej rozśmieszył jeden z postów dr Kriska na którymś wątku łysiakowym, niestety już nie pamiętam na którym, ale dotyczył on okrągłego stołu i tego jak Łysiak oglągdając obrady aż kapciami prasnął o ścianę. Jeśli czytałeś na pewno pamiętasz, a jeśli nie to szczerze polecam. Jest mi niezmiernie przykro, że nie mogę spełnić Twojej prośby udowodnienia fałszerstwa, ale po pierwsze to było tylko moje domniemanie i dywagacja, po drugie nie mam najmniejszych szans na znalezienie dowodów, bo mądrzejsi ode mnie dawno by już to zrobili gdyby było to takie proste. Ty masz do sprawy podejście typowo pragmatyczne, chłodne i wymagające dowodów, ja jako kobieta, osoba uczuciowa, tolerancyjna i mimo wszystko optymistka, staram się po prostu wytłumaczyć sobie jak możliwe było tak wielkie, zbiorowe zaślepienie tych wszystkich myślących, inteligentnych i często wybitnych osób. I jeżeli władzom ludowym nie był potrzebny przykład, że nawet elita kulturalna popiera ich działania, to w takim razie tym bardziej do czego tymże elitom miałby się przydać taki akt.Nie wiem, nie wiem, nie wiem. To tylko moje dywagacje i wątpliwości, nijak nie dające się poprzeć konkretnymi dowodami, sorry:( Myślę, że gdyby Szymborska, czy inne osoby, którym zarzuca się różne haniebne czyny z tamtego okresu zaczęli teraz dementować i tłumaczyć się, automatycznie zostaliby wciągnięci w wir dyskusji rodem z Łysiaka, czy wręcz Radia Maryja, a są chyba na to zbyt dumni i ceniący swoją niezależność i spokój, są też już dość starzy. Przykro mi, że nie mogę przekonać Cię do swoich racji, które polegają na niechęci wobec oceniania czynów innych ludzi, jeśli te czyny miały nieznane mi do końca pobudki. Szymborska pozosatnie na zawsze jedną z moich ulubionych poetek, jej poczucie humoru i inteligencja będą zawsze budziły mój podziw, a jej stare wiersze nie zmienią mojego dla jej późniejszych dokonań szacunku. Jednocześnie szanuję Twój niepokój o jej morale, chęć przekonania mnie i całego świata, że nie była "czysta" i ogólnie Twoje dążenia do odkrycia całej prawdy. Dla Ciebie wszystko ma być białe i czarne, dla mnie życie ma znacznie więcej odcieni, co nie znaczy, że jestem gotowa przymknąć oczy na każde świństwo. Gdyby ktoś np. uwowodnił, że Szymborska donosiła na przyjaciół i przez nią ktoś ucierpiał, z pewnością zweryfikowałabym swoie poglądy, ale tak jak ja nie mogę udowodnić fałszerstw władz ludowych, tak chyba jeszcze nikt nie wykazał Szymborskiej czynów tego kalibru. Bardzo się między sobą różnimy, ale najbardziej w całej tej dyskusji pocieszające jest to, że możemy rozmawiać bez wzajemnego obrażania się i bez niepotrzebnej agresji, jaka tu czasami miała miejsce między niektórymi oponentami. Pozdrawiam szczerze:) Odpowiedz Link Zgłoś
tad9 Re: Stara Szymborska 19.03.05, 20:09 Gość portalu: daria13 napisał(a): > rozśmieszył jeden z postów dr Kriska na którymś wątku łysiakowym. Jeśli >czytałeś na pewno pamiętasz, a jeśli nie to szczerze polecam. Pewnie czytałem - przeczytałem wątek o Łysiaku - ale nie pamiętam takich szczegółów. Z Kriskiem -skoro już o nim mowa - jest ten kłopot, że nieczęsto odnosi się do dyskusji w sposób merytoryczny. Nie wszystko da się załatwić żartami z oponentów i opisami swoich wrażeń. > Ty masz do sprawy podejście typowo pragmatyczne, chłodne i wymagające >dowodów, ja jako kobieta, osoba uczuciowa, tolerancyjna i mimo wszystko >optymistka, staram się po prostu wytłumaczyć sobie jak możliwe było tak >wielkie, zbiorowe zaślepienie tych wszystkich myślących, inteligentnych i >często wybitnych osób. Przecież ja też staram się to jakoś wytłumaczyć. > I jeżeli władzom ludowym nie był potrzebny przykład, że nawet elita >kulturalna popiera ich działania, to w takim razie tym bardziej do czego tymże >elitom miałby się przydać taki akt.Nie wiem, nie wiem, nie wiem. Był to akt poparcia. Taki akt zawsze władzy się przydaje. Nie chodzi tu jednak o to, czy był to akt poparcia - co do tego nie ma wątpliwości - lecz, czy był to AUTENTYCZNY akt poparcia, czy fałszerstwo. Przyjęcie hipotezy fałszerstwa wymagałoby z mojej strony więcej wysiłku, niż przyjęcie hipotezy autentyczności. Pisałem dlaczego tak jest. > Myślę, że gdyby Szymborska, czy inne osoby, którym zarzuca się różne haniebne > czyny z tamtego okresu zaczęli teraz dementować i tłumaczyć się, >automatycznie zostaliby wciągnięci w wir dyskusji rodem z Łysiaka, czy wręcz >Radia Maryja. Nie wydaje mi się. Przecież mamy przykłady dementowania fałszerstw. Np. sprawa rzekomego wywiadu Geremka z Torańską (sprawa z początku lat 80-tych). Czy Geremek ucierpiał na zdementowaniu autentyczności tego wywiadu? Wręcz przeciwnie. Nie dalej jak dziś widziałem w TV Wałęsę mówiącego, że pojawiające się w latach 80-tych nagranie jego rozmowy z bratem to fałszywka. > szanuję Twój niepokój o jej morale, chęć przekonania mnie i całego > świata, że nie była "czysta" i ogólnie Twoje dążenia do odkrycia całej >prawdy. Czy jest to akurat niepokój o jej morale? Nie wydaje mi się, by to było tylko, czy akurat to. Po prostu uważam kwestię zaangażowania w stalinizm za pewien problem, który powinien być omawiany. Adam Michnik w czasie pogrzebu Miłosza stwierdził, że przemyślenie "heglowskiego ukąszenia" jest "szansą dla polskiej duchowości" (czy coś w tym rodzaju). Przemyślmy to więc. > Dla Ciebie wszystko ma być białe i czarne, dla mnie życie ma znacznie więcej > odcieni, co nie znaczy, że jestem gotowa przymknąć oczy na każde świństwo. Szczerze mówiąc - dotąd - nie zauwałyłem odcieni w tym co piszesz. Obraz jaki się z tego wyłania jest wcale biały. Mniejsza o to. Chętnie zgodzę się ze stwierdzeniem, że życie, czy historia są skąplikowane. Ale, obok tych niuansów funkcjonują też oceny generalne. To nieuniknione. Ktoś może powiedzieć np. że zabory to niejednonznaczny okres polskiej historii i znajdzie argumenty na rzecz takiego stanowiska, z drugiej jednak strony GENERALNIE rzecz biorąc czas ten oceniany jest negatywnie. Chodzi o to w jaki sposób GENERALNIE odniesiemy się do "doświadczenia komunistycznego". Ja odnoszę się negatywnie. I najważniejsze - dla tej rozmowy - co właściwie wynika z tego, że spora część obecnej elity intelektualnej była w taki czy inny sposób "dotknięta komunizmem". > Pozdrawiam szczerze:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: daria13 Re: Stara Szymborska IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.03.05, 00:06 Ależ nasza obecna elita intelektualna była "dotknięta komunizmem", bo w nim żyła. Nie da się pozostac całkowicie niezależnym i niezbrukanym,kiedy się w czymś siedzi, pracuje i żyje. To nieuniknione. Funkcjonująca w internecie lista współpracowników SB zawiera ponoć słowo wstępne: nie bądź głupi, to są nie tylko ubecy, choć trzeba przyznać, że na tej liście znajdują się w większości ludzie źli. Ale z tego, że ktoś popełnił zły czyn, niekoniecznie musi wynikać, że jest złym człowiekiem, a już na pewno z tego, że ktoś czegoś złego nie zrobił, nie wynika, że jest dobry. Twoja potrzeba nazwania czynów Szymborskiej "nieczystymi" jako żywo przypomina mi niegdysiejsze, amerykańskie "polowanie na czarownice". Historia oceniła już to zjawisko. Czy wyniknęło z niego coś naprawdę dobrego? Smutne jest to, że dajemy się ukieunkować na niszczenie "istniejącego zła", patrz - tolerancja - zamiast budować "nowe dobro". Czytając Twoje posty przypomniała mi się pewna mądra i niestety bardzo prawdziwa wypowiedź: "Bardzo mnie niepokoi to, że mnóstwo osób bagatelizuje MW i LPR. Uważa, że oni i tak nie dojdą do władzy, bo społeczeństwo jest za mądre, żeby im na to pozwolić. Otóż społeczeńsstwo jest przede wszystkim SFRUSTROWANE i właśnie dlatego tak łatwo różnej maści populistom o poparcie społeczne." Ty jesteś właśnie takim przykładem. Mimo całej swoje wiedzy i inteligencji, dajesz się wodzić za nos takiemu demagogowi jak Łysiak. A szkoda. Myślę, że musimy zacząć budować "nowe dobre" a nie ciągle tylko piętnować "stare złe".Zacznijmy od siebie! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: daria13 Re: Stara Szymborska IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.03.05, 00:17 Na dobranoc, albo na dzień dobry przytaczam wspomnianą przeze mnie wcześniej wypowiedć Kriska, która swojego czasu rozbawiła mnie niemal do łez, a która mimo pozorów wcale nie jest tak bardzo pozbawiona zasad merytoryczności: Ja oceniam go pozytywnie. Nawet z dzisiejszej perspektywy trudno wyobrazić "> sobie inny sposób przejścia z poprzedniej epoki do III RP. > Zatem, gdzie dostrzegacie to "zło"? (Mowa o okrągłym stole.) Dr.Krisk: "Chyba żartujesz!!! Przecież wszyscy wiemy, że wtedy po lasach partyzantka "Solidarności" stała w liczbie wielkiej, zaś przerażone komuchy siedziały zabarykadowane po komitetach. I już, już mieliśmy wielkim narodowym zrywem zerwać komusze kajdany i Ojczyznę miłą od jarzma wstrętnego uwolnić.. a tu masz: paskudy michniki nóż zdradziecki w plecy Narodowi Polskiemu wbiły, sprzedając Ojczyznę naszą w trakcie pijackiej libacji pod Okrągłym Stołem!! Judasze jedne! Ale Łysiak wszystko to widział w telewizorze, siedząc w swoim ulubionym fotelu, ubrany w ulubioną bonżurkę w papugi, i aż kapciami o ścianę prasnął!!! Na pohybel zdrajcom! KrisK Wzdęty Patriotycznie". MÓW CO CHCESZ JA GO KOCHAM!!!Mam na myśli Kriska rzecz jasna:o) Nieco zbyt wylewna z powodu lekkiego upojenia zacnym napojem, jakim jest polskie piwo D.:))))) Odpowiedz Link Zgłoś
tad9 Re: Stara Szymborska 20.03.05, 22:41 Gość portalu: daria13 napisał(a): > Na dobranoc, albo na dzień dobry przytaczam wspomnianą przeze mnie wcześniej > wypowiedć Kriska, To ja też coś przytoczę: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=838858&v=2&s=0 Odpowiedz Link Zgłoś
tad9 Re: Stara Szymborska 20.03.05, 12:19 Gość portalu: daria13 napisał(a): > Ależ nasza obecna elita intelektualna była "dotknięta komunizmem", bo w nim > żyła. Trafnie powiedziane, ale powiedzieć tyle, to powiedzieć zbyt mało. Żyć w systemie, to nie znaczy jeszcze zaangażować się w system. Jak już pisałem, nie ma obowiązku, by być poetą czy pisarzem. Wymaga to podjęcia pewnej decyzji. Oni - mam na myśli nie tylko Szymborską, ale tych, którzy startowali w stalinizmie - podjęli tę decyzję. Zwracam uwagę, że mówimy tu o debiutantach. Sytuacja "starych poetów" - np. Gałczyńskiego - była inna. Pisał przed wojną, zamilknięcie po wojnie byłoby swego rodzaju demonstracją. Można się było bać. W przypadku powojennych debiutantów nie ma mowy o tego rodzaju sytuacji. Dla nich wejście w komunizm było wyborem własnym, w stopniu dużo większym. >Nie da się pozostac całkowicie niezależnym i niezbrukanym,kiedy się w > czymś siedzi, pracuje i żyje. To nieuniknione. Z uporem wracasz do stwierdzenia "wszyscy byli umoczeni". Ja twierdzę, że czym innym jest ULEGANIE systemowi, a czym innym ANGAŻOWANIE się w system. > Twoja potrzeba nazwania czynów > Szymborskiej "nieczystymi" jako żywo przypomina mi niegdysiejsze, > amerykańskie "polowanie na czarownice". Historia oceniła już to zjawisko. Ja uważam to po prostu za rozmowę na ważny temat. > Czytając Twoje posty przypomniała mi się pewna mądra i niestety bardzo > prawdziwa wypowiedź:"Bardzo mnie niepokoi to, że mnóstwo osób bagatelizuje MW >i LPR. Chyba widzisz naszą rozmowę jako część walki na scenie politycznej, tymczasem jest to tylko wymiana uwag przez dwie osoby na internetowym forum. Nie wydaje mi się, by miało to wielki wpływ na życie publiczne. > Ty jesteś właśnie takim przykładem. Mimo całej swoje wiedzy i inteligencji, > dajesz się wodzić za nos takiemu demagogowi jak Łysiak. Na to co tutaj piszę Łysiak nie ma wielkiego wpływu. Znam jego książkę (Salon), ale właściwie nie dowiedziałem się z niej niczego, czego nie wiedziałbym wcześniej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: daria13 Re: Stara Szymborska IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.03.05, 10:06 Tak się składa, że nie dyskutujemy o walorach literackich twórczości Szymborskiej, tylko o jej postawie moralnej sprzed prawie 50 lat, sic!Dlatego nasza rozmowa ma charakter jak najbardziej zahaczający o politykę, bowiem czym jest chęć ocenienia postaw tych ludzi jak nie potrzebą lustracji? Rzeczywiście cytaty zamieszczone na forum, do którego mnie odesłałeś (dzięki za zamieszanie mi w głowie tuż przed snem)robią porażające wrażenie, wow! O większość osób tam cytowanych wiedziałam wcześniej, ale pojawienie się tam Lema (już sam Mrożek wcześniej mnie zdziwił)dało mi do myślenia o tyle, że może to wszystko było spowodowane jakąś zbiorową halucynacją i histerią, bo jakże inaczej to sobie tłumaczyć? Proszę spróbuj mi zatem wytłumaczyć to zjawisko, tak jak Ty to widzisz.Zakładam, że o ile twórczość Szymborskiej nie jest Ci tak bliska, to chyba nie powiesz tego o Lemie,toż to geniusz nie przymierzając;-),choć może się mylę. Odpowiedz Link Zgłoś
tad9 Re: Stara Szymborska 21.03.05, 16:40 Gość portalu: daria13 napisał(a): > nasza rozmowa ma charakter jak najbardziej zahaczający o politykę Bez wątpienia, ale z tego nie wynika jeszcze, że musimy traktować ją jako część batalii toczącej się na scenie publicznej. >czym jest chęć ocenienia postaw tych ludzi jak nie potrzebą lustracji? Może najprościej będzie, jeśli uznamy, że ta rozmowa ma sens. To wystarczy. > O większość osób tam cytowanych wiedziałam wcześniej Można dodać jeszcze inne nazwiska. O ile pamiętam nie ma tam np. Ryszarda Kapuścińskiego, czy Marii Janion. >może to wszystko było spowodowane jakąś zbiorową halucynacją i histerią, bo >jakże inaczej to sobie tłumaczyć? Zastanówmy się jakie mamy możliwości. Co mogło nimi powodować? Przychodzą mi do głowy coś takiego: 1. Szczere zaangażowanie - dali się uwieść ideologii. Tu pojawia się pytanie dlaczego, ale na razie zostawmy to na boku. 2. Cynizm - nie wierzyli w idee, ale mogli sobie powiedzieć "skoro to jedyny sposób, by zaistnieć - trudno, zaangażuję się, chcę zajść wyskoko" 3. Strach - tu mam kłopot z wyjaśnieniem. Oczywiście, można się było bać w tamtych czasach, ale jaki strach mógłby zaowocować tego rodzaju zaangażowaniem? O komunistach można powiedzieć wiele złego, ale nie zmuszali nikogo siłą do pisania wierszy. Zmuszali raczej do klaskania na akademiach. Starsi pisarze - wspominałem już o tym - mogli obawiać się, że zamilknięcie może być odczytane jako demonstracja, ale debiutanci? 4. Wallenrodyzm - czyli "wchodzę i podgryzam od środka". Takie mamy mniej więcej możliwości. Jak to widzę? Otóż, w punkt 4 nie wierzę. Co do punktu 3 - zaznaczyłem już, że wydaje mi się mało prawdopodobne, by strach owocował akurat czymś takim. Zostaje cynizm i szczere zaangażowanie. Nie wykluczam udziału cynizmu, ale sądzę, że rolę główną grało szczere zaangażowanie. Uwierzyli w system. A ponieważ system definiował także i swoich wrogów, więc wiara w system oznaczała też przyjęcie definicji wroga. Efekt tego mamy w postaci listu o którym tu rozprawialiśmy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: daria13 Re: Stara Szymborska IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.03.05, 11:41 Podobają mi się Twoje hipotezy. Myślę, że chyba wszystkie po trochu mogły mieć miejsce, tzn. jedni ze szczerego zaangażowania, inni ze strachu a jeszcze inni dla osiągnięcia wymiernych korzyści pisali podobne farmazony. Nam więc pozostałoby ocenić, która z tych opcji najmniej kogo skalała. Na zdrowy rozum chyba pierwsza. Ja np. ostatnio przyłapałam się na pewnej refleksji, która w założeniu była lewicująca,mianowicie oglądając film o najbardziej ekskluzywnym hotelu na świecie i kosztach związanych z jego utrzymaniem, pomyślałam ile głodujących wiosek w Afryce możnaby było wyżywić i jak długo, za jeden posiłek z lampką dajmy na to najdroższego koniaku w tymże hotelu;-). Więc może oni (zaangażowani pisarze)też myśleli, że ówczesny system pozwoli nakarmić głodujacych. Pytanie tylko, czy możliwe jest, żeby nic nie wiedzieli o zbrodniach Stalina? Nie znam dokładnie historii tamtego okresu, ale aż niewiarygodnym mi się wydaje taki brak wiedzy u tych ludzi.Pewnie wychodzili z założenia, że "cel uświęca środki". Myślę, że dopiero z perspektywy czasu można było ogarnąć ogrom tych poświęconych środków. Nie chcę powiedzieć, że ja ich rozumiem, albo ja im wybaczam, bo pierwsze jest dla nas mimo wszystko za trudne a do drugiego nie roszczę sobie prawa. Pisałam już, że dopuki nie robimy krzywdy bliźnim z premedytacją, każda racja ma prawo do obrony i możliwości podjęcia próby zrozumienia. Wiem, że nasza rozmowa dotyczy w zasadzie tylko postawy Szymborskiej, ale dla mnie jest to przyczynek głównie do rozważań na temat obecnej sytuacji w naszym kraju, co zresztą głownie paradoksalnie unaoczniła mi lektura Salonu Łysiaka. Chodzi mi mianowicie o rodzącą się z frustracji nienawiść i chęć piętnowania wszystkiego, co napiętnować się da. Niezwykle trafiła do mnie diagnoza Barbary Skargi, profesora filozofii w PAN, łączniczki AK, aresztowanej przez Rosjan w 1944 r. i skazana na 11 lat łagru. Diagnoza ta dotyczy, tego kto jest podatny na nienawiść."(...)ci, którzy mają rozchwianą tożsamość, którym trudno jest zbudować własną osobowość, ludzie w gruncie rzeczy słabi(...)jednocześnie drażliwi ambicjonerzy reagujący na byle drobiazg odruchem sprzeciwu, niechęcią do otaczającego świata. W takich ludziach rośnie napięcie między pragnieniem bycia kimś i świadomością własnej małości, rodzi się też chęć zaznaczenia swojej obecności.(...)Wówczas jakiś fakt, nawet drobny, rodzi chęć odwetu. A odwet nie przebiera w środkach,każdy wówczas jest dobry, każde nieuzasadnione oszczerstwo, każde posunięcie, choćby przeczyło podstawowym wartościom moralnym, a nawet prawu." Czytając to widzę przede wszystkim "drażliwego ambicjonera" Łysiaka, ale też oczywiście Giertych i Rydzyka. Najsmutniejsze jest ostatnie zdanie wypowiedzi prof. Skargi: "Mnie ciśnie się na usta tylko jedno gorzkie pytanie: czy dla politycznych satysfakcji takich mizernych ludzi cierpiało i walczyło o wolność moje pokolenie?" (ona oczywiście nie wymienia nazwisk, to były moje dywagacje). Przepraszam za te nieustanne wycieczki w politykę, ale są to sprawy, które wciąż zaprzątają moje myśli i taką wielką nadzieję pokładam w ludziach myślących, do których Ciebie zaliczam, że nie dadzą się tak do końca opanować tym wszystkim demagogom, którzy lustracją i falą nietolerancji chcą odwrócić uwagę od innych zasadniczych problemów dotyczących naszej bezpośredniej przyszłośći. Uf, ale pojechałam, sorry. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
tad9 Re: Stara Szymborska 22.03.05, 19:40 Gość portalu: daria13 napisał(a): > Nam więc pozostałoby ocenić, która z tych opcji najmniej kogo skalała. Na >zdrowy rozum chyba pierwsza. Szczerość zaangażowania ma być czynnikiem usprawiedliwiającym? Mówimy wszak o brutalnym, totalitarnym reżimie, posługującym się toporną ideologią (stalinizm nie był intelektualnie wyrafinowany). Czy szczere zaangażowanie nazizm, w roku - powiedzmy - 1936 oceniałabyś tak samo? Reżim nazistowki w 1936 roku był znacznie mniej brutalny, niż polski stalinizm w roku 1950. > Więc może oni > (zaangażowani pisarze)też myśleli, że ówczesny system pozwoli nakarmić >głodujacych. Pewnie wierzyli w komunizm przyszłości i gotowi byli zgodzić się na "koszty" dojścia do owego komunizmu. >Pytanie tylko, czy możliwe jest, żeby nic nie wiedzieli o > zbrodniach Stalina? Co nazywasz "zbrodniami Stalina"? Wszystkiego nie wiedzieli. W to, że NIC nie wiedzieli, trudno uwierzyć. Zresztą, niektórzy przyznają, że "akceptowali przemoc" (np. Janion w rozmowie z Trznadlem w "Hańbie domowej"). Nie bez powodu pisywali wiersze dla "towarzyszy z bezpieczeństwa". > Nie znam dokładnie historii tamtego okresu, ale aż > niewiarygodnym mi się wydaje taki brak wiedzy u tych ludzi.Pewnie wychodzili >z założenia, że "cel uświęca środki". Wtedy mówiło się raczej, że nie można zrobić omletu bez rozbijania jajek. >Pisałam już, że dopuki nie robimy krzywdy bliźnim z premedytacją, każda racja >ma prawo do obrony i możliwości podjęcia próby zrozumienia. "Na uczelni musieli się mnie bać. Jak biłem, to biłem po oczach. Bo jeśli już coś robię, to robię porządnie i do końca. Jeśli już jestem komunistą, to jestem, a jak ich nie lubię, to naprawdę nie lubię. Tak, napisałem w 51 roku artykuł o Ossowskim. Napisałem go z własnej chęci i proszę nie wierzyć, że kogokolwiek zmuszali. Rozprawiłem się na zebraniu ZMP z Witoldem Jedlickim. Co zrobił? Nic oczywiście. Powiedział, że z tym Tito, to chyba nie tak" (Roman Zimand). Mówimy o ludziach naprawdę wówczas niebezpiecznych. To nie było zaangażowanie w abstrakcję. Jacek Kuroń też pisze w swoich wspomnieniach o strachu, jaki wówczas budził. > Wiem, że nasza rozmowa dotyczy w zasadzie tylko postawy Szymborskiej Co do mnie - wolałbym, by była to rozmowa o pewnej formacji pokoleniowo- środowiskowo-światopoglądowej. > Chodzi mi mianowicie o rodzącą się z frustracji nienawiść i chęć piętnowania > wszystkiego, co napiętnować się da. Niezwykle trafiła do mnie diagnoza Barbary Skargi(...) I to wszystko? Takie postawienie sprawy: atak ogarniętych nienawiścią frustratów Twoim zdaniem jest trafnym opisem stanu Polski AD 2005? Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
dr.krisk Drobny wtret (ale merytoryczny!!!!!). 22.03.05, 22:29 Przepraszam, ze tak sie wcinam (ale merytorycznie!!!), jednak w ocenach tamtej sytuacji pomijacie kochani ten drobny fakt, ze wlasnie skonczyla sie wojna. Wojna, ktora zmienila wszystko, poddala w watpliwosc wszystkie wartosci, i obnazyla prawde o tym co moze czlowiek. Nie chce dlugo sie rozpisywac, ale wydaje mi sie, ze nie mozemy oceniac tamtych czasow nasza miara. Ja (na szczescie) nie bylem nigdy wystawiony na probe wojny, zagrozenia zycia itp. Dlatego nie udaje Katona, nie wystawiam cenzurek i nie grzebie ludziom w zyciorysach. Maja do tego prawo tylko ci, ktorzy ten czas przezyli, i ktorych on dotyczyl. A jezeli ktos uwaza, ze dobrze wie jak zachowalby sie w czasie proby - to gratuluje dobrego samopoczucia.... KrisK Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: daria13 Re: Drobny wtret (ale merytoryczny!!!!!). IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.03.05, 11:39 Dziękuję! >Maja do tego prawo tylko ci, ktorzy ten czas > przezyli, i ktorych on dotyczyl. Właśnie dlatego podpieram się i cytuję prof. Skargę. Ps. Bardzo mi Doktora brakuje, bo choć pojawiasz się Pan czasami i znienacka, to przeogromna odległość geograficzna jakoś mnie nastraja smutno:( Pojawiaj się Pan częściej, proooooszę ! Pozdrowienia z budzącego się do wiosny kraju :o) Odpowiedz Link Zgłoś
tad9 Re: Drobny wtret (ale merytoryczny!!!!!). 23.03.05, 16:29 dr.krisk napisał: > w ocenach tamtej > sytuacji pomijacie kochani ten drobny fakt, ze wlasnie skonczyla sie wojna. > Wojna, ktora zmienila wszystko, poddala w watpliwosc wszystkie wartosci, i > obnazyla prawde o tym co moze czlowiek. Wojna skończyła się dla wszystkich, nie wszyscy zaangażowali się w stalinizm. Czym zresztą skończyła się ta wojna? "Czyszczeniem terenu" przez jednostki sowieckie, zamykaniem AK-owców w obozach, instalowaniem przez sowietów władzy komunistów. Nie mówimy o "pozytywistach", którzy zaangażowali się w myśl zasady "ratujmy co się da", czy "róbmy coś dla kraju, nieważne z kim". Mówimy o młodych, fanatycznych stalinistach. > Nie chce dlugo sie rozpisywac, ale wydaje mi sie, ze nie mozemy oceniac >tamtych czasow nasza miara. Możemy ocenić tamte czasy. > Maja do tego prawo tylko ci, ktorzy ten czas przezyli, i ktorych on dotyczyl. Ależ skąd. Możemy oceniać przeszłość. Odpowiedz Link Zgłoś
dr.krisk Hmm... 23.03.05, 20:01 Jednak nie zrozumiales mojego postu. Poznalem kiedys czlowieka, ktory podczas okupacji wyslal na smierc tysiace ludzi. Nie, nie byl zadnym oprawca z obozu. Byl zawiadowca stacji. Widzial zadrutowane bydlece wagony i slyszal ludzkie krzyki. Po wojnie pedzil spokojne kolejarskie zycie, mila zona, dzieci, dzialka. Ale powiedzial mi kiedys: "po wojnie nic juz nie bylo takie jak przedtem". Wiedzial juz, jak niewiele trzeba aby znalezc sie w takim wagonie..... Inna znowu pani przezyla zeslanie oddajac sie za zywnosc. Po powrocie do Polski zostala gorliwa krzewicielka nowego systemu... Nie jestem w stanie oceniac tych ludzi. KrisK Odpowiedz Link Zgłoś
tad9 Re: Hmm... 23.03.05, 20:20 dr.krisk napisał: > Nie jestem w stanie oceniac tych ludzi. Ja jestem w stanie. Zawiadowca uległ systemowi. Ta pani po wojnie zaangażowała się w system. Ma plamę w życiorysie. > KrisK Odpowiedz Link Zgłoś
dr.krisk Gratuluje! 23.03.05, 20:27 tad9 napisał: > Ja jestem w stanie. Zawiadowca uległ systemowi. Ta pani po wojnie zaangażowała > się w system. Ma plamę w życiorysie. Niewatpliwie z takim brakiem empatii jak twoj zyje sie wygodniej, ale ja tak nie moge. Niestety (dla mnie), uwazam rowniez ze Elementarz Falskiego nie opisuje swiata w calej jego zlozonosci. Tym sie roznimy. KrisK KrisK Odpowiedz Link Zgłoś
tad9 Re: Gratuluje! 23.03.05, 20:49 dr.krisk napisał: > Niewatpliwie z takim brakiem empatii jak twoj zyje sie wygodniej, ale ja tak > nie moge. Niestety (dla mnie), uwazam rowniez ze Elementarz Falskiego nie > opisuje swiata w calej jego zlozonosci. Tym sie roznimy. To co robisz nazywasz czymś złożonym? Cała Twoja odpowiedź na złożoność świata to proste "nie oceniam"? Jeśli tak jest wybierasz wyjście NAJŁATWIEJSZE. Odpowiedz Link Zgłoś
dr.krisk No i slusznie... 23.03.05, 21:07 tad9 napisał: > Jeśli tak jest wybierasz wyjście NAJŁATWIEJSZE. A dlaczego wyjscie najlatwiejsze ma byc bledne? Nie widze tu zadnej sprzecznosci logicznej. KrisK Odpowiedz Link Zgłoś
tad9 Re: No i slusznie... 23.03.05, 21:28 dr.krisk napisał: > A dlaczego wyjscie najlatwiejsze ma byc bledne? > Nie widze tu zadnej sprzecznosci logicznej. Ja zaś nie widzę miejsca w którym pisałem o "sprzeczności logicznej". Twierdzę tylko, że uchylanie się od oceny jest zwykle łatwiejsze od dokonania oceny. Zwracałem już tutaj uwagę, że na nieocenianiu korzystają najwięcej ci, którzy najwięcej mają na sumieniu. Zgadzasz się z tą uwagą? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: daria13 Re: Stara Szymborska IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.03.05, 11:13 W takim razie zgoda, w Twoim mniemaniu nie ma żadnego usprawiedliwienia dla osób z tamtej formacji "pokoleniowo-środowiskowo-światopoglądowej". Jeśli ja się z tym zgodzę to co dalej. Ty będziesz miał chwilową satysfakcje, dla mnie jednak trochę chorą, a mi zostanie tylko rozgoryczenie i niechęc; czytając teraz Szymborską zamiast wzruszać się, bawić, czy po prostu delektować pięknem słowa zacznę się doszukiwać i może nawet brzydzić. To jeszcze nic. Zastanawiam się co z naszymi dziećmi w przyszłości. One nie będą mogły postawy Szymborskiej już nijak zrozumieć, bo nie znają komunizmu z atopsji, z naszych opowiadań też nie, bo nasze dorosłe życie wypadło już w innej epoce. Więc uświadamiając im zbrodnie Szymborskiej, Mrożka i Lema pozbawimy ich jednocześnie całej masy uczuć wyższego gatunku.Nie mówiąc już o dumie, jaką niektórzy mają z posiadania noblistów. Oczywiście przerysowałam to ponad miarę, bo wiem, że ja i mam nadzieję Ty, będziemy umieli wychować dzieci w duchu tolerancji i wytłumaczyć im złożoność natury ludzkiej i uwarunkowań historyczno-polityczno- środowiskowych, ale już taka Saskia, dla której tolerancja jest pojęciem szkodliwym, juz na pewno nie. Nie mówiąc o Grzechu, uff. Czy o to Ci chodziło i do tego zmierzasz? Chcę od Ciebie usłyszeć, jakie WYMIERNE korzyści mamy wynieść z ogłoszenia tamtej formacji, w całości za "nieczystą", zbrukaną i niegodną? Sprawiedliwość dziejowa to piękne określenie, ale ono też może doprowadzić do skrzywdzenia niektórych jednostek, których pobudki mogły być jednak nieco mniej odrażające. To samo zresztą dotyczy lustracji. Przecież wszyscy wiemy, że najważniejsze teczki dawno temu zostały już zniszczone, zostały płotki i wiele osób całkowicie niewinnych, które z różnych powodów podpisywały lojalki, bez żadncyh póżniej konsekwencji w postaci współpracy, ale też osoby, którym teczki zwyczajnie fabrykowano. Powiesz: gdzie drwa rąbią wióry lecą i "nie da się zrobić omletu bez rozbijania jajek". Skąd my to znamy? Jeśli prof. Skarga, która spędziła 11 lat w łagrach nawołuje do zaniechania lustracji i apeluje :"Może nadszedł czas na protest ludzi uczciwych, tych wszystkich, którzy, gdy patrzą na te pełne nienawiści działania, ogarnia przerażenie? Dlaczego pozwalamy na podobne praktyki, dlaczego pozwalamy niszczyć społeczną tkankę?", jeśli osoba, która miałaby pełne prawo do piętnowania popleczników reżimu, tego nie chce robić, to ja tym bardziej!!!! Poruszam się w środowisku, które niemal w całości jest przeciwne lustracji, tylko jedna para jest za, ale to jest właśnie klasyczny przykład ludzi sfrustrowanych i ich argumenty jakoś zupełnie mnie nie przekonują. Proszę wyłóż mi swoje racje w sprawie lustracji, bardzo mnie one ciekawią, ponieważ jesteś osobą, z którą można porozmawiać rzeczowo:) SALON - czy nie rozumiesz, że to dzięki okrągłostołowcom powstał wolny kraj, wolne słowo, normalne życie polityczne, a teraz „odnowiciele” chcą zanegować źródło tych swobód, dzięki którym mogą mówić, co chcą. Odpowiedz mi, a przede wszystkim sobie, jak wyobrażasz sobie inaczej obalenie komuny, bo czyba nie tak, jak opisał to dr Krisk? > I to wszystko? Takie postawienie sprawy: atak ogarniętych nienawiścią > frustratów Twoim zdaniem jest trafnym opisem stanu Polski AD 2005? Tak, w dużym skrócie tak to widzę, przy czym na górze są frustraci bardzo inteligentni i sprytni, którzy grają na ogromnej i uzasadnionej frustracji całych rzesz. W moim odczuciu obecna fala nienawiści, wyrosłej z rozgoryczenia i bezsilnośći jest dominującym zjawiskiem w naszym biednycm kraju i jeśli tej fali nie da się jakoś powstrzymać, ja to bardzo czarno widzę. Pozdrawiam Ps. Dr Krisk też użył bardzo celnych uwag w naszej dyskusji, spróbuj je sobie przemyśleć na chłodno, polecam. Odpowiedz Link Zgłoś
tad9 Re: Stara Szymborska 23.03.05, 17:45 Gość portalu: daria13 napisał(a): > W takim razie zgoda, w Twoim mniemaniu nie ma żadnego usprawiedliwienia dla > osób z tamtej formacji "pokoleniowo-środowiskowo-światopoglądowej". Możemy znaleźć 101 powodów dla których zaangażowali się w stalinizm, nie zmieni to jednak faktu, że źle rozpoznali sytuację - stanęli po złej stronie. Przez wzgląd na owe 101 powodów można ich ZROZUMIEĆ, z powodu złego rozpoznania sytuacji trudno mówić o USPRAWIEDLIWIENIU. Mają plamę w życiorysie. >Jeśli ja się z tym zgodzę to co dalej. Ty będziesz miał chwilową satysfakcje, >dla mnie jednak trochę chorą, a mi zostanie tylko rozgoryczenie i niechęc; >czytając teraz Szymborską zamiast wzruszać się, bawić, czy po prostu >delektować pięknem słowa zacznę się doszukiwać i może nawet brzydzić. Ciekawe postawienie sprawy. Wygląda na to, że piszesz to, co piszesz w obawie o swoje dobre samopoczucie. Dlaczego jednak z powodu "skazy w życiorysie" miałyby Ci się przestać podobać wiersze Szymborskiej? Jak to było w "Nie boskiej komedii"? "Przez ciebie płynie strumień piękności, ale nie jesteś pięknością"? >Zastanawiam się co z naszymi dziećmi w przyszłości. One nie będą mogły postawy >Szymborskiej już nijak zrozumieć, bo nie znają komunizmu z atopsji, z naszych >opowiadań też nie, bo nasze dorosłe życie wypadło już w innej epoce. Ale przecież JAKIEŚ rozumienie hostorii będzie funkcjonowało. I chodzi właśnie o to, jak będzie pamiętany tamten czas. Tak, wiem - pisałem o tym - czasy są zawsze skomplimowane. ZAWSZE jednak funkcjonują też ujęcia ogólne. >Więc uświadamiając im > zbrodnie Szymborskiej, Mrożka i Lema pozbawimy ich jednocześnie całej masy > uczuć wyższego gatunku.Nie mówiąc już o dumie, jaką niektórzy mają z >posiadania noblistów. Czy historia którą ja proponuję nie jest bardziej wymagająca (pomijając już kwestię prawdziwości)? Zamiast gładkiej opowieści o drodze do Nobla odbytej dzięki pomocy li tylko siły talentu mamy nieco bardziej mroczną opowieść o przejściu na "ciemną stronę mocy" i wychodzeniu z niej. O korzyściach z zaangażowania się w zło i o cenie za to zaangażowanie. Fragment o korzyściach - bo były takie a ich skutek wciąż trwa - jest mało umoralniający, bez fragmentu o cenie wychodzi na to, że "umoczenie się" w odpowiednim miejscu i czasie popłaca. Zastanówmy się. Jeśli uznamy, że za zaangażowaniem stoją racje, lub, że nie możemy tego ocenić, to jak wypadają ci, którzy się NIE zaangażowali i zapłacili za to? Możesz odpowiedzieć mi na to pytanie? >Czy o to Ci chodziło i do tego zmierzasz? > Chcę od Ciebie usłyszeć, jakie WYMIERNE korzyści mamy wynieść z ogłoszenia > tamtej formacji, w całości za "nieczystą", zbrukaną i niegodną? Dla mnie wymierną korzyścią jest przyznanie racji tym, którzy się nie zaangażowali na przykład za cenę zmarnowania talentu. Czy rozumiesz dlaczego niemal wszyscy nasi koryfeusze mają "skazę"? Zdajesz sobie sprawę z działania mechanizmu tej selekcji? Co do lustracji i okrągłego stołu - to właściwie temat na inną rozmowę. Nie chcę, żebyśmy utonęli w dygresjach. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: daria13 Re: Stara Szymborska IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.03.05, 19:17 Czy pamiętasz swoje pierwsze pytanie, od którego zaczęła się nasza dyskusja? Zapytałeś, czy nam nie przeszkadza. Jeśli przyznałabym Ci teraz rację, właśnie zaczęłoby mi przeszkadzać. Czy naprawdę uważasz, że świadomość tak strasznej, jak to próbujesz nam wmówić "plamy w życiorysie" Szymborskiej mogłaby nie wpłynąć na mój odbiór jej wierszy, choćby podświadomie, podskórnie. Toż to absurd! Piszesz, że można ich zrozumieć, ale nie można usprawiedliwić; dla mnie to pojęcia bliskoznaczne. Mówisz o martyrologii tych nieprzejednanych, czy rozmawiałeś choć z jednym z nich i wiesz, że potępienie tamtej formacji stanowiłoby dla nich teraz rekompensatę, satysfakcję, ulgę. Śmiem wątpić.Upieram się, że Krisk miał rację mówiąc, że ocenę tych ludzi należałoby zostawić własnie uczestnikom tamtych wydarzeń i czasów, a postawa prof. Skargi jest doskonałym przykładem na to, że prawi i myślący ludzie, takiego rozliczenia nie pragną. To co teraz uprawiasz to tylko demagogia.Ja chcę tylko spokoju i pracy nad poprawą jutra, a nie wiecznego rozdrapywania przeszłośći, bo wciąż nie widzę żadnej naprawdę jasnej strony w tego typu działaniach. Masz wielkie parcie na to, żeby być sędzią, ja wciąż czuję się niegodna, by oceniać ludzi, więc pozostawiam to Tobie i Tobie podobnym. Krzyżyk na drogę. Odpowiedz Link Zgłoś
tad9 Re: Stara Szymborska 23.03.05, 20:18 Gość portalu: daria13 napisał(a): > Czy pamiętasz swoje pierwsze pytanie, od którego zaczęła się nasza dyskusja? > Zapytałeś, czy nam nie przeszkadza. Jeśli przyznałabym Ci teraz rację, >właśnie zaczęłoby mi przeszkadzać. Tak, ale w czym przeszkadzać? W postrzeganiu Szymborskiej jako człowieka bez skazy - rozumiem, w uznawaniu jej za dobrą poetkę - nie rozumiem. >Czy naprawdę uważasz, że świadomość tak strasznej, > jak to próbujesz nam wmówić "plamy w życiorysie" Szymborskiej mogłaby nie > wpłynąć na mój odbiór jej wierszy, choćby podświadomie, podskórnie. Toż to > absurd! Sądząc po sobie mogę powiedzieć, że wiedza o takich czy innych faktach z życia autora, oraz negatywna ocena tych faktów nie musi zatruwać odbioru dzieł. Uwikłanie Lema -była tu o nim mowa - w socrealizm jakoś nie przeszkadza mi lubić "Cyberiady". Przecież spora część artystów to były ludzkie potwory! Częściej nie pod względem politycznym, ale prywatnym. > Piszesz, że można ich zrozumieć, ale nie można usprawiedliwić; dla mnie to > pojęcia bliskoznaczne. Dla mnie nie. Mogę np. zrozumieć dlaczego ktoś morduje dla pieniędzy, ale nie oznacza to jeszcze usprawiedliwienia czynu. > Mówisz o martyrologii tych nieprzejednanych, czy rozmawiałeś choć z jednym z > nich i wiesz, że potępienie tamtej formacji stanowiłoby dla nich teraz > rekompensatę, satysfakcję, ulgę. Śmiem wątpić. Nie mówimy o rekompensacie czy satysfakcji. Nie mówimy o tym, czy ci nieprzejednani mieliby czy nie mieliby ochoty potępiać czy usprawiedliwiać. Mówimy o tym, co MY z tym wszystkim zrobimy. Komu MY przyznamy rację. Ty chciałabyś nie ruszać tego tematu. Ja uważam, że trzeba o tym mówić. >Upieram się, że Krisk miał rację > mówiąc, że ocenę tych ludzi należałoby zostawić własnie uczestnikom tamtych > wydarzeń i czasów, a postawa prof. Skargi jest doskonałym przykładem na to, >że prawi i myślący ludzie, takiego rozliczenia nie pragną. Nie znam żadnej wypowiedzi Skargi na temat, o którym tu mówimy. Chcesz rozciągnąć na ten temat treść artykułu, który cytujesz, ale na jakiej właściwie podstawie? > To co teraz uprawiasz to tylko demagogia. To, co robię to przedstawianie swojego punktu widzenia. >Ja chcę tylko spokoju i pracy nad > poprawą jutra, a nie wiecznego rozdrapywania przeszłośći, bo wciąż nie widzę > żadnej naprawdę jasnej strony w tego typu działaniach. Spokoju za cenę pomijania pewnych tematów? Jutra bez pamięci tego, co było wczoraj? > Masz wielkie parcie na to, żeby być sędzią, ja wciąż czuję się niegodna, by > oceniać ludzi, więc pozostawiam to Tobie i Tobie podobnym. Pytałem już o to, ale nie odpowiedziałać. Zapytam jeszcze raz: czy NIKOGO nie oceniasz, czy też z tym nieocenianiem robisz wyjątek dla pewnych osób? Czy nie wydaje ci się, że na nieocenianiu najwięcej korzystają akurat ci, co mają najwięcej na sumieniu? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: daria13 Re: Stara Szymborska IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.03.05, 21:42 Chyba jednak nie czytasz moich postów uważnie i ze zrozumieniem, bo odpowiadałam na Twoje pytania wiele razy. Oceniam ludzi, którzy krzywdzą innych z premedytacją, np. oceniam morderców Ani z pociągu. Coś co można jednoznacznie zweryfikować i dzięki temu ocenić, może być przeze mnie ocenione. Różnego rodzaju postawy moralne, dopóki nie godzą w czyjeś życie, zdrowie i wolność, są zbyt złożone, bym mogla i czuła się godna je oceniać. Postawa Szymborskiej z tamtego okresu, choć w Twoim mniemaniu jednoznaczna, nie stanowi dla mnie wyznacznika jej moralności jako całości zagadnienia. Myślę, że KrisK, jako bez porównania mądrzejszy i bardziej doświadczony ode mnie, najlepiej zdiagnozował Twój problem i jest nim brak empatii. Właśnie tym różnimy się najbardziej i właśnie dlatego, obawiam się, nie dojdziemy do porozumienia nigdy. Z przykrością muszę stwierdzić, że Twoje ostatnie posty, będące odpowiedzią na posty Kriska otworzyły mi oczy na fakt, że Twój przypadek jest jednak beznadziejny, a szkoda. Chyba przestało mi już zależeć na dalszej z Tobą wymianie pogladów. Przepraszam:( Odpowiedz Link Zgłoś
tad9 Re: Stara Szymborska 23.03.05, 22:14 Gość portalu: daria13 napisał(a): > Chyba jednak nie czytasz moich postów uważnie i ze zrozumieniem, bo > odpowiadałam na Twoje pytania wiele razy. Oceniam ludzi, którzy krzywdzą >innych z premedytacją, np. oceniam morderców Ani z pociągu. A cóż jednoznacznego jest w czynie tych morderców? Może mieli ciężkie dzieciństwo i nie nauczono ich odróżniać dobra od zła. Jeśli tak, to kto jest winien? Oni, czy ci, którzy ich skrzywdzili? A może winna jest fizjologia? Np. jakieś drobne, czy nie drobne patologie płatów czołowych mózgu, które sprawiają, że człowiek jest moralnie upośledzony. Czy można winić kogoś upośledzonego? >Różnego rodzaju postawy moralne, dopóki nie godzą w czyjeś życie, zdrowie i >wolność, są zbyt złożone, bym mogla i czuła się godna je oceniać. Produkowanie propagandy wysławiającej tyranów nie godzi Twoim zdaniem w wolność? >Postawa Szymborskiej z > tamtego okresu, choć w Twoim mniemaniu jednoznaczna, nie stanowi dla mnie > wyznacznika jej moralności jako całości zagadnienia. Nie wiem czy dobrze rozumiem co masz na myśli pisząc o "całości zagadnienia", ale jeżeli chodzi o całe życie Szymborskiej, zwracam uwagę, że nie twierdziłem nigdzie iż całe jej życie to pasmo łajdactw. Twierdzę jedynie, że ma plamę w życiorysie. > Myślę, że KrisK, jako bez porównania mądrzejszy i bardziej doświadczony ode > mnie, najlepiej zdiagnozował Twój problem i jest nim brak empatii. Brak empatii? A może raczej empatia inaczej ukierunkowana? Powtarzam - jeżeli powiemy "nie oceniam" postawimy na jednej płaszczyźnie tych, którzy się zaangażowali, oraz tych - jak to określiłaś - niezłomnych. Ja tego nie zrobię. >Właśnie tym różnimy się najbardziej i właśnie dlatego, obawiam się, nie >dojdziemy do porozumienia nigdy. To możliwe. > Z przykrością muszę stwierdzić, że Twoje ostatnie posty, będące odpowiedzią >na posty Kriska otworzyły mi oczy na fakt, że Twój przypadek jest jednak > beznadziejny, a szkoda. A co nowego wniosły te posty? Od początku mówiłem, że nie unikam ocen. >Chyba przestało mi już zależeć na dalszej z Tobą > wymianie pogladów. Przepraszam:( Na to poradzić wiele nie mogę. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Barbapapa Re: Stara Szymborska IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.03.05, 13:47 Sorry że się wcinam. tad9 napisał: >Nie wiem czy dobrze rozumiem co masz na myśli pisząc o "całości zagadnienia", >ale jeżeli chodzi o całe życie Szymborskiej, zwracam uwagę, że nie twierdziłem >nigdzie iż całe jej życie to pasmo łajdactw. Twierdzę jedynie, że ma plamę w >życiorysie. Otóż to. Ale dla osób takich jak W. Łysiak czy Grzech Szymborska jest łajdaczką (to i tak łagodne określnie wobec tych, które używają). Mnie jest także trudno zrozumieć (z dzisiejszej perspektywy !) motywy jakimi się kierowali pisarze zaangażowani w komunizm. Często pisali rzeczy dla mnie jednoznacznie wredne i kłamliwe. Jednak dla Łysiaka et consortes nie mają znaczenia ich późniejsze wybory – często opozycyjna działalność, drugoobiegowa twórczość, szykany, nierzadko emigracja. To nie ważne – ważnych jest tylko kilka lat w czasach stalinizmu. Ich mottem jest hasło (z lubością cytowane przez Łysiaka) „jak się raz sk...wiłeś to już k..wą pozostaniesz”. I przecież w tych zarzutach wcale nie chodzi tu o publiczne przyznanie się do błędu (np. Miłosz przecież stwierdził jasno kiedyś, że to co robił wtedy to było pisarska prostytucja). Nic mu to nie pomogło – został już przekreślony. Przykładem jest przecież również ten wątek – założony przecież w celu dyskusji o najnowszym zbiorku poezji Szymborskej. A pamiętam też jaki był odzew na tym forum na ksiażeczkę Szymborskiej sprzed paru lat, z różnymi zabawami słownymi – lepiejami itp. – od razu pojawiły się wpisy w stylu Grzecha – lepieje? – zobaczcie co ta ...... pisała o Stalinie”. Ty się może z taką postawą nie zgadzasz ale wierz mi, że nie dotyczy ona jednostek – i to jest smutne w katolickim kraju gdzie ewangeliczne „kto jest bez grzechu niech pierwszy rzuci kamień” i „czemu dostrzegasz źdźbło w oku swojego brata a belki w swoim nie dostrzegasz” nie powinno być obce. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: abakus Gore!!! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.03.05, 09:19 Do grzecha: Chciałoby się powiedzieć: daj pokój!, ale mówię: idź i oświecaj ciemnych. Ludzie! czy wy kompletnie macie w dupie historię swojego kraju?! Zachowujecie się jak masa bezmózgowych ciamkaczy popkornu, waszym złotym cielcem wielkomodne słowo TOLERANCJA i wokół niego odbywacie swój ekstatyczny taniec. Toleranacja, która już w samej swojej wymowie ma podział, litość dla odmieńca. W waszym wydaniu to nie jest tolerancja jeno ignorancja. Ten wątek przypomina "Władcę much". Pzreczytajcie i pochylcie się nad wypocinami grzecha. Nie musicie się z nimi zgadzać, ale przemyślcie je!! Wycieracie się Kaczmarskim a nie chcecie zgłębić historii własnego kraju. To nie dżuma to tylko czas przeszły. Nie bójcie się, choć śmierdzi i powoduje egzemę, trzeba z tym żyć. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: daria13 Re: Gore!!! IP: *.crowley.pl 10.03.05, 10:47 Nie do końca jestem pewna czy dobrze zrozumiałam Twoją wypowiedź, bo widać z niej, że pisałeś pod wpływem silnych emocji, świętego oburzenia na naszą indolencję i Twój post jest z lekka niespójny. Ale główną myśl zrozumiałam. Masz do nas pretensję z powodu naszej tolerancji. W takim razie odpowiedz mi, jakie wymierne korzyści płyną z nietolerancji,od której tylko krok do fanatyzmu, a o ile mi wiadomo, chyba wszystkie konflikty zbrojne na świecie miały i mają podłoże właśnie w nietolerancji i fanatyźmie. Przez całe życie,a nie jest ono krótkie, żyłam w przekonaniu, że jednym z najważniejszych fundamentów współżycia w społeczeństwie, rodzinie, gronie przyjaciół jest właśnie tolerancja i tego na pewno będę uczyła swoich dzieci, tak mi dopomóż Bóg! Cóż złego może być w tolerancji? Rzecz jasna zdaję sobie sprawę, że są granice tolerancji, tak jak są granice wszystkiego, bo każda idea przegięta może być niezdrowa, czy wręcz szkodliwa, nawet demokracja. Nie uznam na przykład nigdy praw pedofili, bo są to ludzie którzy czynią wielką krzywdę bezbronnym, nie znajdę w sobie litości dla barbarzyńskich morderców, np. tych od Ani z pociągu (przepraszm, ale nie pamiętam w tej chwili nazwiska, wszyscy chyba pamiętamy tę staszną sprawę). Tak, są granice tolerancji. Ale Tobie podobni chcą zamknąć homoseksualistów w gettach, a Żydów wysłać na Madgaskar. Czy o taką nietolerancję Ci chodzi? Temu, który swoim postępowaniem nie krzywdzi innych, w sposób ewidentny, zawsze należy się tolerancja, której ja jakoś nijak nie łączę bezpośrednio z litością, tylko ze zwykłym człowieczeństwem. Nasz kraj jest bez wątpienia w strasznym stanie, ale nie wydaje mi się żeby była to wina Szymborskiej, Miłosza czy Kaczmarskiego. Przepraszam. Szymborska swoimi wierszami nie zrobiła krzywdy ani mi, ani myślę nikomu innemu, nie znamy jej pobudek, nie mogę jej potępić, bo nie jestem ani sędzią ani katem.Jestem tolerancyjna i jestem z tego dumna. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: saskia Re: Gore!!! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.03.05, 14:43 Wybacz, piszesz, że długo żyjesz na tym ziemskim padole, a poziom twoich przemyśleń nie wykracza poza gimnazjum. Po pierwsze, zdefiniuj : tolerancja. Po drugie: kim jesteś i jakie masz prawo żeby ustalać jej granice? Czyli co? dla pedofili - Madagaskar, a dla SSmana bebeszącego zwłoki pod twoim nosem już tolerancja? Tak właśnie nasze oświecone społeczeństwo się wypowiada: było minęło, bądżmy tolerancyjni! Szymborska swoją postawą jak najbardziej przyczyniła się do wilkiego zła, bowiem jako głos opiniotwórczy popierała system zbrodniczy. Dawała mu glejt istnienia. Nie przeszkadza mi to kontemplować jej niektórych wierszy. Zdziwisz się, ale Wiśka jest jednym z moich bóstw poezji. I nie zamierzam jej palić na stosie, należy być jednak dalekim od zapominania jakie postawy głosiła!!! A ponieważ nigdy ich nie odwołała, nie ma rozgrzeszenia moralnego! Człowiek to brzmi dumnie...powiedział ten co wizytował GUŁAG...i opisał jak w cudownym dobrobycie niemalże z własnej woli więżniowie pracują na chwałę systemu. Systemu, którego Szymborska nie potępiła, ale popierała. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: daria13 Re: Gore!!! IP: *.crowley.pl 10.03.05, 16:00 Gość portalu: saskia napisał(a): > Po pierwsze, zdefiniuj : tolerancja. > Po drugie: kim jesteś i jakie masz prawo żeby ustalać jej granice? Znalazłam taka definicję i w zasadzie sie pod nią podpisuję: Tolerancja (od łac. tolerare = znosić, wytrzymywać) oznacza cierpliwość i wyrozumiałość dla odmienności. Jest poszanowaniem cudzych uczuć, poglądów, upodobań, wierzeń, obyczajów i postępowania choćby były całkowicie odmienne od własnych, albo zupełnie z nimi sprzeczne. Współcześnie rozumiana tolerancja to szacunek dla wolności innych ludzi, ich myśli i opinii oraz sposobu życia. Szacunek ten przybiera formy wyrozumiałości dla tego, co nie musi być naszym udziałem, ale co cieszy się naszą akceptacją istnienia w imię demokratycznej wolności. Tyle definicja. Nie czytasz chyba ze zrozumieniem. Przecież napisałam, że nie jestem sędzią ani katem i jeśli pisałam o braku toleancji wobec pedofilii i bestialczych mordów to chyba oczywistym jest, że mówiłam we własnym imieniu. Na całym tym forum staram się do znudzenia używać określenia "moim zdaniem", ale nie da się tego wtrącać do każdego zdania bo byłoby to już nudne. Chodziło mi o to, żeby nikt nie zarzucił mi tolerancji posuniętej do granic absurdu, bo wtedy każdego bandziora trzeba by było rozgrzeszać, a przecież nie o to chodzi. W moim odczuciu, tolerancja powinna się kończyć tam, gdzie działanie człowieka w sposób celowy godzi w życie fizyczne lub duchowe drugiego człowieka. Zupełnie nie zrozumiałam wypowiedzi odnośnie SSmana, sorry. Nadal też nie rozumiem ogromu zbrodni Pani Szymborskiej i jak jej wiersze bardzo musiały przyczynić się do wzrosu siły rażenia systemu zbrodniczego, jakim bez wątpienia był komunizm. Przecież ona wtedy nie miała takich wielkich wpływów, żeby jej wiersze mogły umacniać system i prowadzić do zbrodni przeciw ludzkośći. Ludzie, nie dajcie się zwariować. Co da Wam i krajowi ten nieustający pęd do siania nienawiści, nie rozumiem Was przy całej mojej chęci zrozumienia racji każdego człowieka. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: daria13 I jeszcze do Saskii IP: *.crowley.pl 10.03.05, 16:15 A właściwie to kim Ty jesteś, żeby dawać moralne rozgrzeszenie Szymborskiej czy komukolwiek innemu. Mi odmawiasz prawa do własnego ustalenia granic MOJEJ tolerancji, a sama chcesz rozgrzeszać lub nie Szymborską. Zastanów się trochę nad sobą, zanim postawisz zarzuty innym. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: saskia Re: I jeszcze do Saskii IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.03.05, 19:26 Cóż...jednak istotnie nic nie rozumiesz, więc nie podyskutujemy. Jak dorośniesz i rozwiniesz zdolności analityczznego myślenia, może wrócimy do rozmowy. Póki co polecam zgłębienie literatury tematu. Pomoże zrozumieć. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: daria13 Re: I jeszcze do Saskii IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.03.05, 20:45 Masz absolutną rację, nie rozumiemy się ani trochę. NIe rozumiem Cię do tego stopnia, że nie wiem co masz na myśli pisząc "literatura tematu", bo jeśli chodzi o temat tego wątku, czyli poezję Szymborskiej to już zgłębiłam i to dało mi najwięcej przesłanek do takich a nie innych poglądów. Jeśli masz na myśli Salon Łysiaka, to tym gorzej, bo dopiero ta "literatura" naprawdę utwierdza mnie w przekonaniach. Doprawdy nie rozumiem, co miałaś więc na myśli. Swoją drogą musisz mieć niezłą schizę, skoro cenisz tak bardzo późniejsze wiersze Szymborskiej. A może właśnie z tego powodu, tak bardzo się irytujesz? Współczuję Ci. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś