Dodaj do ulubionych

Kompletnie zaślepione wcielenie subiektywizmu ;P

25.09.06, 22:06
O subiektywizmie w Jeżycjadzie właściwie wałkujemy od miesięcy; ten temat
pasuje też i do wątku przyszpilonego, i do "dla czytelników", ale tam się
robi już trochę gęsto. Pozwolicie, że zacznę nowy wątek? :)
Przyszło mi do głowy, kiedy na moment oderwałam się od kompa (kurde, przez te
dyskusje na temat CP odświeżam forum co pięć minut i w pracy, i w domu) i
wyszłam na balkon nakarmić zwierzątko (czyli zapalić papierosa), no więc
przyszło mi do głowy, że ... coś przyszło mi do głowy ;)
Jak się dowiadujemy z CP, Diana ze swoim ojcem-ważnym-ordynatorem mieszka w
pięknej willi przy parku Moniuszki. Prawdopodobnie przy ulicy Chopina (o czym
pisałam w sąsiednim wątku). A jest to króciutka uliczka (6-7 willi)
wyjątkowej urody, przy której - i to też o czymś świadczy - przez długie lata
miały swoją siedzibę konsulat rosyjski (wcześniej radziecki) i amerykański (a
jak wiadomo, w żadnym mieście konsulaty nie powstają na blokowiskach ani w
zapyziałych dzielnicach robotniczych).

No i teraz weźmy Mamerta. Mamert przeciez mieszka (lub mieszkał jeszcze do
niedawna) w pięknie położonej willi w centrum Poznania, w cichym, pięknym
zakątku, tuż obok Opery, przy Teatralce. Willa jest stara i naprawdę piękna
(wystarczy przejść się na Teatralkę i metodą eliminacji dojść do wnioksku,
która to willa). Obiektywny obserwator uznałby, że Mamert jest górą - mieszka
w ścisłym, prestiżowym centrum miasta, a jednocześnie w cichym zakątku.

Ad rem. Zostajemy poinformowani o przepięknej, eleganckiej willi ordynatora,
której położenie oraz wystrój sugerują- wg narratora - że pan ordynator nie
należy do tej samej kategorii lekarzy, co Ida i Marek Pałysowie. Inymi słowy,
że prawdopodobnie jest uczciwy inaczej, i niesympatyczny (vide jego władczy
stosunek do poddanych nad jeziorem, i pytanie do Ignasia, czy jego rodzice
też mają tu BUNGALOW. Oraz wystrój jego bungalowu ;).
A przeciez Mamert z rodziną przez wiele lat wynajmował kątem locum na
poddaszu willi należącej do ciotki Lili. Przy czym musieli się tam grzecznie
i cicho zachowywać ("Kłamczucha"), żeby nie zirytować krewnej, i wszelkie
decyzje musieli z nią konsultować. Dopiero palec losu sprawił, że Mamertowie
tę willę odziedziczyli po ciotce, i teraz oni mogą wynajmować poddasze Rojkom.

Pan doktor ordynator został a priori przypisany do grona lekarzy arogantów-
łapówkowców, a gdyby ktoś nie znał losów Mamerta, mógłby pomyśleć o Mamercie
to samo!! A skąd wiemy, że willa przy ulicy Chopina nie była odziedziczona
przez pana doktora ordynatora jeszcze z dziada pradziada? Może mógł się
wprowadzić na obszerne pokoje willi dopiero pięć lat temu, kiedy umarł
dziadek od babci-Alexis, a wcześniej całą trójką razem z Dianką gnieździli
się w dwóch pokojach na poddaszu? No?
Obserwuj wątek
    • dakota77 Re: Kompletnie zaślepione wcielenie subiektywizmu 25.09.06, 22:19
      Masz racje. Ale Mamert zalicza sie do krewnych i znajomych krolika, to znaczy Borejkow, a pan
      ordynator nie. Nie jest "naszym" czlowiekiem, wiec mozna przemycac brzydkie sugestie, ze jest
      lapowkarzem. A fe.
      Wiesz co, ja tez co chwile tu zagladam, takie burzliwie te dyskusje:)
      • lambaluna Re: Kompletnie zaślepione wcielenie subiektywizmu 25.09.06, 22:23
        w brulionie bebe.b jest napisane, że mamertowie są na kontrakcie chyba w syrii,
        dlatego aniela straciła kwatere, więc może tam się trochę dorobili
        • the_dzidka Re: Kompletnie zaślepione wcielenie subiektywizmu 25.09.06, 22:24
          Ale jest też potem (a może nawet przedtem?) powiedziane, że willę po ciotce
          Lili dostali w spadku...
        • biljana Re: Kompletnie zaślepione wcielenie subiektywizmu 25.09.06, 22:25
          raczej a Algierii - stad biegły francuski Tomka
        • laura-gomez Re: Kompletnie zaślepione wcielenie subiektywizmu 26.09.06, 09:38
          lambaluna napisała:

          > w brulionie bebe.b jest napisane, że mamertowie są na kontrakcie chyba w
          syrii,
          > dlatego aniela straciła kwatere, więc może tam się trochę dorobili

          małe sprostowanie co do kontraktu: zdaje mi się, że był w Tunezji
    • biljana Re: Kompletnie zaślepione wcielenie subiektywizmu 25.09.06, 22:28
      ale macie racje dziewczyny. dorobienie sie Mamerta jest zdaniem p. MM ok - bo
      to "nasz człowiek". Pamietacie, jak Roma opowiada Pulpie, jaki to ojciec
      prestizowy samochod kupil, ze niezle im sie teraz powodzi itp. Ale jest to
      wszystko tak pokazane, ze czytelnik od razu wie, ze to ciezka wieloletnia praca
      dra Kowalika jest przyczyna lepszej stopy zyciowej rodziny. Natomaist wokol
      ojca Czekoladki od razu unosi sie smrodek łapówkarstwa i cwaniactwa.
      • verdana Re: Kompletnie zaślepione wcielenie subiektywizmu 25.09.06, 22:34
        O nie!
        Prestizowy samochód był dowodem na degrengoladę dra Kowalika. Nawet ciężka
        praca nie uprawnia przyzwoitego czlowieka do posiadania czegos drogiego. Tylko
        minimaliści sa ludźmi przyzwoitymi.
        • dakota77 Re: Kompletnie zaślepione wcielenie subiektywizmu 25.09.06, 22:38
          I dlatego Ignacy nie mogl sie pogodzic z obecnoscia zmywarki w domu;)
        • biljana Re: Kompletnie zaślepione wcielenie subiektywizmu 25.09.06, 22:39
          ale ja mialam wrazenie, ze jednak dr Kowalik - mimo, ze wykazywał takie
          niegodne przywiazanie do rzeczy - nie zostal w czambuł potępiony. W kazdym
          razie te opisy nie niosły domniemania, ze dr Kowalik kradnie.
        • dakota77 Re: Kompletnie zaślepione wcielenie subiektywizmu 25.09.06, 22:39
          Za szybko wyslalam:). A poniewaz Ignacy juz nie jest czlowiekiem przyzwoitym, zmywarka juz go nie
          zlosci, nawet kaze rodzinie jej uzywac:)
        • iwoniaw Re: Kompletnie zaślepione wcielenie subiektywizmu 25.09.06, 22:41
          Tak, minimaliści, których minimalizm polega na zaspokajaniu każdej zachcianki
          (Plutarch w oryginale, gdy dzieci niedojadają, bibilofilskie wydanie Eneidy pod
          pretekstem prezentu dla małżonki) - a przepraszam, wszak to są inne zachcianki,
          bo one są słuszne moralnie!
          • ready4freddy Re: Kompletnie zaślepione wcielenie subiektywizmu 25.09.06, 23:06
            minimalizm Ignaca jest w ogole wielce pocieszny. przypomina mi sie scena z
            "Imienin", kiedy to dyskutuje sie o mozliwosci wystapienia problemu Y2K. (moja
            ulubiona, kochana) Pulpa wspomina cos o tym, ze "komputery zapomna, ile kto mial
            na koncie", Ignac reakuje cynicznym rechocikiem, ze niby "on sie nie martwi".
            jakies skrajne odizolowanie od otaczajacej rzeczywistosci - nie trzeba np. miec
            samochodu, zeby zrozumiec konsekwencje gwaltownego skoku cen paliw, podobnie nie
            trzeba miec na koncie milionow (milijonow? ;), zeby rozumiec, co moze oznaczac
            takie "zapomnienie" przez komputery. no chyba, ze Ignac trzyma pod lozkiem
            skrzynke krugerandow albo "swinek", ew. prababciny skarb w postaci drobnej,
            latwo zbywalnej bizuterii. to co innego wtedy :)
            • the_dzidka Re: Kompletnie zaślepione wcielenie subiektywizmu 25.09.06, 23:09
              Phi, jakby Ignac trzymał cokolwiek cennego pod łóżkiem, to tym bardziej
              olewałby pluskwę mileniją ;)
              • ready4freddy Re: Kompletnie zaślepione wcielenie subiektywizmu 25.09.06, 23:34
                no ja wlasnie o tym - olewa, bo trzyma :) jesli nie trzyma (i nadal olewa), daje
                dowod dosc ograniczonych horyzontow, ablo kompletnego odciecia od realiow.
                • szprota raczej to drugie 25.09.06, 23:47
                  oj, po prostu trzymał gotówkę w skarpecie i tyle ;)
        • the_dzidka Re: Kompletnie zaślepione wcielenie subiektywizmu 25.09.06, 23:34
          Ten prestiżowy samochód już wtedy nie był taki prestiżowy :) Akurat wtedy mój
          ojciec też kupił forda escorta, no ładne to było, ale żeby prestiżowe? Nie :)
    • biljana Re: Kompletnie zaślepione wcielenie subiektywizmu 25.09.06, 22:41
      ba, przekonanie sie Ignaca do zmywarki bylo dowodem na otwartosc jego umyslu i
      tolerancje ;p
    • iwoniaw Re: Kompletnie zaślepione wcielenie subiektywizmu 25.09.06, 23:43
      the_dzidka napisała:
      Może mógł się
      > wprowadzić na obszerne pokoje willi dopiero pięć lat temu, kiedy umarł
      > dziadek od babci-Alexis, a wcześniej całą trójką razem z Dianką gnieździli
      > się w dwóch pokojach na poddaszu? No?

      To mieli metraże że ho ho w takim razie ;-) Natalia z Robrojkiem mają, zdaje
      się, dwoje dzieci i mieszkają w wypisz-wymaluj opisanych przez Ciebie warunkach
      ;-) Ale zamiast pomyśleć o kupieniu większego lokum (zwłaszcza, że dzieci
      rosną), postanawiają zasponsorowac Różę (tzn. ja wbrew wielu opiniom tu
      wyrażonym uważam, że jeśli rodzinę stać na to, to może kupić młodym i pałac i to
      jest ok, natomiast nie podoba mi się to w sytuacji, gdy niezamożność rodziny
      podkreślana jest na każdym kroku, a i ich warunki lokalowe takie sobie).

      Swoją drogą, jeśli już o babci - Alexis mowa, to dlaczego jest ona przedstawiana
      przez pryzmat czerwonych paznokci i eleganckiej fryzury? Skoro jest babcią, to
      już jej tylko siwy koczek przystoi i powinna być przepasana fartuszkiem? Taka
      ironia kapie z tych opisów, że patrzcie, babcia, a się maluje...
      • dakota77 Re: Kompletnie zaślepione wcielenie subiektywizmu 25.09.06, 23:49
        Nie cytowala Seneki, prawda? Ani nie umialaby rozpoznac cytatu:). Pewnie zdaniem autora oglada
        seriale, wiec i wyglada jak z serialu. Intelektualistka przeciez powinna miec zniszczone rece, nie
        chodzic do fryzjera i ubierac sie w worki. Mila u boku meza awansowala na prawie-intelektualistke dba
        o siebie tylko przy okazji slubow w rodzinie:)
        • szprota aha 25.09.06, 23:59
          już chyba wiem, czemu w takim razie lubię "Kalamburkę". Tam narracja jest
          prowadzona spod tylu postaci, że każdemu się obrywa. Mila jest zaniedbana i
          wygląda na swoje lata (według Moniki), Ignac jest przemądrzały i apodyktyczny
          (według Gizeli); każdy ma swoje wady czy przywary, a nie jest otaczany nabożnym
          podziwem.
          Przydałaby się taka Gizela (no wiem, wiem, nie żyje) czy jakaś średnio życzliwa
          sąsiadka na przykład do komentowania Borejków. Od razu by się człowiek mniej
          zżymał na święte Gabrysie od dzieciątka Pyzy.
          • dakota77 Re: aha 26.09.06, 00:07
            Masz racje, dobrze byloby moc spojrzec na Borejkow oczami obiektywnego obserwatora. Bo na
            narratora liczyc nie mozna:)
            • szprota no niestety nie 26.09.06, 00:13
              najbardziej to mi się marzy postać w stylu pani Lili z Kłamczuchy albo może
              Terpentuli - ekscentrycznej, niemłodej, samotnej kobiety, która by ich sobie
              obserwowała, bo mieszka blisko i komentowała "oho, ta młoda Pyzunia znów jest w
              tych samych wyciągniętych dresach; taka młoda, a taka rozlazła..."
              • onion68 Re: no niestety nie 26.09.06, 08:20
                No, nie wiem. Mam wrażenie, że osoby w typie Terpentuli lub ciotki Lili nie
                czynią ani takich obserwacji, ani takich uwag. To już raczej pani Szczepańska ;-)
      • sacacorchos Re: Kompletnie zaślepione wcielenie subiektywizmu 26.09.06, 11:12
        >Swoją drogą, jeśli już o babci - Alexis mowa, to dlaczego jest ona
        przedstawiana
        > przez pryzmat czerwonych paznokci i eleganckiej fryzury? Skoro jest babcią, to
        > już jej tylko siwy koczek przystoi i powinna być przepasana fartuszkiem? Taka
        > ironia kapie z tych opisów, że patrzcie, babcia, a się maluje...


        Przepraszam, wystąpię w obronie tej babci. Zanim przeczytałam Wasze komentarze
        wydawało mi się, że - wreszcie! - ktoś kto posiada pomalowane na czerwono
        paznokcie oraz usta i nosi złote bransoletki został w Jeżycjadzie opisany
        całkiem sympatycznie. Babcia gotuje, robi grzanki, cieszy się z odwiedzin
        miągwy i obiecuje mu "coś pysznego"... przecież dotychczas tak zachowywały się
        jedynie postaci, które autorka chciała opisać z pozytywnej strony. Sama
        czynność gotowania, wspólnego biesiadowania a także zapraszania do rodzinnego
        stołu jest jakże wysoko ceniona w Jeżycjadzie ;-)
        • dakota77 Re: Kompletnie zaślepione wcielenie subiektywizmu 26.09.06, 11:14
          Babcia sprawia symatyczne wrazenie, to fat. Ale mnie ciagle sie wydaje, ze w
          opisie babci jest duzo ironii. Ze autorka wysmuiewa sie z jej czerwonych
          pazurkow i brazowej twarzy.
      • croyance Re: Kompletnie zaślepione wcielenie subiektywizmu 26.09.06, 11:55
        Nie czytalam CP, niestety, tylko swietne streszczenie supervixen, ale z ta
        babcia to jakos glupio faktycznie.
        Musze Wam powiedziec, ze w sobote bylam z Misiem odwiedzic jego ciotke - pani
        ma lat 99 (!)starowinka, ale paznokcie miala starannie pomalowane. Poniewaz
        ledwo sie biedaczka porusza, podejrzewam, ze ktos musial jej w tym pomoc -
        bylam jednak pod wielkim wrazeniem.
        Moja babcia, lat 80, bez makijazu i szpilek z domu nie wyjdzie; inna ciotka
        Misia z kolei ma lat 83 (wczoraj byly urodziny) i caly czas pracuje (!),
        jezdzac do biura trzy razy w tygodniu samochodem.
        Dbac o siebie trzeba w kazdym wieku! Nie wiem, co MM widzi w tym zlego - aaaa,
        moze to jest "wbrew naturze", bo czlowiek powinien pogodzic sie z losem swym
        (tu wkraczamy na grzaski teren katolicyzmu MM).
        Obraz 60-latki, ktora w siwym koczku "odchodzi cicho" jest jakis lichy, z calym
        szacunkiem (notabene, Mis ma lat 42, wiec klasyfikowany bylby pewnie jako
        starszy pan, a to taki fajny mlody chlopak jest!)

        • biljana Re: Kompletnie zaślepione wcielenie subiektywizmu 26.09.06, 12:01
          croyance napisał:

          (notabene, Mis ma lat 42, wiec klasyfikowany bylby pewnie jako
          > starszy pan, a to taki fajny mlody chlopak jest!)


          tak, tak croyance:) to juz po musierowiczowsku wiek prawktycznie póznosredni
          jest :) Smuga cienia normalnie:)
          • croyance Re: Kompletnie zaślepione wcielenie subiektywizmu 26.09.06, 12:57
            No wlasnie :-D

            A pamietacie SDM:

            Jakby nigdy nic, wchodze juz w smuge cienia
            I widze jak zachodzi slonce ojca i matki
            Jakby nigdy nic, przyjaciol paru na cmentarzach
            jakby nigdy nic, kwitna na nich kwiatki

            hihi
    • onion68 Re: Kompletnie zaślepione wcielenie subiektywizmu 26.09.06, 08:21
      A ja uwagę, że to inny typ lekarza odebrałam jako "ginekolog - pełny zakres
      usług", ale mogę się mylić, muszę zajrzeć.
      • dakota77 Re: Kompletnie zaślepione wcielenie subiektywizmu 26.09.06, 09:45
        Tak czy owak sugeruje sie nam tu mocno nieuczcowosc tego lekarza.
        • monikate Re: Kompletnie zaślepione wcielenie subiektywizmu 26.09.06, 16:20
          Co do diankowej babci, zwanej przez nas Alexis, to w przedstawieniu tej postaci
          też widzę perskie oko autorki puszczone do czytelnika.
          Babcia jest the best! Skrzywdzić się nie da, z uroków życia korzystać potrafi.
          I z pewnością o interesy wnuczki zadba :)
      • laura-gomez Re: Kompletnie zaślepione wcielenie subiektywizmu 08.11.06, 15:17
        > A ja uwagę, że to inny typ lekarza odebrałam jako "ginekolog - pełny zakres
        > usług", ale mogę się mylić, muszę zajrzeć.
        ja też tak to odebrałam, aczkolwiek nie jest to wprost powiedziane
        • zgred1967 Re: Kompletnie zaślepione wcielenie subiektywizmu 08.11.06, 15:50
          A ja odebrałem w sensie korupcji.
          I niesłusznie, bo mogło chodzić o różnicę
          w hierarchii zawodowej.
          • baba67 Re: Kompletnie zaślepione wcielenie subiektywizmu 09.11.06, 13:20
            A ja to odebralam po prostu-facet pracuje w prywatnym sektorze, moze nawet sam
            zalozyl jakas klinike -chirurgia plastyczna albo cos podobnego. Dlaczego nikt
            sie nie oburza na Lubicza z Klanu-tez dobrze sobie zyje.
            Slowa nie ma o zadnej ginekologii ani korupcji-wszyscy razem macie post
            socjalistyczne urazy.
            Nie ma nic zlego w tym, ze ktos zarabia na swej wiedzy medycznej.
            Nie musi z racji tego, ze jest lekarzem robic za Prometeusza.
            To MM przesadza z ta bieda Palysow-nawet w naszych szpitalach jesli 2 osoby w
            rodzinie pracuja tak duzo, na wakacje dla dzieci ich stac.
            • jottka apropo biedy pałysów 09.11.06, 13:50
              to pamiętam, jak mnie swego czasu zastanawiało, po pierwsze - po jaką cholerę
              marek pe przyjechał w latach 80. studiować medycynę z usa do polski, (co byłoby
              do zrozumienia przy studiach humanistycznych), po drugie - skąd ta dojmująca
              bieda, skoro w owych latach nawet jeśli jego mam zasiłek w stanach brała (a
              skądinąd zdaje sie, że nie:), to byłby tu krezus oraz bogata partia

              no męczące jest dorabianie tła a la rodziewiczówna do kompletnie innych postaw i
              warunków
              • monikate Re: apropo biedy pałysów 09.11.06, 21:31
                Studia medyczne w Hameryce b. drogie są. Jeśli Marek P. nie dostał żadnego
                stypendium, to bardziej kalkulowało mu się studiować medycynę w Polsce. Jako
                cudzoziemiec (?, ale chyba tak, musiał mieć z racji urodzenia obywatelstwo
                amerykańskie) płacił za studia, ale dużo mniej, niż w USA. Poza tym nie wiem do
                końca, czy to prawda, ale kiedyś tam znajomi stydenci medycyny z przekąsem się
                wypowiadali o swoich kolegach z innych krajów, że program mają okrojony, różne
                ułatwienia, a oni bidni muszą ostro zasuwać.
                • laura-gomez Re: apropo biedy pałysów 10.11.06, 08:04
                  ogólnie szkolnictwo w Polsce stoi na wyższym poziomie niz w USA
                  • tennesee Re: apropo biedy pałysów 10.11.06, 10:57
                    laura-gomez napisała:

                    > ogólnie szkolnictwo w Polsce stoi na wyższym poziomie niz w USA

                    na zdecydowanie, przytłaczająco wręcz wyższym...wystarczy porównać ilosć
                    noblistów i rankingi uniwersytetów. w USA powinni się od nas uczyć......

                    ...jak nie mieć żadnego uniwersytetu w pierwszych 3 setkach.
                    • jottka Re: apropo biedy pałysów 10.11.06, 14:09
                      no pomijając rozrywkową odpowiedź laury nt. poziomu studiów medycznych u nasz i
                      w usa, to jednak to cokolwiek dziwne jest, a raczej było


                      on musiał był studiować na samym początku lat 80. - nieśmiało nadmieniam, że to
                      były lata, kiedy trudno było do naszego kraju wjechać i wyjechać, że trudno mi
                      sobie wyobrazić, żeby matka polka w usa w takim czasie wysyłała syna do kraju na
                      studia medyczne, żeby syn, po szkołach w stanach, ponoć niegłupi, chcący
                      studiować medycynę, jechał ją studiować do bardzo dalekiego kraju, którego
                      dyplom nie był naówczas nigdzie uznawany (tzn. zakładał od razu, że będzie
                      pracował tylko u nas i za nasze pieniądze albo też że będzie musiał przejść
                      długi, trudny i kosztowny proces nostryfikacji dyplomu), że musiał być jednak
                      potwornie beznadziejny, skoro na żadne studia medyczne nie mógł sie u siebie
                      załapać (bo to jest argument dzisiejszy dla, powiedzmy, norwega czy niemca,
                      którzy blisko mają, ale nie dla amerykanina w latach 80., nie mówiąc o bezsensie
                      dyplomu, którego wtedy nigdzie nie uznawano) - a podobno taki świetny neurolog:)
                      litości

                      takie działanie miało sens w przypadku humanisty - slawisty, polonisty,
                      historyka, socjologa, ale dla lekarza in spe w tamtym miejscu i czasie to
                      absurdalne posunięcie. drugim absurdem jest ta jego od razu sugerowana nędza
                      (np. muszą mieszkać z żoną u teściów), no przy tamtym przeliczniku dolarowym i
                      cenach mieszkań to jednakowoż nie uwierzę:) i co? - ta jego tak troszcząca sie o
                      synka mamusia wysyła go w sam środek komunistycznego reżimu, z groźbą wejścia
                      bratnich wojsk w każdej chwili, w pełen kryzys gospodarczy lat 80? a do tego
                      przecież to były lata reagana, walka z komuną i gwiezdne wojny w pełnej krasie:)
                      no niezwykle odporna psychicznie na wredną propagandę kobieta:)

                      to jest po prostu kolejny motyw a la rodziewiczówna, tylko że tamta zasłużona
                      autorka jednak przytomniejsza była w realiach:)
                      • yowah76 Re: apropo biedy pałysów 10.11.06, 14:30
                        A co do biedy jeszcze... mam wsrod znajomych troche lekarzy i nie zbieraja
                        jakos lebiody na zupe...jedno malzenstwo, juz starsze, wprawdzie on jest znanym
                        lekarzem i zarabia naprawde niezle, ale ona byla (juz na emeryturze) pediatra w
                        przychodni, stac ich bylo na normalne warunki, mieszkanie, dzialka, wychowanie
                        i wyksztalcenie dwojga dzieci, utrzymywanie od 15 lat dosc kosztownego hobby
                        corki; pare lat temu wyprowadzili sie na wies, teraz z tego co wiem zostawiaja
                        corce dom i stajnie a sami buduja nowy. Drugie malzenstwo, on lekarz, ona
                        pracownik naukowy, mieli dwa duze mieszkania, jedno pod sufit zapchane
                        antykami, takze dwojka dzieci, takze wyprowadzili sie na wies, podobno warunki
                        maja wielce luksusowe - a nie wygladaja jakby sobie od ust odejmowali... Moi
                        inni znajomi, oboje nauczyciele, jakies 5 lat po slubie, nowe mieszkanie,
                        wyposazenie... jakby p. MM o biednych zootechnikach pisala;-) to zrozumiem. Ale
                        bez przesady...
                        A w ogole jak im tak zle to dlaczego nie emigruja, teraz juz mozna... samoloty
                        lataja czesto, nie moglby Mareczek, ktory i tak jest wiecznie obecny
                        nieprzytomny spedzic roku w Anglii za 50-60000£ rocznie, a z rodzina spedzac
                        weekendy?
                  • dakota77 Re: apropo biedy pałysów 10.11.06, 15:17
                    laura-gomez napisała:

                    > ogólnie szkolnictwo w Polsce stoi na wyższym poziomie niz w USA

                    Interesujaca teoria. Moze polska szkola podstawowa daje dzieciom wieksza wiedze ogolna niz
                    amerykanska, ale uczelnie maja w USA naprawde dobre. Ktoraz to polska uczelnia jest lepsza od MIT
                    czy Cornell?
                    • zgred1967 Re: apropo biedy pałysów 10.11.06, 15:51
                      Akurat w konkursie TopCoder to studenci UW
                      wygrywają z MIT i Cornell, nie mówiąc o reszcie
                      świata.

                      A co do szkoły podstawowej, to zaczynam się obawiać,
                      że zbliżamy się do USA. Chociaż nie wiem.
                      • zgred1967 Re: apropo biedy pałysów 10.11.06, 15:54
                        A uczelnie to tam mają poziom
                        od najwyższego do najniższego.
                        Nic dziwnego - przy tej liczbie
                        szkół wyższych i lepszym systemie
                        ich finansowania.
                        • dakota77 Re: apropo biedy pałysów 10.11.06, 20:35
                          Alez oczywiscie ze uczelnie maja tam rozny poziom. Ukonczenie community college w jakims odludziu
                          nie jest zadnym powodem do chluby, choc widzialam tam ludzi i z takimi naklejkami na samochodach.
                          No ale jednak sa tam uczelnie o poziomie, o ktorym wiele uczelni w naszym kraju moze tylko
                          pomarzyc. Cornell ma swietne prawo i medycyne, wynikami konkursu dla programistow nie
                          przejmowalabym sie zbytnio w ich przypadku:)
                      • ready4freddy Re: apropo biedy pałysów 11.11.06, 00:55
                        zdarza im sie, to prawda. ale glowe ci daje, ze dyplom z MIT jeszcze dlugo bedzie wart cala paczke dyplomow z PW (o polibude warszawska ci chodzilo jak rozumiem, bo kierunki techniczne na uni to jakas pomylka) w przypadku machania nim przed nosem potencjalnemu pracodawcy. kwestia prestizu i srodkow, ale nie tylko.
                        • zgred1967 Re: apropo biedy pałysów 13.11.06, 16:20
                          ready4freddy napisał:

                          > zdarza im sie, to prawda. ale glowe ci daje, ze dyplom z MIT jeszcze dlugo bedz
                          > ie wart cala paczke dyplomow z PW (o polibude warszawska ci chodzilo jak rozumi
                          > em, bo kierunki techniczne na uni to jakas pomylka) w przypadku machania nim pr
                          > zed nosem potencjalnemu pracodawcy. kwestia prestizu i srodkow, ale nie tylko.

                          Com napisałm - napisałem. Chodziło mi o UW - to oni wygrywali z MIT.
                          Sam dyplom UW jest mniej warty niż dyplom MIT, ale jak się pokaże, że się
                          wygrywało TopCoder, to pewnie wtedy jest inna rozmowa...
                          Akurat informatyka jest kierunkiem bardziej zbliżonym do matematyki,
                          niż technicznym i dlatego Twoja opinia nie jest tu sprzeczna.
                  • laura-gomez Re: apropo biedy pałysów 12.11.06, 11:18
                    --------------------------------------------------------------------------------
                    >ogólnie szkolnictwo w Polsce stoi na wyższym poziomie niz w USA

                    a to znaczy, że chodzi zarówno o szkoły podstawowe i średnie (to, że mają
                    wyższy poziom niż te amerykańskie i zachodnioeuropejskie nie podlega dyskusji),
                    a nie tylko o wyższe. jak wiadomo, w każdym kraju jedne uniwersytety są
                    bardziej prestiżowe, drugie mniej albo wcale, Uniwersytet Warszawski i
                    Jagielloński mają akurat bardzo wysoki poziom. zresztą mam kolegę w USA, który
                    studiuje na dobrym uniwersytecie, dość trudny kierunek (związany z infromatyką)
                    i to od niego wiem, że o wiele trudniej skończyć studia w Polsce niż w USA, u
                    nas materiał jest obszerniejszy, wykładowcy więcej wymagają.. jego zdaniem nie
                    mamy się czego wstydzić, a wręcz wprost przeciwnie
                    • jottka Re: apropo biedy pałysów 12.11.06, 21:08
                      laura-gomez napisała:


                      > >ogólnie szkolnictwo w Polsce stoi na wyższym poziomie niz w USA
                      >
                      > a to znaczy, że chodzi zarówno o szkoły podstawowe i średnie (to, że mają
                      > wyższy poziom niż te amerykańskie i zachodnioeuropejskie nie podlega dyskusji)


                      frapujące info:) to dlaczego w badaniach sprawności szkolnej czy jak to sie
                      nazywa nieodmiennie najlepiej w naszym europejskim tylko grajdołku wypadają
                      finowie, a nasza młodzież hurtem smętnie (bo jak wszyscy, to wszyscy, zawodówki
                      boleśnie ciągną w dół, a reszta też tak niekoniecznie)



                      > a nie tylko o wyższe. jak wiadomo, w każdym kraju jedne uniwersytety są
                      > bardziej prestiżowe, drugie mniej albo wcale, Uniwersytet Warszawski i
                      > Jagielloński mają akurat bardzo wysoki poziom.


                      no to dlaczego - jak ktoś już słusznie wspomniał - w ogólnoświatowym rankingu
                      uczelni nawet sie do trzeciej setki nie załapały? wstrętny spisek harvardu z
                      oksfordem?:) ty chyba nie bardzo sie orientujesz w metodach oceniania szkół
                      wyższych, na takie punktacje wpływają np. istotnie liczby publikacji naukowców
                      danej uczelni w prestiżowych pismach branżowych, a z tym jest niestety u nas
                      bardzo cienko od ładnych paru lat, wpływa poziom zaplecza (czyli wszelkie
                      biblioteki i laby), a z tym jest jeszcze gorzej.

                      i nie chodzi mi tu o deprecjonowanie wybitnych często ludzi i zespołów w
                      poszczególnych instytutach, ale nasze szkolnictwo wyższe jako całość leży i
                      przebiera nóżkami w powietrzu - młodzi obiecujący naukowcy masowo niestety
                      wybierają kariery na zachodzie nie dlatego, że tacy chciwi na forsę, tylko
                      dlatego, że tam będą mogli prowadzić badania, o których tutaj z różnych powodów
                      nawet nie pomarzą

                      • laura-gomez Re: apropo biedy pałysów 13.11.06, 13:09
                        >w ogólnoświatowym rankingu
                        > uczelni nawet sie do trzeciej setki nie załapały

                        chciałabym zobaczyć ten ranking

                        >młodzi obiecujący naukowcy masowo niestety
                        > wybierają kariery na zachodzie nie dlatego, że tacy chciwi na forsę, tylko
                        > dlatego, że tam będą mogli prowadzić badania, o których tutaj z różnych
                        powodów
                        > nawet nie pomarzą

                        moja pani profesor jest akurat innego zdania; twierdzi, że największym
                        czynnikiem wpływającym na robienie przez POlaków kariery naukowej za granicą sa
                        wyższe zarobki, a na drugim miejscu chęć zdobycia doświadczenia itd.

                        rzeczywiście szkoły w USA mają bardzo wysoki poziom: kiedy mój kolega
                        przyleciał tam z Polski posłano go o dwie klasy wyżej, bo materiał był taki
                        trudny, że nie potrafił sobie z nim poradzić...
                        Ludzie tam nie wiedzą nawet, że Polska leży w Europie, bo ich zdaniem jesteśmy
                        częścią Rosji, a po naszych ulicach chodzą białe niedźwiedzie. Samochodów to my
                        na oczy nie widzieliśmy, podobnie zresztą jak telewizorów czy lodówek.. zresztą
                        w Europie myślą o nas podobnie.. a ja mimo, że uczęszczam do polskich szkół
                        o "bardzo-niskim-poziomie" orientuję się, który kraj leży na którym
                        kontynencie, jaką ma kulturę i historię..
                        • dakota77 Re: apropo biedy pałysów 13.11.06, 13:22
                          Prawda jest, ze wiedza ogolna Amerykanow niestety mocno szwankuje, ale zwykle maja za to bardzo
                          dobra wiedze specjalistyczna. Reszta swiata ich zwyczjanie nie interesuje. Nas z kolei cale zycie
                          zarzuca sie masa niepotrzebnej w zyciu wiedzy, choc osobiscie wole wiedziec za duzo niz za malo:)
                          Nie rozumiem tego o toim koledze- poslano go dwie klasy wyzej, bo nie mogl sobie poradzic z
                          materialem? To byla ironia?
                          Lauro, jezeli cala twoja wiedza o amerykanskim szkolnictwie sprowadza sie do doswiadczen jednego
                          kolegi, to jest to chyba jednak wiedza dosc ograniczona.
                          Ja nie studiowalam na uczelni o niskim poziomie, tylko na UJ, ale nie powazylabym sie o stwierdzenie,
                          ze jest lepszy od uczelni z Ivy League na przyklad.
                          • laura-gomez Re: apropo biedy pałysów 13.11.06, 14:03
                            >Nie rozumiem tego o toim koledze- poslano go dwie klasy wyzej, bo nie mogl
                            >sobie poradzic z
                            >materialem? To byla ironia?

                            tak, to była ironia
                            a rankingi dziękuję
                            • laura-gomez Re: apropo biedy pałysów 13.11.06, 14:05

                              > a rankingi dziękuję

                              miało być oczywiście: "za rankingi"
                        • dakota77 Re: apropo biedy pałysów 13.11.06, 13:30
                          laura-gomez napisała:

                          > >w ogólnoświatowym rankingu
                          > > uczelni nawet sie do trzeciej setki nie załapały
                          >
                          > chciałabym zobaczyć ten ranking

                          Use Google, Luke.
                          www.webometrics.info/top3000.asp
                          Moze cos przeoczylam, ale pierwsza polska uczelnia na liscie, UJ, zajmuje miejsce 528, o ile sie nie
                          myle. Przed nami sporo uczelni europejskich, glownie skandynawskich. Faktycznie mamy rewelacyjne
                          wyniki.
                        • jottka Re: apropo biedy pałysów 13.11.06, 13:38
                          laura-gomez napisała:

                          > chciałabym zobaczyć ten ranking



                          psze bardzo:)

                          ed.sjtu.edu.cn/ranking.htm
                          a tu masz króciutki a jasny komentarz na temat tego raportu:

                          tinyurl.com/y936o5


                          a poza tym - jak by to ująć - opinia kolegi czy zdanie niewątpliwie zasłużonej
                          pani profesor nie jest jednak przekonującym ogół argumentem w tego typu
                          dyskusjach:) do tego zwykle służą statystyczne zestawienia oparte na
                          sprawdzalnej metodologii
                          • ready4freddy Re: apropo biedy pałysów 13.11.06, 20:07
                            ten ramnking fasynuje mnie odkad go pierwszy raz zobaczylem - moze dlatego, ze jedyny taki ranking, jaki udalo mi sie znalezc to ten wlasnie i znajduje sie na chinskim serwerze :) ale zarty na bok. metodologia wydaje sie (podkreslam: wydaje) sluszna, chociaz moznaby doprawdy polemizowac (np. z tym, ze 40% daja nagrody i publikacje wykladowcow i pracownikow, co moze sie zmieniac z roku na rok, w zaleznosci kogo i komu uda sie przyciagnac). a tak zupelnie mimo chodem wyraze moja skromna opinie ;), ze majac swodobny wybor, rownorzedna znajomosc wszystkich jezykow i nieograniczone srodki (innymi slowy mogac wybrac kazdy z nich) z pewnoscia wahalbym sie miedzy paryska Ecole Normale Superiore (99) a rzymska La Sapienza (100), majac za nic np. Univ Illinois - Urbana Champaign (25) czy nawet Univ Wisconsin - Madison (16). i pozostawiam sobie prawo obsmiania kazdego, kto bedzie mi wciskac, ze uniwersytet z pipidowy w srodku MidWest jest od owych europejskich uczelni 6 razy lepszy:)
                            • dakota77 Re: apropo biedy pałysów 13.11.06, 20:17
                              No ja w te potege Illinois czy Wisconsin absolutnie nie wierze. Nikt z moich amerykanskich przyjaciol
                              nie zdecydowalby sie na taka uczelnie, tak jak nie poszedlby studiowac w community college:). Ivy
                              League, Cornell czy Berkeley, owszem, ale Illinois?:)))
                              • ready4freddy Re: apropo biedy pałysów 13.11.06, 20:23
                                zwroc jeszce uwage na pozycje Carnegie Mellon wzgledem tych midwestowych poteg :)
                                • jottka Re: apropo biedy pałysów 13.11.06, 20:31
                                  eno, to jeszcze zależy, co bym chciała na danym uni studiować:) pamiętam, jak
                                  kiedys sie doczytałam, że samonajlepsi specjaliści od komunikacji zwierząt
                                  gromadzą się na uni którejś karoliny:) to wprawdzie nie moja działka, no ale
                                  jakże miła, nazwijmy to, decentralizacja

                            • zgred1967 Re: apropo biedy pałysów 15.11.06, 09:49
                              ready4freddy napisał:

                              > z pewnoscia wahalbym sie miedzy paryska Ecole Normale Superiore (99) a rzymska
                              > La Sapienza (100), majac za nic np. Univ Illinois - Urbana Champaign (25) czy n
                              > awet Univ Wisconsin - Madison (16). i pozostawiam sobie prawo obsmiania kazdego
                              > , kto bedzie mi wciskac, ze uniwersytet z pipidowy w srodku MidWest jest od owy
                              > ch europejskich uczelni 6 razy lepszy:)

                              Gdyby nie Univ Illinois - Urbana Champaign, tobyś z całym szacunkim nie
                              mógł pisać tego, co piszesz. Bobyś nie miał przeglądarki internetowej.
                              • ready4freddy Re: apropo biedy pałysów 15.11.06, 10:15
                                tez prawda :) nie watpie, ze kazda z tych uczelni czyms sie zasluzyla, moze nawet czyms baaaardzo waznym, tym niemniej.. podkreslam, gdybym mial pelna swobode wyboru.. to jednak wybralbym La Sapienza, zalozona w czasach, kiedy nie tylko nie bylo University of Illinois, ale tez stanu Illinois jako takiego, ani nawet Kolumba, ktory moglby odkryc pozniejsze USA :)
                                swoja droga bardziej fascynuje mnie ten U.of Wisconsin w Madison - rozumiem, ze swoje 16 miejsce zawdziecza badaniom nad komorkami macierzystymi, ale moze to tez sie przyczynilo:
                                "Wisconsin also holds the distinction as the nation's number one "party school", according to the 2005 Princeton Review's annual survey and the May 2006 issue of Playboy magazine. This year's Princeton Review's survey, Wisconsin dropped to fourth place, but took the crown for the most beer. "

                                ;)

                                ps. oczywiscie zrobilem blad, i to potworny - Superieure, nie Superiore. ten wloski mnie oglupia :)
                                • zgred1967 Re: apropo biedy pałysów 15.11.06, 10:56
                                  Twoje umiłowanie tradycji jest doprawdy zaskakujące.
                                  A co powiesz o Gregorianum? :-)))))))

                                  Swoją drogą w USA trudniej założyć kuzynowi wydział
                                  badań w nieistniejącej dziedzinie nauki. To znaczy
                                  może i łatwiej. Ale nie za publiczne pieniądze.
                                  • ready4freddy Re: apropo biedy pałysów 15.11.06, 11:13
                                    > Twoje umiłowanie tradycji jest doprawdy zaskakujące.
                                    mnie tez zaskakuje :) zwazywszy, ze tak naprawde moje wymarzone uczelnie to CalTech i MIT :)

                                    > Swoją drogą w USA trudniej założyć kuzynowi wydział
                                    > badań w nieistniejącej dziedzinie nauki. To znaczy
                                    > może i łatwiej. Ale nie za publiczne pieniądze.

                                    nawiazujesz do czegos konkretnego?
                                    • zgred1967 Re: apropo biedy pałysów 15.11.06, 11:33
                                      Nawiązuję. Ale ponieważ zapomniałem szczegółów,
                                      więc może nie powinienem nic pisać.

                                      > mnie tez zaskakuje :) zwazywszy, ze tak naprawde moje wymarzone uczelnie to Cal
                                      > Tech i MIT :)

                                      Jeśli do tych dwu Cię nie przyjmą, to masz jeszcze
                                      takie cieniasy jak: Brown, Rice, UC@LA, UC@Be, Texas A&M,
                                      Texas@Austin, Rochester. Już więcej nie pamiętam.
                                      Tak wiele czasu upłynęło w naszym pueblo.
                                      • ready4freddy Re: apropo biedy pałysów 15.11.06, 11:50
                                        juz chyba nigdzie mnie nie przyjma, za stary jestem, a dopoki nie wygram w Superenalotto, porzucenie pracy i zywot studenta-po-raz-drugi raczej mi nie grozi :)))
                              • zgred1967 Re: apropo biedy pałysów 16.11.06, 11:27
                                Mieliście pecha, Nivellen.
                                Ze wszystkich świątyń Krainy Wielkich Jezior
                                musiliście wybrać akurat chram Światowego Pająka
                                (World Wide Web)?
            • laura-gomez Re: Kompletnie zaślepione wcielenie subiektywizmu 10.11.06, 08:06
              >Slowa nie ma o zadnej ginekologii ani korupcji
              o korupcji nie, ale jest wyraźnie napisane, że ojciec Diany jest ginekologiem
              • baba67 Re: Kompletnie zaślepione wcielenie subiektywizmu 10.11.06, 09:40
                Gdzie ?
                Podaj strone-jestem zniesmaczona swoim brakiem uwagi przy czytaniu.
                Nawiasem mowiac dobry ginekolog nie musi zabijac zeby dobrze zyc.Wystarczy byc
                specjalista od lecenia nieplodnosci.
                • laura-gomez Re: Kompletnie zaślepione wcielenie subiektywizmu 10.11.06, 09:50
                  przepraszam.. pisze tylko, że ojciec Dianki "jest zmęczony po porodzie"
                  (s.121); utkwiło mi w pamięci, że to ginekolog, więc byłam pewna, że Autorka
                  napisała to wprost
                  • mmk9 Re: Kompletnie zaślepione wcielenie subiektywizmu 10.11.06, 10:08
                    No więc jest ginekologiem. W porodzie może jeszcze uczestniczyć anestezjolog,
                    ale nie ma chyba powodu, aby był szczegolnie zmęczony.
            • the_dzidka Re: Kompletnie zaślepione wcielenie subiektywizmu 10.11.06, 20:26
              > wszyscy razem macie post socjalistyczne urazy.

              ?!?!

              > Nie ma nic zlego w tym, ze ktos zarabia na swej wiedzy medycznej.

              Jak widać, MM ma inne zdanie. A propos postsocjalistycznych urazów.
              • baba67 Re: Kompletnie zaślepione wcielenie subiektywizmu 11.11.06, 10:52
                No wlasnie-tu bym sie zgodzila..ma postsocjalistyczne urazy, ma, ale my nie
                musimy dawac sie podpuszczac.Poza tym naprawde bycie ginekologiem nie znacza
                zbijania kasy na nielegalnych skrobankach,. bardzo dobrze sobie zyja specjalisci
                od nieplodnosci, a takze od porodow w prywatnych klinikach. zatem nie
                przypisujmy MM wiecej niz zostalo napisane.
                Ojciec Dianki moze nie jest subtelnym czlowiekiem i jako ideal tescia nie jest
                przedstawiony na pewno.To co mnie drazni, to podkreslanie tego zapracowania i
                biedy Palysow.Nie tylko ja zauwazylam, ze nawet nie bedac ginekologiem i nie
                majac prywatnej praktyki jesli sie tylko pracuje co oni(czyli na okraglo) na
                wakacje sie zarobi.
                I ze oni sa tacy wspaniali, tacy szlachetni-nie wiem co jest szlachetnego w
                harowaniu za grosze kosztem kontaktow z dziecmi(zabiegana Ida, zaspany wiecznie
                Marek)i ograniczaniu srodkow na jakis wspolny wyjazd wakacyjny zeby pomoc
                ciezarnej siostrzennicy.ja bym to okreslila innym slowem. I jeszcze raz
                powtarzam-wolalabym za meza ojca Diany niz pierdolowatego Ignaca.
                • onion68 Re: Kompletnie zaślepione wcielenie subiektywizmu 11.11.06, 17:56
                  Gdyby był ci on specjalistą od leczenia niepłodności, toby o nim MM z
                  nabożeństwem pisała. Ponadto wysokiej klasy specjaliści nie asystują raczej
                  przy porodach. Myślę, że to zwykły rzemieślnik w tym fachu. Ja odniosłam takie
                  wrażenie, jakie odniosłam. Poza tym trudno, aby to było wprost napisane jako
                  obserwacja poczyniona przez nieletniego Ignasia.
                  Przepraszam za osobiste pytanie, jeśli nie chcesz, nie odpowiadaj. Czy zawsze
                  oceniasz postaci literackie z perspektywy, jakim mężem byłby dla Ciebie dany
                  osobnik? Bo to już któraś Twoja uwaga w tym stylu.
                  • baba67 Re: Kompletnie zaślepione wcielenie subiektywizmu 11.11.06, 18:04
                    Tak. Albo przyjacielem-moj typ tak ma.Moj maz przypomina troche Bogumila.
                    A Ty sie dajesz podpuszczac.Moze specjalisci od nieplodnosci nie asystuja przy
                    porodach, ale Ci co asystuja w prywatnych klinikach, tez narzekac nie moga.Nie
                    musza byc zreszta wybitni-wystarczy, e sie zalapoe do sektora prywatnego, albo
                    miec kase na wlasna klinike.
                    Uczciwego bogacenia sie na byciu dobrym lekarzem czy kimkolwiek nie uwazam za
                    nic zdroznego.Etos lekarza-Judyma i nauczycielki-silaczki poczynil wiecej zlego
                    niz dobrego.
                  • yowah76 Re: Kompletnie zaślepione wcielenie subiektywizmu 11.11.06, 18:52
                    Kosciol kat. to za leczeniem nieplodnosci a juz szczegolnie w formie pomocy w
                    poczeciu chyba nie przepada, zreszta taki gin. wrogiem jest tak czy tak bo
                    antykoncepcje szerzy.
                    • baba67 Re: Kompletnie zaślepione wcielenie subiektywizmu 11.11.06, 20:35
                      Leczenie nieplodnosci to nie tylko poczecie in vitro-jest wiele par, ktore leczy
                      sie inaczej i to skutecznie. Nic nie wiem o tym, zeby KK przeciwial sie leczeniu
                      nieplodnosci.
                      Ale ja juz zyje dosc dlugo i tyle juz absurdalnych opinii na temat rzekomej
                      nauki KK slyszalam , ze juz malo co mnie zdziwi.
                      • yowah76 Re: Kompletnie zaślepione wcielenie subiektywizmu 12.11.06, 20:51
                        I o in vitro glownie mi chodzilo, chociaz teraz co poniektore oszolomy chca
                        ograniczyc antykoncepcje jako taka...
                        ...i skonczy sie jak u Monty Pythona...
                        • baba67 Re: Kompletnie zaślepione wcielenie subiektywizmu 13.11.06, 10:20
                          A in vitro sie sprzeciwia, fakt.Metoda termiczno objawowa to tez
                          antykoncepcja,zatem oszolomy ktore sa przeciw antykoncepcji w ogole chca byc
                          bardziej katolickie pd papieza.
                          • ginestra Re: Kompletnie zaślepione wcielenie subiektywizmu 14.11.06, 00:04
                            Co do metody objawowo-termicznej, to na 99% jestem pewna, ze Kosciol Katolicki
                            nie okreslilby jej nigdy mianem ANTYKONCEPCJI z tego powodu, ze jest przeciwny
                            wlasnie antykoncepcji (w mysl etymologii tego slowa: czegos przeciw-poczeciu).
                            Ja kiedys wiele cztalam nt. tej metody w ujeciu KK i propagowana idea jej byla
                            wlasnie taka, zeby nie dzialac przeciw poczeciu tylko uszanowac naturalny
                            (stworzony przez Boga rytm plodnosci). I zapadlo mi w pamiec tez takie zdanie,
                            z tego koscielnego opracowania, ze istnieje niebezpieczenstwo, ze pary, ktore
                            wyspecjalizuja sie w tych obserwacjach i pomiarach doprowadzajac znajomosc tej
                            metody do perfekcji (o ile sie to w ogole da przy zywym organizmie - przyp.
                            moj), to wowczas moga zaczac traktowac ja jako metode antykoncepcyjna czyli
                            beda celowo i z powodzeniem stosowac ja dla unikniecia poczecia, a to jest
                            naduzyciem tej metody i zlem.

                            Medoda ta ma bowiem nauczyc ludzi jakos wspoldzialac ze Stworca i jednakowoz
                            czasem tego poczecia chciec lub, innymi slowy, maja oni nie zabijac potencjalu
                            poczecia dziecka jaki w tej metodzie jest gdzies wewnetrznie ukryty.

                            Tak mniej wiecej rozumiem to czego dowiedzialam sie o tej metodzie. Mysle, ze
                            faktycznie potrzeba do jej stosowania duzej otwartosci, odwagi, uduchowienia,
                            ufnosci w to, ze ta otwartosc i zdanie sie troche na wole boska a nie swoja nie
                            moze nie przyniesc zlych owocow itp., czyli potrzeba takiej zupelnie innej
                            perspektywy myslenia niz ta, ktora jest powszechna w dzisiejszym swiecie. Taka
                            jakby zgoda na to, zeby moim zyciem dysponowal Bog, a nie ja. I stosuje sie te
                            dni plodne i nieplodne, ale wiedzac, ze ich granice sa rozmyte, i ze nawet
                            jesli przez pare lat nie dojdzie do poczecia, to praktycznie predzej czy
                            pozniej dojdzie, nieoczekiwanie i na prozno by potem obliczac i dociekac wstecz
                            jak do tego doszlo, bo tak po prostu mialo byc.

                            Jesli chodzi o pania MM, to ja widzialabym jej poglady, wyrazone poprzez
                            przyklad jej bohaterow, wlasnie tak.
                            Pozdrawiam
                            • baba67 Re: Kompletnie zaślepione wcielenie subiektywizmu 14.11.06, 10:59
                              A wiesz, rzeczywiscie, mozna tak interpretowac i chyba poprawniej-slowo
                              antykoncepcja. Niemniej w powszechnym rozumieniu to kazde dzialanie, ktore
                              pozwala uniknac zaplodnienia jest antykoncepcja, jezyk zyje swoim zyciem.
                              Co do wartosci duchowych w ktorymi trzeba zyc, zeby metode obj-term stosowac, to
                              racja, chociaz znam osobe srednio religijna, za to zapalona zielona, ktora gumy
                              nie lubi, a metode uwaza za zgodna z natura i z powodzeniem stosuje(dzieci sztuk 2).
                              Takze ta metoda nie jest li i jedynie dla UDUCHOWIONYCH KATOLICZEK( za ktora
                              sie zreszta nie uwazam rowniez-po prostu lubie byc konsekwentna w swoich wyborach).
                              • ginestra Re: Kompletnie zaślepione wcielenie subiektywizmu 14.11.06, 23:10
                                Zgadzam się i ja, że do tej metody trzeba mieć jakieś osobiste przekonanie i
                                rozumieć własne powody, dla których się ją wybiera. I podziwiam osoby, które
                                właśnie do tej metody się przekonały, bo cechuje je taka naprawdę odważna
                                postawa oraz akceptacja i gotowość przyjęcia tego, że nie wszystko musi być po
                                ich myśli, że nie nad wszystkim można (czy też trzeba) mieć kontrolę, że bywają
                                naprawdę ciekawe i nieprzewidziane wydarzenia i zwroty akcji w życiu, że życie
                                jest właśnie wtedy barwne, ciekawe i piękne i nas czegoś ciągle uczy, choć
                                czasem jest trudno. Zresztą i tak życie jest większe od nas, i tak znajdzie
                                sobie zawsze własną drogę i jakoś nas przechytrzy, niezależnie od tego jak
                                precyzyjnie staralibyśmy się je układać. Oczywiście zawsze trzeba wybierać,
                                pytać siebie, o coś walczyć itd., ale o wiele lepiej jest też trochę tej
                                nieprzewidywalności życia zawierzyć i ją akceptować, zawsze zostawiać jakiś
                                margines na wydarzenia, których nie było w naszym scenariuszu - no i niczego
                                się nie bać, podejmować ryzyko i akceptować je, bo jest ono przecież częścią
                                życia. Ojej, ale się rozpisałam, ale to taka refleksja, w sumie wciąż w temacie.

                                Pozdrawiam!
    • wierszyk-pana-leara Tatuś Dianki 13.11.06, 23:52
      wydaje mi się, że Tatuś Dianki, może uczciwie zarobić i na ów bungalow i na
      przepasioną wilijkę w centrum.To co mnie najmniej w nim ekhem... pociąga to ta
      niezmącona wiara we własną nieomylność. Ordynator, wokół którego wiją się
      przymilnie asystenci, pielęgniarki starają się odgadnąć w myśli następne
      polecenie, pacjenci, którzy słów doktora słuchają jak wyroczni, mogą trochę
      namącić w głowie.Doktora Kowalika - w dodatku pełnokrwistego maczo-też trochę
      wzięło.

      Podobnie pompuje się EGO niektórym wykładowcom wyższych uczelni, to też OSOBY,
      KTÓRE WIEDZĄ LEPIEJ. Dla mnie, podobną mentalnie do Tatusia Dianki osobą, jest
      Alma Pyziak i jeśli miałabym snuć porównania, to nie problem kasy byłby dla
      mnie kluczowy, tylko samozadowolenie i przekonanie o własnej wyższości i
      nieomylności sądów.
      • wierszyk-pana-leara Re: Tatuś Dianki 14.11.06, 00:29
        acha, acha , acha ( czyli ekstatyczny PeeS)
        a co do wyjazdów Państwa Pałysów na wakacje ,to pamiętajcie ,że mówimy tu o
        Idzie ,która zwiała z zielonych macek przyrody w Czaplinku. Dla niektórych
        żywiołem jest miasto, a wieś pozostaje "miejscem, gdzie spacerują surowe
        kurczęta" . Może Pałysowie należą do tego właśnie gatunku?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka