the_dzidka
25.09.06, 22:06
O subiektywizmie w Jeżycjadzie właściwie wałkujemy od miesięcy; ten temat
pasuje też i do wątku przyszpilonego, i do "dla czytelników", ale tam się
robi już trochę gęsto. Pozwolicie, że zacznę nowy wątek? :)
Przyszło mi do głowy, kiedy na moment oderwałam się od kompa (kurde, przez te
dyskusje na temat CP odświeżam forum co pięć minut i w pracy, i w domu) i
wyszłam na balkon nakarmić zwierzątko (czyli zapalić papierosa), no więc
przyszło mi do głowy, że ... coś przyszło mi do głowy ;)
Jak się dowiadujemy z CP, Diana ze swoim ojcem-ważnym-ordynatorem mieszka w
pięknej willi przy parku Moniuszki. Prawdopodobnie przy ulicy Chopina (o czym
pisałam w sąsiednim wątku). A jest to króciutka uliczka (6-7 willi)
wyjątkowej urody, przy której - i to też o czymś świadczy - przez długie lata
miały swoją siedzibę konsulat rosyjski (wcześniej radziecki) i amerykański (a
jak wiadomo, w żadnym mieście konsulaty nie powstają na blokowiskach ani w
zapyziałych dzielnicach robotniczych).
No i teraz weźmy Mamerta. Mamert przeciez mieszka (lub mieszkał jeszcze do
niedawna) w pięknie położonej willi w centrum Poznania, w cichym, pięknym
zakątku, tuż obok Opery, przy Teatralce. Willa jest stara i naprawdę piękna
(wystarczy przejść się na Teatralkę i metodą eliminacji dojść do wnioksku,
która to willa). Obiektywny obserwator uznałby, że Mamert jest górą - mieszka
w ścisłym, prestiżowym centrum miasta, a jednocześnie w cichym zakątku.
Ad rem. Zostajemy poinformowani o przepięknej, eleganckiej willi ordynatora,
której położenie oraz wystrój sugerują- wg narratora - że pan ordynator nie
należy do tej samej kategorii lekarzy, co Ida i Marek Pałysowie. Inymi słowy,
że prawdopodobnie jest uczciwy inaczej, i niesympatyczny (vide jego władczy
stosunek do poddanych nad jeziorem, i pytanie do Ignasia, czy jego rodzice
też mają tu BUNGALOW. Oraz wystrój jego bungalowu ;).
A przeciez Mamert z rodziną przez wiele lat wynajmował kątem locum na
poddaszu willi należącej do ciotki Lili. Przy czym musieli się tam grzecznie
i cicho zachowywać ("Kłamczucha"), żeby nie zirytować krewnej, i wszelkie
decyzje musieli z nią konsultować. Dopiero palec losu sprawił, że Mamertowie
tę willę odziedziczyli po ciotce, i teraz oni mogą wynajmować poddasze Rojkom.
Pan doktor ordynator został a priori przypisany do grona lekarzy arogantów-
łapówkowców, a gdyby ktoś nie znał losów Mamerta, mógłby pomyśleć o Mamercie
to samo!! A skąd wiemy, że willa przy ulicy Chopina nie była odziedziczona
przez pana doktora ordynatora jeszcze z dziada pradziada? Może mógł się
wprowadzić na obszerne pokoje willi dopiero pięć lat temu, kiedy umarł
dziadek od babci-Alexis, a wcześniej całą trójką razem z Dianką gnieździli
się w dwóch pokojach na poddaszu? No?