Dodaj do ulubionych

Młodzież "gadająca o niczym"

26.09.06, 16:25
Już w innych wątkach pojawiały się opinie na temat coraz mniejszego
zrozumienia świata młodzieży przez MM, ale mnie poruszył pod tym względem
zwłaszcza opis ludzi w parku, których widzi Ignaś, m.in.:
"chichoczące licealistki o farbowanych włosach, przeznaczające czas spaceru na
gadanie o niczym. Dwie takie przechodziły właśnie leniwie przed Ignasiem i
niechcący usłyszał fragment ich rozmowy:
-... przyszedł po mnie, a mój tata wyrzucił go za drzwi! - mówiła chuda w
spodniach
- Uau! - powiedziała druga, z włosami do pasa.
- Ja mam problemy z tą rodziną, mówię ci.
- To są problemy? Ja to mam problemy! Mnie wczoraj paznokcie odpadły!"

Faktycznie, gadanie o niczym. Licealistki zwierzające się sobie nawzajem z
problemów z rodzicami, chłopcami, a także przejmujące się kwestią wyglądu to
curiosum i degrengolada. Powinny dyskutować o Senece i mieć stoickie podejście
do życia.
Ach, jakże mi żal nastoletnich Cesi, Anieli czy Gabrysi! Czy choćby i
młodszych - Elki i Pulpecji...
Obserwuj wątek
    • verdana Re: Młodzież "gadająca o niczym" 26.09.06, 16:36
      Moze dlatego Borejkowie ze soba nie rozmawiają? Bo o czymże tu rozmawiać?
      To jak tych dwóch cadykow w pociągu. Milczą. Żyd jadący z nimi w przedziale w
      końcu pyta zrozpaczony "Myślałem, ze będzie wielka dyskusja, że się czegos
      dowiem, a wy , Rebe, milczycie. Dlaczego? Na to cadyk odpowiada. Ja jestem
      wielki cadyk i wiem wszystko. On jest wielki cadyk i też wie wszystko. No to o
      czym my mamy ze sobą rozmawiać?"
      Jeżeli rozmowy o codziennym życiu, uczuciach, ubraniu i tzw. "duperelach" sa
      ponizej godnosci, to niewiele pozostaje do gadania. Wymiana faktów i
      ciekawostek, tudzież rozmowy o filozofii. Mam taki przypadek w rodzinie.
      Brrr...
      • iwoniaw Re: Młodzież "gadająca o niczym" 26.09.06, 16:41
        No własnie, coś w tym jest... Jeśli "gadaniem o niczym" jest wszystko nie będące
        monologiem filozoficznym (przeplatanym cytatami) lub recytowanie wieszczów, to
        faktycznie lepiej się nie odzywać. Przecież większość bohaterów to ludzie,
        którzy nie mogąc znaleźć partnera do rozmowy "na poziomie" woli już gadać do
        siebie, niż się zniżać do plebsu...
    • jottka re w temacie 26.09.06, 16:41
      ja w charakterze dygresji, ale siem nie moge powstrzymać:)


      pare dni temu szłam sobie śródmiejską krakowską ulicą i pchałam rower, bo
      ciasno, a przede mną szła młodzież +- szesnastoletnia, dwie one i jeden on -
      wyminąć ich nie mogłam (bo ciasno), no to pełzłam za nimi i słuchałam głośnego
      dialogu na tematy kulturalne.


      tzn. młodzież rozmawiała o kółku teatralnym, na które sie udawała, więc była to
      z definicji młodzież wysoce kulturalna, ale równocześnie język, jakim młodzież
      sie posługiwała, składał sie głównie z przerywników, że tak powiem ('słuchaj,
      k.., ja ci mówie, zaje.. ten ..., jak on .., to ja normalnie ..', no coś w tym
      stylu), więc zaczęłam mieć kłopoty ze środowiskowym przyporządkowaniem
      młodzieży:) ale nic to, idziemy dalej, a tu kolega obu panienek zagapił sie na
      wystawe czy coś, no nie zauważył, że one skręcają, więc jedna z nich sie obraca
      i woła czułym głosem na całą ulicę - 'krzysiek, ch.., no chodźże!'


      zawołany ocknął sie, uśmiechnął przepraszająco do wołającej i rzucił za nią w
      bramę, nad którą widniał dumny szyld gimnazjum katolickiego niepublicznego:) no
      żebym chwile wstrząsu przeżyła, to nie powiem, ale dysonans poznawczy szarpie
      mną do tej pory - jednakowoż nie byłam świadoma, że czteroliterowiec na ce-cha
      stał się we wszelkim znaczeniu publicznym słowem:)
      • berek_76 Re: re w temacie 26.09.06, 18:40
        Ja kiedyś nie mogłam jeździc autobusem, bo jak słyszałam, o czym i jakim
        słownictwem rozmawia większośc młodzieży, to miałam odruch wymiotny. Osttanio
        wyrobiłam sobie jakąś niewrażliwośc na te teksty, kto gdzie się jak uchlał i
        gdzie rzygał i mogę teraz spokojnie w autobusie poświęcic się lekturze.

        Ale faktem jest, że sensowne rozmowy, w autobusach zasłyszane, mogłabym na
        palcach jednej ręki policzyc.

        Ja rozumiem, że młodzież nie musi bez przerwy rozmawiac o sprawach wzniosłych,
        ale na podstawie próby komunikacji miejskiej, stwierdzam, że rozmawia wyłacznie
        o tym, kto z kim gdzie, kto ile wypił i jak się schlał oraz co starzy na to. A
        jakby chciec to zapisac bez słów niecenzuralnych, to o niczym nie rozmawiają.

        -----------------------
        Berek, mama Żaby (11.06.2002) i Dasi (19.03.2005)
        • verdana Re: re w temacie 26.09.06, 19:01
          A ja, dzięki podrózy autobusem miejskim zrozumiałam, dlaczego samolot lata.
          Tłumaczył to student fizyki studentowi filologii.
          A że jeżdżę autobusami czesto, to sporo takich rzeczy od mlodzieży się
          nauczyłam. Myślę, ze trochę tych głośnych rozmów o chlaniu i żyganiu to nie
          relacja z wczorajszej imprezy, tylko gadanie "pour epater les bourgeois".
          • verdana Re: re w temacie 26.09.06, 19:01
            Nie da się zyc w rodzinie dysortografików bez choćby częściowego
            zainfekowania...
          • croyance Re: re w temacie 27.09.06, 11:45
            Nie wiem jak Wy, ale jak ja bylam 16-latka, to klelam jak szewc i podniecalam
            sie strasznie opowiesciami kto z kim gdzie wypil - to bylo z kolei takie
            snobowanie sie inteligenckiej mlodziezy na margines (ideal niedoscigly:
            bezdomny narkoman).
            Rysowalysmy sobie z przyjaciolka czerwone kropki na zylach i wystawalysmy w
            tramwajach pozujac na uzaleznione, nieprzystosowane do swiata i niezrozumiane
            artystki.
            Nie daj Boze, jakby ktos mi wtedy powiedzial, ze jestem taka ladna, grzeczna i
            inteligentna dziewczyna - na topie bylo wlasnie byc zbuntowanym i wulgarnym :-D
            Wiem, ze to bylo strasznie glupie i dziecinne, ale tak bywa, coz.
            Jesli czytaliscie N. Hornby'ego "Long way down", jest tam taka wlasnie postac -
            nie pamietam imienia, Jess? Jill? Nastolatka, ktora sprawia wrazenie wychowanej
            w melinie, a okazuje sie byc (dobra, nie powiem, bo moze nie czytaliscie).
            To tez typowe, ze jesli widze niechlujnie ubranego i bredzacego nastolatka, co
            to wyglada jak zaniedbany przez odbywajacych przymusowy odwyk rodzicow, jest to
            z pewnoscia uczen prestizowej szkoly dla dzieci arystokracji w fazie
            kontestacji na "starych" (zazwyczaj ministrow, lordow, profesorow etc.)

            • berek_76 Re: re w temacie 27.09.06, 12:54
              Croyance - nie, ja się nie podniecałam wulgarnością, chamstwem i udawaniem
              narkomanki. Może dlatego, że życie nastoletnie upłynęło mi w dużej części w
              swoistym półświatku, gdzie ludzie pili na umór i wybijali sobie zęby nie po to,
              żeby komuś zaimponować, tylko tak po prostu. Notabene, w wieku lat nastu nie
              latałam tez na solarium i nie "robiłam sobie paznokci", więc chociaż wierzę, że
              dla kogoś to jest istotne, to jedynie na słowo :)

              Verdana - ja nie miałam na myśli, że cała młodzież jest taka. Miałam natomiast
              na myśli, że można odnieśc takie wrażenie - ja naprawdę nie miałam okazji
              słyszeć w autobusie sensownej rozmowy młodych osób. pewnie także dlatego, że te
              bezsensowne bywają prowadzone trzy razy głośniej. Nie byłam za to w stanie się
              skupić na lekturze artykułu, bo dwóch starszawych profesorów prowadziło tak
              interesującą dyskusję o polityce, że mi uszy urosły na pół metra :)

              Z tą głupio gadającą młodzieżą pewnie po prostu mam pecha. Ale może pani MM też
              ma, a jak na to się nałoży wiek i mentalnośc, to naprawdę nie dziwię się, że
              mogła dojść do wniosku takiego, jak nam się wydaje, że doszła ;)

              -----------------------
              Berek, mama Żaby (11.06.2002) i Dasi (19.03.2005)
              • croyance Re: re w temacie 27.09.06, 13:56
                No widzisza ja sie podniecalam - glupia bylam i tyle, ale przeciez jednak
                wyroslam na porzadna kobiete.
                Mowie o tym dlatego, zeby wlasnie nie szufladkowac ludzi z powodu ich
                mlodzienczych wybrykow, bo naprawde nastolatki zdolne sa do wielu glupich
                wybrykow i stylizowania sie na Bog wie kogo (zeby komus zaimponowac, bo to
                fajnie jest etc.). Ludzie z biednych rodzin czasem udaja, ze sa bogaci, bogaci
                udaja, ze sa biedni itd. itd. ludzka pomyslowosc nie zna granic, wiec nie
                stawialabym znaku rownosci pomiedzy mlodzieza upadla a ta uzywajaca wulgarnego
                jezyka, bo nie wiadomo, co sie za tym kryje.

                Nie jestem dumna z wszystkich numerow, ktore odstawilam rodzicom jako 16-latka,
                ale rozumiem, ze dorasta sie w rozny sposob. Dlatego fakt, ze dwie nastolatki
                gadaja glupio, naprawde nie przeklada sie na ich pozniejsze zycie ani
                wyksztalcenie i w ogole niewiele mowi o czymkolwiek, poza tym, ze taka akurat
                glupia faza im sie w zyciu trafila.

                Ja glupio gadalam przez wiekszosc lat nastoletnich, ale jakos mi to jednak nie
                przeszkodzilo zostac panna croyance :-) No, rozumiem, jakby mi to zostalo - ale
                jakos wyroslam z tego i teraz moge byc tylko zazenowana, jak sobie przypomne.

          • ssssen Re: re w temacie 31.10.16, 12:44
            Lata dzięki paradoksowi Bernouille'go ;)
      • nie.spokojna Re: re w temacie 28.10.16, 23:00
        Przemknęłam przez forum dwa razy (niezauważenie) więc witam się ponownie, żeby nie było, że jestem taka nieobyta i nie wiem jak się zachować między ludźmi :) A chcę dorzucić trzy grosze na temat tego, o czym napisała jottka. Siedzę na przystanku i czekam na tramwaj. Obok mnie siedzi chłopak. Tak na oko w wieku studenckim. Żaden margines. Podchodzi dziewczyna, ładna blondynka i uśmiecha się do niego promiennie. A chłopak warczy: – K...a! A w ryj chciałaś! Dziewczyna, nie przestając się uśmiechać usprawiedliwia się: – No, nie mogłam prędzej. (Z dalszej rozmowy wynika, że spóźniła się dziesięć minut). Chłopak nie wyglądał na żula, a dziewczyna na głupią! Więc jak to jest? Może to jest teraz norma? A może ja, spodziewając się, że chłopak wstanie, widząc podchodzącą do niego dziewczynę, że przemilczy spóźnienie (i ewentualnie zrobi jej wymówkę później, nie przy ludziach), jestem z innej planety...? Tyle lat już żyję, a wciąż szokuje mnie w tramwaju widok rozpartego na siedzeniu chłopaka i stojącej obok, wdzięczącej się do niego dziewczyny.
        • angazetka Re: re w temacie 29.10.16, 19:34
          "Więc jak to jest?"
          No różnie jest. To, co opisujesz, to raczej wyjątek, nie reguła.
          • truscaveczka Re: re w temacie 01.11.16, 13:19
            Mimo wszystko - chłopcy jakoś nie miewają blokady, by wyrażać się rynsztokowo w towarzystwie płci przeciwnej - także własnej dziewczyny. I to jest takie ... zasmucające. Ten brak szacunku.
    • limotini Re: Młodzież "gadająca o niczym" 26.09.06, 19:42
      Wiecie co, gdyby ta rozmowa pojawiła się jako cytat wśród przemyśleń starszego
      Ignaca, to bym to uznała za naturalne. Ale u I.G.? Przecież tak prawdopodobnie
      rozmawiają jego koleżanki w klasie czy koledzy z podwórka! Że co, ze on w ten
      sposób to on nie rozmawia?

      A poza tym, moje drogie (tym razem pytanie kieruję do żeńskiej części
      czytelnictwa), gdyby Wam odpadły starannie zrobione paznokcie, to to nie byłby
      problem? Że już o nieumiejętności porozumienia się z rodzicami nie wspomnę...
      • madame-bovary Re: Młodzież "gadająca o niczym" 27.09.06, 04:29
        Wy chyba udajecie tylko, ze nie rozumiecie o co chodzi?.. Byc może przytaczana scena nie należy do najbardziej udanych, ale wiadaomo przecież w czym rzecz - o powszechne spłycenie, spospolicenie i pustotę. Nie widzicie tego dookoła? Zazdroszczę...
        • verdana Re: Młodzież "gadająca o niczym" 27.09.06, 08:52
          Wybacz, ale czy naprawdę sądzisz, że taka rozmowa nastolatek swiadczy
          o "spłyceniu", "spospoliceniu" i "pustocie". O czym maja rozmawiać na ulicy
          dwie nastolatki? Wyłącznie o poezji Mickiewicza i utworach antycznych
          filozofów?
          No, bez przesady. Takie rozmowy, jakie prowadziły te dwie dziewczyny, są równie
          stare jak ludzkość.
          I każde poprzednie pokolenie oskarża młodzież o psucie obyczajów. Pierwsze
          wzmianki w tej materii znajdujemy na egipskich papirusach.
          • slotna Re: Młodzież "gadająca o niczym" 27.09.06, 09:32
            Wlasnie, wlasnie. Czasem kiedy jade z przyjaciolka autobusem i naprawde gadamy o glupotach, widze jakas zniesmaczona mine przedstawiciela starszego "dobrego" pokolenia. No pewnie, bo przeciez my nic tylko bounce, chlopaki, makijaz, ciuchy! Ja mam np. tendencje do zmieniania srodkow wyrazu w zaleznosci od stroju, taki niewinny fijoł, i ubrana w szerokie gatki i bluze z kapturem faktycznie rechocze czasem :))) i wypowiadam sie jak dresiara (poza "wlanczac" oczywiscie:))

            Poza tym za kazda taka wzmianka w nowszych ksiazkach (ponure szkoly ze stadem imbecyli o dziwnych imionach, a wsrod nich jak ostatnie wysepki intelektu, Rozyczka, Laurka czy Ignac) przypomina mi cos, co chyba powiedzial prof. Dmuchawiec. Że od dwudziestu paru lat sa te same czasy.

            I zauwazcie, ze tak bylo, wtedy, potem jednak nadeszly nowe i od tej mniej wiecej pory MM zaczela pisac coraz gorzej, bardziej zgryzliwie i smutno.
            • jottka eno 27.09.06, 10:50
              chyba zbyt kryptycznie sie powyżej wyraziłam:( ale rzecz jasna nie zgadzam sie z
              tezą, jakoby wszystkie obecne nastolatki to debile zainteresowane wyłącznie
              tipsem czy bejsbolem, a kiedyś to panie same hajdegery, hej


              jak wynika z moich badań w terenie, dzisiejsza młodzież może sie wprawdzie
              wyrażać nieco zbyt jednostajnie dla nieprzyzwyczajonego ucha, ale równocześnie
              dyskutować, a nawet brać czynny udział w tworzeniu sztuki - tzn. nie ma prostej
              reguły. i zresztą nigdy nie było, już owidiusz narzekał 'minął wiek złoty', że
              sobie antycznego zacytuje:)


              a poza tym, że znowu rzuce przykładem, jechałam sobie rowerem przez blokowisko,
              no i patrze, droge przegradza mi dwóch człapiących przede mną dresów (ok. 18
              latek, jeden w kapturze, drugi na łyso, reszta stroju adekwatna), cóż, myśle
              sobie, ja tu zwolnie, a jak sie da, to szybciutko skręcę, bo przepychać sie koło
              nich serca nie mam - ale ja mam dość hałaśliwy rowerek, więc jeden sie obejrzał
              na niespodziewany wizg, po czym szarpnął kumpla 'posuń sie, no!', po czym
              uśmiechnął sie spod kaptura i pokazał ręką, żebym przejechała:) i nie podstawił
              mi nogi czy coś


              zaznaczam, że nie jestem olśniewającą blondi lat 15, co by mogło tłumaczyć
              zachowanie chłopaka (bo już go jakoś przestałam dresem nazywać:), on był
              zwyczajnie uprzejmy, acz buźkę, trzeba przyznać, miał zakazaną:) no wiec ogólnie
              pozostaje w przekonaniu, że pozory straszliwie mylą
          • justyna302 Re: Młodzież "gadająca o niczym" 27.09.06, 13:05
            Tak verdano, tak jest od zawsze, ale czy nie jest to spostrzeżenie prawdziwe,
            mimo wszystko? Na pewno już starożytni wzdychali na zdziczenie obyczajów, że
            np. "za moich czasów młodzi ludzie szanowali starszych", ale ten rzekomy brak
            szacunku na pewno by nas, współczesnych, rozśmieszył. Być może uczeń, który
            śmiał powiedzieć nauczycielowi "Mistrzu, obawiam się, że się mylisz" był
            uważany za ostatniego gbura i chama i wyrzucony ze szkoły, ale z całą pewnością
            najstarszym filozofom się nie śniło, żeby temu mistrzowi mógł wsadzić kubeł na
            głowę. A dziś? Coraz gorzej, uważam tak mimo że mam 30 lat, a więc własną
            młodość i szkolne realia pamiętam doskonale.
            Czasami myślę sobie: skoro dzisiaj dochodzi do takich ekscesów, to wyobraźmy
            sobie o czym będą rozmawiać wnukowie dzisiejszych 16-latków? Brakuje mi
            wyobraźni! Chyba że wydarzy się jakaś katastrofa i zanim dojdziemy do granic
            ostatecznych, cywilizacja zacznie budować się od początku :)
            • verdana Re: Młodzież "gadająca o niczym" 27.09.06, 13:26
              Jako przymusowa czytelniczka podręcznikow szkolnych wydanych po roku 1773
              zapewniam Cię:
              -iz czytanki, że nie nalezy robić "kocówy" nielubianemu nauczycielowi pojawiaja
              sie masowo w podręcznikach XIX w. Pojawiaja się z uporem godnym lepszej
              sprawy, z czego wynika, że pobicia nauczycieli nie były wypadkami
              jednostkowymi...
              - że nalezy odpuscić i nie lżyć nauczyciela, oraz nie naśmiewać się z niego w
              obecnosci klasy (ze jest brudny i źle ubrany np), bowiem ma on chore dziecko -
              druga połowa XIX w.
              - że nie nalezy pomiatać guwernerami, zwracac się do nich po imieniu, kazać
              czyścić buty i uslugiwać paniczom - podreczniki dla klas wyższych, wiek XIX,
              początek XX
              -że nie nalezy naśmiewać się z dzieci kalekich, ani tez bić ich do krwi - aż do
              lat 50 wieku XX.
              Do tego dochodza pamiętniki, od których włos jeży się na glowie. Wkładanie do
              łózek opiekunom w internacie żab, podgladanie nauczycielek. Przekupywanie
              nauczycieli prywatnych wódka i papierosami przez uczniów - aby nie doniesli
              rodzicom o złych wynikach. Grozenie , w takim samym wypadku, wlasnym
              nauczycielom zwolnienem z pracy. Zastraszanie nauczycieli w szkolach. Młodziez
              z dobrego, wręcz wybitnego ginazjum katolickiego, w okresie międzywojennym
              przed wyjazdem z internatu na ferie otworzyła wszystkie kurki z wodą,
              uszczelniła drzwi łazienek. Nim wrocili po świetach, gmach runął.
              Na tym tle wsadzanie kubla na glowe jednemu nauczycielowi nie wydaje sie
              ewenementem w skali szkolnictwa.
              oczywiście, wiekszość mlodziezy zachowuje się całkiem poprawnie. Takich
              ewenementów nie ma az tak dużo - ale trzeba też wziąć poprawke na masowość
              szkolnictwa. Nie ma siły - skoro nauka jest obowiazkowa do 18 roku zycia, to
              nie ma co liczyć by w szkole uczyla sie tylko mlodziez grzeczna i
              zdyscyplinowana.
              • justyna302 Re: Młodzież "gadająca o niczym" 27.09.06, 14:11
                Verdana, no zaskoczyłaś mnie... Wydawało mi sie, że agresja i lekceważenie
                nauczyciela to nowość. Może ja byłam taka grzeczniutka panienka, ale te 15 lat
                temu postawienie się "pani" było w ogóle nie do pomyślenia.. Ale skoro mówisz
                ze była to rzecz powszechna nawet 200 lat temu, to trochę mi ulżyło :)

                Co do płytkości rozmów nastolatek to tu mogę stanowczo potwierdzić że to
                normalna rzecz. Były dyskusje "na poziomie" rzecz jasna, ale najważniejszy
                temat rozmów, to byli ONI. "On wczoraj gapił się na ciebie", "Podobno zapytał,
                czy chce z nim chodzić", "Ta jego nowa jest paskudna!". Pamiętam sytuację, w
                której w autobusie dostałyśmy takiego napadu głośnego śmiechu, że starsze panie
                kazały nam wysiąść.
                I co? Ja i moje przyjaciółki jesteśmy teraz statecznymi, spełnionymi, tfu, tfu,
                kobietami. Ot, młodzieńcza głupota..
                • k_linka Re: Młodzież "gadająca o niczym" 27.09.06, 14:26
                  Sprzed 17 lat pamietam kolege Piotrusia, dziecko niezbyt grzeczne (dzis
                  zdiagnozowano by u niego ADHD) rzucajacego po klasie ciezkimi przedmiotami.
                  Rowniez w nauczyciela... Bylismy zbulwersowani ale bez przesady...
                  A co do czasow klasycznych - dobry na "odbrazowienie" epoki jest serial "Rzym"
                  pokazywany u nas przez HBO, podobno dosc realistycznie pokazujacy zycie
                  starozytnego Rzymu
                  • iwoniaw Ignacy B. powinien sobie ten serial obejrzeć 27.09.06, 19:26
                    celem odświeżenia (ew. uzupełnienia podstawowych braków) w swym wykształceniu
                    kierunkowym, podobno będącym też największym jego zamiłowaniem...
                • laura-gomez Re: Młodzież "gadająca o niczym" 15.12.06, 12:18
                  justyna302 napisała:

                  > Verdana, no zaskoczyłaś mnie... Wydawało mi sie, że agresja i lekceważenie
                  > nauczyciela to nowość. Może ja byłam taka grzeczniutka panienka, ale te 15
                  lat
                  > temu postawienie się "pani" było w ogóle nie do pomyślenia.. Ale skoro mówisz
                  > ze była to rzecz powszechna nawet 200 lat temu, to trochę mi ulżyło :)

                  moja mama nie tak dawno temu opowiadała mi jak to u niej w szkole nauczyciel
                  bił niegrzecznych uczniów po rece i nikt się na to nie oburzał.. gdyby mój tata
                  przyszedł do domu i powiedział, że dostał od nauczyciela, ojciec jeszcze by mu
                  dołożył i stwierdził, że widocznie na to zasłużył.. dysycplina w szkole i
                  autorytet nauczycieli teraz a kiedyś to całkiem różne sprawy. myślę, że za
                  czasów komunizmu żadnemu uczniowi nie przyszłoby do głowy, żeby włożyć
                  nuaczyielowi na głowę kubeł od śmieci, co nie znaczy, że nie robiło się żadnych
                  kawałów. ale poczucie humoru a agresja to dwie całkiem inne cechy charakteru.
                  tak się składa, że w dzisiejszych czasach młodzież jest bardzo agresywna





                  >
                  > Co do płytkości rozmów nastolatek to tu mogę stanowczo potwierdzić że to
                  > normalna rzecz. Były dyskusje "na poziomie" rzecz jasna, ale najważniejszy
                  > temat rozmów, to byli ONI. "On wczoraj gapił się na ciebie", "Podobno
                  zapytał,
                  > czy chce z nim chodzić", "Ta jego nowa jest paskudna!". Pamiętam sytuację, w
                  > której w autobusie dostałyśmy takiego napadu głośnego śmiechu, że starsze
                  panie
                  >
                  > kazały nam wysiąść.
                  > I co? Ja i moje przyjaciółki jesteśmy teraz statecznymi, spełnionymi, tfu,
                  tfu,
                  >
                  > kobietami. Ot, młodzieńcza głupota..
                  • nchyb Re: Młodzież "gadająca o niczym" 15.12.06, 12:58
                    > moja mama nie tak dawno temu opowiadała mi jak to u niej w szkole nauczyciel
                    > bił niegrzecznych uczniów po rece i nikt się na to nie oburzał.. gdyby mój
                    tata
                    >> przyszedł do domu i powiedział, że dostał od nauczyciela, ojciec jeszcze by
                    mu
                    > dołożył i stwierdził, że widocznie na to zasłużył..

                    hm to bardziej kwestia czołobitnego podejścia do nauczyciela niektórych osób. Z
                    kolei moja mama opowadała, jak to wkrótce po wojnie została ukarna biciem po
                    łapach przez nauczyciela i jej tata poszedł na skargę do dyrekcji. Podobie mój
                    ojciec zrobił ponad 20 lat temu wielką awanturę w szkole, gdy jedna
                    pseudonauczyciea zbila mnie bambusem.


                    A mama kolegi z klasy mojego syna zawsze go każe za każdąwagęnauczyciela i nie
                    wysłuchuje racji dziecka, bo twierdzi, że tylko nauczyciel może mieć rację.
                    Czyli niekoniecznie rozluźnienie posłuchu to znak wyłącznie naszych czasów.
                    Powiem wręcz, ze moim zdaniem rodzice, ktorych rodzice przyznawali w sprach
                    zawsze rację nauczycielom, sami powielają ich zachowania. A rodzice, którzy
                    szanowai również swoje dzieci, wpoili im często zasadę, że są gdne szacunku i
                    mogą mieć rację. I te dzieci często powtarzają to w stosunku do swoich dzieci...

                    > > Pamiętam sytuacje > , w
                    > > której w autobusie dostałyśmy takiego napadu głośnego śmiechu, że starsze
                    >> panie kazały nam wysiąść.
                    > > I co? Ja i moje przyjaciółki jesteśmy teraz statecznymi, spełnionymi, tfu
                    > > tfu, kobietami. Ot, młodzieńcza głupota..
                    Ja też pamiętam takie sytuacje. Myśmy nie wysiadły :-)
                    I ja nie nazwalabym tego młodzieńczą głupotą, ale po prostu młodością :-))
                    • nchyb Re: Młodzież "gadająca o niczym" 15.12.06, 15:26
                      > A mama kolegi z klasy mojego syna zawsze go każe
                      karze...
                  • jhbsk Re: Młodzież "gadająca o niczym" 02.01.07, 10:37
                    Gdyby mnie nauczyciel kiedykolwiek uderzył oberwałby od mojego ojca. Bicie jako
                    element egzekwowania "dyscypliny" to najgorszy wzorzec szkolny.
                • jhbsk Re: Młodzież "gadająca o niczym" 02.01.07, 10:35
                  justyna302 napisała:

                  > Verdana, no zaskoczyłaś mnie... Wydawało mi sie, że agresja i lekceważenie
                  > nauczyciela to nowość.

                  Gdy chodziłam do podstawówki (lata 70.) moi koledzy potrafili wstawić malucha
                  ciasno między drzewa, albo wlać nauczycielce do samochodu jogurt.
                  • yowah76 Re: Młodzież "gadająca o niczym" 10.02.07, 20:20
                    Prosty sposob na klasowke to wrzucenie szpilki do zamka Yale... niestety
                    pracownie fizyczna miala drugie drzwi...
    • kosheen4 Re: Młodzież "gadająca o niczym" 27.09.06, 10:45
      charakterystyczne typy zmieniły się w schematy przekolorowane do granic.
      dobrze że perełki typu opium w rosole czy szósta klepka zostały kiedyś napisane
      - dzisiaj spod pióra p. musierowicz nie miałaby szansy wyjść postać powiedzmy w
      rodzaju danusi, cesi czy pawełka nowackiego. dzisiaj danusia byłaby durnowatą
      długowłosą laleczką z tipsami, będącą na bieżąco z trendami mody - żadnego
      miejsca na półotony. albo ktoś jest durny do szpiku kości, albo bardzo mądry i
      przeintelektualizowany. a jak już autorka chce opisać zwykłych ludzi - to i tak
      ich idealizuje (lelujkowa) i pisze nie tak jak jest ale tak jak fajnie by było
      żeby było.
      • ready4freddy Re: Młodzież "gadająca o niczym" 06.01.07, 02:08
        > żadnego miejsca na półtony

        oczywiscie! bo teraz jest Jezycjada CYFROWA, wiec wszystkie wartosci sa dyskretne, zero-jeden.

        tak tylko chcialem zaznaczyc moj powrot, rzecz jasna w wielkim stylu :)
    • kartoflana Re: Młodzież "gadająca o niczym" 27.09.06, 10:48
      Nie jestem w stanie w tej chwilli tego sprawdzić, ale myślę, że to z fragmentu
      o Ignacym G. Strybie.. Jest on (jak wszystkie inne) pisany mową niezależną.
      Pokazuje ona przebieg myśli bohatera, wyraża jego sposób myślenia. Tak więc
      jest to stanowisko I.G. Stryby, według niego nastolatki gadają o niczym. Sądzę,
      że większość chłopców w tym wieku tak myśli, a co dopiero taki małoletni
      erudyta.
    • chiara76 Re: Młodzież "gadająca o niczym" 27.09.06, 11:18
      jak to się stało, że kiedyś te książki były ciepłe i tolerancyjne, umiały o
      człowieku napisać tak z sercem, wybaczająco, a teraz stały się tendencyjne i
      szczerze mówiąc, przerysowane, a co za tym idzie nie do końca wiarygodne?
      szkoda...
      • dakota77 Re: Młodzież "gadająca o niczym" 27.09.06, 11:24
        Chyba autorce bardzo musialy sie zradykalizowac poglady przez te lata... No i ta poglebiajaca sie
        niechec do swiata zewnterznego, brak zrozumienia dla innych.
        • ready4freddy Re: Młodzież "gadająca o niczym" 06.01.07, 02:14
          moze to po prostu chec "nadazenia za nowoczesnymi trendami", tak jak je sobie pani Autorka wyobraza... nie wiem czy pamietacie straszliwy gniot telewizyjny pt. "Klasa na obcasach" - nie mam zamiaru rozwodzic sie nad deklaracjami, jakoby mialo to byc "polskie BH90210", ale warto wspomniec kamere - jak mniemam - umocowana do jakiegos nadpobudliwego malpiszona, jednym slowem obraz skaczacy w sposob daleki od skoordynowanego, drgajacy i roztrzesiony. nazwano to "nawiazaniem do estetyki MTV". nie wiem czy to prawda, ale ponoc nad etykietami napojow Frugo "w stylu mlodziezowym" trudzili sie zawodowi plastycy, bez oczekiwanych skutkow. w koncu ktos poszedl po rozum do glowy i wzieli jakiegos writera od graffiti - od razu wyszlo. pewne sprawy to trzeba czuc..:) dlugo bym tak mogl, od niemieckich podrobek detroit z poczatku lat 90tych, ktore zakorzenily sie w swiadomosci polskich mediow, tudziez publiki pod nazwa "techno" poczynajac.. bardzo bym tak dlugo mogl :) ale pora pozna, wiec moze na tym zakoncze POKI CO :)
    • a_weasley Re: Młodzież "gadająca o niczym" 27.09.06, 11:41
      iwoniaw napisała:

      > -... przyszedł po mnie, a mój tata wyrzucił go za drzwi! - mówiła chuda w
      > spodniach
      > - Uau! - powiedziała druga, z włosami do pasa.
      > - Ja mam problemy z tą rodziną, mówię ci.
      > - To są problemy? Ja to mam problemy! Mnie wczoraj paznokcie odpadły!"

      Mnie w tym dialogu poraża nie tyle tematyka całości, co reakcje Drugiej. Jest
      perfekcyjnie wypełniona sobą.
      • dakota77 Re: Młodzież "gadająca o niczym" 27.09.06, 11:56
        Swoja droga, strasznie drazni mnie to "uau". Nigdy nie widzialam spolszczonej pisowni:)
        • meduza7 Re: Młodzież "gadająca o niczym" 27.09.06, 22:26
          chyba, żeby to było "lol"?
          • mamuka_z_boru Re: Młodzież "gadająca o niczym" 28.10.16, 15:15
            No i na mur-beton nastolatka nie użyłaby akcentowanego zaimka "mnie" w takim zdaniu. Prędzej: "A MI wczoraj tipsy odpadły".
    • dama_karo Re: Młodzież "gadająca o niczym" 29.12.06, 18:32
      Ja jestem mniej wiecej w wieku tych panienek. I mam roznych znajomych. Z
      jednymi, idac przez park, moglabym podyskutowac o pismach Platona, tudziez, bo
      ja wiem, metafizyce w utworach Mickiewicza;). Z drugimi rozmawialabym wlasnie o
      tym, ze wczoraj sobie zrobilam paznokcie (swoja droga, chce mi sie je robic na
      tyle rzadko, ze gdybym zrobila i mi sie zniszczyly, to by mnie faktycznie szlag
      trafil), ze ktos sie schlal, ze nauczyciel jest idiota... Z jednymi i drugimi
      rozmawia mi sie niezle, tylko po prostu calkiem inny rodzaj ludzi.
      Z kontekstu tego fragmentu wynika jasno, ze nastolatki rozmawiajace o
      paznokciach i rodzicach to ogolne splycenie i tragedia.
      Ale, na milosc boska, nie chcialabym, zeby kazdy byl Borejkiem. Dajcie nam byc
      troche nastolatkami ;)na rozmowy o zyciu i smierci tez przyjdzie czas. Sama
      bylam swiadkiem, jak ci smai uczniowie co na przerwach rzucaja k***ami potrafia
      na takim polskim czy religii rozmawiac bardzo sensownie: o filozofii, o zyciu,
      o smierci, o Bogu.
      Nie trzeba byc madrym i wyksztalconym 24 godziny na dobe ;)
      • anutek115 Re: Młodzież "gadająca o niczym" 29.12.06, 19:05
        Droga damo_karo, ja juz nie jestem nastolatką, a bardzo dobrze rozumiem to, że
        nie można bez przerwy rozmawiać o Platonie - a wręcz nie powinno się, chyba, że
        jest się osoba zdziwaczałą. Pamiętam dokładnie, jak szłyśmy w mych nastoletnich
        leciech (oraz, o wstydzie :-), później też się zdarzało) ulicą w napadzie tzw
        "głupawki" i w przebłyskach trzeźwości rejestrowałyśmy zgorszone spojrzenia
        przechodniów, ani chybi myślących, że oto poziom dzisiejszej młodzieży sięgnął
        dna i nie ma nadziei dla świata... Przypominam sobie to czasem teraz, gdy widzę
        grupkę młodzieży, rżącą "z niczego" na jakimś przystanku autobusowym. Z tymi
        samymi osobami, z którymi dostawałam głupawki, dyskutowałam też np. o Bułhakowie
        czy sensie życia, ale przecież nie w parku! No, i żadna z nich nie stoczyła
        się, nie zatraciła umiejętności posługiwania się bogata polszczyzną (choć
        niektóre od lat wielu mieszkają poza krajem), przeciwnie, wszystkie sa
        szanowanymi matkami, żonami, i w dodatku osiągnęły wyższe wykształcenie :-).
        I ja też nie chciałabym, by każdy był Borejkiem. Co więcej, sama nie chciałabym
        nim być.
        Dlatego też pozwolę sobie zwrócić ci uwagę, że okrzyk "dajcie nam być trochę
        nastolatkami" skierowałas pod niewłaściwym adresem. Większość osób na forum nie
        uważa, jak sądzę, ze trzeba być wykształconym 24 godz. na dobę. To autorka tak
        uważa...
        • dama_karo Re: Młodzież "gadająca o niczym" 29.12.06, 19:28
          No, to bylo takie troche ogolne ;)
      • laura-gomez Re: Młodzież "gadająca o niczym" 16.02.07, 08:52
        dama_karo napisała:

        > Ja jestem mniej wiecej w wieku tych panienek. I mam roznych znajomych. Z
        > jednymi, idac przez park, moglabym podyskutowac o pismach Platona, tudziez,
        bo
        > ja wiem, metafizyce w utworach Mickiewicza;). Z drugimi rozmawialabym wlasnie
        o
        >
        > tym, ze wczoraj sobie zrobilam paznokcie (swoja droga, chce mi sie je robic
        na
        > tyle rzadko, ze gdybym zrobila i mi sie zniszczyly, to by mnie faktycznie
        szlag
        >
        > trafil), ze ktos sie schlal, ze nauczyciel jest idiota...

        a ja z moją koleżanką z roku rozmawiam o wszystkim: o kosmetykach, chłopakach,
        imprezach, kłopotach w domu, polityce, ulubionych książkach (nota bene ona też
        lubi Musierowicz)... robimy to w autobie, na ulicy, w barze, więc inni słyszą
        co mówimy. Tak się teraz zastanawiam, jakie reakcje wywołujemy w otoczeniu?
    • tygrys2112 Re: Młodzież "gadająca o niczym" 29.12.06, 19:03
      Wydaje mi się, że każdy czasem rozmawia na różne tematy. Są chwile, kiedy
      rozmawiam z kimś o polityce, religii, sztuce, literaturze itp., a czasami mam
      ochote "rozmawiać o niczym". I nie widzę w tym nic głupiego, że kobiety
      wymieniają opinię o najnowszych trendach w modzie, fryzjerach, tipsach, czy
      czymkolwiek. Co do problemów osobistych, to dziwi mnie raczej fakt, że niektóry
      osoby zwierzają się każdemu... I to raczej bulwersuje mnie w rozmowie tych
      panienek.
      I jeszcze coś o szpanie na prymitywizm. Czytam tu niektóre opinie i muszę
      powiedzieć, że znam osoby, które popisywały się chlaniem itp. Jest to duża
      część młodzieży, niestety. Większość jednak wyszła z tego, sama nigdy nie
      spijałam się, nie narkotyzowałam się itp. (a mam niewiele ponad 20 wiosen).
      Dziwi mnie, że część z Was jest z tego dumna. To, że taka jest duża grupa, nie
      oznacza, że jest to powód do dumy.
      • mankencja Re: Młodzież "gadająca o niczym" 01.01.07, 23:22
        Co do problemów osobistych, to dziwi mnie raczej fakt, że niektóry
        >
        > osoby zwierzają się każdemu... I to raczej bulwersuje mnie w rozmowie tych
        > panienek.

        dlaczego? nie wynika z niej w żaden sposób, że panienka od paznokci jest
        pięćdziesiatą kolejną osoba, która to słyszy
        • tygrys2112 Re: Młodzież "gadająca o niczym" 02.01.07, 00:50
          może trochę źle się wyraziłam. nie tyle zwierza się każdemu, co przy
          wszystkich.
          • iwoniaw Re: Młodzież "gadająca o niczym" 02.01.07, 21:07
            Ale dlaczego przy wszystkich? Z opisu wynika, że szły dwie koleżanki przez park,
            rozmawiały. Ignaś usłyszał 2 zdania wyrwane z kontekstu i zostało to okraszone
            zjadliwym komentarzem odautorskim.
            • verdana Re: Młodzież "gadająca o niczym" 02.01.07, 21:27
              Prawde mowiac, wczoraj zlapałam siebie i córke na niemal identycznej rozmowie.
              Tylko paznokcie nam nie odpadły, a poszło oczko w rajstopach, w towarzystwie .
              Dla mnie - horror, warty obszernego omówienia.
            • tygrys2112 Re: Młodzież "gadająca o niczym" 03.01.07, 18:19
              > Ale dlaczego przy wszystkich? Z opisu wynika, że szły dwie koleżanki przez
              park
              > ,
              > rozmawiały. Ignaś usłyszał 2 zdania wyrwane z kontekstu i zostało to okraszone
              > zjadliwym komentarzem odautorskim.

              jeśli Ignaś je usłyszał, nawet nie chcąc ich podsłuchiwać, to chyba znaczy, że
              mówiła o problemach rodzinnych głośno w miejscu publicznym. Tak przynajmniej
              wywnioskowałam. :)
              Masz rację, że autorka skomentowała to kąśliwie. Nie mam nic do tematu tipsów,
              większość kobiet lubi pogadać o zabiegach kosmetycznych i wyglądzie od czasu do
              czasu. To, że Borejkowie całkowicie pochłonięci są rozmowami na tematy
              intelektualne i duchowe, nie oznacza, że wszyscy muszą tacy być. (U Borejków
              chyba tylko Laura jest tak "przyziemna", że maluje sobie rzęsy i podkrada
              perfumy ciotkom. ;) )

              • mankencja Re: Młodzież "gadająca o niczym" 04.01.07, 21:06
                a Natalia malująca usta czerwoną szminką w odstępach półgodzinnych?
                • truscaveczka Re: Młodzież "gadająca o niczym" 10.02.07, 20:38
                  Poza tym Natalia i Patrycja bardzo lubią perfumy :) A przynajmniej w NiN tak było :)
                  • lezbobimbo Re: Młodzież "gadająca o niczym" 10.02.07, 22:28
                    truscaveczka napisała:

                    > Poza tym Natalia i Patrycja bardzo lubią perfumy :) A przynajmniej w NiN tak
                    by> ło :)

                    I Tygrysek tez uwielbial perfumy swoich ciotek (swoja droga, czyz nie dosc
                    wyczesane to byly pachnidla jak na minimalistyczne córki stoika?).
                    Podoba mi sie bardzo opis, jak to Tygrysek nie za bardzo mógl podkradac Idusi
                    ciezkie Givenchy czy cos tam, bo wlascicielka natychmiast to wyczuwala i
                    dostawala piany na ustach;)

      • hybrid822 Re: Młodzież "gadająca o niczym" 03.01.07, 17:55
        To, że coś nie jest powodem do dumy, nie oznacza automatycznie że jest powodem
        do wstydu, i odwrotnie.
        Moim zdaniem to nie duma, tylko zdrowy dystans do siebie. W wieku nastoletnim
        różne głupie zachowania są powszechne i normalne (normalne w znaczeniu właśnie
        tej powszechności, nie bycia optimum). I chyba przyjemniej polatach uśmiechnąć
        się do wspomnień, z pewną ulgą, że człowiek jednak zmądrzał, niż posypywać
        głowę popiołem?
        ;)
        • hybrid822 Re: Młodzież "gadająca o niczym" 03.01.07, 17:56
          Źle mi się wkleiło. To powyżej to oczywiście odpowiedź na post Tygrysa.
      • laura-gomez Re: Młodzież "gadająca o niczym" 16.02.07, 08:59
        tygrys2112 napisała:

        > I jeszcze coś o szpanie na prymitywizm. Czytam tu niektóre opinie i muszę
        > powiedzieć, że znam osoby, które popisywały się chlaniem itp.

        kiedy wracałam ostatnio autobusem z Katowiców do Tychów, słyszałam rozmowę
        studenta i studentki. on mówił, ze na Akademii Ekonimcznej, na której studiuje,
        studenci nic nie robią tylko chlają... niektórzy chyba nigdy z takiego
        popisywania się nie wyrosną.
        tak a propos mam paru znajomych na AE, którzy przykładają sie do nauki i
        twierdza, że tam wcale nie jest tak łatwo się utrzymać.
        • tygrys2112 Re: Młodzież "gadająca o niczym" 16.02.07, 22:44
          > kiedy wracałam ostatnio autobusem z Katowiców do Tychów, słyszałam rozmowę
          > studenta i studentki. on mówił, ze na Akademii Ekonimcznej, na której
          studiuje,
          >
          > studenci nic nie robią tylko chlają... niektórzy chyba nigdy z takiego
          > popisywania się nie wyrosną.
          > tak a propos mam paru znajomych na AE, którzy przykładają sie do nauki i
          > twierdza, że tam wcale nie jest tak łatwo się utrzymać.

          Mnie zaskoczył Grzegorz Turnau, którego swojego czasu uważyłam za
          interesującego artystę. Na koncercie w Poznaniu (na którym miałam okazję być),
          powiedział zadzierając z dumą podbródek do góry coś takiego: Pragmatycznym
          poznaniakom nie mieści się to w głowie, ale my całą noc piliśmy wódkę. :)))
          Łał! Padam do stóp z podziwu, po prostu. :)
          • lezbobimbo Re: Turnau "gadający o niczym" 16.02.07, 22:50
            tygrys2112 napisała:
            > Mnie zaskoczył Grzegorz Turnau, którego swojego czasu uważyłam za
            > interesującego artystę. Na koncercie w Poznaniu (na którym miałam okazję być),
            > powiedział zadzierając z dumą podbródek do góry coś takiego: Pragmatycznym
            > poznaniakom nie mieści się to w głowie, ale my całą noc piliśmy wódkę. :)))
            > Łał! Padam do stóp z podziwu, po prostu. :)

            Uau! Jaki rock'n'roll! Axl Rose & Pete Doherty, z drogi sledzie, oto wódka z
            Turnau jedzie!
            W Poznaniu u nas w kamienicy na dole byla melina penerstwa a w mieszkaniu obok
            pragmatyczna staruszka dorabiajaca sobie sprzedawaniem tym penerom bimbru..

            • tygrys2112 Re: Turnau "gadający o niczym" 16.02.07, 22:56
              > W Poznaniu u nas w kamienicy na dole byla melina penerstwa a w mieszkaniu obok
              > pragmatyczna staruszka dorabiajaca sobie sprzedawaniem tym penerom bimbru..

              Ależ jakim penerom! Przecież to na pewno byli jacyś twórcy Sztuki przez duże
              SZ... ;)
    • zieleniack Re: Młodzież "gadająca o niczym" 10.02.07, 13:59
      ciekawa sprawa, tutaj, gdy dziewczyna mowi, że chłopak p[rzyszedł po nią, a
      ojciec wywalił go za drzwi, to jest to gadanie o niczym, a gdy w Noelce Elka
      przezywa podobną sytuacje ("Wypędzili Baltone!"), to jest to problem nie lada...

      ;P

      Nie mówiąc już o fakcie, że tekst o odpadających paznokciach jako większym
      problemie odbieram troche jako kpine z młodzieży...

      Wiadomo, że jedt młodzież i młodzież, część rozmawia TYLKO o rzeczach płytkich,
      jak wspomniane w podtematach picie czy palenie, niemniej jednak nie znam
      osobiście osoby, któraa rozmawiałaby TYLKO o rzeczach głębokich. Nikt mi nie
      wmówi, że np. Pulpa i Nutria nie przesiadywały w swoim pokoiku, plotkując przy
      herbacie. Albo że Roma z Pulpą, gdy jeszcze nie zaczęło między nimi zgrzytać,
      gadały wyłącznie o rzeczach wzniosłych:/

      Wiem, że jest to (ten cytat) opisanie, jak sprawę widzi Ignaś, który to
      obłożony ze wszystkich stron dziełami podsuwanymi mu przez dziadka, inaczej
      wyobraża sobie dialog z drugą osobą (ciekawe w takim razie, że znosi ;)
      obecność i gadaninę Diany ;) ), niemniej jednak ma się wrażenie, że prześwituje
      przez to pogląd Musierowicz na temat młodzieży. Albo inaczej-że coś się
      zmieniło w tym poglądzie. Kiedyś, np. w "Szóstej klepce" czy "Idzie
      sierpniowej" młodzież była opisywana bardziej ludzko, chociażby słuchała
      ówczesnych piosenkarzy (Rodowicz, Niemen (plakat w pokoju Krzysia!), Abba) i
      nie było w tym nic dziwnego;). Nie musiała być to od razu muzyka klasyczna.
      albo rozmowy Cesi i Danki na początku książki - o "Filipince", chłopakach,
      szkole... Teraz to by były rozmowy o niczym????
      • lezbobimbo Re: Młodzież "gadająca o niczym" 10.02.07, 19:10
        zieleniack napisała:
        > ciekawa sprawa, tutaj, gdy dziewczyna mowi, że chłopak p[rzyszedł po nią, a
        > ojciec wywalił go za drzwi, to jest to gadanie o niczym, a gdy w Noelce Elka
        > przezywa podobną sytuacje ("Wypędzili Baltone!"), to jest to problem nie
        lada.. ;P

        Albo tyle ostatnio fabuly namotanej wokól tego, ze Ignacman przepedza Fryców,
        Wolfów, Pyziaków czy Baltonów.
        Wszyscy jestesmy w Jezycjadzie równi, ale pewni wybrancy sa równiejsi ;P

        Duzo dylematów & introspekcji Cesiowych obracalo sie tez wokól makijazu i
        ubranek (W biuscie za szerokie!) oraz kompleksu nizszosci wobec pieknosci
        Julii. Osobiscie uwielbiam naturalna, mlodziezowa gadanine w scenie, gdy Cesia
        natrzasa sie z perfumowanych wasików Zygmunta - Danusia patrzy z pogarda i
        proponuje postukanie sie w glowe - ach, to byly niewartosciujace czasy!
        • zieleniack Re: Młodzież "gadająca o niczym" 10.02.07, 22:28

          lezbobimbo napisała:

          Duzo dylematów & introspekcji Cesiowych obracalo sie tez wokól makijazu i
          > ubranek (W biuscie za szerokie!) oraz kompleksu nizszosci wobec pieknosci
          > Julii. Osobiscie uwielbiam naturalna, mlodziezowa gadanine w scenie, gdy
          Cesia
          > natrzasa sie z perfumowanych wasików Zygmunta - Danusia patrzy z pogarda i
          > proponuje postukanie sie w glowe - ach, to byly niewartosciujace czasy!


          to było takie "zdrowo młodzieżowe" i chyba trudno temu zaprzeczyć...
          • lezbobimbo Re: Młodzież "gadająca o niczym" 10.02.07, 22:32
            zieleniack napisała:
            > to było takie "zdrowo młodzieżowe" i chyba trudno temu zaprzeczyć...

            Totez wlasnie przytaczam "stare dobre czasy" w kontrascie do tego, ze dzis
            takie rozmowy w tomach MM to niemalze karygodne blubranie "o niczym". Glupie
            licealistki bo mówia ;P

            Albo jeszcze w Pulpecji czy Dziecku Piatku do Pyzuni dzwoni kolezanka z
            informacja o tym, co o dziewczynach powiedzial ich kolega z klasy i co ona mu
            na te straszne slowa odrzekla. Pasjami lubie to zdanie hehe
      • reveiled Re: Młodzież "gadająca o niczym" 28.10.16, 09:43
        "ciekawa sprawa, tutaj, gdy dziewczyna mowi, że chłopak p[rzyszedł po nią, a
        ojciec wywalił go za drzwi, to jest to gadanie o niczym, a gdy w Noelce Elka
        przezywa podobną sytuacje ("Wypędzili Baltone!"), to jest to problem nie lada..."

        Ale to chyba taka zamierzona ironia... Bo przeciez wkrotce potem Ignas zostaje wyrzucony i sponiewierany przez ojca swojej wybranki, ktora zreszta nie wydaje sie tak bardzo roznic od panienek w parku... I troche to ironicznie ze IGS postrzega ja tak bardzo inaczej...
        • zla.m Re: Młodzież "gadająca o niczym" 29.10.16, 21:37
          Wcześniej o tym nie myślałam, ale faktycznie u pani MM motyw wyrzucenie fatyganta pojawia się niezwykle często:
          - podany przykład nastolatek i potem Ignasia z tatą Dianki
          - Ignacy B. dający "czarną polewkę" Fryderykowi i Wolfiemu
          - też sam Ignacy B. próbujący pogonić oświadczającego się Baltonę
          - Baltona i Metody (chociaż to nie było wyrzucenie z domu, tylko raczej wykorzystanie sytuacji, żeby zniechęcić młodego)

          i tak sobie myślę - ja sie w życiu z czymś takim nie spotkałam, nie wiem o takich historiach u znajomych czy znajomych znajomych (a pewnie il scandallo byłby nieźle omawiany). Ale może to nie jest takie rzadkie..?
          • sanciasancia Re: Młodzież "gadająca o niczym" 02.11.16, 00:11
            Chyba masz rację, bo nie wydaje mi się, żeby jakikolwiek mój kumpel został tak potraktowany przez ojca bogdanki.
    • vi_san Re: Młodzież "gadająca o niczym" 29.10.16, 20:58
      A mnie ciekawi jedno: czym te licealistki [w kontekście: puste, płytkie, bezmyślne i ograniczone] różnią się o Danki i jej "Uwielbiam kiedy on [Niemen} tak, rozumiesz, łka"? Od Cesi, która "pluła w tusz" Julii? Od Kreski, kompletującej strój na wyjście do opery? Od Elki, wściekłej, że któryś z dziadków pogonił Baltonę?
      A na marginesie: dziś wracając z pracy tramwajem słuchałam [i mi się skojarzyło właśnie z tym wątkiem] rozmowy trzech dziewczyn, najpewniej studentek medycyny - wnioskując z ich rozmowy i z tego, że wsiadły przy Uniwersytecie Medycznym. Otóż rozmawiały o jakimś zaliczeniu, że profesor jest piła i wymagający jak nie wiem, potem zwekslowały na laboratoria, z których to przeszły do głupich dowcipów robionych przez starszych studentów młodszym, następnie do imprez towarzyskich, chłopaków, po czym "zwekslowały" ponownie na uczelnię i jakąś panią profesor, która coś tam... No, rozmawiały NORMALNIE. Zarówno o rzeczach poważnych i ważnych, mniej ważnych, jak i zupełnych detalach. Kompletnie nie rozumiem dlaczego panny idące na spacer po parku MUSZĄ rozmawiać głęboko i poważnie o czymś wielkim, a jeśli nie - to są kretynkami?
      • mariamm87 Re: Młodzież "gadająca o niczym" 29.10.16, 23:02
        Zresztą niech pierwsza rzuci kamieniem która nigdy nie mruknęła do kolezanki "cholera złamał mi się paznokieć". A jak nie o paznokciach to "kurde, oczlo mi poszło w rajstopach", albo "grrr ale mi się głupio dziś grzywka ułożyła" albo... "rozmazalo mi się oko, rozmazalo mi się oko!!". A nie, wróć, to mogła mówić Cesia 40 lat temu, teraz to świadczyłoby o ograniczeniach intelektualnych.

        Ale co ja się tam znam, ja z bloków jestem.
        • vi_san Re: Młodzież "gadająca o niczym" 30.10.16, 08:45
          W ogóle niech pierwsza rzuci kamieniem ta, która NIGDY nie gadała z koleżanką o głupotach! I już nie mówię o wieku cielęco - nastoletnim, ale i w wieku słusznym i dojrzałym! Bo ja - i owszem, kamieniem nie rzucę! Pomimo, że wiekiem najbliżej mi do Pulpy - i teraz się zdarza gadać o głupotach z psiapsiółką! Może są to inne głupoty, bo i ja i psiapsiółka mężate, więc chłopacy odpadają, ale o mężach - i owszem! Poza tym i o durnej kierowniczce w pracy, o imprezie urodzinowej dziecka, o wspólnych znajomych, ale i o ostatnim spektaklu teatralnym na którym się było, o książkach przeczytanych... No, o wszystkim po prostu. Ale na pewno nie tylko górnie, chmurnie i rymami.
          Ale ja też z bloków jestem i bez czółka... Nie ma dla mnie szans! I Platon mnie znudził niepomiernie jak czytałam...
          • verdana Re: Młodzież "gadająca o niczym" 30.10.16, 10:02
            Ale to się układa w jakąś zwartą całość . MM otwartym tekstem na swojej stronie występowała przecież przeciw utrzymywaniu kontaktów towarzyskich - to strata czasu, który można przeznaczyć na książki, gotowanie i na kontakty z rodziną. Mam wrażenie, że niechęć MM do zwyczajnych kontaktów towarzyskich jest bardzo głęboka. We wcześniejszych tomach ludzie sie przyjaźnili, odwiedzali - w neojezycjadzie bohaterowie nie mają znajomych, zamykają się w kręgu rodziny. A i w rodzinie sie nie rozmawia, nie zwierza, nie pyta.
            Wiem, ze na tym forum nie należy rzucać takich uwag, ale mam wrażenie, że tu przebijają jakieś problemy z prywatnego życia autorki. Coraz większa izolacja, uznana za cnotę.
            • tt-tka Re: Młodzież "gadająca o niczym" 30.10.16, 12:25
              Kiedy to sie wlasciwie zaczelo ? W KK i IS tlumy sie klebia na Roosevelta, w OwR tez jeszcze ktos zaglada (Kreska, Slawek, no i Ewa, choc ona nie towarzysko)...
              W Pulpecji goscie slubni, potem jeszcze Monika, Marcelek do Pulpy (ale Roma, ciekawa rzecz, nie - to Pulpa chodzi do Romy)
              W DP pan Broneczek, znajomy calkiem przypadkowy, Geniusia (z koszmarnym Koziem),z dawnych Ogorzalki i Gaba jedzie do Pobiedzisk - mniej tych kontaktow, ale sa.
              Wiemy tez, ze Tunio jako para od Natalii bywal na Roosevelta.

              Od Imienin chyba - koniec. Lelujki wola spotkania z Roza poza jej domem, potem Fryc bywa, ale towarzysko sie nie udziela, Hajduk tak dawno nie byl, ze az sie stesknil (lecz nadal nie przychodzi :))...

              Wedle apokryfu ostatnie spotkanie stricte towarzyskie to ten sylwester z dawna grupa ESD, rok bodaj 2000. I dalej nic. Nikt do starych, nikt do mlodszych, jedyny majacy znajomych Jozwa woli spotkania poza domem, no i Trolla raz na 5-7 lat. Co tam zaszlo w miedzyczasie ? Czy Borejki zrobily sie takie nie do wytrzymania, ze wszyscy zaczeli ich omijac ? Bo mnie ta pochwala samotnosci wyglada mocno na dorabianie ideolo do koniecznosci...
              • tt-tka Re: Młodzież "gadająca o niczym" 30.10.16, 12:49
                Swoja droge - kiedy pomysle, ze nasza ulubiona Cesia, calujaca sie z brodaczem i nasmiewajaca z jego perfumowanych wasikow TERAZ zakwalifikowalaby sie do grupy "glupia i pusta", a pewnie i nierzadnica babilonska w dodatku... smutno.
              • marutax Re: Młodzież "gadająca o niczym" 05.11.16, 09:57
                Tu się chyba nałożyło ileś tam czynników: zakochanie w Borejkach, niechęć do świata zewnętrznego, nieznajomość współczesnej młodzieży, poczucie wyższości... Jednak taki bardziej przyziemny powód to chyba paranoiczna chęć koncentrowania akcji na rodzinie (Borejków, rzecz jasna). Rodzinie jako opoce, ideałowi, remedium na wszelkie zło. Gdyby ktoś z rodu miał porządnych, stałych przyjaciół to nie byłoby tego duszenia się we własnym sosie. Każdy bohater ze swoimi problemami mógłby pójść do kogoś spoza rodziny. (Czy nie byłoby piękne, gdyby Róża zwierzyła się koleżance z ciąży, a ta by jej wbiła trochę rozumu do głowy?) Wałkowanie problemów tylko i wyłącznie na łonie rodziny jest idiotyczne (są sprawy, o których właśnie rodzinie trudno się mówi), ale Autorka stworzyła taki model, bo był jej potrzebny. Tyle że przy okazji wykasowała wszystkich przyjaciół, znajomych i dalszych powinowatych. I w rezultacie Ida i Marek zwierzają się Gabie ze swych małżeńskich problemów, Szymek pokazuje swe filmiki rodzinie, a Laura nie ma żadnej przyjaciółki, którą mogłaby zaprosić na ślub. Zostaje tylko RODZINA.
                • bupu Re: Młodzież "gadająca o niczym" 21.08.20, 23:39
                  marutax napisał(a):

                  > Tu się chyba nałożyło ileś tam czynników: zakochanie w Borejkach, niechęć do św
                  > iata zewnętrznego, nieznajomość współczesnej młodzieży, poczucie wyższości... J
                  > ednak taki bardziej przyziemny powód to chyba paranoiczna chęć koncentrowania a
                  > kcji na rodzinie (Borejków, rzecz jasna). Rodzinie jako opoce, ideałowi, remedi
                  > um na wszelkie zło. Gdyby ktoś z rodu miał porządnych, stałych przyjaciół to ni
                  > e byłoby tego duszenia się we własnym sosie. Każdy bohater ze swoimi problemami
                  > mógłby pójść do kogoś spoza rodziny. (Czy nie byłoby piękne, gdyby Róża zwierz
                  > yła się koleżance z ciąży, a ta by jej wbiła trochę rozumu do głowy?) Wałkowani
                  > e problemów tylko i wyłącznie na łonie rodziny jest idiotyczne (są sprawy, o kt
                  > órych właśnie rodzinie trudno się mówi), ale Autorka stworzyła taki model, bo b
                  > ył jej potrzebny. Tyle że przy okazji wykasowała wszystkich przyjaciół, znajomy
                  > ch i dalszych powinowatych. I w rezultacie Ida i Marek zwierzają się Gabie ze s
                  > wych małżeńskich problemów, Szymek pokazuje swe filmiki rodzinie, a Laura nie m
                  > a żadnej przyjaciółki, którą mogłaby zaprosić na ślub. Zostaje tylko RODZINA.

                  No przeż Milicyja zachęca Jędrusia do się alienowania, bo po co mu znajomi. Przekonanie, że tylko rodzina, a reszta kontaktów miedzyludzkich jest zbędna, wisi nad kilku ostatnimi tomami niczym gęsta, dusząca chmura siarkowodoru.
    • fornitta69 Re: Młodzież "gadająca o niczym" 30.10.16, 18:27
      Snobistyczne zdegustowanie Ignasia mnie nie razi. Razi mnie,ze ten mini dialogjest sztuczny. Pani MM juz chyba dawno nie podsluchiwala młodzieży w tramwaju :(
      • nataliani Re: Młodzież "gadająca o niczym" 05.11.16, 00:54
        Witam się po raz pierwszy (bo podczytuje od dawna i ogólnie to... czapki z głów drogie Panie :-) ) Już ze sto razy chciałam coś skomentować, ale dopiero dziś jakoś nie zdzierżyłam i napiszę, że ten dialog jest rzeczywiście kiepski i psychologicznie (wg mnie) niemożliwy. Dziewczę, które tak podchodzi do problemu koleżanki, choćby miało go głęboko w zadku, tak się nie zachowa: w przeciwnym wypadku szybko nie miałoby żadnej koleżanki do spaceru. Realniejszą reakcją byłoby sztuczne i przerysowane zainteresowanie. One się kreują na kochające i współczujące przyjaciółki 4ever...
        A w ogóle to ten dialog jest wewnętrznie sprzeczny (jeżeli dobrze załapałam, która co mówi)
        - informacja o wyrzuceniu (Chuda)
        - uau! (Włosy - czyli jednak pojawia się zaszokowanie opowieścią koleżanki)
        potem użalenie się nt. rodziny bezpośrednio nawiązujące do wyrzucenia (Chuda)
        - to g..., nie problem (stwierdza Włosy)
        To jak w końcu: robi to na Włosach wrażenie, czy nie? Zmieniła zdanie w ciągu sekundy?
        Pomijając, że nie słyszałam by tipsy odpadały hurtowo, ale tego nie wiem. Może bywało?
        Taki krótki dialog i tyle "byków"...
    • ayo2137 Re: Młodzież "gadająca o niczym" 21.08.20, 12:50
      Hm, hm, powiem szczerze, że we wczesnych latach nastoletnich miałam podobne spostrzeżenia, co Ignaś. Nie umiałam porozumieć się z rówieśnikami, mało z kim miałam wspólne tematy i rzeczywiście zżymałam się w duchu, że dziewuchy gadają o paznokciach, a naprawiać świata nie ma komu. Więc nie jest to tak zupełnie odklejone od rzeczywistości.
      Zaś w liceum miałam klasę typu "stado gęsi", i one faktycznie, jak słuchałam ich rozmów, pieprzyły o chlaniu, rzyganiu, zaliczaniu zgona, kieckach, paznokciach i włosach.
      Ogólnie jako nastolatka miałam pogląd, że współczesna młodzież to degrengolada, syf, kiła i mogiła. A to po prostu ja miałam pecha do ludzi.
      • la_felicja Re: Młodzież "gadająca o niczym" 23.08.20, 12:59
        W moich nastoletnich czasach pisało się jeszcze listy, takie na papierze ;)
        W wakacje korespondowałam namiętnie z moimi dwiema najlepszymi przyjaciółkami ze klasy (wakacje spędzałyśmy daleko od siebie)- i miałam niedosyt. Bo oprócz opisów kąpieli w rzece i jaki fajny siostrzeniec przyjechał do sąsiadki babci, chciałam też podyskutować o książkach. Wiem, że obie lubiły czytać, interesowały się literaturą, więc miałam nadzieję na bardziej "literacką" korespondencję. W moich listach zamieszczałam cytaty, które nie jakoś zachwyciły lub rozśmieszyły, pytalam o zdanie...rzadko się doczekałam odzewu.

        Teraz myślę, że może byłam zbyt afektowana i mam nadzieję, że nie zachowały tej mojej bazgraniny.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka