08.10.06, 20:57
Nie wiem jak Wy, ale ja czasem wprost nie mogę ścierpieć tego, w co pani
Musierowicz ubiera swoje bohaterki...juz pomijam nieszczęsny mundurek Gaby,
ale weźmy choc "Dziecko Piątku" które postanowiłam sobie ostatnio odswieżyć
po jakiś 10 latach chyba...ten opis Aurelii w spódniczce w szkocką kratę,
golfiku, podkolanówkach i sandałach sprawił że aż mnie rozbolały zęby. Brrrr!
Też tak macie?
Obserwuj wątek
    • dakota77 Re: Ciuchy:/ 08.10.06, 22:03
      No dobrze, ale moda sie zmienia. Swoja droga, szkocka krata znow jest na topie. Wtedy to zupelnie nie
      razilo. Trudno,zeby MM wyprzedzala trendy:-). A ze nie ma nosa do strojow, co zrobic. Jest troszke
      starsza od swoich mlodych bohaterek:)
      • justyna302 Re: Ciuchy:/ 09.10.06, 10:38
        O ubraniach Borejkówien było juz na forum, ale z przyjemnością podejmę temat.
        Oprócz makabrycznych fryzur a'la lata 80-te ( z tyłu króciutko, nad czołem
        spiętrzone ) denerwowały mnie zawsze kretonowe spódnice które nosiła Natalia.
        Ale ostatnio widzę powiew nowoczesności. Tygrys i Róża nosiły dżinsy, bluzy i
        polarki, w lato u Borejków nosi się krótkie spodenki, u niektórych opięte na
        krągłych pupach :). Nie jest tak źle..
        • the_dzidka Re: Ciuchy:/ 09.10.06, 11:23
          > Oprócz makabrycznych fryzur a'la lata 80-te ( z tyłu króciutko, nad czołem
          > spiętrzone )
          No, ale wtedy taka moda była :) Sama tak nosiłam :-/
          A zreszta patrz, w BBB pani MM wykpiwa inny przejaw ówczesnej mody,
          zdecydowanie jarmarczny - plastikowe buty i klipsy, i coś o plastikowych
          torebkach rozchichotanych panienek też jest. Natomiast Borejki ubierały się
          moim zdaniem normalnie.
          • iwoniaw Re: Ciuchy:/ 09.10.06, 11:47
            > > Oprócz makabrycznych fryzur a'la lata 80-te ( z tyłu króciutko, nad czołe
            > m
            > > spiętrzone )
            > No, ale wtedy taka moda była :) Sama tak nosiłam :-/

            No tak, ale w Jeżycjadzie bohaterki się tak czeszą dobrą dekadę później :-/
            (Natalia, Patrycja)
            • the_dzidka Re: Ciuchy:/ 09.10.06, 11:53
              Prawda.
              Może było im tak do twarzy? ;)))
            • jamniczysko Re: Ciuchy:/ 09.10.06, 11:56
              Wyznam Wam szczerze, że ja się zniesmaczałam przy tych opisach (szczyt niesmaku
              dopadł mnie różnież przy układanej spódniczce i podkolanówkach Aurelii) głównie
              z powodu nieustannie towarzyszącej mi myśli, że sama MM jest plastyczką
              przecież!
              • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Ciuchy:/ 09.10.06, 19:07

                Autorka zatrzymała się w estetyce początku lat 90. Pamiętacie Noelkę? I
                wszystkie panny Borejko ostrzyżone z podgolonym karczkiem i burzą włosów nad
                czołem? No to właśnie wtedy. Zresztą Autorka sama nosi taką fryzurę, hie hie
                hie. Razi mnie okrutnie fryz Laury z CP dokładnie w tym samym stylu.

                Ponadto razi mnie strój dziewczynki Dianki. Nie. Tak dzieci już nie chodzą
                ubrane. W jej wieku pannice naciągają spodnie dzwony na swe kanciaste tyłeczki.
                Albo noszą bojóweczki. Jeśli już sukienka - OK, może być - to na pewno nie z
                podkolanówkami! Teraz nosi się japonki albo sandały bez skarpetek.


                → → → → → → → → → →
                Odkryjmy Białoruś!
                odkryjmybialorus.blox.pl
                • ready4freddy Re: Ciuchy:/ 09.10.06, 20:14
                  > Albo noszą bojóweczki. Jeśli już sukienka - OK, może być - to na pewno nie z
                  > podkolanówkami! Teraz nosi się japonki albo sandały bez skarpetek.

                  a kiedys sie nosilo ze skarpetkami..??? yiiiikes! :O
                  • dama_karo Re: Ciuchy:/ 09.10.06, 21:53
                    Eee tam, bez przesady. Ja sama mam lat nascie, ale lubie do spodnicy
                    (dzinsowej, co prawda) zalozyc podkolanowki. Albo i skarpetki. Ale nie do
                    sandalow ;)
                    • ready4freddy Re: Ciuchy:/ 09.10.06, 22:13
                      o sandaly mi chodzilo wlasnie :) poniewaz spodnic nie zwyklem nosic, nie wiem,
                      czy pasuja podkolanowki - wierze na slowo, ze tak :)
                      • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Ciuchy:/ 10.10.06, 16:48

                        Dzieci tak dawniej nosiły, owszem. W szczególności na ilustracji w CP Diana ma
                        na nogach coś w rodzaju sandałów. I podkolanówki.

                        → → → → → → → → → →
                        Odkryjmy Białoruś!
                        odkryjmybialorus.blox.pl
                        • ready4freddy Re: Ciuchy:/ 10.10.06, 17:25
                          bardzo mozliwe, pewnie tez nosilem. tyle tylko, ze Aurelia ma w Dziecku Piatku
                          16 lat (wiem, bo calkiem niedawno przeczytalem i mi sie podobalo :), wiec dajmy
                          dzieciom spokoj :)
                          • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Ciuchy:/ 11.10.06, 12:20

                            Przeceiż ja mówię o Dianie, a nie o Aurelii!

                            → → → → → → → → → →
                            Odkryjmy Białoruś!
                            odkryjmybialorus.blox.pl
                            • ready4freddy Re: Ciuchy:/ 11.10.06, 12:51
                              o masz :) w takim razie bardzo przepraszam :) nieuwaga sie msci okrutnie...
                  • anutek115 Re: Ciuchy:/ 10.10.06, 14:51
                    Jak się było małą dziewczynką, to nosiło się sandały ze skarpetkami. Z tego, co
                    widuję na ulicach polskich miast, nadal się nosi.
                    Pisząc "małą dziewczynką" mam na myśli NAPRAWDĘ MAŁĄ DZIEWCZYNKĘ. Nie Aurelię
                    w "DzP".
                • psiamama Re: Ciuchy:/ 10.10.06, 13:42
                  pani Musierowicz wcale nie nosi takiej fryzury .Widzialam ją w piątek i miałam
                  okazje sie dokladnie przyjżeć :)
                • justyna302 Re: Ciuchy:/ 10.10.06, 15:04
                  Noooo... Z Laurą to rozpacz. Tak uwielbiałam jej długie, czarne, wijące się
                  wężami po poduszce włosy... Pasowały mi do jej usposobienia i były jednym z
                  przejawów jej oryginalności.
                  A potem takie rozczarowanie :(((
                  • mrowkencja Re: Ciuchy:/ 10.10.06, 15:09
                    A jak już Laura ścieła włosy na krótko to też nie pozostaje bez ratunku
                    odrastanie. Widziałabym ją w czymś stylizowanym na punka, tyle, że w bardziej
                    kobiecej wersji

                    np.

                    ikf.com.pl/irokez318.htm
                    Pasuje mi do jej buntowniczej postawy
                  • jamniczysko Re: Ciuchy:/ 10.10.06, 15:10
                    O, ja też...
                    Ale mam wrażenie, że MM w ogóle preferuje krótkie. :-/
                  • laura-gomez Re: Ciuchy:/ 06.11.06, 15:02
                    cóż.. mnie też nie podoba się nowy image Laury. podobno panienka chodzi do
                    fryzjera, bo na konkursach śpiewaczych "dobra fryzura połową sukcesu". ciekawe,
                    w którym salonie ją tak obcięli?
                    • tygrys2112 Re: Ciuchy:/ 06.02.07, 18:37
                      załamałam się, jak zobaczyłam Laurę w lokach. :(
    • nikadaw1 Re: Ciuchy:/ 10.10.06, 08:31
      mi na wyobraznię zawsze działała suknia Julii, uszyta z dwóch tureckich chust...
      albo ta panna od Krzysia ze zwyrodnieniem, co paradowała w białym ciasnym
      kombinezonie z czerwoną parasolka... jeszcze kojarzę, ze Aniela w BBB miała
      spódnice jak maki. swego czasu Mila miała ładne sukienki, jak Gizela jej cos
      przyzwoitego uszyła - biała suknia w szare grochy na halce zdaje sie. po
      Kalamburce te opisy faktycznie sie robią do niczego.
    • ptasia Re: Ciuchy:/ 11.10.06, 11:24
      po pierwsze, Dziecko Piątku dzieje się w roku 1994, jeśli dobrze pamiętam, a
      bardzo dobrze pamiętam (jestem w wieku Aurelii i wtedy też miałam 16 lat :), że
      zaopatrzenie sklepów, a co za tym idzie, stroje noszone przez pokolenia młodsze
      i starsze było duuuużo gorsze niż obecnie, nie mówiąc o ograniczeniach
      finansowych. pódnice w kratę nosiłam całe życie, niezależnie od mody. jak miałam
      16 lat, zdobyte przez moją mamę zakolanówki w paski były moim ukochanym
      elementem stroju. nie nosiłam ich do sandałków, ale ilu tysiącom Polek nie
      przeszkadzają rajstopy widoczne przez wycięcia w butach czy bluzka na
      ramiączkach noszona na stanik na ramiączkach (a mi tak)? Wielu.
      po drugie, fryzura Laury jakoś nie zgadza mi się na ilustracjach - na ławeczce
      faktycznie ma grzybka, na innym jakby dłuższe, proste za ucho (i nawet się
      zastanawiałam, jak szybko jej to odrosło). Poza tym potwierdzam, że takie
      fryzury były modne na pocz. lat 90 (pamiętacie jednego z gł. bohaterów Twin
      Peaks?), więc złoszczenie się o fryzury sióstr Borejko w tym okresie nie ma sensu.
    • justyna302 Re: Ciuchy:/ 06.11.06, 16:21
      W weekend wzięłam do poduszki "Nutrię i Nerwusa" i po raz kolejny zgroza mnie
      ogarnęła przy fragmencie, gdzie rozwścieczona Natalia depcze truskawki. I to
      nie z powodu potępienia dla jej ohydnego czynu, o nie. To z powodu jej stroju.
      Otóż Natalia stała w BIAŁEJ KRETONOWEJ SUKIENCE ubryzganej truskawkową posoką
      aż po pas. Ludzie! Młoda kobieta, lata dziewięćdziesiąte!
      Nie dziwię się w tym wypadku wcale, że Tunio zasuwał przez całą Aleję
      Wielkopolską za dwiema panterami w szortach i patrzył na ich odsłonięte
      czekoladowe nogi na obcasach, skoro jego narzeczona chodziła ubrana jak Zosia z
      Pana Tadeusza..
      • ptasia Re: Ciuchy:/ 06.11.06, 19:08
        może przekornie, ale zdecydowanie wolę kretonową sukienkę (btw, chyba do konca
        nie wiem, co to za materiał :) - jeśli płócienko, to już w ogóle całkiem mi się
        podoba) niż szorty + obcasy - brrrr.
        • dakota77 Re: Ciuchy:/ 06.11.06, 19:15
          Biala sukienka na upal nie wydaje mi sie czyms okropnym, ale kreton? Przeciez to tkanina z innej epoki.
          Czy ta sukienka nie mogla byc plocienna?
          • ready4freddy Re: Ciuchy:/ 06.11.06, 20:35
            i w takie drobne, slodkie kwiatuszki? :) sandalki do tego i prosze, wiosenna dziewczyna z kwiatami we wlosach.. sie rozpedzilem :D
            • staua Re: Ciuchy:/ 06.11.06, 20:51
              Kreton to przeciez cos takiego, jak plocienko, tylko ze bawelniane, a nie
              lniane.
              Popieram Ptasie - cale liceum, a i na opoczatku studiow (ktore zaczelam w
              1993) nosilam szkockie mini w krate, zakolanowki, kolorowe rajstopy, a sukienki
              z bawelny nosze w lecie nadal (biale tez, kroj sie zmienia; chociaz ostatnio,
              ogladajac "La Collectioneuse" Rohmera stwierdzilam, ze sukienki sa uniwersalne).
              Znam osoby, ktore nie nosza dzinsow z zasady, a nie sa wcale niemodne; na
              szczescie moda od dawna jest tak tolerancyjna, ze mozna nosic wlasciwie
              cokolwiek i nie byc posadzanym o brak wyczucia, wiec mozna wybrac to, w czym
              sie czujemy najlepiej i miec wlasny styl.
              Jakos nie zauwazylam u Borejkow koszmarkow ubraniowych, najwyzej niektorzy z
              nich nie zwracaja szczegolnie uwagi na mode, ale bez przesady.
              • dakota77 Re: Ciuchy:/ 06.11.06, 22:15
                staua napisała:

                > Kreton to przeciez cos takiego, jak plocienko, tylko ze bawelniane, a nie
                > lniane.


                No moze, nie znam sie na materialach. Ale kto dzis mowi "kreton"? Mnie sie to kojarzy z glebokim PRL-
                em i materialem na wiejskie zaslony. A tu mowa o sukience Natalii, gdy juz stroila sie dla Tunia:)
                • staua Re: Ciuchy:/ 06.11.06, 23:41
                  No coz, znam wiele osob, ktore mowia "kreton" i to nie tylko w Polsce -
                  kupujesz czasem materialy, zeby cos sobie uszyc?
                  en.wikipedia.org/wiki/Cretonne
                  • gaudia Re: Ciuchy:/ 07.11.06, 03:41
                    jam wiekowa (Gabrysine lata)

                    tez miałam tylko "strój szkolny", ale kombinowałam. Farbowało sie tetre i inne
                    wynalazki.
                    Nigdy mnie nie przekonała kiecka z firanki.
                    Pamietam ciuchy Joanny (w kolorach ziemi:) oraz kombinezon Pyziaka (rany
                    boskie - kombinezon???) - niemniej tu jeszcze MM jakos panowała nad sytuacją.


                    Potem wzruszyła mnie serio tylko spódnica Anieli (jak z płatków maku) z bosymi
                    nogami i czarną bluzką oraz koszula Damba...

                    Reszta - panbuk, tragos.
                  • dakota77 Re: Ciuchy:/ 07.11.06, 14:49
                    Nie kupuje materialow, bo nigdy nie szyje u krawcowej. Nie twierdze przeciez, ze nie ma takiego
                    materialu czy ze nikt nier uzywa tej nazwy, niemniej jednak nikt w moim otoczeniu tak nie mowi, a
                    material, jak juz napisalam, kojarzy mi sie raczej z zaslonami, a nie z sukienka wspolczesnej
                    dziewczyny:). Ale skonczmy moze ten blawatny temat:)
          • jo-asiunka Re: Ciuchy:/ 08.02.07, 11:07
            kreton to po prostu bawełniana tkanina, nazwa jest trochę
            przestarzała/nieużywana, ale materiał jak najbardziej stosowany
            www.slownik-online.pl/kopalinski/81350E34460EF0D2C12565ED0040FD95.php
    • kasztannova Re: Ciuchy:/ 06.11.06, 20:27
      Och dzinsy typu Odra Gabrysi! Ja też miałam jedne jedyne dzinsy i właściwie
      baaardzo mało ubrań. Tak że czuję sentyment i bratam się.
      Rajstopki Aurelii zawsze budziły we mnie odrazę, ale budziły też te w które
      ubierała mnie mamusia i uważała że można biegać przy chłopaku sąsiadów po
      korytażu w bluzeczce i samych grubych rajstopkach. Uh! Miałam ze 6 lat, ale
      było to dla mnie straszne.
      Poza tym moda lat 80 sama z siebie była okropnym bezguściem, a już w wykonaniu
      kraju socjalistycznego...szczyt tandety i bezguścia. A tak na marginesie -
      wraca moda lat 80 :)
      Za to męczący jest wieczny żółty płaszczyk Garysi w którym pewnie ją
      pochowają /z męczeńskim uśmiechem na ustach, Seneką pod pachą i parą
      dziecięcych portek w dłoni/.
      Wkurzało mnie, że nie miałam pojęcia co to jest kreton, czy inne materiały,
      które tak wciąż wymieniała autorka. Fascynuje mnie spódnica czerwona Kłamczuchy
      z BBB i bose stopy, sprana koszula Damba hehe, bluzeczki Natalii w kolorach
      morza itp.
      • dakota77 Re: Ciuchy:/ 06.11.06, 20:38
        Moda lat 80-tych dawno wrocila, nawet w naszym ozpoznionym pod wzgledem trendow panoszy sie
        nie od dzis;-)
    • malamadre Re: Ciuchy:/ 07.11.06, 16:02
      A mnie dziwi po co Ida w CZWARTYM miesiącu ciąży chodziła w sukience "hojnie przymarszczonej pod biustem". W czym wobec tego chodziła w dziewiątym?
      • justyna302 Re: Ciuchy:/ 07.11.06, 16:11
        malamadre napisała:

        > A mnie dziwi po co Ida w CZWARTYM miesiącu ciąży chodziła w sukience "hojnie
        pr
        > zymarszczonej pod biustem". W czym wobec tego chodziła w dziewiątym?


        Ciekawe spostrzeżenie, przeciez w czwartym miesiącu brzuch już rośnie, to fakt,
        ale przecież nie do takich rozmiarów żeby już trzeba było nosić hojnie
        marszczone sukienki!
        • yowah76 Re: Ciuchy:/ 07.11.06, 16:48
          Eeee, nie orientujecie sie... zapewne podkreslala swoj status przyszlej matki i
          z duma nosila dziecie tak zeby wszyscy dostrzegali, nawet jak nie bylo
          potrzeby...
          • ptasia Re: Ciuchy:/ 07.11.06, 20:56
            yowah76 napisała:

            > Eeee, nie orientujecie sie... zapewne podkreslala swoj status przyszlej matki i
            >
            > z duma nosila dziecie tak zeby wszyscy dostrzegali, nawet jak nie bylo
            > potrzeby...

            ... podkreślając zarazem biust, określany btw jako "wybitny" :)
            • zgred1967 Re: Ciuchy:/ 08.11.06, 08:52
              > ... podkreślając zarazem biust, określany btw jako "wybitny" :)

              Nie aspiruję do miana znawcy biustów, ale wydaje mi się,
              że akurat przymiotnik "wybitny" użyty był do określenia
              biustu Idy.
              • zgred1967 Re: Ciuchy:/ 08.11.06, 08:54
                Jak zwykle zagalopowałem się pisząc przed trzecią kawą.
                Zasugerowałem się, myśląc że chodzi o Pyzę, bo wszyscy
                ciągle o niej piszą, a tu właśnie o Idzie była mowa....
                • yowah76 Re: Ciuchy:/ 08.11.06, 10:39
                  Pyza tez byla z tych raczej cielesnych, a biust w rodzinie nie zginie!
                  • zgred1967 Re: Ciuchy:/ 08.11.06, 15:47
                    Racja. A dodatkowo w ciąży się powiększa.

                    Ale u Idy był wybitny na tle całej powierzchowności,
                    a u Pyzy mógł się bardziej w tą powierzchowność wpisywać.
    • zieleniack Re: Ciuchy:/ 06.02.07, 12:07
      mnie zastanawia koszula Gabrysi. W niemalże każdym tomie czytamy o "odwiecznej
      koszuli w kratę". Pierwszy raz Gaba w owej koszuli paraduje w Kwiecie
      Kalafiora. Tę samą koszulę ma przez wszystkie kolejne części cyklu...

      Nawet gdyby Gaba prała tę koszulę w rękach w płynie do tkanin delikatnych i
      płukała w płynie zmiękczającym... to noszona niemalże na codzień koszula
      wytzymałaby zaledwie kilka lat. To jest flanela-materiał mocny co prawda, ale
      podatny na wytarcia na kołnierzyku i maknietach.

      Może to nie jest TA SAMA koszula, a TAKA SAMA? Czyli może Gaba ma w szafie
      hurtownie koszul w krate? ;D
      • monikate Re: Ciuchy:/ 06.02.07, 18:31
        Kiedy koszula się zedrze na śmierć, Gaba kupuje nową. W kratę.
        • zieleniack Re: Ciuchy:/ 06.02.07, 19:27
          ale gdzie ona znajdzie taka sama? Przecież oani MM napisała gdzieś kiedyś, że
          to "odwieczna koszula". Czyli wiecznie nawet nie taka sama, a po prostu ta
          sama;)

          moze ta koszula jest cala pocerowana? :D
          • dakota77 Re: Ciuchy:/ 06.02.07, 19:34
            Moze przed laty kupila cala bele flaneli w krate a teraz tylko szyje sobie z niej ulubiony model koszuli;-). Bo faktycznie, ciezko trafic na identyczny fason w ciagu ponad 20 lat, nawet koszule w krate moga sie zmieniac.
            • ginestra Re: Ciuchy:/ 06.02.07, 23:18
              Ja tam zawsze rozumiałam to tak, że to taki po prostu odwieczny styl. Koszula
              jest coraz to inna, ale są bardzo do siebie podobne, wszystkie w męskim kroju i
              w kratę :/, no i jest to taki odwieczny, stały mundurek Gaby: dżinsy i ta koszula.

              Myślę, że dżinsy też zawsze dosyć podobne i nie zmieniające się w czasie, raczej
              wyobrażam je sobie __nie__ jako podkreślające figurę biodrówki z jakoś tak
              fajnie przyszytymi kieszeniami (wyżej, niżej, węziej, szerzej itp., żeby było
              sexy i żeby było urozmaicenie), no i w różnych modnych fasonach - wręcz
              przeciwnie, raczej wyobrażam je sobie jako takie typowe, w fasonie jak
              najbardziej zbliżonym do klasycznego, z wysokim stanem :( i prostymi nogawkami
              oraz jednolite w kolorze, bez tych różnych fajnych wytarć itp.

              Dla mnie jest to niepokojący objaw jeśli kobieta ubiera się ciągle tak samo i
              ciągle tak samo unisex i nie wiem do końca czemu to ma służyć w Jeżycjadzie. Czy
              ktoś z Was mógłby mi to naświetlić? Może nie ma aż takiego powodu do niepokoju,
              ale jak to rozumieć?
              Pozdrawiam!
              • tygrys2112 Re: Ciuchy:/ 06.02.07, 23:25
                > Dla mnie jest to niepokojący objaw jeśli kobieta ubiera się ciągle tak samo i
                > ciągle tak samo unisex i nie wiem do końca czemu to ma służyć w Jeżycjadzie.
                Cz
                > y
                > ktoś z Was mógłby mi to naświetlić? Może nie ma aż takiego powodu do
                niepokoju,
                > ale jak to rozumieć?

                Przecież Gabrysia zawsze miała męski sposób bycia. Zawsze zastanawiałam się,
                czym tak zachwycała Pyziaka...
                • ginestra Re: Ciuchy:/ 06.02.07, 23:29
                  No właśnie! W Kwiecie kalafiora powiedziane jest tak jakby, że zachwycała go
                  niedostępnością i pięknymi łydkami ;)
                  Ale przecież ich znajomość trwała potem jeszcze parę lat i pogłębiała się i
                  ciekawe jest naprawdę czy Pyziak, który przecież i w Kłamczusze i w KK zachwycał
                  się non stop dziewczynami, prawił im komplementy i postrzegał je jako "kwiaty
                  jabłoni", otóż czy Pyziak nie próbował jakoś delikatnie wpłynąć na Gabę w
                  kwestii tych kraciastych koszul itp.
                  Chyba jednak nigdy się tego nie dowiemy ;)
                  Pozdrawiam!
                  • mika_p Re: Ciuchy:/ 07.02.07, 00:38
                    Ha!
                    Może Pyziak rzucił Gabę, bo nie mógł znieść życia z babochłopem ? ;-)
                    Jako nastolatka Gaba miała przebłyski kobiecości - a to kreacja z firanki, a to
                    spódnica w kolorach ziemi; grała w ksoza w krótkich zapewne spodenkach, wiec
                    pokazywała łydki... No a potem to już tylko dżinsy, koszula, sztormiak, dżinsy,
                    koszula, sztormiak. No i Pyziaczek nie zdzierżył i zwiał do bardziej kobiecych
                    istot.
                    • justyna302 Re: Ciuchy:/ 07.02.07, 08:39
                      Te przebłyski kobiecości to raczej były wymuszone i Gabriela podchodziła do
                      nich bez przekonania: sukienkę z firanki uszyła jej niemal na siłę mama
                      Borejko, a spódnicę w kolorach ziemi na siłę pożyczyła jej kuzynka Joanna.
                      Zresztą pamiętacie co zrobiła Gabrysia po włożeniu żółtej sukienki? Przeczesała
                      wilgotną czuprynę palcami i uznała, że może iść. Ot, kobieta!
                      • bellatrix87 Re: Ciuchy:/ 07.02.07, 10:17
                        a stroju od Joanny w końcu nawet na siebie nie włożyła :P właśnie
                        przeczytałam 'Kwiat kalafiora', w ramach jeżycjadowej powtórki i
                        odstresowywania się po pierwszej w życiu sesji-i cóż, Gabrysia jedynie tenże
                        strój przymierzyła, po czym wróciła do dżinsów, by zetrzeć podłogę w kuchni ;)
                        w końcu zapomniała przebrać się ponownie, więc Pyziak musiał zadowolić się
                        wonią perfum ;)

                        (a tak poza tym to witam serdecznie, forum czytam od jakiegoś czasu i wciąga
                        mnie niezmiernie ;)
                        • uccello Re: Ciuchy:/ 07.02.07, 12:35
                          bellatrix87, jak miło że Cię forum zassało!


                          Co do Gaby to mam nadzieję,że po wiek wieków, będzie mieć kolory ziemi w nosie:)

                          Lubię ludzi, ( i jakoś tak widzę, że oni lubią siebie) którzy ubierają się------
                          - tak jak lubią -------nie zważając na obowiązujace trendy.
                          #Bernard: w płaszczu dyplomatce, bojówkach i rozkłapcianych adidasach, lub w
                          kitelkowej wersji wiosenno-letniej
                          #Aniela: kreująca na miarę możliwości( sierotka w kaloszach, szalona cyganeczka
                          lub ponadczasowa dama o ustach z bakłażana) swój image za pomocą ciuchów
                          #pachnąca mydłem, smukła, ładna Gaba w swoim bezpretensjonalnym stroju
                          #jej odpowiednik w męskiej wersji -Dambo, który nie przebrał się za
                          nauczyciela , tylko został sobą
                          #Nutria w porteczkach, a potem Zielona Natalia w zwiewnych sukienkach.
                          #Kreska nosząca te swoje kolorowe, chałupniczo tworzone kreacje
                          #Dmuchawiec w prochowcu jako żywo zwiniętym Porucznikowi Columbo

                          O odpowiedni------
                          • uccello Re: Ciuchy:/ 07.02.07, 12:40
                            Aaaaa, jeszcze jedno:
                            Ciuchy to fantastyczna_______ zabawa_______________, którą osobiście uwielbiam.
                            • tygrys2112 Re: Ciuchy:/ 07.02.07, 12:53
                              też tak uważam, ale Gaba akurat strojem bawiła się niewiele, o czym świadczy,
                              że zawsze wyglądała tak samo. Ona po prostu w ogóle nie przywiązywała wagi do
                              wyglądu. nie ubierała się tak z przekonania, że coś demonstruje za pomocą
                              wyglądu.
                              • uccello Re: Ciuchy:/ 07.02.07, 13:05
                                tygrysie2112! No właśnie! Pisałam:
                                ubiór jest informacją, którą chcemy ( świadomie, lub NIE) dać o sobie innym.
                                Informacja, "mnie to nie kręci, co innego mnie pochłania" która Gaba emituje
                                n.i.e.ś.w.i.a.d.o.m.i.e też jest ważnym sygnałem.
                                • jottka tubym 07.02.07, 13:23
                                  polemizowała, tzn. co do neutralności znaczeniowej stroju gaby - początkowo
                                  wiemy o niej ogólnie, że się ubiera niedbale i moda jej nie stanowi, ale moment,
                                  w którym pojawia się późniejszy stały zestaw dżinsy + flanela w kratę nie jest
                                  obojętny, bo, o ile dobrze kojarzę, to ma miejsce w 'opium w rosole'. typowy
                                  strój standardowy studenta/ pracownika naukowego pochłoniętego myślą wyższą/
                                  niezależnego intelektualisty/ opozycjonisty, no weźcie popatrzcie na zdjęcia z
                                  epoki dzisiejszych posłów i senatorów:) jeszcze tylko kurtki a la wojskowej i
                                  chlebaka brakuje i będziemy mieli pełny obraz

                                  a gaba w latach 80. studiuje z przerwami, zapewne opozycyjnymi (w sensie - nie
                                  tylko opieka nad pyzą i laurą), a potem pracuje na uni poznań - pani mm
                                  przyszpiliła ją do epoki strojem typowym dla środowisk niezależnych lat
                                  osiemdziesiątych, a - jak dowodzi powyższa dyskusja - nie zauważyła, że ten kod
                                  stał się już nieczytelny.
                                  • uccello Re: tubym 07.02.07, 14:09
                                    Pani MM nie zauważyła czy Gaba?:)

                                    To ,że ktoś przez lata nie zmienia sposobu ubierania się, może oznaczać,że:
                                    # ubiór jest mu kompletnie obojętny ( sygnał- istotniejsze jest to co w głowie,
                                    a nie to co na niej)
                                    # nie chcę się zmieniać (mijać, starzeć)
                                    # chcę zatrzymać moment w którym czułam się szczęśliwa
                                    #znalazłam-----
                                    • tygrys2112 Re: tubym 07.02.07, 15:04
                                      wysyła jeszcze jeden: jestem bezkompromisowa.
                            • the_dzidka Re: Ciuchy:/ 08.02.07, 20:29
                              > Ciuchy to fantastyczna_______ zabawa_______________, którą osobiście
                              uwielbiam.

                              A ja bardzo lubię czytać książki, których akcja dzieje się w świecie mody - bo
                              śmieszą mnie niewymownie. Nie jestem w stanie wyobrazić sobie, że kogoś - tak
                              jak bohaterów tych książek - może do tego stopnia kręcić moda. Te ich orgazmy,
                              kiedy mówią "buty OD Jimmy Choo", "żakiet OD Prady", "top OD Donny
                              Karan", "spodnie OD Maxa Mary" :DDD Celowo zaznaczyłam wielkimi literami
                              to "OD", bo i to mnie bawi :))) Konfitury OD mojej cioci :DDDD
                              I te wszystkie ich opowieści, jak to mając coś nie-markowego odpruwają metkę...
                              Sama lubię mieć coś ładnego, a jeszcze lepiej coś ładnego oraz oryginalnego,
                              ale nie przywiązuję do tego wielkiej wagi. No i przede wszystkim - to nie musi
                              być markowe :)
                          • the_dzidka Re: Ciuchy:/ 08.02.07, 19:09
                            > #Bernard: w płaszczu dyplomatce, bojówkach i rozkłapcianych adidasach, lub w
                            > kitelkowej wersji wiosenno-letniej

                            A wiecie co, mnie facet łażący w kitelku i świecący gołymi nogami (znaczy co ma
                            pod tym kitelkiem - tylko majtki?) normalnie by brzydził. Zwłaszcza taki
                            abnegat jak Bernard - ta jego niechlujna broda...
                  • zieleniack Re: Ciuchy:/ 07.02.07, 10:47
                    może Gaba właśnie tym go urzekła, że była inna, niż te wszystkie kwiatuszki
                    jabłoni, kobiece i emanujace seksapilem? ;)
                    • tygrys2112 Re: Ciuchy:/ 07.02.07, 11:54
                      tym, że nie miała "ani jednego hormonu"? ;)
                      • monikate Re: Ciuchy:/ 07.02.07, 13:56
                        Powiem brutalnie: też uważam, że Pyziak zwiał do istot bardziej kobiecych i
                        emanujących kobiecością. A Grzesio... trochę niezguła, trochę
                        fajtłapa, "ucony". Jemu strój Gaby wysyła sygnał: jestem silna, opiekuńcza,
                        zajmę się Tobą. No i nie jest tak?
                        • laura-gomez Re: Ciuchy:/ 07.02.07, 20:34
                          monikate napisała:

                          > Powiem brutalnie: też uważam, że Pyziak zwiał do istot bardziej kobiecych i
                          > emanujących kobiecością.

                          ale te "kobiece kobiety" to najczęściej flirciary, takich mógł mieć na pęczki,
                          a Gabrysia była inna - nieczuła na piękne słówka, trudna do zdobycia -
                          stanowiła wyzwanie
                      • yowah76 Re: Ciuchy:/ 07.02.07, 14:45
                        Nooo, taka zdobyc, to jest sztuka dopiero...
                      • zieleniack Re: Ciuchy:/ 07.02.07, 17:17
                        moze Pyziak był przeswiadczony, ze potrafi poderwac kazda panienke, nawet
                        taka "bez hormonu"... ? ;)
                        • ginestra Re: Ciuchy:/ 07.02.07, 17:38
                          A ja się właśnie niepokoiłam, że może ten strój to nie jest ze strony Gaby taki
                          pozytywny i beztroski sygnał, że ubiera się tak jak jej się podoba, tylko, że
                          ona schowała, zamroziła, zablokowała itp. swoją kobiecość..

                          Jakoś nie może mi przestać chodzić po głowie fragment nie z kart powieści
                          wprawdzie, ale z jednego z wątków na tym forum, pod tytułem zdaje się "Piszemy
                          dalsze losy bohaterów", czy "Piszemy Czarną polewkę" (zanim się ukazała), i
                          jedna z nas (croyance) napisała taki hipotetyczny fragment, w którym w tej niby
                          nowej powieści wraca znienacka Pyziak i Gaba widzi go przypadkiem w jakiejś
                          kawiarni, w której siedzi i na moment ich oczy się spotykają, a potem Gaba
                          zamyka się w łazience, długo płacze, a nazajutrz kupuje pierwszy w swoim życiu
                          tusz do rzęs.
                          Oczywiście jest to wymyślone przez naszą forumowiczkę, a nie przez panią MM, ale
                          mi to jakoś dziwnie pasuje do oddania stanu ducha Gaby z prawdziwej Jeżycjady
                          właśnie. Oznaczałoby to, że jest ona w jakimś letargu, czymś czego sama nie
                          rozumie. No i te ciuchy to takie raczej barwy ochronne/obronne żeby się z tą
                          kobiecością nie kontaktować. Czy to możliwe?
                          Pozdrawiam!
                          • tygrys2112 Re: Ciuchy:/ 07.02.07, 17:45
                            też tak uważam. zresztą nawet w Pulpecji jest taki fragment, gdzie Gaba sama
                            nie wie, czy kocha Grzegorza. Później się zaręczają, ale tak naprawdę bardzo
                            możliwe, że Gabriela wyparła gdzieś to swoje prawdziwe ja i w gruncie rzeczy
                            cały czas ma gdzieś tak w środku uczucie do Pyziaka.
                            • tygrys2112 Re: Ciuchy:/ 07.02.07, 17:47
                              zresztą zawsze uważałam, że to drugie małżeństwo Gabrieli jest tak naprawdę po
                              to, aby zapomnieć o Pyziaku. wbrew pozorom, Gabriela wcale nie jest bardziej
                              dzielna od Robrojka czy Romy.
                              • uccello Re: Ciuchy:/ 07.02.07, 18:35
                                I tak się do siebie tulą, całują przy zlewie z garami, śpią zaplątani, gruchają
                                czule, z rozsądku jedynie? W ramach towarów zastepczych? Eeeeeee, nie...
                                • tygrys2112 Re: Ciuchy:/ 07.02.07, 18:43
                                  Grzegorz może nie traktuje Gaby jak towar zastępczy. ale co do samej Gabrieli
                                  nie miałabym takiej pewności... poza tym niektóre osoby potrzebują drugiej
                                  połówki właśnie po to, żeby ja piszesz: tulić się, całować i gruchać itp. Ważne
                                  żeby ktoś był, a czy to ten, czy tamten to bez różnicy.
                                  • tygrys2112 Re: Ciuchy:/ 07.02.07, 18:53
                                    jeśli Gaba kompletnie zapomniała o Pyziaku i go nie kocha, to dlaczego wzdryga
                                    się na samo wspomnienie jego osboby, nie umie o nim rozmawiać z dziećmi?
                                • ginestra Re: Ciuchy:/ 07.02.07, 18:55
                                  Skoro u Gaby i Grzesia jest namiętność, to wygląda na to, że ona nie zablokowała
                                  jednak tej swojej kobiecości, tylko po prostu ma taki styl. Jeśli tak się rzeczy
                                  mają to nie ukrywam, że odczuwam sporą ulgę.
                                  Do większej pewności oceny brakuje mi jednakże pewnych danych: czy możliwa jest
                                  zatem taka sytuacja, że osoba, która zamroziła, wyparła itp. swoją kobiecość, a
                                  następnie jest z innym mężczyzną i jest między nimi uczucie (tak jak u Gaby i
                                  Grzesia), a mimo to ten pełen jej potencjał kobiecości jest zablokowany? Czy też
                                  po prostu nie ma zmiłuj i musiałaby się on odblokować, w tym sensie, że Gaba
                                  musiałaby mieć czasem potrzebę ubrać się kusząco, coś tam odsłonić, coś tam
                                  wyeksponować, czymś tam pouwodzić, zatrzepotać pomalowanymi rzęsami, nadać
                                  włosom jakiś ciekawy kolor, zobaczyć na sobie jego zachwycone i pełne pożądania
                                  spojrzenie i tak dalej. Co o tym myślicie?
                                  • ginestra Re: Ciuchy:/ 07.02.07, 19:12
                                    Namotałam w poprzednim poście, mam nadzieję, że jednak wyłuskacie o co chodzi.

                                    Osobiście jednak myślę podobnie jak tygrys212 - mam takie przeczucie, że Gaba
                                    nie wzięła jednak "rozwodu psychicznego" z Pyziakiem, i że jednak jest zablokowana.

                                    Tak jak pisałam w poprzednim moim poście - czy gdyby odczuwała wobec Grzesia
                                    prawdziwą namiętność, chemię, miłość i tak dalej, to czy możliwe jest, że
                                    ubierałaby się ciągle, z uporem godnym lepszej sprawy, w te dżinsy i
                                    nieśmiertelną koszulę w kratę? I nie chodziła do fryzjera? I nie miała potrzeby
                                    umalować się, w sensie podkreślić to i owo, czy kupić sobie jakiegoś modnego
                                    ciuszka? Czy nie miałaby potrzeby czuć, że podoba mu się do szaleństwa? I
                                    wreszcie, czy pokochawszy go nie wpadłaby jak śliwka w kompot czyli także w te
                                    różne towarzyszące miłości uczucia, takie jak zazdrość o inne kobiety, że mogą
                                    mu się bardziej spodobać niż ona, nawet te z ekranu telewizora, nie mówiąc już o
                                    tych z pracy, z sąsiedztwa i innych? Taka zazdrość, to myślę, że występuje "w
                                    pakiecie" wraz z miłością i odczuwa się ją czy się tego chce czy nie. Ja wiem,
                                    że ta zazdrość jest na pewno mniejsza jeśli ludzie są sprawdzeni, ufają sobie,
                                    są w związku też oddanymi przyjaciółmi dla siebie nawzajem itp., ale myślę, że
                                    istnieje taka jakby nawet powierzchowna zazdrość, mobilizująca do dbania o swoją
                                    atrakcyjność dla partnera i do sprawdzania, czy przypadkiem nie podobają mu się
                                    też inne..

                                    O czym świadczy, waszym zdaniem, taka niezmącona pewność: mogę chodzić cały czas
                                    w dżinsach i koszuli w kratę, nie zmieniać fryzury, strzyc się samodzielnie w
                                    domu latami na tę samą modłę, nie malować się, a i tak mojemu mężczyźnie będę
                                    się podobać najbardziej ze wszystkich kobiet i nie znudzi się mną nigdy i nie
                                    będzie na pewno (nawet z nieuświadomionych pobudek, z natury samej) interesował
                                    się innymi i żadna mi nie zagrozi?

                                    Myślę, że może tu kłania się mój jednak niewielki zakres doświadczenia
                                    życiowego, bo nie mogę sobie sama odpowiedzieć na pytanie czy to co powyżej jest
                                    możliwe?
                                    Co myślicie?
                                    • laura-gomez Re: Ciuchy:/ 07.02.07, 20:40

                                      > Tak jak pisałam w poprzednim moim poście - czy gdyby odczuwała wobec Grzesia
                                      > prawdziwą namiętność, chemię, miłość i tak dalej, to czy możliwe jest, że
                                      > ubierałaby się ciągle, z uporem godnym lepszej sprawy, w te dżinsy i
                                      > nieśmiertelną koszulę w kratę? I nie chodziła do fryzjera? I nie miała
                                      potrzeby
                                      > umalować się, w sensie podkreślić to i owo, czy kupić sobie jakiegoś modnego
                                      > ciuszka?

                                      ale kiedy wybierała się z nim na Sylwestra, szykowała się dość długo, znaczy że
                                      zalezało jej na ładnym wyglądzie
                                      • wuefka Re: Ciuchy:/ 09.02.07, 20:14
                                        laura-gomez napisała:

                                        > ale kiedy wybierała się z nim na Sylwestra, szykowała się dość długo, znaczy
                                        > że zalezało jej na ładnym wyglądzie

                                        Po pierwsze, to Gabę do wystrojenia się na Sylwestra zmusiła rodzina. A po
                                        drugie - nie wiedziała, że Pyziak tam będzie. Więc nie mogła się stroić dla
                                        niego.
                                        • laura-gomez Re: Ciuchy:/ 10.02.07, 18:03
                                          wuefka napisała:

                                          > laura-gomez napisała:
                                          >
                                          > > ale kiedy wybierała się z nim na Sylwestra, szykowała się dość długo, zna
                                          > czy
                                          > > że zalezało jej na ładnym wyglądzie
                                          >
                                          > Po pierwsze, to Gabę do wystrojenia się na Sylwestra zmusiła rodzina. A po
                                          > drugie - nie wiedziała, że Pyziak tam będzie. Więc nie mogła się stroić dla
                                          > niego.

                                          czytaj uwaznie: ta sytuacja dotyczyła wyjścia Gaby z Grzegorzem
                                    • k_linka Re: Ciuchy:/ 07.02.07, 22:42
                                      Sa osoby - i ja do nich naleze - ktore niespecjalnie przywiazuja wage do stroju.
                                      Nie mam tu na mysli chodzenia w worku po kartoflach na grzbiecie, jednakze od
                                      lat moim codziennym strojem pozostaja dzinsy/sztruksy w polaczeniu z
                                      koszulka/koszula/sweterkiem. Szkoda mi tez czasu na makijaz. I chcialam
                                      niniejszym zapewnic wszystkich, ze nie nic mi sie nie zablokowalo. Od czasu do
                                      czasu (przewaznie przy niezwyklych okazjach) podejmuje proby przeistoczenia sie
                                      w Romantycznego Motyla, czego sladem jest kilka malo uzywanych sukienek w
                                      szafie. Chemia, namietnosc i milosc maja niewielki i przemijajacy wplyw na moj
                                      styl ubierania sie. A co do partnera - on jakos preferuje styl sportowy, a
                                      ewnetualnych zmian w image'u raczej nie zauwaza. Faceci maja rozne upodobania, i
                                      nawet jesli wiekszosc lubi duze dekolty, krotkie spodniczki, dopasowane sukienki
                                      i szpilki to przeciez nie wszyscy!!! Co do zazdrosci to jestem pewna, ze rzadko
                                      jej przyczyna czy powodem jest uroda czy sexappeal innej kobiety. Przeciez nie
                                      ma reguly ze faceci zdradzaja tylko z ladniejszymi i bardziej kobiecymi...

                                      Druga sprawa jest to ze nie jestem w stanie zrozumiec - przeciez Gabriela na
                                      pewno dobrze wyglada w swoich dzinsach i koszuli. Ma ladna figure (nie wiem skad
                                      to przekonanie ale Gaba ma pewno nie jest spasiona) i w najprostszych nawet
                                      spodniach moze prezentowac sie zgrabnie i, co wiecej, seksownie. Moze i
                                      doprowadzac Grzesia do erotycznego uniesienia. Nie kazda kobieta musi wszak na
                                      codzien paradowac w sukienkach. A tu wszyscy zgodnie zakladacie ze Gabrysia jest
                                      zaniedbana i paskudnie ubrana.... Jej nonszalancja w ubiorze - musze to w koncu
                                      wyznac - zawsze mi sie podobala :)
                                      • ginestra Re: Ciuchy:/ 08.02.07, 01:29
                                        k_linka napisała:

                                        > Faceci maja rozne upodobania,
                                        > i
                                        > nawet jesli wiekszosc lubi duze dekolty, krotkie spodniczki, dopasowane sukienk
                                        > i
                                        > i szpilki to przeciez nie wszyscy!!!

                                        K_linko, dzięki, pocieszające to co piszesz i poznawcze. Bardzo bym chciała to
                                        zweryfikować w życiu, piszę szczerze. Ja myślałam/ myślę(?), że to jest takie
                                        jednak wpisane w psychikę faceta - że akceptuje on oczywiście i ceni swoją
                                        partnerkę i jej wszelkie walory jeśli mu się ona podoba i jest sobą i ubiera się
                                        na przykład sportowo i bez kobiecych wabików, ale moim zdaniem nie jest on do
                                        końca odporny na te wszystkie szpilki, dekolty itp., bo moim zdaniem są to też
                                        jakieś konkretne komunikaty wysyłane przez kobietę - nie chodzi mi tu o kobiety
                                        mocno prowokujące, kobiety-Barbie czy inne negatywne przykłady, ale o taki
                                        komunikat, że kobieta cieszy się swoją kobiecością, eksponuje ją i przyciąga nią
                                        uwagę mężczyzn (nawet bez konkretnego celu, tak po prostu, instynktownie). A
                                        zwłaszcza jak te komunikaty dotyczą jego - musi być mu z tym miło. Z moich
                                        obserwacji to te kobiety, które lubią styl sportowy czy swobodny i lubią też
                                        trochę tę swoją kobiecość pokazać, to zawsze ten sportowy styl złamią jakimś
                                        akcentem, typu, że ubranko jest przy ciele, czy też założą na siebie warstwowo
                                        dwie bluzeczki w kontrastujących lub współgrających ciekawie kolorach, jakieś
                                        kolczyki (mogą być malutkie, jeśli sportowo, nawet może mieć ze 2 dziurki w
                                        uchu), jakieś podkreślenie mimo woli rzęs tuszem czy inny delikatny makijaż,
                                        jakaś fajna torba, czy buty czy pasek, innymi słowy coś co "mówi" o tej
                                        kobiecości. Gabę wyobrażałam sobie dotąd jako osobę nie wplatającą w swój strój
                                        żadnych "komunikatów", stąd te moje hipotezy.


                                        > Druga sprawa jest to ze nie jestem w stanie zrozumiec - przeciez Gabriela na
                                        > pewno dobrze wyglada w swoich dzinsach i koszuli. Ma ladna figure (nie wiem ska
                                        > d
                                        > to przekonanie ale Gaba ma pewno nie jest spasiona) i w najprostszych nawet
                                        > spodniach moze prezentowac sie zgrabnie i, co wiecej, seksownie. Moze i
                                        > doprowadzac Grzesia do erotycznego uniesienia.

                                        W którejś z późniejszych książek (poprawcie mnie, proszę jak coś!) Gaba jest
                                        określona jako pulchna blondynka o ciepłym spojrzeniu czy coś takiego. Tak mi
                                        utkwiło w pamięci. No, ale może być przy tym zgrabna.
                                        Co do tego erotycznego uniesienia, to gdyby przyjąć założenie, że tych kobiecych
                                        komunikatów w stroju i sposobie bycia Gaby brak, trudno mi osobiście to sobie
                                        wyobrazić. Rozumiem -na początku znajomości, ale jeśli tak codziennie, latami,
                                        Grześ ją widzi w tych dżinsach i koszuli w kratę bez żadnych innych akcentów
                                        jakiejś kobiecej swobody i kokieterii, ba - bez żadnej kokieterii ukierunkowanej
                                        na niego, to tym bardziej nie mogę sobie tego uniesienia wyobrazić. No ale nie
                                        jestem mężczyzną.

                                        Może z moich postów wynika, że jestem jakąś pudernicą, ale wcale tak nie jest.
                                        Na co dzień ubieram się także dość swobodnie i sportowo, choć raczej z tymi
                                        akcentami o których powyżej, nawet drobnymi czy coś. W innych sytuacjach
                                        zakładam natomiast inne ciuchy i inne akcenty. Dla mnie też jest ważne by być
                                        sobą i dobrze się w tych swoich ubraniach i dodatkach czuć. Nie lubię też
                                        jakiejś przesady i spektakularności, tylko właśnie swobodę, jakiś taki lekki
                                        ogólny i miły "look and feel".

                                        Moje doświadczenia z płcią przeciwną są także być może dość jednostronne, a więc
                                        jestem zawsze ciekawa nowych punktów widzenia, opinii, a zwłaszcza potwierdzenia
                                        przez was, że "tak jest w prawdziwym, życiu" jeśli znacie jakieś właśnie
                                        przykłady z życia - w sensie przykłady za i przeciw temu co "głoszę".
                                        Pozdrawiam serdecznie!
                                        • ida19851 Re: Ciuchy:/ 19.05.07, 16:06
                                          > W którejś z późniejszych książek (poprawcie mnie, proszę jak coś!) Gaba jest
                                          > określona jako pulchna blondynka o ciepłym spojrzeniu czy coś takiego.

                                          nic takiego nie miało miejsca! Gaba jest wysoka, szczupła i ma długie, zgrabne
                                          nogi - na pewno w dżinsach wygląda świetnie! :)
                                          • ginestra Re: Ciuchy:/ 19.05.07, 21:27
                                            Właściwie przychylam się do tego, że Gaba jest wielokrotnie opisywana jako
                                            szczupła i wysoka właśnie. Może mi się pomieszało z czymś, ale tak mi chodzi po
                                            głowie, że jakiś młody męski bohater (Tomek Kowalik?, Baltona?, Fryderyk?)
                                            zobaczył ją po raz pierwszy lub po raz pierwszy po dłuższym czasie, chyba mu
                                            otworzyła drzwi czy coś, i tak ją odebrał. Może tam było raczej określenie
                                            "okrągła", a nie pulchna, czy też może to tyczyło twarzy, a nie sylwetki, w
                                            każdym razie pamiętam to swoje odczucie, że "no tak, lata lecą, Gaba trochę się
                                            wyokrągliła po tej trzydziestce i po dzieciach, jest ten realizm w Jeżycjadzie".
                                            No, ale teraz to już głowy nie dam.. ;)))
                                            Pozdrawiam!
                                    • yowah76 Re: Ciuchy:/ 10.02.07, 20:30
                                      Ha, ja w wieku lat ponad 30 nie mam na stanie nawet jednego kosmetyku do
                                      makijazu, co wiecej, nigdy nie uzywalam...
                                      • k_linka Re: Ciuchy:/ 10.02.07, 23:45
                                        Pozostaje mi zauwazyc ze zapewne Twa uroda nie potrzebuje korekty :)
                                        Wydaje mi sie ze w tym watku spotkaly sie osoby ktore uwazaja "dbanie o siebie"
                                        = seksowny stroj i makijaz za niezbedny do zycia i takie ktore maja to w nosie
                                        (niczym Gaba kolory ziemi). I musze to napisac - juz wole Gabe w koszuli niz
                                        Pulpecje w halce. Ze wzgledu na realizm. I za to ze mam sie z kim utozsamiac
                                        • tygrys2112 Re: Ciuchy:/ 11.02.07, 00:41
                                          k_linka napisała:

                                          > Wydaje mi sie ze w tym watku spotkaly sie osoby ktore uwazaja "dbanie o
                                          siebie"
                                          > = seksowny stroj i makijaz za niezbedny do zycia i takie ktore maja to w nosie
                                          > (niczym Gaba kolory ziemi). I musze to napisac - juz wole Gabe w koszuli niz
                                          > Pulpecje w halce. Ze wzgledu na realizm. I za to ze mam sie z kim utozsamiac

                                          k_linko nie do końca się z Tobą zgodzę. przeciwstawiasz sobie dwa typy osób -
                                          kompletnie ignorujące wygląd i osoby, które dopracowują każdy szczegół makijażu
                                          i stroju. Ale chyba jest dużo osób, które są gdzieś pomiędzy... większość
                                          kobiet włącza do swojego wyglądu jakieś kuszące elementy. może być to makijaż,
                                          może to być strój podkreślający figurę, długie, jedwabiste włosy lub jeszcze
                                          coś innego. mamy wybór różnych środków, nie musimy stosować wszystkich na raz.

                                          natomiast problem z Gabrielą jest taki, że ona właśnie jest osobą, która robi
                                          wrażenie takiej skrajnie ignorującej problem wyglądu - i stąd nasza dyskusja
                                          wokół niej. Bo taka skrajność z reguły się z czymś wiąże.
                                          • lezbobimbo O czym swiadczy abnegacja Gabrieli 11.02.07, 01:04
                                            tygrys2112 napisała:
                                            > natomiast problem z Gabrielą jest taki, że ona właśnie jest osobą, która robi
                                            > wrażenie takiej skrajnie ignorującej problem wyglądu - i stąd nasza dyskusja
                                            > wokół niej. Bo taka skrajność z reguły się z czymś wiąże.

                                            Ale pamietajmy moze, ze to tylko postac literacka i zadziwiajace jej zachowania
                                            sa fikcyjne i wcale nie musza byc logiczne ani zgodne z rzeczywistoscia. Ot,
                                            napisalo sie autorce, jak nie pierwszy i ostatni raz zreszta ;) A my tu
                                            roztrzasamy z przejeciem godnym wazniejszych spraw..hehe

                                            Moze Gaba ma symbolizowac odpoczynek od superstajla 24 h na dobe - kobieta nie
                                            musi caly czas byc w rynsztunku bojowym i wiecznej sexi masce, aby nadal byc
                                            kochana przez otoczenie? Sa tez urody naturalne, panie tego.

                                            A zreszta posatc literacka Fab Gaba minimalnie jakos o siebie dba - czesze
                                            czupryne (co prawda palcami), sama sie strzyze (Ida proponuje wyrównac jej to
                                            skalpelem), zawsze jest umyta i czysta (pachnie rumiankiem), w mlodosci
                                            szorowala sie pod zimnym prysznicem a w 3-ej ciazy polubila plyn do kapieli o
                                            fiolkowym zapachu (podaruj sobie odrobine luksusu). Jakby tak opisana zostala
                                            postac meska, nikt by sie nie czepial. A tu kobieta, no to niemozliwe zeby nie
                                            lubila sie przebierac i pindrzyc. Nic w pindrzeniu zlego, ale da sie spokojnie
                                            zyc bez tego.

                                            Zreszta w rzeczywistosci nie mialaby czasu specjalnie sie ozdabiac i powiedzmy
                                            polerowac pazurków, skoro dom caly na jej glowie, doktorat, praca i multum
                                            dzieci takich czy owakich. Wiadomo, jak ma rece niezniszczone, to malo robi;)

                                            Co prawda, gdy postac literacka Gaba zauwaza u innej postaci literackiej a to
                                            jest Laurce, tusz na rzesach to przezywa moment grozy! Czyzby w terazniejszej
                                            Jezycjadzie makijaz byl symptomem wewnetrznego zepsucia osoby go noszacej?
                                            I znów pora przywolac pierwszy tom, gdzie Cesia smarowala sie na potege a byla
                                            bohaterka jak najbardziej pozytywna, i jakos czas na to znalazla, chociaz tez
                                            byla katriatyda kuchenna.
                                            Ale teraz, widzac makijaz na swym doroslejacym podlotku pora zawolac tylko "o
                                            tempora, me miserum" itd?
                                            Zaba zostala tez przesmiewczo nieco opisana, jak to musi o godzine wczesniej
                                            wstawac, aby sie poobklejac upiekszajacymi plasterkami i o zgrozo, umyc zeby
                                            pasta z fluorem :D

                                            Zauwazylam tez, ze osoby flirtujace z ciemnymi stronami zywota, n.p. mrocznym
                                            rockiem przemieniaja sie na dobre, kiedy zmywaja z lba jakze podly buraczkowy
                                            barwnik, scinaja dlugie (a wiec zle) wlosy i wdziewaja mieciutka, sprana
                                            koszule i dzinsy. A to Baltona, a to Dambo, a to Laura (czesciowo).
                                            Moze dla MM dzinsy i koszula to strój ideal - jednoczesnie wygoda, brak
                                            faramuszków oraz mlodziezowosc;)






                                            • k_linka Re: O czym swiadczy abnegacja Gabrieli 11.02.07, 01:26
                                              > Ale pamietajmy moze, ze to tylko postac literacka i zadziwiajace jej zachowania
                                              >
                                              > sa fikcyjne i wcale nie musza byc logiczne ani zgodne z rzeczywistoscia. Ot,
                                              > napisalo sie autorce, jak nie pierwszy i ostatni raz zreszta ;) A my tu
                                              > roztrzasamy z przejeciem godnym wazniejszych spraw..hehe
                                              >


                                              Ja tu roztrzasam bo do Gaby jestem przywiazana mimo jej wad ujawniajacych sie z
                                              wiekiem (moim wiekiem, choc Gaby tez). I prosze mi nie pisac ze to postac
                                              fikcyjna bo na ogol zdaje sobie sprawe :)


                                              >
                                              > Moze Gaba ma symbolizowac odpoczynek od superstajla 24 h na dobe - kobieta nie
                                              > musi caly czas byc w rynsztunku bojowym i wiecznej sexi masce, aby nadal byc
                                              > kochana przez otoczenie? Sa tez urody naturalne, panie tego.
                                              > A zreszta posatc literacka Fab Gaba minimalnie jakos o siebie dba - czesze
                                              > czupryne (co prawda palcami), sama sie strzyze (Ida proponuje wyrównac jej to
                                              > skalpelem), zawsze jest umyta i czysta (pachnie rumiankiem), w mlodosci
                                              > szorowala sie pod zimnym prysznicem a w 3-ej ciazy polubila plyn do kapieli o
                                              > fiolkowym zapachu (podaruj sobie odrobine luksusu). Jakby tak opisana zostala
                                              > postac meska, nikt by sie nie czepial. A tu kobieta, no to niemozliwe zeby nie
                                              > lubila sie przebierac i pindrzyc. Nic w pindrzeniu zlego, ale da sie spokojnie
                                              > zyc bez tego.

                                              Z ta czescia wypowiedzi zgadzam sie w 100%, a moze nawet jeszcze bardziej. Tylko
                                              nie potrafilam tego tak klarownie napisac.

                                              > Co prawda, gdy postac literacka Gaba zauwaza u innej postaci literackiej a to
                                              > jest Laurce, tusz na rzesach to przezywa moment grozy! Czyzby w terazniejszej
                                              > Jezycjadzie makijaz byl symptomem wewnetrznego zepsucia osoby go noszacej?
                                              > I znów pora przywolac pierwszy tom, gdzie Cesia smarowala sie na potege a byla
                                              > bohaterka jak najbardziej pozytywna, i jakos czas na to znalazla, chociaz tez
                                              > byla katriatyda kuchenna.

                                              A tu sie przyczepie - Gabryjela nie krytykuje u Laury makijazu jako takiego,
                                              tylko zbyt mocny makijaz (i to sama Laura podaje czytelnikowi, zatem pominac
                                              mozna co dla kogo jest zbyt), i to u gimnazjalistki. Przypomne ze rzeczona
                                              Celestyna robila sobie makijaz BEZ WPRAWY jako uczennica liceum. Tygrys wprawe
                                              ma juz w gimnazjum. Wczesnie troche, ale moze sie nie znam, do gimnazjum nie
                                              chodzilam.

                                              > Zauwazylam tez, ze osoby flirtujace z ciemnymi stronami zywota, n.p. mrocznym
                                              > rockiem przemieniaja sie na dobre, kiedy zmywaja z lba jakze podly buraczkowy
                                              > barwnik, scinaja dlugie (a wiec zle) wlosy i wdziewaja mieciutka, sprana
                                              > koszule i dzinsy. A to Baltona, a to Dambo, a to Laura (czesciowo).
                                              > Moze dla MM dzinsy i koszula to strój ideal - jednoczesnie wygoda, brak
                                              > faramuszków oraz mlodziezowosc;)

                                              I tu znow kiwam glowa, dodam tylko ze dlugowlosi scinaja, lysi zapuszczaja,
                                              dobrze ze tatuaze i farby na glowie sa zmywalne :) No i te przemiany dotycza
                                              plci meskiej, bo zenska - w moim odczuciu przynajmniej, bo nie wiem czy
                                              potrafilabym odnalezc stosowny cytat potwierdzajacy moja wizje - (nie liczac
                                              zaniedbanej Gaby!!) scina wlosy i zaczyna nosic slodkie sukienki, romantyczne
                                              bluzeczki, zwiewne apaszki, kostiumiki, a pod nimi halki i ponczoszki.
                                            • dakota77 Re: O czym swiadczy abnegacja Gabrieli 11.02.07, 12:08
                                              Ale tutaj przecuiwstawiasz abnegacje pindrzeniu sie, jak to okreslilas. Sa dwie skrajnosci. A przeciez w byciu kobieta zadbana i dobrze ubrana nie ma nic zlego.
                                              Zadbanie nie musi od razu oznaczac rynsztunku bojowego i sexi maski, znow cytujac. Zadbanie w niczym sie tez nie kloci z byciem intelektualistka;)
                                              • dakota77 Re: O czym swiadczy abnegacja Gabrieli 11.02.07, 12:10
                                                Aha, zastanawia mnie jedno- czy Gaba takze na wyklady idzie w dzinsach i koszuli w krate?
                                                • zieleniack Re: O czym swiadczy abnegacja Gabrieli 11.02.07, 12:38
                                                  hm a no wlasnie
                                                  gdyby była panem wykladowcą, to by nikomu to nie przeszkadzał-miałam z
                                                  niejednym takim zajecia
                                                  z kolei panie u nas w instytucie zawsze są ubrane w jakieś garsonki i inne
                                                  takie.... ciekawe, jak Gaba... ;) wydaje mi sie, ze do pracy
                                                  wdziewa 'przebranie', kostium, ale nie sądze, aby była to spódnica. Podejrzewam
                                                  spodnie w kancik i białą KOSZULĘ ;D z tym, że tym razem damską;D
                                                  • zieleniack Re: O czym swiadczy abnegacja Gabrieli 11.02.07, 12:39
                                                    a gdy wraca do domu, to zaraz zrzuca to ubranko, bo się w nim źle czuje, i
                                                    przywdziewa swoje kraty i dzinsy
                                                  • laura-gomez Re: O czym swiadczy abnegacja Gabrieli 11.02.07, 13:13
                                                    > gdyby była panem wykladowcą, to by nikomu to nie przeszkadzał

                                                    niestety znam tez wiele wykładowczyń, które ubieraja się bardzo dziwacznie, na
                                                    przykład w getry i rozwleczone swetry. nieładnie to wygląda
                                                    myślę że Gaba, chociaż źle uczesana, po instytucie chodzi w czymś innym niż po
                                                    domu
                                              • k_linka Re: O czym swiadczy abnegacja Gabrieli 11.02.07, 17:00

                                                > Ale tutaj przecuiwstawiasz abnegacje pindrzeniu sie, jak to okreslilas. Sa dwie
                                                > skrajnosci. A przeciez w byciu kobieta zadbana i dobrze ubrana nie ma nic zleg
                                                > o.
                                                > Zadbanie nie musi od razu oznaczac rynsztunku bojowego i sexi maski, znow cytuj
                                                > ac. Zadbanie w niczym sie tez nie kloci z byciem intelektualistka;)

                                                Przepraszam jesli nie wyrazam sie jasno. Nie mowie o "pindrzeniu" i "abnegacji",
                                                tylko o przekonaniu ze kobieta ma wygladac slodko i kobieco zawsze (lacznie ze
                                                spacerem do osiedlowego smietnika z kubelkiem smieci) przeciwstawionemu
                                                przekonaniu, ze kobieta sama decyduje jak ma wygladac i jesli nie czuje sie
                                                dobrze w mundurku "slodkim i kobiecym" to sie tak nie nosi.
                                                • deina_kmf Re: O czym swiadczy abnegacja Gabrieli 12.02.07, 14:53
                                                  odnosze czasami wrazenie, ze makijaz sluzy pani MM do przedstawienia bohaterek
                                                  na rozdrozach; nim odnajda swoje miejsce i poczucie bezpieczenstwa. Obsesyjna
                                                  niechec Laury do wychodzenia z domu bez makijazu; potem eksperymenty z fryzura
                                                  i kolorem-wszystko to jakos znika gdy na arene wchodzi Wolfi/ Cesia
                                                  "przebierajaca sie za kogo innego" gdy chce podbic Brodacza (dla prawdziwej
                                                  milosci - Hajduka - nie musi tego robic) eksperymenty Idy majace na celu
                                                  zwrocenie na siebie uwagi i zakonczone zapaleniem spojowek; otoczenie sugeruje
                                                  jej dyskretne malowanie rzes na brazowo; ale juz jej proby mocnego makijazu sa
                                                  skomentowane przez mame Marka "jak zwykle umalowala sie nieumiejetnie"- Natalia
                                                  w oczekiwaniu na Roberta pudruje sobie nos i maluje rzesy, ale do przelomowej
                                                  rozmowy wciaz nie dochodzi - Roma podkreslajaca mocnym makijazem swoj bunt -
                                                  kontrast miedzy naturalna Mila a oceniajaca ja jako "zaniedbana" Monika; ktora
                                                  ma wszystkie Diory i Gucci; ale jest samotna i nie do konca szczesliwa. Wszystko
                                                  to w sumie wyglada tak; jakby stosowanie makijazu nie bylo w oczach pani
                                                  Musierowicz srodkiem do podkreslania urody; tylko czyms zastepczym; maskarada;
                                                  ktora w momencie osiagniecia "prawdziwego szczescia" i "miejsca w zyciu" (czy
                                                  tez zapelnienia pustki w ramionach) przestaje byc potrzebna.
                                                  • lezbobimbo Re: O czym swiadczy abnegacja Gabrieli 14.02.07, 00:16
                                                    deina_kmf napisała:
                                                    > to w sumie wyglada tak; jakby stosowanie makijazu nie bylo w oczach pani
                                                    > Musierowicz srodkiem do podkreslania urody; tylko czyms zastepczym; maskarada;
                                                    > ktora w momencie osiagniecia "prawdziwego szczescia" i "miejsca w zyciu" (czy
                                                    > tez zapelnienia pustki w ramionach) przestaje byc potrzebna.

                                                    Natalia malowala usta w odstepach pólgodzinnych, kiedy przepoczwarzyla sie w
                                                    romantycznego Motyla ;) Ale to byl chyba taki Rytual Inicjacyjny
                                          • zieleniack Re: Ciuchy:/ 11.02.07, 11:59
                                            Kiedyś ignorowałam wygląd zewnętrzny, byłam starszną chopczycą, coś a la Gaba-
                                            >koszula (w krate!), krótkie nieporządne włosy, bojówki albo dziurawe dzinsy,
                                            takie tam... to chyba wychodziło z jakiegos rpzekonania, ze facetom jest w
                                            zyciu łatwiej... ale tak sie działo do pierwszej poważniejszej miłości, wtedy
                                            jakoś mimowolnie zaczęłam kobiecieć, zapuściłam włosy, zaczęłam malować oczy...
                                            To jest wlasnie to, o czym piszecie-podkreslanie swojej kobiecosci. Dziś sobie
                                            nie wyobrazam siebie, zebym miala ubierac sie i ogólnie wyglądać, jak wtedy.

                                            Hm, no ale takiej teorii nie mozna przypasowac do Gaby, bo przeciez mimo dwóch
                                            związków wcale nie zmienia wyglądu od czasow licealnych
                                            • lezbobimbo Re: Ciuchy:/ 11.02.07, 12:04
                                              zieleniack napisała:
                                              > To jest wlasnie to, o czym piszecie-podkreslanie swojej kobiecosci. Dziś
                                              >sobie nie wyobrazam siebie, zebym miala ubierac sie i ogólnie wyglądać, jak
                                              >wtedy.
                                              > Hm, no ale takiej teorii nie mozna przypasowac do Gaby, bo przeciez mimo
                                              >dwóch > związków wcale nie zmienia wyglądu od czasow licealnych

                                              Moze to taka wieczna mlodosc? Gaba chodzacy skansen (w krateczke).
                                              A w ogóle to Frau Matka Polka ma nie wygladac. Zreszta informatyk i tak by nie
                                              zauwazyl. On sie zna na wnetrzu czyli sprawnym hardware i wazne dla niego ile
                                              gigaherzów ma Gabrysine serce krysztalowe! Jakies tam zmienne tapety na
                                              pulpicie Gaby nie licza.
                                              (tu mi sie przypomina wysoce stosowna przypowiastka z którejs Ani
                                              Zielonogórskiej, gdzie zona od 30 lat nosila ten sam czepek, a jak go w koncu
                                              zmienila, to jej maz nie poznal :D
                                            • lezbobimbo Re: Ciuchy:/ 11.02.07, 12:08
                                              zieleniack napisała:
                                              > To jest wlasnie to, o czym piszecie-podkreslanie swojej kobiecosci. Dziś
                                              >sobie > nie wyobrazam siebie, zebym miala ubierac sie i ogólnie wyglądać, jak
                                              >wtedy.

                                              Ale nie dajmy sie przy okazji zwariowac stylizacji calodobowej. Mniemam, ze
                                              kobieta i to ponetna, wdzieczna i delikatesowa spokojnie mozna byc bez wzgledu
                                              na ubranko i makijaz. Mozna tak po prostu istniec. Wszak to nie suknia zdobi
                                              kobiete, lecz kobieta koszule ;-)
                                              • zieleniack Re: Ciuchy:/ 11.02.07, 12:36
                                                no ale stylizacja całodobowa to jest skrajnosc w drugą strone
                                                chodzi mi o takie delikatne podkreslanie kobiecosci, np. dopasowana bluzka czy
                                                spodniczka od czasu do czasu, pomalowane rzęsy itp. Kiedy byłam chłopczycą, to
                                                niektórzy ludzie wręcz myśleli, że jestem chłopakiem!!!!!
                                                • tygrys2112 Re: Ciuchy:/ 11.02.07, 16:11
                                                  > no ale stylizacja całodobowa to jest skrajnosc w drugą strone
                                                  > chodzi mi o takie delikatne podkreslanie kobiecosci, np. dopasowana bluzka
                                                  czy
                                                  > spodniczka od czasu do czasu, pomalowane rzęsy itp. Kiedy byłam chłopczycą,
                                                  to
                                                  > niektórzy ludzie wręcz myśleli, że jestem chłopakiem!!!!!

                                                  właśnie o to mi chodziło. rzadko się maluję, bo wychodzę z założenia,
                                                  że "tapeta" niszczy cerę, ale lubię podkreślić swoją kobiecość strojem, albo
                                                  nawet jakimś jego elementem. przeszłam zresztą podobną metamorfozę jak Ty. :)

                                                  a w ogóle, abstrahując od Gaby, czy nie odnosicie takiego wrażenia, że
                                                  większość skrajnych feministek tak niby chce równego traktowania kobiet, a w
                                                  gruncie rzeczy działa wbrew temu? Niby chcą, aby kobiety były doceniane, ale
                                                  demąstrując wygląd męski, pokazują, że w gruncie rzeczy kobiecość jest gorsza i
                                                  dlatego z niej zrezygnowały? Kobieta przecież może być atrakcyjna i kobieca a
                                                  pomimo to robić karierę i odnosić liczne sukcesy.
                                                  • tygrys2112 Re: Ciuchy:/ 11.02.07, 16:12
                                                    miało być demonstrując, oczywiście.
                                                  • onion68 Re: Ciuchy:/ 11.02.07, 16:19
                                                    a w ogóle, abstrahując od Gaby, czy nie odnosicie takiego wrażenia, że
                                                    > większość skrajnych feministek tak niby chce równego traktowania kobiet, a w
                                                    > gruncie rzeczy działa wbrew temu? Niby chcą, aby kobiety były doceniane, ale
                                                    > demąstrując wygląd męski, pokazują, że w gruncie rzeczy kobiecość jest gorsza i
                                                    >
                                                    > dlatego z niej zrezygnowały? Kobieta przecież może być atrakcyjna i kobieca a
                                                    > pomimo to robić karierę i odnosić liczne sukcesy.

                                                    Wydaje mi się, że ten typ feministek, który opisujesz, przeszedł już do historii?
                                                  • tygrys2112 Re: Ciuchy:/ 11.02.07, 16:30
                                                    Kinga Dunin jest kobieca?
                                                  • tygrys2112 Re: Ciuchy:/ 11.02.07, 16:31
                                                    wiem, że tu się paru osobom narażę, ale nie zauważyłam, aby miała ona kobiecy
                                                    sposób bycia.
                                                  • tygrys2112 Re: Ciuchy:/ 11.02.07, 16:41
                                                    tzn. nie zrozumcie mnie źle - nie jestem przeciwniczką feminizmu jako takiego,
                                                    bo jestem wdzięczna feministkom za to, że mam dziś możliwość wyboru tego, jak
                                                    chcę żyć, możliwość głosowania i będę mogła się realizować zawodowo. Chodzi mi
                                                    tylko o to, że kobieta nie musi się wyzbywać wszystkiego, co kobiece.
                                                  • ginestra Re: Ciuchy:/ 11.02.07, 16:56
                                                    Jesli chodzi o Kingę Dunin, to ja bym się zgodziła z tygrysem2112. Jej (do
                                                    niedawna tam wiszące, a może wiszące nadal) zdjęcie na portalu w Wysokich
                                                    Obcasach pokazuje ją jako osobę ostrzyżoną na zapałkę, ubraną w męski strój, bez
                                                    kobiecych akcentów i ogólnie mówiąc dla mnie nie jest to wygląd kobiecy, a
                                                    raczej jest to jego celowe zaprzeczenie. Ponadto pamiętam, że sama siebie w
                                                    jakimś artykule określiła (może prowokacyjnie), że jest "typową feministką,
                                                    która nie goli nóg" czy coś w ten deseń. Moim zdaniem przykład ten jest trafny,
                                                    choć pewnie wiele innych kobiet deklarujących się jako feministki ubiera się
                                                    bardziej kobieco.
                                                  • onion68 Re: Ciuchy:/ 11.02.07, 17:52
                                                    Agnieszka Graf, Manuela Gretkowska - nic im nie brakuje chyba. A Dunin? No nie
                                                    jest super seksowana, ale też nie wydaje mi się jakimś babochłopem.
                                                  • onion68 Re: Ciuchy:/ 11.02.07, 19:07
                                                    Jest jeszcze Magdalena Środa, no ale ona ma już swoje lata, a czy w końcu każda
                                                    z nas musi robić za Alexis do grobowej deski?
                                                    O to, wydaje mi się, między innymi w tym feminizmie chodzi, żeby kobieta miała
                                                    prawo nie robić najpierw za obiekt seksualny (jeśli nie ma ochoty), a jak z
                                                    odpowiedniego wieku wyrośnie, nie pełnić użytecznej roli rodzinnej typu:
                                                    przyzwoitka, ciotka, babcia oddana wnuczętom. Żeby, nie pełniąc tych ról
                                                    przypisanych tradycją, miała prawo zestarzeć się tak po prostu jako człowiek,
                                                    nie tracąc szacunku, nie robiąc za jakiegoś dziwoląga. To chcą zapewne
                                                    powiedzieć te feministki, które nie podkreślają swojej seksualności. I to chyba
                                                    dobrze, niech każdy ma wybór.
                                                  • ready4freddy Re: Ciuchy:/ OFF TOPIC 12.02.07, 00:40
                                                    > a w ogóle, abstrahując od Gaby, czy nie odnosicie takiego wrażenia, że
                                                    > większość skrajnych feministek tak niby chce równego traktowania kobiet, a w
                                                    > gruncie rzeczy działa wbrew temu?

                                                    nie znam sie na feministkach, ale dzis przypadkiem wyprowadzilem taka oto hipoteze, ze te oczekiwana rownosc plci ominelismy, tzn. przeskoczylismy i teraz jest tak samo, tylko na odwrot :) a pomyslalo mi sie tak dlatego, ze wlasnie kupujemy niemal rownolegle samochodzy z kolezanka. tyle ze ona jaskrawo-czerwony z najmocniejszym z dostepnych silnikow, a ja lagodnie waniliowy ;), nieduzy, daleki od sportowych szalenstw, zazwyczaj kupowany przez panie do jazdy po miescie ;)))
                                                  • tilija Re: Ciuchy:/ OFF TOPIC 12.02.07, 11:17
                                                    Trafne spostrzeżenie i świetne nazewnictwo:-). Bardzo często spotykam się z
                                                    sytuacjami, gdzie właśnie jest "tak samo, tylko na odwrót".
                                        • yowah76 Re: Ciuchy:/ 11.02.07, 18:46
                                          Mojej, ahem, urodzie to zapewne i swiety Boze nie pomoze,to by bardzo doglebna
                                          korekta musiala byc... a poza tym 1. jakos nie odczuwam potrzeby; 2. pracowalam
                                          jako instruktor jazdy konnej / czlowiek do wszystkiego w stajni, a w takiej
                                          pracy to ma sie na twarzy raczej warstwe kurzu o ile nie gorzej i jest problem
                                          nawet z kremem z filtrem na lato, zeby za bardzo tego kurzu nie lapal... teraz
                                          z kolei w laboratorium, wlasciwie to mi nawet nie wolno chyba sie malowac... to
                                          co, mam przyjsc wieczorem do domu, umalowac sie i tak siedziec? moze jeszcze
                                          wino saczyc... to ci dopiero zalosny przypadek starej panny by byl...
                                          Tylko rzesy sobie farbuje jak mi za bardzo wyplowieja, ale to glownie po to,
                                          zebym widziala, gdzie mam oczy.
                                  • uccello Re: Ciuchy:/ 07.02.07, 19:14
                                    No ale niektóre osoby wygladają świetnie, ot tak -saute, naturalość służy im i
                                    pasuje. Z włosami wiecznie lekko mokrymi po prysznicu, z króciutko obciętymi
                                    pazurkami, pachnące mydłem , proszkiem do prania, i dyskretnie oh, jak
                                    dyskretnie jakimś Armanim.
                                    Zawsze odbierałam Gabę jako atrakcyjną kobietkę, wysoką, smukłą,o
                                    inteligentnej , ciepłej twarzy. Ostatnio, taki komunikat serwuje nam zasuszony,
                                    kostyczny Shoppe, więc siła rażenia Gaby:) musi być spora, żeby się przez tę
                                    wierzchnią warstwę szarości przebić.
                                    • nikadaw1 Re: Ciuchy:/ 07.02.07, 20:02
                                      a ja mysle ze sa tego rodzaju ludzie, i wg moich obserwcajji rekrutują się
                                      miedzy innymi z kregow akademickich, ktorzy gustuja w aseksualnosci. u siebie u
                                      i plci przeciwnej. tyle sie czlowiek naogladal profesorek zle ubranych i
                                      fatalnie uczesanych, a ich męzowie lub profesorowie nie lepsi, ze latwo mii
                                      uwierzyc w Gabe. sa ludzie, ktorzy wola niemalowane paznokcie, brak makijazu
                                      albo bardzo dyskretny, krotkie fryzury u kobiet, spodnie, ciuchy z lumpeksu,
                                      plaszcze po wiele lat noszone, itp. i zyja szczesliwi i zapewne tez nieobce jest
                                      im uczucie zazdrosci o partnera.
                                      • tygrys2112 Re: Ciuchy:/ 07.02.07, 20:40
                                        sa ludzie, ktorzy wola niemalowane paznokcie, brak makijazu
                                        > albo bardzo dyskretny, krotkie fryzury u kobiet, spodnie, ciuchy z lumpeksu,
                                        > plaszcze po wiele lat noszone, itp. i zyja szczesliwi i zapewne tez nieobce
                                        jes
                                        > t
                                        > im uczucie zazdrosci o partnera.
                                        faktycznie, są osoby preferujące styl aseksualny: włosy ścięte po męsku i
                                        odzież unisex.

                                        no ale z brakiem makijażu i lumpeksami nie do końca się z Tobą zgodzę. :)
                                        makijaż może być dyskretny albo żaden, ale nie oznacza to zawsze aseksualności.
                                        są kobiety, które obywają się bez makijażu, ale wcale nie są męskie czy
                                        aseksualne, bo mogą ubierać się i wyglądać bardzo kobieco. to samo tyczy się
                                        ciuchów z lumpeksu - obecne second-handy są niekiedy bardzo dobrym miejscem,
                                        żeby kupić coś ładnego za parę złotych.
                                    • onion68 Re: Ciuchy:/ 07.02.07, 20:29
                                      Racja. Wydaje mi się, że są nawet typy urody (delikatne rysy), którym źle robi
                                      wszelkiego rodzaju wyfiokowanie czy nawet zwykłe odstawienie, i tak sobie
                                      zawsze wyobrażałam Gabę.
                                      Już chyba taki koneser jak Pyziak nie zaginałby parolu na pierwszą lepszą babę-
                                      chłopa :)
                                      • ready4freddy Re: Ciuchy:/ 09.02.07, 23:48
                                        jaki tam z Pyziaka koneser? to hurtownik przeca, calej druzynie zenskiej koszykowki wcisnal ten sam tekst o kwiecie jabloni, a na sylwestrze kombinowal co najmniej na trzy fronty :)
                                        • onion68 Re: Ciuchy:/ 10.02.07, 07:49
                                          No, wiesz. Znam takich, co chętnie by ten numer powtórzyli z naszą narodową
                                          reprezentacją siatkówki ;) Czy to źle świadczy o ich guście? Sportsmenki to na
                                          ogół dorodne kobietki ze wszystkim co trzeba, no może z wyjątkiem kulomiotek i
                                          tych od podnoszenia ciężarów - one na ogół mają tego w nadmiarze. A koneser -
                                          analizuje wady i zalety każdego egzemplarza, w tym celu musi każdy z nich trochę
                                          poznać. I w końcu Pyziak został (do czasu) przy Gabuni. Znalazł w niej najwięcej
                                          zalet czy tylko ona dała się w końcu nabrać?
              • onion68 Re: Ciuchy:/ 07.02.07, 20:24
                Nie! Nie rób mi tego... ;) Mi się te fasony jeansów Gaby zmieniały, cekinów nie
                było), zresztą zawsze widziałam je tak dość seksownie opjęte na jej
                wysportowanej sylwetce.
                • ginestra Re: Ciuchy:/ 07.02.07, 21:00
                  No dobrze :)
                  Trochę mnie przekonałyście, że Gaba, nawet nie przyozdobiona fatałaszkami, ma
                  ciekawą i wyrazistą urodę, która się broni w tej skromnej oprawie, a nawet na
                  tle tej oprawy jeszcze bardziej błyszczy. Te dżinsy... no może i się zmieniały i
                  opinały :), ale jakoś mi to wygląda niespójnie, nie chcę znów zaczynać, ale
                  pomyślmy czy kobieta kupująca fajne, modne, seksowne fasony dżinsów i
                  przywiązująca wagę do tego, żeby ładnie na niej leżały (czyli chcąca jednak
                  jakoś eksponować walory figury), zakładałaby _ciągle_ do tychże dżinsów
                  nieodłączną długą, luźną koszule w kratę..? Chyba, że to jednak taki styl..
                  Czasem na filmach jest pokazane, że laska ma na sobie (zazwyczaj przypadkowo)
                  koszulę swojego partnera, którą się niby owija, albo którą na siebie narzuca i
                  to nie odbiera jej uroku, a wręcz go przydaje. To może Gaba lubiła takie
                  kontrastowanie swojej urody męską koszulą. Myślę, że tak mogłoby nam w głowie
                  zostać :)

                  A jeśli stroiła się na Sylwestra, to super, to oznacza, że czasem ma jednak
                  ochotę pokazać się od bardziej kobiecej strony. :)

                  Czyli jak widzimy trudno napisać: "Gaba jaka jest, każdy widzi". Jak się okazuje
                  widzimy ją bardzo różnie.
                  Pozdrawiam!
                  • klymenystra Re: Ciuchy:/ 08.02.07, 19:43
                    ja te koszule to raczej wpuszczona w spodnie widze. i to nie zapieta do konca :)
                    • zieleniack Re: Ciuchy:/ 09.02.07, 16:55
                      ja też i to nie do biodrówek, a do spodni zapinanych w pasie:) Wtedy to wyglada
                      kobieco, bo podkreśla talie i pupe:)
                      • uccello Re: Ciuchy:/ 09.02.07, 18:41
                        Napisałam, że ciuchy to fantastyczna zabawa i podrzymuję z mocą. Lubię
                        projektować, mieć rzeczy oryginalne, pasujące do nastroju , lubię wymyślać coś
                        co kupią ( dosłownie i wprzenośni) inni. Dużą frajdą jest zobaczenie na ulicy
                        kogoś , kto ma na sobie,lub przy sobie, coś, co wymyślałam na papierze w kręgu
                        lampki, gdzieś tam het, parę miesięcy temu.
                        Jednak -kupowanie ubrania, które kosztowało by więcej niż 2tys zł., uważałabym
                        za n.i.e.m.o.r.a.l.n.e. Serio. Nie o snobizm mi nawet chodzi,że on niezdrowy na
                        głowę, choć niezdrowy jest z pewnością, ale o przekonanie,że za tę kasę można
                        zrobić coś o wiele bardziej pożytecznego i dającego frajdę. No ale, bez snobów
                        na świecie, producenci torebek za 5tys euro i desek sedesowych z bursztynu,
                        cienko by przędli:)
                        • tygrys2112 Re: Ciuchy:/ 09.02.07, 23:31
                          projektujesz własne kolekcje, czy dla jakiejś firmy? masz cudowną pracę.
                          sama kiedyś marzyłam o czymś takim, ale nie mam żadnych kwalifikacji. jedyne co
                          sama wykonuję to koraliki i kolczyki na własny użytek. :)
                          • uccello Re: Ciuchy:/ 10.02.07, 11:00
                            tygrysie2112! projektuję dla firmy , za pieniądze, ale głównie dla przyjemności
                            jaką mi ta zabawa daje. To tylko taka działeczka----
        • ready4freddy Re: Ciuchy:/ 09.02.07, 23:44
          to zupelnie jak w filmach, a konkretnie w odcinku X-files "dreamland", gdzie agent Mulder "zamienia sie" na ciala z supertajnym pracownikiem supertajnej agencji rzadowej i zaglada do jego szafy - wieszak za wieszakiem, a na kazdym identyczne czarne garnitury i biale koszule, zreszta podobnie wyglada szafka swiezo upieczonego agenta J w Men In Black :) innymi slowy Gaba wykupila w latach 70tych cala dostawe i teraz sobie nosi ;)))
          • zieleniack Re: Ciuchy:/ 10.02.07, 10:45
            ktoś jej powiedział "koszule rzucili!", to pobiegła, zdążyła i kupiła xD
          • tygrys2112 Re: Ciuchy:/ 10.02.07, 13:16
            czyżby Gaba też była agentem? ;) może należałoby wszcząć postępowanie
            lustracyjne? to by dopiero był zwrot akcji. ;)
            • lezbobimbo Re: Ciuchy:/ 10.02.07, 21:32
              Zerknelam ostatnio w Zabe i cóz ujrzaly moje stalowe oczy?
              Mianowicie opis, jak sie Gaba wybierala z dziecmi do kina. Gaba chce sie
              przyszykowac do wyjscia, na co Józinek z cala poblazliwoscia stwierdza, ze
              przeciez i tak ubierze dzinsy i koszule wujka, jak zawsze. No to Gabie
              pozostaje tylko przeczesac sie palcami i wio!
              Mysle, ze Gaba nosi koszule Grzesia jako element ich tanca godowego -
              wymieniaja sie feromonami ;)
              W odwecie Grzes pewnie fetyszyzuje sie Gabrysina bielizna (chyba ze sami juz
              nie wiedza, czyja jest czyja, bo ona pewnie tez nosi bokserki w kratke?)
              • truscaveczka Kwiiiiiiiiiiiiiiiiiiiik n/t 12.02.07, 15:06

            • ready4freddy lustracja w Jezycjadzie 15.02.07, 22:52

              • lezbobimbo Re: lustracja w Jezycjadzie 16.02.07, 21:28
                ready4freddy napisał:
                >

                Ale lustracja czego w Jezycjadzie? I czemu pusty post? :-O
                • ready4freddy Re: lustracja w Jezycjadzie 16.02.07, 23:21
                  bo mnie wywalilo, a wlasciwie to wina glupiej Opery, ktora ma dziwaczne skroty na klawiaturze, powodujace np. skok do poprzedniej strony, albo i w nadprzestrzen :) mialo byc: lustracja Borejkow JUZ! i raport :) a gdyby tak przeanalizowac forum, to na kazdego Ignaca niezla teczke uzbieramy :)
                  • lezbobimbo Re: lustracja w Jezycjadzie, komu ingres, komu 16.02.07, 23:55
                    Fantom w Operze, hyhy ;)

                    > ready4freddy napisał:
                    > mialo byc: lustracja Borejkow JUZ! i raport :) a gdyby tak przeanalizowac
                    > forum, to na kazdego Ignaca niezla teczke uzbieramy :)

                    Ale to ma byc lustracja tylko w temacie ciuszków? Czy tak ogólnie na wszystko?
                  • wierszyk-pana-leara Re: lustracja w Jezycjadzie 18.02.07, 23:54
                    he, he, a ja prosty_ wiejski_ wierszyk myślałam, że lustracja, bo się w
                    lustrze przeglądają.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka