Dodaj do ulubionych

MM nie nadąża za światem

30.11.06, 19:13
właśnie sunę przez 'żabę' (opóźnienie!), i po raz kolejny zaatakowało mnie
podejrzenie, że pani musierowicz ma pewne kłopoty z przystosowaniem się do
dzisiejszego świata, o czym zresztą niejednokrotnie już tutaj pisaliście.
spieszę podnieść kolejną kwestię (zaraz po komputerach i e-mailach), taką
prosto z podwórka. na początek kawałeczek tekstu. oto wolfi rusza prowadzić
prywatne śledztwo, zasiada przed kamienicą borejków, i...

"bramy wypadł jak bomba rudy dzieciak, który natychmiast zaczął podrzucać na
bucie „zośkę”, znów ostatnio modną na Jeżycach. Składała się ona z kępki
włóczki, obciążonej grudką stopionego ołowiu. Zabawna rzecz, jak te mody
wracają. Kiedy Wolfi był w wieku tego rudzielca, „zośki” wytwarzał taśmowo,
sprzedając je następnie z niezłym zyskiem chłopakom z klasy, i stopniowo
rozprzestrzeniając handel na całą szkołę podstawową. Proceder zarobkowy
brutalnie mu zresztą przerwano, karząc zawieszeniem w prawach ucznia; jeszcze
przed paru laty przedsiębiorczość nie była mile widziana u nieletnich. Co
innego teraz."

dokładnie - co innego teraz, że tak pojadę na ostatnim zdaniu z cytatu.
po pierwsze (na rozgrzewkę). ile lat ma wolfi? dziewiętnaście, wszak matura
nadchodzi. ile lat temu skończył podstawówkę? zaledwie sześć mniej więcej.
czyli w roku pi razy drzwi 98. czy wtedy młodociany kapitalista już nie miał
szans na działania? a przepraszam bardzo, the lelujkas?
ale nic to
o ile dla tą kwestię jeszcze jakoś dałoby się naciągnąć (restrykcyjna szkoła,
charakter wolfiego nakazujący mu walczyć pięścią o respekt i związane z tym
konsekwencje patrzenia na niego jak na potencjalnego zadymiarza), o tyle
przyjrzyjcie się wyglądowi zośki obserwowanej przez wolfiego.
toż to eksponat muzealny a nie współczesna zośka
konia z rzędem temu, kto podrzuca dziś na nodze włóczkę obciążoną ołowiem!
dzisiejsza zośka to coś na kształt miękkiej piłeczki wypełnionej
grochem/ryzem/itd., a nie ołowiany relikt przeszłości!
pl.wikipedia.org/wiki/Footbag
no ja rozumiem nieznajomość realiów młodzieżowych, zwłaszcza kiedy dzieci
dorosły. ale to przecież mozna sprawdzić. znowu ktoś w jakimś kościele
dzwonił, ale to chyba nie było u pobliskich dominikanów, a raczej w kościele
mariackim w krakowie, bo wyjątkowo niewyraźnie doleciało.
w tym momencie wolfi na chwilę z mięsistego, przyjemnego chłopaka stał się
cieniem przeszłości. kłopoty z przedsiębiorczością miałby może dwadzieścia (a
nie sześć) lat temu, a obserwowana przezeń zośka też powinna zostać kopnięta i
wylądować w przeszłości.
pozdrawiam
kosheen, która ma w domu zośkowca, to wie.
Obserwuj wątek
    • psiamama Re: MM nie nadąża za światem 30.11.06, 19:39
      i na podstawie jednej "zośki" wysuwasz przypuszczenia ze pani MM nie nadąza za
      wspólczesnym światem ??? hmmmm myśle że to za daleko wysunięte wnioski .
      • kosheen4 Re: MM nie nadąża za światem 30.11.06, 20:13
        psiamama napisała:

        > i na podstawie jednej "zośki" wysuwasz przypuszczenia ze pani MM nie nadąza za
        > wspólczesnym światem ??? hmmmm myśle że to za daleko wysunięte wnioski .

        czytaj proszę ze zrozumieniem. to tylko jeden przykład, taki najbardziej
        oczywisty w tym momencie.
        może powinnam uściślić: nie chodzi mi o świat jako taki, bo zapewne ona jako
        osoba doskonale sobie w tym świecie radzi. ale konstruując powieść dla
        młodzieży, umieszcza w niej sporo kwestii które mają brzmieć współcześnie, a są
        średnio trafione. patrz - w tym momencie - zośka.
      • the_dzidka Re: MM nie nadąża za światem 30.11.06, 20:58
        Psiamamo,
        MM istotnie "nie nadąża", o czym już tu i tam gadaliśmy, a co do zośki, to
        kosheen ma rację...
        W sensie takim, że: w czasach młodości MM (i mojego taty - kiedys nb pisałam,
        że MM i mój tata mieszkali na tej samej ulicy w latach 40-tych ;) to był
        kawałek ołowiu obciążony czymś tam. Prawdą jest tez, że ostatnio (ponoć) zoska
        wróciła, ale z całą pewnością nie w takiej samej postaci. Pewnie jakis rzutki
        przedsiębiorca zabrał się za produkcję zosiek, tak jak kiedyś hula-hop i "klik-
        klaków" (nagroda dla tego, kto opisze, jak wyglądały i jak działały "klik-
        klaki"!). Moge sobie wyobrażać, że MM zobaczyła na jakims podwórku dzieciaka z
        zośką, i opisała to w kolejnej powieści. Tyle że nie przyszło jej do głowy, że
        to juz nie ta zośka!
        A szkoda - bo to byłby kolejny wdzieczny temat do rozważan, jak to sie
        zmieniło, i dlaczego na gorsze ;)))))))
        • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: MM nie nadąża za światem 30.11.06, 21:05
          > to był kawałek ołowiu obciążony czymś tam

          Na odwrót: to było coś tam, obciążone kawałkiem ołowiu. ;-)))

          → → → → → → → → → →
          Odkryjmy Białoruś!
          odkryjmybialorus.blox.pl
        • kosheen4 Re: MM nie nadąża za światem 30.11.06, 21:07
          the_dzidka napisała:

          > że MM i mój tata mieszkali na tej samej ulicy w latach 40-tych ;) to był
          > kawałek ołowiu obciążony czymś tam.


          nie nie
          na odwrót
          to był kawałek czegośtam obciążony ołowiem ;-)
          a zośka wróciła już ładnych kilka lat temu
          a wolfi mówiący o tym powrocie zośki - będę się upierać że to sama MM kieby
          demon wchodzi w jego usta ;)
          swoją drogą, jeśli ktoś zauważył tego typu niezgodności z rzeczywistością to
          dawajcie z nimi tutaj; za parę(naście) lat kolejne pokolenia czytelników nie
          zorientują się w niczym, czas wszystko zatrze.
          • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: MM nie nadąża za światem 30.11.06, 21:08
            > swoją drogą, jeśli ktoś zauważył tego typu niezgodności z rzeczywistością to
            > dawajcie z nimi tutaj

            Skrótowo przypomnę, co już było:
            - haleczka
            - komputer atari

            → → → → → → → → → →
            Odkryjmy Białoruś!
            odkryjmybialorus.blox.pl
            • dakota77 Re: MM nie nadąża za światem 30.11.06, 21:10
              anuszka_ha3.agh.edu.pl napisała:

              > > swoją drogą, jeśli ktoś zauważył tego typu niezgodności z rzeczywistością
              > to
              > > dawajcie z nimi tutaj
              >
              > Skrótowo przypomnę, co już było:
              > - haleczka
              > - komputer atari


              Spontaniczny slub koscielny, to bylo mocne:)
            • kosheen4 Re: MM nie nadąża za światem 30.11.06, 21:20
              > - haleczka

              haleczka patrycji jak mniemam? :)
              • dakota77 Re: MM nie nadąża za światem 30.11.06, 21:29
                kosheen4 napisała:

                > > - haleczka
                >
                > haleczka patrycji jak mniemam? :)


                Taa, oczywiscie, rocznik 1972, najwyzej:)
          • the_dzidka Re: MM nie nadąża za światem 30.11.06, 23:07
            > swoją drogą, jeśli ktoś zauważył tego typu niezgodności z rzeczywistością to
            > dawajcie z nimi tutaj

            No jakże to?
            Zmiana adresowego maila Fryderyka w USA!!!!
          • the_dzidka Re: MM nie nadąża za światem 30.11.06, 23:09
            >> że MM i mój tata mieszkali na tej samej ulicy w latach 40-tych ;) to był
            >> kawałek ołowiu obciążony czymś tam.

            > nie nie
            > na odwrót
            > to był kawałek czegośtam obciążony ołowiem ;-)

            O matko!!!
            Osłabłam z własnego powodu :DDDDD
        • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: MM nie nadąża za światem 30.11.06, 21:07
          > nagroda dla tego, kto opisze, jak wyglądały i jak działały "klik-klaki"!

          Ja wiem jak wyglądały, ale nigdy nie umiałam tego obsługiwać... ;-P ;-D

          → → → → → → → → → →
          Odkryjmy Białoruś!
          odkryjmybialorus.blox.pl
          • ginestra Klik-klaki 30.11.06, 23:08
            Ja tez pamietam klik-klaki: to byly takie dwie plastikowe kulki, mniejsze od
            pileczki ping-pongowej, dosyc ciezkie, bo wypelnione tym plastikiem, polaczone
            sznurkiem, ktory z kazdej strony byl zatopiony w jednej z kulek, a w jego
            dokladnym centrum bylo takie koleczko, za ktore sie trzymalo te zabawke i te
            kulki wowczas zwisaly na tych sznureczkach. Nalezalo tak tym potrzasac,
            umiejetnie, zeby kulki uderzaly o siebie (wydajac dzwiek "klik-klak"
            oczywiscie) i do tego faktycznie trzeba bylo treningu i zdolnosci, zeby to
            uderzanie ich bylo spojne i rytmiczne itp. Pewnie to bylo jednym z wielu
            zastosowan klik-klakow, bo wyobraznia dziecieca i nastoletnia nie zna granic. :)

            Poniewaz zrobilo mi sie milo i nostalgicznie, to wklejam link do takiego
            artykulu o zabawach z dziecinstwa osob, ktory teraz maja okolo trzydziestki,
            ale niektore zabawy sie ostaly lub wrocily i do dzis maja powodzenie. Pod tym
            artykulem jest zwlaszcza pasjonujaca lektura wpisow osob wspominajacych tamte
            czasy, zabawy i nie tylko (wspominaja tez np. buty relaxy, kostke rubika,
            wysylanie listow do firm przysylajacych opakowania po czekoladzie i naklejki,
            oraz kolekcjonowanie puszek po piwie, granie w gume, w panstwa-miasta i tym
            podobne). A zatem polecam gdyby ktos chcial powspomniac - piekna i wzruszajaca
            lektura, obfitujaca w rozne szczegoly techniczno-plastyczne. Ten artykul ukazal
            sie latem tego roku i tez sie tam dopisalam, a potem zauwazylam, ze tez i
            niektorzy z tego forum :)

            Oto link:
            kobieta.gazeta.pl/wysokie-obcasy/1,53581,3474548.html
            Pozdrawiam!

            • mmk9 może jeszcze pól nagrody zostało dla mnie ? 01.12.06, 09:43
              Uzupełnię. Kulki mogly byc tez drewniane, ważne , żeby ciężkie, ale nie o to
              chodzi, chodzi o technikę klikania. Otoż to kołeczko zakladalo się na środkowy
              palec, a dłoń trzymało jak do powitania, tylko sztywniej. Na poczatku kuleczki
              zwisaly i odbijaly sie o siebie, a gdy sie dobrze rozbujały, przez szybkie
              opuszczenie dloni powodowalo sie ich odbicie NAD dlonią i dalej szybkie kolejne
              odbicia raz na dole raz na gorze. Mistrzowie potrafili dlugo tak terkotać,
              brzmialo to jak bardzo szybkie kołatki wielkopiątkowe. Ech no, odnajdę ten
              sprzęt i poćwiczę...
              • agnieszka_azj Re: może jeszcze pól nagrody zostało dla mnie ? 01.12.06, 19:04
                To ja juz chyba wiem, czemu mi nie wychodziło :-((( Trzymałam kółeczko między
                kciukiem a palcem wskazującym POZIOMO. Parę razy udawało mi sie odbić, ale
                nigdy NAD :-(((
                Może zresztą nie wychodziło mi to dlatego, że nigdy nie miałam własnych...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka