bemari
06.01.07, 02:20
No tak sobie poczytuję Jeżycjadę po latach, bo akurat córki mi do niej
dorosły i dochodzę do wniosku, że konkluzja jest jedna - metody wychowawcze
swoje, a rozwój dziecka swoje.
Zarówno dzieci kochane i niekochane wyrastają według genetycznie
zaprogramowanych wzorców.Fatalna jako matka Józefina ma sympatyczne
dzieciaki, dopieszczany Tygrys pokazuje rogi, a Ignaś to zupełna porażka.Nad
Józinkiem Ida się nie trzęsie, więc chłopak z niego rezolutny, Dambo i Kreska
wcześnie stają się samodzielni - z dala od rodziców.Czyli co - nadmiar
ciepełka szkodzi? Super mama Gabrysia wychowuje trudne dzieci(nawet Pyza
nieco rozlazła), fajnym Mamertom dzieci uciekają, a zagubiona, infantylna
mama Szoppe może się poszczycić rozsądną Zabą i ciepłym Wolfim.Czyli co -
wychowanie nie ma wpływu na osobowość? I tak rośnie dziecię na co ma zamiar
albo co mu matka natura dała?