ida19851 16.01.07, 17:27 to jedna z ulubionych lektur Elki. wy tez lubicie tę książkę?? (taki mały offtopic. bardzo chciałam zacząć jakiś wątek, a że mam wrażenie, iż wszystko o Jeżycjadzie juz powiedzieliście...) Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
ida19851 Re: przeminęło z wiatrem 16.01.07, 17:34 wiem, że jako poddawca tematu ja powinnam zacząć - a więc: bynajmniej, w przeciwieństwie do Elki, nie zachwyca mnie postać Scarlett O'Hara, którą uważam za egoistkę oraz osobę głupią i próżną. "przeminęło z wiatrem" lubię bardzo, czytałam te książkę cztery razy i lubię do niej wracać. Rhetta Butlera uważam za postać bardzo udaną; zawsze kiedy pojawiał się w ksiązce, zaczynałam się uśmiechać... Odpowiedz Link
jottka Re: przeminęło z wiatrem 16.01.07, 17:35 książkę dawno czytałam, zła nie była, ale kolega do tej pory wielbi boską vivian w roli scarlett jako ideał kobiety:) no więc niewątpliwie jest to dzieło w jakiś sposób ponadczasowe Odpowiedz Link
onion68 Re: przeminęło z wiatrem 16.01.07, 17:59 Moim zdaniem, Vivian była fatalną Scarlett, rozszczebiotaną i słodką. Pamiętam, że moje odczucia po obejrzeniu ekranizacji były takie, jak Ignacego po "Ogniem i Mieczem" Hoffmana. Chociaż nie użyłabym tu określenia "ulubiona lektura" ;) Odpowiedz Link
ida19851 Re: przeminęło z wiatrem 16.01.07, 18:04 mnie z kolei bardzo podobali się Vivian i Clark, szczególnie ten ostatni; własnie tak wyobrazałam sobie Rhetta Odpowiedz Link
the_dzidka Re: przeminęło z wiatrem 16.01.07, 21:06 ViviEn była IDEALNĄ Scarlett - Scarlett taka własnie była: próżna i pusta, umiejętnie trobiąca z siebie głupią (a była cwana i kuta na cztery nogi). Moim zdaniem, gdyby nie istniała postać Scarlett, nalezało by ja wymyslic, żeby Vivien mogła ją zagrać!!!! Odpowiedz Link
onion68 Re: przeminęło z wiatrem 16.01.07, 21:23 Eee tam, gra minami. Mnie film rozczarował, i to pod każdym względem. Ale tak już jest, że obrazki na ogół przegrywają z wyobraźnią... Odpowiedz Link
the_dzidka Re: przeminęło z wiatrem 16.01.07, 21:25 Wszystkie postaci były dobrane genialnie - łącznie z Ashleyem Wilkesem :) (PS Prawdziwa Scarlett też grała minami!) Odpowiedz Link
ida19851 Re: przeminęło z wiatrem 17.01.07, 07:42 the_dzidka napisała: > Wszystkie postaci były dobrane genialnie - łącznie z Ashleyem Wilkesem :) o nie! Ashley Wilkes miał być przystojny! aktor, który go zagrał, nie pasował do tej roli Odpowiedz Link
kkokos Re: przeminęło z wiatrem 11.05.08, 21:23 on był przystojny w sposób ceniony w okresie wojny secesyjnej, nie według norm roku 1939 ani dzisiejsycyh Odpowiedz Link
onion68 Re: przeminęło z wiatrem 16.01.07, 17:44 Zaczytywała się nią także Ida :) I ja też w swoim czasie. W zależności od tego, w jakim wieku to robiłam, coraz to inne fragmenty były dla mnie najciekawsze. Na początku sceny zalotów Tarletonów, opisy toalet i kapeluszy. Im byłam starsza, tym bardziej doceniałam i lubiłam Scarlett. To bardzo współczesny typ kobiety, nie sądzicie? Coś w rodzaju "niegrzeczne dziewczynki dostają to, co chcą" i bardzo żałuję, że nie dostała ona Rhetta, gdy już go zapragnęła ;) Ostatnio największe wrażenie robiło na mnie podźwignięcie Tary z upadku po wojnie, także bardzo prawdziwy jest IMO zdaniem obraz ostracyzmu na Scarlett. Ale dawno już nie odświeżałam sobie, bo tyle jest nowych książek do czytania. Może na emeryturze, wzorem dziadka Żaka :) Odpowiedz Link
verdana Re: przeminęło z wiatrem 16.01.07, 17:49 Uważam tą książkę za arcydzieło, choć zalicza się ja zwykle do kategorii "powieścideł". Za niebanalność i niejednoznaczność postaci. Scarlett, skończona egoistka, ryzykuje życie dla znienawidzonej żony ukochanego, a Melania, eteryczna i łagodna, z mściwą satysfakcją przyjmuje zabicie na jej oczach rabusia. Nie ma żadnych postaci jednowymiarowych, żadnych jednoznacznie "dobrych" i "złych" - jak to w zyciu. Naprawdę, zastanawiam się, czy czytałam drugą taka książkę. Odpowiedz Link
onion68 Re: przeminęło z wiatrem 16.01.07, 18:06 Scarlett była bardzo dzielną kobietą, której domeną było działanie, a nie rozpatrywanie spraw z pięciu różnych stron po dziesięć razy (podziwiam takich ludzi, jako że mam skłonność do tego drugiego), Melania specjalistką od współ-czucia. Obie dźwigały w pewien sposób ciężary innych ludzi, obie ich na swój sposób ratowały. Mitchell to taki amerykański Sienkiewicz, tylko lepszy - rzeczywiście postaci są barwne, niejednowymiarowe, bardziej "żywe". Odpowiedz Link
onion68 Re: przeminęło z wiatrem 16.01.07, 18:14 Tak, wiem, że to Margaret. Taka amerykańska Sienkiewicz? A on Henryk... Odpowiedz Link
jottka Re: przeminęło z wiatrem 16.01.07, 18:10 ja to czytałam w wieku mocno dziewczęcem, że tak powiem, ale w tej chwili opadają mnie wątpliwości, czy aby dowolna dziewczyna wyrażająca swobodnie swe życzenia nie podpadałaby pod 'egoistkę' na maczoistycznym południu:) a relacja scarlett - rhett zawsze mi siem kojarzyła z 'poskromieniem złośnicy' (w razie co - nie podejmę polemiki w tej chwili, no nie pamiętam dzieła:) i może dlatego nie lubię rhetta. ale może mi sie tylko gable nakłada, ua, otóż potęga obrazków aha, onion, nie znasz sie - kolega zakochał sie w vivian-scarlett w wieku nieletnim i do tej pory nie przestał, to musi coś znaczyć:) Odpowiedz Link
onion68 Re: przeminęło z wiatrem 16.01.07, 18:16 Rzeczywiście, moje opinie nt. urody i uroku kobiet raczej różnią się od opinii znajomych mężczyzn. OT, jeśli pozwolicie - znacie jakiegoś, który zachwycił się Amelią? Odpowiedz Link
onion68 Re: przeminęło z wiatrem 16.01.07, 18:19 Nic, dobrze to świadczy o ich guście :) Odpowiedz Link
ssssen Re: przeminęło z wiatrem 17.01.07, 15:07 O, z tego wynika, że ja tez mam dobry gust ;) Ale niestety wiem, że aktorka a grana przez nią postać to całkiem coś innego ;) Odpowiedz Link
nchyb Re: przeminęło z wiatrem 16.01.07, 18:44 młodym dziecięciem będąc, może ok. 6-7 lat, bardzo rozpaczałam, że mnie rodzice na to do kina nie wzięli. Poszli sami. Potem opowiadali mi. Mama skupiła się bardziej na wątku Scarklett i jej małżeństw i miłości do mydłkowatego Asleya. Tata w opowieści uwypuklił wątek wojenny, butni Południowcy przegrali z Północą. Niezbyt długo potem umiałam już czytać, parę lat później byłam po lektórze Chaty wuja Toma. Obejrzałam film (wielokrotnie), czytałam wielokrotnie książkę. Co jakiś czas z sentymentem do niej wracam. Uwielbiam. Scarlet była egoistką na swój sposób. Ale powiedziałabym, że w znacznej mierze to był zdrowy egoizm. nie pozwalała sobie wejść na głowę, walczyła o szczęście, o byt. Nie była zła. Gdzieś tam w niej dobro było i trzeba bardzo wiele złych chęci, by dopatrywać się w niej wtłącznie złego egoizmu. Ona była bliższa współczesności niż inne niby damy. A przez to właśnie przez owe damy była uważana za egoistyczną niedamę. No i nie zapominajmy, w momencie rozpoczęcia powieści Scarlett miała zaledwie 16 lat. Dla nich była dojrzała do małżeństwa, ale to w sumie podlotek, którym skrajne emocje targały. Nie, ona nie była tylko egoistką zapatrzoną w swój czubek nosa. Dziś powiedzielibyśmy, że to asertywna biznes woman... :-) Scarlet Kasia była boska w książce, w wykonaniu Vivian równie cudowna. Nic nie ujmując Joannie Kilmer, to już jednak w dalsszej części to nie było to. Sama Ripley dla mnie też się nie popisała... A Vivien świetna. Nie tylko w tym, oglądałyście Walc o północy? Do dziś od lat za każdym razem ryczę na tym filmie... Rhett, no cóż miłość moich młodzieńczych lat. Nawet Gable z przytłustway,mi włosami nie zabił tej miłości i kochałam się w nim na zabaój długo i dokładnie. Asley - dupek jakich mało. Kręciło go, że Scarlett za nim lata, nie był w stanie powiedzieć jej, żeby sobie dała na luz. A szkoda. Dupek, mdły dupek i już. Melania, hm, przesłodzona, przedobra, dama z klasą. Hm... Miała w sobie coś. Nie mój typ, nie mój styl. Odpowiedz Link
jottka Re: przeminęło z wiatrem 16.01.07, 18:50 > Nie, ona nie była tylko egoistką zapatrzoną w swój czubek nosa. Dziś powiedzielibyśmy, że to asertywna biznes woman... :-) no właśnie tak mi sie cały czas wydaje, że ten osławiony egoizm scarlett wynika w sporej mierze z tego, że - jak to w czyjejś sygnaturce widziałam - miała poglądy odróżniające ją od wycieraczki:) Odpowiedz Link
nchyb Re: przeminęło z wiatrem 16.01.07, 19:26 > w sporej mierze z tego, że - jak to w czyjejś sygnaturce widziałam - miała > poglądy odróżniające ją od wycieraczki:) ładnie napisane Jottko... :-) Odpowiedz Link
ewa9717 Re: przeminęło z wiatrem 16.01.07, 21:46 U nas ten film biegał chyba jako "Pożegnalny walc", a nie "Walc o północy". Odpowiedz Link
nchyb Re: przeminęło z wiatrem 16.01.07, 22:41 a to całiem możliwe,no coż, wiek uż podeszły to i pamięć nie ta... :-) Ale flm niezależnie od tytułu cudo... Odpowiedz Link
laura-gomez Re: przeminęło z wiatrem 16.01.07, 18:14 tak, "Przeminęło z wiatrem" to swietna ksiązka! czytałam ją dwa razy i na pewno jeszcze do niej wrócę, bo to jedna z tych lektur, które nigdy sie nie nudzą :) co do postaci - zgadzam się z Verdaną, sa bardzo "życiowe". szczególnie lubię Rhetta. do dzisiaj się zastanawiam, czy on tak naprawdę był łotrem, czy tylko za takiego chciał uchodzić? nawet jeżeli był łotrem, miał w sobie dobre pierwiastki; Scarlett zresztą też nie mozna skreślić. dzięki temu, że te postaci nie są ani całkiem złe, ani dobre, nie są nudne. jedynie Ashley'a nigdy nie potrafiłam strawić Odpowiedz Link
onion68 Re: przeminęło z wiatrem 16.01.07, 18:18 laura-gomez napisała: jedynie Ashley'a nigdy nie potrafiłam strawić Ha! Ja też! A Scarlett i Rhett po prostu nie podążali wraz z beczącym stadem owieczek, tylko własną drogą, ot i wszystko ;) Odpowiedz Link
verdana Re: przeminęło z wiatrem 16.01.07, 18:35 Ashley to niezwykle przyzwoity człowiek, intelektualista niedopasowany do czasów, w jakich przyszło mu zyć. Jedyny, ktory widzi prawdziwy obraz wojny. Ja go bardzo lubię. Odpowiedz Link
nchyb Re: przeminęło z wiatrem 16.01.07, 19:28 > Ashley to niezwykle przyzwoity człowiek, intelektualista niedopasowany do > czasów, w jakich przyszło mu zyć. Jedyny, ktory widzi prawdziwy obraz wojny to jest jak najbardziej święta prawda. Ale jednocześnie to facet któremu schlebia uwielbienie Scarlet i mimo wierności żonie (ciekawe, czy na pewno?) nie zdobył się przez tyle lat na to, by powiedzieć Scarlett prawdy. Mimo wszystko, na swój sposób ją łudził i łudził... A to brzydkie... Odpowiedz Link
verdana Re: przeminęło z wiatrem 16.01.07, 23:21 Prawdy? A cóż jest prawda? Przeciez on kochał Scarlett. I Melanię też kochał. Tak jak Scarlett kochala i jego i Retta. Tak bywa. Odpowiedz Link
ida19851 Re: przeminęło z wiatrem 17.01.07, 07:47 verdana napisała: > Prawdy? A cóż jest prawda? > Przeciez on kochał Scarlett. I Melanię też kochał. Tak jak Scarlett kochala i > jego i Retta. > Tak bywa. a mnie sie wydaje, że Ashley nie kochał Scarlett tylko jej pożądał, tak jak Scarlett nie kochała jego, tylko to sobie uroiła Odpowiedz Link
nchyb Re: przeminęło z wiatrem 17.01.07, 10:21 > a mnie sie wydaje, że Ashley nie kochał Scarlett tylko jej pożądał o to to właśnie. Podobne odczucia mam. W dzisiejszych czasach wziąłby ją na kochankę na czas jakiś, żądze zaspokoił i tyle. W tamtych dżentelmeneria mu nie ozwalała. iłości jako takiej nie widzę... Odpowiedz Link
verdana Re: przeminęło z wiatrem 17.01.07, 16:13 Nie, moim zdaniem to było cos więcej niż pożądanie. Podziw takze. A czy podziw i pożądanie, to już nie jest forma miłośći. Kochance, ktorej sie tylko pożąda, nie pozostawia się żony pod opieką. Odpowiedz Link
the_dzidka Re: przeminęło z wiatrem 17.01.07, 22:38 > Nie, moim zdaniem to było cos więcej niż pożądanie. Podziw takze. A czy podziw > i pożądanie, to już nie jest forma miłośći. Nie w przypadku Ashleya Wilkesa. Bo on nie kochał Scarlett, aczkolwiek ja podziwiał. I w przeciwieństwie do tzw. społeczeństwa, on ją rozumiał, nie potępiał, tylko widział, że jest równie odmienna w swoich czasach jak i on, choć odmienna w inny sposób. Ashley to widział, bo był obdarzony empatią i wrazliwością większą od ówczesnej przeciętnej. Jednakże Ashley był także miągwą (sic!0 i swojego rodzaju tchórzem (i prosze tu nie mówić o jego bohaterstwie na polu walki). Ponieważ troche bał się Scarlett, nie umiał wprost, jednym cięciem przeciąć jej rojenia i marzenia. Nie umiał powiedzieć: Nie kocham cię, przestań sobie marzyć. Wolał zwodzić ją pokrętnymi wymówkami, okrągłymi zdaniami o marzeniach i miłości skazanej na niepowodzenie. A że jej pożądał? O mój Boże! W końcu to mężczyzna ;)) Odpowiedz Link
nchyb Re: przeminęło z wiatrem 18.01.07, 12:14 The Dzidko, w pełni oddałaś moje odczucia względem uczuć Asleya do Scarlett. Tak, tak i jeszcze raz tak! Odpowiedz Link
laura-gomez Re: przeminęło z wiatrem 16.01.07, 18:38 a co do zakończenia - jest ono otwarte, moim zdaniem Scarlett udało się odzyskać Rhetta, w końcu zawsze była uparta, a jej mąż kochał ją tak naprawdę, nie mógł o niej zapomnieć z dnia na dzień. dobrze, że Scarlett dostała nauczkę, w końcu niejednokrotnie Rhetta raniła, a on naprawdę był świetnym facetem, w dodatku pasowali do siebie idealnie. już wczesniej madame Bovary wyimaginowała sobie coś nieziemskiego i była pewna, że to miłość; Ania Shirley tez na początku nie wiedziała, że kocha Gilberta.. na szczęście przekonała się o tym zanim było za późno. myslę, że dla Sacrlett i Rhetta tez jeszcze nie było za późno Odpowiedz Link
verdana Re: przeminęło z wiatrem 16.01.07, 18:59 A ja jestem pewna, ze Rett odszedł na zawsze. Odpowiedz Link
laura-gomez Re: przeminęło z wiatrem 16.01.07, 19:15 laura-gomez napisała: > szczęście przekonała się o tym zanim było za późno. zjadłam "nie". miało być "zanim nie było za późno" Odpowiedz Link
onion68 Re: przeminęło z wiatrem 16.01.07, 18:58 Apropo ewentualnego łotrostwa Rhetta... Czy on kogoś skrzywdził? Okradł, zabił? Nie dał się wrobić w niechciane małżeństwo i to go wyrzuciło poza nawias społeczeństwa. W owych czasach rodziny panien chyba robiły różne podstępy, aby złapać upatrzonego kandydata na męża dla córki - jakaś wycieczka, jakieś za długie sam na sam. Pamiętacie - Karenin też w ten sposób został "wrobiony" w małżeństwo z Anną. Jakoś musiał utrzymać się na powierzchni, a umiał tylko grać w karty ;)Rhett, nie Karenin ;)Co się zaś tyczy zarobków podczas wojny, to nic złego kupić coś taniej, a sprzedać drożej. Nasz Wokulski, nie wiadomo, romantyk czy pozytywista, robił to samo. Odpowiedz Link
laura-gomez Re: przeminęło z wiatrem 16.01.07, 19:08 tyle że po wojnie zadawał się z Jankesami i w oczach "Atlanty" był zdrajdą, Scallawagiem.. za to w ostatniej chwili przyłączył się do walki za "sprawę" mimo że był pewien, iż zwycięstwo jest już przesądzone, co stawia go w oczach "Atlanty" nieco wyżej.. zły na pewno nie był, kontrowersyjny tak a tak w ogóle pamięta ktoś może, dlaczego nie ukończył West Point? wyrzucli go za tę historię z niedoszłym mażeństwem i pojedynkiem, w którym zabił niedoszłego szwagra? Odpowiedz Link
laura-gomez Re: przeminęło z wiatrem 16.01.07, 19:12 tak a propos zakończenia - słyszałam, że pierwowzorem Rhetta był ukochany Margaret Mitchell. niestety nie była to miłość szcześliwa, może dlatego kapitan Butler odszedł? Odpowiedz Link
onion68 Re: przeminęło z wiatrem 16.01.07, 20:58 Wokulski z Suzinem też... się zadawał... Odpowiedz Link
ida19851 Re: przeminęło z wiatrem 17.01.07, 07:51 laura-gomez napisała: > tyle że po wojnie zadawał się z Jankesami i w oczach "Atlanty" był zdrajdą, > Scallawagiem.. dodam jeszcze, ze był włascicielem domu Belli Watling, kobiety lekkich obyczajów, i zdradzał z nią swoją żonę Odpowiedz Link
onion68 Re: przeminęło z wiatrem 17.01.07, 08:39 To trochę za mało, żeby nazwać kogoś łotrem. Gdyby określać tym mianem wszystkich zdradzających swoje żony!Ech... Zresztą żona, o ile pamiętam, niezbyt dbała o to. Odpowiedz Link
laura-gomez Re: przeminęło z wiatrem 17.01.07, 09:00 onion68 napisała: > To trochę za mało, żeby nazwać kogoś łotrem. Gdyby określać tym mianem > wszystkich zdradzających swoje żony!Ech... > Zresztą żona, o ile pamiętam, niezbyt dbała o to. teraz mi się wydaje, że Rhett nazywając siebie i Scarlett łotrami, a potem "mułami": a) śmiał się z siebie i z niej, bo ten facet miał duże poczucie humoru i potrafił zartować także z siebie samego b) powtarzał tylko to, co sądzili o nich inni. państwo Butler odstawali od reszty, według ówczesnej normy ani Rhett nie był dżentelmenem, ani Scarlett damą. my patrzymy na nich trochę inaczej, oczami naszych czasów, dlatego ich lubimy Odpowiedz Link
onion68 Re: przeminęło z wiatrem 17.01.07, 09:19 Masz rację. Ponadto zarówno zdrady małżeńskie, utrzymywanie stosunków z prostytutkami, jak i gospodarcza działalność kobiet po wojnie (pani Merriweather, czy jakoś tak) nie były rzadkością, lecz tylko Rhett i Scarlett nie udawali, że tego nie robią. Śmieszył ich też patos i bicie w bębenki. Czarne owce w stadzie, a faktycznie niektórzy ludzie mają zwyczaj określania mocnymi słowy tych, którzy odstają. Odpowiedz Link
the_dzidka Re: przeminęło z wiatrem 16.01.07, 21:19 Ja "PzW" po raz pierwszy czytałam gryząc kciuk, z wypiekami na policzkach, wypożyczony z maminej biblioteki szkolnej, prawie jak Dyna w "Przyślę panu list i klucz" Pruszkowskiej, tylko matka czuwała, żeby mnie wykopać do szkoły w odpowiednim momencie ;) Kilka lat później otworzył się u nas wolny rynek książkowy, czyli polówka publishing, i oto dopadłam PzW, w identycznym wydaniu zresztą. Komplet trzech tomów kosztował 12 tysięcy złotych, podczas kiedy przeciętna książka, po którą chętnie sięga standardowy Kowalski, kosztowała wówczas 600 - 700 zł. Kąsacie fabułkę? ;) Miałam własne sześć tysięcy, drugie tyle "pożyczył" mi pracujący dwie ulice dalej ojciec... Niestety, wrócił do domu przede mną, i zdążył wszystko opowiedzieć mamie. Spuśćmy zasłonę miłosierdzia na koniec tej sceny. Uratowało mnie tylko to, że forsa była moja. A owe trzy tomy, z widoczną jeszcze wypisaną ołówkiem ceną, mam oczywiście do dziś! Odpowiedz Link
ewa9717 Re: przeminęło z wiatrem 16.01.07, 21:50 A ja podobnie jak Dyna zawsze wolałam Ashleya...:-) (W filmie też!) Odpowiedz Link
the_dzidka Re: przeminęło z wiatrem 16.01.07, 22:13 ewa9717 napisała: > A ja podobnie jak Dyna zawsze wolałam Ashleya...:-) Znaczy i dla Ciebie Rett jest zbyt krwisty? :-) Odpowiedz Link
wierszyk-pana-leara Re: przeminęło z wiatrem 16.01.07, 23:10 Przeczytam to dzieło, bo zaintrygowałyście mnie nieludzko. Odpowiedz Link
the_dzidka Re: przeminęło z wiatrem 16.01.07, 23:20 wierszyk-pana-leara napisała: > Przeczytam to dzieło, bo zaintrygowałyście mnie nieludzko. Mówisz o "Przyślę Panu list i klucz"? Przeczytaj koniecznie!!!! A potem "Życie nie jest romansem, ale..." co stanowi równie kapitalną kontynuację "Przyślę..." Odpowiedz Link
verdana Re: przeminęło z wiatrem 16.01.07, 23:25 Jeszcze jedno wspomnienie. Czytałam "Przeminęło z wiatrem" już jako osoba dorosła. We wczesnej młodosci trzy razy probowałam i nie przebrnęłam. A mając lat 26 zaczęłam - i nie mogłam się oderwać. Skończyłam czytać o godzinie 1 w nocy. O godzinie 3 zaczęłam rodzić. No i z sali porodowej najlepiej pamiętam rozwazania nad "Przeminęło z wiatrem" i satysfakcję, ze udało mi się jednak doczytac do konca. Poród jakis marginesowy mi się wydawał. Odpowiedz Link
rapsodiagitana Re: przeminęło z wiatrem 17.01.07, 00:53 Verdana, to jest chyba jedna z najfajniejszych opowieści o sile literatury i miłości do niej, jaką słyszałam :) Aż się uśmiechnęłam do monitora. A sama "Przeminęło z wiatrem" nie czytałam... Też mnie kiedyś znudziło. Ale może, podobnie jak Ty, jeszcze sięgnę po tę książkę. Odpowiedz Link
wierszyk-pana-leara Re: przeminęło z wiatrem 16.01.07, 23:51 Myślałam o "Przeminęło z wiatrem, ale i Pruszkowskiej nie znam, więc wciągnę na listę lektur obowiązkowych. Odpowiedz Link
ewa9717 Re: przeminęło z wiatrem 17.01.07, 09:49 I jeszcze "Piękne dni Aranhuezu" (chyba, od dziesięcioleci jej nie widziałam) i "Kapitanówna". Odpowiedz Link
the_dzidka Re: przeminęło z wiatrem 17.01.07, 22:42 "Piekne dni Aranjuezu", cudo - optymistyczna odpowiedź o strasznych czasach. "Kapitanówny" nie znam, ale było jeszcze "Siedem babek, jeden dziadek" :))))) Odpowiedz Link
ewa9717 Re: przeminęło z wiatrem 17.01.07, 22:57 Tak! Zapomniałam o dziadkach i babkach! Nie wiem, czemu Pruszkowskiej nie wydają, wznawiaja tyle ramot nędznych, a tych inteligentnych czytadeł nie. Czasem coś bywa na Allegro... Odpowiedz Link
the_dzidka Re: przeminęło z wiatrem 17.01.07, 23:20 A dlaczego skasowano "Wielką Grę", a zostawiono idiotyczne badziewia? Po co komu inteligentna rozrywka? Dzidka z goryczą Odpowiedz Link
onion68 Re: przeminęło z wiatrem 17.01.07, 23:59 Czytałam tylko "Życie nie jest romansem, ale..." i pomnę, że jedną z postaci jest pozytywny komunista, może więc o to chodzi z tym nie wydawaniem? Zasadzałam się już na allegro, ale niestety poskąpiłam na razie ;) Odpowiedz Link
the_dzidka Re: przeminęło z wiatrem 19.01.07, 20:41 > Czytałam tylko "Życie nie jest romansem, ale..." i pomnę, że jedną z postaci > jest pozytywny komunista, może więc o to chodzi z tym nie wydawaniem? Bez przesady z teoriami spiskowymi :) Zresztą "Życia..." nie wydawało się już w latach 80-tych. A teraz? Towar niechodliwy... Odpowiedz Link
onion68 Re: przeminęło z wiatrem 19.01.07, 21:09 Tak mi tylko przyszło do głowy, nie upieram się :) Czy niechodliwy? No nie wiem, ostatnio jak zaglądałam na allegro w tej sprawie (fakt, kilka miesięcy temu), chodziły po ok. 50 zł i zawsze było po kilku chętnych do licytacji. Odpowiedz Link
the_dzidka Re: przeminęło z wiatrem 19.01.07, 22:55 No ale to jest Allegro! Allegro książkowe to właśnie wyznacznik tego, co jest popularne, a czego wydawnictwa - z niezrozumiałych powodów - unikają. Pewnie nie czytają forum... Odpowiedz Link
ginestra Re: przeminęło z wiatrem 16.01.07, 23:39 Mnie także podobało się bardzo Przeminęło z wiatrem, przeczytałam tę książkę (jeden raz tylko, ale dobrze ją pamiętam) jako nastolatka, z wypiekami na twarzy i nie mogąc się od niej oderwać. Bardzo podobała mi się Scarlett za __kobiecość__, za afirmację życia, za przedsiębiorczość, za nie poddawanie się przeciwnościom, za jakieś niesamowite zasoby wewnętrzne: niby taka próżna kokietka, taka młoda i w ogóle, a chwilę później - kobieta niezwykle silna, kupująca tartaki i śmiało realizująca brawurowe plany, które stworzyła w odpowiedzi na trudności. Natomiast jeśli chodzi o wątek miłosny jej i Rhetta, to podczas tamtej lektury, podczas oglądania potem filmu i dziś kiedy wspominam tę fabułę, to miałam i mam to samo dojmujące odczucie: mianowicie takie, że absolutnie było dla mnie jako czytelnika __torturą__ śledzenie tej gry, którą ze sobą prowadzili. Właśnie to wspomnienie, jak sobie to teraz uświadomiłam, powstrzymuje mnie przed sięgnięciem ponownie po tę książkę. To po prostu nie na moje nerwy. Jedno kocha i drugie kocha, ale ciągle się mijają, ciągle komunikują sobie nawzajem coś wręcz przeciwnego, unoszą się honorem, każde boi się zdradzić ze swoimi uczuciami, żeby to drugie się broń Boże nie domyśliło. :((( Nawet mają tę córeczkę i nadal uprawiają tę samą grę :(. Potem Scarlett jest w ciąży z drugim dzieckiem i znów to samo, wyjeżdża nie wiadomo po co na ileś miesięcy właśnie wtedy kiedy już im się zaczyna układać, choć nie wyjechałaby, gdyby on nie przybrał z kolei obojętnej miny po tej ich upojnej nocy :(((, potem wraca i też niby "już chciała mu powiedzieć, że się stęskniła za nim, i że jest z nim w ciąży, ale spojrzała na niego i przybrała taki czy inny wyraz twarzy, żeby sobie przypadkiem nie pomyślał" :((((( No i on sobie właśnie pomyślał, że ona go nie kocha i coś tam jej niemiłego powiedział, i zaczęli się szamotać i spadła ze schodów i straciła dziecko :((( Potem czytelnik myśli, że może po tej tragedii to już się dogadają, ale nie: znów jedno i drugie kocha i cierpi i udaje przed tym drugim obojętność. I tak dalej. I następna tragedia. I znów to samo. :(( Jak tak można. Nie wiem jak Wy, ale ja nie mogę po prostu czytać takich rzeczy. W życiu też nie potrafię udawać i prowadzić takich gier. Wiem, że w innych romansach jest podobnie, wiem, że taka jest typowa ich idea, te nieporozumienia, domysły itp., ale w większości romansów to para bohaterów coś takiego uprawia zanim nastąpi ten happy end - że przezwyciężyli trudności i już wszystko wreszcie sobie wyjaśniają i są ze sobą. A u Scarlett i Rhetta jest tak, że oni już się pobrali i to ich wspólne życie tak zaczęło wyglądać i tak trwało, nie zdecydowali się raz a dobrze dogadać, powiedzieć o tym co do siebie czują, mimo nawet tych samozwańczych mediatorów w stylu Melanii, którzy też niewiele pomogli. Może takiej właśnie gry potrzebowali, ale ja tego nie jestem w stanie zrozumieć i wczuć się. No i jeszcze na koniec nie wiadomo czy zmarnowali tę miłość i tę szansę czy nie. :( Z drugiej strony patrząc, bez tych właśnie gier i emocji "Przeminęło z wiatrem" nie byłoby sobą.. No cóż, książka super, ale chyba dla czytelników o silnych nerwach. Pozdrawiam! Odpowiedz Link
the_dzidka Re: przeminęło z wiatrem 16.01.07, 23:44 Ginestra, ale takie gry ludzie ze sobą, niestety, prowadzą. Wciąż i od zawsze. To jest niestety bolesna rzeczywistość, dla mnie - dodająca rysu prawdziwości książce i (mniej, nie tak wyraźnie) filmowi. Tym bardziej lubię to czytać... Odpowiedz Link
ginestra Re: przeminęło z wiatrem 17.01.07, 00:03 Straszne.. jak oni to wytrzymują? :(( No i w życiu nie mamy za bardzo pewności happy endu po tych grach i perypetiach, jaki obiecuje czasem powieść. Tym bardziej wieje grozą. Autorka Przeminęło z wiatrem też nam takiego jasnego happy endu poskąpiła, chociaż ja wciąż mam nadzieję, że Scarlett i Rhett się dogadali.. Ale w życiu ilu się nie dogadało, bo nie "odmotali" tych swoich gier. Okropne. Ja myślałam, że w tej książce jest to pokazane jakoś przesadnie, a tymczasem słyszę, że i w życiu tak się zdarza. :( Ale świat idzie do przodu i pozostaje wierzyć, że współczesne Scarlett przynajmniej w jakichś pisemkach i poradnikach mogą natknąć się na inspirujący artykuł o tym, że warto jest o tych swoich uczuciach mówić sobie nawzajem, próbować się dogadywać, a więc jest jakaś nadzieja na zwrot akcji w tym prawdziwym życiu ;) Ale takie książki jak ta na pewno pozostają długo w pamięci i dostarczają emocji. Pozdrówka! Odpowiedz Link
monikate Re: przeminęło z wiatrem 17.01.07, 16:38 Łza mi sie w oku kręci. Kocham "PzW"! Pierwszy raz czytałam mając lat 15 i chodziłam na wagary, nie mogłam, po prostu nie mogłam oderwać się od lektury. Co pewien czas wracam do niej. M.In. "dla pokrzepienia serc". Film w porównaniu z ksiażką spłycony, lecz Vivien Leigh cudowna jako Scarlett. Odpowiedz Link
ssssen Re: przeminęło z wiatrem 17.01.07, 15:09 A ja próbowałem to przeczytać i trzasnąłem książką po dziesiątej stronie. Filmu nawet nie próbowałem obejrzeć. Nie moja bajka. Odpowiedz Link
mmoni Re: przeminęło z wiatrem 18.01.07, 22:44 Dzisiaj jakoś ten wątek aktualnie brzmi - wichura 120 km/h Odpowiedz Link
wierszyk-pana-leara Re: przeminęło z wiatrem 19.01.07, 02:08 Oj tak! Właśnie wielka ceramiczna donica na moim balkonie przeminęła że tak powiem z wiatrem. Odpowiedz Link
ida198511 Re: przeminęło z wiatrem 20.06.07, 10:00 i co wierszyku, przeczytałaś juz "Przeminęło z wiatrem"? jesli tak, to podziel z nami refleksjami na temat tej książki Odpowiedz Link
ida198511 Re: przeminęło z wiatrem 20.06.07, 10:08 a propos tego co napisały ginestra i dzidka - zgadzam się z opinią tej drugiej, często się zdarza, że osoby, które się kochają nie potrafią się dogadac i rozmawiać o swoich uczuciach, wręcz udaja, że przed tą drugą osobą, że im na niej nie zalezy. smutne, ale prawdziwe. na przykład mama mojej koleżanki wyszła za mąż za innego, bo nie widziała, że ten, kogo kochała tak naprawdę, odwzajemniał jej uczucia. o tym, że byli w sobie zakochani z wzajemnoscią, dowiedzieli się po latach i bylo już dla nich za poźno (obydwoje byli po slubie z kimś innym i mieli dzieci). historia inna od tej o scartlett o rhett'cie, a jednak podobna. Odpowiedz Link
anchema Re: przeminęło z wiatrem 11.05.08, 20:23 wiem, że temat stary, ale nie mogłam się powstrzymać, ponieważ: 1) to jedna z moich ukochanych książek 2) weszłam sobie jakieś 2 dni temu do empiku i widzę ci ja nowe, jednotomowe wydanie "PzW" (w końcu ktoś wpadł na pomysł, że można ją wydać ZSZYTĄ A NIE SKLEJONĄ) a poza tym także wznowienie potworka p.Ripley "Scarlet" oraz - tu nowość - Donald McCaig. "Rhett. Kontynuacja Przeminęło z wiatrem." a tak na marginesie - wiecie, że Margaret Mitchell (jakby nie patrzeć też MM:) pisała "PzW" od tyłu? to nie jest przenośnia Odpowiedz Link
onion68 Re: przeminęło z wiatrem 11.05.08, 20:56 To jakaś telepatia :-) Nie wiem dlaczego, wczoraj zaczęłam myśleć o PzW i czytałam artykuł poświęcony M. Mitchell (na Wikipedii). Tak, pisała od tyłu, a na postać Rhetta przeniosła cechy swojego pierwszego męża, którego opuściła, gdy okazało się, że trudni się przemytem alkolholu. Scarlett nosiła początkowo imię Pansy. Odpowiedz Link
anchema Re: przeminęło z wiatrem 11.05.08, 22:49 jak nic telepatia:) a książkę to jeszcze oddała bez pierwszego rozdziału, bo nie mogła nic wymyśleć, dopiero wydawca ją przycisną i "PzW" mogłoby nie zaczynać się od słynnego "Scarlet O'Hara nie była ładna" - I jak wtedy zaczynałaby się "Ida..."? Odpowiedz Link
mika_p Re: przeminęło z wiatrem 11.05.08, 23:28 I "PzW" czytałam (pamiętając pierwsze zdanie, a jak!) i"Idę..." - nie raz, nie dwa. A nie skojarzyłam dotąd pierwszego zdania. Odpowiedz Link
anchema Re: przeminęło z wiatrem 13.05.08, 16:08 piękna, tak jest, mea culpa A nie skojarzyłam dotąd pierwszego zdania. A widzisz!:) Odpowiedz Link
szprota Re: przeminęło z wiatrem 13.05.08, 16:16 Gdzieś chyba był wątek (albo subwątek) o słynnych początkach Wielkich Powieści. Ten jest jednym z chyba bardziej udanych - nie wiem, jak państwo, ale ja, jak czytam, że główna bohaterka nie jest jakaś, ale... to od razu mnie wciąga. Na podobnej zasadzie pokochałam "Słoneczniki", o których też tu trwała dyskusja. Odpowiedz Link
the_dzidka Re: przeminęło z wiatrem 13.05.08, 17:49 > Donald McCaig. "Rhett. Kontynuacja Przeminęło z wiatrem." Właśnie tu weszłam, żeby o tym napisać. Po Ripley raczej nie odważę się tego czytać. Odpowiedz Link
le-lutki Re: przeminęło z wiatrem 13.05.08, 16:32 Uwielbiam te ksiazke, mam na wlasnosc (jeszcze takie "komunistyczne" rozpadajace sie wydanie... Wracam don cyklicznie co pare lat :)) Dla mnie to bardzo dobra powiesc, glownie ze wzgledow, ktore dobrze podsumowala verdana. Co do filmu, to ogladam ilekroc idzie w TV i lubie go za wszystko: i za "smaczek" filmow z lat 30tych (te przepiekne kiczowate ujecia Scarlett, Vivien znaczy, na tle zachodzacego purpurowo slonca...i ta muzyczka...) i za rewelacyjnie, wg mnie, dobranych aktorow. Vivien Leigh byla najlepsza z mozliwych Scarlett :) A Clarke Gable "opuszczajacy jedna brew" w usmiechu to po prostu szczyt kunsztu aktorskiego :)))) Nie mowiac tu o Ashleyu czy o Olivii de Havilland w roli Melanii (swietnie dobrana!) Wracajac do ksiazki - ponoc Margaret Mitchell blizsza byla osobowosc Melanii, tym bardziej chyle czola za tak kunsztowne i wiarygodne oddanie postaci Scarlett... Poza tym wg mnie trzeba bylo jednak niemalej odwagi aby w czasach Mitchell opisac TAKI model kobiety i to bynajmniej nie w barwach potepiajacych. Zreszta autorka nikogo nie potepia, odmalowuje tylko po mistrzowsku rozne modele postaci - te odchodzace wraz z epoka (Ashley i jego rodzina) i te z "nowej ery" jak Rhett czy Scarlett. Pieknie opisuje przemiany spoleczne, zmiane epoki.... A sama Scarlett podziwiam za caloksztalt, bo podziwiam ten typ kobiet. Podziwiam tez Melanie za jej rodzaj sily. Obie sa bardzo silne i obu zazdroszcze kazdego rodzaju sily. Nie dorastam im bowiem do piet! pozdrawiam le-lutki Odpowiedz Link
onion68 Re: przeminęło z wiatrem 13.05.08, 16:48 > Wracajac do ksiazki - ponoc Margaret Mitchell blizsza byla osobowosc > Melanii, Przy tym artykule w Wikipedii jest zdjęcie Mitchell, na którym wygląda ona na 100-procentową damę. Chociaż pozory mogą mylić :-) Odpowiedz Link
briar_rose Re: przeminęło z wiatrem 18.10.23, 20:13 Według mnie Scarlett kochała tylko siebie. Film i fenomenalna rola Leigh zmieniły nieco kreację tej postaci. Autorka powieści kilkukrotnie dawała do zrozumienia, że nie lubi bohaterki. Opisywała ją też jako samolubną, bez gustu, bez honoru, bez ambicji intelektualnych. Jest taki moment w powieści, gdy Scarlett wydaje wystawne przyjęcie i próbuje konwersacji w towarzystwie, a Rhett pali się ze wstydu, bo Scarlett nie ma pojęcia o literaturze, sztuce i w ogóle o niczym. Rzecz jasna, Scarlett jest przekonana, że wszyscy inni są głupi, za to ona - jest najsprytniejsza w całej Georgii. Fakt, Scarlett udało się zgromadzić majątek i wyjść materialnie cało z katastrofy. Ale Wilkesami opiekuje się tylko dlatego, że nie może znieść, że Ashley jej nie chciał. Aby uniknąć emocjonalnego wstrząsu (ale jak to, MNIE nie chciał?!) wmówiła sobie, że tak naprawdę Ashley ją kocha, i ona jego też. W pewnym sensie własny egoizm ubrała w kostium konwenansu. Identycznie się dzieje, gdy widzi, że chce ją opuścić Rhett. Nagle "odkrywa", że cały czas go kocha... Nie kochała nawet dzieci własnych , które traktowała chłodno i dawała wyraźnie do zrozumienia, że nie są jej potrzebne a wręcz jej przeszkadzają. Wydaje mi się, że filmowa rola Leigh bardzo ją zmiękczyła, uczyniła z niej zagubioną dziewczynkę. Odpowiedz Link
tajna_kryjowka_pyziaka Re: przeminęło z wiatrem 19.10.23, 14:31 Film widziałam wielkrotnie, książki nie doczytałam do końca, ale też mi się spodobała, nie dziwię się Elce. Zawsze jedna rzecz mnie tam szokowała - że ten ciapciak Ashley do końca nie miał jaj by dać Scarlett kosza. Jak wspomniały przedpiśczynie, jego "dżentelmeńskość" nie pozwalała mu na romans z nią. No to w tej sytuacji nieważne już czy ją kochał czy nie, i tak powinien ją spławić! Nawet miał ułatwione zadanie, bo Szkarłatna sama go parę razy nagabywała, żeby się jakoś zdeklarował wobec niej. A on co? Ględził półsłówkami i naokoło, przez kolejne lata(!), tak jakby za wszelką cenę chciał uniknąć otwartego powiedzenia jej "nie". Aż mi przyszło do głowy, że może jego imię miało być znaczące? Nie wiem jak w tamtych czasach, ale aktualnie Ashley to imię typowo damskie. A kulturowo to kobiety częściej miewały takie problemy, że bały się komuś odmówić i generalnie nie promowano u nich asertywności. Co do Scarlett, dla mnie to jest ten typ osoby, o której fajnie się czyta, ale spotkać taką w realu już niekoniecznie. Prywatnie nie znoszę takich ludzi jak ona, ale jako postać jest ciekawie, niejednoznacznie napisana. Widzę ją jako osobę, która ma do życia podejście czysto zadaniowe, nieumiejącą zbytnio w emocje (zwłaszcza cudze). Taka skrajna wersja człowieka czynu, już podpadająca pod pewną "niezdrowość", mam poczucie, że dla niej załatwienie danej sprawy zawsze będzie ważniejsze niż czyjejś uczucia. Choć nie powinno to zbytnio dziwić, zważywszy jaką była jej matka. Odpowiedz Link
tt-tka Re: przeminęło z wiatrem 04.11.23, 12:26 Filmu nie widzialam w calosci (ani Rhett, ani Ashley nie nadawali sie do ogladania !), ksiazke czytalam wielokrotnie - o ile pierwsza lektura to bylo romansidlo z irytujaca bohaterka, o tyle z czasem zaczelam dogrzebywac sie wiecej. I teraz to dla mnie rzecz o zagladzie swiata plantatorow, co bylo nie wroci - i o kobietach, ktore musza posprzatac po wojnie i stworzyc swoj i swoich rodzin swiat na nowo. I stwarzaja go. PS irytuje nadal, ale juz z innych powodow :) Odpowiedz Link