onion68
15.03.07, 20:35
czyli szczegóły nie pasujące do obrazu osoby lub rodziny. Przykłady, które
przytoczę, dotyczą akurat Borejków.
Otóż, zgodnie z licznymi opisami, ale wynika to też z postępowania postaci na
wcale licznych stronach, Borejkowie, to ludzie szczerzy, otwarci, szczodrzy i
z sercem na dłoni. Przyjmą każdego, przykleją plasterek, podzielą się wszelkim
dobrem. I tu zgrzytają mi dwie sceny:
1. "Opium w rosole", wizyta Kreski u pań Borejko. Gabriela karmi małą Pyzę
kaszą , ta grymasi, woli parówkę. Dalej - Gabriela odsuwa "przemyślną
konstrukcję z książek", odsłania półmisek z pokrywką, wyjmuje parówkę, daje
dziecku. Abstrahując już od tego, że bałabym się podać dziecku jedzenie
(mięso!) przechowywane w ten sposób, w temperaturze pokojowej, czemu to
ukrycie miało służyć? Czy Gabriela miała słuszność, że siostry lub matka,
niepomne na to, że w domu jest małe dziecko, które musi być w specjalny sposób
odżywiane, rzuciłyby się na jedzenie i w jednej chwili pochłonęły je niczym
wilczyce? Czy może żałuje swoim siostrom nawet kawałka parówki?
Rozumiem, że były to czasy trudności w zaopatrzeniu, ale czy to nie przesada
aby? W końcu nie samym mięsem żyje człowiek, jest wiele innych źródeł
pełnowartościowego białka (jaja lub nabiał chociażby).
Pewnie zadziałało tu przekonanie, że jeśli coś jest trudno dostępne, to musi
to być coś wspaniałego ;)
2. strach Idy przed naruszeniem przetworów, gdy po ucieczce z rodzinnych
wczasów jest sama w domu i naprawdę nie ma co jeść - tu już nie chodzi nawet o
jakieś kartkowe rarytasy, ale zwykłe warzywa i owoce w słoikach.
Jak myślicie, pieniądze można zawsze zarobić, a nowej potrawy nie można
przygotować?
Jakieś dalsze przykłady? Mogą być również pozytywne :)