Dodaj do ulubionych

bibliotekarstwo

26.04.07, 13:42
Hej hej!!!
Każdy z nas ma marzenia,jedne spełniają się szybciej,nad innymi trzeba
popracować.Moim marzeniem jest praca w bibliotece.Skąd wzięło się takie a nie
inne,nie muszę miłośniczkom Jeżycjady tłumaczyć.Czy wy również macie takie
marzenia związane z naszymi ukochanymi książkami MM?
Dodatkowe pytanie;Czy ktoś z was zna Pomaturalne Studium Bibliotekarskie w
Poznaniu?Na ulicy Prusa się to mieści.Czy warto tam startować?
Czytałam wątki dotyczące wykształcenia,na ambicje mi padło.Głupio tak że
tylko średnie mam.
Obserwuj wątek
    • laura-gomez Re: bibliotekarstwo 26.04.07, 13:56
      ha, ha, ja studiuję informację naukową i bibliotekoznawstwo, ale nie marze o
      tym, żeby pracować w bibliotece, tylko w wydawnictwie lub w gazecie:)
      (aczkolwiek miałam praktyki w bibliotece i praca tam jest całkiem fajna. Życzę
      powodzenia!! :D)
      a tak w ogóle ostatnio zainteresowałam się socjologią i chciałabym zacząć
      studiować drugi kierunek
      • verdana Re: bibliotekarstwo 26.04.07, 14:25
        Nie warto! Właśnie moja ulubiona i niezwykle kompetentna pani bibliotekarka z
        biblioteki osiedlowej musiała zrobić licencjat pod groźbą utraty pracy.
        przepisy się zmieniły i żeby pracować w bibliotece trzeba mieć wyższe
        wykształcenie.
        Więc radzę - na studia!
        • ciotka_paszczaka Re: bibliotekarstwo 26.04.07, 15:22
          Witaj,

          Przylaczam sie do Verdany, tez mysle, ze studia bylyby lepsze.

          Uzasadnienie?
          nowoczesne biblioteki, to coraz w miejszym [niestety?] stopniu ksiazki, a
          bardziej "centra informacji".
          Pisze to troche moze z innej niz-zadajesz pytanie- perspektywy, ale moze Ci sie
          moje zdanie tez przyda?

          Tutaj, gdzie pracowalam, w bibliotece -nie wiem jak to dobrze napisac, ja nie
          bylam pracownikiem biblioteki, tylko uzywalam jej w mojej pracy- "do pracy";
          byly dwa rodzaje pracownikow : library assistant z tzw. HND i librarian BA.

          Roznica w wyksztalceniu: jedne to troche mniej niz nasz licencjat, drugie to
          odp. licencjatu. Wiekszosc z nich byla swietna [niezaleznie od literek po
          nazwisku!], to oni nauczyli mnie wyszukiwania informacji w katalogach
          wielopoziomowych; korzystania z baz danych artykulow, czy wielkich sieci
          uniwersytecko/naukowych (Janet/Athens/Medline etc.). Dzieki temu, mozna miec
          dostep do literatury z calego swiata, ktora coraz czesciej nie jest wydawana w
          formie ksiazek, a w formie elektronicznej.

          I sadze, ze tego typu studia -a nie tylko w waskim zakresie-bylyby Ci bardziej
          przydatne patrzac dlugofalowo, bo jest to strefa ktora bedzie sie rozwijac.

          Oczywiscie, nie dotyczy to w duzym stopniu literatury pieknej [ktora dopiero
          "raczkuje" w wydaniu elektronicznym], i mam nadzieje, ze nie znikna ksiazki jako
          takie, bo z komputerem do lozka do poduszki raczej nie jest zbyt przyjemnie...

          Oprocz tego studia -daja jakby szersze podejscie do pewnych zagadnien- niz tylko
          studium; nie chcialabym byc zle zrozumiana, bibliotekarz z wieloletnim starzem
          czestokroc "bije " na glowe mlodego absolwenta, ale te roznice szybko sie
          zacieraja. A tutaj pytalas jakby o to, co bedzie mialo -dla Ciebie-dlugofalowe
          konsekwencje.

          Ja radzilabym studia.

          --
          Pozdrawiam,
          Anna
          • uccello Re: bibliotekarstwo 26.04.07, 20:56
            Mam nieśmiałe pytanie do założycielki wątku, czy aby nie wyobrażasz sobie,że
            jak będziesz pracować w bibliotece, to bedziesz mieć dużo czasu na czytanie?
            Złudzenie miłe, lecz zwodnicze.
            To troszkę tak jak z pracą w kwiaciarni, na pozór wydaje się, że to cudowne,
            stoi się oto wśród kwiecia, i nucąc układa się aromatyczne bukiety. A tu, worki
            z ziemią , wiadra wody, snopy podatnych na uszkodzenie, ciężkich kwiatow i
            giełda na którą trzeba jechać o godz. 4 rano.
            Praca w bibliotece to nie tylko rozmowy z entuzjastami czytelnictwa o
            pokrewnych duszach i dyskretne podsuwanie budującej lektury, ale też kurz,
            kilogramy książek do noszenia, biurokratyczna paranoja, budżet do którego
            trzeba mieć by lupę, jeśli nie mikroskop.

            Choć frajda z zarażania czytaniem, może być tak duża, że te wyżej wspomniane
            mankamenty stają się mało istotne.
            Powodzenia!

            • monikate Re: bibliotekarstwo 26.04.07, 23:24
              I z reguły b. toksyczne, damskie towarzystwo. Ploty, magiel, babskie bagienko.
              Biblioteki są odpowiednikiem słynnych pokoi nauczycielskich. Wyjątki tylko
              regułę potwierdzają.
      • emae Re: bibliotekarstwo 28.04.07, 10:02
        Ja również!!!
        • moleslaw Re: uccello 28.04.07, 10:38
          Pewnie trochę i tak sobie to wyobrażam.Jednak jestem świadoma tego,że to nie
          tylko czytanie książek ,to również ciężka praca.Myślę jednak że jako pracownica
          niejednego marketu jestem przyzwyczajona do ciężkiej pracy.
          Szkołę chciałabym zrobić głównie dla własnej przyjemności.Dlaczego nie studia?
          Pieniądze,jak zawsze i wszędzie pieniądze.Koszt studiów to jakieś 400zł
          miesięcznie i to państwowe.W Studium Bibliotekarskim 250zł na semestr.Zresztą
          mam już prawie 30 lat nie jest to już czas wielkich zmian.
          Prawie wszyscy zajęli się moją szkołą a nikt nie pisze o swoich marzeniach
          zainspirowanych Jeżycjadą.
          • emae Re: uccello 28.04.07, 10:53
            Hmm... moje marzenie, by zostać pisarką, prawdopodobnie ma w Jeżycjadzie jakieś
            źródła...
          • ciotka_paszczaka Re: uccello 28.04.07, 14:42
            moleslaw napisała:

            [...]

            > Prawie wszyscy zajęli się moją szkołą a nikt nie pisze o swoich marzeniach
            > zainspirowanych Jeżycjadą.

            Marzen zainspirowanych Jezycjada to chyba nie mam, ksiazki -biblioteke wlasna-
            mam (o tym pisze w innym watku),ale do Krainy Muminkow w Finlandii chcialabym
            pojechac i wyglada na to ze w tym roku mi sie uda! A Jezycjadowe
            marzenia-niespelnione sa przez MM -ja nie chce Trolli/Zab etc. poczytalabym o
            "zapomnianych" a przesympatycznych bohaterach.

            I jeszcze jedno -od sedziwej Ciotki Paszczaka: Jane Fonda powiedziala "zycie
            zaczyna sie po 40-tce"; mozesz mnostwo rzeczy zmienic. Ja mialam raz studenta,
            ktory byl, no moze nie dwa razy, ale powiedzmy 20 lat starszy ode mnie! Moj maz
            studiowal z dziewczyna i jej ojcem (serio) ktorzy byli razem na studiach.
            Ojciec, zawsze chcial skonczyc studia, i jak jego corka dostala sie, tez
            sprobowal, i...zdal!! Bylo im ciezko, ale obydwoje i corka i ojciec skonczyli z
            dobrymi wynikami.
            Co o tym sadzisz?
          • uccello Re: molesław 28.04.07, 23:25
            Molesławie miły!
            To chyba niechcący tak wypadło, że wątek zamienił się w kącik dobrych rad
            forumowych cioteczek. Biję się głucho w piersi. Ale to tak z życzliwości.
            Zresztą wydało mi się ,że pytasz o radę. Argument Verdany wydaje mi się bardzo
            sensowny. Co z tego ,że zapłacisz mniej za studium, jeśli potem trudno Ci
            będzie znależć pracę. Nie możesz zdawać na normalne nie płatne studia? No masz,
            znowu zaczynam. Sama najlepiej wiesz co zrobić, będe trzymać kciuki.

            A nad marzeniami inspirowanymi Jeżycjadą muszę się zastanowić. Mam wrażenie,że
            urodziłam się z wiedzą co chcę w życiu robić i z wdziękiem ( ale i
            skutecznością) czołgu idę po swoje.
            • moleslaw Re:uccello 29.04.07, 07:48
              Pewnie że lepiej i sensowniej byłoby na studia pójść.Niestety na po opłatach
              zostaje mi 200 zł na życie i jak z tego wykroić na studia.Bezpłatne dzienne
              odpadają,muszę pracować.
              Wszystkie wasze rady są naprawdę mile widziane,ale chciałam was też trochę poznać.
              Moje marzenia mają swe żródło głównie w książkach,a pomysł z wątkiem na ten
              temat,ściągnęłam z forum o książkach mojego ukochanego Z.Nienackiego.
              • ciotka_paszczaka Re:moleslaw [kompletnie OT!!!] 29.04.07, 20:35
                moleslaw napisała:

                > Pewnie że lepiej i sensowniej byłoby na studia pójść.Niestety na po opłatach
                > zostaje mi 200 zł na życie i jak z tego wykroić na studia.Bezpłatne dzienne
                > odpadają,muszę pracować.
                A nie ma przypadkiem wieczorowych lub zaocznych? Wtedy moglabys pogodzic prace z
                nauka!
                (...)
                Jak zaczne pisac o samochodzikach, to nas obydwie odesla na inne forum! ;-)))
                Samochodziki i Nienackiego uwielbiam, uwielbialam i bede uwielbiac. Mam
                wszystkie samochodziki (stare) i dwa nowe (beznadziejne, ale musialam
                przeczytac, zeby sie upewnic), oraz komplet Dagome Iudex (ten oryginalny, nie
                wydany przez jego zone,potem)!

                Mam mnostwo marzen zwiazanych z miejscami "samochodzikowymi"; najwieksze to :
                kiedys kiedys kupic sobie "camper van" taki samochod kempingowy i zwiedzic te
                wszystkie miejsca w Polsce, w ktorych potencjalnie dzieje sie akcja jego
                powiesci. Typu Jasien (vide: dyskusja na forum fanow ZN)!
                I pojechac do zamkow nad Loara, do Ameryki Poludniowej etc etc.

                NB. zobacz watek >>powiedzmy cos o sobie<<, tam sie wszystkim "przedstawiamy".

                Zaczelam sie natomiast zastanawiac, dla czego nie mam marzen zwiazanych z
                Jezycjada? Dalas mi do myslenia; oto wyniki:

                Moze Jezycjada, jest za bardzo osadzona w realiach Poznania (to nie krytyka, po
                prostu stwierdzenie faktu); bohaterowie praktycznie nie podrozuja (o ile nie na
                saksy, czy jak sie to teraz w gwarze mlodziezowej nazywa); ksiazki ktore czytaja
                -dawno przeczytalam...innymi slowy brak inspiracji NA PRZYSZLOSC. A o to chyba
                Ci chodzilo, prawda?

                Jak bylam nastolatka, Jezycjada byla inspirujaca. Teraz, sluzy "ukojeniu" pod
                warunkiem, ze nie czytam zadnych nowych tomow, ktore sluza >>LI I JEDYNIE-jak
                powiedzialby Bobcio<< przekonaniu sie, po raz kolejny na wlasnej skorze -i
                kieszeni- ze dobry autor wie, kiedy przestac pisac!
                MM byla dobra pisarka-ale ja juz niestety nie jest.
                Jakie to smutne, wlasciwie.

                Ale zeby nie konczyc pesymistycznie:
                Szosta klepka czy Klamczucha, Malomowny i Rodzina sa absolutnie >>ponadczasowe<<
                i do takiego Smietankowa chcialabym pojechac na wakacje z dziecmi. Mysle ze to
                chyba marzenie ktore uda mi sie spelnic?

                --
                pozdrawiam,
                Anna

                • moleslaw Re:do ciotki paszczaka 30.04.07, 13:36
                  Ale ja pracuje i tyle mi zostaje a o zaocznych i wieczorowych studiach
                  bezpłatnych nie słyszałam.
                  Samochodziki uwielbiam nie mam wszystkich niestety,z tym że nie przepadam za
                  książkami Nienackiego dla dorosłych.Moja miłość i uwielbienie dotyczy tylko
                  samochodzików.Jeśli chodzi o kontynuacje to większość czytałam,nie jest to to
                  samo ale sentyment zobowiązuje.
                  Co do p.MM faktycznie coś się z tą Jeżycjadą stało,wychowały mnie te książki i
                  trochę się czuje oszukana że ideały ,które mi ,,wpoiły" teraz nie są już tak
                  aktualne.Może to ja w miejscu stanęłam a bohaterowie idą z duchem czasów?
                  • ciotka_paszczaka Re:do ciotki paszczaka 01.05.07, 19:55
                    Biorac pod uwage, to co napisaly inned dziewczyny/panie, majace duzo
                    kontaktow/doswiadczenie jako bibliotekarki, wydaje mi sie-biorac pod uwage
                    obecne przepisy- studium nie daje Ci szansy na zatrudnienie. I zaoczne, i
                    wieczorowe studia sa platne, ja nie pisalam, ze sa za darmo; jedynie to, iz
                    majac za cos zaplacic, wydaje mi sie bardziej sensowne placic za cos, co
                    dlugofalowo bedzie miec sens. Jesli chcesz zrobic studium, to oczywiscie
                    zrobisz, dla wlasnej przyjemnosci. NB, ja za swoje studia placilam, i
                    pracowalam, wiec nie pisze tego tak sobie, wiem, jak jest trudno.

                    > Co do p.MM faktycznie coś się z tą Jeżycjadą stało,wychowały mnie te książki i
                    > trochę się czuje oszukana że ideały ,które mi ,,wpoiły" teraz nie są już tak
                    > aktualne.Może to ja w miejscu stanęłam a bohaterowie idą z duchem czasów?
                    >
                    Nie, to MM usiluje na sile isc z duchem czasu, ze skutkiem-literacko-odwotnym do
                    zamierzonego!!!
                    Przeczytaj >>przesmieszne<< watki o wpadkach jakich sie dopuszcza usilujac byc
                    -na sile- nowoczesna! :-)
          • the_dzidka Re: uccello 29.04.07, 12:13
            > Zresztą
            > mam już prawie 30 lat nie jest to już czas wielkich zmian.

            Kobieto! To jest jeszcze najlepszy czas na zmiany!
            Dorosła, samodzielna, dokładnie wiesz już, czego chcesz... Ja miałam 33 lata,
            kiedy się zdecydowałam wziąć byka za rogi!
            Ale to tak na marginesie, nie żebym Cię odwodziła od Planów.
    • zieleniack Re: bibliotekarstwo 30.04.07, 08:50
      kiedys tez myslalam o pracy w bibliotece:) ale ostatnio mysle bardzo
      przyszlosciowo i staram sie ukierunkowac na cos, co da mi wiecej pieniazkow.
      Nie dla pieniazkow samych w sobie, ale po prostu chcialabym kiedys wyjsc na
      swoje...
      • 1802l Re: bibliotekarstwo 30.04.07, 15:22
        No, fakt, pieniądze i biblioteka raczej w parze nie chodzą. Byłam bibliotekarka
        przez 20 lat - ale wtedy zarobki w bibliotece naukowej (po studiach) najgorsze
        nie były...
        Co do kolegów i kolezanek - teraz może dobór jest trochę inny, ale "w moich
        czasach" na bibliotekoznawstwo przewaznie szły osoby... noooo specyficzne. Z
        jakimis fizycznymi minusami, problemami z psychika (bo to taka spokojna praca).
        Mnie.... zmusiła rodzina (nauczyciele - "bo nikt cie nie bęczie pytał o poglądy
        polityczne"). W pierwszej pracy miała szefowa, która przez 3 lata nie włączała
        napisanych przeze mnie kartek do katalogu, bo "musi sprawdzić, czy dobrze
        skatalogowałam". W drugiej - miałam koleżanke schizofreniczkę, która była
        zwykle do rany przyłóż, ale przy napadach potrafiła wykończyć psychicznie. W
        trzeciej (została szefową): jedna nie była w stanie przyjść do pracy
        punktualnie (zjawiała sie około 12-13 i wychodziła razem z resztą), druga -
        prawie nic nie robiła i wykłócała się o podwyzki, trzecia (w czytelni) nie
        uznawała mydła i wody, czwarta - uważała, że jest najmądrzejsza i opieprzała
        profesorów (co niektórych bawiło, innych musiałam na kolanach przepraszać); z
        kolegów - jeden wpadał w panikę, jak dostawał pracę choc troche inną niż zwykle
        i przestawał myśleć, drugi - pracownik xero, budził sie czasem rano, dochodził
        do wniosku, że świat jest paskudny i nie przychodził do pracy 3-4 dni
        (czytelnicy go kochali, bo jak był ok to był bardzo miły i pracowity)... Jak
        zmarła nagle księgowa, to szefostwo uznało, że n ie ma potrzeby zatrudnia c
        nowej, bo przecież ja moge pracować za nia w soboty i niedziele, oczywiścia -
        za darmo!
        Po czterdziestce rZuciłam biblioteke i zostałam dziennikarką. Nie żałuję - choć
        to prawdziwy "dom wariatów", a zarobki też mizerne.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka