16.05.07, 14:47
jak myślicie, jak mogły wyglądać komunie u Borejków&Co? Czy to były bardziej
uroczystości duchowe, czy popis umiejętności (lub nie) kulinarnych oraz
okazje do pobycia we własnym gronie? Czy dzieciom bardziej zależało na
prezentach i pokazaniu się w kościele (tu bym typowała Laurę zdecydowanie)czy
samym sakramencie?
A poza tym jak wspominacie swoje własne komunie??
Obserwuj wątek
    • sevilay Re: Komunia 16.05.07, 15:09
      Obawiam się,że to był głownie popis umiejetnosci oratorskich Ignacego.Pewnie
      stały zestaw gosci-dla corek rodzina razem ze stryjem Józeczkiem,dla wnuczek już
      wyautowano stryja na rzecz Dmuchawca.Nie sądzę,zeby wygladało to inaczej niz
      zazwyczaj,pewnie posiadówka przy stole,może jedynie dyskusja na wyzszym poziomie.
      Co do Laury to bym się zgodziła,że głownie myślała o pokazaniu się,co do reszty
      to nie wiem.

      Ja byłam bardzo przejęta i skupiona głownie na sakramencie,co jednak mi nie
      przeszkodziło w tzw,Białym Tygodniu wyszargać sobie sukienke błotem aż do pasa
      bo w powrotnej drodze bawiłam się z kolezankami i kolegami w chowanego na
      łąkach.Prezenty dostałam tydzień póżniej i były to głównie ksiązki (bardzo byłam
      z tego zadowolona bo były super-takie grube ze ślicznymi obrazkami)-juz wtedy
      bylam znana jako mól ksiązkowy.Dostałam też obowiązkowy wtedy zegarek z
      melodyjkami i od chrzestnej medalik.Rowera nie dostałam-kupili mi wcześniej jak
      byłam w szpitalu, w pierwszej klasie.
      Sukienkę miałam po starszych kuzynkach,(potem jeszcze moja siostra w niej szła)
      wygladała bardzo podobnie jak dzisiejsze alby i wianek z mirtu.Wtedy jeszcze nie
      było takiej mody na wystawne sukienki,ale już jak mój brat szedł do Komunii to
      pół miasta przyszło ogladać dziewczynkę,ktorej przysłali sukienkę z zagranicy.Ta
      sukienka była taka strojna,ze dziecka nie było widać.Krótko potem wprowadzili w
      całej diecezji alby i moim zdaniem dobrze zrobili.
      Cieszyłam się,ze taka wazna jestem i wszyscy mi życzenia przynosili-czulam się
      taka dorosła;)
      • nioszka Re: Komunia 16.05.07, 16:43
        ja miałam sukienkę oraz pasującą do niej torebkę uszyte przez ciocię oraz
        mirtowy wianek. Torebkę z sentymentu chyba mam po dziś dzień, co się z sukienką
        stało nie pamiętam. Z prezentów pamiętam dwa zegarki, od moich chrzestnych,
        jeden się do dziś zachował, drugi zgubiłam w szkole, a taki był fajny,
        radziecki czajka :D Pewnie była i kasa, czego dzis nie pamiętam, ale musieli ją
        rodzice przejąć :D
        Szłam do komunii rok wcześniej niż większość mojej klasy, razem z starszym o
        rok bratem-wiadomo, chodziło o koszty-był to rok 1984. Było nas w klasie kilka
        takich osób i pamiętam, że dostaliśmy specjalnei od wychowawczyni kartki z
        życzeniami- to było wyróżnienie!
        • meduza7 Re: Komunia 16.05.07, 18:33
          Ja dostałam na komunię torebkę skórzaną w stylu góralskim i mam ją po dziś
          dzień. Solidna, świńska skóra. Oraz książkę "Dzika Mrówka i tam-tamy", oraz
          tort orzechowy. Oraz zapewne jakieś inne prezenty, których nie pamiętam. Na
          pewno żadnej biżuterii (nawet medalika), roweru ani zegarka. Kasę oczywiście
          przejęli rodzice ;)
          Z Białego Tygodnia najlepiej pamiętam upał, w jakim maszerowaliśmy na piechotę
          przez pół miasta do katedry.
          • pontecorvo Re: Komunia 17.05.07, 09:55
            Ja również miałam sukienkę uszytą przez ciocię. Mama skądś wykombinowała koronkę
            biała, ale starczyło tylko na rękawki i karczek. Torebkę , zdaje się, że też
            miała uszytą. Dostałam rower jubilat od dziadka, ... serwis do kawy od
            chrzestnej i pieniądze przejęte także przez rodziców, które w okamgnieniu
            straciły na wartości. Do dziś mam żal nie kupli mi wtedy coć konkretnego, bo za
            parę miesięcy można było za to chlepbe, a na czekoladkę to pewnie by juz
            zabrakło. Z uroczystości pamiętam, że najbardziej byłam przejęta, że mam
            powiedzieć modlitwę powszechną, w tekście której, pamiętam do dziś, było
            strasznie trudne słowo : Zygfryd (może ówczesny biskup??)Cwiczyłam w domu
            długo... :))
    • laura-gomez Re: Komunia 17.05.07, 10:25
      nioszka napisała:

      > jak myślicie, jak mogły wyglądać komunie u Borejków&Co? Czy to były bardziej
      > uroczystości duchowe, czy popis umiejętności (lub nie) kulinarnych oraz
      > okazje do pobycia we własnym gronie?

      mysle, że i popis umiejętności kulinarnych (wystarczy wspomnieć wesele Idy,
      zeby się o tym przekonać)i okazja do pobycia w rodzinnym gronie (Borejkowie
      chyba lubią rodzinne uroczystości)

      >Czy dzieciom bardziej zależało na
      > prezentach i pokazaniu się w kościele (tu bym typowała Laurę zdecydowanie)czy
      > samym sakramencie?

      Laura na pewno chciała błyszczeć, o ile ją znam:)
      co do prezentów, to każde dziecko cieszy się, że je dostanie:)

      > A poza tym jak wspominacie swoje własne komunie??

      pamiętam, że wszystkie dziewczyny miały takie same sukienki, zeby nie doszło do
      popisywania się i rewii mody;)
      pamiętam tez, co dostałam w prezencie (m.in. radiomagnetofon, zegarek, Biblię i
      oczywiście duzo łańcuszków)
    • iwoniaw Re: Komunia 17.05.07, 13:13
      > okazje do pobycia we własnym gronie? Czy dzieciom bardziej zależało na
      > prezentach i pokazaniu się w kościele (tu bym typowała Laurę zdecydowanie)czy
      > samym sakramencie?

      Ignacy Grzegorz miał garniturek, jak wiemy, który niewątpliwie cenił i później
      jako strój "elegancki" ;-)
    • zieleniack Re: Komunia 24.09.07, 16:26
      Wydaje mi sie, ze to przede wszystkim okazja do pobiesiadowania w
      rodzinnym gronie. I zapewne takze gronie bliskich przyjaciół. Stół
      uginający się pod ciężarem jedzenia i Ignac zmieniający firanki, ha
      ha! xD Wydaje mi sie, ze kwestia duchowa jest tu odsunieta na dalszy
      plan.
    • tygrys2112 Re: Komunia 24.09.07, 16:44
      myślę, że dla Laury była to uroczystość, gdzie grała pierwsze
      skrzypce :)

      komunię pamiętam słabo. pamiętam, że była rodzina i stoły
      rozstawione w dużym pokoju, to wszystko. z samej uroczystości nic.
      lepiej pamiętam rocznicę komunii :) pamiętam, że parę dni wcześniej
      jechałam na bagażniku roweru koleżanki no i niefortunnie włożyłam
      nogę w koło i przejechałam twarzą po ziemi. ajć... potem na rocznicy
      siedziałam w eleganckiej, białej sukience komunijnej i ze strupami
      na twarzy :)
      • zieleniack Re: Komunia 24.09.07, 17:08
        ja pamietam Komunie dosc dobrze:) uroczystosc byla i duchowa i
        rodzinna i bdb. Minus to to, ze po przyjsciu z powrotem do szkoły
        dzieciaki przescigały sie w tym, kto dostał więcej
        pieniedzy.... :///////
        • verdana Re: Komunia 24.09.07, 20:34
          A ja pamietam wyłącznie zazdrość, ze kolezanki miały biale sukienki,
          a ja nie - bo nie bylam u komunii. Ale wielka zazdrość to nie była -
          wystarczająca, aby córka miała taka suknię, jaka sobie wymarzyła,
          choc ideowo jestem przeciw wytwornym strojom z tej okazji.
          A komunia u Borejkow - dziewczynki w sukienkach niezwykle skromnych,
          krótkich, rażąco odbiegających od "ślubnych " strojów pozostałych
          (Pyzie wszystko jedno, Tygrysek płakał całą noc i z trudem dał się
          zaciagnąć na uroczystość). W prezencie dostay luksusowe
          wydanie "Biblii tysiaclecia" i "Nowy Testament" po łacinie. Na
          pociechę rolki z supermarketu (to mniej-wiecej, procz łaciny zestaw
          prezentow dla mich dzieci).
          Jedzenie bylo oczywiscie niezwykle wystawne, ale alkoholu nie
          podano.
          • zieleniack Re: Komunia 24.09.07, 21:46
            nie wyobrazam sobie w ogole, jak mozna podawac alkohol na Komunie
            O_o' to znak, ze to juz przestaje byc wazny dzien dziecka, a ze
            rodzina zrobila sobie okazje do popitki... :////////////
    • a.g.n.i Re: Komunia 24.09.07, 23:37
      Myślę, że dla nich, wychowywanych w dość sczerej w wierze, była to
      uroczystość duchowa. Czego byśmy nie mówili na Gabrysię, myślę, że z
      córkami rozmawiała przed komunią i po swojemu je przygotowała:-)
      Sukienki skromne:-) choć nie sądzę, że krótkie. Ale na pewno proste,
      przypominające alby:-) Myślę, że Tygrys w ostatniej chwili przemycił
      sławetne brylanciki i udrapował sobie na głowie resztki tiulu
      odciętego niegdyś od welonu Idy:-P. A potem oczywiście długie
      przemowy seniora rodu przy stole:-))))

      Moja własna komunia była specyficzna. Miałam w lutym wypadek,
      leżałam długo w szpitalu i do końca nie wiedziałam, czy mnie do
      komunii dopuszczą, więc byl to stres i strach, bo niedopuszczenie to
      był wstyd wielki.
      Sukienka była " z jedwabiu" co non stop z dumą powtarzała mi mama.
      Zdobyła gdzieś materiał, być może faktycznie z jedwabnego włókna,
      dośc jednak gruby i sztywny. Po wielu latach bardzo się zdziwiłam
      widząc (i dotykając) prawdziwy jedwab:-) W każdym razie byłam
      przejęta dumą, że inne dziewczynki mają sukienki "tylko" z żorżety,
      a ja z jedwabiu:-) Była prosta, ale musiałam mieć bufiaste rękawy
      (jak Ania z Zielonego Wzgórza:-P)
      Nie pamiętam przyjęcia, pamiętam prezenty - też głównie książki no i
      zegarek:-). Zaraz go zgubiłam i musiałam przeznaczyć wszystkie
      pieniądze, które dostałam, na kupno identycznego zegarka, żeby mojej
      chrzestnej nie było przykro - a tak mi sie nie podobał:-(

      Przeżycie było chyba po części duchowe - już wtedy zaczynałam mieć
      wątpliwości (trzy lata później z własnego wyboru przestałam chodzić
      na religię), ale bardzo się starałam się przejąć i być w porządku.
      Choć przyznam, że cały czas bałam się, że w momencie przyjmowania
      komunii strzeli mnie piorun:-) nie wiem czemu:-)
      • zieleniack Re: Komunia 25.09.07, 08:30
        o wychowaniu w wierze w Jeżycjadzie prawie nic nie ma. Jedynie tyle,
        że chodzą do kosciola w swieta i raz czy dwa jest pokazane, ze w
        niedziele. Wielu ludzi robi to z przyzwyczajenia lub z tradycji i wg
        mnie do tej drugiej grupy zaliczaja sie Borejkowie. Dlatego uwazam,
        ze to dla nich głównie uroczystosc rodzinna.
    • lezbobimbo Re: Komunia 25.09.07, 03:32
      Ja nie mialam wykonywanego takiego dziwnego zabiegu bo cala rodzina
      ateistyczna :) Wolelismy zawsze Muminki i inne takie tam mitologie
      ciekawe ;) A na prezenty bylo wiele innych okazji przez caly rok.
    • yasemin Re: Komunia 25.09.07, 12:52
      Bardzo ciekawy temat, ja też mam ochotę dopisać tu coś niecoś od
      siebie.
      Okres przygotowania do komunii i sam dzień jej przyjęcia wspominam
      ze wzruszeniem, a nawet nieraz z uśmiechem- przykładem jest wielka
      wędrówka jaką odbyłam razem z ciocią po różnych krawcowych w celu
      uszycia sukienki. Jedna krawcowa, niemłoda już, była dla mnie
      niezbyt miła i wyznawała zasadę, że dzieci i ryby głosu nie mają, co
      skłoniło mnie do najgorszych wygłupów, uwieńczonych wymownym
      pokazaniem jej języka. Ciocia myślała, że się spali ze wstydu,
      zabrała mnie stamtąd i zaprowadziła do innej, mieszkającej w
      ślicznym jednorodzinnym domku, pamiętam, że u niej w pokoju był
      maleńki złocisty posążek Buddy, a atmosfera spokojna i przyjazna.
      Pomyślałam, że napiszę o tym w pamiętniku.
      W końcu uszyto mi dość długą koronkową suknię, z której byłam bardzo
      dumna. W prześlicznej sukience, z białym wianuszkiem, bielutkich
      czyściusieńkich pończoszkach i pantofelkach czułam się jak
      księżniczka. Na co dzień, niestety, nie nosiłam za dużo ładnych
      rzeczy, o nie!
      Na pamiętną niedzielę 10 maja zjechało się mnóstwo krewnych i
      znajomych. Stół był suto zastawiony, a ja zostałam obdarowana
      licznymi prezentami: radiomagnetofonem, aparatem fotograficznym,
      leksykonem zwierząt, ilustrowaną Biblią młodych, kwiatami,
      słodyczami, paroma srebrnymi pierścionkami i jakimiś pieniędzmi.
      Było to dla mnie miłą niespodzianką, bo nie wiedziałam, że na
      komunię dostaje się prezenty. I tak czułam się już wystarczająco
      obdarowana, ponieważ było to dla mnie również ogromne przeżycie
      duchowe. Kiedy na spowiedzi wyznałam moje przewinienia, a było tego
      sporo- usłyszałam, zamiast gromów, które ciągle się na mnie sypały w
      szkole i w domu, łagodny głos księdza, oznajmiającego mi, że Bóg
      wszystko mi przebaczył, że mnie nieskończenie kocha i że teraz
      jestem czysta jak aniołek. I gdy przyjmowałam komunię, czułam się
      wreszcie wartościowa i kochana.
      I tak sobie myślę, że może Tygrysowi przydałaby się właśnie taka
      terapia? Gdyby uświadomiono jej, że jednak jest kochana, przez Boga?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka