Dodaj do ulubionych

Było wam kiedyś żal jakiegoś bohatera "Jeżycjady"?

30.06.07, 15:38
mnie zawsze było żal Ewy Jedwabińskiej. współczułam także Robrojkowi, kiedy
myślał, że Natalia kocha Filipa
Obserwuj wątek
    • onion68 Re: Było wam kiedyś żal jakiegoś bohatera "Jeżycj 30.06.07, 15:52
      Ja już pisałam w innym wątku, że Ewy... I jeszcze Jacka Lelujki, który od razu
      wniknął w prawdziwą istotę Kreski i się zakochał. Taka ładna była ta jego
      miłość. Żal mi było również Bernarda, gdy w BBB przytłoczyła go wszechobecna
      szarzyzna. Małej Geniusi, takiej samotnej.
      • tygrys2112 Re: Było wam kiedyś żal jakiegoś bohatera "Jeżycj 01.07.07, 01:54
        - Robrojka, gdy rzuciła go Kłamczucha
        - Aurelki, gdy czuła się odepchnięta przez wszystkich i była nieszczęśliwie
        zakochana w Maćku
        - Laury, że jest jakby poza rodziną
        - Gabrysi, gdy zostawił ją Pyziak
        - Miągawy, że nie widzi swojej śmieszności
        - Józinka, gdy zostawiła go Trolla
        mnożyć bym mogła... :)
    • ciotka_paszczaka Re: Było wam kiedyś żal jakiegoś bohatera "Jeżycj 01.07.07, 11:43
      I Felicji -ktora zawsze byla zle przez "jasniepanstwo" Borejkow "wyzszych" zle
      traktowana; a zaslugiwala na ogromny szacunek.
      • onion68 Re: Było wam kiedyś żal jakiegoś bohatera "Jeżycj 01.07.07, 12:57
        Źle traktowana to raczej nie była, chyba że masz na myśli traktowanie
        instrumentalne; za to z pewnością wykorzystywana. Na szczęście Felicja czuła się
        świetnie w swojej skórze, odnalazła swoje miejsce na ziemi i, mimo że nie
        obeznana w literaturze starożytnej, miała tyle mądrości życiowej, że mogła
        jeszcze "lepszym" Borejkom pomagać, nie tylko w trywialnych zajęciach
        codziennych, ale także wsparciem moralnym (Kalamburka).
        Ja, jak myślę o relacji rodzina Ignacego - Felicja, czuję raczej złość i
        zniecierpliwienie :)
    • yoa-ko Re: Było wam kiedyś żal jakiegoś bohatera "Jeżycj 01.07.07, 12:50
      Romy!
      Romy było mi w "Pulpecji" żal ogromne...
      bo tak - Baltona wysyłał jej zwodnicze sygnały ("Lubię całować dziewczyny"), jej
      własny brat miał w nosie, że jej impreza sylwestrowa wieje potworną nudą i gadał
      cały czas z Elką olewając resztę towarzystwa, czym - moim zdaniem - przyczyniał
      się do "upadku" imprezy (OK, pierwsze dni zakochania mają swoje prawa... ale od
      dorsłego już bądź co bądź faceta oczekiwałabym odrobiny empatii nawet w takich
      dniach), Patrcja nie była z nią szczera i nie walczyła o przyjaźń z nią, sama R
      czuła się zupełnie nieatrakcyjna... a jeszcze jej próby poradzenia sobie z
      trudnościami poprzez zgłębienie (no, dobrze - amatorskie, ale od czegoś trzeba
      zacząć) "psychologicznych" przyczyn sytuacji MM opisuje z szyderstwem...
      • tygrys2112 Re: Było wam kiedyś żal jakiegoś bohatera "Jeżycj 01.07.07, 14:17
        tak, zgadzam się z Tobą. Romy też było mi szkoda.
        Ale czuję też, żę one obydwie nie zabiegały tę przyjaźń. Tzn. Roma nienawidziła
        Patrycji z powodu Baltony, a Patrycja chyba czuła się bardzo atrakcyjnie i
        zadowolona z siebie na tle swojej zakompleksionej przyjaciółki. Myślę, że obie
        były wobec siebie trochę nie fair, z tym, że Patrycja przez długi czas była dla
        mnie zwykłą modliszką, bawiącą się mężczyznami bez skrupułów, a Romie
        rzeczywiście zależało na Baltonie od samego początku. I dlatego jej historia
        naprawdę porusza.
        • mist3 Re: Było wam kiedyś żal jakiegoś bohatera "Jeżycj 01.07.07, 17:53
          Najbardziej mi żal Lelujków - bo wszyscy Borejkowicze jakoś doczekali się
          szczęśliwego zakończenia, Aurelia też - mimo przechlapanego dzieciństwa - a o
          Lelujkach nic nie wiadomo - czy oni trafili w koncu na swoje WIELKIE miłości po
          spotkaniach z bohaterkami jeżycjady.
          • bat_oczir Re: Było wam kiedyś żal jakiegoś bohatera "Jeżycj 10.01.09, 12:32
            Wiktora zdaje się poderwała któraś z Kołodziejczanek, czyli wnuczek Żaczka....
        • yoa-ko Re: Było wam kiedyś żal jakiegoś bohatera "Jeżycj 02.07.07, 20:21
          prawda, obie nie zawalczyły o przyjaźń...
          tylko - jakoś (subiektywnie i niesprawiedliwie ;-)) bardziej widzę winę
          Patrycji, bo nie lubię dziewuchy...
          • tygrys2112 Re: Było wam kiedyś żal jakiegoś bohatera "Jeżycj 03.07.07, 00:53
            ja też :)
            • tygrys2112 Re: Było wam kiedyś żal jakiegoś bohatera "Jeżycj 03.07.07, 01:04
              może nie, że nie lubię - później się zmieniła, ale uważam, że to skryte, długie
              uczucie Romy bardziej zasługiwało na odwzajemnienie, niż to Patrycji.
              • yoa-ko Re: Było wam kiedyś żal jakiegoś bohatera "Jeżycj 04.07.07, 23:15
                Ba!
                Pewnie, że zasługiwało...
                Ale - niestety, niestety, niestety! - jak przeglądam rozmaite historie z życia,
                to widzę, iż uczucie czasem może sobie być mocne i długie - i NIC. I tu MM
                faktycznie moim zdaniem się zbliżyła do życia, jak i w historii Lelujki...
                • tygrys2112 Re: Było wam kiedyś żal jakiegoś bohatera "Jeżycj 07.07.07, 05:17
                  > to widzę, iż uczucie czasem może sobie być mocne i długie - i NIC.

                  tak, ja właśnie teraz coś takiego przeżywam, niestety w dużej mierze na własne
                  życzenie. wysłałam pytanie, dostałam odpowiedź i wiem, że jest NIC. wiem, że
                  popełniłam wiele błędów i zasłużyłam trochę na tę sytuację, ale to strasznie
                  boli...
                  • tygrys2112 Re: Było wam kiedyś żal jakiegoś bohatera "Jeżycj 07.07.07, 05:18
                    przepraszam, że się tak uzewnętrzniam. wiem, że to głupie.
                    • ginestra Do Tygrysa... 07.07.07, 10:56
                      Tygrysku, to nie jest głupie, to bardzo ludzkie. Współczuję bardzo tego co
                      przeżywasz. Ja myślę, że takie długie uczucia są szczególnie trudne w
                      przeżywaniu, bo mimo woli ma się nadzieję na coś więcej i trudno się z dnia na
                      dzień przestawić na inne tory. Zresztą do tej nadziei są zawsze podstawy
                      (właśnie w intymności, w przyjaźni, która istotnie MA MIEJSCE, gdy się jest z
                      kimś w dłuższym, przyjacielskim kontakcie, dzieli się z tą osobą - obustronnie -
                      różne myśli i doświadczenia), więc na pewno nie obwiniaj siebie, że coś sobie
                      "wymyśliłaś", że on nic nie obiecywał, a to wszystko powstało w Twojej głowie,
                      że "na własne życzenie" itp. Tak piszę na wszelki wypadek, bo nie wiem co
                      dokładnie myślisz, ale wiem, że czasem się myśli negatywnie o sobie w takich
                      sytuacjach. Moim zdaniem jeśli się jest z kimś przyjaźni, to jest ten obopólny
                      kontakt i są komunikaty też od tej __drugiej__ osoby, a więc nadzieja na
                      pogłębienie tej relacji jest __zawsze__ uprawniona. Przyjaźń to delikatna
                      sprawa, wymaga czucia się też odpowiedzialnym za drugą osobę. Myślę, że osoba,
                      która czuje, że przyjaźń się pogłębia, ale nie widzi ze swojej strony szansy na
                      coś więcej, powinna jakoś pokierować tą relacją, żeby tej drugiej osobie, tej
                      która się bardziej angażuje, nie dawać podstaw do nadziei na inny rozwój
                      wydarzeń, ale żeby oddać jej szacunek i chronić to co w tej relacji jest
                      pozytywne i dobre, żeby ją docenić za wszystko i dbać też o jej uczucia. Wydaje
                      mi się, że w Twoim przypadku nie dostawałaś jednoznaczności, tylko raczej
                      wieloznaczne komunikaty i dlatego musiałaś sama zapytać, a to jest dużym
                      odsłonięciem się i naprawdę można potem doświadczyć, że nie tylko odpowiedź
                      boli, ale też i trudno jest ocalić to co było wcześniej obiektywnie dobre w tej
                      znajomości. Smutne, że tak to się potoczyło, ale myśl o sobie dobrze.

                      Ja widzę też to, że wykazałaś się odwagą i wzięciem swojego losu w swoje ręce. A
                      to jest bardzo cenne.

                      Jeszcze jest coś, otóż z poprzednich Twoich wpisów w różnych wątkach wynika, że
                      masz dobrą wizję tego jak powinno być w dobrym związku, czy w dobrej przyjaźni -
                      a to naprawdę dobrze wróży na przyszłość. :)

                      Banalna prawda, że czas pomaga oraz, że na świecie dzieją się takie rzeczy, o
                      jakich nie śniło się filozofom, też na pewno jest warta rozważenia. :) Trzymam
                      mocno kciuki za Ciebie!
                      Jak coś, pisz na priva...

                      Ściskam mocno, choć wirtualnie, trzymaj się!!

                      • tygrys2112 Re: Do Tygrysa... 07.07.07, 12:17
                        dzięki Ginestro za wiele ciepłych słów i otuchę. jesteś cudowną osobą.
                      • tygrys2112 Re: Do Tygrysa... 07.07.07, 12:45
                        Ginestro, wysłałam Ci coś na priva...
                        • ginestra Re: Do Tygrysa... 07.07.07, 20:18
                          Dziękuję bardzo, ja też napisałam do Ciebie. Właśnie wysłałam, mam wielką
                          nadzieję, że dojdzie bez przeszkód.
                          Trzymaj się!! :)
                          • tygrys2112 Re: Do Tygrysa... 07.07.07, 22:31
                            Bardzo Ci dziękuję Ginestro, wysłałam Ci teraz coś jeszcze, tym razem to już
                            ostatni mail i nie będę Cię już dłużej męczyć :)
                      • sevilay Re: Do Tygrysa... 09.07.07, 20:44
                        Tygrys,mogę się podpisać pod tym co napisała Ginestra i nie wiele więcje mogę już dodac do jej mądrej odpowiedzi.

                        Ja też kiedyś przeżyłam coś takiego,dlatego domyślam się co teraz przeżywasz i bardzo Ci współczuję.I podobnie jak Ginestra proszę Cię-nie obwiniaj siebie.

                        Pamiętam co ja przeżywałam i pamiętam,ze nawet mi było żal,że to się skończyło i nawet wtedy mi się zdawało,że lepiej było siedzieć cicho bo teraz nie ma nic.

                        Ale teraz już tak nie myślę.Teraz mi sie zdaje,ze lepiej było to zakonczyć szybko i boleśnie ( a bolało bardzo) niż to kontynuować,bo to już też z czasem zaczynało boleć.

                        Pamietaj,ze czasem coś jakaś sprawa wydaje się czymś strasznym,wręcz tragedią a po upływie czasu okazuje się,że to nam jednak na dobre wyszło.

                        Wierzę,że Ty tak jak ja ,po prezejsciach, bedziesz szczęsliwa i to szybciej niż sądzisz.

                        Pozdrawiam Cię gorąco i też trzymam za Ciebie kciuki ( zaciskam obie lapki).

                        Bądz dobrej mysli.

                        Pozdrawiam Cię serdecznie i
                        • tygrys2112 Re: Do Tygrysa... 10.07.07, 17:10
                          dzięki Sevilay :)

                          jesteście bardzo kochane

                          jeśli kiedyś to ulegnie zmianie, to ulegnie, jeśli nie to nie.

                          na razie zamknęłam to i postaram się cieszyć chwilą. czasami tak jest, że
                          dwójka ludzi szuka czegoś innego i gdzieś się mija, jeśli jescze gdzieś ich
                          drogi się przetną, to może się zdarzyć różnie, ale życie płynie dalej i nie
                          mogę ciągle płakać nad rozlanym mlekiem, ani marzyć o rzeczach niepewnych.

                          mam masę spraw na głowie i to mnie trzyma. poza tym Rodzinka, Znajomi, a wśród
                          nich oczywiście Wy :)

                          Cieszę się, że tu trafiłam, zawsze znajdzie się ktoś, kto Cię wesprze.

                          Ginestro, Seviley, dziękuję Wam bardzo.
                          • klymenystra Re: Do Tygrysa... 10.07.07, 22:58
                            ja tez Cie wspieram :)))
                            marzyc trzeba :) nawet o rzeczach niepewnyc. ale nie wolno na marzeniach tylko
                            i li zycia budowac.
                            • tygrys2112 Re: Do Tygrysa... 11.07.07, 00:02
                              dzięki :)
              • lezbobimbo Re: Roma vs Pulpa 23.07.07, 00:00
                Zal mi jest Romci! Z takiej wesolej dziewczynki o nader wyrafinowanym zyciu
                intelektualnym i skrzacym dowcipie, wyroslo biedne, zakompleksione dziewcze,
                wycofane w glab siebie...

                I z dokladnie tych samych powodów zal mi postaci Geniusi! Taka postac na
                zmarnowanie! Taka fest dziewuszka za mlodu, scalajaca cale Jezyce swoja
                niesamowita osobowoscia w rajstopkach, a potem smierc mamy, placz i zgrzytanie
                zebów :( A potem nastepna mimoza-pani od polskiego...

                >tygrys2112 napisała:
                > może nie, że nie lubię - później się zmieniła, ale uważam, że to skryte,
                >długie> uczucie Romy bardziej zasługiwało na odwzajemnienie, niż to Patrycji.

                Wedlug mnie to Roma kochala sie w Patrycji i miala zal o tych wszystkich
                adoratorów, a Pulpa nie wiedziala, czy wybrac miedzy Romcia a Bobciem ;)
                *szatanski chichot z torebeczka*
                • tygrys2112 Re: Roma vs Pulpa 23.07.07, 00:11
                  ciekawa teoria ;) ale nie w Jeżycjadzie te numery ;)
                  • lezbobimbo Re: Roma vs Pulpa 23.07.07, 00:33
                    tygrys2112 napisała:
                    > ciekawa teoria ;) ale nie w Jeżycjadzie te numery ;)

                    Ktoz wie, co oni i one tam wlasciwie wyprawiaja pod oslona nocy, miedzy
                    okladkami, gdy juz mlodszy czytelnicy pójda spac a starsi siedza na forum... ;)
                    • olga233 Re: Roma vs Pulpa 15.08.08, 00:38
                      A mnie jakoś mniej żal Romy. Baltona nie odpowiedział na jej
                      uczucia - w końcu nie musiał, wolał Patrycję. Rozumiem, że Romie
                      mogło być przykro, ale uderzyła w Patrycję straszną nienawiścią -
                      winiła ją za własne niepowodzenie. To niezbyt dobrze o tej kobitce
                      świadczy. A przecież życie potem pokazało, że i dla Romy znalazł
                      się "jakiś młody lekarz z kliniki dra Kowalika". Mam nadzieję, że
                      nie poślubił jej tak prędko, bo chciał zrobić karierę dzięki
                      teściowi?:)
          • zieleniack Re: Było wam kiedyś żal jakiegoś bohatera "Jeżycj 17.08.07, 19:42
            poza tym książka pisana jest z perspektywy Patrycji, tj ona jest
            główną bohaterką, więc jej strona bardziej rzuca się w oczy
    • zlota.baba Re: Było wam kiedyś żal jakiegoś bohatera "Jeżycj 02.07.07, 08:44
      Ewy Jedwabińskiej - bo nie umiała wyjść ze swojej skorupki, zresztą Eugeniusza
      też - wyjątkowo smutni ludzie :(
      Piotra Ogorzałki, bo temat depresji jest mi bliski :(
      Jacka. Wiadomo, czemu.
    • bee_nedykta Re: Było wam kiedyś żal jakiegoś bohatera "Jeżycj 02.07.07, 11:24
      Żal było mi Pana Jankowiaka (tak do łez normalnie).
      Ta samotność starego człowieka jest bardzo przygnębiająca.
      Smutne zakupy dla jednej osoby, herbata na portierni parzona w słoiku.
      Bardzo się cieszyłam ,że znalazł rodzinę.
      • jamniczysko Re: Było wam kiedyś żal jakiegoś bohatera "Jeżycj 02.07.07, 13:33
        Wiktora Lelujki, jak stał w ulewnym deszczu pod szkołą Pyzy.

        Przeszczepa było mi żal, głównie ze względu na jego upiornych rodziców.
    • sevilay Re: Było wam kiedyś żal jakiegoś bohatera "Jeżycj 02.07.07, 16:52
      Nie będę oryginalna,żal mi było:Ewy,Aurelii,Jacka i Romy.Takze Marcelka i Ignasia.Jakoś tak ostatnio Ignaś u mnie wywołuje ściśnięcia serca-biedne dziecko,Najpierw z niego zrobili tresowaną małpkę a jak im się znudził to zostawili go samemu sobie.Zal mi też małej Mili bo rodziców ma cokolwiek dziwnych.
      Poza tym żal mi Ani Górskiej ale mam nadzieję,że jeszcze się przemieni w motyla.

      Natomiast wcale mi nie żal Trolli i cieszę się,ze wyjechała bo jakoś jej nie znosiłam.
      • zieleniack Re: Było wam kiedyś żal jakiegoś bohatera "Jeżycj 23.08.07, 12:18
        Mi tez zal Ani:( na obrazku wygląda ładnie, ale opisywana jest jako
        rozlazłe, spasione, opóźnione dziecko:( które mało kto lubi:( biedna
        dziewczynka:( podejrzewam, ze MM juz nie bedzie pisac, kiedy ta
        dziewczynka stanie sie nastolatką, a wielka szkoda, bo chciałabym
        ujrzec Anie w innym swietle...
        • zieleniack Re: Było wam kiedyś żal jakiegoś bohatera "Jeżycj 23.08.07, 22:09
          chociaz z drugiej strony nie wyobrazam sobie Jezycjady pisanej tak
          dlugo...to juz nie byloby to samo, skoro juz JT nie byl...
    • grimma Re: Było wam kiedyś żal jakiegoś bohatera "Jeżycj 02.07.07, 21:46
      poza wszystkimi wymienionymi zal mi jeszcze Gabrysi:
      ostatnio czytam Opium w rosole i az mnie trzesie ze nie mogla wyrazac normalnie
      uczuc i ta cecha jej zostala..
      i Pyzy mi zal. ze Frycek nie byl przy niej jak sie rodzila mala Mila (chyba ze
      cos przekrecilam)
    • ginestra Re: Było wam kiedyś żal jakiegoś bohatera "Jeżycj 02.07.07, 22:56
      Frycek był przy Róży kiedy rodziła się Mila (chociaż nie wiemy czy przy samym
      porodzie, ale już w każdym razie wrócił do Polski, pojednali się itp.). Ale nie
      był z nią przez praktycznie całą ciążę - też i mnie jej bardzo żal z tego powodu.

      Słuchajcie, w tym wątku to mi jest żal wszystkich tych osób, które wymieniliście!

      Bardzo trafne uważam jest to co pisałyście o Romie (Yoa-ko, Tygrys i może inni
      też) - zgadzam się i też mi jej bardzo szkoda i też żałuję, że jej próby
      spojrzenia na swoje życie od strony psychologii zostały pokazane w krzywym
      zwierciadle przez Autorkę. A przecież to jest fakt, że właśnie jej niska
      samoocena i problemy, które przeżywała __wtedy__ miały swoje źródło w
      dzieciństwie właśnie.

      Również Geniusi i Ewy Jedwabińskiej - ich wątki są takie rozdzierająco smutne..
      Właściwie w Jeżycjadzie wiele jest smutku, opuszczenia i zagubienia. Też w
      Brulionie szkoda mi Bebe i Kozia, którzy byli tak jakoś dziwnie traktowani przez
      matkę - opuszczeni, w jakichś rozpaczliwych złudzeniach, że są jednak dla niej
      ważni. Bebe dostała na gwiazdkę czy urodziny podręcznik od geografii. Myślę, że
      dopuszczenie do siebie pełnej prawdy o tym, na ile się dla matki liczą chyba by
      ich zabiło.
      Zaniedbani są też Lisieccy - a mogli to być naprawdę fajni chłopcy.

      Mi także jest szkoda Gaby nie mogącej wyrażać uczuć. I Laury - tak łaknącej
      miłości i dostrzeżenia, a nie mogącej dorównać starszej siostrze, bo rola
      "rodzinnego promyczka" była już obsadzona kiedy się urodziła. No i że nie znała
      ojca i miała w podświadomości to, że widocznie nie zasługuje na miłość, skoro
      ojciec nawet nie był jej ciekaw. Też żal mi Róży, która wpasowała się w
      dzielność i zepchnęła swoje uczucia bardzo głęboko. Przecież musiało im obydwu
      bardzo brakować ojca i w ogóle normalnych prawdziwych relacji, akceptacji za to
      jakie są, a nie jakimi zostały zmuszone być.

      No i tak jak mówiliście - Miągwy! Że nikt go nie dostrzega naprawdę, i że jest
      ciągle poniżany przez Józinka.
      Ach, w ogóle można by mnożyć te przykłady..


      • laura-gomez Re: Było wam kiedyś żal jakiegoś bohatera "Jeżycj 03.07.07, 11:13
        Frycek był przy Róży kiedy rodziła się Mila (chociaż nie wiemy czy przy samym
        > porodzie, ale już w każdym razie wrócił do Polski, pojednali się itp.)

        Frycek nie był obecny przy porodzie, bo przebywał wtedy w warszawie (miał
        rozmowę w sprawie pracy)
        • meduza7 Re: Było wam kiedyś żal jakiegoś bohatera "Jeżycj 04.07.07, 01:11
          Mnie było bardzo szkoda Romy i Jacka Lelujki, ponieważ doskonale znam z
          własnego doświadczenia takie nieodwzajemnione i niewyznane miłości.
          • verdana Re: Było wam kiedyś żal jakiegoś bohatera "Jeżycj 04.07.07, 14:03
            A mnie jest żal Edwarda (?) Jedwabińskiego. To facet, ktory cokolwiek by nie
            zrobił - jest źle. Najpierw tkwi przy boku dosyć wrednej zony, a gdy się
            rozwodzi, to córka i matka paktycznie uniemożliwiaja mu odbudowanie sobie
            życia, maja stałe pretensje, wybranka im się nie podoba. Ma się poświęcic dla
            nich, zająć córką, a nie tam jakiś drugie małżeństwa sobie urządzać.
            Jak się to ma do wątku Gabrysi?
            • ginestra Re: Było wam kiedyś żal jakiegoś bohatera "Jeżycj 04.07.07, 19:53
              Pan Jedwabiński to Eugeniusz - tak mi się przynajmniej zapamiętało.
              Mi też go szkoda. W ogóle to nie jestem za tym, żeby zostawiać żonę i dziecko i
              wiązać się z inną, ale czasem tak przecież bywa, że nie udaje się odratować
              małżeństwa i ludzie się rozstają. Dla dziecka ważne jest wtedy, żeby mogło
              zachować dobrą relację i z matką i z ojcem, dobrze o nich myśleć mimo wszystko.
              Wiadomo, że to wielki temat, ale chcę tylko powiedzieć, że dziecko często czuje
              się wtedy bardzo osamotnione i zagubione (a Aurelia już i tak od dawna tak się
              czuła), przy czym obwinia również siebie za rozpad związku. Chyba Ewę ta
              sytuacja trochę przerosła, nie zdołała zachować dobrych uczuć wobec Eugeniusza
              czy dobrych kontaktów z nim i w ten sposób pomóc i sobie i Aurelii. No, ale to
              też jest ludzkie, nie każdemu się to udaje, tylko szkoda bardzo.

              Natomiast to, że ułożył sobie życie po rozwodzie, to chociaż trudne do
              zaakceptowania, powinno być zaakceptowane. Rzeczywiście takie ciągłe bycie we
              wrogości do niego do niczego dobrego nie prowadzi, a przy tym nie służy wcale
              jego relacji z Aurelią.

              Ja słabo pamiętam Dziecko Piątku, bo chyba w tej książce to było szczegółowo
              opisane, no i nie wiem czy Ewa jakoś aktywnie buntowała Aurelię czy też
              próbowała się pogodzić z faktami, ale było jej na tamtą chwilę za ciężko i
              cierpiała i to się udzielało Aurelii? Ja myślę, że Eugeniusz był cały czas
              zdolny do tego, żeby mimo rozwodu być dla Aurelii dobrym i wspierającym ojcem
              oraz uczciwym i przyjaznym człowiekiem dla Ewy - pamiętam to wzruszające
              pojednanie jego i córki na dworcu. Wygląda mi na to, że naprawdę został trochę
              wmanewrowany w rolę czarnego charakteru przez Ewę i gdyby udało im się po
              rozwodzie, i mimo Moniki, utrzymać coś na kształt przyjaznej relacji, to
              okazałby naprawdę wiele dobrych cech.

              A jeszcze - czy on znalazł sobie tę Monikę po rozwodzie czy jeszcze w
              małżeństwie i zdradzał Ewę? To też wiele tłumaczyłoby jeśli chodzi o uczucia
              Ewy. W ogóle szkoda, że nie spróbowali ratować tego związku, pójść razem na
              terapię psychologiczną czy coś, kiedy był jeszcze czas. Na pewno byli kiedyś
              sobą zafascynowani i kochali się, może gdzieś jeszcze ta iskra się tliła. Ale
              kiedy już było za późno to pozostaje pogodzić się z tym, że może on sobie ułożyć
              życie i nikomu już nie robi tym krzywdy, tak myślę.

              Co do Gaby, to moim zdaniem sympatia Autorki jest zdecydowanie po stronie osoby
              porzuconej, a nie tej która odchodzi, przekreślając tym samym szanse, nawet
              jeśli są to szanse 50%/50% lub mniejsze, na to, że jeszcze się do tej iskry
              oboje dokopią i ją rozdmuchają. Kobieta kocha, chce tego związku, a to __jemu__
              coś się w niej nie podoba, to on jej nie chce. Teoretycznie gdyby to __on__
              chciał zawalczyć o ten związek, gdyby zgodził się wspólnie z nią wniknąć w ich
              wspólną historię, w istotę problemu, w mechanizmy, które każde z nich wniosło do
              związku ze swojej indywidualnej historii (z rodziny pochodzenia), gdyby dotrzeć
              do tych - być może wciąż żywych! - pokładów tego co ich kiedyś połączyło,
              popracować nad tym, nauczyć się razem żyć inaczej niż dotychczas, z tą nową
              wiedzą itp. - to może by mogli dalej być razem - powiem więcej - jako lepsi
              ludzie, bardziej kochający się, bardziej ceniący związek, bardziej świadomi.
              Czasem do takiego obrotu sprawy potrzebna jest pomoc psychologa, bo sami mogliby
              tego wszystkiego nie umieć sobie uświadomić i przepracować, ale jeśli jest z obu
              stron wola, to i sposób się znajdzie i to znaczy, że jeszcze nie wszystko stracone.

              No, ale jeśli z jednej strony (lub z obu) nie ma woli, to cóż poradzić.
              Pozdrawiam
              • laura-gomez Re: Było wam kiedyś żal jakiegoś bohatera "Jeżycj 05.07.07, 10:16
                mi tez było żal pana Jankowiaka i Jacka, Romy nie, bo nigdy jej nie lubiłam.
                nie żałowałam także żadnego z braci Lelujków (a już na pewno nie Wiktora!),
                miałam tylko nadzieję, że Laura będzie z Luckiem, ale szybko pogodziłam się z
                tym, że nie ma na to co liczyć.
                żal mi było jeszcze Kreski (na początku OwR, po tym, jak Maciek okropnie ją
                potraktował, a potem zaczął spotykac się z Matyldą) i Robrojka (kiedy myslał,
                że Natalia go nie kocha i jest szczęśliwa z Filipem)
                • jedynataka Re: Było wam kiedyś żal jakiegoś bohatera "Jeżycj 05.07.07, 20:27
                  ja od już od Kłamczuchy jakoś tak żałowałam Romy (gdy tak zabiegała o uwagę
                  rodziców, kiedy Tomek szedł do szkoły)
                  No w Pulpecji nie mogłam inaczej na nią patrzeć, bo w licealnych czasach
                  przeżywałam taką samą niespełnioną miłość. Tak Roma to moja ulubienica, bo wtedy
                  trochę się lituję nad samą sobą jakby.
    • yennefer_z_v Re: Było wam kiedyś żal jakiegoś bohatera "Jeżycj 06.07.07, 16:33
      Było mi żal:
      - Aurelii i Ewy, w zasadzie przez cały czas
      - Bebe, bo do wyboru miała tylko maskę chłodu jako broń przed swiatem. Albo
      myślała, że tylko to jej zostało, co w tym wypadku na jedno wychodzi
      - Tomka, bo nie mógł porozumieć się z ojcem
      - Robrojka, kiedy Nerwus porwał Natalię z imienin (chociaż kibicowałam parze
      Natalia-Filip)
      - Żaby, gdy Wolfi spalił jej pokój
      - rodzców Schoppe, bo ich życie było przesycone beznadziejnością i szarością

      laura-gomez napisała:
      > żal mi było jeszcze Kreski (na początku OwR, po tym, jak Maciek okropnie ją
      > potraktował, a potem zaczął spotykac się z Matyldą)
      Kreski też mi było żal, ale najbardziej w innym momencie. Kiedy, będąc wreszcie
      blisko ukochnego faceta, miała dość siły, by powiedzieć, że nie chce tombaku.
      • runewyrm Re: Było wam kiedyś żal jakiegoś bohatera "Jeżycj 29.08.07, 18:46
        W ogole calej rodzinie Schoppe. Zaba urywa sie z domu zeby nie sluchac klotni
        rodzicow, Wolfi tez zdaje sie spedzac wiekszosc czasu z dala od nich (moze nie
        tylko ze wzgledu na potrzebe ruchu i zarabianie pieniedzy, ale na stale
        porownywanie do Fryderyka?). Matka Schoppe - wlasciwie podobna do Jozefiny,
        troche dziecinna, troche histeryzujaca. Ojciec - faworyzuje Fryderyka, z rowna
        sila demonizuje Wolfiego, a Zaba jest dla niego praktycznie niewidzialna. Smutno
        mi sie "Zabe" czytalo... :((
        • zieleniack Re: Było wam kiedyś żal jakiegoś bohatera "Jeżycj 30.08.07, 12:50
          ale to jest dosc typowy obraz rodziny polskiej i jakby odpowiedz na
          zarzuty, ze MM pisze o rodzinach wrecz nieprawdopodobnych, jak
          chodzi o ich szczescie, relacje. Rodzina Schoppe to taka typowa
          rodzina, gdzie rodzice sie kloca ze soba i z dziecmi, gdzie jest
          bunt młodzienczy i nie ma kochania wszytskich dzieci jednakowo,
          gdzie ten sredni dzieciak zawsze bedzie mial najgorzej i tak dalej.
          Dla mnie to bylo raczej zwyczajne niz smutne.
    • jan.kran Re: Było wam kiedyś żal jakiegoś bohatera "Jeżycj 08.07.07, 03:42
      Wielu... Na przyklad Konrada. Jozefiny nie byla odpowiedzialna matka ...
      I bardzo widac jak Konrad przezyl jej decyzje pozostania w Stanach. Wrazliwe
      dziecko w tym wieku , na dodatek wychowywane w niepelnej rodzinie potrzebuje
      oparcia.
      Nie sadze zeby Bebe czy Aniella mogly Mu zastapic pustke jaka spowodowalo
      znikniecie Jozefiny.
      Szkoda mi ojca Aurelii. Niezwykle prawdziwa i dramtyczna scena jest rozmowa
      Aurelii z ojcem pod koniec Dziecka Piatku. Znam taka sytuacje z rzeczywistego
      zycia ... MM oddala ten konflikt bardzo dokladnie. Nie wiem czy nie ma w tym
      elementow autobiograficznych.
      Kran
      • k_linka Re: Było wam kiedyś żal jakiegoś bohatera "Jeżycj 08.07.07, 21:20
        A mnie z "zyciowego doswiadczenia" zal Romy - jak wielu z Was - ale w
        odroznieniu od reszty zal mi jej w jednym konkretnym momencie - kiedy wraca z
        Patrycja do domu i przyczepia sie ten adorator (Wojtek?) i koniecznie chce
        odprowadzic Patrycje do domu i tak bardzo nie chce odprowadzic do domu Romy....
        Zawsze jak czytam o tym to tak strasznie mi Romci szkoda ze w oczach staja mi
        lzy i przypomina mi sie taka podobna sytuacja i wlasne kompleksy i taka straszna
        samotnosc wieku lat kilkunastu kiedy zdaje sie ze kazdy ma kogos bliskiego -
        wyjatkowego i tylko czlowiek jest sam na swiecie - nieatrakcyjny i
        nieszczesliwy....
        • noida Re: Było wam kiedyś żal jakiegoś bohatera "Jeżycj 09.08.07, 16:58
          Mnie też, mnie też! Ja byłam Romą, jak miałam te 17 lat. I zresztą właśnie z
          powodu "Pulpecji" porzuciłam Musierowicz na wiele lat (zaczęłam ją czytać od
          nowa dopiero z dziesięć lat później) bo te wszystkie piękne Borejkówny z
          loczkami i adoratorami nawet mimo rzekomych braków w urodzie mnie doprowadzały
          do rozpaczy.

          Scena z Wojtkiem jest strrraszna.

          No i jeszcze bez sensu, że Roma została wydana za jakiegoś lekarza tak
          znienacka. Moim zdaniem, gdyby taka Roma dotrwała do wieku lat 23, to mogłaby
          się zmienić w atrakcyjną, pewną siebie kobietę, która na dawną zakompleksioną
          Romę patrzy ze śmiechem. Ale autorka nie dała jej tej szansy. Mam nadzieję, że
          przynajmniej ten lekarz jakiś był przyzwoity i jednak go pokochała i była z nim
          szczęśliwa.
          • k_linka Re: Było wam kiedyś żal jakiegoś bohatera "Jeżycj 10.08.07, 12:36
            Tez zloscily mnie przedstawiane jako piekne Borejkowny (okragle ksztalty jako
            ponetne, chude figury jako eteryczne...).
            Co do Romy w wieku lat 23 to nie wiem. Mnie juz blisko do trzydziestki i w glebi
            duszy wciaz zazdroszcze wszystkim pieknosciom wielbicieli ich urody. Pragne
            nadmienic ze nie jestm jakims potworem - ot, po prostu mezczyzni jesli juz to
            cenia we mnie intelekt i przymioty ducha.



            noida napisała:

            > Mnie też, mnie też! Ja byłam Romą, jak miałam te 17 lat. I zresztą właśnie z
            > powodu "Pulpecji" porzuciłam Musierowicz na wiele lat (zaczęłam ją czytać od
            > nowa dopiero z dziesięć lat później) bo te wszystkie piękne Borejkówny z
            > loczkami i adoratorami nawet mimo rzekomych braków w urodzie mnie doprowadzały
            > do rozpaczy.
            >
            > Scena z Wojtkiem jest strrraszna.
            >
            > No i jeszcze bez sensu, że Roma została wydana za jakiegoś lekarza tak
            > znienacka. Moim zdaniem, gdyby taka Roma dotrwała do wieku lat 23, to mogłaby
            > się zmienić w atrakcyjną, pewną siebie kobietę, która na dawną zakompleksioną
            > Romę patrzy ze śmiechem. Ale autorka nie dała jej tej szansy. Mam nadzieję, że
            > przynajmniej ten lekarz jakiś był przyzwoity i jednak go pokochała i była z nim
            > szczęśliwa.
            >
            >
          • gothica666 Re: Było wam kiedyś żal jakiegoś bohatera "Jeżycj 04.10.08, 15:36
            Nie będę oryginalna - kiedy czytałam Pulpecję po raz pierwszy z
            całej siły współczułam Romci. To były moje czasy okołomaturalne -
            więc, ehhhhh.. wiek ten sam, brak samoakceptacji identyczny. Co
            więcej moje poczucie niesprawiedliwości dziejowej podsycał fakt, że
            z wyglądu to bardziej Pulpę przypominałam - a tu nic, tylko jak ta
            Romcia na drugim planie... Oj trichę sobie chyba nawet popłakałam
            nad naszym (Romcinym i moim) losem...
    • mallina Re: Było wam kiedyś żal jakiegoś bohatera "Jeżycj 09.07.07, 00:51
      mnie zawsze ciekawi dlaczego wiekszosci jest zal Jacka Lelujki, tzn dlaczego
      Kreska powinna wybrac jego a nie Macka?
      niech nikt mi nie mowi, ze wyglad calkiem nie ma znaczenia, szczegolnie dla
      17-latki:-)
      Lelujke Kreska od samego poczatku traktowala po przyjacielsku i pewnie do glowy
      by jej nie przyszlo sie w nim zakochac. To jak w zyciu -jedni nas pociagaja od
      razu, a drudzy nigdy nie zaistnieja w glowie nawet jako potencjalny ukochany.

      zal zawsze bylo mi Aurelii, nawet jako nastolatki, taka zamknieta w sobie dziewczyna
      • klymenystra Re: Było wam kiedyś żal jakiegoś bohatera "Jeżycj 09.07.07, 13:04
        bo jacek od razu widzial w kresce wartosciowa dziewczyne i umial ja docenic
        itd. a maciek potrzebowal matyldy de la mole, zeby zobaczyc, kim kreska jestw
        jego zyciu.
        • sevilay Re: Było wam kiedyś żal jakiegoś bohatera "Jeżycj 10.07.07, 14:06
          klymenystra napisała:

          > bo jacek od razu widzial w kresce wartosciowa dziewczyne i umial ja docenic
          > itd. a maciek potrzebowal matyldy de la mole, zeby zobaczyc, kim kreska jestw
          > jego zyciu.


          Jak niestety,wiekszość znanych mi facetów.Jakoś tak ostatnio wielu kolegów z podstawowki i liceum opowiadało mi,że żenili się z dziewczyną ze względu na wygląd (wyłącznie) i nagle po ślubie się okazało,ze wytrzymać z nią nie można. I wcale mi ich nie żal.
          • klymenystra Re: Było wam kiedyś żal jakiegoś bohatera "Jeżycj 10.07.07, 22:57
            mi tez nie.
            ale do lba takiemu nie wtluczesz, ze sie myli :/ moj byly najbardziej zwraca
            uawge na to, zeby panna miala ladne cialo, byla usmiechnieta, prospoleczna i
            umiala go sluchac. intelekt? gdzie tam... umiejetnosc rozmawiania o czyms innym
            niz buddyzm? gdzie tam... i mnie rzucil :P i wcale nie zaluje, chociaz zycze
            mu, zeby go zycie kopnelo w rzyc- dla jego wlasnego dobra :))
            (na tym forum czuje sie jak w domu, dlatego takie osobiste te wpisy ;))
            • ginestra Re: Było wam kiedyś żal jakiegoś bohatera "Jeżycj 31.07.07, 12:49
              Klymenystro, ja też się tu dobrze czuję na tym forum, jest ono naprawdę
              szczególne, a poza tym myślę, że czasem dobrze jest śmiało napisać co nam leży
              na sercu :)
              Faktycznie, z tymi facetami to jest dziwnie, mają chyba klapki na oczach - "co
              poniektórzy" oczywiście. :/ Właśnie, i niech ich życie nauczy, ot co! ;)
              Pozdrawiam!
              • klymenystra Re: Było wam kiedyś żal jakiegoś bohatera "Jeżycj 31.07.07, 19:00
                Ja rowniez pozdrawiam :)
                hehe, znow mialam przyjemnosc z takim z klapkami :P ten okazal sie tchorzem i
                oportunista, do tego przywiazanym do konwenansow. daje mu szanse na
                rehabilitacje, ale pewnie nie wykorzysta.
                no i gdzie taki lelujka? przeciez musierowicz chyba tych chlopow calkiem nie
                wymysla? musza byc jakies "modele"?
            • tygrys2112 Re: Było wam kiedyś żal jakiegoś bohatera "Jeżycj 31.07.07, 14:11
              Wiesz co, z może taka panna to byłaby dla niego najgorsza kara, choć jeszcze
              nie jest tego świadom? ;)
              • klymenystra Re: Było wam kiedyś żal jakiegoś bohatera "Jeżycj 31.07.07, 19:01
                tia. spotkal taka, ale ona cos go nie chce.
                i nie jest mi go zal, chociaz go lubie. ha!
      • zieleniack Re: Było wam kiedyś żal jakiegoś bohatera "Jeżycj 17.08.07, 20:01
        są gusta i gusciki;) obiektywnie Jacek mogl nie wydawac sie
        przystojny, ale gdyby Kreska sie w nim zakochala, to dostrzeglaby
        cos, co sie w nim podoba. Kazdy lubi co innego, czesto to odbiega od
        opinii ogółu, wiec nie mozna mówic, ze byłoby dziwne, gdyby Kreska
        sie zakochała w Jacku, bo nie był zbyt urodziwy. Ja np. osobiscie
        nie lubie facetów, którzy są nadmierni urodziwi, tacy wymuskani...

        Mi tez zawsze szkoda bylo Jacka - mimo, ze bardzo lubie historie
        Macka i Kreski i mimo, ze rozumiałam (i to jak bardzo - z
        doswiadczenia zyciowego) zachowanie Kreski, kiedy udaje przed
        Mackiem "zachowanie kaprala" tylko po to, aby ukryc uczucie... Jacek
        jak najbardziej zasługiwał na jakas iskierke milosci... Mądry,
        opiekunczy chlopak...biedny:(
      • sir.vimes Bo Jacek naprawdę ją kochał 23.07.08, 18:52
        a maciek to narcyz, zakochany w swoim odbiciu w dziewczęcych oczach. Tombak, i tyle.
    • kartoflana Re: Było wam kiedyś żal jakiegoś bohatera "Jeżycj 07.08.07, 12:10
      Bebe, jak się okazało, że jej matka nie wraca
    • agawa79 Re: Było wam kiedyś żal jakiegoś bohatera "Jeżycj 10.08.07, 11:15
      Mnie zawsze było żal cioci Wiesi - tej niedużej zmartwionej
      kobietki, którą życie darzyło wyłącznie rozczarowaniami. Nie dość,
      że mieszkała kątem w rodzinnym domu, to jeszcze na zmianę z
      Celestyną była wykorzystywana do ciężkich robót domowych. Smutne.
    • zieleniack Re: Było wam kiedyś żal jakiegoś bohatera "Jeżycj 17.08.07, 20:17
      Mirka, tego chłopca na wózku inwalidzkim w CP...
      • esushii_es Re: Było wam kiedyś żal jakiegoś bohatera "Jeżycj 19.08.07, 12:16
        Aurelii, bo musiała szukać ciepła poza domem i straciła matkę.
        Chociaż przyznam, że gdyby miała o wiele lepsze kontakty z matką to
        mogła tą śmierć dużo gorzej przeżyć.

        Filipa, bo po tak pięknym wystąpieniu w NiN zamienił się w swoją
        przerysowaną karykaturę. A szkoda, bo od pierwszych stron NiN
        przypadł mi do gustu i wprowadziłby nieco orzeźwienia w skostniałe
        mury borejkowego domostwa.

        Wolfiego, bo gdy wiązał się z Laurą, nie przewidział, że trafi na
        takich "teściów" i Ignacego Grzegorza.
    • jolanta-magdalena Re: Było wam kiedyś żal jakiegoś bohatera "Jeżycj 12.09.07, 22:23
      mnie było najbardziej żal Aurelii, jak zostawiła to świadectwo bo i tak nie było
      go komu pokazać... W ogóle uważam,że "Dziecko piątku" to taka smutna część..
      Szkoda mi też było Romy, bo nie umiała sobie sama ze sobą poradzić,a
      przyjaciółki nie miała. Za to w ogóle nie szkoda mi Laury, bo po prostu gryzie i
      nie pozwala nikomu do siebie podejść a przecież wszyscy chcą dla niej dobrze,
      zwłaszcza Gaba.
      • lezbobimbo Re: Było wam kiedyś żal jakiegoś bohatera "Jeżycj 13.09.07, 01:25
        jolanta-magdalena napisała:
        >a przecież wszyscy chcą dla niej dobrze,
        >zwłaszcza Gaba.

        Domniemana swieta Gaba przy wychowaniu swej mlodszej córki to niestety porazka
        na calej linii. Po pierwsze porównuje dziecko do znienawidzonego bylego meza, co
        juz samo w sobie potrafi zalamac.
        Po drugie faworyzuje pierwsza córke i synka, od Laury odcinajac sie zupelnie
        (jako przyklad koronny: nieprzyjemne zdziwienie Gaby, gdy zastaje Laure w swoim
        pokoju "A co ty tu robisz?" (O mores, o miserum, jak w ogóle w tak "kochajacej
        sie" "spójnej" i "pelnej ciepla" rodzinie moga pasc takie slowa! Do wlasnego
        dziecka! Dlaczego jednemu z dzieci nie wolno przebywac tam, gdzie matka?)
        Po trzecie, Gaba stara sie przez caly czas ukryc i zamilczec istnienie ojca jej
        dwóch córek, chociaz Laura bardzo sie nim interesuje i chcialaby go poznac. Za
        to Laura zbiera fantastyczny komentarz od równie "kochajacej" babuni - ze sobie
        wymysla klasyczny, ksiazkowy konflikt matki z córka. Cieplo rodzinne az bucha z
        tych linijek. Co sie stalo z Borejkami z czasów Opium w rosole, gdzie
        dobroduszna mama Borejko nie tylko przygarniala dzieci z calego podwórka ale tez
        i promowala milosc bezwarunkowa oraz wyrozumialosc dla dzieci takiej n.p. Ewie
        Jedwabinskiej? Albo z sama Gaba, która rozsmieszala obce dziecko Geniusie a do
        któregos tomu nawet zachwycala sie Laura, kiedy ta spala?
        Po czwarte, gdy Laura zachowuje sie niegrzecznie, Gaba zamiast z nia
        porozmawiac, tylko patrzy na nia oczami pelnymi wyrzutu i usiluje wzbudzic
        poczucie winy, potem idzie plakac do kuchni. Dziecko zas zostaje zwyciezca na
        polu walki, a cala dorosla rodzina myka po katach i udaje, ze nic, nic sie nie
        stalo.

        Zal mi Laury wlasnie, bo przez wlasna "kochajaca" matke oraz rodzine pelna
        ciepla zostala wpedzona w role czarnej owcy, i nawet jej wyglad jest zly
        (fizycznie podobna do wstretnego ojca a wiec tez wstretna) i tym samym wnioskuje
        o odebranie Gabuni praw rodzicielskich, szanowni Panstwo lawnicy ;-)

        • jolanta-magdalena Re: Było wam kiedyś żal jakiegoś bohatera "Jeżycj 13.09.07, 19:32
          a w jaki to sposób faworyzuje Gaba pozostałe swoje dzieci?To właśnie Laura robi
          wszystko,żeby się z matką pokłócić i ją zranić!A słowa Gabrysi "co ty tutaj
          robisz?" wynikają po prostu ze zdziwienia!To właśnie Laura odczytuje je jako
          niechętne i wrogie, szuka dziury w całym. A Babi dobrze robi nie pozwalając jej
          wejść sobie na głowę.
          • verdana Re: Było wam kiedyś żal jakiegoś bohatera "Jeżycj 13.09.07, 19:39
            W prosty - Pyza jest dobra córka, bo nie szuka ojca, bo robi, co sie
            jej karze, bo umie czytać biegle w wieku lat 7, zamiast mieć klopoty
            jak Laura.
            Bo Pyza jest dziewczeca, a Tygrysek nie bardzo - bo Tygrysek nie
            zawsze potakuje mamie i ma własny poglad na pewne sprawy, jak chocby
            na to, ze człowiek ma prawo dowiedzieć się czegos o wlasnym ojcu,
            choćby ojciec matke skrzywdził.
            A najmlodzy synek w ogóle jest genialny, ma własny komputer, choć
            starsze siostry go nei mają, ma prawo donosić na rodzeństwo i jest
            wysłuchiwany.
            Matka musi uwzgledniać możliwość kłótni z corka, a nie od razu robić
            z siebie ofiarę - dzieci maja prawo miec wlasne zdanie. A zdarza
            się, ze maja i rację.
        • sir.vimes A to dziwne 23.07.08, 18:55
          (jako przyklad koronny: nieprzyjemne zdziwienie Gaby, gdy zastaje Laure w swoim
          > pokoju "A co ty tu robisz?" (O mores, o miserum, jak w ogóle w tak "kochajacej
          > sie" "spójnej" i "pelnej ciepla" rodzinie moga pasc takie slowa! Do wlasnego
          > dziecka! Dlaczego jednemu z dzieci nie wolno przebywac tam, gdzie matka?)

          zupełnie mi umknęło...

          A opisy polegiwania Ignasia w łóżku rodziców sa takie sugestyne - czyli tylko
          jedno dziecko nie miało wstępu do pokoju matki... bleeee
          • dakota77 Re: A to dziwne 23.07.08, 19:00
            Zgadzam sie, okropne sa te roznice w traktowaniu dzieci przez Gabrysie.
    • kasnia Re: Było wam kiedyś żal jakiegoś bohatera "Jeżycj 22.07.08, 18:43
      Po pierwsze, witam, uff, przebrnęłam już prawie przez wszystkie niezarchiwizowane wątki. A "swój byt": na tym forum postanowiłam zacząć od tego.
      Czy płakałam? Przyznam szczerze, że nie pamiętam, ale nieodmiennie, za każdym razem jest mi baardzo wstyd za zachowanie Elki wobec Terpentuli. I nawet zdarzyło się, że wracając do Noelki, przekładałam strony, żeby tego nie czytać.
      • kasnia Re: Było wam kiedyś żal jakiegoś bohatera "Jeżycj 22.07.08, 18:46
        Pomerdały mi się trochę wątki, ale potraktujmy to jako błędy początkującego... ;)
        Sens pozostaje ten sam: żal mi było Terpentuli w Noelce i nie tyle żal, co wstyd
        za zachowanie Elki.

        kasnia napisała:

        > Po pierwsze, witam, uff, przebrnęłam już prawie przez wszystkie niezarchiwizowa
        > ne wątki. A "swój byt": na tym forum postanowiłam zacząć od tego.
        > Czy płakałam? Przyznam szczerze, że nie pamiętam, ale nieodmiennie, za każdym r
        > azem jest mi baardzo wstyd za zachowanie Elki wobec Terpentuli. I nawet zdarzył
        > o się, że wracając do Noelki, przekładałam strony, żeby tego nie czytać.
        • mamapodziomka Re: Było wam kiedyś żal jakiegoś bohatera "Jeżycj 23.07.08, 12:48
          A mnie paradoksalnie w tym momencie bardziej zal bylo Elki, ktora debil-ojciec
          informuje w dzien Wigilii, ze ma babe i ze to z nia spedzi Swieta. Zamiast
          porozmawiac z nia wczesniej jak z czlowiekiem, potraktowal ja jak przedmiot.

          A Terpentuli tez mi zal, ze na nia bezsensownie spadlo....
      • papieska_kremowka Re: Było wam kiedyś żal jakiegoś bohatera "Jeżycj 23.07.08, 02:54
        Cześć, kasnia :)
        Ciekawe, co stało się potem z Terpentulą. Polubiłam ją, równa baba była.

        A mi najbardziej szkoda Laury, bo znam niemal identyczną sytuację. Niestety wśród moich znajomych przewinął się podobny motyw - scedowanie porozwodowej rodzinnej niechęci z ojca na dziecko tylko dlatego, że było to dziecko "tego mężczyzny". Mała miała przekichane aż do lat nastoletnich, bo babci się źle kojarzyła, a mama doszukiwała się w niej diabelskich znamion na duszy odziedziczonych po ojcu. Widziałam, jakie cuda na kiju ta dziewczynka wyprawiała, żeby dotrzeć do tej swojej durnej rodziny i jak odbijała się od niewidzialnego muru. Kompletnie chora sytuacja.
        Ilekroć czytałam o zgrzytach na linii Tygrys - Gaba, miałam wściekłą ochotę złapać tę drugą za sztormiak/koszulę w kratę/cokolwiek, wytarmosić i opieprzyć solidnie.
        • lezbobimbo Re: Było wam kiedyś żal jakiegoś bohatera "Jeżycj 23.07.08, 13:26
          papieska_kremowka napisała:
          > Ciekawe, co stało się potem z Terpentulą. Polubiłam ją, równa baba >była.

          Terpentula zamieszkala na bezludnej wyspie (w Radomiu lub na Wolinie)i ozenila
          sie z ciotka Lila. Zalozyly tam malarska cyganerie, a utrzymywaly sie z
          agroturystyki :)

          > A mi najbardziej szkoda Laury, bo znam niemal identyczną sytuację. Niestety
          wśród moich znajomych przewinął się podobny motyw - scedowanie porozwodowej rodzin
          > nej niechęci z ojca na dziecko tylko dlatego, że było to dziecko "tego mężczyzn
          > y". Mała miała przekichane aż do lat nastoletnich, bo babci się źle kojarzyła,
          > a mama doszukiwała się w niej diabelskich znamion na duszy odziedziczonych po o
          > jcu. Widziałam, jakie cuda na kiju ta dziewczynka wyprawiała, żeby dotrzeć do t
          > ej swojej durnej rodziny i jak odbijała się od niewidzialnego muru. Kompletnie
          > chora sytuacja.
          > Ilekroć czytałam o zgrzytach na linii Tygrys - Gaba, miałam wściekłą ochotę zł
          > apać tę drugą za sztormiak/koszulę w kratę/cokolwiek, wytarmosić i opieprzyć so
          > lidnie.

          Dokladnie! Juz tu gdzies postulowalam o odebranie Gabie praw rodzicielskich.
          • onion68 Re: Było wam kiedyś żal jakiegoś bohatera "Jeżycj 23.07.08, 15:35
            > Terpentula zamieszkala na bezludnej wyspie (w Radomiu lub na Wolinie)i ozenila
            > sie z ciotka Lila. Zalozyly tam malarska cyganerie, a utrzymywaly sie z
            > agroturystyki :)

            Piękna wizja ;-)
        • kasnia Re: Było wam kiedyś żal jakiegoś bohatera "Jeżycj 23.07.08, 13:29
          > Ciekawe, co stało się potem z Terpentulą. Polubiłam ją, równa baba była.
          Hej :)
          Ano... Ciewkawe, czy MM wysupła ją jeszcze kiedyś z szeregu postaci drugoplanowych.

          Przypomniało mi się-jeszcze miałam ssanie w dołku, jak Ewa wyrzuciła pieska Aurelki.
          • kasnia Re: Było wam kiedyś żal jakiegoś bohatera "Jeżycj 23.07.08, 13:31
            A, i Lelujka-Kreska oczywiście.
            I wcale a wcale nie przekonywały mnie te jego "wyprostowane plecy" po rozmowie z
            Maćkiem.
            • lezbobimbo Re: Było wam kiedyś żal jakiegoś bohatera "Jeżycj 23.07.08, 13:51
              kasnia napisała:
              > A, i Lelujka-Kreska oczywiście.
              > I wcale a wcale nie przekonywały mnie te jego "wyprostowane plecy" >po
              rozmowie z> Maćkiem.

              I co to w ogóle za handel wymienny kobieta poza jej plecami?
              Nie mówiac juz o tym, ze na miejscu Kreseczki nie bylabym w stanie zapomniec, ze
              oportunista polecial na niemilosiernie wystrojona zgrywuske.
              • kasnia Re: Było wam kiedyś żal jakiegoś bohatera "Jeżycj 23.07.08, 14:12
                O...! I właśnie dlatego gdzieś mi coś zawsze podszeptywało: czy Kresce nie lepiej byłoby z Lelujką? Ale nie,nie- to płowowłosy przystojniak z wąsem musiał wygrać. A że na oczy, uszy w sumie, przejrzał po usłyszeniu, co ówczesna Luba faktycznie o nim sądzi... Cóż-ale przejrzał chłopak przecież!
                • dakota77 Re: Było wam kiedyś żal jakiegoś bohatera "Jeżycj 23.07.08, 14:26
                  Zawsze mi bylo bardzo zal Lelujki. I wciaz mam wrazenie, ze przegral tylko
                  dlatego, ze Maciek byl przystojniejszy. W tamtych czasach w Macku naprawde
                  ciezko bylo sie dopatrzec jakis wielkich zalet duchowych.
                  • paulina.galli Re: Było wam kiedyś żal jakiegoś bohatera "Jeżycj 23.07.08, 15:27
                    Jacka Lelujki
                    - za Kreske i za śmierć ojca w Wigilie.

                    a! jeszcze Pana Dozorcy z Liceum (mam zacmienie jak on sie nazywal?!?!?! ) -
                    tego co sie potem ożenił z Babcia Aurelii
                    W ksiazce "Dziecko Piątku" jest na poczatku taka smutny opis jak wspomina mała
                    córke,a potem swoja samotnosc, a potem samotnie idzie na bazarek, robi obiad
                    etc. Mialam łzy w oczach - na szczescie sie historia dobrze skonczyla!:):):)
                    • paulina.galli Re: Było wam kiedyś żal jakiegoś bohatera "Jeżycj 23.07.08, 15:29
                      bee_nedykta !!! przeczytalam twoj post powyzej dopier oteraz! Pan Jankowiak :)
                    • kasnia Re: Było wam kiedyś żal jakiegoś bohatera "Jeżycj 23.07.08, 15:38
                      Uhm, ten opis też powodował gulę w gardle. Muszę sobie w końcu kupić DP!
                      Pożyczyłam X czasu temu i jak się okazało, na wieczne nieoddanie...
                      • onion68 Re: Było wam kiedyś żal jakiegoś bohatera "Jeżycj 23.07.08, 15:45
                        Mi też zginął :-(
                        • pink_hamster Re: Było wam kiedyś żal jakiegoś bohatera "Jeżycj 23.07.08, 18:41
                          mi tez Romy,nie tylko za tych chlopakow podkochujacych sie w Pulpie,ale tez za te dziwne relacje z kochana rodzinka(mam wrazenie,jakby MM obwiniala ja za to,a juz glownym i najstraszliwszym przewinieniem mialaby by lektura "Toksycznych rodzicow")
                          i Jacka(z wymienionych wyzej powodow) i Laury,ktora na sile wciskaja w role rodzinnego szwarccharakteru...
                          i Grzegorza w Noelce,w tym miejscu,gdzie dokonuje bilansu swoich relacji z corka(czy z rodzina w ogole) i okazuje sie taki strasznie samotny...zreszta w ogole mi go raczej szkoda,bo najpierw nie uklada mu sie z maloletnia Laura,a potem i "uroki" malzenstwa niekoniecznie zgadzaja sie z jego wyobrazeniami i nawet z wychowywania wlasnego dziecka jest jakby "odgornie" wylaczony i jego zdanie ma raczej male znaczenie wobec wszechwiedzacych Borejkow
                          i "starego Schoppe"(nie pomne imienia),bo zycie bylo dla niego tylko
                          rozczarowaniem
                          • czarna_herbata Re: Było wam kiedyś żal jakiegoś bohatera "Jeżycj 31.07.08, 20:25
                            -Kreseczki było mi żal, gdy widziała Maćka prowadzającego się z Stągiewkówną
                            - Ignacego, gdy nie umiał się zachować przy Gizeli
                            • verdana Re: Było wam kiedyś żal jakiegoś bohatera "Jeżycj 31.07.08, 20:37
                              Gizeli, ktora na starość została sama.
                              Laury - za to, że pelnila funkcje "czarnej owcy"
                              Gabrysi - ktora, wbrew pozosrom, absolutnie nie potrafi cieszyć się
                              tym, co ma.
                              • mamalilki Re: Było wam kiedyś żal jakiegoś bohatera "Jeżycj 01.08.08, 15:18
                                W sprawie Romci - to nie wina Pulpy ze Baltona jej nie kochal. Żal mi Romy
                                okropnie ale to nie wina Pulpy. To wina Baltony, ze bezmyslnie robil nadzieje i
                                LOSU, ktory bywa okrutny. I nie piszcie, ze "wydano Romę za mąż" bo to byla
                                samodzielna kobieta. Inna rzecz ze szkoda ze nikt jej nie odradzil brania slubu
                                w depresji. Zamiast tego powinna byla odbyc terapie.
                                Geniusia - kiedy Ewa wyrzuca pieska przez okno. ten opis dziecka miotającego sie
                                po podworku w poszukiwaniu zabawki... - to jest jedyne miejsce w calej
                                jezycjadzie gdzie do dzis potrafie sie rozplakac...
    • sir.vimes Józefiny 01.08.08, 15:11
      zdecydowanie Józefiny.
      I Elki.

      I oczywiście oczywistych postaci (Ewy, Lelujki itp itd).
      • tennesee Re: Feli 01.08.08, 15:27
        Gdy pierwszy raz poszła na spotkanie z Mamą Borejkową i sie tak
        starannie ubrała, umalowała, kupiła kwiatki i nie zyskała akceptacji:
        (
      • biljana Robrojka 01.08.08, 15:47
        sztampowo trochę, ale zawsze - już od kwiatu kalafiora - było mi go żal... (bo
        kwiat kalafiora przeczytałam jako pierwszy)
        wszystko, co dobrego mu się nawet przytrafiało, było takie jakby z litości... no
        niech ma biey Robrojek na pocieszenie... brr
    • mmaupa Re: Robrojka 01.08.08, 17:08
      Nawet dwoma :)
    • asia-fb Re: Było wam kiedyś żal jakiegoś bohatera "Jeżycj 01.08.08, 21:49
      Tak ogólnie mam wrażenie, że MM musi mieć sporą satysfakcję z tego wątku - prowadzi nas jak po sznurku ;)

      Kogo było mi żal? hmmm.... hmmmmm....
      Romy, jak większości, bo MM nie pozwoliła tej postaci rozwinąć skrzydeł. Cyryjka, za młodzieńczy motyw z Terpentlą.
      • lan-ja Re: Było wam kiedyś żal jakiegoś bohatera "Jeżycj 09.08.08, 13:43
        Aurelii. Po śmierci matki w domu z nową kobietą ojca. Masakra
    • mmaupa Re: Robrojka 01.08.08, 23:17
      Tak, nieboszczke - niewatpliwie byla mloda zonka.

      Co do klinow, to mam wrazenie, ze Natalia w podobny sposob potraktowala Robrojka.
      • ginny22 Re: Robrojka 01.08.08, 23:29
        Miałam to samo napisać odnośnie Natalii, niestety :(
    • marajka Re: Było wam kiedyś żal jakiegoś bohatera "Jeżycj 12.08.08, 13:08
      Czuję się jak Królowa Śniegu po przeczytaniu Waszych wypowiedzi. Ja
      żałowałam tylko Geniusi, kiedy cieszyła się, że pójdzie z mamą do
      zoo, a nie poszła. W ogóle tylko jej było mi tak naprawdę żal. Tak,
      że serce mi się ściskało.
    • olga233 Re: Było wam kiedyś żal jakiegoś bohatera "Jeżycj 15.08.08, 00:28
      Było mi żal Gizeli w latach, gdy mieszkała sama w wynajętym pokoju u
      Wojtczakowej. Rodzice zmarli, nie mogła się kształcić, zarabiała
      grosze i w dodatku w pokoju było przeraźliwie zimno... \miło
      pomysleć, że i zły los w końcu się odwraca.
    • super-historynka Tomka Kowalika 15.08.08, 00:46
      Tomka Kowalika, kiedy mamert zachowuje się wobec niego mało
      tolerancyjnie i bardzo władczo podczas Wigilii u Borejków. Chciał
      chłopak zrobić dobry uczynek, zarobić nieco, a tu dąsy ojcowskie i w
      dodatku zgrzyt, bo obok stoi atrakcyjna dziewczyna...
      • zaisa Oleńki z Torunia 21.01.09, 22:59
        Oleńki z Torunia. Bardzo mi pasowała do Robrojka. Natalię lubię, nawet do
        pewnego momentu się z nią w jakimś stopniu utożsamiałam (długo byłam przekonana,
        że to mój rocznik, autorka zarządziła jednak inaczej, upodobanie do
        samochodzików i matematyki, i jeszcze trochę;) ale... Ale Nutria miała większe
        szanse na jeszcze kogoś niż Oleńka.

        Cyryla i Terpentuli, których urażona duma i ambicja pozwoliły im stracić całe
        życie ze sobą. (Swoją drogą przeżyli je niedaleko siebie, czemu się nie szukali?)

        Ewy Marcinkowskiej/Jedwabińskiej, bo mimo starań została przez Autorkę skazana
        na ciągłą niepewność, strach, brak zaufania do siebie i tego, że bliscy ją
        kochają. Nie dano jej szansy takiej jak Marcie Jedwabińskiej, która po latach
        pojednała się z synem i którą niejako odnalazła wnuczka.

        Pana Jankowiaka, chyba najbardziej gdy wspomina córkę Anitę za oceanem, która
        nawet nie przyjechała na pogrzeb matki.

        Marka i Jarka Lisieckich. Mimo chwilowej poprawy w Idzie też zostali skazani na
        bycie marginesem. Nie udało im się odbić. Już po ich wystąpieniach jako ...,
        sami wiecie jako kogo, wymyśliło mi się, że
        a) raczej by wyrośli na takich jak ten pan, któremu skrobali samochód hufnalem
        (w "Idzie Sierpniowej")
        b) jak już musieli się wyżywać na innych, to mogli by być w stylu "honorowy
        łobuz" np. jakaś scena, gdzie ich koleżkowie chcą bić może akurat Józinka i
        "Nie, bo to Idy syn". Albo samą Idę by obronili przed kimś.
        • dakota77 Re: Oleńki z Torunia 21.01.09, 23:02
          Czy to, ze Natalia miala wieksze szanse kogos jeszcze poznac oznacza. ze Olenka
          powinna jako nagrode pocieszenia otrzymac Robrojka? Zyciowy partner to nie
          nagroda na loterii, ludzie nie dobieraja sie w pary po to, by na swiecie ubywalo
          singli:-). A Olenki mi zal, owszem, ze dawala soba tak pomiatac upiornej
          szefowej, ale poza tym jakos mojej wielkiej symaptii nie budzila.
    • czekolada72 Re: Było wam kiedyś żal jakiegoś bohatera "Jeżycj 09.01.09, 15:15
      Zawsze bylo mi zal Laury i Gaby - za zupełny brak umiejetnosci
      dogadania sie , za swoiste dokopywanie sobie wzajemnie, a Laurze
      szczegolnie, bo tez przez w sumie cala rodzinke, z Mila na czele.
      Tez znam podobny przypadek, gdy dziecko rozwiedzionych rodzicow cala
      zlosc przelewalo na matke, trafiajac w jej najczulsze punkty, mimo,
      ze tam nikt nie przelewal nienawisci na faceta - na dziecko.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka