Dodaj do ulubionych

Oskary i Maliny

14.01.08, 20:29
W związku z sezonem różnego typu podsumowań, gali itp. proponuję
ranking na Oskary i Złote Maliny dla naszej ulubionej (niech nikt w
to nie wątpi) autorki. Oto moje nominacje:
Oskary (preferuję akcenty humorystyczne): Felicja podsuwająca
Ignacemu książkę kucharską (,,Książka?- ocknął się ojciec-
Kucharska.'', ,,Kwiat kalafiora), pisanka z Hitlerem (,,Szósta
klepka''), aspekt egzystencjalny w dobranockach, zwłaszcza produkcji
czeskiej (,,Pulpecja'').
Złota Malina: bezkonkurencyjnie dla marzenia Gabrysi o spaleniu
podręczników od fizyki. I to pisze miłośniczka Andersena(PALENIE
KSIĄŻEK!!!????).O Heinem nie wspomnę.
Pozdrawiam i czekam na komentarze.
Obserwuj wątek
    • szachida Dla przypomnienia, Andersem 14.01.08, 20:43
      Baśń, swego czasu spektakl ,,Teatru Telewizji'' (to ci dopiero
      ogłupiacz), to ,,Krasnoludek u kupca''. Wstyd się przyznać, ale
      jedno z nasilniejszych przeżyć mojego dzieciństwa.
      Hans Christian Andersen-Krasnoludek u kupca
      Był sobie pewnego razu prawdziwy student, mieszkał na strychu i nie
      miał nic; był sobie pewnego razu prawdziwy kupiec, mieszkał na
      parterze i był właścicielem całego domu. Krasnoludek zamieszkał u
      kupca, gdyż co rok na Gwiazdkę dostawał od niego talerz kaszy z
      dużym kawałem masła w środku: kupiec mógł sobie na to pozwolić.
      Krasnoludek pozostał w jego sklepie i możecie sobie z tego wyciągnąć
      naukę.

      Pewnego wieczoru student wszedł drzwiami od tyłu, aby kupić sobie
      świecę i ser, nie miał kogo posłać, więc poszedł sam; otrzymał,
      czego zażądał, zapłacił, kupiec kiwnął mu głową na dobranoc, żona
      kupca również mu się ukłoniła, a była to kobieta, która potrafiła
      nie tylko kłaniać się, ale posiadała jeszcze dar wymowy. Student
      ukłonił im się także; zatrzymał się na środku sklepu, z oczami
      wlepionymi w papier, którym był owinięty ser. Była to kartka wyrwana
      ze starej książki, która nie zasługiwała na podarcie; stara książka
      była pełna poezji.

      - Mam tu więcej tego! - powiedział kupiec. - Dałem za to jednej
      staruszce parę ziarenek kawy; niech mi pan da osiem szylingów, to
      dostanie pan resztę tego papieru.

      - Dziękuję! - odrzekł student. - Proszę mi to dać zamiast sera, mogę
      jeść sam chleb bez sera: byłoby grzechem, gdyby taka książka została
      podarta w strzępy. Jest pan wspaniałym człowiekiem, praktycznym
      człowiekiem, ale na poezji zna się pan nie więcej niż ta beczka!

      Było to niegrzeczne, zwłaszcza w stosunku do beczki, ale kupiec
      roześmiał się i student się śmiał, bo to były tylko żarty. Ale
      krasnoludek rozgniewał się, że student odważył się tak mówić do
      kupca, który był właścicielem domu i sprzedawał najlepsze masło.

      Gdy zapadła noc, zamknięto sklep i wszyscy prócz studenta poszli
      spać.

      Krasnoludek poszedł do mieszkania i zabrał pani kupcowej jej dar
      wymowy (w czasie snu nie był jej przecież potrzebny); na jakikolwiek
      przedmiot w pokoju go położył, przedmiot ten zaczynał mówić i
      potrafił wypowiadać swoje myśli i uczucia zupełnie jak pani kupcowa;
      nie można jednak było obdarzyć tą wymową wszystkich przedmiotów
      naraz i miało to dobrą stronę, bo inaczej wszyscy mówiliby jeden
      przez drugiego.

      Krasnoludek użyczył wymowy beczce kupca, w której leżały stare
      gazety.

      - Czy to prawda - zapytał - że pani nie wie, co to jest poezja?

      - Wiem doskonale! - powiedziała beczka. - To jest coś, co znajduje
      się w dole gazety i co ludzie wycinają nożyczkami, wydaje mi się, że
      mam tego więcej w sobie niż student, a jednak w porównaniu z kupcem
      jestem tylko mizerną beczką.

      Potem krasnoludek obdarzył mową młynek do kawy - jakże zaczął mleć!
      Obdarzył też darem wymowy beczułkę z masłem i kasę; wszyscy byli
      tego samego zdania co beczka, a należy szanować sądy większości.

      Teraz pokażemy studentowi! - I krasnoludek poszedł cichutko
      kuchennymi schodami na górę, na poddasze, gdzie mieszkał student. W
      pokoju paliło się jeszcze światło, krasnoludek zajrzał przez dziurkę
      od klucza i zobaczył studenta siedzącego i czytającego podartą
      książkę przyniesioną ze sklepu. Jakże jasno było w pokoju! Z książki
      wydobywał się promień, który przemienił się w potężne, wysoko
      wznoszące się drzewo, rozpościerające swe gałęzie szeroko nad
      studentem. Listki były świeżutkie, a każdy kwiat był prześliczną
      dziewczęcą główką, niektóre z tych główek miały oczy ciemne i
      promienne, inne znów jasne i przejrzyste. Każdy owoc był błyszczącą
      gwiazdą, w powietrzu unosił się przepiękny śpiew i muzyka.

      Krasnoludek nigdy nie wyobrażał sobie, nie widział ani nie słyszał
      takich wspaniałości. Stał na paluszkach i patrzał, patrzał, dopóki
      nie zgasło światło. Student zdmuchnął lampę i poszedł do łóżka, ale
      mały krasnoludek stał mimo to wciąż jeszcze, bo ciągle słyszał
      cichy, śliczny śpiew; była to kołysanka, śpiewana studentowi do snu.

      - Jakże tu pięknie! - powiedział mały krasnoludek. - Czegoś
      podobnego nie spodziewałem się wcale. Myślę, że chyba zostanę na
      zawsze u studenta! - Myślał i myślał, zastanawiał się rozsądnie i
      westchnął: - Student nie ma kaszy! - Więc zszedł z powrotem na dół
      do kupca i dobrze zrobił, bo beczka zużyła już prawie całą wymowę,
      pani kupcowej, wypowiedziała już jednym bokiem wszystko, co miała do
      powiedzenia, a teraz miała się właśnie obrócić na drugą stronę, aby
      wyczerpać swoją drugą połowę. Ale w tej chwili krasnoludek wrócił i
      zabrał dla pani
      kupcowej jej dar wymowy.

      W całym sklepie, począwszy od kasy, a skończywszy na łuczywie,
      wszyscy zaczęli myśleć tak jak beczka, poważali ją do tego stopnia i
      ufali jej tak bardzo, że kiedy kupiec czytał "Kronikę sztuki i
      teatru" co wieczora w swoim kurierku, myśleli, że wszystko to
      pochodzi od beczki.

      Lecz mały krasnoludek nie siedział już tak spokojnie jak dawniej,
      nie słuchał już tutejszej mądrości i tutejszego rozsądku; gdy tylko
      zabłysło światło na poddaszu, wydawało mu się, że to światło
      przemienia się w mocne okrętowe liny, które go wyciągają w górę:
      musiał uciekać i zaglądać przez dziurkę od klucza i wtedy ogarniało
      go takie potężne uczucie, jak nas, kiedy patrzymy na falujące morze,
      nad którym Bóg rozpętał burzę. Wtedy wybuchał płaczem, sam nie
      wiedział dlaczego, ale w płaczu tym było coś błogiego. Jakże
      rozkosznie byłoby usiąść wraz ze studentem pod drzewem, ale to się
      nie mogło stać - więc pozostawało mu tylko patrzenie przez dziurkę
      od klucza.

      Stał tam w zimnym przedpokoju, a jesienny wicher wiał przez
      szczeliny w dachu: było zimno, tak bardzo zimno, ale maleńki
      krasnoludek czuł to dopiero wtedy, kiedy gasło światło w pokoiku na
      poddaszu i dźwięki zamierały, zagłuszone świstem wiatru. Brr, jakże
      mu było wtedy zimno! Wsuwał się znowu w swój ciepły kącik, było tam
      tak przytulnie i bezpiecznie. Kiedy nadeszło Boże Narodzenie i
      zjawiła się kasza z wielkim kawałkiem masła, kupiec zwyciężył
      stanowczo.

      Lecz pośród nocy obudził krasnoludka jakiś straszny hałas,
      rozlegający się za okiennicami sklepu. Krzyczeli ludzie, walili w
      okiennice, stróż nocny trąbił: wybuchł wielki pożar. Cała ulica
      stanęła w jasnym blasku. Czy paliło się tu, w domu, czy u sąsiada?
      Gdzie? Wszystkich ogarnęło przerażenie! Pani kupcowa do tego stopnia
      straciła głowę, że wyjęła sobie z uszu złote kolczyki i włożyła je
      do kieszeni, aby cośkolwiek uratować, kupiec pobiegł do swoich
      wartościowych papierów, a służąca - po jedwabną mantylkę, kupioną za
      zarobione pieniądze. Każdy chciał ratować to, co miał najmilszego, i
      krasnoludek tak samo: w paru podskokach pobiegł na schody i wpadł do
      pokoju studenta, który stał spokojnie przy otwartym oknie patrząc na
      pożar szalejący w sąsiednim podwórzu. Krasnoludek chwycił ze stołu
      cudowną książkę, włożył ją do swojej czerwonej czapeczki i mocno
      zacisnął ją obiema rękami. Największy skarb domu został uratowany.
      Potem ruszył, skoczył na dach, wysoko na komin i tam usiadł,
      oświetlony płomieniami sąsiedniego pożaru: obiema rękami trzymał
      czerwoną czapeczkę, w której leżał skarb. Teraz poznał już swoje
      uczucia, wiedział, do kogo właściwie należy jego serce; ale gdy
      ugaszono pożar i krasnoludek opamiętał się, powiedział:

      - Podzielę się pomiędzy ich obu, nie mogę wyrzec się tak zupełnie
      kupca ze względu na kaszę.

      Było to całkiem ludzkie uczucie. My wszyscy chodzimy przecież do
      kupca - po kaszę.
      • sowca Re: Dla przypomnienia, Andersem 14.01.08, 22:18
        Pouczająca baśń :)
        Oto moje nominacje w różnych kategoriach:
        Złote Maliny:
        1) kategoria "scena": zmywarka - zarówno jej wystąpienie w
        charakterze prezentu dla żony, jak i reakcja patriarchy rodu na ten
        niespodziewany zakup
        2)kategoria "główna rola żeńska": Gabriela w roli matki
        3)kategoria "główna rola męska": Ignacy w roli domowego tyrana oraz
        Fryderyk w każdej roli
        Oskary:
        1)kategoria "scena": jakoś nie mogę wybrać tej jednej jedynej, na
        razie przychodzi mi do głowy moment, kiedy Cesia zamyka się na wieży
        2)kategoria "główna rola żeńska": Natalia w każdej roli, Kreska i
        Róża
        3)kategoria "główna rola męska": Robrojek, również w każdej roli
      • the_dzidka Re: Ech, Andersen 15.01.08, 22:18
        Widzę, że muszę wziąć się za Baśnie - ostatnio czytałam je jeszcze
        jako dziecko i tyle domnie docierało. A "Krasnoludka u kupca" w
        ogóle nie doczytałam, bo mnie, jako dziecko, od razu znudził.
    • agnieszka_azj Re: Oskary i Maliny 14.01.08, 22:17
      Oskar za rodzinę Żaków i ich rozmowy przy stole :-)))

      Złota Malina za dziwactwa Ignaca w "Czarnej Polewce" ze szczególnym
      uwzględnieniem zabicia okien gwoździami :-(((
      • lutecja4 Re: Oskary i Maliny 14.01.08, 22:58
        Oskar za Bobcia ,ktory bawil sie w Nerona i za cala pozniejsza scene tlumaczenia
        mu ze zle zrobil("jeszcze na mnie zarobicie-wylo uszczesliwione dziecko"cytuje z
        pamieci ,wiec moze byc niedokladnie ale to bylo cudowne)
        Malina za powrot Fryderyka;za przemadrzalego Miagwe i Ignaca zabijajacego balkon
        gwozdziami
    • mmaupa Re: Oskary i Maliny 15.01.08, 02:17
      Oskar:
      - Rola meska: Leonardo w jaselkach
      - Rola zenska: Danka (milczaca) na wiezy i rodziny Zakow komentarze (wpuscmy jej
      mysza, jak zacznie kwiczec, to znaczy ze zyje)

      Malina:
      - Rola zenska: Zmywarka
      - Rola meska: namolny Bernard w maluchu.
      • lutecja4 Re: Oskary i Maliny 15.01.08, 08:47

    • jhbsk Re: Oskary i Maliny 15.01.08, 08:59
      Oskar za scenę w operze i ściągnięcie dyrygentowi peruki.
      Oskar za Robrojka.
      Maliny za zmywarkę, zdziwaczenie Ignacego postępujące z książki na książkę z
      apogeum w postaci zabijania drzwi oraz za Miągwę w całokształcie.
      • ding_yun Re: Oskary i Maliny 15.01.08, 10:34
        Maliny:

        Rola żeńska: mama Borejko podająca rodzinie lody
        Rola męska: Fryderyk, jego ucieczka i powrót a w szczególności
        idiotyczne tłumaczenia jak to nie miał chwili, żeby wysłać maila.

        Oskary:
        Rola męska: Zaczek, pytający uwodzicielsko: "pierożków?". I Dambo
        wyskakujący z pociągu.

        Rola żeńska: ach, trudny wybór... Ja mimo wszystko stawiam na
        klasykę czyli występ Anielki w roli Franciszki. Zwłaszcza ten
        pierwszy.

        Rola drugoplanowa: Ciotka Lila, za gąsienice palące nargile i
        dyktando o jelicie
        • mmaupa Re: Oskary i Maliny 15.01.08, 11:53
          Jeszcze Oskary dla rol drugoplanowych: Dziadek Zak o kumplach Julii (a niech
          przyjda, przynajmniej zjedza te wszystkie jajka) i ciocia Wiesia (prosze
          kochani, tu macie jajeczka).
          • laura-gomez Re: Oskary i Maliny 15.01.08, 12:03
            Nominowani do Oscarów w kategoriach:
            - najlepsza ksiązka: OwR, BBB, Noelka, Pulpecja
            - najlepsza rola żeńska: Kreska, Bebe, Natalia, Ida
            - najlepsza rola męska: Baltona, Dambo, Robrojek, Tomek Kowalik

            Nominowani do Maliny w kategoriach:
            - najgorsza ksiązka: JT, CP
            • paulina.galli Re: Oskary i Maliny 20.03.08, 21:04
              laura-gomez napisała:
              > - najgorsza ksiązka: JT, CP

              Hyyy???? ze sie inteligentnie spytam ale ... nie pamietam wszystkich tytulow i
              nie wiem o jakie tytuly chodzi:/
              • paulina.galli Re: Oskary i Maliny 20.03.08, 21:05
                a juz zalapalam Jezyk Trolli i Czarna polewka (blagam piszcie tytuly w calosci
                bo potem ja sie zastanawiam pol roku o co "kaman"
                tak jak zalapalam po wielu miesiacach na forum zwierzete ze ON-ek to Owczarek
                Niemiecki :/)
    • grimma Re: Oskary i Maliny 15.01.08, 13:20
      malina za scene powrotu Frycka z za morza:[
      • ginestra Re: Oskary i Maliny 15.01.08, 18:40
        Ode mnie również Złota Malina dla Frycka (kategoria: główna rola męska) - za
        ściemy i złe traktowanie Róży.
        Inne Złote Maliny (kategoria: scena):
        1. Ignacy rzucający pierogami w telewizor.
        2. Zmywarka - podobnie jak przedpiścy.
        3. Mila (i Ignacy) - za rozmowy z Laurą o jej ojcu i ogólnie kontekst
        4. Powrót Pyziaka

        Oskary:
        1. kategoria: książka - Brulion Bebe B.
        2. kategoria: scena - Filip Bratek pod pompą, Natalia dostrzega go i biegnie do
        niego z górki (jakoś tak zapamiętałam tę scenę jako szczególną - dużo emocji,
        autentyzm)
        3. kategoria: nastrój - cały Brulion, a w szczególności rozmyślania Anieli o
        swoim życiu na początku książki (nie umiem uzasadnić dlaczego akurat ta scena -
        jest ich wiele przecież)
        4. kategoria: ciepło domowe, umiejętność oderwania czytelnika od własnych
        problemów i przeflancowania do świata przedstawionego: - OwR, KK, ale też Brulion

        Ach, można by pewnie długo wymieniać.
        Fajny ten wątek!
      • szachida Re: Oskary i Maliny 15.01.08, 21:20
        I jak ta wypisaliśmy te wszystkie najlepsze sceny to wyszło, że te
        książki są naprawde cudowne.
        Dziękuję za odzew.
        • kaliope3 Re: Oskary i Maliny 15.01.08, 21:53
          Mam nadzieję że to jeszcze nie koniec!? Ode mnie potężny oskar za całą
          absolutnie "Szóstą klepkę"-za każdą dosłownie stronę,słowo i przecinek,za
          wywołującą nieodmiennie dreszcze scenę ujawnienia talentu aktorskiego
          Anieli-cudowne-no i niezapomniana,wspaniała,przejmująca do cna Genowefa
          Pompke(vel Bombke,Sztompke itp).
          Wielka malina dla Fryderyka i Ignacego Grzegorza-nigdy ich nie polubię,są
          nieprzyswajalni po prostu.
        • onion68 Re: Oskary i Maliny 15.01.08, 21:56
          Oskar za efekty specjalne:
          "Ida spała beznamiętnie i wyniośle" :-)
          Żeńska rola pierwszoplanowa - Cesia Żak
          Męska rola pierwszoplanowa - Maciej Ogorzałka
          Żeńska rola drugoplanowa - Irena i Julia Żak ex equo
          Męska rola drugoplanowa - Żaczek i straszny dziadunio jw.
          Książka - "Szósta klepka" (oskarowiec u mnie)
          Maliny:
          Efekty specjalne - szerszenie
          Żeńska rola pierwszoplanowa - Róża
          Męska rola pierwszoplanowa - Fryderyk
          Żeńska rola drugoplanowa - ??
          Męska rola drugoplanowa - Ignacy, ale dopiero po IŚ
          Książka - "Żaba" i CzP ex equo
          • doti.80 Re: Oskary i Maliny 15.01.08, 22:46
            Oskary:
            Najlepsza książka, całokształt: "Szósta klepka"
            Żeńska rola pierwszoplanowa : Ida w "Idzie Sierpniowej"(nie traktuję
            tego jako zdrady wewnętrznej:)
            Żeńska rola drugoplanowa : Genowefa Bombke
            Męska rola drugoplanowa : wspólnie Żaczek i dziadek Żak
            jest jeszcze taka kategoria oskarowa:
            najlepsza scenografia i dekoracja wnętrz-mam na mysli
            nastrój: "Nutria i Nerwus":za chwilę prawdziwej świętojańskiej magii
            Maliny:
            Książka, całokształt: "Czarna polewka"
            Żeńska rola pierwszoplanowa : Róża
            Męska rola pierwszoplanowa : Fryderyk
            Żeńska rola drugoplanowa : hm, nie wiem
            Męska rola drugoplanowa : Bernard w "Imieninach"

            • sowca Re: Oskary i Maliny 15.01.08, 23:42
              Pozwolicie, że dopiszę jeszcze parę moich opinii :)
              Oskary:
              Książka: "Nutria i Nerwus", "Opium w rosole", "Imieniny"
              Rola drugoplanowa żeńska: Julia i Irena Żak (jak ktoś już napisał
              wcześniej)
              Rola drugoplanowa męska: Dziadek Żak, Żaczek
              Rola epizodyczna: mlekodajna staruszka ("Halo, panie młody! Pan po
              mandolinę?")
              Pocałunek(taka bardzo świeża kategoria:D): Nutria z Nerwusem (NiN),
              Nutria z Robrojkiem (TiR)
              Maliny:
              Książka: Czarna Polewka,niestety
              Rola drugoplanowa żeńska: Pani Sznytek, Alma Pyziak
              Rola drugoplanowa męska: Piotruś Żeromski
              • niebieskazarowka Re: Oskary i Maliny 17.01.08, 15:31
                Oscary:
                książka: Bulion BebeB, Opium w rosole, Noelka
                Rola pierwszoplanowa żeńska: Aniela w Kłamczusze, Nutria w NiN,
                Rola pierwszoplanowa męska: (ojj, będzie tego dużo... :P)
                Dambo, Przeszczep, Baltona, Bernard (w przeciwieństwie do innych ja go barzdo lubie :P)
                Rola drugoplanowa żeńska:jak wyżej (tj Julia i Irena) + Ciotka Lila
                Rola drugoplanowa męska : Zdecydowanie Bobcio, Żaczek, Dziadek Żak
                Pocałunek:Baltona z Patrycją

                Maliny:
                Książka:Czarna polewka
                Rola męska: Ignacy Grzegorz!
                Pola żeńska: Alma Pyziak, Matka Fryderyka

                i ogólnie wątki dot. Ignacego Grezgorza i Czekoladki & Józinka i Trolli

                a poza tym cała reszta jest w porządku :)
    • tygrys2112 Re: Oskary i Maliny 18.01.08, 12:40
      Tutaj chcę świadomie odbić od tematu, ale był kiedyś tu wątek "Nasze
      niekonsekwencje" czy o poodobnym tytule i już od jakiegoś czasu
      chciałam napisać coś o tych pisankach z Hitlerem, bo ciągle się one
      przewijają.

      Nie powiem i mnie one śmieszyły w zasadzie.

      Ale kiedyś była na forum poruszona sprawa zabawy w wieszanie Saddama
      i wszystkie głosy były przeciw, czemu się absolutnie nie dziwię, bo
      sama jestem przeciwko takich praktykom. Tylko pomyślcie - de facto
      sedno zarówno pisanek z Hitlerem jak i tej zabawy jest podobne -
      dziecko przenosi wzorzec jakiejś okrutnej postaci/wydarzenia, bo
      jest dla niego czymś niezwykłym. W sumi to nie jest wcale śmieszne,
      że dzieciak rysuje kwiatuszki wokół głowy kolesia, który wymordował
      miliony, tak samo jak nie jest zabawne, że ktoś się bawi w czyjąś
      egzekucję. :/ Jasne, że dzieciak to dzieciak i w Bobciu chyba
      śmieszy nas ta jego nieświadomość wszystkiego - w końcu dzieci takie
      są, zresztą to moja ulubiona postać dziecięca. Ale jakoś mimo
      wszystko ta scena z pisankami ma dla mnie jakiś dwojakie
      zabarwienie. Zabawna niby, ale jakoś mi coś w niej zgrzyta.
      • mmoni Re: Oskary i Maliny 18.01.08, 22:43
        Tygrys, nie wiem, w jakiej epoce chodziłaś do przedszkola. Ja troszkę później
        od Bobcia i pamiętam, ze Hitler to był bohater masowej wyobraźni przedszkolaków,
        pewno przez ciągle lecące w TV filmy wojenne. W związku z czym
        najpopularniejsze piosenki to nie były te oficjalnie narzucone przez panie
        przedszkolanki, tylko np. takie:
        Lato lato już po lecie
        jedzie Hitler na emzecie
        na wirażu dodał gazu
        aż się znalazł na cmentarzu
        na cmentarzu ryki krzyki
        grają w piłkę nieboszczyki...

        Dalszego ciągu nie pamiętam, pewno jest gdzieś w głębiach mojej podświadomości i
        mógłby zostać wydarty stamtąd przez hipnozę, ale aż tak bardzo mi nie zależy.
        Drugim przebojem było znane z "Zakazanych piosenek" "Dzisiaj w Warszawie"
        śpiewane na melodię "Dzisiaj w Betlejem".

        Zabawię się w ludowego psychologa dziecięcego i zaryzykuję stwierdzenie, ze ta
        oszałamiająca popularność Hitlera jako bohatera masowej wyobraźni brała się
        właśnie stąd, że dorośli się trochę gniewali, jak się śpiewało takie głupoty.
        Przyjemnością było właśnie łamanie tego zakazu, tak samo jak z mówieniem
        brzydkich słów.

        Nawiasem mówiąc, wieki temu natknęłam się gdzieś na poważny nakowy artykuł o tym
        hitlerowskim folklorze dziecięcym, autorstwa bodajże prof. Doroty Simonides.
        Niestety dokładne informacje bibliograficzne spoczywają w tym samym zakątku
        mojego mózgu, co dalszych 20 zwrotek pieśni o Hitlerze na emzecie.

        Co jest fantastyczne w Musierowicz, to właśnie umiejętność podpatrywania takich
        drobnych szczególików, który nadają smak epoce. Na przykład to zdanko z "Opium
        w rosole" o saneczkujących dzieciach, które wszystkie są ubrane w ortalionowe
        kurteczki w kolorze czerwonym lub granatowym. Ja miałam też taką kurteczkę,
        czerwoną. A to, ze Hitler średnio się nadaje na motyw dekoracyjny pisanek, to
        dodaje trochę ostrości tej książce i rodzaju poczucia humoru, jakie jest tam
        prezentowane. Ale ja generalnie mam bardzo rozszerzone granice tego, z czego w
        moim pojęciu wypada się śmiać.
        • tygrys2112 Re: Oskary i Maliny 18.01.08, 23:35
          Nie chodziłam w ogóle do przedszkola, więc nie mam pojęcia jakie w
          latach osiemdziesiątych śpiewało się piosenki :)
          Ale to bardzo ciekawe co piszesz. Nie miałam pojęcia, że było to
          takie szerokie zjawisko. Czyli jest to niejako kolejne nawiązanie do
          rzeczywistości ze strony pani Musierowicz. Może sięgnę nawet po ten
          artykuł, o którym piszesz. To dla mnie zupelnie coś nowego.
          • marajka Re: Oskary i Maliny 20.03.08, 17:54
            Szerokie zjawisko. Pamiętam, byłam z mamą na wycieczce i po powrocie
            chwaliłam się kuzynce, że widziałam Niemcy po drugiej stronie
            granicy. Ona na to: A WIDZIAŁAŚ HITLERA??? W tem sposób w wieku 5
            lat, dowiedziałam się o jego istnieniu.
          • marajka Re: Oskary i Maliny 20.03.08, 17:56
            Oskar:
            Mila i obcięcie warkocza
            Aniela witająca ojca w Poznaniu
            Ropuszka bez pantofelków
            Malina:
            Mieszkanie w suterenie
            Ignaś- za całokształt twórczości
        • ananke666 Re: Oskary i Maliny 13.03.08, 23:39
          Mmoni, w pełni popieram. W moim przedszkolu też śpiewało się bzdury o Hitlerze.
          Zresztą, zauważcie, że dzieci są dosyć odporne na wszelkiego rodzaju makabrę. Ich wyobraźnia inaczej działa. Weźcie pierwszą z brzegu bajkę, np. o Jasiu i Małgosi. Dzieci zostawione w lesie na pewną śmierć, chęć ludożerstwa i palenie żywcem. Tego w ludowych bajkach jest masa. Złe siostry podmieniające dzieci na szczeniaki, a niemowlę w skrzynkę i do morza, źli bohaterowie zabijani na końcu, rodzice wypędzający dzieci w świat itp. W książkach np. Makuszyńskiego, typu O dwóch takich, co ukradli księżyc, też. Jakoś tak lekko szło mu pisanie o głodowej śmierci.
    • croyance Re: Oskary i Maliny 19.01.08, 18:23
      Oskary:

      postac Ewy Jedwabinskiej w OwR - za wiarygodnosc psychologiczna i
      dramatyzm postaci
      watek relacji Ewy i Aurelii w OwR - jw.
      Celestyna myslaca, ze ma grube nogi - za genialne przedstawienie
      stanu ducha nastolatki
      Danusia w 'Szostej Klepce' - za wspaniale skonstruowana postac
      Pisanka z Hitlerem - Oskar bezkonkurencyjny
      Pan Jankowiak w 'Dziecku Piatku' - za wiarygodnosc psychologiczna i
      dramatyzm postaci
      'Szosta Klepka' w calosci - za komizm sytuacyjny przeplatany z
      prawdziwa madroscia zyciowa, przedstawiony swietnym jezykiem
      'Dziecko Piatku' - za prawdziwosc i zawarty w niej smutek

      wiecej nie pamietam jak na razie, ale na pewno cos ominelam

      Zlote Maliny:

      Roza i Fryderyk - za wykreowanie najnudniejszej i najmniej
      sympatycznej pary na swiecie
      Roza jako postac - za braki logiczne w charakterystyce postaci
      Dmuchawiec jako postac - bo go nie lubie i juz :-P

      na razie tyle, bo sie spiesze
      • fandzolka502 Re: Oskary i Maliny 22.01.08, 09:19
        Oskary:
        Postać pierwszoplanowa: Pulpecja
        Postać drugoplanowa:Pan Jankowiak
        Scena:Chyba wszystko z Szóstej Klepki, wszystko z Noelki i Pulpecji:)
        Książka:,,Noelka''-bo wiele wątków, zaskakujące zakończenie, no i
        łezka się kręci:)I jeszcze scena w BBB na dworcu. I pojednanie
        Aurelii z Ewą w OwR na końcu.
        Przedmiot: Koszulka Baltony z fijołem i śledź pani Sznytek

        Maliny:
        Postać pierwszoplanowa:Nerwus. Uch, jak mnie irytuje.
        Postać drugoplanowa:Bernard. A ten niestety jeszcze bardziej.
        Scena: Napad Lisieckich na Kozia
        Książka: Czarna Polewka
    • yennefer_z_v Re: Oskary i Maliny 23.01.08, 19:40
      Na początek chcę zaznaczyć, że niekoniecznie oceniam ze względu na sympatię do bohaterów. Czasem przeważa zachwyt nad konstrukcją postaci - to raczej przy Oscarach, bo przy Malinach wygrywa irytacja ;)

      OSCARY:
      - książka
      nominacje: "Szósta klepka", "Opium w rosole", "Noelka", "Kalamburka", "Nutria i Nerwus".
      Oscar dla "Opium w rosole".
      - główna rola żeńska
      nominacje: Aniela, Gaba, Ida, Kreska, Natalia.
      Oscar dla Idy.
      - główna rola męska
      nominacje: Hajduk, Pyziak (zanim go "stoczono" do rynsztoka), Dambo, Nerwus, Wolfi.
      Oscar dla Nerwusa.
      - drugoplanowa rola żeńska:
      nominacje: Julia, ciotka Lila, Ewa Jedwabińska, Terpentula, Gizela (czy to drugi plan?).
      Oscarowy "tie": nagrody dla Ewy Jedwabińskiej (a Pani Musierowicz uważa ją za niebyt udaną postać) i dla Gizeli.
      - drugoplanowa rola męska
      nominacje: Dziadek, Żaczek, Jacek Lulejka, Adrian Lulejka, Paweł Żeromski.
      Oscar dla Dziadka.
      - nastrój
      nie mam sił na wymyślanie nominacji. Wygrywa "Nutria i Nerwus".
      - scena
      to bym sobie musiała jeszcze porządnie przemyśleć

      ZŁOTE MALINY:
      - książka: "Język Trolli"
      - główna rola żeńska: Bella
      - główna rola męska: Ignacy. Właściwie na równi z Fryderykiem, ale tego ostatniego po "Imieninach" raczej lubiłam i mam jeszcze śladowy sentyment.
      - drugoplanowa rola żeńska: Trolla? (nie mam pomysłu, nikt mi aż tak nie "podpadł")
      - drugoplanowa rola męska: Ignacy Grzegorz
    • basiulka1881 Re: Oskary i Maliny 08.03.08, 18:01
      Oskar dla Tomcia Kowalika- zarówno w Kłamczusze i Noelce- za
      inteligencję, dowcip, poczciwość i dobroć, uczciwość i głęboko
      zakorzenione zasady moralne oraz męskość przy równoczesnym braku
      urody- lubię go najbardziej ze wszytskich przewijających się
      facetów- był świetny zarówno jako dziecko jak i młodzieniec
    • juzeffa Re: Oskary i Maliny 09.03.08, 10:21
      Oskary:
      1. Gabrysia piekąca tort w KK.
      2. Postać Cesi w 6Klepce, i postać Aurelii w Opium.

      Malina: 1.Fryderyk Shoppe - za wszystko.
      2. Janusz Pyziak jadący na ślub Laury.
      3. Sprawa mieszkania Róży i Fryca.
    • sir.vimes Re: Oskary i Maliny 12.03.08, 12:31
      Oskary:
      rola żeńska: Cielęcina
      rola żeńskie drugoplanowa: ciotka Lila

      rola męska: Bernard w BBB
      rola męska drugoplanowa: Żaczek (cały)

      najlepsza książka: BBB i Szósta Klepka
      najpiękniejszy romans: Elka i Tomek
      najsłodsze dziecko: Bobcio

      kategoria specjalna: wnętrza : pokój Józefiny w BBB

      Maliny

      rola żeńska: Gaba (mniej więcej od "Nutrii...")
      rola żeńska drugoplanowa: Mila

      rola męska: Frycek
      rola męska drugoplanowa: Grzegorz (wszędzie)

      dziecko: Ignaś

      romans: trudno wybrać, Nutria i Filip?, Nutria i Rojek? Grzegorz i Gaba nie
      kwalifikują się bo to żaden romans

      najgorsza ksiązka: trudno wybrać, JT, CP itp nie biorę pod uwagę bo byłoby za prosto

      kategoria bardzospecjalna: Frycek i Róża w Imieninach - dla Frycka za
      całokształt, dla Róży- za to, ze lezie za Fryckiem jak cielę na rzeź.
      • verte34 Re: Oskary i Maliny 15.03.08, 21:44
        Oskary:
        Bernard, w scenie z pękniętą gumką na wywiadówce... "Aniello, to
        należy do Ciebie". AU-TOR, AU-TOR!!
        Tomcio i Ciotka Lila, za dyktando o jelicie, przy tej scenie
        PŁAKAŁAM.
        Maliny (a tak naprawdę to Bąki, nie wiem czy wiecie;))
        Trolla, za całokształt
        Pyza w ostatnim wcieleniu, co za ból...
        • paulina.galli Re: Oskary i Maliny 20.03.08, 21:11
          Oscary:
          Genowefa Bompke-Sztompke
          Cesia żak i reszta Żaczkow
          BOBCIO!!!! :)
          zceny z zycia wziete z Noelki - czyli wedrowka po domach wigilijnych :)
          dziewczyna z cytrynami probujaca opetac maciusia Ogorzalke :) (czyli femme
          fatale z Opium - nie pamietam imienia!!!! :))

          Maliny:
          bezapelacyjnie : Roza i Laura - bleeee... nie wiem ktora bardziej obrzydliwa -
          rozmemlana roza czy pseudokocia Laura
          nudne, wtorne, schematyczne i sztampowe a jakby bylo tego malo - denerujace.
          a dalej :
          - "absztyfikanci" wyzej wymienionych panienek
          - Miagwa
          - poźno ksiazkowe Gabrysie, Grzegorze, Babisie i Dziadunie
          • ako17 Re: Oskary i Maliny 27.11.23, 22:41
            Wskrzeszam bez wielkiej nadziei na rozruch, bo odkąd wrzucam archiwalne wątki (będzie już z półtora roka), jeszcze nigdy się nie udało tak naprawdę żadnego starego wątku porządnie poruszyć.
            Może ten będzie jakoś nośny, bo spoko się wydaje ;)
            • ako17 Re: Oskary i Maliny 27.11.23, 22:45
              Wg. mnie Najlepsza scena Jeżycjady to:
              Przedstawienie Hamleta w Kł
              Jasełka w Pulpecji
              Przesłuchanie Bobcia w SK
              • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Oskary i Maliny 27.11.23, 23:15
                ako17 napisała:

                > Wg. mnie Najlepsza scena Jeżycjady to:
                > Przedstawienie Hamleta w Kł
                > Jasełka w Pulpecji
                > Przesłuchanie Bobcia w SK
                >

                "Dwunasta dochodzi, baranie!" na zawsze w moim sercu😍
                • ako17 Re: Oskary i Maliny 27.11.23, 23:25
                  tajna_kryjowka_pyziaka napisała:


                  > "Dwunasta dochodzi, baranie!" na zawsze w moim sercu😍

                  i w moim!!! 17:30
    • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Oskary i Maliny 28.11.23, 00:13
      Oskar dla Robrojka, Złota Malina dla Dziadojka. Za rolę Roberta Rojka.

      Oskar dla Jedwabińskich za rolę rodziny dysfunkcyjnej.
      Złota Malina dla Borejków za rolę rodziny idealnej.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka