Dodaj do ulubionych

alkohol twój wróg

28.04.08, 21:51
Jak wiadomo już z 6K, alkohol jest dla mięczaków. Nie wiem, czy tylko ja mam
silne podejrzenie, że wielce tajemniczy a haniebny wybryk Wolfiego na
studniówce, który jego rodzina wypomina mu do upadłego, był pewnie nadużyciem
trunków wyskokowych. Wolfi, pijący sobie piwo z Bodziem, budzi też głęboki
niesmak Laury. Z drugiej strony, w tymże samym tomie, opisywany w tonie
pogodnym senior Borejko żąda gromko szklenicy piwa po obiedzie, co nie budzi
żadnych oporów otoczenia. Czy to nie podwójny standard traktowania bohaterów?

Jak wiadomo z rozmaitych innych wzmianek (np. wino młodocianej Mili z
koleżanką), Borejkowie nie byli - chyba? - abstynentami. Z drugiej strony
trudno mi jakoś wyobrazić sobie te ich nieustanne, wyszukane domowe biesiady z
weselami włącznie w wersji zakrapianej. Jakoś nie bardzo czuję, jakie są w
końcu te borejkowskie zasady. Czy wino do kolacji pasuje, piwo do dziadka też,
ale do Wolfiego już nie?
Obserwuj wątek
    • mamalilki Re: alkohol twój wróg 28.04.08, 22:14
      Bo Wolfi jest smarkaczem i jego piwo jest manifestem wolnosci a piwo jako
      manifest nie pasuje do MM. Natomiast kulturalne dawki, dopasowane do menu
      obiadowego czy kolacyjnego sa normalne. Czemu mialyby byc nienormalne? Mila tez
      pije wino manifestujac doroslosc ale to dorosli ja czestuja, wiec to troche jak
      lampka szampana z pania dyrektor na balu maturalnym (u nas byla). Mysle ze inne
      sa kryteria dla doroslych a inne dla ledwo co od ziemi odroslych nastolatow
      (nawet jesli sa po maturze). Gdyby Laura i Wolfi poszli na bardzo elegancka
      kolacje dajmy na to do greckiej knajpy i tam pili dobre wino to zgrzytu by nie bylo.
      • idomeneo Re: alkohol twój wróg 28.04.08, 23:41
        Ale ja nie twierdzę, że picie alkoholu przy rozmaitych okazjach jest czymś nie
        na miejscu. I nie wydaje mi się też, by wypicie piwa przez dziewiętnastolatka
        było koniecznie jakimś manifestem albo alarmującą oznaką przyszłego alkoholizmu.

        To, co odbieram jako niejasne, to kiedy wypicie czasem tego piwa dla własnej
        przyjemności (jak robi to Ignacy Borejko i, jeśli dobrze pamiętam, Marek Pałys)
        staje się w Jeżycjadzie czymś zwyczajnym. Po studiach? Po trzydziestce?
        • kaliope3 Re: alkohol twój wróg 29.04.08, 00:03
          Przede wszystkim-po ożenku!No i zdecydowanie podane przez ukochaną,względnie
          teściową.Wszystko przed zawarciem związku małżeńskiego może prowadzić prosta
          drogą do kompletnej degeneracji(Kozio i jego guines oraz jakies mocne-nie
          pamiętam marki o zgrozo)
          • ananke666 Re: alkohol twój wróg 29.04.08, 01:48
            > Przede wszystkim-po ożenku!

            Dodałabym jeszcze: po zapuszczeniu wąsów... :> Ignac co prawda chaszczy na twarzy nie ma, ale on nie jest człowiekiem :p

            > Wszystko przed zawarciem związku małżeńskiego może prowadzić prosta
            > drogą do kompletnej degeneracji(Kozio i jego guines oraz jakies mocne-nie
            > pamiętam marki o zgrozo)

            Zdaje się, że Kozio wypił Guinessa, a palił (ino się nie zaciągał) Gitanes. Jeśli dobrze pamiętam, to Guiness jest mocne jak na piwo, a Gitany nie gorsze jak na faje - palić nie paliłam, ale ktoś tam ze znajomych próbował i twierdził, że to mocne papierosy, jeśli nie potaraniły mi się marki. Moc piwa w książce stwierdzono, a moc fajek nie, może dla niepalącego to wsio rawno, byle nazwa eleganciejsza była. Tymczasem Kozio jako niepalący nawet bez zaciągania powinien dostać mdłości w połowie pierwszego, a już zwłaszcza pod mocne piwko. Wypalenie większej ilości (a była tam popielniczka pełna niedopałków) wykluczam, rzygałby dalej niż widział. No chyba, że zrobił sobie kadzidełka, dziw, że nie zaczadział :p
            • ananke666 Re: alkohol twój wróg 29.04.08, 01:51
              eeeeee pisząc że dla niepalącego to wsio rawno, miałam na myśli MM. Koziowi nie wypadało wsadzić w zęby radomskiego, czy innego ogólnodostępnego badziewia, uraczono go lepiej brzmiącą nazwą, ino troszkę kulą w płot trafiając.
              • idomeneo Re: alkohol twój wróg 29.04.08, 02:29
                o tak, Gitanesy to straszliwa siara i chyba właśnie przez lata francuski
                odpowiednik radomskich albo sportów. Miały taką trochę bohemijną aurę jakoś w
                czasach egzystencjalistów, ale potem chyba jednak wróciły pod strzechy. Ja w
                każdym razie po jednej, hm, krótkiej próbie w czasach młodości szczerze
                podziwiam metabolizm Kozia.

                Z kolei ciekawe czy Pulpa z Baltoną nie robią jakichś nalewek na tych swoich
                darach natury?
                • metwoh Re: alkohol twój wróg 29.04.08, 07:33
                  Jako jeden z najstarszych na tym forum pamiętam, że picie piwa stało
                  się dopuszczalne na salonach dopiero w latach 90 tych. Więc nic
                  dziwnego, że piwo we wcześniejszych częściach się nie pojawia. A o
                  prezentowaniu marek towarów były już wątki. Ja sobie to akurat cenię.
                  Na tej studniówce to była ewidentna wpada. Jasne jest, że zawsze
                  młodzież pije na studniówce, ale upijanie się jest jednak
                  rzadkością, bo wtedy belfrowi trudno przymknąć oczy. Trzeba wzywać
                  rodziców, żeby odebrali pijaka i robi się kwas.
                  A gitany, szczególnie bez filtra były kultowe w latach 80 tych. W
                  tej chwili nie palę od 20 lat, ale pamiętam, że wtedy, to było coś.
                  Podobnie jak wąsy, były wówczas modne. Ci, którym w szkole jeszcze
                  nie wyrosły, zazdrościli wąsaczom. A teraz- w mojej szkole jest
                  jeden uczeń z wąsami. Ale, drogie panie-kobieta z nogami owłosionymi
                  niczym sarenka, też się pojawiała. Tylko o tym MM nie pisze.
                  • ananke666 Re: alkohol twój wróg 29.04.08, 11:43
                    > A o
                    > prezentowaniu marek towarów były już wątki. Ja sobie to akurat cenię.

                    Mowa o tych fajkach i Guinessie? Tu akurat nic nie mam do prezentowania marek, tylko do mocy produktów. Zreszą w tej akurat sytuacji przedstawienie marek ma swój smaczek, bo po pierwsze, nie było wtedy tak wściekle rozrośniętej reklamy, a po drugie, wskazywało to niejako na osobowość ahtystyczną Kozia. Koziowi ahtyście nie wypadało wszak natrąbić się... nie wiem co tam w Poznaniu było takiego dostępnego... (w Lublinie, gdzie się urodziłam, taką funkcję miało lokalne piwo Perła Chmielowa, we Wrocku też coś było takiego, Luby mi opowiadał, ale nie pamiętam co) ani zapalić dajmy na to Caro albo zgoła Mocnego. Przypuszczam, że stąd właśnie ten Guiness i Gitanes, z tym, że po tych ostatnich powinno go strasznie zemdlić, tak się na ogół kończy mocny papieros u niepalącego. Teraz to nie byłoby problemu, lżejszych fajek w eleganckich opakowaniach jak mrówków, pasujące nazwy też są, wziąłby sobie np. George Sand.

                    A propos piwa w CP, może ktoś napisać, w jakiej sytuacji ono się pojawiło? Tzn, jak i gdzie było spożywane? Bo to też ma swoją wagę. Inaczej patrzy się na popołudniowe czy wieczorne piwo w pubie z ogródkiem, a inaczej na puszkę browca w ręku na spacerku w samo południe.
                    • nighthrill Re: alkohol twój wróg 29.04.08, 13:10
                      Laura wstaje z łóżka i zastaje przy kawiarnianym stoliku Bodzia z Wolfim
                      raczących się lechem. Ale nie dam głowy, że to było przed południem, bo ona z
                      powodu bólu głowy spała również w dzień i wstawała kilkakrotnie.
                      Ja tam nie lubię pić piwa od rana i na słońcu...już po jednym małym jestem
                      tąpnięta, zaczyna się ból głowy itp.

                      Co do papierosów, to wiem, że MM dźwiga brzemię edukacyjnego wymiaru swej
                      twórczości, a poza tym pewnie sama palenia nie popiera - ale moim zdaniem fajki
                      "pasowałyby" do Julii, Anieli (artystki w końcu, oczywiście byłyby to te
                      chudziutkie lekkie mentole), może Danusi. Paliła też chyba Monika od Eugeniusza,
                      bo pan Bronisław szukając Aurelii nadmienia, że "otworzyła mu kobieta z
                      papierosem, a on takich kobiet nie lubił" ( cytuję bardzo ogólnie).

                      Jeszcze uwaga off topowa - nie macie wrażenia, że palenie wcale nie jest
                      niemodne? Jest tylko lansowane na niemodne, trąbi się o szkodliwości. Ale gdzie
                      nie pójdę - a obracam się w towarzystwie 20-30 latków - jestem często jedyną
                      osobą niepalącą. Znam mnóstwo osób, które wypalają paczkę dziennie, często są to
                      eleganckie dziewczyny.
                      Może to zakrawa na nietolerancję, ale mam wiele przeciw paleniu publicznie, a
                      już palenia w pomieszczeniu czy zamkniętym samochodzie nie zdzierżę. Niestety,
                      napotykam na brak zrozumienia - moi rodzice od mojego urodzenia palili mi tuż
                      nad głową ( w 80 roku pewnie nie było świadomości szkodliwości takiego
                      zachowania przy dzieciach). Teraz pali siostra, z którą mieszkam i facet,
                      którego kocham i mieszkam z nim również...Całe życie jestem biernym palaczem, w
                      dodatku mnóstwo kasy jest marnotrawione na fajki, zdarza mi się też być
                      świadkiem sytuacji, gdy ktoś "musi zapalić", więc jest zły i niezadowolony,
                      dopóki tego nie zrobi. Nałogi to masakra.
                      • bupu Re: alkohol twój wróg 29.04.08, 19:29
                        Jeszcze Teresa u Lisieckich puszczała dymek z Carmena via wyszminkowane usta.
                      • szprota Re: alkohol twój wróg 29.04.08, 19:34
                        Dopóki nie tolerujesz palenia przy Tobie i wydawania Twoich pieniędzy na fajki,
                        to to nie jest nietolerancja, a dbanie o siebie :)

                        O paleniu mogę długo i namiętnie. No bo w sumie, osoba pełnoletnia, nabywająca
                        legalny produkt i użytkująca go zgodnie z przeznaczeniem, zasadniczo nie robi
                        nic złego. Oczywiście - dopóki nie naraża na bierne użytkowanie innych, wbrew im
                        woli. Jak dla mnie, cała batalia o niepalenie powinna zacząć się od kultury
                        palenia. Czyli, palaczu kochany (a tę inwokację adresuję również do siebie),
                        zanim zapalisz, rozejrzyj się, czy komu nie nasmrodzisz.
                        • idomeneo Re: alkohol twój wróg 29.04.08, 19:44
                          szprota napisała:

                          > zanim zapalisz, rozejrzyj się, czy komu nie nasmrodzisz.

                          o, bycie ochuchanym dymem to kiepska sprawa :(

                          myślałam też o swoich znajomych - w okolicach trzydziestki - i palaczy znam
                          naprawdę bardzo niewielu; jeśli ktoś palił, to zwykle rzucił (na przykład ja).
                          Może jak się dzieci mają pojawić, to jakoś bardziej motywuje do rzucania? Nie wiem.
                          • miau78 Re: alkohol twój wróg 30.04.08, 21:57
                            idomeneo napisała:

                            > Może jak się dzieci mają pojawić, to jakoś bardziej motywuje do rzucania? Nie
                            wiem.

                            Mnie nie zmotywowało.
                            W przeddzień narodzin Potomka na fajce przed szpitalem byłam. Nie chwalę się,
                            Boże broń. Stwierdzam fakt.
                            A Potomek zdrowy jak ryba tudzież inny koń się wykluł i tak jest do teraz.
                      • ananke666 Re: alkohol twój wróg 30.04.08, 01:21
                        Czyli wydaje się, że to piwo jest spożywane w normalny sposób. Nic strasznego ni deklasującego.
                        • idomeneo Re: alkohol twój wróg 30.04.08, 01:36
                          no tak, ale dla Laury jest to równie obmierzłe jak nielubienie poezji
                    • idomeneo Re: alkohol twój wróg 29.04.08, 20:04
                      ananke666 napisała:

                      > wziąłby sobie np. George Sand.

                      Kozio palący George Sand - co za smaczek gender bender, nawet podwójny :)
                  • ananke666 Re: alkohol twój wróg 29.04.08, 12:01
                    > Ale, drogie panie-kobieta z nogami owłosionymi
                    > niczym sarenka, też się pojawiała. Tylko o tym MM nie pisze.

                    Zapomniałam dopisać. Co ma piernik do wiatraka? Po co MM miałaby uwieczniać włochate nogi? Nogi jak nogi zresztą, a pachy? Teraz prawie zapomniałam że te włosy pod pachami istnieją, usuwam je pod prysznicem odruchowo i bezmyślnie, a ponieważ nie mam zwyczaju zaglądać ludziom pod pachy, ujrzałam je w pełnej krasie oglądając po latach klip do piosenki Sabriny "Boys". Jest tam laska pląsająca z podniesionymi rękami, krzaczor widać doskonale. Aż się roześmiałam na ten tak dawno nie oglądany widok. Albo ujęcie w "Och, Karol", kiedy kamera objeżdża jedną z podrywek Karolka i zaczyna od włochatej nogi właśnie. Zresztą kudłate nogi można zobaczyć i dzisiaj u starszego pokolenia. Jeszcze tego brakowało, żeby MM miała uwieczniać włochate nogi czy zapocone pachy - o antyperspirantach też kiedyś nikt nie słyszał...

                    A piwo faktycznie było takim pogardzanym napitkiem? Ja tego nie pamiętam, szczerze powiedziawszy, bo w domu w ogóle mało było alkoholu, a jak podrosłam, to wszelakich pubów było już bardzo dużo. Za to u MM jest w roku 77 piwo domowej roboty, ale tam chyba raczej chodziło o domowy podpiwek, gdzie alkoholu było tyle, co kot napłakał...
                    • uccello włochate nogi ,Gitanesy, studniówka i piwo 29.04.08, 12:38
                      No tak gwoli ścisłości historycznej:
                      w pięknej scenie, kiedy to Ida nie odróżniała Arystotelesa od
                      przytyku , mamy taki dialog:
                      -Moja biedna Idusiu. Ty jednak jesteś dojrzała ponad wiek. Ciekawe,
                      jaki ma to związek z włochatymi nogami.
                      -Widocznie żadnego. Spójrz na swoje.

                      A Kozio palił nie po raz pierwszy, wrecz przeciwnie -mowa o tym ,że
                      trenuje w samotności,żeby przy kolegach móc palić już z pełną
                      nonszalancją.

                      O Wolfim na studniówce nie wiemy czy upił się do takiego stanu ,żeby
                      go rodzice musieli wynosić, mógł wpaść jeno w małpi humor, bujać się
                      na żyrandolu, albo innej części dekoracji, podrywać
                      nauczycielki,śpiewać głośno i radośnie ,a niekoniecznie naprać
                      niczym wór kartofli.

                      Aaaa, a to pełne niesmaku spojrzenie Tygrysa na Wolfiego i Bodzia
                      pijących piwko, raczej moim zdaniem wynikało z tego ,że Laura jest
                      urażona tym, że Wolfi , jakoś tam do Bodzia jest podobny , znajduje
                      z nim wspólny jezyk, nie poświęca całej uwagi jej, przepędzając
                      natręta.
                      • ananke666 Re: włochate nogi ,Gitanesy, studniówka i piwo 29.04.08, 13:07
                        Ahahahaa, znalazły się włochate nogi! :D

                        A Kozio fakt, palenie trenował, ale się nie zaciągał. Śmieszne trochę, bo palący od razu pozna, czy ktoś się zaciąga czy nie. Niemniej za palacza, nawet okazjonalnego, ja go nie uznam i dalej twierdzę, że nawet bez zaciągania mocny fajek osobę nie zaprawioną w bojach zemdli. Przykładem są dwaj koledzy, co to chcieli z ciekawości i ukradli tacie, a potem rzygali w krzakach. Ich ojciec nawet ich nie ochrzanił, uznając, że sami się dostatecznie ukarali.
                        • idomeneo Re: włochate nogi ,Gitanesy, studniówka i piwo 29.04.08, 18:23
                          ja mam w bliskiej rodzinie tegorocznego maturzystę, który twierdzi, że nikt u
                          niego w klasie nie pali, bo to niemodne. Podobno nawet największe zakapiory
                          hołdują innym rozrywkom.
                          • ready4freddy Re: włochate nogi ,Gitanesy, studniówka i piwo 06.05.08, 23:14
                            no wlasnie, innym. ciekawe, jakim? moze na kolko teatralne chodza? :)

                            a ja rzucilem poltora miesiaca temu i jest fajnie :)
                    • yowah76 Re: alkohol twój wróg 29.04.08, 20:52
                      Co do wlochatych nog... ogladalam niedawno album ahtystycznego aktu
                      kobiecego tak z wczesnych lat 80;))) co druga modelka zarosnieta
                      gdzie popadnie;)
                      Mnie sie kojarzy, ze wlochate nogi zaczely mocno ginac tak kolo
                      konca mojej podstawowki, tj kolo roku 1990; jeszcze 7 klasie jak
                      wytarly mi sie na gladko lydki od dzinsow to kolezanki podejrzewaly,
                      ze gole (tia, tylko po zewnetrznej stronie) - znaczy, przecietna 14-
                      latka bywala raczej w stanie naturalnym a i efektowne zarosla pod
                      pachami w tym okresie pamietam u kolezanek. Powiedzcie to
                      dzisiejszej mlodziezy;)))
                      • idomeneo Re: alkohol twój wróg 30.04.08, 23:16
                        właśnie nie mogę sobie przypomnieć, czy na plażę też się chadzało z owłosieniem
                        au naturel? bo że żyletki do maszynek do golenia były towarem deficytowym, to
                        pamiętam z dzieciństwa.
                        • yowah76 Re: alkohol twój wróg 01.05.08, 10:58
                          Podejrzewam, ze czesc kobiet sie golila albo w jakis inny sposob
                          depilowala, ale majacza mi z dziecinstwa rozne owlosione lydki;)
                        • metwoh Re: alkohol twój wróg 01.05.08, 14:41
                          Po prostu majteczki nyły większe, więc nie było problemu. Ja chadzam
                          z owłosieniem do dzisiaj. Czy powinienem coś z tym zrobić?:-))
            • bupu Re: alkohol twój wróg 29.04.08, 19:28
              Jajakoko zaprzysięgła wielbicielka Guinnessa muszę zaprotestowac i sprostować.
              Ginesio wcale nie jest mocny. Draught ma 4,1 do 4,3 procenta, Original Extra
              Stout od 4,2 do 6 procent (to zależy od kraju, najmocniejszy G. jest sprzedawany
              w USA). Foreign Extra Stout, dostępny w Holandii i Belgii owszem, moc ma sporą,
              bo 8%, może nim się Kozio upijał.

              Podziwiam też młodego Bittnera że płuc nie wypluł i żołądka nie wyrzygał w
              połowie pierwszego gitanesa, bo to świństwo okrutne jest, dla nienawykłych wręcz
              powiedzialabym zabójcze.
              • ananke666 Re: alkohol twój wróg 29.04.08, 20:04
                To chyba było to Foreign, skoro mocne. Ja też mam skojarzenia, że to mocne piwo, a próbowałam raz i przywiezione właśnie z Belgii. Jak się nazywało poza zasadniczą częścią, nie pamiętam.

                Moim zdaniem Gitanes pojawiły się tam, bo jak już napisano, były kultowe, przy tym zagramaniczne, czyli bardziej eleganckie. Ahtysta Kozio z popularnym w paszczy wystąpić nie mógł. Przypuszczam, że MM po prostu nie pali i nie zwróciła uwagi na moc tych fajek, kierując się tylko nazwą. Gaulois, George Sand, Davidoff czy inne tego typu wówczas chyba nie były dostępne.
                Wiedźmo, może on sobie kadzidełka zrobił? :p Bo nie wierzę, żeby nawet bez zaciągania wyprodukował popielniczkę z większą ilością niedopałków.
                • mmaupa Re: alkohol twój wróg 30.04.08, 13:22
                  A moze Kozio po prostu tej popielniczki nigdy nie oproznial - po prostu chowal
                  ja do skrytki pelna niedopalkow (chocby po to, zeby wiedziec ile fajek wypalil
                  do konca w ramach treningow)?

                  Co do Guinessa, on jest nie tyle mocny, co sycacy (a meal in a glass).
      • marajka Re: alkohol twój wróg 30.04.08, 10:27
        Ale Wolfi był dorosły. Miał 19 lat, mógł więc już pić legalnie.
        Myślę, że chodziło raczej o to, z kim Wolfi pije.
    • idomeneo Re: alkohol twój wróg 29.04.08, 21:49
      bupu napisała:

      > Jeszcze Teresa u Lisieckich puszczała dymek z Carmena via wyszminkowane usta.

      o, ze szminką też wyczuwam double standard - u postaci negatywnych (Teresa,
      chyba też matka Diany) obecność szminki na obliczu jest opisywana z przekąsem.
      Za to kiedy Nutria nieustannie maluje sobie usta w okresie randkowego rozkwitu,
      to jest to opisane raczej w tonie życzliwie-żartobliwym. Sama MM na zdjęciach
      też ma usta zwykle umalowane.
      • metwoh Re: alkohol twój wróg 30.04.08, 09:54
        Carmeny to były najdroższe fajki za komuny-oczywiście z polskich.
        Więc to taka cecha nowobogackich, by je palić.
        A piwo z rana, jak śmietana. Jest takie przysłowie. W upalne
        południe wypić piwko to chyba nie grzech? Oczywiście w wakacjach.
        Ja, czyli facet po 40tce pijam piwo. Pijało je też moje pokolenie w
        czasach licealno studenckich (po 13tej)
        Ale mój ojciec (po 70tce) zawsze mówił, że piwo piją Ci, którym
        brakuje do gorzałki. I jak pamiętam kiedyś te pijalnie piwa-to w
        życiu nie wszedłbym tam z dziewczyną.
        Moda na piwo-to lata 90te. Brak kartek na mięso-więc zaczęło się
        grillowanie.
        A guinnes-może być, ale trudno wypić więcej niż 2. No i ta cena. Nie
        ustępuje mu żywiec porter.
      • lutecja4 Re: alkohol twój wróg 30.04.08, 22:50
        o ile pamietam papierosy w kwiecie kalafiora palil rowniez sam Ignacy
    • tygrys2112 Re: alkohol twój wróg 30.04.08, 12:21
      może Borejkowie mają podobny stosunek do alkoholu jak moja rodzina -
      wino do wspólnego obiadu ok, jedno piwko po południu ok, ale wódka
      się nigdy u nas na stole nie pojwaiała i nie było pijaństwa. Mnie
      też z lekka niesmaczy widok ludzi kompletnie pijanych i opowieści o
      tym, co się działo jak byli spici, pomimo, że mam stosunkowo
      liberalny stosunek do alkoholu. Myślę, że chodzi o pewną granicę.
      Wolfi się kompletnie spił, a w alkoholu nie ma nic złego jeśli zna
      się umiar.
      Co do sceny z piwem i Bodziem, to chodzi raczej o to, że Laura
      zauważyła podobieństwo między Bodziem a Wolfim. Siedzą jak kumpel z
      kumplem i piją piwo, rozmawiają sobie fajnie. I to był chyba główny
      powód, a nie samo piwo. Tak mi się wydaje przynajmniej.
      • metwoh Re: alkohol twój wróg 30.04.08, 15:47
        Bo wódka jest dla facetów. A z kim Ignac miał się napić wódki?
        Pyziak się zmył i same dziewczyny zostały. A później-problemy z
        sercem. Ja generalnie wódki nie piję, a pijakami się brzydzę. Ale
        tak od święta, w męskim gronie, finlandię wypić lubię (byle zimną)
        • yowah76 Re: alkohol twój wróg 30.04.08, 22:32
          No, jakby sie tak Ignacy z zieciem w picie wciagnal;) jeszcze i
          docenta by mogli zdeprawowac...
      • idomeneo Re: alkohol twój wróg 30.04.08, 15:52
        tygrys2112 napisała:

        > może Borejkowie mają podobny stosunek do alkoholu jak moja rodzina -
        > wino do wspólnego obiadu ok, jedno piwko po południu ok, ale wódka
        > się nigdy u nas na stole nie pojwaiała i nie było pijaństwa.

        z tym się zgadzam, podobnie jak z tym, że upicie się trudno uznać za powód do
        chluby. Jednak nie wiemy, czy Wolfi na studniówce rzeczywiście tak się strasznie
        skuł. No i jakoś mi nie pasowało to, że jego rodzice jeszcze po pół roku tak mu
        ciągle wypominają brak odpowiedzialności, podczas gdy jego bratu uchodzi ze
        strony Schoppe'ów właściwie na sucho spłodzenie dziecka i porzucenie dziewczyny
        w ciąży.
        • sowca Re: alkohol twój wróg 30.04.08, 21:28
          Tu akurat mamy swietne wytłumaczenie: przecież to Róża zastawila
          biologiczną pułapkę, a Frycuś dał się w nią złapac. Wiec to
          absolutnie nie jego wina... ;/
          Ja sie zgadzam z Tygrysem, bo u mnie w rodzinie jets dokładnie tak
          samo. Chodzi o różnice między piciem a chlaniem.
        • tygrys2112 Re: alkohol twój wróg 01.05.08, 18:30
          Jednak nie wiemy, czy Wolfi na studniówce rzeczywiście tak się
          straszni
          > e
          > skuł. No i jakoś mi nie pasowało to, że jego rodzice jeszcze po
          pół roku tak mu
          > ciągle wypominają brak odpowiedzialności, podczas gdy jego bratu
          uchodzi ze
          > strony Schoppe'ów właściwie na sucho spłodzenie dziecka i
          porzucenie dziewczyny
          > w ciąży.

          no właśnie. to drugie to chyba sprawa nieco mocniejszego kalibru.
          • uccello Re: alkohol twój wróg 01.05.08, 22:42
            >Po prostu majteczki nyły większe, więc nie było problemu.>

            próbuję sobie wyobrazić te "po prostu większe majteczki"
            zasłaniające i włochate łydki i pachy i popadam w wesołość.
            • idomeneo Re: alkohol twój wróg 01.05.08, 23:43
              da się zrobić! :)

              www.fashion-era.com/images/SocialHistory/swimpad500.jpg
              www.fashion-era.com/images/Victorians/swimearlyvics400new.jpg
              • metwoh Re: alkohol twój wróg 04.05.08, 12:34
                Miałem na myśli tzw. okolice bikini.
    • idomeneo P.S. - Zielony Zefir z Całusków 05.05.08, 01:20
      "Mimo tego okropnego uczynku Zefir nadal uważany był za bożka łagodnego. I jest
      tak do dziś. Wszystko, co łagodne, orzeźwiające i kojące nazywa się „zefir”,
      były nawet takie papierosy o smaku miętowym!"
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka