Dodaj do ulubionych

l'italiano x tutti :)

05.06.08, 16:59
czyli wątek dla tych, którzy nam, głodnym wiedzy (Tygrys,
ja, ...???), zechcą jej udzielać (Ginestro kochana :D, R4f
kochany :D)
Obserwuj wątek
    • ready4freddy Re: l'italiano x tutti :) 05.06.08, 17:18
      zadawajta pytania, a bedzie wam odpowiedziane :)
      • ginestra Re: l'italiano x tutti :) 05.06.08, 17:34
        Z wielką nieśmiałością, ale chętnie służę pomocą. :)
        Myślę, że jest nas tu, zgłębiających tajniki włoszczyzny, więcej na forum. Coś
        tu ostatnio słyszałam o studiowaniu podręcznika do włoskiego ;)))
        • kaliope3 Re: l'italiano x tutti :) 05.06.08, 17:40
          Ech...chętnie bym Wam zadała jakieś zaskakujące pytanie,które spowodowałoby
          lawinę wpisów,ale niestety-z włoskiego umiem tylko liczyć do
          dziesięciu,powiedzieć dzień dobry,dobranoc i dobry wieczór,zapytać "gdzie
          jest",no i od dziecka pamiętam zdumiewający fakt,że kolacja to wcale nie
          colazione(chyba tak się pisze?)tylko cena(?).
          A tak w ogóle to bardzo mnie zainspirował przykład koleżanki Ginestry i
          obiecałam sobie solennie,że też tak spróbuję z tym samouctwem
          • ready4freddy Re: l'italiano x tutti :) 05.06.08, 17:58
            to prawda, colazione to sniadanie. a cena to kolacja. tak przy okazji, divano to
            nie dywan, tylko kanapa, a dywan to tappeto. mnie zawsze bawia i zaskakuja
            slowa, ktore w polskim maja juz tylko wydzwiek negatwyny, a we wloskim
            niekoniecznie. np. dilettante to amator (w sporcie), albo dyletant w naszym
            rozumieniu tego slowa.
            • lezbobimbo Re: l'italiano x tutti :) 05.06.08, 18:08
              Bo tapeta to "dywan" do wieszania na sciane - od arrasów sie wzielo i
              na tasmach papieru we wzorki skonczylo :) Tappeto tak samo w
              germanskich narzeczach - Teppich i tez "divan" to kanapa :)

              (czy juz pisalam, ze uwielbiam etymologie? ;)
              • ready4freddy Re: l'italiano x tutti :) 05.06.08, 18:32
                no dobra, ale co ma dywan do kanapy? :) albo inaczej: skad w polskim wzial sie
                ten dywan? :)
                • lezbobimbo Re: l'italiano x tutti :) 05.06.08, 18:58
                  Wlasnie mysle, az skwierczy ;) I dywan i kanapa obce slowa, nie znam
                  jeszcze ich drogi do Polski.. i jeszcze te francuskie kanapki
                  jadalne - canapées - mi sie wtracaja..
                  Moze dywan-mebel mial niskie nózki wiec wygladal jakby lezal na
                  podlodze? Wiec wszystko co miekkie, ciezkie i ozdabialo podloge
                  zaczelo byc nazywane dywanem? Nie wiem!

                  I przepraszam za zasmiecanie wloskiego watku parlare italiano!
                  Oczywiscie offtop, a czegózby sie innego spodziewac po naszym forum
                  ;) I tak rekord, ze dopiero po 5 postach ;)
                  • nighthrill Re: l'italiano x tutti :) 05.06.08, 21:06
                    A "tapczan" to słowo tureckie, a propos kanapy:)
                    • ready4freddy Re: l'italiano x tutti :) 06.06.08, 22:37
                      nighthrill napisała:

                      > A "tapczan" to słowo tureckie, a propos kanapy:)

                      no prosze :) sevilay, czy mozemy prosic o oficjalne potwierdzenie (tudziez
                      oryginalna pisownie i zapis fonetyczny, jesli mozna :)?
                      u mnie w domu z kolei tapczan zostal zastapiony zenkiem. tzn. to tez tapczan,
                      ale juz nie turecki, tylko taki bardziej swojski, stad nazwa handlowa "Zenek".
                      niby nic, ale rodzicielka czasem mi raportuje, ze "kot znow podrapal Zenka" i
                      juz wiem, w czym rzecz :)
                  • anutek115 Re: l'italiano x tutti :) 05.06.08, 21:16
                    To ja tez pozaśmiecam wątek włoski innymi językami i dodam, że o ile pamiętam
                    (nie mogę lecieć do słownika i sprawdzać, bo dziecię spi mi na kolanach snem
                    niewinnem, a wolałabym coby jeszcze pospało i dało mi możliwość poczytania
                    foruma) po rosyjsku "diwan" to też kanapa... zaś "ubirat' krawat'" to "ścielić
                    łóżko", kocham "false friends" we wszystkich językach, taki off topic off topicu...
                    I jeszcze w ramach off topicu pozwolę sobie złożyć wyrazy uznania dla Waszej
                    zywotności forumowej. Wracam ci ja po dwóch dniach tradycyjnego postu
                    komputerowego, wchodze na forum i ... po prostu nie wiem, w co oczy włożyć i od
                    czego czytać zacząć! Piekne uczucie. nadaje się w pełni do wątku "to lubię" :-)).
                    • ready4freddy Re: l'italiano x tutti :) 05.06.08, 22:13
                      uomatkosfienta, o false friends to moge godzinami... bo akurat miedzy wloskim i
                      angielskim to sa cholernie wredne gadziny. podzielilbym je z grubsza na trzy
                      kategorie:
                      a) oczywiste - no wszyscy wiemy, ze "riunione" to nie "reunion", tylko
                      "meeting", a "confrontare" to nie "to confront", tylko "to compare", i supcio,
                      jak mowi kumpela mojej Mamy.
                      b) tzw. italianate, italianata to taka modyfikacja slowek cazzata czy cavolata,
                      czyli "pierdola (w domysle: saska)" :) otoz sa to takie slowa, ktore sie
                      "wymysla" (np. tlumaczac z wloskiego na angielski) i jest sie pewnym, ze to
                      powinno zadzialac. bo "dobrze brzmi". ale w slowniku angielskim nie ma. nic mi
                      do glowy nie przychodzi w tym momencie... o, fidelizzare na ten przyklad. slowo
                      branzowe :) oznacza sprawianie, ze klient bedzie nam (marce, firmie) wierny.
                      customer loyalty znaczysieu. prawda, ze "to fidelize" brzmi slicznie? a tu doopa
                      zbita :)
                      c) tak oczywiste italianate, ze to nie moze byc prawda (w tekstach juz po
                      angielsku, o ktorych wiemy, ze ktos je tlumaczyl z wloskiego). slowa, ktore
                      wygladaja jak wloskie slowo z zastapionymi niektorymi literami, zeby bylo
                      bardziej angielskie. na wszelki wypadek hop, do slownika.. i co? i jest takie
                      slowo!!! akurat w tym momencie zadne nie przychodzi mi do glowy, zreszta nie
                      chodzi tu o jakies powszechnie uzywane slowka, tylko jakies terminy biznesowe,
                      prawne czy handlowe, ale fakt faktem, ze sie zdarza :)

                      natomiast nie potrafie zrozumiec jak to jest, ze po wlosku mowi sie "czep sie
                      tramwaja". tzn. jest powiedzenie, ktore w tlumaczeniu znaczy dokladnie to samo.
                      slowo w slowo. a to przeciez jest mowa potoczna, slang, kolokwializm. jak?
                      skad?? czy to bylo w jakims filmie, przetlumaczyli doslownie i sie przyjelo? ale
                      jak, z naszego na ichnie, czy na odwrot? zdziwniej i zdziwniej...



                      a, jeszcze mi powiedzcie, co to jest "wloszczyzna". i nie przyjmuje korzenia
                      pietruszki w skladzie onej, bo jest on tu nieosiagalny.


                      ps. sie mi przypomnialo: w ostatnim focusie tutejszym byla odpowiedz na pytanie
                      czytelnika, dlaczego po polsku "italiano" to "wloski", inaczej niz w innych
                      jezykach. ponoc od wlosow, bo mieli dlugie. kudlaci tacy byli, znaczy w dawnych
                      wiekach, ci rozni Canaletto i tacy tam :)
                      • lezbobimbo Re: l'italiano x tutti :) woloszczyzna etymolo 06.06.08, 17:45
                        ready4freddy napisał:
                        >a, jeszcze mi powiedzcie, co to jest "wloszczyzna". i nie przyjmuje
                        >korzenia> pietruszki w skladzie onej, bo jest on tu nieosiagalny.

                        Wloszczyzna to ponoc: nieco marchwii, nieco korzenia pietruszki
                        (sorry freddy bimbono;) seler, kapusta wloska i por. Ponoc
                        przywiozla nam to królowa Bona herbu Smok polykajacy dziecko, choc
                        kto ja tam wie? :)

                        > ps. sie mi przypomnialo: w ostatnim focusie tutejszym byla
                        >odpowiedz na pytanie> czytelnika, dlaczego po polsku "italiano" to
                        >"wloski", inaczej niz w innych> jezykach. ponoc od wlosow, bo mieli
                        >dlugie. kudlaci tacy byli, znaczy w dawnych> wiekach, ci rozni
                        >Canaletto i tacy tam :)

                        Nie nie nie nieeee! Zadne kudelki Canalettich nie tlumacza starej
                        nazwy;)
                        Wlosi i Wlochy po polsku pochodza od okreslenia Wolosi.
                        Wolosi to ludy wschodnio"italskie" czyli ludy mówiace jezykami
                        romanskimi i starolacinami, mieszkajace na poludniowych Balkanach
                        nad Grecja. Po rozpadzie imperium rzymskiego zostali wyparci przez
                        Slowian w góry balkanskie i az do dzisiejszej Rumunii. Mieli tez w
                        Bulgarii przez chwile Cesarstwo Wolosko-Bulgarskie. Najbardziej
                        podoba mi sie nazwa Kucowoloszy ;)
                        Ludy woloskie same siebie okreslaly tak jak Rzymianie - Roma,
                        Romani, Ramani.. stad tez Rumunia.
                        Z Wolochów wyksztalcili sie jak widac dzisiejsi Rumuni (i dlatego
                        mówia w narzeczu lacinskim a nie slowianskim) a pozostalych Wolochów
                        nazywa sie Arumunami itd. Ponoc jezyk albanski jest podobny do tych
                        woloskich narzeczy.

                        Nazwa Wolosi, Wlochy (w innych euro-jezykach Vlach, Voloch, Walch)
                        pochodza z germanskiego slowa "Walha" oznaczajacego "obcy" lub
                        "cudzoziemiec" którym to okresleniem germanskie ludy nazywaly
                        ludnosc.. celtycka a potem romanska-rzymska.
                        Prawdopodobnie germanskie ludy uslyszaly te nazwe od plemion
                        celtyckich - nazywanych przez Rzymian Volcae a przez Greków
                        Ouolkai.
                        Od celtyckich plemion Volcae pochodzilby wiec tez dzisiejszy kraj
                        Walia (Wales) z jezykiem Welsh.
                        Po celtycku laczy sie te nazwe z "golchi" - umywac sie lub folc
                        "kapac sie" albo z rzeka Volca. Byc moze to tez walijskie "gwelch"
                        czyli sokól.

                        W starym górnoniemieckim "walhisk" znaczyl rzymski, w norweskim
                        "valskr" i "Vilir" - Francuz, Rzymianin, w staroangielskim "wilisc"
                        znaczy obcy, nieangielski" - w sensie nie-germanski itd.

                        • ready4freddy Re: l'italiano x tutti :) woloszczyzna etymolo 06.06.08, 20:51
                          :) no to kicha straszna, bo korzenia pietruszki tu nie uswiadczysz, a i selera
                          takiego-jako-my-znamy tez trudno dopasc (ale czasem sie udaje).
                          tego weza z dzieckiem w paszczy to mamy w logo, tzn. Alfa Romeo ma :) dopiero
                          niedawno sie dowiedzialem, ze to dziecko - myslalem, ze to taki jezyk czerwony
                          :OOO a to jakis mediolanski symbol, prosze ja was.

                          a co do kudlatych, a raczej wolosatych (hy hy hy... Wolosaty, siad! kto pamieta
                          Tytusa w Bieszczadach? :) Wolochow to tez kiedys mi sie to o uszy i oczy obilo.
                          w takim razie przylapalim fikusa focusa na konfabulacjach, co powaznie podwaza
                          moja jak dotad niepodwazalna wiare w madrosc onego periodyku. innymi slowy:
                          trust no one :)
                        • ginestra Re: l'italiano x tutti :) woloszczyzna etymolo 06.06.08, 20:55
                          Niesamowicie ciekawy wykład, Lezbobimbo!
                          Nie wiedziałam o tym wszystkim, o tych ludach, historii i nazwach.
                          I nawet u nas w Warszawie jest ulica Woloska - to pewnie od tych ludów.
                          Jak ciekawie!
                          Pozdrawiam!
                          • lezbobimbo Re: l'italiano x tutti :) woloszczyzna etymolo 06.06.08, 22:34
                            Dziekuje ponownie Ginestro droga za takie uznanie :)

                            Spedzilam kilka upojnych chwil na szperaniu w informacjach - nie ma
                            to jak research zupelnie innych rzeczy niz wlasna praca dypl ;)

                            Przepraszam ze ten "wyklad" taki chaotyczny, pisalam na goraco.
                            Daloby sie oczywiscie krócej:

                            1. bylo sobie celtyckie plemie Volcae, mieszkajace na poludniu
                            Europy a takze na Morawii i az po Anatolie.
                            2. ich sasiedzi germanscy nie umieli wymówic ich nazwy, wiec
                            nazywali ich Walhia (czy Walchowie).
                            3. Celtowie zostali czesciowo wyparci przez Rzymian i ich imperium
                            4. Germanowie zaczeli mówic Walchowie takze na Rzymian
                            5. Nazwa Walchow-Wolosów przeniosla sie tez na ludy romanskie
                            mieszkajace na poludniowych Balkanach
                            6. upadlo imperium rzymskie, Wolosi istnieli teraz tylko ci
                            balkanscy
                            7. po wieluset latach, powstaje panstwo polskie, gdzie do dzis
                            mówimy archaicznie Wlosi na Italianców oraz Wolosi na balkansko-
                            rumunskie ludy.

                            :-) pozdrawiam!



                            • ginestra Re: l'italiano x tutti :) woloszczyzna etymolo 07.06.08, 10:15
                              Dziękuję raz jeszcze!
                              Dzięki temu podsumowaniu łatwiej jest wszystko zwizualizować i nawet zapamiętać
                              i przechować potem te informacje w głowie :)
                              Bardzo to ciekawe!
                              Pozdrawiam i życzę powodzenia w pisaniu pracy dyplomowej!
                        • anutek115 Re: l'italiano x tutti :) woloszczyzna etymolo 07.06.08, 15:16
                          O, żesz, ten tytuł wątku jest taki jednoznacznie włoski, a ja bym chciała
                          Lezbobimbo spytać, jak człowiek ma się duńskiego nauczyć? Bo wydedukowałam, że
                          umiesz? Oraz że w Danii pomieszkujesz? Czy też za daleko w moich dedukcjach się
                          posunęłam?
                          Co prawda nie mam pojęcia, jak w moim obecnym życiu znalazłabym jeszcze chwilę,
                          by się języka pouczyć, ale duńskiego to akurat zawsze chciałam...
                          I teraz nie wiem, czy zakładać nowy watek, na przykład "Wszystkie języki dla
                          wszystkich";-), czy stary, dobry OT wystarczy?
                          • lezbobimbo Re: l'italiano x tutti :) woloszczyzna etymolo 07.06.08, 22:58
                            Wydedukowalas calkiem dobrze Anutku :) Jestem za zalozeniem nowego
                            watku "wszystkie jezyki nasze";) - nie bedziem Ginestrze i Freddiemu
                            zasmiecac parlarementu wloskiego!
                            Dunskiego, owszem ale dlaczego? To okropny i niepraktyczny jezyk hi hi
                            hi
                            • ginestra Re: l'italiano x tutti :) woloszczyzna etymolo 07.06.08, 23:42
                              Ależ nic nie szkodzi, myślę, że można i w tym wątku (jeśli chcecie) pisać o
                              innych językach też. :) Chyba, że dla przejrzystości wolicie założyć nowy?
                              Jeśli chodzi o ten włoski wątek, to ja myślę, że jest on dosyć umowny, i że
                              właściwie nie będzie się tu roztrząsało skomplikowanych kwestii, tylko służy on
                              takiej bardziej popularyzacji tego języka oraz grze skojarzeń, ciekawostek. Ja
                              sobie wyobrażam ten wątek jako bardzo luźny, tak żeby każdy mógł sobie tu
                              zajrzeć i nie nudzić się. No, i że będziemy go pisać "na wiele rąk" :)

                              Na forum jest bardzo wiele osób mówiących w różnych językach, nawet był kiedyś
                              wątek pt. "jakie znacie języki obce" (czy podobny tytuł) i tam pamiętam, że
                              pisało wiele osób. Także w innych wątkach wiele osób pisze wzmianki o tym, że na
                              przykład czytają takich czy innych autorów w oryginale. A więc zainteresowania
                              językowe ma zdecydowanie sporo osób. Mam nadzieję, że będą chciały trochę na
                              forum o tych językach napisać.
                              Pozdrawiam!
                            • anutek115 Re: l'italiano x tutti :) woloszczyzna etymolo 09.06.08, 13:25
                              Kocham niepraktyczne języki ;-). Praktyczne znam dwa, moge resztę zycia
                              poświęcić niepraktycznym :-))).
                              A duński to pewnie z tęsknoty za Kopenhagą, duńskim klimatem (trochę chłodniej
                              niż tu...), porządkiem, systematycznoscią...Jeśli mam idealistyczne wyobrażenia,
                              nie wyprowadzaj mnie z błędu :-).
                              • idomeneo Re: l'italiano x tutti :) woloszczyzna etymolo 09.06.08, 18:06
                                o, ja też mam feblika do takich chłodnych, północnych portów! I Kopenhaga, nawet
                                jeśli nie jest może wysoko na liście miast, które zapierają człowiekowi dech w
                                piersiach, wydaje mi się naprawdę doskonałym miejscem do mieszkania w.

                                Co do niepraktycznych języków, to mój kolega zaczął się kiedyś uczyć
                                niderlandzkiego, bo, jak wyznał, zawsze marzył, żeby sobie pocharczeć.
                              • lezbobimbo Re: l'italiano x tutti :) woloszczyzna etymolo 12.06.08, 19:17
                                anutek115 napisała:
                                > Kocham niepraktyczne języki ;-). Praktyczne znam dwa, moge resztę
                                >zycia poświęcić niepraktycznym :-))).
                                > A duński to pewnie z tęsknoty za Kopenhagą, duńskim klimatem
                                (trochę >chłodniej niż tu...), porządkiem, systematycznoscią...

                                Kopenhaga owszem piekna, jedyne miasto w którym sie czuje troche jak
                                w Polsce (te wszystkie historyczne budynki) - piekna i zgrabna stara
                                architektura z golych czerwonych cegiel i zzielenialymi na
                                seledynowo od grynszpanu dachami. Klimat owszem chlodny i bardzo
                                wilgotno-grzeski. To wlasnie wilgny klimat sprawia, ze tyle tu
                                budynków z golej cegly i stosunkowo rzadkie sa budynki otynkowane,
                                bo trzeba je co roku odnawiac i malowac na swiezo. W Danii dodatkowo
                                caly czas okropnie WIEJE. Wieje zawsze z Zachodu czyli z Morza
                                Pólnocnego. Malo jest wiec polsko-ukrainskich ekstrem pogodowych
                                (30+ latem, 20- zima) tylko caly czas jest tak podmoklo i wietrznie.
                                Porzadek i systematycznosc w porównaniu do Polski owszem potezne,
                                ale w porównaniu do Niemiec daleko z tylu. N.p. w Niemczech osobne
                                kontenery na kazdy rodzaj tworzywa i odpadów, a tutaj plastik z
                                organicznymi razem i prosto do spalarni.
                                Poza Kopenhaga Dania to prowincja i kraj industrialnie, intensywnie
                                rolniczy i plasciutki (najwyzszy pagórek 200 metrów). Z jednej
                                strony bardzo surowo przestrzegana ekologia (hurraa) na specjalnych
                                farmach, a z drugiej strony najwieksze zatrucie w Europie odpadami z
                                rolnictwa (metan od swinek) oraz pestycydami :( Zycie kulturalne
                                takie jak w Ameryce ;)

                                Którego bulgotania i zadlawienia dunskiego chcesz sie Anutku
                                nauczyc? :)
                                Jezyk z rodziny germanskich, analityczny jak angielski, nieco
                                pokretny ale w sumie prosty i ma malo slów. Jedyne co sprawia
                                cudzoziemcom okropna trudnosc, to wymowa. 9 samoglosek, które mozna
                                wymówic na 30 róznych sposobów. To samo ze spólgloskami, wymawia sie
                                je zaleznie od tego, w którym miejscu slowa sa i zaleznie od
                                otaczajacych liter. Duzo polykania i zlepiania.
                                Akcent na gardlo, jeszcze bardziej niz w niemieckim. Tylko nie
                                charczymy jak w holenderskim ani w arabskim, ale bulgoczemy i
                                zaduszamy sie prawie do bezglosu. Najpiekniejsza dunska wymowa to z
                                kluskami w gebie. Dzieki gardlowemu bulgotowi mozna mówic po dunsku
                                nie poruszajac czesciami twarzy (przydatne przy dunskiej slocie i
                                wietrze) przez co Dunczycy maja bardzo ograniczona mimike.
                                Dunski to blizniaczy jezyk norweskiego. Szwedzki troche bardziej
                                inny. Inszejszy! ;)

                                • idomeneo Re: l'italiano x tutti :) woloszczyzna etymolo 12.06.08, 19:30
                                  lezbobimbo napisała:

                                  > Zycie kulturalne takie jak w Ameryce ;)

                                  o, pardąsik, ale na obu wybrzeżach życie kulturalne ma się raczej kwitnąco. O
                                  interiorze się nie wypowiadam...
                                  • lezbobimbo Re: l'italiano x tutti :) woloszczyzna etymolo 12.06.08, 20:00
                                    Przepraszam, to zycie kulturalne w Danii mniej wiecej takie jak
                                    interior amerykanski ;)
                            • idomeneo duński? 12.06.08, 18:52
                              Lezbobimbo, ja też, jeśli to nie kłopot, chciałam Cię spytać o ten duński - ile
                              czasu Ci zajęło nauczenie się go tak, żeby się ogólnie porozumiewać i tak, żeby
                              czytać i pisać jakieś bardziej specjalistyczne rzeczy? Bo Ty tam studiujesz i
                              pracujesz, prawda?
                              • lezbobimbo Re: duński? 12.06.08, 19:58
                                idomeneo napisała:
                                > Lezbobimbo, ja też, jeśli to nie kłopot, chciałam Cię spytać o ten
                                >duński - ile czasu Ci zajęło nauczenie się go tak, żeby się ogólnie
                                >porozumiewać i tak, żeby czytać i pisać jakieś bardziej
                                >specjalistyczne rzeczy? Bo Ty tam studiujesz i pracujesz, prawda?

                                Oczywiscie to zaden klopot :)
                                Mieszkam tutaj, ucze sie i zyje od 18 lat. Przyjechalam jak bylam
                                mala, wiec nauczylam sie porozumiewac w ciagu 6 miesiecy. Moja
                                dorosla mama takze, wiec nie dunski nie jest taki straszny. Klopoty
                                sprawia doroslym ta wymowa oraz czasem pokretna logika w zdaniu,
                                czyli szyk slów - zwlaszcza w zdaniach podrzednych. No i oczywiscie
                                odpowiednie przydawki, które w dunskim sa calkiem na odwrót niz mamy
                                w polskim - na, w, przy, od. N.p. zamiast siedze NA drzewie, mówi
                                sie tu siedze W drzewie, za to zamiast pojechac do szpitala to jest
                                pojechac NA szpital.
                                Bardziej specjalistyczne rzeczy - jakie masz na mysli? Karen Blixen?
                                :)
                                Dunski jest o 100 razy latwiejszy od niemieckiego. Nie ma tu prawie
                                w ogóle odmiany rzeczownika przez przypadki, tylko "s" na koncu
                                slowa, w dopelniaczu.
                                Nie ma rodzajów czyli plci rzeczowników w ogóle.
                                Za to jak w angielskim sa rzeczowniki "nieokreslone" za pomoca
                                przedimka/artykuly (w angielskim a book, a shop, an egg) oraz
                                "okreslone" (w ang. the book, the shop, the egg)
                                W dunskim te przedimki nieokreslone to "en" i "et", okreslone "den"
                                i "det" ale w odróznieniu od angielskiego, nie ma logicznej reguly w
                                ich stosowaniu. W ang. przedimki zaleza od wymowy, w dunskim nie
                                zaleza od niczego, trzeba sie po prostu nauczyc na pamiec i wykuc.
                                En bog, et spaende, en mand, et barn.
                                Przyimki tak samo jak w angielskim, jak najchetniej na koncu zdania
                                (ang: someone to be reckoned WITH, dun: en, man skal regne MED).
                                Nie ma tez odmiany czasownika przez osoby! Jednym czasownikiem
                                obskoczy sie dowolna ilosc osób, jeszcze prosciej niz w angielskim
                                (ja jest, Ty jest, on/ona/ono jest, my jest, wy jest, oni jest).


                                • idomeneo Re: duński? 13.06.08, 03:52
                                  Lezbobimbo, serdecznie dziękuję za tak obszerne i krzepiące wyjaśnienia!
                                  • anutek115 Re: duński? 13.06.08, 09:23
                                    I ja dziękuję - po twoich wyjasnieniach zaczynam podejrzewać, że
                                    największym problemem w nauczeniu się duńskiego będzie brak
                                    stosownego kursu w okolicy ;-).
                                    Z Kopenhagą mam identyczne skojarzenia - jest taki kawałek Gdańska,
                                    gdzie czuję się jakbym była w Kopenhadze (i Amsterdamie, dodam,
                                    zależnie od nastroju, jakis szczególny ten Gdańsk...).
            • tennesee Re: l'italiano x tutti :) 05.06.08, 21:04
              ready4freddy napisał:

              > mnie zawsze bawia i zaskakuja
              > slowa, ktore w polskim maja juz tylko wydzwiek negatwyny, a we
              wloskim
              > niekoniecznie. np. dilettante to amator (w sporcie), albo dyletant
              w naszym
              > rozumieniu tego slowa.

              w polskim słowo dyletant chyba nie zawsze miało wydźwięk negatywny.
              czytałam kiedyś listy Anny Branickiej- Wolskiej z czasów gdy z
              rodziną była internowana w ZSRR (lata 45-48) i ona tam pisze z
              podziwem o rozległej wiedzy swojego wujka pisząc mniej-
              więcej "Wujek jest prawdziwym dyletantem! Potrafi ciekawie opowiadac
              o tak wielu sprawach". Najpierw pomyslałam, że to była ironia, ale
              nie, to był podziw i zachwyt.
              • ready4freddy Re: l'italiano x tutti :) 05.06.08, 22:17
                no patrz! a w slowniku tutejszym jest jeszcze jedno znaczenie slowa dilettante,
                jako amatora w znaczeniu milosnika - to ten wujek moze byl takim dyletantem,
                pasowaloby!
            • papieska_kremowka Divano - offtop 11.06.08, 23:44
              >divano to
              nie dywan, tylko kanapa

              Kurka, no. ;)
              Darzę wielkim sentymentem Erę (tę kapelę, która wylansowała między innymi tru medieval hicior Ameno i przeboskie Enae Volare Mezzo). Mieli taki śliczny teledysk kręcony chyba w Pradze na moście Karola, a utwór do teledysku tegoż nosi tytuł, o zgrozo, Divano. Teraz zawsze przy słuchaniu będę miała przed oczami jakiś mebel...
              • dakota77 Re: Divano - offtop 12.06.08, 05:21
                Dobre:-). Bo oni do tekstow brali slowa z roznych jezykow i skladali w dobrze
                brzmiaca, ale jezykowo beznsensowna calosc.
                A czy dywan to nie jest tez kanapa po rosyjsku? Cos mi sie majaczy...
      • tygrys2112 Re: l'italiano x tutti :) 06.06.08, 15:53
        Mieliśmy ostatnio scenki w restauracji i mam w związku z tym takie
        pytanko: Jak się mówi po włosku do kelnera "Reszty nie trzeba"?
        • ginestra Re: l'italiano x tutti :) 06.06.08, 20:49
          Tygrysie: "reszty nie trzeba" to może być np. "tenga il resto" = niech Pan/Pani
          zatrzyma resztę.
          Albo: "non c'e' bisogno del resto" (nie potrzeba reszty).
          Coś w tym guście. :)
          • ready4freddy Re: l'italiano x tutti :) 06.06.08, 21:08
            rzadko mi sie zdarza taka sytuacja, ale tak czy inaczej "va bene così" w
            momencie, kiedy taksowkarz/kelner etc. zaczyna wydawac reszte dziala znakomicie
            :) optowalbym raczej za "non c'e' bisogno..", brzmi mniej zgrabnie, ale "tenga
            il resto" jest troche.. hmmm, moze to ja mam takie wrazenie, protekcjonalne. ale
            ja czesto mam rozne dziwne wrazenia :)

            tak a propos, weryfikowanie zwrotow z rozmowek jest wielce polecane :) kolezanka
            mowila o swoich wrazeniach z miedzynarodowego obozu WWF w Grecji, gdzie poznala
            wielu obcokrajowcow uczacych sie wlasnie wloskiego. i najczestsza mysla bylo
            "ale przeciez nikt JUZ tak nie mowi!" :) w wielu polskich rozmowkach
            policjant/karabinier zwraca sie do nas przy kontroli drogowej w te slowa
            "favorisca i documenti..." - no wszystko pieknie, ale to troche tak, jakby w
            rozmowkach polskich dla obcokrajowcow byl zwrot "pozwolcie, obywatelu, prawo
            jazdy i karte wozu" - niby OK, ale kto tak do was powie poza filmami z lat
            70-80? :)))
            • tygrys2112 Re: l'italiano x tutti :) 06.06.08, 21:16
              dziękuję Wam bardzo za odpowiedź :) właśnie sobie notuję :)
              • ginestra Re: l'italiano x tutti :) 06.06.08, 21:37
                Właśnie, ja cierpię na brak żywego kontaktu z językiem - stąd może ten trochę
                niezręczny zwrot o zatrzymaniu reszty. Mi najbardziej podoba się propozycja
                Ready4freddy'ego: va bene cosi' (= tak jest OK). :)

                A z tymi zwrotami z lat 70-80-tych, to coś w tym jest... Pamiętam, że kiedy się
                uczyłam, to właśnie z takich typowych podręczników, które były lekko
                przedawnione i dużo moich kolegów narzekało wyjeżdżając wtedy do Włoch, że Włosi
                się dziwią niektórym zwrotom i tak dalej. Potem na szczęście i ja wyjechałam dwa
                razy do Rzymu, ale ostatnio było to 5 lat temu, zresztą nie było to na długo.
                Żeby tak zupełnie dobrze poznać język (ten codzienny zwłaszcza), to trzeba by
                tam po prostu być i to w długim kawałku...
                Na szczęście oglądam trochę TV włoskiej, ale wielką bolączką jest niestety
                ogólna durnota większości programów :( Z kolei na pełnometrażowe filmy
                wieczorami trudno mi znaleźć czas. Ten wątek może mnie jednak bardziej
                zmobilizuje :)))
                Dzięki Wam za twórczą atmosferę :)
                • ready4freddy Re: l'italiano x tutti :) 06.06.08, 21:58
                  carissima ginestra, nie bierz sobie tej "niezrecznosci" do serca, to tylko moje
                  wrazenie, a moje wrazenia sa korygowane codziennie przy okazji maili, ktore
                  pisze i prosze kolezenstwo o konsultacje (bo mnie sie wydaje, ze.. .a to wcale
                  nie tak :)
                  natomiast "va bene così.." (zawieszenie glosu, wymowne spojrzenie, ze "reszta
                  dla pana/i") zostalo sprawdzone w praktyce wielokrotnie i dziala dobrze
                  (bezkonfliktowo :)
                  co do durnoty programow zgadzam sie w zupelnosci, dlatego ja absolutnie nie
                  ogladam TV, za to filmy sa naprawde swietne. ja mam ostatnio "faze" na komedie z
                  lat 60-70, sa przesympatyczne :) wlasnie mam na tapecie film "wszyscy moga sie
                  wzbogacic, poza biedakami" o zwyczajnym obywatelu, ktory wygrywa glowna nagrode
                  w lotto :) a film krecono w Turynie, wiec mam dodatkowa radosc z ogladania
                  miasta sprzed 30 i wiecej lat... o rany, to tam mozna bylo przejechac
                  samochodem??? :O
                  hihi :)

                  nic to, z telewizja sie przeprosze pojutrze - RAI transmituje WSZYSTKIE mecze
                  Euro2008, wiec obejrze historyczna batalie polsko-niemiecka, co mi tam :)
                  • anutek115 Re: l'italiano x tutti :) 07.06.08, 08:58
                    Hi, hi, byłam ciekawa, kto i w jakim wątku pierwszy wspomni
                    Euro2008...
                  • ginestra Re: l'italiano x tutti :) 07.06.08, 10:31
                    Hej Ready4freddy, nic nie szkodzi :) - ja uważam się za kogoś, kto wciąż się
                    uczy, a wskutek specyficznej edukacji (bardziej książkowej niż wyjazdowej) jest
                    równocześnie __ogromnie__ zaciekawiony sygnałami z "prawdziwego życia".
                    Wspaniale, że masz możliwość podpytywania o różne słówka i zwroty :) Wtedy mówi
                    się bardzo naturalnie.

                    Myślę też, że na pewno masz opanowany pełen asortyment włoskich gestów. :D Ja
                    trochę podpatrzyłam u nich, bardzo mi się podobało to jak oni używają tych
                    gestów w wypowiedziach (albo zamiast wypowiedzi!) I po powrocie (oczywiście!)
                    kupiłam sobie taką książkę-słownik tych gestów :D Myślę, że jak się z niej
                    nauczę, to po pierwsze będę bardziej rozumiała co do mnie mówią i pokazują, a po
                    drugie, może gdy tam kiedyś pojadę na trochę (a co, marzyć zawsze wolno :) - a
                    może będę miała taką pracę na przykład, że co jakiś czas się wyjeżdża), to może
                    nawet i sama będę tych gestów używać, ale to musi być tak, nieświadomie, bo
                    inaczej będzie sztucznie).
                    To tak piszę, żeby podkreślić, jak fajnie jest tam być na miejscu - wiadomo,
                    życie nikogo nie rozpieszcza, na pewno pracować jest wszędzie ciężko itp., ale
                    jest ta wartość dodana w postaci zanurzenia w języku. :)

                    Co do starych komedii, o których mówisz, to muszą być bardzo fajne :), może się
                    i rozejrzę za nimi, żeby je jakoś zdobyć, albo polować w tej TV włoskiej. W
                    Polsce znana jest natomiast seria komedii, których bohaterem jest Fantozzi
                    (można wypożyczyć z polskim lektorem chyba) - może i inni oglądali? Ten Fantozzi
                    to taki pechowiec, ale bardzo sympatyczny.

                    Miłego oglądania Euro2008 :) U nas już zapanowała trochę gorączka kibicowania,
                    wywieszania flag i w ogóle. :)
                    Pozdrawiam!
                    • lezbobimbo woloskie filmiare 12.06.08, 18:34
                      A czy znacie lub lubicie film "Cinema Paradiso" ? :)
                      • anutek115 Re: woloskie filmiare 13.06.08, 09:26
                        Znamy i kochamy, oraz za każdym razem rzewnie płaczemy na końcu :-).
                        Ale podobno na wersji "dla Europy i świata". Moja siostra
                        uswiadomiła mnie, że podobno istnieje też wersja "dla Włoch"
                        (serial? nie pamiętam już), dłuższa, ale pozbawiona, jak twierdzi,
                        magii, gdzie zaserwowane są "szczęśliwe zakończenia" i rozwiązania
                        wszystkich "zawieszonych" spraw (spotkanie głównego bahatera z
                        pierwszą miłością po latach na przykład).
                        • mmoni Re: woloskie filmiare 13.06.08, 11:38
                          Tak, ja sobie sprowadziłam za ciężkie pieniądze z Anglii "director's cut", który
                          jest dłuższy mniej więcej o godzinę. W jej czasie właśnie główny bohater
                          przyjechawszy na pogrzeb spostrzega na ulicy dziewczynę, która o dziwo wygląda
                          identycznie jak dawna ukochana, śledzi ją, odnajduje jej matkę, która surprise
                          surprise jest właśnie tą ukochaną, ukochana wyjaśnia, czemu wtedy nie
                          przyjechała itp.itd. Ogólnie film na tym traci, bo się robi przegadany.
                          Wersja przycięta jest IMHO lepsza, bo nie próbuje tak pracowicie powiązać
                          wszystkich "luźnych końcówek" - w życiu też tak czasem bywa, że teoretycznie
                          wielkie uczucie rozłazi się jakoś nie wiadomo czemu, na skutek zbiegu okoliczności.

                          A przy scenie z katalogiem wyciętych pocałunków na ogół już nic nie widzę, tak
                          rzewnie płaczę.
    • lezbobimbo Re: l'italiano x tutti :) 05.06.08, 19:00
      A zeby offtopowac po wlosku przynajmniej, to podoba mi sie tez soldi,
      pieniadze wloskie, od których oplaty tez poszla nazwa zolnierzy w
      Europie, czyli soldat, soldiers i nasze zold - zoldacy - zolnierze ;)
      • teklat Re: l'italiano x tutti :) 05.06.08, 21:10
        To ja jestem ta studiująca podręcznik, Ginestro... Po dwóch miesiącach prób
        samodzielnego uczenia się (nauczyłam sie liczyć, odmieniać czasowniki w
        koniugacjach plus parę czasowników o innej odmianie i sporej liczby słówek) -
        poddałam się, ja filolog... I uznałam, że muszę poszukać jakiegoś przewodnika,
        co mnie poprawi i zmusi do mówienia nie tylko do siebie. Jestem dość
        zdesperowana (czyt. napalona), bo w październiku jadę po raz kolejny do Rzymu -
        i postanowiłam spróbować się porozumiewać w języku tambylców. Tymczasem potykam
        się nieustannie o rodzajniki, przeklinając formy ściągnięte.
        • ready4freddy Re: l'italiano x tutti :) 05.06.08, 22:16
          w jezyku tambylcow musisz koniecznie warrrrczec, jak najglosniej! perche' vai a
          Rrrrrrroma :) akurat z tym akcentem jestem dosc obeznany, kumpel jest tambylcem :)

          ps. co to sa formy sciagniete????? serio pytam :)
          • nioszka Re: l'italiano x tutti :) 06.06.08, 09:46
            pytanie z gatunku naiwnych-czy nie da się mówić bez rodzajników?
            Znaczy czy jest to poważny błąd? Moja znajmość włoskiego ogranicza
            się do kilkudziesięciu słów (w większości nie pamietam, jaki to
            rodzaj), potrafię na zasadzie skojarzeń z innymi językami zrozumieć
            też częściowo tekst pisany, ale mam za mało wiadomości gramatycznych
            póki co, by tworzyć pełne zdania. Mam tylko te płytki+książeczki,
            pisałam o tym kiedyś Ginestrze, czekam co teraz GW wyda, ale w moim
            przypadku i tak dopóki się nie odważę mówić czy w ogóle używać
            języka, to na nic wkuwanie tylko regułek.
            • ready4freddy Re: l'italiano x tutti :) 06.06.08, 09:53
              co sie ma nie dac :) nie bedzie poprawnie, ale w wiekszosci przypadkow raczej
              zrozumiale :)
              • nioszka Re: l'italiano x tutti :) 06.06.08, 10:33
                czy przymiotnik dolcissimo można odnosić do ludzi, np. takich bebe'
                czy bambina?
                • ready4freddy Re: l'italiano x tutti :) 06.06.08, 13:04
                  dolcissimo to "molto dolce", czyli slodziutki, ale chyba niekoniecznie pasuje.
                  jako "bardzo lagodny" tez niekoniecznie.
                  • nioszka Re: l'italiano x tutti :) 06.06.08, 14:46
                    a czy jest take słowo jak farniente?
                  • ginestra Re: l'italiano x tutti :) 06.06.08, 15:03
                    Hej, ja myślę, że raczej można o osobie powiedzieć "dolce" czy "dolcissima", w
                    takim znaczeniu, że jest bardzo miła, życzliwa. Często się spotyka w mowie, że
                    ktoś opisuje jakąś osobę i mówi o niej: "e' una persona dolce, carina, sempre
                    disponibile" - stosunkowo często to zestawienie się słyszy. Słownikowo "dolce"
                    to słodka, "carina" = ładna, a "sempre disponibile" (z akcentem w wymowie na
                    drugie "i") = zawsze gotowa do pomocy, uczynna. Natomiast w tym zdaniu, które
                    przytoczyłam, to te słowa mają jakby nieco inne znaczenia i moje tłumaczenie
                    brzmiałoby: "to osoba łagodna, miła, zawsze uczynna".
                    Ciekawa rzecz - słowo "dolce"/ "dolcissima" słyszałam też gdy ktoś mówił o psie
                    i nie chodziło o to, że jest "słodki", tylko o znaczenie, w jakim się mówi o
                    człowieku. Kontekst był taki, że w ramach projektu edukacyjnego szkoła
                    przygarnęła taką suczkę ze schroniska i dzieci opiekowały się nią i były
                    zachwycone i w tym programie TV opowiadały jaka jest ta suczka i one właśnie
                    używały tego słowa, ale w takim kontekście, że jest "dolce" czyli: nie jest
                    agresywna, jest cierpliwa, przyjazna. Nie było to takie szczebiotanie o tym jaka
                    jest słodka, tylko opisywanie takiej łagodności właśnie i przyjazności.

                    A o osobach, to słyszałam, że największym komplementem jaki można usłyszeć w
                    życiu od kogoś jest kiedy ten ktoś powie, że jesteś: "squisita" (o kobiecie)
                    albo "squisito" (o mężczyźnie). Czyli taka no nie wiem: wyjątkowa,
                    najwspanialsza, cudowna. :)
                    Najczęściej mówi się też o jedzeniu "un piatto squisito" (wyśmienita potrawa).

                    Jeszcze o rodzajnikach: wydaje mi się, że trudno jednak, Nioszko, byłoby mówić
                    bez używania rodzajników. :( Na dłuższą metę byłoby męczące (i nie wiem czy w
                    ogóle możliwe) nawet komponowanie takich wypowiedzi, bo te rodzajniki są bardzo
                    potrzebne. Łączą się też z przyimkami (nella, negli, alle etc.), potrzebne są
                    też ze względów fonetycznych, żeby nabierać powietrza tam gdzie trzeba, oddychać
                    spokojnie mówiąc i wymawiać bez problemów słowa, które zaczynają się na przykład
                    na samogłoski albo na takie zbitki typu: "ps", "sp", "gn", "pn" (tzw. esse
                    impura = nieczyste "s"). Słowo musi mieć też rodzaj, żeby tworzyć od niego
                    liczbę mnogą. Ważne jest od razu uczyć się słowa i wiedzieć jaki to rodzaj.

                    No, jednak najlepiej tak po kolei się uczyć i niczym nie przerażać i nie zrażać
                    - "first things first" jak mówią Anglicy :). Albo jak mówią starożytni :)))
                    "cokolwiek czynisz, czyń roztropnie i oczekuj końca". Czyli wierzyć, że powoli,
                    powoli, ale dojdzie się do celu! Albo - przypomniało mi się! - tak jak mówią
                    Włosi: "chi va piano, va lontano" - czyli: "kto idzie powoli, ten zajdzie daleko" :D
                    A więc: Forza! (Odwagi!) Nie należy się niczym przejmować, tylko pomalutku uczyć. :)

                    A jeszcze, żeby trochę może Was zaciekawić, to powiem, że język włoski jest
                    bardzo silnie obecny w polskim - włoski jest cały język bankowy i muzyczny oraz
                    wiele naszych słów pochodzi z czasów, w których w Polsce mieszkało dużo Włochów,
                    na tych wszystkich dworkach, artyści różni, pewnie od czasów królowej Bony. :)
                    Na przykład ten zwrot: "fora ze dwora" jest modyfikacją włoskiego: "fuori" = na
                    zewnątrz, też: "precz" (coś jak angielskie "out"). Dowiedziałam się, że w ten
                    sposób wyrzucano z dworów włoskich pieczeniarzy, którzy tam za bardzo się
                    zadomowili i niejednokrotnie narozrabiali.
                    Też słowo "basta" = dosyć, jest z włoskiego, o czym pewnie wiadomo. A także
                    "brawo". Bravo (albo brava - dla rodz. żeńskiego) oznacza "dobry w tym co robi".
                    Nic dziwnego, że podczas aplauzu krzyczy się: "bravo"!
                    Jest na pewno o wiele więcej takich słów - jak słusznie zauważył R4f, nawet ta
                    tapeta. :)

                    Trzymajcie się!
                    • ginestra Re: l'italiano x tutti :) 06.06.08, 15:06
                      Apropos "farniente" :) Chodzi o "dolce far niente" czyli "słodkie/ rozkoszne
                      nieróbstwo", wylegiwanie się, dosłownie: nic nie robienie.
                      A więc pisze się to osobno, nie razem. Pochodzi od: "fare niente" = nic nie
                      robić. A fare często się skraca na "far", podobnie jak inne czasowniki się
                      skraca w bezokoliczniku w różnych zwrotach. :)
                      • ready4freddy Re: l'italiano x tutti :) 06.06.08, 15:21
                        no i wlasnie mowie, ze "Ginestra wszystko ladnie wyjasni", nie tak chaotycznie
                        jak ja :)
                      • nioszka Re: l'italiano x tutti :) 06.06.08, 15:46
                        no ja właśnie sprzedałam klientce pobyt w hotelu Dolce Farniente
                        (pisane razem!), nie we Włoszech wprawdzie, ale na Majorce, hyhy
                        nazwa bardzo adekwatna do wczasów, prawda?
                        dolce wiedziałam że to słodkie, niente nic, fare robic, bardzo to
                        logiczne :D
                    • mmoni Re: l'italiano x tutti :) 06.06.08, 22:04
                      ginestra napisała:

                      > Też słowo "basta" = dosyć, jest z włoskiego, o czym pewnie wiadomo.

                      Ech, przypomniała mi się niezapomniana Aleksandra Śląska pokrzykująca na
                      ślamazarnych Polaków "Basta!" "Presto!" i "O Dio!"
                      • ready4freddy Re: l'italiano x tutti :) 06.06.08, 22:42
                        o masz, mnie sie przypomniala moja przyjaciolka, ktora po klikunastomiesiecznym
                        pobycie tutaj wrocila do USA, gdzie - jak mi raportowala - probowala wkrecic sie
                        w tematy "italofilne", towarzystwo przyjazni amerykansko-wloskiej i te sprawy. w
                        duzym skrocie: mowi, ze tylu gosci wygladajacych, mowiacych i zachowujacych sie
                        zywcem jak Tony Soprano to i w kinie nie uswiadczysz :)
                        a skojarzyla mi sie, bo wspaniale mowi "o Dio mio!" :)
                        • anutek115 Re: l'italiano x tutti :) 07.06.08, 09:01
                          Mnie się za to przypomniał mój szwagier, Rzymianin, który został
                          przywieziony do Polski przez moją siostrę, wywleczony na spacer po
                          starówce, wrócił z takim maślanym wzrokiem i zachwyconym uśmiechem,
                          i powiedział: "W zyciu nie widziałem tylu ludzi z niebieskimi oczami
                          w jednym miejscu...".
                          • ready4freddy Re: l'italiano x tutti :) 09.06.08, 13:28
                            jaki dyplomata..! przeciez nie wypadalo powiedziec "dlugonogich, blond i o
                            niebieskich oczach" :DDD
                            • anutek115 Re: l'italiano x tutti :) 09.06.08, 13:40
                              :-).
                              Mój szwagier był przez moja siostre nastawiany na tę, proszę ja kogo, legendarną
                              urodę Polek (samobójczyni?), i jak jechali pierwszy raz do Polski, autobusem, na
                              widok tych wszyskich pań-handlarek, z towarami poupychanymi w torbach, obłędem w
                              oczach i gębą od ucha do ucha spytał w popłochu "To są te słynne piękne polskie
                              kobiety?".
                              Może się potem faktycznie przyjemnie zdziwił :-).
                              • ready4freddy Re: l'italiano x tutti :) 10.06.08, 15:15
                                najwyrazniej :) ja tez za pierwszym razem (i drugim, i bodaj trzecim) jechalem
                                autobusem. pale jedyne towary to byly przede wszystkim panettone, takie wielkei
                                ciasta bozonarodzeniowe :) za to fakt, panie byly raczej w srednim wieku i z
                                gebami od ucha do ucha :) o tym cos wiem, bo zdarzylo mi sie odsiedziec w takim
                                towarzystwie 12 godzin oczekiwania na spozniony samolot.. co sie nasluchalem za
                                wszystkie czasy, to moje :O

                                zreszta ich nie trzeba przekonywac do tej legendarnej urody, to stereotyp mocno
                                tu osadzony (i prawdziwy, czyz nie? :)
                                • idomeneo Re: l'italiano x tutti :) 10.06.08, 18:18
                                  mój kolega ma narzeczoną Włoszkę i gdy ją przywiózł po raz pierwszy do Polski,
                                  to zachwyciło ją głównie to, że można robić wódkę z ziemniaków
                                  • ready4freddy Re: l'italiano x tutti :) 10.06.08, 20:38
                                    powiem tak: jest to przyczyna zdumienia narodow wszelakich, jako to mianowicie
                                    tubylcow, ale tez i innych. moja kolezanka z Rosji rodem twierdzi, ze to, co my
                                    robimy z ziemniakow, to nie jest wodka. ja na to, ze poki co panstwa-producenci
                                    ustalaja, co jest (znaczy my, kraje baltyckie i Skandynawia), a konkurencja
                                    niech sie nie wtraca do naszej wodki, natomiast na sam koniec dochodzimy do
                                    wniosku, ze tubylcy to dopiero sa dziwni, bo robia grappe. prawie jak wodka, ale
                                    z winogron. nie znam sie, wole destylaty z trzciny cukrowej, albo te
                                    aromatyzowane jalowcem :) niedawno nauczylem sie robic naprawde niezle negroni :)
                                    • idomeneo Re: l'italiano x tutti :) 10.06.08, 20:42
                                      mój kolega biolog twierdził kiedyś, że wedle jego najlepszej wiedzy żadnego
                                      alkoholu pośród różnych ludów świata nie pędzili jedynie Eskimosi, ale oni to
                                      naprawdę nie mieli z czego.
                                      • lezbobimbo Re: l'italiano x tutti :) 12.06.08, 18:37
                                        Przepalanka z ziemniaków to sznaps, tutaj akurat mieszkam w dunskiej
                                        stolicy sznapsu ;>

                                        Prawdziwa wódke to sie ponoc pedzi z zyta, ew. z dodatkiem smakowej
                                        trawki-zubrówki, czyz nie? :)
                                      • anutek115 Re: l'italiano x tutti :) 13.06.08, 09:31
                                        A co to znaczy nie mieli z czego? Lenistwo umysłowe, li i jedynie!
                                        Nas by osadzić wśród lodów Grenlandii, od razu by się okazało, że
                                        problem "nie ma z czego" by upadł ;-).
        • ginestra Re: l'italiano x tutti :) 06.06.08, 15:28
          Teklat, pamiętałam, że to Ty, tylko nie chciałam tak otwarcie pisać. :)))
          Trzymam za Ciebie kciuki!
          Jak fajnie, że masz zapał - no i wspaniałą motywację. :))) Rzym jest cudowny. Do
          października jeszcze zostało sporo czasu, a więc powoli, powoli, ale nauczysz
          się! Piotr Adamczyk, który zakochał się w Rzymie podczas kręcenia filmu o
          papieżu mówił, że też na początku bardzo słabo mówił po włosku, ale szybko
          rozkręcił się i właśnie w tym Rzymie nabrał odwagi, żeby mówić, wziął trochę
          lekcji i coraz lepiej mu szło. A ludzie tam naprawdę są bardzo życzliwi i cieszą
          się, że ktoś próbuje mówić w ich języku, więc to też jest motywujące. :)

          Co do akcentu rzymskiego, to rzeczywiście jest tam wyraźne "r", jak zauważył
          Ready4freddy, ale najfajniejszą cechą (jak dla mnie) jest jego śpiewność,
          intonacja (zwłaszcza w pytaniach). Niezrównana po prostu! Na mnie działa ten
          akcent jakoś tak upojnie. Chciałabym mówić właśnie z takim akcentem :))), ale
          nie jest on łatwy do podrobienia będąc tutaj. Jednak pełne zanurzenie jest
          konieczne, no i nie wiadomo czy takiemu obcokrajowcowi by się to udało, pewnie
          nie za bardzo.
          No i jest wiele słów i zwrotów charakterystycznych dla wariantu rzymskiego
          (zresztą każdy region ma swoje słowa i charakterystyczne zwroty).

          A więc trzymam kciuki i życzę powodzenia!

          • ginestra Re: l'italiano x tutti :) 06.06.08, 15:31
            Wkleił mi się znów w przypadkowym miejscu ten poprzedni post. :)

            Ready4freddy, miło mi, ale naprawdę trochę na wyrost te pochwały. :) Ja za to z
            wielką uwagą i ciekawością czytałam Twoje wypowiedzi o innych słowach i
            zwrotach, tych jedzeniowych i meblowych i w ogóle. :)
            Pozdrawiam Cię serdecznie!
      • ready4freddy !!! italo 4 all - total hardcore offtopic !!! 06.06.08, 21:24
        a mnie... a mnie sie podobaja ksywki dwoch takich od italo disco :) mianowicie
        Den Harrow i Joe Yellow. niby nic, takie wiecej, panie tego, amerykanskie.. a tu
        kicha! bo to ma byc zart. jak sie je wymawia "z wloska", czyli w "itanglish"
        (kopirajt moj, mozna cytowac :) brzmia "den'aro(u)" czyli po prostu denaro,
        "pieniadz", i "dzo-jello(u)", gioiello, "klejnot". ogolnie mowiac takie sprytne
        nawiazanie do dobr doczesnych, cos jak Gucci Crew w USA (nie martwcie sie, jesli
        nie slyszeliscie o Gucci Crew :)
        skorzystal z tego swoja droga pewien dowcipas z kantonu Ticino (czyli wloskiej
        czesci Szwajcarii) i nagrywa niekiepskie italo pod ksywka Harre Money. znow
        jakies pieniadze na tapecie, ale nie tylko. wymawia sie jak "Armani".
        i to mi przypomina nieodzalowanego Steve'a Sandersa z BH 90210 i jego samochod z
        rejestracja I8A4RE (= I ain't a ferrari, bo to byla chevy corvette), ale to
        temat na inne forum chyba :DDD
        • lezbobimbo Re: !!! italo 4 all - total hardcore offtopic !!! 06.06.08, 22:42
          To nie az taki offtopik, skoro o wloskiej wymowie :)
          Specjalnie dla Ciebie i innych italofilów zatem przeklejam dowcip z
          innego forum:

          "Polak, Niemiec i Włoch uczą się angielskiego. Mieli za zadanie
          napisać zdania ze słowami: green, yellow i pink.
          Polak i Niemiec napisali coś w stylu "The grass is green, the sun is
          yellow, a pig is pink". A Włoch napisał:
          -"My phone is green,green. I pink up the phone. Yellow?"

          ;))))
          • ready4freddy Re: !!! italo 4 all - total hardcore offtopic !!! 06.06.08, 22:49
            ROTFLMAO :DDDDDDD juz wiem, od czego zacznie sie poniedzialek
            :DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD

            naprawde, dawno sie tak nie usmialem :) ale tez mam dowcip.

            otoz.. na granicy szwajcarsko-wloskiej trwa dyskusja. pieciu Niemcow probuje
            przekonac wloskiego pogranicznika, ze ich samochod jest jak najbardziej w
            porzadku i moze przewozic piec osob.
            pogranicznik mowi, ze nie ma mowy, bo samochod nazywa sie audi quattro, i dla
            niego to oznacza, ze cztery.
            ale panie, homologacja na piec osob, w papierach stoi!
            quattro jest napisane na samochodzie, znaczy na cztery osoby.
            no ale gdzie cztery, napisane quattro, bo to taki model, z napedem na cztery
            kola, audi!
            nie.
            no to w takim razie czy mozna rozmawiac z pana przelozonym?
            nie mozna.
            dlaczego?
            hy hy.. wlasnie zlapal trzechch cwaniakow w fiacie UNO...
            • tygrys2112 Re: !!! italo 4 all - total hardcore offtopic !!! 06.06.08, 23:55
              Polecam to:
              youtube.com/watch?v=m1TnzCiUSI0
              :)
              • kaliope3 Re: !!! italo 4 all - total hardcore offtopic !!! 07.06.08, 00:16
                :))))))))))-uśmiałam się setnie!
                A też żart Lezbobimbo to majstersztyk!
              • dakota77 Re: !!! italo 4 all - total hardcore offtopic !!! 07.06.08, 08:51
                To jest swietne, na Malcie widzialam pamiatki z tym tekstem;-)))

                tygrys2112 napisała:

                > Polecam to:
                > youtube.com/watch?v=m1TnzCiUSI0
                > :)
                • ginestra Re: !!! italo 4 all - total hardcore offtopic !!! 07.06.08, 10:37
                  :)))))))))))))))))))))
                  Super te dowcipy!!!!
                  Niesamowici jesteście!
    • nioszka Re: l'italiano x tutti :) 09.06.08, 13:05
      witam w nowym tygodniu :D
      ja mam pytanko w sprawie włoskich imion, czy istnieje coś takiego
      jak skracanie/zdrabnianie ich-wiecie, np. taka Anna :D może być i
      Anią i Anką itd. lub Jan Jaśkiem czy Jankiem. Więc czy np. Giovanni
      się zdrabnia i czy te tzw. zrosty (znaczy ja to tak rozumiem)
      oznaczają różne imiona, czy jest to jedno imię. Jest Luca, jest
      Giancluca. Jest Pier, jest Pierluigi. Czy to jest tak jak nasz
      Jan/Janusz (podobieństwo budowy), czy tak jakby mówione na wdechu
      dwa imiona razem?
      • ready4freddy Re: l'italiano x tutti :) 09.06.08, 13:27
        to dwie rozne rzeczy, tzn. zdrobnienia i polaczenia. zdrobnienie od Giovanni to
        (zwykle) Gianni, przy czym zdrobnienia czasem funkcjonuja jako samodzielne
        imiona, Gianni wlasnie, czy np. Simonetta (od Simona). bardzo czesto zdrobnienia
        sa typu Roberta/Roberto = Roby (to koncowe y czytane jak i), Giuseppina to Pina
        albo Giusy /(a Giuseppe to Pino albo Peppe/Beppe). Domenico to Mimmo, a Nino to
        chyba od Antonio, ale glowy nie dam :)
        natomiast Giampaolo, Gianluca, Giampiero, Pierluigi, Giancarlo - to samodzielne
        imiona, tyle ze powstale z dwoch. cos jak Jan Maria czy Jan Jozef, tzn. takie
        czesciej wystepujace podwojne imiona, ale pisane razem.
        aha, nie wiem jak sie zdrabnia te imiona - do mojego kumpla mowimy wszyscy
        Gianlu', to od Gianluca :D
        • lezbobimbo Re: l'italiano x tutti :) 12.06.08, 18:40
          Giusy mnie zachwycila ;)))

          No i nie zapominajmy o slynnym jezyckim Pepe, czyli hiszpanskim
          skrótem od Józinka-Giuseppe ;)
    • idomeneo Re: l'italiano x tutti :) 09.06.08, 21:00
      ciekawe, czy wszyscy wątkowicze siedzą teraz (dla odmiany) przed telewizorami i
      kibicują Azzurrim? :)
      • ready4freddy Re: l'italiano x tutti :) 09.06.08, 21:54
        ja siedze, ale nie przed telewizorem (tzn. niby tak, bo to ten sam monitor :),
        ale slucham dla odmiany radia, w Trojce jest wywiad z Houellebecq'iem. a teraz
        do rzeczy, tzn. do narzekan i pocieszen :)
        narzekan bylo sporo, ale wszystkie zniknely, przyslonil je ponury cien Obolalej
        Paszczeki. mojej. wczoraj zrozumialem niektore sformulowania, uwazane dotad za
        literackie ozdobniki, takie jak "odchodzic od zmyslow", "wychodzic z siebie"
        czy zgola "chodzic z bolu po scianach". o pierwszym golu Podolskiego uslyszalem
        w samochodzie, jadac z jednego szpitala (nie spodobaly mi sie maddening crowds
        na pogotowiu) do drugiego (gdzie dla odmiany "milo" odsiedzialem swoje, po czem
        dostalem na obolaly pyszczek i kazano sie pokazac z rana dentyscie. jako tez i
        uczynilem dzis z rana. w skrocie: wcinam antybiotyk i srodek
        przeciwbolowy/przeciwzapalny. i jak dobrze pojdzie, to problem zostanie
        rozwiazany zaraz po moim przylocie w sierpniu. jesli nie, musze sie wydac na lup
        tutejszych zbojnikow w dentystycznych kitlach, co maja gabineta wybite skora
        zdarta z pacjentow. oby nie.
        a teraz pocieszenia:
        - drepczac z obolala paszczeka do szpitala dostalem smsa ze Szwajcarii,
        podejrzewam kolezanke z tamtejszej filii, bo numer mi nie znany, o tresci
        "wielki Kubica, niech zyje Polska!" :)
        - dzisiaj rano pan dentysta zobaczyl na mojej karcie, zem Polak i od razu
        zapewnil mnie, ze "gralismy naprawde dobrze i to pech, zesmy przegrali", no a
        zreszta i tak mamy Kubice, wiec jestesmy do przodu :)
        - w pracy zalowano mnie z powodu pyszczka i przegranej. nawet kolega Niemiec,
        ktory jednakowoz najpierw odwrocil sie do mnie tylem, zeby pokazac mi zawieszona
        na krzesle fantastyczna replike koszulki Podolskiego (a potem dodal
        filozoficznie, ze Polakom i Niemcom dobrze gra sie razem w pilke.. w niemieckiej
        druzynie..:) tudziez pocieszano na rozmaite sposoby (glownie wygrana Kubicy, ale
        kolezanka posunela sie do stwierdzenia, ze i tak wlasciwie jestem juz italiano,
        wiec moge kibicowac ichnim :D
        - bylem na zebraniu w biurowcach dzialu posprzedazy, ktore mieszcza sie, jak to
        mowimy, na wsi. w szczerych polach. dzisiaj zamiast krowimi plackami powietrze
        pachnialo swieza trawa, a w trawie onej wypatrzylismy
        zajaczka-lub-tez-dzikiego-kroliczka. ruszal uciesznie uszkami :) potem
        wypatrzylismy drugiego, ktory pedzil co sil w skokach. bardzo sympatyczne
        zakonczenie dnia :)
        - udalo mi sie dojechac do domu, mimo kolejnego oberwania chmury, ktoremu udalo
        sie znow zepchnac w cien to poprzednie. a mimo to jakos dojechalem :)
        - w sobote wymyslilem ni z tego, ni z owego prosty-lekki-acz-pelnowartosciowy
        obiad, ktory w dodatku okazal sie bardzo dobry,
        - w niedziele udaly mi sie za pierwszym razem cukinie napychane papryka,
        migdalami i tymiankiem i pulpa z tejze cukini, pieczone w piecu (niestety te
        radosc przycmil problem O.P., patrz: Obolala Paszczeka).

        o, i tyle :)
        • ready4freddy Re: l'italiano x tutti :) 09.06.08, 21:55
          wlasnie sobie uswiadomilem, ze to mialo byc w narzekaniach i pocieszeniach...
          obled, czysty obled.
      • ready4freddy Re: l'italiano x tutti :) 09.06.08, 23:12
        o masz, ale bedzie jutro depresja w robocie..:O takiego wyniku to sie nie
        spodziewali :O
        • idomeneo Re: l'italiano x tutti :) 10.06.08, 00:10
          ready4freddy napisał:

          > takiego wyniku to sie nikt nie spodziewal

          nie wierzę własnym oczom!
          • anutek115 Re: l'italiano x tutti :) 10.06.08, 09:51
            Nie uwierzycie byc może, ale ja się z tego forum dowiedziałam, że Włosi dostali
            w... pośladki... Zaczynam podejrzewać u siebie gigantyczne uzaleznienie...
            A może jesteśmy rodzajem sekty? Kiedys czytałam dziesięć punktów, którymi się
            sekty charakteryzują, i jeden brzmiał jakoś tak "Członkowie sekty wiedzę o
            świecie czerpią tylko od swoich współwyznawców". No, to ja się zaczynam
            kwalifikować ;-).
            • ready4freddy Re: l'italiano x tutti :) 10.06.08, 09:56
              hue hue... wszyscy cichutko siedza, nikt nic nie mowi :) az mi ich zal, a mialem
              zapytac, no jak tam, "miszcze sfiata"? :) dostali po zadku, ze hej. a tymczasem
              na autostradzie Mediolan-Brescia jakies gangster-komando zrobilo napad stulecia,
              historia jak z filmu (takiego z Bruce Willis'em co najmniej :O)
              • anutek115 Re: l'italiano x tutti :) 10.06.08, 10:23
                Co maja mówić, biedni :-)... Pocieszali cię, ze jesteś italiano i możesz się
                dowartościować kibicowaniem włoskiej drużynie, a tu taka kaszana. I nawet
                pocieszyć się nie mogą - jak my, że w meczu Polska-Niemcy tylko Polak gole
                strzelał :-).
                Ten napad stulecia to w samą porę, tak myslę ;-).
    • tygrys2112 Re: l'italiano x tutti :) 10.06.08, 00:06
      Dzisiaj, ociemniała istota, dowiedziałam się, że słowo fatamorgana
      ma rodowód włoski, bo Fata Morgana to po włosku Morgana Le Fay. Ot,
      ciekawe.

      W ramach dokształcania śledziłam mecz w relacji internetowej w
      wersji włoskiej i niemieckiej. Z włoskiej mało rozumiałam, jedynie
      ogólny sens, z niemiecką też miałam trochę kłopotu bo to żargon
      piłkarski, ale czułam te emocje... :) Biedni Włosi. Moi włoscy
      koledzy będą załamani. Oni się tak potrafią kłócić o piłkę, to dla
      nich musi być prawdziwa klęska. Chociaż nasza polska ekipa wczoraj
      też miała nietęgie miny. :/ Jedyna różnica, że po Włochach ludzie
      spodziewają się więcej, więc ich klęska jest jeszcze bardziej
      sromotna. Żal mi ich.
      • ready4freddy Re: l'italiano x tutti, e la trippa per i gatti 10.06.08, 00:12
        hy hy hy... jesli ktorys patrzyl na mnie dzisiaj z politowaniem, to jutro bedzie
        mial barania* mine :DDD

        ech, furda futbol, cieszmy sie zwyciestwem polskiego ducha w niemieckiej
        maszynie na kanadyjskiej ziemi :)

        *jak ten baran w turnieju, z "Kajka i Kokosza" :)


        ps. ja nie wiem, kto tu jest ciemny - nie mam bladego pojecia, kto to owa
        Morgana. no tak, juz wiem. dla mnie to zawsze byla po prostu Morgana, w zyciu
        bym nie skojarzyl :) ogolnie kiepsko u mnie z mitologia, ale mozemy podyskutowac
        o knights of the turntables, i kto to sir mix-a-lot.
        CALL ME THE MASTER OF THE OFF-TOPIC TOPICS :D
        • tygrys2112 Re: l'italiano x tutti, e la trippa per i gatti 10.06.08, 00:25
          o knights of the turnatables mam niestety blade pojęcie. a pamiętam,
          że trzy lata temu miałam z tego referat na angielski i wiedziałam
          całkiem sporo, bo przeglądałam różne starsze i nowsze wiersze i
          opracowania... teraz tylko kojarzę nazwiska i mniej więcej jak się
          miały do siebie te postacie, plus główne wydarzenia. a z tego co
          pamiętam, to w tych legendach było tyle wersji wydarzeń, że niektóre
          nawet chyba były ze sobą sprzeczne.
          zapamiętałam natomiast niektóre kwiatki np. Ginewra budziła
          pożądanie Lancelota nawet w wieku 70 :D Nie pamiętam już niestety w
          jakiej wersji legend arturiańskich to wyczytałam. :)
          • tygrys2112 Re: l'italiano x tutti, e la trippa per i gatti 10.06.08, 00:31
            Hehe dobre, właśnie mnie tknęło zaraz zaraz przecież to byli knights
            of the round table :D Wpisałam Knights of the turntables i widzę że
            to jakiś hip hop :D To to już w ogóle nie moja działka niestety. Z
            hip hopu słuchałam kiedyś Everlasta, ale on ma specyficzny styl i
            właściwie to jest mieszanka hip hopu, bluesa, r&b
        • idomeneo Re: l'italiano x tutti, e la trippa per i gatti 10.06.08, 00:51
          ready4freddy napisał:

          > *jak ten baran w turnieju, z "Kajka i Kokosza" :)

          straszliwy baran-taran jeśli dobrze pamiętam?

          > dla mnie to zawsze byla po prostu Morgana

          a lubicie może "Mgły Avalonu"? (że tak zaszaleję z offtopem)
          • anutek115 Re: l'italiano x tutti, e la trippa per i gatti 10.06.08, 09:48
            Ja lubię, ja! ja lubie wszystko, co arturiańskie! A, nie, nie wszystko. Filmów
            nie lubię niemal w stu procentach, "Rycerz króla Artura" doprowadzał mnie do
            białej gorączki, chociaż obsadę miał usianą gwiazdami jak Droga Mleczna...
            A co sie przejmujesz, co by warte było życie bez off topiców :-)...
            • dakota77 Re: l'italiano x tutti, e la trippa per i gatti 10.06.08, 09:49
              Ja tez:-). Choc legende arturanska najbardziej lubie w wersji celtyckiej i w
              wykonaniu Stephena Lawheada.
              • anutek115 Re: l'italiano x tutti, e la trippa per i gatti 10.06.08, 09:53
                Tak wersji celtyckiej, nie Stephenowi Lawheadowi, nie żebym coś miała przeciw
                człowiekowi, ale nawet na Allegro nie mogę upolować jego książek, głównie
                "Graal" się trafia, a to ostatnia część jest.
                • mmoni Re: l'italiano x tutti, e la trippa per i gatti 10.06.08, 14:15
                  Anutek, czytasz po angielsku? W księgarniach internetowych z książką używaną
                  (polecam www.bookfinder.com) Lawheada jest skolko ugodno w cenach w granicach 20
                  - 30 zł (licząc razem z przesyłką do Polski).
                  • anutek115 Re: l'italiano x tutti, e la trippa per i gatti 10.06.08, 14:31
                    Czytam, chociaz ostatnio mam na to strasznego lenia :-). Ale moze to przez te
                    pogode śliczną. Sprawdzę chętnie, w koncu kiedys leń mnie odejdzie, dzięki!
                    • dakota77 Re: l'italiano x tutti, e la trippa per i gatti 10.06.08, 14:56
                      Co do angielskich niedrogich ksiazek polecam bardzo portal antykwarystyczny
                      www.abebooks.co.uk ( to z niego Amazon wysyla uzywane ksiazki). Mozna znalezc
                      ksiazki, ktore sa juz out of print, autentyczne buale kruki, ale mase ksiazek w
                      bardzo niskich cenach. Jak znajdzie sie cos fajnego, warto przeszukac, co ma ten
                      sam antykwariat, taniej wyjdzie wysylka. To nie jest jedna ksiegarnia, tylko
                      wspolny interfejs dla wielu ksiegarni.
                      • idomeneo Re: l'italiano x tutti, e la trippa per i gatti 10.06.08, 18:15
                        dakota77 napisała:

                        > polecam bardzo portal antykwarystyczny www.abebooks.co.uk

                        potwierdzam, my kupujemy po naszej stronie sadzawki w www.abebooks.com/
                        na metry świetne książki po 3-5 dolarów
                        • dakota77 Re: l'italiano x tutti, e la trippa per i gatti 10.06.08, 18:25
                          idomeneo napisała:

                          > dakota77 napisała:
                          >
                          > > polecam bardzo portal antykwarystyczny www.abebooks.co.uk
                          >
                          > potwierdzam, my kupujemy po naszej stronie sadzawki w www.abebooks.com/
                          > na metry świetne książki po 3-5 dolarów

                          My tam, gdzie w danym momencie maja co chcemy i taniej:-).POrtal genialny po prostu.
            • idomeneo Re: l'italiano x tutti, e la trippa per i gatti 10.06.08, 23:51
              anutek115 napisała:

              > Ja lubię, ja! ja lubie wszystko, co arturiańskie! A, nie, nie
              > wszystko. Filmów nie lubię niemal w stu procentach

              a widziałaś może serial na podstawie "Mgieł" z Anjelicą Huston? ja właśnie nie i
              nie wiem, czy warto się zaopatrywać.
              • anutek115 Re: l'italiano x tutti, e la trippa per i gatti 13.06.08, 09:42
                Widziałam (pierwszy raz, jako arturiańska fanatyczka, po niemiecku,
                czyli w języku, którego nie znam, ale pomyślalam, że skoro wszystko
                inne znam... i powieść, i legendy w różnorakich wersjach...:-)) i
                mnie się podobało. Pewnie bym się umiała czegoś przyczepic (jak to
                ja), ale zasadniczo to udana rzecz moim zdaniem. Najbardziej mi się
                chyba podobało, że Lancelot i król Artur byli w jednym wieku ;-), bo
                sugerowanie, że Artur był siwobrodym starcem, a Lancelot bez przerwy
                postawnym młodzieńcem zawsze mnie irytował (istnienia "arturiańskiej
                matematyki" nie przyjmuję do wiadomości).
      • lezbobimbo Re: l'italiano x tutti czyli chata Morgany ;) 12.06.08, 20:19
        tygrys2112 napisała:
        > Dzisiaj, ociemniała istota, dowiedziałam się, że słowo fatamorgana
        > ma rodowód włoski, bo Fata Morgana to po włosku Morgana Le Fay.
        Ot,
        > ciekawe.

        Morgana to celtycka bogini wojny Morrigan (Straszna lub Wielka
        Królowa).
        Feje to boginie przeznaczenia pojawiajace sie w trójcach,
        przepowiadajace przyszlosc, zwlaszcza przy narodzinach dziecka.
        Celtowie nazywali je Brygidami, Germanie Nornami, Rzymianie Parkami,
        Grecy Mojrami a Slowianie Rodzanicami, Sudenicami czy Orsiniami.
        Fay to starofrancuska nazwa tych bogin wywrózajacych losy i dole
        czlowieka, odp. greckiemu Fatum czy rzymskiej Fortunie. Potem fay
        przeszlo w angielskie Faeries, czyli wrózki, dzisiaj zdegradowane
        znaczenie.
        Motyw wrózek w bajkach o Spiacej Królewnie to oczywiscie stara
        legenda o 3 boginiach przeznaczenia.
        Tak wiec Morgan le Fay to bylaby Morgana Przeznaczenia.
    • nioszka Re: l'italiano x tutti :) 10.06.08, 12:29
      Ready, w wyborczej piszą, ze jak komuś zabrakło hiszpańskiego, można
      zamówić na infolinii albo www.
      • ready4freddy Re: l'italiano x tutti :) 10.06.08, 12:34
        ale gdzie na www, podrzucisz linka?
        • nioszka Re: l'italiano x tutti :) 10.06.08, 12:43
          serwisy.gazeta.pl/kolekcje/0,0.html
          potem se tam musisz dalej poklikać, ale do Italii nie wyślą chyba ;)
          musi isć do DG :D
          • ready4freddy Re: l'italiano x tutti :) 10.06.08, 12:49
            juz znalazlem tu: prenumerata.agora.pl/seria.asp?KP=AZD
            tak, do DG, claro que si :)
            • nioszka Re: l'italiano x tutti :) 10.06.08, 13:07
              nno, ja dziś kupiłam włoski na płytce, jutro i pojutrze słowniki,
              ciekawe ile to jest warte..
              • ready4freddy Re: l'italiano x tutti :) 10.06.08, 13:13
                tez jestem ciekaw, bo "mamma mia" tez kupila. ponoc slowniki hiszpanskie fajne
                na oko, no i solidnej firmy (Langenscheidt, zgadza sie?)
                cena w kazdym razie przystepna :)
                • nioszka Re: l'italiano x tutti :) 10.06.08, 13:19
                  aha, hiszpański nawet chyba tańszy 3,99 a l'italiano 4,99,
                  langenscheidt w rzeczy samej. tylko mój kulawy komp nie odtworzy mi
                  nic, muszę kiedyś sesję językową u brata i bratowej zrobić :)
                  • tygrys2112 Re: l'italiano x tutti :) 10.06.08, 13:37
                    Ze słowników sieciowych polecam ten: wordreference.com/
                    koniugacje, całe zwroty, a w angielsko-włoskim nawet całe zdania.
                    jest zarówno hiszpański jak i włoski. we włoskim zdarzały się drobne
                    błędy, ale generalnie jest bardzo dobry.
                    • tygrys2112 Re: l'italiano x tutti :) 10.06.08, 13:42
                      Z innych wielojęzycznych wpadł mi w oko jeszcze ten, bo jeden z
                      moich znajomych miał w opisie zdanie po szwedzku i chciałam się z
                      nim koniecznie rozprawić (z tym zdaniem znaczy się) :)

                      lexin2.nada.kth.se/swe-eng.html
                      • dakota77 Re: l'italiano x tutti :) 10.06.08, 14:53
                        tygrys2112 napisała:

                        > lexin2.nada.kth.se/swe-eng.html

                        O, ja tez polecam ten slownik, wiele razy z niego korzystalam:-)
                    • ready4freddy Re: l'italiano x tutti :) 10.06.08, 13:45
                      wordreference jest swietny, uzywam go non stop :) we wloskim sa tez definicje
                      (tzn. przekierowuje na odpowiednia strone slownika wloskiego).
                      aha, dla fajerfoksiarzy i fajerfokserek :) mozna dodac sobie wordreference jako
                      wyszukiwarke (na pasku u gory):

                      mycroft.mozdev.org/download.html?name=wordreference&sherlock=yes&submitform=Search
                      • tygrys2112 Re: l'italiano x tutti :) 10.06.08, 13:58
                        no cóż, w takim razie zainstaluję też firefoxa... że też na avancie
                        nie działa :/
                        • ready4freddy Re: l'italiano x tutti :) 10.06.08, 15:58
                          ale moze szkoda zachodu, Tygrysie? nie wiem, co to avant, ale jesli ma "tabs",
                          to mozesz zawsze miec otwarty w tle slownik, i juz :)
                          • tygrys2112 Re: l'italiano x tutti :) 10.06.08, 16:02
                            no w sumie tak :) tylko że muszę przeskakiwać z zakładki do zakładki
                            i wpisywać adres. jak bym miała na stronie głównej, to otworzyłabym
                            wyszukiwarkę i od razu mogę sprawdzać. wiem, że to już szczyt
                            lenistwa, ale jednak :D
                            • ready4freddy Re: l'italiano x tutti :) 10.06.08, 16:06
                              no to sobie ustaw WR jako strone startowa :)
                              • tygrys2112 Re: l'italiano x tutti :) 10.06.08, 16:13
                                nie, bo google też mi się czasem przydaje ;)
    • ready4freddy Re: l'italiano x tutti :) 10.06.08, 15:16
      o, jeszcze mi sie przypomnialo: creatura to po wlosku "stworzenie" (tzn. nie
      jest to koniecznie obrazliwe, pies czy kot to tez creatura :) albo bestia -
      bestia to zwierze, np. "pies z goraca wywiesil jezyk, povera (biedna) bestia" :)
      • dakota77 Re: l'italiano x tutti :) 10.06.08, 15:19
        No to analogiczne jak creature po angielsku i z beast w pierwotnym znaczeniu.
        • anutek115 Re: l'italiano x tutti :) 10.06.08, 15:29
          A to jeszcze przytoczę mojego szwagra, okazuje się kopalnią anegdotek,skarb, nie
          czlowiek.
          Moją siostrę na początku jej nauki języka włoskiego strasznie rozsmieszyło
          zdanie (teraz przepraszam znajacych włoski, ja nie znam i będę pisac na czuja):
          "Una cosa d'affare, una cosa normale", co zdaje się, oznacza "jedna rzecz do
          zrobienia, jedna zwykła rzecz", a przez joannę zostało przetłumaczone: "Jedna
          koza do zrobienia, jedna zwyczajna koza". Szwagier patrzył zdumiony, jak siostra
          chichotała, wytłumaczono mu, czemu chichocze, i od tej pory on tez zacząl używać
          słowa "cosa" w "stylu polskim", wywołując zdumione spojrzenia rodaków...
          • ready4freddy Re: l'italiano x tutti :) 10.06.08, 15:41
            a, z koza to teza tak mamy :) tzn. kolezanka Rosjanka i ja :) koza nam sie
            kojarzy z koza, naturalnie :)
            moje najlepsze, a raczej najbardziej pocieszne skojarzenia to:
            - marmellata di pesca - to jest konfitura/dzem z brzoskwin. ale na poczatku
            mojej nauki przerazilo mnie to i zdumialo, bo wyobrazilem sobie marmellata di
            pesce, czyli "z ryb" :)
            - acquavite - tutaj to juz nie pamietam, jak to bylo pisane, w kazdym razie
            chodzi o wode zycia (tak podaje wiki) albo "wode" z winorosli (vite to
            winorosl). mnie sie skojarzylo ze.. srubkami, bo sruby w liczbie mnogiej to viti
            :) co zreszta nie jest takie do konca glupie... jest taka grappa z Sardynii,
            nazywa sie "Filu e ferru", czyli "drut zelazny". myslalem, ze taka mocna, ale
            chodzi o tradycje bimbrownicza i zelazny drut, ktorym oznaczano miejsce ukrycia
            w ziemi baniakow :)
          • ready4freddy Re: l'italiano x tutti :) 10.06.08, 15:44
            da fare, anutku :) da fare, czyli do zrobienia :) d'affare to di affare, co w
            tym przypadku nie ma wiekszego sensu, ale d'affari to cos zwiazane z biznesem
            (uomo d'affari - biznesmen). bo affari to nie afery, tylko interesy :)
            • anutek115 Re: l'italiano x tutti :) 10.06.08, 19:07
              A widzisz, ja kombinowałam z francuskim (i jeszcze z błędem, zdaje się, mój
              francuski jest zardzewiały do cna).
              Marmelatta di pesca mnie się skojarzyła z marmoladą z pestek :-).
              • ready4freddy Re: l'italiano x tutti :) 10.06.08, 21:39
                lepsza z pestek niz z ryb, tak czy inaczej :) wyobrazilem sobie jakas paste ze
                sledzi, nie wiem czemu :)
                • idomeneo Re: l'italiano x tutti :) 10.06.08, 23:16
                  ready4freddy napisał:

                  > wyobrazilem sobie jakas paste ze sledzi, nie wiem czemu :)

                  przypomniała mi się narodowa szwedzka potrawa czyli zgniły śledź - długo
                  myślałam, że to jakieś żarty, ale oni faktycznie to jedzą
        • iwoniaw Re: l'italiano x tutti :) 10.06.08, 15:34
          No, to akurat ma i w polskim odpowiednik (w sensie rdzenia znaczeniowego) w
          "kreacji" (czyli (s)tworzeniu) i - już raczej dziś nieużywanym - "bestiariuszu"
          (w sensie spisu/opisu zwierząt). Ładne, klasycznie z łaciny ;-) etymologie wzięte.
        • ready4freddy Re: l'italiano x tutti :) 10.06.08, 15:45
          rzeczywiscie, po angielsku tez :) zupelnie o tym nie pomyslalem :) furry
          creatures :)
      • tygrys2112 Re: l'italiano x tutti :) 10.06.08, 15:34
        u nas bufon to zarozumialec :), a buffone to rozśmieszacz, clown :)
        konfident u nas - zdrajca; confidente to zaufana osoba, przyjaciel.
        to też ma odbicie w angielskim. w ogóle angielski i włoski mają
        sporo wspólnego.

        najlepsze jest, że nasze no = tak, a włoskie no = nie :D
        • iwoniaw Konfident - o nienie 10.06.08, 15:40
          > konfident u nas - zdrajca

          O nienienie - protestuję: konfident u nas znaczy dokładnie _tajny_
          współpracownik, a dalsze konotacje rodem z IPN są zdecydowanie wtórne

          > to też ma odbicie w angielskim. w ogóle angielski i włoski mają
          > sporo wspólnego.

          A to tak naprawdę dlatego, że - poprzez francuski - do angielskiego dostała się
          masa słów romańskich (mających najczęściej jeszcze w łacinie źródłosłów) i ilość
          słownictwa romańskiego w tym skądinąd jednak germańskim języku jest jakaś
          ogromna (nie pamiętam ile % dokładnie, ale pamiętam, że dużo).
          • tygrys2112 Re: Konfident - o nienie 10.06.08, 15:46
            raczej nie przez ipn, bo z tego co wyczytałam w Wikipedii, ipn
            istnieje dopiero od 1999, w mowie potocznej zdarza się "Ty
            konfidencie!", nawet w "killerze" gdzieś tam padło (a "Killer" jest
            z 1997).
            • iwoniaw :-) 10.06.08, 15:51
              To taka przenośnia była ;-) - podejrzewam, że nieciekawe konotacje ma to
              określenie (no i sama profesja) w naszym pięknym języku co najmniej od czasów
              zaborów. Bo u nas jakoś tak przez kilkaset lat współpraca z władzą = współpracy
              z wrogiem i pewnie trochę wody upłynie, zanim się coś tu zmieni w sferze
              językowej...
              • tygrys2112 Re: :-) 10.06.08, 15:58
                Przy dzisiejszych upałach przenośnie trudno mi wychwytywać ;) A
                wczoraj było jeszcze gorzej...
                Raczej mało prawdopodobne, żeby nastąpił odwrót od tego znaczenia -
                w Kopalińskim jest odnotowane, że konfident miał kiedyś to pierwotne
                znaczenie, ale uległo ono zmianie, www.slownik-
                online.pl/kopalinski/2A4CF1A48337F51DC12565E90040C761.php. Slowa w
                starych znaczeniach raczej rzadko wracają do użytku...
    • idomeneo Re: l'italiano x tutti :) 10.06.08, 20:09
      drodzy italianiści, czy słówko 'cantuccino' oznacza coś jeszcze oprócz
      ciasteczka z Toskanii? Moja włoska koleżanka zamieściła w portalu
      społecznościowym zdjęcie swojego synka z podpisem "American Cantuccino and
      pacifier (ciuccio)" i jestem ciekawa, czy to taka pieszczotliwa metafora.
      • ready4freddy Re: l'italiano x tutti :) 10.06.08, 20:41
        prawde mowiac nie mam pojecia :) dla mnie to tylko ciasteczko, za to pyszne
        (zwlaszcza z vin santo, tym likierem do maczania w nim cantuccini :)
        spodziewalem sie jakiegos rozjasnienia na wiki, ale nawet pochodzenie nazwy
        cantuccio nie jest wyjasnione. it.wikipedia.org/wiki/Biscotti_di_Prato
        • idomeneo Re: l'italiano x tutti :) 10.06.08, 20:46
          no właśnie na zdjęciu widać, że chłopczyk trzyma ciuccio, natomiast nie ma
          żadnego ciasteczka, więc pomyślałam, że może on sam jest tym "amerykańskim
          biszkopcikiem".
          • ready4freddy Re: l'italiano x tutti :) 10.06.08, 21:05
            moze cantuccino mialo zastapic cookie, ze takie male i slodkie? :) bo cantuccini
            to przeciez takie ciasteczka w sam raz do cookie jar :)
            • idomeneo Re: l'italiano x tutti :) 10.06.08, 21:09
              bardzo możliwe, zwłaszcza, że mały łobuz wygląda tak, że ma się go ochotę
              schrupać :)
    • idomeneo coś na poprawę humoru 11.06.08, 05:28
      nie wiem, czy znacie The Fast Show - to ich skecz z parodią programu
      informacyjnego w nieistniejącym języku. Boutros Boutros-Ghali :)
      youtube.com/watch?v=ctaszjeaDK0
      • ginestra Re: coś na poprawę humoru 11.06.08, 13:20
        Bardzo fajna ta parodia :) - język też :D
        Jakoś tak optymistycznie nastawieni są ci panowie do materii, którą przekazują
        ;) - naśladują nawet takie niby nieformalne wymiany zdań między prezenterami,
        które są też w prawdziwych takich programach. :) I jaka sympatyczna prognoza
        pogody :)
        Ja ich nie znałam wcześniej, a widzę, że you-tube podaje więcej takich filmików.
        Dzięki Idomeneo!
        • idomeneo Re: coś na poprawę humoru 11.06.08, 13:38
          cieszę się, że Ci się podobała :) i pozdrawiam z mojego środka nocy!
          • nioszka słownik 11.06.08, 15:17
            ten dzisiejszy, reklamują że jest tam nowoczesne słownictwo i zwroty
            potoczne, hm, zobaczymy :D
            bardzo intersujący jest słowniczek kulinarny na końcu, aż się chce
            tego popróbować... takie spumone, fonduta czy ghiacciolo :)
            • ready4freddy Re: słownik 11.06.08, 16:15
              fonduta to bardzo dobry serek, taki do fondue, albo w formie topionej na miesku,
              w Dolinie Aosty tak robia (valdostana to sie nazywa, od Valle d'Aosta) :)
              spumone to cos, co sie pieni, a ghiacciolo to cos lodowatego - ale nie mam
              pojecia, co to.. a nie, spumone to chyba ciasto takie puszyste, zgadlem? :)
              • nioszka Re: słownik 11.06.08, 16:46
                spumone wg słownika to taki deser-pomieszane lody z bita śmietaną z
                dodatkiem kandyzowanych owoców i orzechów
                ghiacciolo-rodzaj sorbetu-mix wody i syropu miętowego lub owocowego
                • ready4freddy Re: słownik 11.06.08, 17:42
                  aha :) a rodzaj sorbetu z lodu i syropu to granita :)
                  • idomeneo Re: słownik 11.06.08, 18:19
                    zawsze podziwiałam ludzi, którzy umieją wciągnąć kubełek granity przez rurkę,
                    nie zatykając jej natychmiast
                    • nioszka Re: słownik 12.06.08, 09:08
                      wertowałam wczoraj trochę ten słownik, z naciskiem na kulinaria i
                      kilka rzeczy budzi moje zdumienie:
                      il tordo- sorry, ale je się drozdy???
                      uccelli (hyhyh :D)-małe ptaszki z rożna o ile pamiętam (nie mam tu w
                      pracy słownika)-jakież to ptaszki się je?
                      o gatunkach ryb nie wspomnę, niektóre nazwy widziałam pierwszy raz w
                      życiu, ale ja za dużo ryb ogólnie nie jadam, więc może sie nie znam
                      • ready4freddy Re: słownik 12.06.08, 09:25
                        strasznie wyrafinowany ten slownik... ale z tymi drozdami to prawda. poszukalem
                        i znalazlem. poluja i zjadaja. i tych ptaszkow to troche jest, wlasnie takich
                        nieduzych. niekoniecznie z rozna.
                        ale gdyby nie ten Twoj slownik, w zyciu bym sie pewnie o tym nie dowiedzial :)
                        • nioszka Re: słownik 12.06.08, 09:32
                          no,gdyby nie ten mój słownik sama bym nie wiedziała :D
                          zobaczymy, jakie niespodzianki kryją się w dzisiejszym polsko-
                          włoskim...
                        • nighthrill jedzenie w różnych kulturach 12.06.08, 10:18
                          Że się tak wetnę w ciekawą językową dyskusję z moim etnologicznym gadaniem :) -
                          smak to w ogóle jest sprawa wyłącznie kulturowa. Nie ma tak, że coś jest
                          obiektywnie dobre, smaczne i nieobrzydliwe i będzie smakowało zarówno Eskimosom,
                          jak i Brazylijczykom i Norwegom. Poczucie obrzydzenia na samą myśl o jakimś,
                          naszym zdaniem dziwnym, jedzeniu, które jedzą przedstawiciele innej kultury (jak
                          np. te wspomniane już zgniłe śledzie) wiąże się z tabu kulturowym na tę właśnie
                          rzecz (no nie wiem, dla nas np. tabu są owady i pewne rodzaje zwierząt, a
                          Eskimosi żują sobie na surowo gałkę oczną ryby i przeżywają kulinarną rozkosz:)).
                          Nawet w obrębie samej Europy te zakresy tego, co "dobre" bardzo się różnią.
                          Ostatnio gościłam w holenderskim domu mojej przyjaciółki, i przy kolacji rozmowa
                          zeszła na to, co je się w Polsce. Ze zdziwieniem reagowali na wieść, że je się
                          np. buraki, a już kapusta kiszona czy wszelkie kiszonki to według nich produkty
                          po prostu obrzydliwe, zepsute. I jak można zostawiać mleko, żeby skisło?:)

                          Też mnie zdziwiło, że Włosi jedzą drozdy i inne małe ptaki, nigdy o tym nie
                          słyszałam. Może znacie jakieś inne przykłady tego, co się je np. we Włoszech
                          (żeby było zgodnie z wątkiem) lub w innych krajach, a w Polsce uważamy to za
                          obrzydliwe, niejadalne?
                          I czy jeżdżąc po świecie lub żyjąc w obcej kulturze spotkaliście się z czymś, do
                          czego nie mogliście się przyzwyczaić...bo, no właśnie, bo co? Bo wychowaliście
                          się na czym innym?:)
                          • mmoni Re: jedzenie w różnych kulturach 12.06.08, 10:41
                            To jest temat na burzliwy Offtopic w nowym wątku, o którego nieczytanie uprasza
                            się wegetarian. Ale nie trzeba nawet w tym celu wyjeżdżać z kraju. Ile
                            forumowiczek i forumowiczów jada i lubi flaki i czerninę (żeby nie był zupełny
                            OT, to drugie danie popularne w Wielkopolsce), a ilu odrzuca od tych potraw?
                            Kiedyś na innym forum był prześmieszny wątek, w którym chłopak pytał o to, jak
                            się zachować, kiedy na pierwszej wizycie u przyszłych teściów teściowa wyjeżdża
                            z flakami, a jemu się robi słabo na sam dźwięk nazwy.
                            • dakota77 Re: jedzenie w różnych kulturach 12.06.08, 11:13
                              Ha, czerniny nigdy nie probowalam i nie odwazylabym siew. Dobrze zrobione
                              flaczki moge zjesc, ale moj maz nie tknie zadnych prodrobow. A ja np. lubie
                              watrobke z cebulka, ale jezeli juz ja jem to sama:-)

                              Co do ptaszkow we Wloszech, tez o tym nie wiedzialam, ale nie jestem tym o tyle
                              zaskoczona, ze na Malcie, gdzie wloskie wplywy sa silne, praktycznie nie ma
                              ptakow- mieszkancy z upodobaniem strzelaja do nich, wlasnie w celach
                              kulinarnych. Zdarzalo mi sie na spacerze znajdowac luski po mysliwskich nabojach.
                              • ready4freddy Re: jedzenie w różnych kulturach 12.06.08, 11:58
                                o tej Malcie to kiedys czytalem, i wlasnie dlatego mnie to dziwi - nie
                                wspominano o podobnych polowaniach we Wloszech (bo chodzilo bodaj o kampanie
                                przeciwko temu obyczajowi).
                                • nioszka Re: jedzenie w różnych kulturach 12.06.08, 12:14
                                  nieno, boska jest nazwa bigosu (macie tam naprawdę cos takiego R4f?)-
                                  piatto di crauti, carne e funghi con aggiunta di prugne secche e
                                  spezie cotti insieme- to jest chyba łopatologicznie wytłumaczone co
                                  wchodzi w skład samego bigosu?
                                  • ready4freddy Re: jedzenie w różnych kulturach 12.06.08, 14:03
                                    kiedy wlasnie nie mamy :) to _jest_ lopatologicznie wyjasnione, "potrawa z
                                    kapusty, miesa i grzybow z dodatkiem suszonych sliwek i przypraw, gotowanych
                                    razem" :)
                                    tutaj ogolnie uzywa sie niewiele kapusty, a juz na pewno nie kiszonej - chociaz
                                    np. w Gorycji (glupio jakos brzmi ta polska nazwa, ale niech bedzie) w regionie
                                    Friuli-Wenecja Julijska robi sie zupe "jota", przypominajaca nasz kapusniak.
                                    tyle, ze to troche Austria, a troche Slowenia :) moja mama nie mogla uwierzyc w
                                    ten brak kapusty, dopoki sama nie poszla na lokalny targ i co prawda kapuste
                                    znalazla, ale sprzedajaca zapytal" Polka, tak? czy Rosjanka?" :DDD

                                    wracajac do ad remu - to chyba raczej dla Wlochow to tlumaczenie bigosu, niz
                                    odwrotnie :)
                                • ginestra Re: jedzenie w różnych kulturach 13.06.08, 11:55
                                  Niesamowite z tym jedzeniem ptaków we Włoszech (i na Malcie). Ja również nie
                                  wiedziałam o tym.

                                  No proszę, a kiedyś koleżanka, która w dzieciństwie mieszkała we Włoszech,
                                  opowiadała mi, że włoskie dzieci bardzo się zdziwiły kiedy mama ją zawołała na
                                  obiad i ta moja koleżanka powiedziała im, że musi już iść i dzieci zapytały ją
                                  co będzie miała na obiad i odpowiedziała (tzn. przetłumaczyła dosłownie z
                                  polskiego), że gołąbki. Mówi, że dzieci były w szoku, bo wyobraziły sobie
                                  ugotowane gołębie i pytały ją jak jej rodzina na te gołębie poluje i je
                                  przyrządza. Musiała im wtedy wytłumaczyć łopatologicznie co to za potrawa. :)

                                  A więc były zdegustowane tą wizją... - ale może miały na myśli: "drozdy, to co
                                  innego, ale żeby gołębie podwórkowe łapać i jeść?" :D

                                  Wczoraj nie mogłam wchodzić na forum cały dzień, to sobie dziś uzupełniam co
                                  napisaliście i widzę, że fajne i ciekawe rzeczy! :)
                                  Pozdrawiam!
                                  • ready4freddy Re: jedzenie w różnych kulturach 13.06.08, 12:08
                                    dowcip w tym, ze wg tego co znalazlem w sieci, "drozdy przyrzadza sie podobnie
                                    jak golebie" :) w kazdym razie drozy sprzedaje sie na peczki (mazzetti), taki
                                    peczek to 8 sztuk, 40 euro na Sardynii i prawdopodobnie sporo wiecej na
                                    kontynencie - tak wyczytalem. czyli sporo, naprawde sporo.
                                    • uccello dosmażane po polsku 14.06.08, 11:10
                                      Nie mogłam się zdecydować, gdzie dać te linkę, ale zdecydowałam ,że
                                      ten właśnie wątek dla "żądnych wiedzy" będzie najlepszy
                                      www.tvn24.pl/-1,1553512,wiadomosc.html
                          • ready4freddy Re: jedzenie w różnych kulturach 12.06.08, 14:17
                            wlasciwie to nic takiego nie przychodzi mi do glowy, tzn. cos naprawde
                            obrzydliwego. zdarzaja sie jakies podroby, ale i w Polsce byly mi obrzydliwe. a
                            do owocow morza juz sie przyzwyczailem. i niektore lubie, tzn. skorupiaki sa
                            pyszne, od krewetki koktajlowej po languste i homara, osmiornice sa bardzo
                            dobre, natomiast pozostalych "gumiakow" nie znosze (kalmary, matwy i inne
                            drobniejsze stwory, typu totano), tudziez mieczakow - zadne tam ostrygi czy
                            inne, tzn. wiem, ze niektore sa smaczne, ale nie lubie, odrzuca mnie zapach.

                            natomiast niektore zestawienia sa oryginalne dla nas, ale bynajmniej nie
                            obrzydliwe. konkretnie sery + konfitury owocowe (sery twarde, nie jakies
                            twarozki) i najwiekszy szok, tzn. lardo con miele. lardo to.. hmmm, sloninka
                            bedzie najblizej. sam tluszczyk :) (wlasnie sprawdzilem, i owszem, slonina). w
                            cieniutkich plasterkach i z miodem. naprawde dobrze sie to komponuje :)

                            cos, co niekoniecznie kazdemu przypasuje to jeszcze bagna caoda z Piemontu, cos
                            jak sos, z anchois, czosnku i czegos tam, w czym macza sie surowe warzywa, jak w
                            fondue. niezle :)

                            ale zeby jakies wyjatkowe obrzydlistwa... to nie :)
                            • nioszka Re: jedzenie w różnych kulturach 12.06.08, 14:28
                              no, dla mnie flaki, płucka czy inne serca to też obrzydlistwo, mimo
                              iż nie jadłam nigdy :P jedynie z wątróbką nie mam problemów.
                              Jakoś nie miałam okazji zasmakować kuchni włoskiej, jeszcze mnie tam
                              żaden study tour ani urlop nie zawiały :D
                          • idomeneo Re: jedzenie w różnych kulturach 12.06.08, 16:33
                            nighthrill napisała:

                            > smak to w ogóle jest sprawa wyłącznie kulturowa. Nie ma tak, że coś > jest
                            obiektywnie dobre, smaczne i nieobrzydliwe

                            tutaj na forum są ludzie, którzy na pewno dużo lepiej się znają na różnych
                            chińskich kuchniach niż ja (Ding_yun?), ale wydaje mi się, że sporo restauracji
                            przyprawia swoje potrawy "pod zachodnie podniebienie" i kontakt z wersjami
                            oryginalnymi może być zaskakujący. Mnie kiedyś koleżanka z Tajwanu zabrała na
                            dim sum, taki niedzielny śniadanioobiad, do knajpy prowadzonej dla Azjatów, a
                            nie dla Amerykanów i bardzo to było ciekawe. Miałam takie zupełnie przesterowane
                            wrażenia: kisielowato, tłusto, niesłono, to co brałam za kapustę okazało się
                            flaczkami, trochę jak potrawy z innej planety. I to nie jest tylko kwestia
                            samych smaków, ale też chyba konsystencji, do jakich nie jesteśmy przyzwyczajeni
                            - że na przykład zupa się ciągnie.

                            > naszym zdaniem dziwnym, jedzeniu, które jedzą przedstawiciele innej > kultury
                            (jak np. te wspomniane już zgniłe śledzie) wiąże się z tabu

                            te śledzie też są tak naprawdę nie są zgniłe (tylko sfermentowane), ale tak
                            właśnie wyglądają dla postronnych. To jest zresztą dla mnie całkiem miły
                            przykład dystansu do samego siebie i nieprzejmowania się, bo o tych rzekomo
                            zgniłych rybach usłyszałam najpierw od podśmiewającego się gościa z Finlandii,
                            ale potem znajomy Szwed z dumą i uciechą potwierdził.

                            A, no i polskie kwaśne mleko ("zepsute mleko" jak mawiał mój kolega) to jest też
                            coś odrzucającego dla Amerykanów - ale kefir już jest ok.
                            • lezbobimbo Re: jedzenie w różnych kulturach 12.06.08, 18:56
                              Mie od dziecinstwa obrzydzaja wszystkie polskie podroby, wnetrznosci
                              typu cynaderki, flaczki, watróbki oraz rzeczy gotowane na krwi czyli
                              kaszanka i czernina.
                              Teraz jestem wegetarianka, wiec obrzydza mnie absolutnie wszystko
                              miesne w kazdej kulturze :)

                              Sfermentowane zywnosci w Skandynawii to przysmaki bardzo
                              staronordyckie, dzisiaj spotykane (oprócz tego sledzia szwedzkiego)
                              glównie na skansenach czyli Wyspach Owczych i Islandii.. n.p. zgnila
                              glowa owcza, zakopana w ziemi na pare miesiecy.. brrr

                              Jesli ktos chce, to moge pociagnac watek o dziwnych skandynawskich
                              smakach (dla polskiego podniebienia dosc specyficzne).




                              • idomeneo Re: jedzenie w różnych kulturach 12.06.08, 19:08
                                czytałam kiedyś, że te kuchnie, gdzie się wykorzystuje różne podroby, jak
                                polska, czy włoska, rozwinęły się często w miejscach, gdzie mięso było rarytasem
                                i trzeba je było spożytkować do ostatka. Stąd też z kolei te amerykańskie steki
                                i burgery to wynik tego, ze czego jak czego, ale wołowiny u cowboyów raczej nie
                                brakowało.
                                • anutek115 Re: jedzenie w różnych kulturach 13.06.08, 09:57
                                  Mój najdroższy rzymski szwagier na widok zsiadłego mleka
                                  zareagował "po amerykańsku" słowem, oznajmił, że zepsutego pic nie
                                  będzie. Tak samo powiedział o kiszonych ogórkach, ale tu sprawa się
                                  skończyła tak, że spróbował jednak i odtad zawsze przed jego
                                  przyjazdem trzeba było zapas dla siebie robić i ukrywać gdzieś w
                                  czeluściach lodówki, bo było wiadomo, że jak Stefano dopadnie, to
                                  zeżre każde ilości.
                                  A jesli chodzi o opis bigosu, to pół wigilijnej wieczerzy
                                  spędziliśmy sporzadzając takie własnie opisy. Stefano brał każdą
                                  potrawe na widelec (lub łyżkę) , pytal co to jest, powtarzał z
                                  nabożeństwem "kutia" (albo "bigos", albo "pierogi") i następnie
                                  trzeba mu bylo wymienić wszystkie składniki potrawy (opis bigosu
                                  musiał wygladać identycznie), dopiero wtedy szwagier raczył
                                  kosztować. zazwyczaj poprzedzając konsumpcję słowem "strano!"
                                  (dobrze piszę? "dziwne" miałam na myśli). Ale bigos został potem
                                  jego "numero uno", ze o pierogach z grzybami nie wspomnę.
                              • ginestra Re: jedzenie w różnych kulturach 13.06.08, 11:47
                                lezbobimbo napisała:

                                > Jesli ktos chce, to moge pociagnac watek o dziwnych skandynawskich
                                > smakach (dla polskiego podniebienia dosc specyficzne).

                                Prosimy, prosimy!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka