wushum Re: Narzekalnia i pocieszalnia 11.03.09, 23:55 Narzekalnia: chce mi się wyć. bardzo. Pocieszalnia: ? Odpowiedz Link
lezbobimbo Re: Narzekalnia i pocieszalnia 12.03.09, 01:30 wushum napisała: > Narzekalnia: chce mi się wyć. bardzo. > Pocieszalnia: ? W te dyrdy zaprzestan sluchania Kapeli, wlacz sobie cos bardziej radosnego i mniej fatalistycznego ;> Zbyt jasne wlosy to ja nazywam "balejaz domowy/wlasnej roboty" ;) Odpowiedz Link
wushum Re: Narzekalnia i pocieszalnia 12.03.09, 12:05 Obawiam się, że to nie wina Kapeli:) Nazwa zbyt jasnych włosów bardzo udana. Pozdrawiam Odpowiedz Link
paulina.galli Re: Narzekalnia i pocieszalnia 12.03.09, 16:56 Pocieszalnia: Obroniłam dzis prace na Studiach podyplomowych _ Urbanistyka i Gospodarka przestrzenna :) Nie chwaląc sie na 5 :) I nie wspominajac ze kosztowało mnie to pare siwych włosów, pare obgryzionych z nerwów paznokci i pare nie przespanych nocy oraz min. 1 wrzód żołądka :) Odpowiedz Link
nessie-jp Re: Narzekalnia i pocieszalnia 12.03.09, 17:17 > Pocieszalnia: Obroniłam dzis prace na Studiach podyplomowych _ Urbanistyka i > Gospodarka przestrzenna :) > Nie chwaląc sie na 5 :) Chwal się! Masz czym! Ja bym się chwaliła, i ciebie też chwalę z całego serca :) Gratulacje! Odpowiedz Link
onion68 Re: Narzekalnia i pocieszalnia 12.03.09, 17:24 Paulino! Gratulacje i miłego świętowania :-))) Odpowiedz Link
onion68 Re: Narzekalnia i pocieszalnia 12.03.09, 17:29 Hmm... chyba mi zeżarło posta, więc jeszcze raz: Paulino! Gratulacje i miłego świętowania :-))) Odpowiedz Link
dakota77 Re: Narzekalnia i pocieszalnia 12.03.09, 18:34 Paulino, wielkie gratulacje!:) Odpowiedz Link
szprota Re: Narzekalnia i pocieszalnia 12.03.09, 19:49 Brawo, Paulinko! Serdecznie gratuluję! Odpowiedz Link
kaliope3 Re: Narzekalnia i pocieszalnia 12.03.09, 23:03 Gratulacje! Zdecydowanie jest się czym chwalić! Odpowiedz Link
slotna Re: Narzekalnia i pocieszalnia 12.03.09, 17:52 Zdechl mi kroliczek :( Byl malutki, moja mama przywiozla go tydzien ze sklepu na odchowanie - za wczesnie zostal odsadzony, duze kroliki nie pozwalaly mu jesc, wiec wychudl okropnie. U nas sie odpasl blyskawicznie i plan byl taki, zeby go zostawic, bo byl bardzo fajny, kical sobie radosnie i lazil za mna, bawil sie - taki wyjatkowo towarzyski krolik. No i niestety wczoraj wieczorem sie rozchorowal, odwodnil i wlasnie padl. Siedze sama w domu i pochlipuje, zostalam wlasnie po to, zeby go poic lekarstwem, niestety nic to nie dalo. -- Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy. Odpowiedz Link
dakota77 Re: Narzekalnia i pocieszalnia 12.03.09, 18:33 Ojwj, bardzo mi przykro:( Biedny krolczek i biedna Slotna:( Odpowiedz Link
wushum Re: Narzekalnia i pocieszalnia 12.03.09, 19:55 Szkoda króliczka, ale teraz biega sobie po lepszych polankach, wcina rajską trawkę i rajskie marchewki, no i ma mnóstwo przyjaciół króliczych i nie tylko. Nie martw się. Ściskam. Odpowiedz Link
slotna Re: Narzekalnia i pocieszalnia 12.03.09, 23:45 Dzieki za pocieszenie, dziewczeta. Juz sie ogarnelam, ale przyznaje, ze kiedy mama wrocila z pracy wczepilam sie w nia z lkaniem, niegodnym mojego wieku. Bardzo przykre to bylo :( -- Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy. Odpowiedz Link
paulina.galli Re: Narzekalnia i pocieszalnia 13.03.09, 11:37 Dziekuje ogromnie wszystkim :):):) A że w przyrodzie nic nie ginie to musi tez byc i narzekalnia : padł mi komputer (domowy). Teraz z pracy pisze. Totalnie:/ Najprawdopodobniej jednak padł system operacyjny (vista) a nie "bebechy" Dzis sie okaże - prosze o trzymanie kciuków zebym odzyskała dostęp do sieci :):):) Odpowiedz Link
dakota77 Re: Narzekalnia i pocieszalnia 12.03.09, 22:36 Narzekalnia: mam na cos silna alergie i twarz w czerwone plmy, buu:( Pocieszalnia: chyba nie zdazylam sie pochwalic, ze pare dni temu kupilismy juz bilety do NYC na maj. Teraz jeszcze musimy tylko kupic bilety stamtad na Antigue i rajskie plaze z bialym piaseczkiem nasze:) Odpowiedz Link
wushum Re: Narzekalnia i pocieszalnia 15.03.09, 00:03 Narzekalnia: hehe, zauważyłam, że moje pocieszanie się jest mało efektywne, jako, że pocieszam się oglądając smutne filmy, albo snując refleksje nad nie-wesołymi tematami...chyba jedyną tragiczną bohaterką jakiej nie lubię, jest :) dzielna Gabriela Pocieszalnia: Nie muszę w przyszłym tygodniu robić czegoś, czego nie chciałam :), no i mam pod ręką truffle czekoladowo-toffe:D /polecam, ale trzeba uważać, żeby nie pożreć wszystkich na raz/. Odpowiedz Link
szprota Re: Narzekalnia i pocieszalnia 15.03.09, 00:28 A po co uważać? Ja tam uwielbiam pożerać wszystkie naraz :) Odpowiedz Link
wushum Re: Narzekalnia i pocieszalnia 15.03.09, 00:35 Brat pożarł, podobno cierpienia żołądkowe tak mu dały popamiętać, że obecni omija truffle szerookim łukiem. Odpowiedz Link
paulina.galli Re: Narzekalnia i pocieszalnia 15.03.09, 00:47 Pocieszalnia: komputer naprawiony :) Odpowiedz Link
szprota Re: Narzekalnia i pocieszalnia 15.03.09, 14:59 Pocieszalnia: właśnie odbyłam przemiłą rozmowę z Paulinką :) oraz obejrzałam wreszcie "Charliego i Fabrykę Czekolady" - i jestem zachwycona. Narzekalnia: chwilowo brak <jupi!> Odpowiedz Link
lutecja4 Re: Narzekalnia i pocieszalnia 15.03.09, 19:08 gratulacje dla Pauliny i kondolencje dla Slotnej narzekalnia-maloletni sasiad wrocil zza granicy i popala z kolegami na klatce schodowej-nie dosc,ze smierdzi,to jeszcze pety rzucaja na ziemie-co robic? pocieszalnia-moj byly jakos chyba nie moze mnie zapomniec,co wrednie poprawia mi humor :)) no i pogoda byla dzis piekna,a ja z nadejsciem wiosny jakos szczupleje Odpowiedz Link
szprota Re: Narzekalnia i pocieszalnia 15.03.09, 21:16 lutecja4 napisała: narzekalnia-maloletni sasiad wrocil zza granicy i popala z kolegami na klatce schodowej-nie dosc,ze smierdzi,to jeszcze pety rzucaja na ziemie-co robic? Hmmm... Opieprzyć jak beczkę od smoły? :> Odpowiedz Link
paulina.galli Re: Narzekalnia i pocieszalnia 15.03.09, 22:12 szprota - hehe :)ja ci troszke ponarzekałam do słuchawki i powyżalałam się , mam nadzieje ze wytrzymałas :):):) Odpowiedz Link
jota-40 Re: Narzekalnia i pocieszalnia 16.03.09, 08:38 Narzekalnia: grypa i wszystko, co się z tym łączy. Pocieszalnia: nie muszę sprzątać ;). Nie muszę też załatwiać, dzwonić, biegać, chodzić, umawiać się i przybywać punktualnie ;). Odpowiedz Link
onion68 Re: Narzekalnia i pocieszalnia 16.03.09, 15:19 Joto! A możesz czytać? (czasami ból głowy przeszkadza)Jeśli tak, ciesz się grypą - jak ja bym chciała przeczytać te kilkanaście zaczętych jednocześnie książek. Niemniej, lekkiego przebiegu i szybkiego wyzdrowienia życzę :-) Odpowiedz Link
szprota Re: Narzekalnia i pocieszalnia 16.03.09, 23:03 paulina.galli napisała: > szprota - hehe :)ja ci troszke ponarzekałam do słuchawki i powyżalałam się , > mam nadzieje ze wytrzymałas :):):) Ej, to ja narzekałam! :P Poza tym zawsze do usług pod tym względem :) Odpowiedz Link
jota-40 Re: Narzekalnia i pocieszalnia 17.03.09, 10:22 Dzięki, Onion ;) - owszem, teraz już by się miło czytało, ale niestety - po czterech dniach chorowania muszę dziś ruszyć do boju i trzęsę się na samą myśl o wyjściu z domu (dla tych, którzy tego nie widzą przez okno: w W-wie deszcz ze śniegiem, zawieja, ziąb i ohyda). Pocieszalnia: tak czy owak, mogę jeszcze trochę posiedzieć w domu, może pogoda marcowo się odmieni?... Idę poczytać ;)) Odpowiedz Link
wushum Re: Narzekalnia i pocieszalnia 17.03.09, 19:02 Narzekalnia: nie ma już nic, wszystko się skończyło Pocieszalnia: być może ten koniec, jest początkiem wspaniałej przygody, zwanej nowym lądem życia? Odpowiedz Link
szprota Re: Narzekalnia i pocieszalnia 17.03.09, 19:18 Na pewno tak. Jak kończy mi się jedno pięterko ptasiego mleczka, zaczynam następne. I tak próbuję ze wszystkim :) Odpowiedz Link
onion68 Re: Narzekalnia i pocieszalnia 17.03.09, 20:47 Wushum, wszystkiego najlepszego na nowej drodze życia :-) Odpowiedz Link
kaliope3 Re: Narzekalniaaaa 23.03.09, 00:11 No to ja Wam ponarzekam-wróciłam dziś z przewspaniałego urlopu-horroru. Drugiego dnia pobytu złapałam grypę żołądkową, następnego dnia mąż,kolejnego córka.Potem już tylko ze skręcającymi się trzewiami doglądaliśmy małej, która miewała 2 godziny ataków mdłości w nocy z rzężeniem i konwulsjami.Oczywiście siedzenie w pokoju hotelowym i inne przyjemności zapewnione. Pocieszeniem może być jedynie to,że jak tylko mogłam się wreszcie wyprostować to poszłam sobie do hotelowej siłowni żeby choróbsko ostatecznie z siebie wycisnąć i rozentuzjazmowałam się do jednego fajnego przyrządu. Chyba sobie kupię karnet i będę nadal chodzić. Aha, no i ten pobyt trochę jednak kosztował a i urlop przeleciał w piękny sposób.Eh... Odpowiedz Link
paulina.galli Re: Narzekalniaaaa 23.03.09, 12:52 Narzekalnia: U mnie jedna wielka D.U.P.A (przepraszam ze tak brzydko piszę :)) ale inaczej się tego nie da określić. W sferze prywatnej - ciągłe niesnaski , fochy, wkurzenia (nie ukrywam że głównie moje), no ogólnie mam ochotę tym wszystkim pieprznąć ... W pracy - jeszcze gorzej , to już równia pochyła, zmieniło się dużo, są przetasowania,nerwowy okres, mam dość tych ludków totalnie, na sam ich widok warczę. W dodatku mamy mocno nerwową atmosferę i praktycznie non stop się na siebie wydzieramy, walimy drzwiami i wyzywamy od najgorszych. Niedługo nie wytrzymam i wyjdę (i nie wrócę) wrrrrrr......... szlag! Odpowiedz Link
onion68 Re: Narzekalniaaaa 23.03.09, 15:43 paulina.galli napisała: > Narzekalnia: > U mnie jedna wielka D.U.P.A (przepraszam ze tak brzydko piszę :)) ale inaczej s > ię tego nie da określić. > W sferze prywatnej - ciągłe niesnaski , fochy, wkurzenia (nie ukrywam że główni > e moje), no ogólnie mam ochotę tym wszystkim pieprznąć ... > > W pracy - jeszcze gorzej , to już równia pochyła, zmieniło się dużo, są przetas > owania,nerwowy okres, mam dość tych ludków totalnie, na sam ich widok warczę. > W dodatku mamy mocno nerwową atmosferę i praktycznie non stop się na siebie wyd > zieramy, walimy drzwiami i wyzywamy od najgorszych. > Niedługo nie wytrzymam i wyjdę (i nie wrócę) > wrrrrrr......... szlag! Faktycznie, brzmi nieciekawie, ale przecież sinosoida... sinusoida! Czyli za chwilę wszystko będzie po prostu dobrze. A ja też se ponarzekam - chyba to wiosna sprawia, że wszystkie moje upiory i szkielety zaczynają wyłazić z szafy :-( Odpowiedz Link
szprota Re: Narzekalniaaaa 23.03.09, 20:23 Oj, oj. Jak dupa, to jeszcze nie tak źle, dupę da się przerobić na tragiczny krwawy kotlecik, dupa jest szlachetna i mnóstwo zastosowań ma! Przesilenie, nic tylko przesilenie. Zaraz będzie trochę cieplej, trochę jaśniej i może lepiej? Odpowiedz Link
paulina.galli Re: Narzekalniaaaa 23.03.09, 20:33 No wiem ze przesilenie , wiem :) Ale i tak chce zmienic prace (oby nie z deszczu pod rynnę :)) Odpowiedz Link
kaliope3 Re: Narzekalniaaaa 23.03.09, 22:32 A w kraju ojczystym, w jednym "uzdrowisku"na Dolnym Śląsku. O tej porze roku to chyba nie warto jeździć w takie strony Odpowiedz Link
sowca Re: Narzekalniaaaa 23.03.09, 22:52 A jak przesilenie trwa bezustannie już od dawna, to co? Kiedyż będzie ta wiosna wreszcie? (oczywiście mówiąc metaforycznie, bo klimatycznie to ma przyjść w sobotę). Odpowiedz Link
szprota Re: Narzekalniaaaa 23.03.09, 23:11 Jeśli to coś pomoże, to ja nie wiem. I też nie wiem, na ile rzutuje na mój ogląd mój stan jakiejś takiej stagnacji, a na ile tak jest, ale ostatnio sporo osób mi mówi, że ma dość, jest zdołowana, znużona, zrezygnowana. Może coś w pogodzie i tej zimie przedłużającej się paskudnie. W zeszłym roku miałam już kilkadziesiąt km na liczniku, a w tym cały czas mi za zimno, by znieść rower z półpiętra. Odpowiedz Link
mamapodziomka Re: Narzekalniaaaa 24.03.09, 15:55 No to juz niech sie przesili, bo tez laze na rzesach. I tez bym juz na rower poszla, nawet mi go niemalz odebral od naprawiaczy (samo go byl zepsul, zreszta). I jeszcze mi nowiutka Polyanna obciera ramiona, jak robie cos na kompie, o! Odpowiedz Link
paulina.galli Re: Narzekalniaaaa 24.03.09, 18:09 dakota ! wspieam ja tez mysle o zmianie pracy (juz od prawie 2ch lat :)) wiec całkiem mozliwe ze niedługo tez poprosze o trzymanie kciuków POCIESZALNIA: Chłopina mi sie jakis miły zrobił ,(chyba ostatni atak sząłu jaki zaprezentowałam go wystraszył :)) ale i tak go zabije i zakopie w ogródku :) (czyimś - bo swojego nie mam :)) Odpowiedz Link
mamapodziomka Re: Narzekalniaaaa 25.03.09, 15:06 No powiedzmy, ze dojrzalam i jestem w trakcie sie ostanikowywania ;) Po pierwsze jestem jakas podtabelkowa i z 11 stanikow, ktore przyszly, 10 okazalo sie za duze. I jeszcze mi dziecko przy mierzeniu takiego za duzego full cupa powiedzialo - bua, mama to wyglada kosz-mar-nie! A Polynna mnie drapie, troche, ale drapie, moze jak dranice wypiore to zmieknie ;) A 2 Change ze stacjonarnego sa w porzadku, ale jakosc taka srednia, dlugo nie pozyja.... O i facet mi sie uswiadomil i nie dosc, ze sie babom na plecy gapi, to jeszcze usilowal nawrocic kolezanke w pracy i ona sie teraz na niego dziwnie patrzy ;) Tyle w tym dobrego, ze nie skapi na zakupy stanikowe i wlasnorecznie mi wyczyscil szuflade ze starych ;) Odpowiedz Link
onion68 Re: Narzekalniaaaa 25.03.09, 16:32 A mnie drapie różowa Darcey, ale poza tym jest fajna. Komplet wygląda tak... retro. Właściwie, drapie tylko czasami. Pocieszalnia: przynajmniej coś mnie drapie, skoro nie ktoś (po pleckach) :-D Odpowiedz Link
szprota Re: Narzekalniaaaa 25.03.09, 20:05 z moją Polly przestrzeliłam się w miseczce, hula mi po nich wiatr. Ale nie sprzedaję, może przytyję albo mi co zmigruje. Ja z trzynastu staników mam z pięć dobrych. Reszta jest już za luźna albo przymała w michach. Odpowiedz Link
onion68 Re: Narzekalniaaaa 26.03.09, 09:27 Ja mam 9 i powoli myślę o przejściu na 30F - chociaż wszystkie Freye są idealne, to już Panache i Kalyani tylko dość dobre. Albo jednak powoli zaczynam migrować albo nieco tyć (błagam, nie). Odpowiedz Link
melmire rozmowa w sprawie pracy 24.03.09, 13:45 Moja pierwsza w nowym zawodzie. Dzis o 17-ej. Wyjde o 15h30 bo to jednak 15km rowerem, wole byc przed czasem i poczekac. Mam mdlodsci ze strachu, wrazenie ze wszystko zapomnialam, ogolnie, horror. Prosze o wsparcie :) Odpowiedz Link
kebbe Re: rozmowa w sprawie pracy 24.03.09, 14:32 Trzymam kciuki melmire! I duchowo solidaryzuję się z dotkniętymi przesileniem... Btw:czy u Was też dzisiaj śnieg i deszcz padają poziomo?!? Odpowiedz Link
melmire Re: rozmowa w sprawie pracy 24.03.09, 14:46 Ha, nie, u mnie slonce i 13 stopni :) glupia temperatura na rower albo sie zgrzeje, albo zmarzne, o byciu eleganck Odpowiedz Link
dakota77 Re: rozmowa w sprawie pracy- ja tez 24.03.09, 15:14 Trzymam kciuki:) Przy okazji wyznaje, ze sama mam jutro rozmowe i tez bardzo sie boje. Prosze o wsparcie:) Odpowiedz Link
szprota Re: rozmowa w sprawie pracy- ja tez 24.03.09, 19:17 W takim razie chwytam kciuki i za Ciebie! Odpowiedz Link
onion68 Re: rozmowa w sprawie pracy- ja tez 24.03.09, 19:35 > Przy okazji wyznaje, ze sama mam jutro rozmowe i tez bardzo sie boje. Prosze o > wsparcie:) No pewnie, że trzymam :-) Odpowiedz Link
kkokos narzekalnia 24.03.09, 20:26 narzekalnia: pracuję w firmie międzynarodowej podlegającej właśnie zmianom organizacyjnym i teraz mam trzech (!!!) szefów: - merytorycznego (jeszcze go nie zatrudnili, więc nie wiadomo, co się będzie działo w moim obszarze merytorycznym w drugiej połowie roku, a powinnam już to wiedzieć), - organizacyjnego (wróg, ale od lat znany i obłaskawiony, czyli mam się czym pocieszyć:))) - i technicznego, czyli odpowiedzialnego za moje narzędzie pracy (które przygotowywane jest do moich potrzeb, ja je tylko wykorzystuję, nie mając dostępu do "wnętrza"). techniczny jest węgrem i bardzo słabo mówi po angielsku <ikonka walenia głową w mur, powtórzona wielokrotnie>. spróbujcie dogadać się z węgrem kiepsko znającym angielski na tematy techniczne, które dla was też są czarną magią... macie jakieś rady na opornego węgra? Odpowiedz Link
sowca Re: narzekalnia 24.03.09, 22:34 Kkokos, moja grupa miała ostatnio zajęcia właśnie z Węgrem, mówiącym słabo po angielsku i usiłującym przedstawić zarys rozwoju teorii wymiany (w różnorodnych perspektywach teoretycznych). Wszysxy zgodnie wytrzeszczali oczy, kiwali głowami, potwierdzali każde zdanie, robiąc mądre miny :P może to jest jakiś sposób. albo nauczyć się węgierskiego, innego wyjścia nie widzę. Ewentualnie porozumiewać się pismem obrazkowym? Odpowiedz Link
kkokos Re: narzekalnia 25.03.09, 20:35 zarys rozwoju teorii > wymiany (w różnorodnych perspektywach teoretycznych). już czuję do ciebie głęboki szacunek :) > wytrzeszczali oczy, kiwali głowami, robiąc mądre miny :P odpada, porozumiewamy się mailem :) czyli, kurka wodna, nic mnie przed lekcjami węgierskiego nie uratuje.... help! (napisałabym to po węgiersku, ale znam tylko jedno słowo: szerelem, a ono chyba nie pasuje, bo to znaczy miłość) :( Odpowiedz Link
sowca Re: narzekalnia 25.03.09, 22:05 Ach, mailem... No to pismo obrazkowe, rysować, skanowac i wysyłac :P Odpowiedz Link
mamapodziomka Re: narzekalnia 26.03.09, 10:26 Zaprzyjaznic sie ze zrzutem ekranu i czerownym koleczkiem jako znacznikiem ;) Mozna uzywac tez strzaly w dowolnym zarowiastym kolorze ;) Na oko sporo da sie na kompie zrobic, kiedys z szefowa instalowalysmy dosc skomplikowane oprogramowanie na Windowsie w jezyku, ktorego zadna z nas nie znala ;) I dalo sie, na zasadzie "to bylo chyba to drugie od gory w trzecim menu", ale dalysmy sobie rade ;) Odpowiedz Link
melmire Re: rozmowa w sprawie pracy- ja tez 24.03.09, 20:46 U mnei wszystko poszlo dobrze, mam widoki na prace! wiec mam nadzieje ze i z toba bedzie podobnie :) Odpowiedz Link
kaliope3 Re: rozmowa w sprawie pracy- ja tez 24.03.09, 20:50 Gratuluję! A za Dakotę trzymam kciuki! Odpowiedz Link
alitzja w sprawie prac wszelakich 24.03.09, 20:59 Gratuluję, trzymam kciuki i sama intensywnie rozmyślam nad zmianą pracy, bo szefa mam... ekhm... upiornego (mało powiedziane). Narzekalnia: nie mogę zwalczyć powszechnego nawyku zrzynania wypracowań z neta. Dzieciaki dobrze wiedzą, że ZAWSZE podejrzane prace googlam, że dostają jedynki bez prawa poprawy (za to z obowiązkiem zaliczenia) - i niczego to nie zmienia. Właśnie dzisiaj otrzymałam w 24-osobowej klasie 6 takich prac (aby było prościej - ze trzy są identyczne). Pocieszalnia: nie muszę za to ich sprawdzać, pisać recenzji (których i tak nikt nie czyta), poprawiać błędów i na siłę znajdować czegoś pozytywnego w steku bzdur;-) Odpowiedz Link
mmoni Re: w sprawie prac wszelakich 24.03.09, 21:26 Alitzjo, ja mam do czynienia ze zrzynaniem prac licencjackich i magisterskich z neta. Odpowiedz Link
sowca Re: w sprawie prac wszelakich 24.03.09, 22:30 Ja też. Bezustannie, na każdych, bezwzględnie każdych zajęciach, słyszę z ust kazdego wykładowcy mrożące krew w żyłach opowieści o tych, którzy próbowali zrzynać z neta prace licencjackie, magisterskie, a i doktorska się trafiła! Detal, że niektóre historyjki się powtarzają, i za każdym razem ów wykładowca twierdzi, że to jemu osobiście się taka historia trafiła :D Dostaję takiej paranoi, że przysięgam sobie na klęczkach, że swoją przyszłą pracę licencjacką wygoogluję zdanie po zdaniu, żeby się upewnic, że aby na pewno nie ma tego w necie! Odpowiedz Link
melmire arf :( 24.03.09, 23:02 Wlaczam MSN i co widze w opisie kumpla? tez postuluje do tej samej firmy :( wiecej niz jednej osoby raczej nie wezma. Ja bylam pierwsza, on ma rozmowe dopiero jutro. Moje szanse sie zmniejszaja, a nawet jesli ja "wygram " to troche mi bedzie glupio :/ Odpowiedz Link
dakota77 Re: rozmowa w sprawie pracy- ja tez 24.03.09, 21:04 O, to super:). Obym i ja miala dobre wiadomomosci:) Odpowiedz Link
kebbe Re: rozmowa w sprawie pracy- ja tez 25.03.09, 09:00 Trzymam kciuki dakoto. A Ty, melmire nie martw się tak sytuacją, c'est la vie ;) Ja kibicuję Tobie nadal i wierzę,że kto pierwszy ten lepszy! Kolega w razie czego gdzie indziej się załapie. Odpowiedz Link
dakota77 Re: rozmowa w sprawie pracy- ja tez 25.03.09, 13:43 Dokladnie, nie ma sie co zamartwiac kolega. Ja juz po rozmowie, w poniedzialek mam przyjsc do firmy na rekonesans i kon kretne rozmowy, mam nadzieje, ze sie nie zniecheca;-). Dzieki za trzymanie kciukow! Odpowiedz Link
melmire Mam prace! 25.03.09, 19:04 Zaczynam w poniedzialek, jestem dumna i blada (ze stresu). Na razie 3 tygodnie okresu probnego, obym okazala sie dobrym nabytkiem :) Odpowiedz Link
dakota77 Re: Mam prace! 25.03.09, 20:17 P{isalam gdzies ponizej, ze mam przyjsc w poniedzialek i zobaczyc, czy robota mim pasuje, a gora jak rozumiem bedzie ogladala mnie. Potem mamy pogadac o konkretach:). No zobaczymy:). Brzmi to swoja droga jak dzien probny w sklepie, ale praca innego typu. Duuzo bardziej stresujaca. Odpowiedz Link
melmire Re: Mam prace! 26.03.09, 00:58 Zdradz co robisz? Ja bede robic implanty do kregoslupow :) Gorzej ze dzisiaj kumpel ma w opisie MSN "czekam na odpowiedz" (z firmy). A ja jutro podpisuje kontrakt, na razie na okres probny :) Odpowiedz Link
dakota77 Re: Mam prace! 26.03.09, 08:45 O, implanty brzmia ciekawie. Ja po paru latach robienia innych rzeczy probuje sie wkrecic z powrotem do TV:) Odpowiedz Link
onion68 Re: Mam prace! 26.03.09, 09:25 Gratulacje i trzymam za obustronną satysfakcję w pracy (Twoją i pracodawcy). Odpowiedz Link
mamapodziomka Re: Mam prace! 26.03.09, 10:27 Gratulacje i zycze przyjemnych 3 tygodni :) Odpowiedz Link
ding_yun Re: Mam prace! 26.03.09, 10:40 Melmire, szczerze gratuluję! Co do kolegi - cóż, takie jest życie. Niech Ci to przypadkiem nie przesłania radości z sukcesu :))) Odpowiedz Link
wushum Re: Narzekalnia i pocieszalnia 26.03.09, 11:49 Narzekalnia: robię w domu u rodziców za stróża totalnego remontu łazienki, roboty się przedłużają, zamówiony prysznic nie istnieje, bo w fabryce nie zrobili i nie wiadomo, kiedy zrobią, poruszanie się po mieszkaniu graniczy z cudem, pył opanował wszystko, koszty nagle okazały się wyższe, wszystko jest białe i chrzęści, przedwczoraj nie było prądu i latałam po schodach w dół i na górę /a to 10 piętro/, jak ktoś mi mówi o pluskaniu się w wannie, mam ochotę gryźć... nie słyszę nawet co myślę, bo kują wytrwale, lub wiercą. Pocieszalnia: wyjść mogę wieczorem, odetchnąć powietrzem bezkurzowym, brat nocuje u dziewczyny, więc nie muszę spać na podłodze:D...to chyba tyle. Acha, wieczorami widuję mojego kota, który wyłazi z tapczanu, jak roboty ustają i gada z pretensją w głosie, potem, przez kilka godzin, a nawet da się nieco pogłaskać po zakurzonym futrze. Słowem, proste, niewysublimowane radości /np jak poproszę i odczekam, to mogę siusiu zrobić!/. Odpowiedz Link
onion68 Re: Narzekalnia i pocieszalnia 26.03.09, 12:11 Narzekalnia: robię w domu u rodziców za stróża totalnego remontu > łazienki, roboty się przedłużają, zamówiony prysznic nie istnieje, > bo w fabryce nie zrobili i nie wiadomo, kiedy zrobią, poruszanie się > po mieszkaniu graniczy z cudem, pył opanował wszystko, koszty nagle > okazały się wyższe, wszystko jest białe i chrzęści, przedwczoraj nie > było prądu i latałam po schodach w dół i na górę /a to 10 piętro/, > jak ktoś mi mówi o pluskaniu się w wannie, mam ochotę gryźć... nie > słyszę nawet co myślę, bo kują wytrwale, lub wiercą. > Pocieszalnia: wyjść mogę wieczorem, odetchnąć powietrzem > bezkurzowym, brat nocuje u dziewczyny, więc nie muszę spać na > podłodze:D...to chyba tyle. Acha, wieczorami widuję mojego kota, > który wyłazi z tapczanu, jak roboty ustają i gada z pretensją w > głosie, potem, przez kilka godzin, a nawet da się nieco pogłaskać po > zakurzonym futrze. Słowem, proste, niewysublimowane radości /np jak > poproszę i odczekam, to mogę siusiu zrobić!/. Współczuję, nienawidzę remontów. Odpowiedz Link
jota-40 Re: Narzekalnia i pocieszalnia 26.03.09, 13:06 Ooo, ja też współczuję gorąco!... Generalny remont mieszkania przeżyłam pół roku temu, horror. Z mojego doświadczenia wynika, że płaci się ZAWSZE ok. 30 % więcej, niż w planowanym kosztorysie, brud koszmarny, co gorsza - prowizorka po wszystkim trwa wiekami (nadal mam połowę rzeczy w kartonach, już niemal zapomniałam, co tam jest ;))). Odpowiedz Link
wushum Re: Narzekalniaaaaa 26.03.09, 22:44 Aaaa! To koszmar i wygląda, że będzie trwał dwa razy dłużej. A w sobotę i niedzielę, nawet o "siusiu" nie będzie można pomarzyć, albo czeka nas wyjazd do domku na wsi na weekend, gdzie będzie upiornie zimno, a nagrzeje się kiedy będziemy wyjeżdżać z powrotem, plus otwieranie rur, "spuszcznanie wody" żeby nie zamarzła...yyyy! Prysznic wcięło, a bez niego roboty całej nie zrobią. Rodzina wieczorami odgraża się, co powie panom rano, na temat ich powolnej pracy, nagłych nowych kosztach itp...a kiedy przychodzi co do czego, panowie robią z rodziną co chcą, my jeszcze dziękujemy, potem oni urywają się z roboty wcześniej, a tu nagłe przebudzenie, jak to daliśmy się znowu omotać i my im jutro powiemy...a potem jest jak zwykle. Ja mogę tylko pilnować, wdychać kurz i milczeć pokornie, bo inaczej irytacja rodziny skupia sie na mnie:) Yyyyy! Pewnie niedługo zabraknie kafelków, albo coś równie miłego się wydarzy. Ewentualnie ja tu kogoś zamuruję...chwilowo cierpliwie zbieram kroplę do kropli, a co będzie później...niechcę nawet myśleć. Ueeee! A moja przyjaciółka uzbierała kasę i pojechała na miesiąc do swojego nowego faceta /którego jej wskazałam jako wartościowego chłopa/ i będą się szlajać po Anglii! A ja na koniec remontu, w ramach wdzięczności, usłyszę od rodziny, czemu nie masz jeszcze pracy? Odpowiedz Link
mamapodziomka Wyjatkowo pozytywnie 27.03.09, 15:37 Jest piatek i za chwile zmyje sie do domu. Okazalam sie kompatybilna z Kragla Kaska (co prawda rowniez jednak zupelnie niekomaptybilna z Panachem) i z Masqueradkami, wiec wczoraj ilosc moich pasujacych stanikow zwiekszyla sie o 4 sztuki. Reszta wroci grzecznie do brastopu, ale moje doswiadzcenie w kwestii stanikowej wzroslo niepomiernie. Wiem, ze troche mam duzo tych stanikow jak na poczatek, ale mi luby kazal pasujace i ladne zostawiac, wiec sie przeciez nie moge sprzeciwiac. Trudno jak mi sie zmienia wymiary to bede kupowac na nowo, a na te co mam teraz wymyslilam chytry plan ;) Jest piatek i nie przeraza mnie nawet wizja pyjama party, ktore urzadza dzisiaj moja pociecha ;) Zreszta najgorsza robote odebrania ich z zerowki odwala tata, wiec spoko ;) Odpowiedz Link
szprota Re: Narzekalnia i pocieszalnia 29.03.09, 15:37 Rozpiszę to sobie w tym wątku, bo spadło na mnie takie nieoczekiwane, i muszę to rozgryźć. Przeniesiono mnie w pracy do innej sekcji; z sekcji korespondencji do sekcji reklamacji. NEGATYWY 1. Nikt mnie nie spytał o zdanie, a I don't like the idea that I'm not in control of my life . 2. Będzie kupa roboty z przewagą kupy: a) dużo więcej liczenia: Szprot nie lubi liczyć b) dużo bardziej odpowiedzialne decyzje: postanowienie sekcji reklamacji zakańcza drogę postępowania na linii klient - operator, następnym krokiem już jest sąd lub UKE. c) nie będzie można sobie pozwolić na wpadnięcie w rutynę: każdy przypadek jest inny i wymagający analizy POZYTYWY 1. Nie jest to jedyna rzecz, na jaką jestem bezsilna, więc trza się pogodzić i wyciągnąć z tego to, co najlepsze (no i nie tylko mnie to spotkało, hej, hej, hej, inni mają jeszcze gorzej!) 2. Będzie interesująco! a) może się przekonam do liczb i wyrobię w sobie wewnętrzną dyscyplinę ;) b) zawsze mogę zasięgnąć konsultacji w sprawie decyzji, a wsparcie będzie większe niż w przypadku korespondencji c) i znakomicie, bo to pobudzi moje szare komórki i nie skapcanieję 3. Zamiast okropnie groźnej szefowej będę mieć miłego konkretnego szefa. A bezpośredni przełożony, którego lubię chyba nawet bardziej, niż wypada, zostaje :) 4. Nie będzie weekendowych dyżurów i będzie łatwiej o urlop w lipcu, a ja muszę w lipcu do Gdyni 5. Zgram się z dziewczynami z tej sekcji, a z tymi z dotychczasowego zespołu jakoś mi nie szło Podsumowując: mogło być gorzej, mogło padać. Dam radę. Poza tym jadę zaraz na bra-fitting party z moimi przyjaciółkami, zaś na wieczorne szprocie superkino mam Gilberta Grape'a albo Czekoladę. Jeszcze nie wiem. Odpowiedz Link
ding_yun Re: Narzekalnia i pocieszalnia 29.03.09, 18:56 Przez swoją głupotę i nieuwagę wpakowałam się w dość poważne kłopoty na uczelni. Nie wiem, czy cokolwiek tu może pomóc i czy cokolwiek się może obrócić na lepsze więc w sumie nie wiem, po co pisać. Pocieszalni chwilowo brak. Odpowiedz Link
wushum Re: Narzekalnia i pocieszalnia 30.03.09, 11:56 Remont remont remont. Miał trwać do tamtego piątku, obawaiam się, że potrwa do przyszłego. Facet który robi remont, po raz kolejny wykazuje się niesłownością. Wczoraj kiedy szliśmy spać o 3 rano dziś usłyszałam od brata, że powinnam jednocześnie szukać pracy i umawiać się na rozmowy - ciekawe jak i kiedy /i to w innym mieście/. Szlag mnie trafi, jestem na granicy wytrzymałości. Cały weekend słuchała pomstowania rodziców na "robociarza" - oczywiście nie przy nim. Dziś rano dwie godziny słodko sobie z nim gruchali! Zaśmiewali się wszyscy, że dziś to już dostępu do łazienki w ogóle nie będziemy mieli, chociaż umówione było inaczej...chce mi się kląć rozgłośnie. A jak tylko coś powiem, to właśnie mnie się dostanie za wszystkie irytacje remontem. Yyyy! Wysmagałabym kogoś pejczem po białych plecach. Albo zwiała do Australii. Byle dalej. Próba pocieszenia: w piątek pospacerowałam, byłam na wystawie kumpla, spotkałam wielu znajomych, poznałam kogoś ciekawego, a potem nocą wracałam z innym kumplem do domu pieszo przez uśpione miasto, dyskutując nad życiem. A teraz wracam do remontu :[ Odpowiedz Link
wushum Re: Narzekalnia i pocieszalnia 03.04.09, 22:48 To znowu ja:) Narzekalnia: poza długą listą, wkurza mnie jeden "kumpel". Niesamowicie. Mam szczerą ochotę obrazić go raz, a skutecznie, bo mam dość jego huśtawek nastrojów /podobno to my baby je mamy/. To on ma nastrój na rozmowy, ale tylko takie, które niczego nie poruszą, żeby się nie emocjonował za bardzo, to jak się do niego odezwie, brak nastroju, zależy mu podobno na kontakcie, ale ja mam dość ganiania za wahnięciami. W ogóle, ostatnio trafiam na rozmemłanych, niesłownych narcyzów. Może to zmęczenie po morderczym remoncie, ale czasem mam ochotę nie przywiązywać się do nikogo i niczego, nie pomagać, nie wspierać i żeby mi tak nie zależało na innych, bo to wszystko często wygląda jak jedna wielka ułuda. Moja ułuda. Na dodatek mam migrenę. Pocieszalnia: upiorny remoncik zakończony, skręciłam szafki, poinstruowałam majstra jak złożyć prysznic, uprzątnęłam, pomogłam powiesić...ale tylko szafkę i zezwolono mi "wybyć". Jestem w swoim wynajmowanym pokoiku i żrę bułkę smarowaną suto zielonym pesto:) to jest moja pocieszalnia. Odpowiedz Link
onion68 Re: Narzekalnia i pocieszalnia 03.04.09, 23:07 > Pocieszalnia: upiorny remoncik zakończony, skręciłam szafki, poinstruowałam > majstra jak złożyć prysznic, uprzątnęłam, pomogłam powiesić...ale tylko szafkę > i > zezwolono mi "wybyć". Jestem w swoim wynajmowanym pokoiku i żrę bułkę smarowaną > suto zielonym pesto:) to jest moja pocieszalnia. Gratuluję zakończenia gehenny i smacznego :-) Odpowiedz Link
wushum acha 03.04.09, 22:54 No i nierozważnie wydałam pieniądze na kurteczkę, za którą z pewnością zmyją mi głowę w domu. A tymczasem trza będzie popościć na konto kurteczki, chyba że wygram jakoś jakieś niespodziewane pieniądze:) Odpowiedz Link
onion68 Narzekalnia i pocieszalnia w jednym 03.04.09, 23:05 > No i nierozważnie wydałam pieniądze na kurteczkę, za którą z pewnością zmyją mi > głowę w domu. A tymczasem trza będzie popościć na konto kurteczki, chyba że > wygram jakoś jakieś niespodziewane pieniądze:) A ja znowu kupiłam stanik. Ale już naprawdę, naprawdę ostatni - tym razem sportowy, bo się złapałam za głowę, że w lepszych (technicznie) siedzę za biurkiem, niż biegam (stary, miękki triumph, cholernie szeroki w obwodzie - oczywiście 75). I poszczenie mnie czeka takoż. Odpowiedz Link
idomeneo Re: Narzekalnia i pocieszalnia w jednym 05.04.09, 14:19 ach Onion, natchnij mnie, jakie są dobre staniki do biegania? wiem, że powinny być "antyósemkowe", ale jakich mogą być marek konkretnie? Odpowiedz Link
onion68 Re: Narzekalnia i pocieszalnia w jednym 05.04.09, 18:49 Kupiłam firmy Shock Absorber, ale jeszcze nic nie mogę na jego temat powiedzieć, bo zamówiłam w piątek. Zasadzałam się na Royce'a za jedyne 14 funtów, ale ma niezbyt dobre opinie na stronie sklepu figleaves. Podobno freye także są skuteczne w swojej roli, ale w tej wersji sportowej... hm, nieładne. Mój jest czerwony i nie taki znów pancerny. Jak będzie za mały, dam córce (bo sportowe trzeba podobno brać numer lub półtora większe, wzięłam 30F, FF nie ma). Odpowiedz Link
idomeneo Re: Narzekalnia i pocieszalnia w jednym 05.04.09, 21:14 bardzo dziękuję za informacje :) Odpowiedz Link
nessie-jp Re: Narzekalnia i pocieszalnia w jednym 06.04.09, 20:23 > A ja znowu kupiłam stanik. Ale już naprawdę, naprawdę ostatni Hy, hy. Na pewno. Już wierzę... :P Ja obecnie jestem na etapie wymuszania zakupów bieliźniarskich na rodzinie. Bo skoro sama już nie mogę w żaden sposób usprawiedliwić kupna kolejnego stanika, to przynajmniej się wyżyję współczulnie, uczestnicząc w zakupach :) Odpowiedz Link
wushum Re: Narzekalnia i pocieszalnia 05.04.09, 16:10 Narzekalnia: lek na migrenę powoduje u mnie ciężką deprechę /jak zasysająca czarna studnia/, deprecha powoduje migreny, na migreny biorę lek, który powoduje chwilową poprawę samopoczucia /zarówno fizyczną jak i psychiczną/ a następnie, ponowną deprechę, jeszcze głębszą...i tak w kółeczko. Coraz bardziej w dół... Mobilizuję się tylko od czasu do czasu, dla innych. Pocieszalnia: niestety pocieszalnia mnie tylko smuci. Ps.:Wybaczcie smucenie. Odpowiedz Link
wushum Re: Narzekalnia i pocieszalnia 06.04.09, 20:25 Narzekalnia: No i dziś odezwał się ten, co miewa zmienne nastroje, zadzwonił do mnie, nagrał się na sekretarkę - dużo mętnego mówienia, żeby powiedzieć, że będzie na gg dziś. Na gg dowiedziałam się, że on nie ma czasu i wiecznie jest zmęczony, więc umówmy się, ale właściwie, to on nie ma kiedy... i w tym momencie jucha mnie zalała. Pożegnałam się raz na zawsze. Nie wiem czy to narzekalnia, czy pocieszalnia. Pocieszalnia: Byłam u fryzjera i nawet mogłam po tym wyjść z podniesioną głową, a nie przemykać pochylona między samochodami, zasłaniając facjatę, żeby dopaść domu i "coś z tym zrobić". Nastrojowo też lepiej, oby tak dalej. Odpowiedz Link
kaliope3 Re: Narzekalnia i pocieszalnia 07.04.09, 07:43 Oby! A to pożegnanie to na pewno dobry ruch, chociaż co ja tam wiem, tak naprawdę. Tak mi się jednak wydaje, może przez własne nastawienie Grunt żeby migreny nie wróciły! Odpowiedz Link
ding_yun Re: Narzekalnia i pocieszalnia 14.04.09, 14:41 To się raczej nie zalicza do narzekalni, ale nie chciałam zakładać nowego wątku. W odstępie kilku tygodni tragicznie zginęły dwie moje koleżanki z klasy z liceum. Miały po 21 lat. Właśnie dowiedziałam się o śmierci drugiej z nich. To zabrzmi nie jest odkrywcza teza, ale takie wydarzenia stawiają życie i codzienne problemy w innej perspektywie. Dlatego wciskam ten post w sam środek narzekalni remontowo-rodzinno-pracowo-egzaminacyjnej. Chciałam się tym z wami podzielić, bo jest mi bardzo smutno. Odpowiedz Link
onion68 Re: Narzekalnia i pocieszalnia 14.04.09, 15:04 Ding_yun, to smutne... Faktycznie, w innym świetle takie wydarzenia stawiają nasze narzekania powszednie, jednak twierdzę, że nie jest całkiem źle, że na co dzień o takich możliwych nieszczęściach nie pamiętamy. Zastanawiam się, czy jakiś przyzwoity poziom zaangażowania w codzienność byłby możliwy w moim przypadku przy takiej świadomości non stop. Odpowiedz Link
ding_yun Re: Narzekalnia i pocieszalnia 14.04.09, 15:18 Nie, nie, ja absolutnie nie namawiam do świadomości non-stop. Wtedy rzeczywiście nie warto byłoby nic planować, nic robić. Chodzi mi raczej - bo ja wiem - jakiś jeden moment oderwania się od spraw codziennych, złapanie dystansu, choćby tylko na chwilę. Odpowiedz Link
onion68 Re: Narzekalnia i pocieszalnia 14.04.09, 15:39 > Nie, nie, ja absolutnie nie namawiam do świadomości non-stop. Wtedy rzeczywiści > e > nie warto byłoby nic planować, nic robić. Chodzi mi raczej - bo ja wiem - jakiś > jeden moment oderwania się od spraw codziennych, złapanie dystansu, choćby tylk > o > na chwilę. Ja nie odebrałam tak, że namawiasz :-) Po prostu, pomyślawszy to, co Ty, zaczęłam dalej myśleć, że skłonność do pewnej bezrefleksyjności jest z jednej strony (ale tylko z jednej) darem dla człowieka, tak jak umiejętność zapominania. Nic odkrywczego, wiem, ale tak mi się zaczęło myśleć. Odpowiedz Link
wushum Re: Narzekalnia i pocieszalnia 16.04.09, 16:29 Współczuję i powiem, że w pewien sposób nawet rozumiem. Należy uważać, żeby nie nabrać poczucia winy i tym podobnych. Brzmi to może zimno, ale potem można całe życie mieć z tym problem. Patrząc przez "ten" pryzmat...żyje się zupełnie inaczej i na każdym kroku czuje swoją inność. Nie będę się rozpisywać. Ściskam wirtualnie prawicę. Pozdrawiam Odpowiedz Link
aganoreg Re: Narzekalnia i pocieszalnia 29.04.09, 20:57 Nareszcie znalazlam watek, w ktorym moge napisac, co mi lezy na watrobie. Otoz z uporem czytuje forum, nawet ujawnilam sie w Sylwestra ;) ale niestety, pisac czynnie z Wami nie moge :( N: Nie mialam Sprezyny. Omijalam (z duzym samozaparciem i w miare skutecznie) watki spojlerowe. Wypowiadac sie, jak wiadomo, nie moglam, przyjemnosci nie chcialam sobie zepsuc i okrutnie cierpialam. P: Mam! Sprezyne nabylam przy ostatniej wizycie w Polsce. Dawkuje ja sobie co wieczor, delektujac sie i czekajac na rewelacje. Skoro watek o wpadkach w Sprezynie ma kilkaset wpisow, to musze byc ostrozna :) N: I co z tego, ze mam, ze przeczytam, skoro juz wszystko opisane, przeanalizowane? Jak mam milczaco czytac albo pisac "ja tez" to wybieram to pierwsze. P: Ale jaka to bedzie frajda poczytac o Waszych przemysleniach i otwierac szeroko oczy na interpretacje, analizy i skojarzenia :) Dziekuje! P: Za namowa szanownych forumek weszlam na lobby biusciastych i okazalo sie, ze 5 minut drogi ode mnie jest sklep bravissimo. Jutro ide na dopasowanie stanika :D Odpowiedz Link
onion68 Re: Narzekalnia i pocieszalnia 29.04.09, 22:37 > P: Za namowa szanownych forumek weszlam na lobby biusciastych i okazalo sie, ze > 5 minut drogi ode mnie jest sklep bravissimo. Jutro ide na dopasowanie stanika Zazdroszczę Ci; miłego mierzenia i zakupów :-) Odpowiedz Link
aganoreg Re: Narzekalnia i pocieszalnia 29.04.09, 22:40 Dziekuje :) Jest to jeden z pozytywow zycia w Cambridge ;) Odpowiedz Link
yowah76 Re: Narzekalnia i pocieszalnia 30.04.09, 00:23 Aganoreg, masz sasiadke, chociaz dosc niewydarzona i bez biustu;) to ja;) Odpowiedz Link
yowah76 Re: Narzekalnia i pocieszalnia 30.04.09, 00:27 Jestem zla, sfrustrowana i nienazarta. Mam paranoiczne uczucie ze mnie zaraz lada moment zwolnia z roboty i ze wszyscy na mnie patrza krzywym okiem (chociaz zeby mnie zwolnili przed koncem wrzesnia to bym sie musiala bardzo oj bardzo starac; ale watpliwosci acz nieuzasadnione pozostaja). Ogolnie mi zle, najchetniej bym uciekla z tej calej emigracji a w dodatku w tej wsi nie ma gdzie chodzic na spacery bo albo orne pole albo autostrada... Odpowiedz Link
yowah76 Re: Narzekalnia i pocieszalnia 30.04.09, 00:31 A, glownie to jestem stara, brzydka i zdolowana, reszte by sie moze i dalo zniesc. Odpowiedz Link
kaliope3 Re: Narzekalnia i pocieszalnia 30.04.09, 07:52 Oj, Yowah biedna...Może rzeczywiście powinnaś wracać? Nie znam sytuacji,ale Ty się nienajlepiej tam czujesz już od jakiegoś czasu. W każdym razie na pewno powinnaś chyba, ot tak, sobie z kimś pogadać i zająć myśli czymś innym. Głupio to brzmi i banalnie,ale niczego mądrzejszego nie umiem wymyślić, a chciałabym żebyś się lepiej poczuła.Wysyłam dużo pozytywnej energii-może dotrze!(sama jej specjalnie nie posiadam ale w chwilach wyższej konieczności umiem wygenerować:) Odpowiedz Link
aganoreg Re: Narzekalnia i pocieszalnia 30.04.09, 09:39 Yowah to ja, Twoja sasiadka :) Nie mam pojecia, gdzie utknelas ani gdzie pracujesz. Daleko masz do Cambridge? Tutaj jest gdzie spacerowac. Jakie to dziwne, ale otoczenie naprawde wplywa na nastroj. Mnie sie udalo oswoic emigracje, Tobie tez sie uda. Pozdrawiam! I lece do pracy, chociaz mnie tez nie zwolnia tak latwo ;) Odpowiedz Link
yowah76 Re: Narzekalnia i pocieszalnia 30.04.09, 19:40 Utknelam w Sawston, to jest jakies ? z 10 km od centrum Cambridge na poludnie. I tu wokol sa pola, sztuczne nasadzane laski, pola, pola, autostrady i pola. Generalnie po Surrey gdzie mieszkalam wczesniej to plasko, nudno i nijak (tam takze mialam permanentnego dola ale w ladniejszym otoczeniu). Samo Cambridge obejrzalam powierzchownie i teraz zbieram sie zeby jakies muzea moze? Dni juz dluzsze i nie musze sie o 4 zwijac zeby przed noca do domu zajechac. A emigracja zre mnie juz czwarty rok i wcale sie nie przyzwyczajam, na szczescie duzo dluzej nie planuje. Odpowiedz Link
paulina.galli Re: Narzekalnia i pocieszalnia 30.04.09, 20:38 Narzeklania: Po długim weekendzie zrywam z facetem z którym jestem od ponad 2ch lat!!! Pocieszalnia : Po długim weekendzie zrywam z facetem z którym jestem od ponad 2ch lat!!! ps. nie to nie pomyłka - po prostu akkurat to zdarzenie mozna rozpatrywac w 2ch kategoriach: pozytywnej i negatywnej ps dwa: trzymajcie za mnie kciuki zebym faktycznie zerwała , bo ogólnie to ja go bardzo lubię i jestem do niego przywiazana - wiec może mi byc ciut trudno. Odpowiedz Link
onion68 Re: Narzekalnia i pocieszalnia 30.04.09, 21:09 > ps. nie to nie pomyłka - po prostu akkurat to zdarzenie mozna rozpatrywac w 2ch > kategoriach: pozytywnej i negatywnej Jak większość zdarzających się nam rzeczy :-) Paulino, trzymam kciuki za powodzenie planu i za to, żeby rzecz się okazała bardziej pozytywna niż negatywna. A może jeszcze to przemyśl... Odpowiedz Link
aganoreg Re: Narzekalnia i pocieszalnia 30.04.09, 21:23 Paulino, znam ten bol z autopsji i nie ma dobrego rozwiazania. Trzymam kciuki za dobra decezje. Odpowiedz Link
paulina.galli Re: Narzekalnia i pocieszalnia 30.04.09, 21:30 Dzieki. Pozytywne jest to ze w sumie jestem tak już zmęczona (nie wiem jak to dobrze okreslic - ale chyba "zmeczenie materiału" jest najlepsze) - ze nie umiem wykrzesać skrajnych reakcji - czyli smutku lub radości. Prawde mówiąc podejrzewam ze już po odczuje ulgę :)W najgorszym wypadku : mało mnie to wszystko ruszy. ps. jedyne co żałuje to to ze facet jest naprawde ciekawa osobowościa (i ma zalety :) i go lubie i nigdy mnie nie znudził :)) i gdyby tylko troszkę nad sobą popracował i poszedł na kompromis (jakikolwiek) to naprawde wiele wad bym zaakceptowała i było by nam fajnie. Niestety jest typem " jak masz ze mną i naszym związkiem problem to TWÓJ problem" i jest niereformowalny. A ja po prostu jestem juz zmęczona .... Odpowiedz Link
aganoreg Re: Narzekalnia i pocieszalnia 30.04.09, 21:39 Jaka szkoda, ze filmowe "zostanmy przyjaciolmi" w rzeczywistosci jest do niczego, prawda? Przynajmniej mnie sie takie rozwiazania nie sprawdzaja. Trzymaj sie! Odpowiedz Link
lezbobimbo Re: Narzekalnia i pocieszalnia 30.04.09, 21:40 To gratuluje konca meki oraz poczatku wolnosci :) Obys odzyla rychlo i wesolo! Odpowiedz Link
paulina.galli Re: Narzekalnia i pocieszalnia 30.04.09, 21:48 A , spoko Ja zawsze spadam na 4 łapy :) (i raczej nie przewiduje szlochania w poduszke ) ps. na Forum Humorum jest swietny watek "10 przypadkowych faktów o Tobie" forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=384&w=94683471 Polecam -ciekawe to - taka " mikro kozetka u wujka Freud'a (ja sie wpisałam ale prznaje ze poniewaz pisałam jako zalogowana osoba nie napisałam wszystkiego co mi przyszło do głowy, chyba musze jeszcze raz - jako anonim :)) Odpowiedz Link
szprota Re: Narzekalnia i pocieszalnia 01.05.09, 21:16 Paulinko: trzymam i gratuluję, bo taka decyzja wymaga odwagi (znam z własnego grzbietu, jak sama wiesz). Odpowiedz Link
ktos_taki1 Re: Narzekalnia i pocieszalnia 02.05.09, 08:46 paulina.galli napisała: > (...) trzymajcie za mnie kciuki zebym faktycznie zerwała , bo ogólnie to ja go bardzo lubię i jestem do niego przywiazana - wiec może mi byc ciut trudno. trzymam kciuki. za faceta. Odpowiedz Link
paulina.galli Re: Narzekalnia i pocieszalnia 02.05.09, 10:00 ktos_taki1 napisał: trzymam kciuki. za faceta. Niepotrzebnie. On sobie świetnie poradzi :) Odpowiedz Link
ktos_taki1 Re: Narzekalnia i pocieszalnia 04.05.09, 09:54 paulina.galli napisała: > Niepotrzebnie. On sobie świetnie poradzi :) oczywiście :) przecież (prawie) zawsze tak właśnie jest.. Odpowiedz Link
paulina.galli Re: Narzekalnia i pocieszalnia 02.05.09, 10:04 ps. ja zaś trzymam kciuki za wszystkich którzy próbują (nieudolnie) napisać coś "bardzo zabawnego" i uszczypliwego. I im się cholercia nie udaje. Może należało by pisać pod własnym nickiem? Odpowiedz Link
paulina.galli Re: Narzekalnia i pocieszalnia 02.05.09, 16:23 Narzekalnia : skręciłam nogę. W stopie . A konkretniej : w kostce. Wczoraj a dzis spuchło i boli :( Pocieszalnia: Nie umrę bo w trakcie skrecania towarzyszył mi baaaardzo przystojny i seksowny Pan Doktor Ortopeda :), który potrzymał moja kostke w ciepłych męskich dłoniach, pochuchał i powiedział ze do "wesela sie zagoi" (niewatpliwie tak bo wesela nie mam w planach na najblizsze x lat :/) Narzeklania: Fajny Pan Doktor Ortopeda ma Swoja Kobitę (co prawda na "majówce" jej nie było - ponoć strzeliła focha), nie wygladało żeby m u jej brakowało ale mimo wszystko nie lubię i nie umiem wtryniac sie między "wódką a zakąskę" - :) Odpowiedz Link
wushum Re: Narzekalnia i pocieszalnia 02.05.09, 22:14 Z panami doktorami jest jak u MM, oni poza pracą zamieniają się w śpiącego Marka nocnego, więc chcąc liczyć na kontakt, polecam skręcanie innych kostek, lub zostanie pielęgniarką. Lekarz funkcjonuje tylko na terenie szpitala. Pomijam ile napotyka kobiet w pracy, więc trzeba być albo notoryczną pacjentką, albo współpracowniczką nieodstępną. Na kostkę coś zimnego - lekarz o zimnych rękach? Odpowiedz Link
paulina.galli Re: Narzekalnia i pocieszalnia 02.05.09, 22:32 wushum - mozliwe , ja po prostu mam organiczna słabość do mężczyzn-lekarzy (i weterynarzy:)) Nic nie poradzę ;) Odpowiedz Link
ktos_taki1 Re: Narzekalnia i pocieszalnia 04.05.09, 09:07 paulina.galli napisała: > Może należało by pisać pod własnym nickiem? uch! a to ci... czyżby nie każdy nick, spod którego pisuję był mój? a jeśli nie mój ci on - to czyj ci on? :D Odpowiedz Link
paulina.galli Re: Narzekalnia i pocieszalnia 04.05.09, 10:56 Przepraszam, niesłusznie liczyłam na inteligencje domyślenie się o co chodzi , dlatego też napisałam skrótowo - zamiast dodać "stałym" nickiem. Niedopatrzenie niezwłocznie nadrabiam: chodziło mi o stały, znany (i lubiany hehe) nick. Odpowiedz Link
ktos_taki1 Re: Narzekalnia i pocieszalnia 04.05.09, 13:41 cóż - w różnych okresach życia forumowego używałem różnych nicków. jeśli któryś z nich jest Twoim ulubionym - napisz, proszę który. mogę napisać spod niego - pod jednym wszakże warunkiem: że jeszcze istnieje. bo część została (z przyczyn różnych) zlikwidowana. Odpowiedz Link
szprota Re: Narzekalnia i pocieszalnia 04.05.09, 14:29 Paulinko, nie karm. Jak widać komuś się nudzi i musi mnie trochę pośledzić w internecie. Kogoś_takiego1 uprzejmie uprasza się won, chyba że ma coś do powiedzenia w tematyce forum. Odpowiedz Link
aganoreg Re: Narzekalnia i pocieszalnia 30.04.09, 20:59 W muzeach jeszcze nie bylam, na razie odwiedzam college, w wiekszosci po kilka razy. Spacery mam codziennie do i z pracy ;) ale w weekendy tez mozna pospacerowac. Teraz sa wyscigi w Newmarket i nie wiem, czy sie nie skusze :) Pogoda nam sie troszke skiepscila, ale fakt - jeszcze jest jasno... I pociesze sie troszke: z rozmiaru 36C wskoczylam w 32FF z tendencja do G :) dzieki dziewczyny jeszcze raz! Odpowiedz Link
yowah76 Re: Narzekalnia i pocieszalnia 30.04.09, 22:19 Wyscigi nie, zeby mnie tak wpuscili do hodowlanej stajni to i owszem. Albo do eksperymentalnej, oni tam produkowali blizniaki z embriotransferu i inne cuda. Z rzeczy do obejrzenia w niedziele bylam w Ely, fanaberia sw. Ethereldy robi wrazenie ;) Odpowiedz Link
aganoreg Re: Narzekalnia i pocieszalnia 30.04.09, 22:39 Wyscigi znam tylko z Chmielewskiej, to zal by mi bylo nie skorzystac z okazji. Widzialam, ze robia wycieczki po stadninie, bardzo drogie zreszta, ale do laboratorium chyba nie wpuszczaja ;) Do Ely tez sie wybieram, jak czasu wystarczy... Kontrakt mam do konca pazdziernika i nie wiem, co z przedluzka. Duzo miejsc do obejrzenia, zwlaszcza Imperial War Museum (niedlugo air show!) i koniecznie punting :D Odpowiedz Link
yowah76 Re: Narzekalnia i pocieszalnia 30.04.09, 23:10 To do Duxford jak bedziesz jechac autobusem to przez moja wioche;) Ja sie wybieram na wystawe rolnicza w Wimpole 31 maja o ile bedzie pogoda ( w Guildford przez 3 lata pod rzad lalo, ostatnim razem wybralam sie mimo to, ale za wiele nie widzialam, deszcz i bloto po kolana). Do Ely jedz w niedziele, nie ma wtedy oplaty za wstep. Z lokalnych kosciolow rozwazam jeszcze Peterborough, ale bez pospiechu ;) Z konskich ciekawostek jadac na Babraham jest Wandlebury z grobem Darley Arabiana, jest tam tez fort z epoko zelaza tzn. to co z niego zostalo, bardziej imponujaco wyglada to chyba na GoogleEarth niz w rzeczywistosci;) A wycieczka po stadninie z kupa laikow jakos mnie nie bierze;)ja lubie kontakt bezposredni. Odpowiedz Link
aganoreg Re: Narzekalnia i pocieszalnia 30.04.09, 23:15 Dzieki yowah :) Na razie jedyne co mi sie udaje, to zaliczac po kolei formal dinner w poszczegolnych college'ach (czy jak to sie odmienia). A potrzebe znalezienia sie samej w takiej wyjatkowej stadninie rozumiem i popieram. Nie masz tam znajomych? Odpowiedz Link
yowah76 Re: Narzekalnia i pocieszalnia 30.04.09, 23:25 Ja tu nie mam znajomych poza praca i wspollokatorkami. Taki los ;) Odpowiedz Link
yowah76 Re: Narzekalnia i pocieszalnia 02.05.09, 19:21 Narzekalnia: j.w. ;) Pocieszalnia: Nabylam sobie dwie ksiazeczki z obrazkami Thelwella w cenie 5p sztuka oraz (znacznie drozsza) ksiazke o mietoleniu kotow metoda TTEAM. I udalo mi sie wrocic nie rozpadajac sie po drodze (rower, znaczy, bo miewa niezdrowe tendencje a zakupy byly ciezkawe) Odpowiedz Link
ding_yun panika sesyjna 09.05.09, 23:12 Wiem, że temat stary jak świat i na pewno nie ekscytujący, ale pojutrze zaczyna mi się sesja i niewyobrażalnie się denerwuję, naprawdę. Najgorsze, że mam 8 egzaminów, z czego 5 w jednym tygodniu, z czego 2 jednego dnia. Ja sobie kompletnie nie radzę ze stresem, 20 lat życia nic mnie nie nauczyło, zamiast zakuwać to łykam Kalms, żeby chociaż ręce mi się tak nie trzęsły. Niby poprawki też dla ludzi, ale wiecie jak jest... ratunku :( Odpowiedz Link
szprota Re: panika sesyjna 09.05.09, 23:30 Dasz radę. Egzaminy będą Ci z ręki jadły i miauczały o więcej! Odpowiedz Link
aganoreg Re: panika sesyjna 09.05.09, 23:35 Z punktu widzenia osoby, co to po obu stronach byla - sprobuj pomyslec, ze to czasem jest bardziej stresujace dla egzaminatora. Jak zadac odpowiednie pytania, zeby jednak ponad 50% zdalo? Ale lekarstwa na stres nie znam. Chociaz 31-letnie doswiadczenie mowi mi, ze im bardziej sie denerwowalam, tym lepiej wypadalam na egzaminie. Trzymam kciuki i wierze, ze dasz sobie rade. Odpowiedz Link
onion68 Re: panika sesyjna 10.05.09, 11:57 Ding_yun, trzymam kciuki, na pewno będzie dobrze. A stres jest dobry, gdyż mobilizuje, na pewno jesteś obkuta na blachę :-) Ja natomiast, niczym stara pani Fontaine, nie przejmuję się zbytnio drobiazgami - w tym, niestety, prezentacją, którą mam przygotować na za tydzień. Jak dotąd mam plan - w głowie, ułożony podczas dzisiejszego joggingu :-/ Odpowiedz Link
lezbobimbo Re: panika sesyjna 10.05.09, 13:02 Jejku Ding_yun, ja Ci sie nie dziwie, sama stresu doznalam tylko czytajac o Twym napietym programie.. I jeszcze 2 tego samego dnia! :-O Trzymam wiec jak najmocniej sie da kciuki za Ciebie i za Twe sukcesy! Dasz czadu! Mam nadzieje, ze te egzaminy z czegos co lubisz i znasz? W ramach ostatecznosci wyobraz sobie egzaminatorow nago, wszak tez ludzie ;) Odpowiedz Link
wushum Re: panika sesyjna 10.05.09, 13:26 Dokładnie. Co prawda, wyobrażanie ich sobie nago, może doprowadzić do tego, że zasiądziesz przed "gronem" i po pierwszym pytaniu parskniesz dzikim, nieokiełznanym śmiechem, a potem można nie być w stanie przemówić, tylko diaboliczny chichot wydobywa się z człowieka. Ewentualnie jeśli trafisz na kogoś o powierzchowności, pokroju Bernarda, możesz ulać niespodziewanie. A tak serio, sam trop jest dobry, myśl, że, "to też ludzie", "to też ludzie". To jedyne co mi pomaga:) Chyba, że trafię na nieludzkie istoty, ale to rzadkość:) każdy z nich kogoś kocha, kochał... Odpowiedz Link
szprota Re: Narzekalnia i pocieszalnia 11.05.09, 21:44 Narzekalnia: 1. Mam jutro szkolenie w Wawie i się wynudzę na nim jak mops (bo ono z bhp, moja toffaniutka firemka odświeża takie co pewien czas) 2. W związku z czym będę musiała jutro wstać o piątej, a okropecznie tego nie lubię. 3. I się tłuc pociągiem 6:51 z Łodzi Fabrycznej. Pocieszalnia: 1. Ale za to nawiedzę Wawę (lubię, no co poradzę). 2. Będę jechała z dwoma Kasiami, które chyba nigdy same nie jechały pociągiem do Wawy, więc się poczuję mentorką. 3. A poza tym mam śliczne kolczyczki w zegary :D Odpowiedz Link
croyance Re: Narzekalnia i pocieszalnia 12.05.09, 14:55 Po raz kolejny z braku asertywnosci i zeby 'nie zrobic przykrosci' naobiecywalam roznych rzeczy, z ktorych nie jestem sie w stanie wywiazac, i teraz wszyscy po raz kolejny mysla, ze nie jestem wiarygodna i nie mozna na mnie polegac (nie mozna). Odpowiedz Link
kotbert Re: Narzekalnia i pocieszalnia 12.05.09, 17:55 Narzekalnia: moja cała firma stoi na głowie z okazji przeprowadzki do nowej siedziby, jest dużo stresu, wrzasku i bicia w twarz, czy jakoś tak. Pocieszalnia: przedprzeprowadzkowe porządki ujawniły w zakamarach firmowych pokoi liczne skarby, z których jednym jest bardzo potrzebna mi, działająca komórka. Poprzednia firmowa komóra raczyła się gdzieś z pół roku temu popsuć i jakoś nikt nie miał siły zorganizować mi nowej. Odpowiedz Link
paulina.galli Re: Narzekalnia i pocieszalnia 12.05.09, 18:19 A ja tylko napisze ze "moja trudna sprawa" chyba rozwiązała sie pozytywnie. To znaczy nikt nie płakał w poduszkę i obie strony żyją. ps. trochę martwi mnie fakt ze nie "przecięłam pępowiny" całkowicie - i np. za pół godziny mój ex zjawia sie u mnie w celu dania mi paru seriali, filmów do ogladania (zeby mi nie było smutno i zebym sie nie nudziła chyba?::), wgrania antywirusa do komputera, tudzież (co mnie najbardziej cieszy :)): zawieszenia firanek (mam ponad 3,5 metrowej wysokosci mieszkanie i lęk wysokości jak stoję na drabinie) . No i nie wiem czy to dobrze tak... :) Odpowiedz Link
onion68 Re: Narzekalnia i pocieszalnia 12.05.09, 19:35 > pół godziny mój ex zjawia sie u mnie w celu dania mi paru seriali, filmów do > ogladania (zeby mi nie było smutno i zebym sie nie nudziła chyba?::), wgrani > a > antywirusa do komputera, tudzież (co mnie najbardziej cieszy :)): zawieszenia > firanek (mam ponad 3,5 metrowej wysokosci mieszkanie i lęk wysokości jak stoję > na drabinie) . No i nie wiem czy to dobrze tak... > :) Chyba dobrze, znaczy tak pewnie ma być :-) Nie musicie przestawać się lubić czy traktować nawzajem jak trędowatych przecież... Odpowiedz Link
szprota Re: Narzekalnia i pocieszalnia 12.05.09, 20:32 Zależy od eksa. Ja z większością swoich utrzymuję dość przyjazne kontakty :) Odpowiedz Link
szprota Re: Narzekalnia i pocieszalnia 12.05.09, 20:36 Aha, no i cieszę się, że jakoś bezboleśnie to się stało :) Odpowiedz Link
paulina.galli Re: Narzekalnia i pocieszalnia 12.05.09, 23:09 CytatJa z większością swoich utrzymuję dość przyjazne kontakty :) A dla mnie to nowość . Nigdy z exami kotów nie darłam, ale też konsekwentnie zrywałam wszelkie kontakty (uważając że metoda "ostrego cięcia" jest najlepsza) A tu jakos mi nie wychodzi. No ale nie ma co marudzić - zasłony powieszone, komputer chroniony i tylko filmów chłopina zapomniał i ma przyjść jutro ponownie. (dziwne te "zapomnienie",bo przed wyjsciem się jeszcze upewniał co chcę ... no ale ok ,nie chce tu snuc spiskowej teorii dziejów , że zapomnienie było celowe) Odpowiedz Link
croyance Re: Narzekalnia i pocieszalnia 13.05.09, 14:18 Ja polecam ostre ciecia, Paulina, bo takie wozenie sie z filmami to sie dobrze nie skonczy. Ale, mam nadzieje, ze u Ciebie ulozy sie to dobrze i zgodnie z Twoimi potrzebami :-) Do swojej narzekalni dodam, ze chociaz zawalilam kilka spraw prywatnych (vide moj post troche wyzej), skonczylam juz prawie dwie prezentacje, i z czystym sumieniem jade jutro na Cypr :-) Odpowiedz Link
paulina.galli Re: Narzekalnia i pocieszalnia 13.05.09, 16:14 |O! zazdroszcze... U mnie w pracy kumpel wrócił własnie z 10dniowego wyjazdu do Barcelony, i pokazuje squbany wszystkim foty - doprowadzając mnie do paroksyzmów zazdrosci :( Odpowiedz Link
szprota Re: Narzekalnia i pocieszalnia 13.05.09, 19:42 Wiesz, na pewno nie od rzeczy byłoby raz na jakiś czas wyraźnie zakomunikować, że skończone. Że owszem, te fajerłole i filmy chętnie, ale za resztę zainteresowania uprzejmie dziękujesz i proponujesz przenieść gdzie indziej. Odpowiedz Link
szprota Re: Narzekalnia i pocieszalnia 13.05.09, 22:19 kotbert napisała: Narzekalnia: moja cała firma stoi na głowie z okazji przeprowadzki do nowej siedziby, jest dużo stresu, wrzasku i bicia w twarz, czy jakoś tak. Pocieszalnia: przedprzeprowadzkowe porządki ujawniły w zakamarach firmowych pokoi liczne skarby, z których jednym jest bardzo potrzebna mi, działająca komórka. Poprzednia firmowa komóra raczyła się gdzieś z pół roku temu popsuć i jakoś nikt nie miał siły zorganizować mi nowej. Krzyk, ból i dużo bicia w twarz, jak w szkole rodzenia :P Primo: się wszak w końcu przeprowadzicie. A zaraz potem złożymy Gdyni wizytę! Secundo: się tak nie ciesz, Nokię znalazłaś ;p Odpowiedz Link
szprota Re: Narzekalnia i pocieszalnia 13.05.09, 22:21 Narzekalnia: SKOŃCZYŁ SIĘ PIĄTY SEZON HOUSE'A I OD CZEGO JA SIĘ TERAZ MAM UZALEŻNIĆ?! Pocieszalnia: Ale we wrześniu będzie szósty! A uzależnię się od StarTreka, nigdy nie obejrzałam porządnie TNG ani Voyagera. Odpowiedz Link
paulina.galli Re: Narzekalnia i pocieszalnia 13.05.09, 23:12 CytatNarzekalnia: SKOŃCZYŁ SIĘ PIĄTY SEZON HOUSE'A I OD CZEGO JA SIĘ TERAZ MAM UZALEŻNIĆ?! hehe , ma ten sam ból. Ale jako żem maniaczka serialowa polecam: The Tudors - o Henryku 8 , tak tak TYM Henryku od TYCH zon :) Rome - genialny serial o Rzymie czasów Cezara i Antoniusza oraz poźniej Oktawiana. jedne z gł. bohaterów - żołnierz Tytus Pullo jest równie seksowny jak House :)a serial ocieka intrygami, seksem (ale super pokazanym i nie bezsensownym dla fabuły) i podstawianiem sobie swini (Attia jest rewelacyjna !:)) Criminal Minds - o pracy ludzi profilujących seryjnych zabójców. Desperately housewifes- pewnie znasz ale i tak polecam tym co nie znają :) How I meet yout mother-oraz Samantha Who- oba komediowe ale fajne i naprawdę poprawiajace humor. ostatnio ogladam tez Mentalist i Lie to me - ale troche cienkawe :/, a także Fringe- ale tego ostatniego nie polecam bo to popłuczyny Archiwum X - równie nieprawdopodobne co Archiwum ale w odróżnieniu do niego - nudne jak flaki z olejem :( Odpowiedz Link
paulina.galli Re: Narzekalnia i pocieszalnia 23.05.09, 17:20 Moja kotka ma uszkodzona rogówkę oka :( Nie wiadomo co się stało - czy to uszkodzenie mechaniczne, czy wynik leczenia oka (4 maja byla u zwierzecego okulisty w zwiazku z łzawieniem i dostała specjalne jodynowe krople). Wyglada to paskudnie - oko jest opuchniete i tak jakby za zieloną poświatą. Jestem załamana , bo dodatkowo bardzo cierpi a ja jej nie umiem pomoc (oczywiscie jest pod opieka weta, dostaje przeciwbólowe krople i antybiotyk ale i tak ją boli :( i przeszkadza 9ciągle trze łapa to oko a ja sie boje ze pogłebi uszkodzenie ) Nie wiem czy uszkodzona rogówka ma sie szanse zregenerowac?:( Wczoraj jak płakała z bólu i się skarżyła to się autentycznie poryczałam - z poczucia bezradności i nie możności pomocy. Kurde - może to głupie, bo dotyczy "tylko" kota a nie dzieciaka - ale chyba pierwszy raz zrozumiałam to co czasem mówią matki cierpiacych dzieci - że chciałyby żeby to je cos bolało a nie dziecko. ja wczoraj dszłam do stanu podobnego - 1000 x wolałabym miec sama uszkodzoną rogówkę i nie słuchac płakania kota :(:(:( Odpowiedz Link
szprota Re: Narzekalnia i pocieszalnia 23.05.09, 17:33 Biedna kociulka. Doskonale Cię rozumiem. Odpowiedz Link
paulina.galli Re: Narzekalnia i pocieszalnia 23.05.09, 22:30 Własnie wróciłam z kontroli - jest troszkę lepiej (nie chce zapeszać ale ciut odetchnełam) . No i juz chyba mniej boli bo nawet wykazuje zainteresowanie jedzeniem i drapie meble :) Odpowiedz Link
yowah76 Re: Narzekalnia i pocieszalnia 23.05.09, 22:42 Oj biedna kocia... rogowka powinna sie zagoic, jesli nie w pelni to przynajmniej na tyle, zeby nie czula dyskomfortu. Odpowiedz Link
mankencja Re: Narzekalnia i pocieszalnia 11.06.09, 21:31 uprzejmie donosze, ze tej swini, co zeslala na mnie tuz przed sesja chorobe zwana roboczo swinska grypa (a zapewne bedaca przeziebieniem), nakicham w makowczyk, cium, cium, pyszulka Odpowiedz Link
kebbe Re: Narzekalnia i pocieszalnia 12.06.09, 00:18 < nakicham w > makowczyk, cium, cium, pyszulka> hehe XD ! Zdrowiej, mankencjo. Na pohybel świńskim wirusom. Odpowiedz Link
szprota Re: Narzekalnia i pocieszalnia 12.06.09, 23:31 Zdrowiej. A nakichać możesz, co Ci będziemy żalować! Odpowiedz Link
szprota Re: Narzekalnia i pocieszalnia 24.08.09, 12:38 N: Rrrrraaa! Mam PMS i mogę być wredna, złośliwa, upierdliwa, przykra i kąśliwa. Żeby nie było, że nie uprzedzałam! P: Uwielbiam być kobietą z całą tą huśtawką nastrojów i wagi :D Odpowiedz Link
ding_yun Re: Narzekalnia i pocieszalnia 24.08.09, 21:03 Byłam dzisiaj świadkiem makabrycznego zdarzenia. Na moich oczach potężny pies, chyba pitbull, zagryzł prowadzonego przez starszą panią kundelka. Było to zupełnie niespodziewane, pies po prostu w jednej chwili rzucił się drugiemu do gardła, bez najmniejszego ostrzeżenia i bez widocznego powodu. Właścicielka pitbulla próbowała go odciągnąć, ale bezskutecznie, słychać było tylko potworne wycie tego zagryzanego psa i krzyk jego właścicielki. Mam teraz straszne wyrzuty sumienia bo po prostu stamtąd uciekłam, jak tylko się otrząsnęłam. Potwornie boję się psów, nawet tych wyglądających na spokojne i instynktownie odbiegłam, żeby coś się temu pitbullowi nie odwidziało i nie rzucił się na mnie. A tej starszej pani na pewno należała się pomoc, transport do domu czy do szpitala, musiała być w strasznym szoku. Byłam z moim chłopakiem, mieliśmy samochód, a ja po prostu zwiałam, zamiast cokolwiek zrobić. Mam tylko nadzieję, że ktoś bardziej opanowany tej pani pomógł, działo się to w samym centrum Warszawy, przy Chmielnej, więc sporo ludzi widziało to zdarzenie. Odpowiedz Link
szprota Re: Narzekalnia i pocieszalnia 24.08.09, 22:37 Jezu, współczuję. I nie miej do siebie pretensji, po czymś takim każdy by spanikował. Odpowiedz Link
lezbobimbo Re: Narzekalnia i pocieszalnia 26.08.09, 03:07 Ding_yun, co za makabra :( Wspolczuje i pieskowi i jego wlascicielce i Tobie - niestety w takich sytuacjach najczesciej wlacza sie stresowy instynkt przezycia tzn. "zabij albo uciekaj".. i wez tu nad tym zapanuj albo rob cos konstruktywnego :( Odpowiedz Link
p.aulinka Re: Narzekalnia i pocieszalnia 19.09.09, 19:15 Musiałam, cos napisać bo było 666 wpisów (a 666 to wiadomo co :)) Odpowiedz Link
wushum Re: Narzekalnia i pocieszalnia 25.08.09, 16:55 Dziś kolejny przykry dzień. Wyzbywam się zbieranych kiedyś książek, Tuwim, Reymont, Gałczyński, Bułhakow - MiM wydanie pl i ros...., zajmuję za dużo miejsca, przeszkadzam...wyrzucam rzeczy, które miały kiedyś stać w moim przyszłym mieszkaniu - ulubioną figurkę kobiety z kamienia, która miała czepek i koronkę na ramionach kamienną, a jej czarna kamienna suknia lśniła drobinami. Mogłam to wszystko wywieźć do domu na wieś, nie mając samochodu - tam gdzie nikt nie zagląda, a przedmioty leżą w pudłach latami. W sumie to samo co śmietnik. Książki może weźmie biblioteka. Kobiecie z kamienia złamałam głowę i wyrzuciłam - było mi strasznie żal, ale dla innych to zbędne zajmowanie miejsca. Miłe wspomnienia też wyrzuciłam - wszystko to fałsz. Czy szukać kamiennej kobiety w śmietniku? Ktoś chce może "Tango" Mrożka z autografem? Pozdrawiam Odpowiedz Link
skrzydlate.bobry Re: Narzekalnia i pocieszalnia 25.08.09, 17:04 Wushum, nic nie chcę, ale łączę się z Tobą w bólu i rozterce, bo mnie za moment takoż czeka wyrzucanie. Na pocieszenie dodam, że zamierzam do niego podejść z pełnym entuzjazmem jako do zabiegu oczyszczającego i robiącego miejsce na nowe rzeczy w nieco już zbyt zagraconym życiu. Cholera, ale to ros. wydanie MiM... Trudno się nie złamać. Odpowiedz Link
jota-40 Re: Narzekalnia i pocieszalnia 25.08.09, 17:25 Strasznie, strasznie przykre, Wushum, kochana. Mogę tylko potrzymać za rękę i pokiwać głową. I pomarzyć, że może jednak los się odmieni - i znajdzie się takie miejsce, w którym rozłożysz książki i figurki. Wiem, wiem, można do tego podejść pozytywnie, ja też mam za sobą ileś już serii wyrzucania rzeczy i książek (najpierw do piwnicy - z piwnicy ludziom potrzebującym). Niby oczyszczenie, a teraz za niektórymi okropnie tęsknię ;(. Odpowiedz Link
andrzej585858 Re: Narzekalnia i pocieszalnia 25.08.09, 17:51 Musiałem kiedyś tylko sprzedać kilka książek - bo po prostu pieniądze były potrzebne - a i tak prawie to odchorowałem. Jakoś trudno optymistycznie podejść do pozbywania się części duszy.A jednak mimo wszystko zostają w pamięci piękne chwile spędzone z książką, z dziełem sztuki - tego nikt ci nie zabierze. Pozdrawiam bardzo serdecznie. Odpowiedz Link
onion68 Re: Narzekalnia i pocieszalnia 25.08.09, 17:55 Przykre to, Wushum, bardzo Ci współczuję... A wiecie, jak ostatnio ustawiałam na nowo swoje książki, przemknęło mi przez myśl, czyby nie oszczędzić od razu kłopotu tym, którzy będą sprzątać po mnie... kiedyś. Bo trzyma się niektóre z nadzieją, że będzie kiedyś czas przeczytać po raz drugi, po raz enty, ale kto wie? Odpowiedz Link
wushum Re: Narzekalnia i pocieszalnia 25.08.09, 18:40 Im mniej oznak mojego istnienia tym lepiej dla rodziny. Najlepiej gdybym zupełnie zniknęła i nic nie posiadała. A pojawiała się tylko na magiczne pstryknięcie aby pomóc, lub wysłuchać rozżaleń, problemów, czy też, że jestem "nie taka", jak każdy oczekuje. Bezwolna i sterowalna z miłym uśmiechem reagująca na przykre słowa serwowane od rana do 3 nad ranem jednym długim ciągiem itd. Czasem chce się zniknąć. Już czuję, że nie powinnam była tego pisać, ale niech to będzie ostatni taki wybryk. Pozdrawiam Odpowiedz Link
lezbobimbo Re: Narzekalnia i pocieszalnia 26.08.09, 03:04 Ech biedna Wushus, zal mi strasznie Twych wspomnien i marzen i ksiazek i pamiatek - na Twym miejscu bym predzej ta kamienna kobieta bila po pyskach takiej rodzinie, ze sie tak ekspresywnie wyraze. A jakby jednak jakos zmuszali dalej, tobym swoje cenne pamiatki schowala tak sprytnie, zeby sie odczepili. (raz wygrzebywalam tez ze smietnika pamiatki moje, ktore ktos pochopnie wyrzucil). Gdybym mieszkala w Twoim poblizu, tobym Ci udostepnila moja piwnice. Ksiazki jesli mozesz, to slij przyjaciolom, o ktorych wiesz, ze przechowaja (jesli nie boisz sie mnie, to lekkie i plaskie rzeczy naprawde wyslij mi poleconym :) Nie masz tam nikogo w poblizu, ktoby pomogl przechowac Tobie to, czego nie da sie rozeslac? Ewentualnie czegos w rodzaju "piwnicy" czyli schowka do wynajecia? Odpowiedz Link
meg_mag Re: Narzekalnia i pocieszalnia 25.08.09, 18:41 N: skonczyl mi sie urlop, nieodwolalnie, nie wiadomo kiedy bedzie nastepny... P: po urlopie jestem szczuplejsza, niz przed, juhuuuuu!!! Odpowiedz Link
emae Re: Narzekalnia i pocieszalnia 19.09.09, 19:31 Jestem zrozpaczona, naprawdę. Jedna ex-przyjaciółka puściła w obieg ekstremalnie obrzydliwe kłamstwo na mój temat. Dokładnie po to, żeby mi dokopać. Większość ludzi w ogóle nie uwierzyła w te brednie, jednak ktoś uwierzył i jest to bardzo bliska osoba. Uwierzyła bez zastrzeżeń, skrytykowała moją osobę i postępowanie, dała tej dziewuszynie do zrozumienia, że spodziewała się czegoś takiego po mnie. Jak mam żyć, wiedząc że bliscy mają o mnie takie zdanie? Jak mam rozmawiać z tą osobą? Odpowiedz Link
kebbe Re: Narzekalnia i pocieszalnia 19.09.09, 19:49 emae napisała: > Jak mam żyć, wiedząc że bliscy mają o mnie takie zdanie? po pierwsze nie wszyscy bliscy, tylko jedna osoba, przypuszczam, że wkrótce sama/sam się przekona, że to było kłamstwo i manipulacja. Jeszcze doczekasz się przeprosin, za pochopny i niesprawiedliwy osąd > Jak mam rozmawiać z tą > osobą? Jeżeli pytasz o osobę,która dała wiarę plotkom, to patrz wyżej. Jeżeli chodzi o ex przyjaciołkę: wcale.Trzymaj się Odpowiedz Link
emae Re: Narzekalnia i pocieszalnia 19.09.09, 20:00 Dziękuję Ci, Kebbe. Twoje słowa naprawdę przyniosły mi ulgę :* Odpowiedz Link
aggman Re: Narzekalnia i pocieszalnia 21.09.09, 15:41 N: niedawno byłam na USG i najadłam się stresów. nie mam czasu na czytanie. P: ale nic nie wykryli, jedynie mam brać przez 4 dni hormony - prawda, że nie utyję? za to mam na co czekać i nie połknę wszystkich książek od razu. Odpowiedz Link
kkokos Re: Narzekalnia i pocieszalnia 12.10.09, 16:52 1. pracuję dziś w domu, bo mieli mi przywieźć nowy telewizor. od trzech godzin piętro niżej ktoś gra na harmonii (!) i śpiewa. repertuar ma wąski: "czerwone i bure", "szła dzieweczka" i jeszcze dwie piosenki, których nie znałam, ale teraz te melodie już niestety znam na pamięć. ratunku!!!!!!!! 2. przywieźli mi ten telewizor i pikselozę ma jak cholera, w ogóle nie umiem jej ustawić :( im częściej słyszę "czerwone i bure", tym większa pikseloza wyłazi z tego telewizora..... Odpowiedz Link
dakota77 Re: Narzekalnia i pocieszalnia 12.10.09, 16:55 Sasiadow postrasz policja, a telewizor reklamuj. My tez jakis czas temu swiezo kupiony telewizor zanieslismy z powrotem do sklepu w celu wymiany. Odpowiedz Link
dakota77 Re: Narzekalnia i pocieszalnia 12.10.09, 16:58 Czesc pierwsza byla zartobliwa, moze sasiedzi daliby sie przekonac w lagodniejszy sposob, zeby mniej halasowac?:) Odpowiedz Link
kkokos Re: Narzekalnia i pocieszalnia 13.10.09, 11:10 dakota77 napisała: My tez jakis czas temu > swiezo kupiony telewizor zanieslismy z powrotem do sklepu w celu > wymiany. na razie mi w pracy poradzili, żebym kabel po prostu inny kupiła i pikseloza ma zniknąć :) zobaczymy :) Odpowiedz Link
skrzydlate.bobry Re: Narzekalnia i pocieszalnia 12.10.09, 21:53 A ja Cię pocieszę tak, że wczoraj byłam na koncercie, gdzie miejscami w roli głównej występowały akordeony. Nawet cała orkiestra akordeonowa. I za tydzień znów pójdę, tak mi się spodobało. Więc może jak ten sąsiad poćwiczy i odkryje, jakie możliwości instrument ma, to się przerzuci na ciekawszy repertuar? Telewizora nie mam już od ładnych parunastu lat, więc jak pikseloza, to wyłącz i traktuj jako szafkę pod roślinę. Albo zamontuj zamiast ekranu akwarium? Chociaż rybki to som nuuudneee... A z dzisiejszych chwilowych bolączek - maszyna do szycia mi jakieś cyrki odstawia. I nie wiem, co jej zrobić, żeby przestała. Odpowiedz Link
kkokos Re: Narzekalnia i pocieszalnia 13.10.09, 11:09 skrzydlate.bobry napisała: może jak ten sąsiad poćwiczy i odkryje, > jakie możliwości instrument ma, to się przerzuci na ciekawszy repertuar? co ty, sąsiad pod sześćdziesiątkę i całe życie tak ten repertuar weselny (w pewnym momencie wczoraj przetykany "barką" :)), on już niczego nowego nie odkryje. ponoć on tak często piłuje, tyle że normalnie to mnie w środku dnia nie ma w domu, więc mnie nie boli :) niestety, nic ci nie poradzę w kwestii maszyny do szycia, bo całe życie omijałam najdalszym łukiem z możliwych :) Odpowiedz Link
marslo55 Re: Narzekalnia i pocieszalnia 14.10.09, 16:21 A może sąsiadowi jakiś death metal zacząć grać? Nuż zgodzi się na układ "ja nie gram tobie - ty nie grasz mnie"? Mój sąsiad się uczył angielskiego przy cienkich ścianach. Próbujesz czytać, a zza ściany "He.He.He." 50 razy, z namaszczeniem, a potem od nowa: "She.She." To jak chińska tortura wody, nawet "Barkę" na zdezelowanym akordeonie bym wolała. Odpowiedz Link
andrzej585858 Re: Narzekalnia i pocieszalnia 14.10.09, 20:56 Gorzej to już chyba być nie może. Nie dość że zamiast babiego lata mamy sztorm stulecia, to jeszcze na dokladkę mecz od bramki samobójczej zaczęliśmy :-((( Nic tylko się napić, ale tylko pies towarzystwa mi dotrzymuje więc i nawet tej przyjemności pozbawiony jestem. Chyba w ogole telewizor wyrzucę przez okno - bo to ani na mecz popatrzeć nie da się ani na naszych polityków. Jeszcze na dokładkę sprawnie nam wmawiają że niedobry to nie ten co złapał złodzieja tylko ten co kradł - ech no to sobie ponarzekałem. Pocieszyć mnie może w tej sytuacji tylko bilet na jakąś stację polarną. Tak co najmniej pół roku wśród pingwinów. Tylko skąd sponsora znależć, chyba trzeba będzie na posła kandydować. Odpowiedz Link
jottka Re: Narzekalnia i pocieszalnia 14.10.09, 21:24 andrzej585858 napisał: > Gorzej to już chyba być nie może. Nie dość że zamiast babiego lata mamy sztorm stulecia, to jeszcze na dokladkę mecz od bramki samobójczej zaczęliśmy :-((( think positive - za darmo taka rozrywka:) > Nic tylko się napić, ale tylko pies towarzystwa mi dotrzymuje więc i nawet tej przyjemności pozbawiony jestem. nie rozumiem, psu żałujesz? mój lubił pod kawałek ciasta trochę piwa chlupnąć, a suka ciotki wylizywała kieliszki po imprezie, póki jej na tym nie przyłapano:) > Chyba w ogole telewizor wyrzucę przez okno - bo to ani na mecz popatrzeć nie da się ani na naszych polityków. Jeszcze na dokładkę sprawnie nam wmawiają że niedobry to nie ten co złapał złodzieja tylko ten co kradł kiedy tu problem sprowadza się raczej do sławnej frazy 'złapał kozak tatarzyna', ale szybkie przeliczenie, ile też te rozrywki nas kosztują, nie nastraja już rozrywkowo.. > Pocieszyć mnie może w tej sytuacji tylko bilet na jakąś stację polarną. Tak co najmniej pół roku wśród pingwinów. Tylko skąd sponsora znależć, chyba trzeba będzie na posła kandydować. jest taka fajna powieść ukraińska andrieja kurkowa 'kryptonim pingwin', poczytaj sobie:) dowiesz się, skąd można wziąć pieniądze na wycieczkę na antarktydę:) Odpowiedz Link
kebbe Re: Narzekalnia i pocieszalnia 15.10.09, 11:18 Andrzej, Ty marudo :). Zamiast się cieszyć,że masz wolną chatę, to narzekasz... Odpowiedz Link
andrzej585858 Re: Narzekalnia i pocieszalnia 15.10.09, 11:32 kebbe napisała: > Andrzej, Ty marudo :). Zamiast się cieszyć,że masz wolną chatę, to narzekasz... Alez cieszę się niezmiernie :-))) i wdzięczność moja przeogromna. Podnożkiem twym niegodnym nawet być :-))) Odpowiedz Link
skrzydlate.bobry Re: Narzekalnia i pocieszalnia 15.10.09, 13:06 Hehe, a ja nadal niezmiennie nie mam telewizora :D Ileż taka sytuacja ma dobrych stron! Z innych chwilowych smuteczków: 1. zimno i pada, i zimno, i pada; 2. zgubiłam łańcuch do przypinania roweru; i radości: 1. czuję się, jakbym była w Polsce ;) 2. łańcuch znalazłam, jak się po niego parę minut później wróciłam; 3. widać koniec szycia! Odpowiedz Link
jota-40 Re: Narzekalnia i pocieszalnia 15.10.09, 18:45 Ponarzekam sobie i ja na pogodę, nie będąc ani trochę oryginalną: po cholerę toto pada? a jeszcze tak duje do tego? połamały się liczne gałęzie biednych okolicznych klonów i lip ;(. Po drugie: popełniłam błąd, wchodząc do ulubionego sklepu z butami i oczywiście śnią mi się teraz po nocach, trzy pary na zmianę, a kysz!... Po trzecie: miałabym kasę na buty, gdybym odzyskała dług od bardzo zamożnego znajomego, który znany jest z tego, iż długów za żadne skarby nie chce zwracać. Zaznaczam, że nie chodzi tu o sto złotych, jeno o wielokrotność tej kwoty ;((. Choć ten jeden raz być wyszczekaną, chamską właścicielką magla! poczuć w żyłach krew pracownika firmy windykacyjnej, zagrozić zepsutą rybą!... ale nie. Ych ;(. Pocieszalnia: objawił się pewien ktoś znajomy, z kim od lat nie miałam kontaktu, a bardzo ten kontakt mieć chciałam ;) - butów nie ma, ale kupiłam świetne spodnie ;) - byłam wczoraj - zupełnie niespodziewanie - na koncercie Madredeusa;)) i cała tkwię we wspomnieniach z Lizbony ;). Odpowiedz Link
sowca Re: Narzekalnia i pocieszalnia 15.10.09, 23:28 Narzekalnia: - jestem chora na cholerne zapalenie oskrzeli. spędzam dzień bardzo przyjemnie, śpiąc, smarkając i wypluwając płuca, a do tego wyglądam jak zmora. - ominie mnie występ z zespołem, na który to występ czekałam dobre kilka tygodni. Pocieszalnia: -ee? chyba tylko to, że mam dużo czasu na wspominanie moich przygód wakacyjnych we Włoszech :P Odpowiedz Link
mankencja Re: Narzekalnia i pocieszalnia 12.11.09, 10:37 mój kot utyka na przednią łapę, a ja zupełnie nie wiem, co mu się w nią mogło stać. fakt, byl na balkonie wczoraj, ale po powrocie z niego chodzil normalnie, poza tym, do cholery, nie wysypuję sobie przecież posadzki tłuczonym szkłem, a sąsiad mi tylko kiepy rzuca od czasu do czasu po poludniu bede dzwonic do weta Odpowiedz Link
szprota Re: Narzekalnia i pocieszalnia 12.11.09, 21:30 O kurczę :( I co - coś wiadomo? Odpowiedz Link
mankencja Re: Narzekalnia i pocieszalnia 12.11.09, 23:10 byłam u weterynarza, kot dostał dwa zastrzyki i jeśli do poniedziałku mu nie przejdzie, mam z nim jechać na jeszcze jeden. poprawiło mu się od razu w każdym razie. najpewniej uraz mechaniczny, tj. musiał źle wylądować po skoku, więc na szczęście nic bardzo poważnego. -- kot deviantart Odpowiedz Link