verte34
20.06.08, 21:30
Z przykrością widzę oczami wyobraźni jak Gaba, dobijając
pięćdziesiątki, zaczyna wyglądać jak hermafrodyta. Wiem że image to
prywatna sprawa każdego, ale znamy się z nią tyle lat że nie weźmie
mi za złe tego, co chcę zrobić.
A zatem radykalna zmiana wizerunku, ale nic w stylu romantycznego
motyla, to byłoby obecnie niestosowne. Proponuję miły kompromis
pomiędzy elegancją i wygodą; to co ładne - podkreślić, niekorzystne -
ukryć.
Zaczynamy od góry: Gaba na moją prośbę trochę zapuszcza włosy, tak
do połowy szyi. Cieniujemy wokół twarzy w lekko opadające pazurki,
ale żadnego farbowania. Słomiany blond jest ładny i ładnie siwieje;)
Gęste brwi delikatnie podskubujemy, ale tylko tam gdzie się rozłażą.
Piękne kasztanowe oczy podkreślamy brązową kredką, żadnej maskary -
Gabrysia ma ładną oprawę oczu. Na usta szminka w odcieniu ciemnego,
lecz naturalnego różu.
Dalej: W kwestii ubrań proponuję paletę barw "jedzeniową", bo
pacjentka jest osobą ciepłą (co by się nie mówiło)i domową, a zatem:
kremowy, czekoladowy, czerwień truskawki itd.
Pożyczam Gabie moje ciuchy: cieniutki, kremowy, bawełniany sweterek
ze sporym dekoltem, spodnie bojówkopodobne (ale eleganckie, z
cienkiego, lekko połyskliwego materiału) koloru gorzkiej czekolady,
na nogi nie wiem co - może klapki na niedużym koturnie? Do
wizerunku, który mam na mysli pasuje śmiszna, oryginalna biżuteria,
jakieś mocne akcenty w rodzaju wielkich, jaskrawych, drewnianych
korali (broń boże apaszki) ale nie mam nic takiego, dlatego
przystrajam Gabę tajemniczym, dużym amonitem na srebrze.
Całość skrapiam wodą kolońska Hugo Boss (jak znalazł dla Gaby -
"Hugo Boss - don't imitate, innovate")- Deep Red.
Voila!