Dodaj do ulubionych

Upalna Kuchnia

01.08.08, 11:48
Siostry Borejko, jak wiadomo, raczyły się w upały zupą gazzpacho i mrożoną
herbatą( o ile dobrze pamiętam).
Co Wy jecie w taką pogodę, o ile w ogóle Wam się chce jeść i robić cokolwiek w
kuchni? Ja od tygodnia pochłaniam właściwie jedynie arbuza mocno schłodzonego
i całe michy sałaty z sosem vinegret, małymi pomidorkami i serem pleśniowym.Do
tego czasem grzanka-delicje!
A jakie są Wasze pomysły na kulinarne obniżenie temperatury?
Obserwuj wątek
    • uccello Re: Upalna Kuchnia 01.08.08, 11:53
      Mozarella z pomidorami , bazylią i świeżo mielonym pieprzem
      ten sam zestaw jeno na ciepło z makaronem
      lody śmietankowe, do których dolewam sok z połowy cytryny
      • ready4freddy Re: Upalna Kuchnia 01.08.08, 15:12
        uccello napisała:

        > Mozarella z pomidorami , bazylią i świeżo mielonym pieprzem

        o to to, ale warto dolozyc ogorka (albo jeszcze lepiej carosello, ale one tutaj
        sa rzadkie, co dopiero w Polsce.. to taki ogorek, ktory nie jest ogorkiem, tylko
        niedojrzalym melonem, ale wyglada w srodku jak ogorek, a wierzchu.. roznie :)
        jak ogorek pokryty sierscia, albo jak ogorkoksztalny, malutki arbuz :)
        no i oliwki, osobiscie preferuje czarne.

        albo cos, co ostatnio zjadlem tu w pseudo-fastfoodzie (dla bywalcow italskich -
        w Breku), tzn. kawalki ogogka i pomidora w jogurcie naturalnym jako deserek,
        jeszcze z kielkami byly, ale moga byc i bez.

        OT: ale najlepsza to jest kielbaska figowa.. ja nie twierdze, ze na upaly, ja
        twierdze, ze w ogole :) wyobrazcie sobie "kielbase", w ktorej "to czerwone" jest
        z suszonych fig, a "to biale" z orzechow i migdalow, a aromatyzowane jest to
        anyzkiem i zawiniete w liscie figowe suszone :)
        --
        it's only called paranoia if you can't prove it
        • slotna Re: Upalna Kuchnia 01.08.08, 23:16
          Zabije cie. GDZIE to mozna dostac??? Kocham anyzek (i lukrecje) i cala reszte! Arrrrgh, teraz spac nie pojde tylko bede marzyc o figach anyzkowych.

          --
          Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
          • ready4freddy Re: Upalna Kuchnia 02.08.08, 20:51
            uhmmm, latwo chyba nie bedzie. z pewnoscia jest w Eataly, ale to tylko dwa
            sklepy - ten pierwszy, oryginalny tutaj, od niedawna drugi w Mediolanie.
            poniewaz trzeci maja otworzyc albo w Tokio, albo w Nowym Jorku, odrzucilbym ten
            trop i sugeruje inny: kielbaska figowa smaczna i zdrowa wystepuje oryginalnie w
            regionie Marche, moja pochodzi konkretnie z okolic Ancony. o, tu widac:
            www.saporetipico.it/prodottotipico544/marche/lonzinodifico.html
            --
            lody ruszyly, panowie przysiegli! defilade poprowadze osobiscie!
            • ready4freddy Re: Upalna Kuchnia 02.08.08, 21:09
              nie dokonczylem mysli :) w razie ewentualnej wycieczki nad wloski Adriatyk mozna
              poszukac kielbaski figowej, najlatwiej bedzie wlasnie w regionie Marche. od,
              dajmy na to, Rimini to nie tak daleko :)
              --
              it's only called paranoia if you can't prove it
              • slotna Re: Upalna Kuchnia 02.08.08, 21:53
                No tak. Tylko, ze mnie tam nie ma, i nie bedzie co najmniej do listopada.
                Ale to fajnie wyglada... jejku.

                --
                Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
          • ready4freddy Re: Upalna Kuchnia 23.08.08, 18:21
            raczej w paczuszke niz w koperte - kielbaska jest w pudelku, tak na oko 15x5x5
            cm, mniej wiecej wielkosci typowego dezodorantu to jest :)
            --
            miecz przeznaczenia ma dwa ostrza... scyzoryk przeznaczenia ma dwa ostrza,
            korkociag, srubokret i otwieracz do konserw.
    • toja737 Re: Upalna Kuchnia 01.08.08, 12:02
      Ja piję wodę: czystą lub wymieszaną pół na pół z winem, czasem piwo.
      Dużo owoców i pizzę, żeby ograniczyć do minimum czynności związane z
      gotowaniem ;)
      W BB pili zupę budyniową na zimno. Ki diabeł?! Poza tym chłodnik ze
      zsiadłego mleka, pokrojonych z chrzęstem ogórków i koperku - pycha :)
      • kaliope3 Re: Upalna Kuchnia 01.08.08, 12:13
        O,chłodnik to jest to! Tylko trochę się trzeba nakroić, a tu palcem się kiwnąć
        nie chce;)
        A ten makaron z mozzarellą to jak się robi-po prostu dodajesz do ugotowanego
        makaronu mozzarellę i ona się rozpuszcza? Uwielbiam
        (niestety) zarówno makaron jak i mozzarellę i jak się ochłodzi to sobie takie
        coś zrobię, tylko jak to wygląda od strony technicznej?
            • krasnoludek_zadyszek Re: Upalna Kuchnia 01.08.08, 16:32
              Kiełbaska figowa brzmi dopiero pyszulka, też chcę!
              U mnie caprese (opisane wyżej pomidory z mozarellą, dodatkowo z pesto i świeżą
              bazylią, która na balkonie rośnie jak głupia), tzatziki, które produkuję sobie
              masowo, bób, a jako ciepłe danie leczo - może to brzmi bardziej rozgrzewająco,
              ale ja bardzo lubię paprykę, to mi pasuje i w upały.
              --
              Sygnaturka chwilowo urlopowana.
        • uccello Re: Upalna Kuchnia 01.08.08, 12:42
          Technicznie, to wygląda tak ,że musisz uzbroić w hart ducha na czas
          zagotowania makaronu. Tyle trwa przygotowanie dania.
          W garze pyrli sie makaronik, świderki np. żeby dobrze zbierały sos,
          parzysz, obierasz, i kroisz na cząski dojrzałe pomidory,
          mozarellę w plasterki( mała ZOTT, wystarczy na dużą patelnię),
          w głębokiej patelni, albo rondlu, rozpuszczasz łyżeczkę masła(
          kanonicznie to powinna być oliwa, ale ja lubię ten pomidorowo-
          maślany aromat )rzucasz na to pomidory, dodajesz świeże podarte
          listki bazylii, mieszasz z odcedzonym , gorącym makaronem, kładziesz
          na to mozzarellę.
          Pod przykrywką danie dochodzi przez 2 minuty, a potem już zabawa z
          ciągnącym się serem, kręceniem pieprzowym młynkiem i ogólnie
          EKSTAZA:)
          • kaliope3 Re: Upalna Kuchnia 01.08.08, 12:46
            Ojjjj, mmmmm, dzięki!! Gdyby nie ten upał już bym dzisiaj to zrobiła-nawet
            wszystko mam w domu, szczęśliwy trafem! Zrobię zatem w niedzielę-już się nie
            mogę doczekać! Spróbuję w celu zmniejszenia wyrzutów zrobić z makaronem
            pełnoziarnistym, są naprawdę niezłe!
            • idasierpniowa28 Re: Upalna Kuchnia 01.08.08, 13:27
              Arbuz arbuz i jeszcze raz arbuz ;) Przynoszę coraz większe kawały i
              zanim skroję i odstawię do schłodzenia, to połowa znika w
              niepojętych okolicznościach. Poza tym jogurty naturalne doktórych
              wkrawam owoce. Przeróżne chłodnkiki. No i bób- ale to już bardziej
              po wieczór. Wiem że niezdrowo ale już się kończy więc muszę się
              najeść na zapas ;)
              I kalafior z maślanką i koperkiem oraz małosolne ogórki na tony ;)
              --
              Świat jest OK. Tylko ludzie psują mu opinię..
                • kaliope3 Re: Upalna Kuchnia 01.08.08, 14:45
                  wierzyć się nie chce!
                  Pamiętam że w dzieciństwie mama robiła taki dziwny napój na bazie chyba
                  drożdży-nie było to żadne piwo-tylko takie dziwne słodko-gorzkie coś, co
                  świetnie gasiło pragnienie i przynosiło ochłodę. Miało trochę bąbelków, pewnie
                  przez te drożdże
                  • melmire Re: Upalna Kuchnia 02.08.08, 00:50
                    Drozdze, swieze, pokrusz i wrzuc do butelki, dodaj troche cukru, zalej woda,
                    przykryj tale nie hemeteycznie, bron boze nie zakrecaj) i odstaw w cieple
                    miejsce. Potem trzeba pilnowac i probowac, czy juz, i czy wystarczajaca slodkie.
                    Uwazaj jesli dodajesz cukier, bo spektakularnie sie burzy i wylazi z butelki :)
                    --
                    ...noir comme l'anus de Satan, vicieux comme un reptile nazi...
                    • czekolada72 Re: Upalna Kuchnia 03.01.09, 14:46
                      melmire napisała:

                      > Drozdze, swieze, pokrusz i wrzuc do butelki, dodaj troche cukru,
                      zalej woda,
                      > przykryj tale nie hemeteycznie, bron boze nie zakrecaj) i odstaw w
                      cieple
                      > miejsce. Potem trzeba pilnowac i probowac, czy juz, i czy
                      wystarczajaca slodkie
                      > .
                      > Uwazaj jesli dodajesz cukier, bo spektakularnie sie burzy i wylazi
                      z butelki :)


                      Wystarczy do dzbanka i nawet nie przykrywac, tylko poprostu w cieple
                      miejsce by fermentowalo :)
                      uwielbiam to "piwko"!!
                      jedyny minus, to to, ze mocno dziala na uklad moczowy ;)
    • slotna Re: Upalna Kuchnia 02.08.08, 00:46
      Od ponad roku nie spotkalam sie z upalami wprawdzie, ale pamietam co jadlam:) Wszystko, co sezonowe, czyli
      - moje najukochansze CZERESNIE. W ilosciach zatrwazajacych.
      - truskawki, arbuz, owszem
      - kalarepke, marchewke, ogorki, wszystko chrupiace
      Salatka na zimno:
      mlode ziemniaki + mnostwo ogorkow malosolnych + mnostwo koperku + sos: smietana, majonez, swiezo zmielony czarny pieprz w ilosciach duzych. PS. Ogorki moga byc kiszone, jak kto lubi - ja tak :)
      Druga:
      buraczki obgotowane i ciach w kostke + sos jak wyzej
      Trzecia:
      fasolka szparagowa pociachana + tunczyk + pomidory na drobno + rozmaslone razem oliwa, ocet balsamiczny, anchois, szeroko pojete ziola prowansalskie

      Na cieplo leczo, owszem, ale takie pseudo, bo bez kielbachy (ja w ogole czerwone mieso nie baldzo, a w upaly to juz zadne, chyba ze z morza) oraz potrawa znana u mnie w rodzinie od wiekow pod nazwa KABACZEK PO ARABSKU (watpie czy Arabowie mieli z tym cos wspolnego:) ). Kabaczkow zawsze mialam wrecz nadmiar, z ogrodka, dzialki dziadkow i za grosze z rynku.
      Kabaczek pokroic na plasterki, plasterki obkroic ze skory (tak o wiele latwiej i szybciej niz obierac calosc, przy leczo tez tak robie a potem obrane plastry kroje w kostke), posolic obustronnie, tak od serca, i wrzucic na patelnie z rozgrzanym olejem. Jak sie zrumieni i zmieknie, wrzucic na jakis talerz, a na patelnie z kolei pomidory w osemki - i popieprzyc tym razem, mocno. Nie solic, bo kabaczek slony wystarczajaco (jak sie nie posoli, to sie spali a nie zmieknie). Sosik wychodzi. Do sosiku - wtrabanic z powrotem kabaczek. Spozywac z ciemnym chlebem (ja sobie jeszcze maslem smaruje, a co), moczac ten chleb w sosiku. Mmmmm. Taka prostota smaku. I b. szybkie.

      No i LODY. Na tony :))) Niedawno niemal zbankrutowalam, bo postanowilam znalezc odpowiedz na pytanie zasadnicze: Ben&Jerry czy Haagen-Dazs. Akurat okoliczne supermarkety byly uprzejme zrobic promocje obu, ale i tak bylo drogo, buu.

      --
      Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
      • melmire Bomba! 10.08.08, 22:21
        Wlasie spalaszowalam talerz oberzyny po arabsku, ahhhhh, co za delicje.
        Nastepnym razem dam pomidory bez skorki, i moze ciut czosnku?
        Oberzyna potwornie chlonie tluszcz, jutro przetestuje grillowanie jej na grillu
        elektrycznym? Bo taka podsmazona na chrupko, slonawa, jest absolutnym cudem :)
        --
        ...noir comme l'anus de Satan, vicieux comme un reptile nazi...
        • slotna Re: Bomba! 23.08.08, 23:05
          Baklazan chlonie zdecydowanie bardziej niz kabaczek, taki gabczasty jest skubaniec, wiem. Mysle, ze rozwiazaniem jest jednak tradycyjne solenie, odsaczanie i plukania przed obrobka - kiedys to sie robilo, zeby usunac gorzki posmak, ktorego "nowoczesne" :) odmiany juz raczej nie posiadaja, niemniej wydaje mi sie, ze taki odwodniony baklazan wrzucony na bardzo goracy olej powinien nieco mniej przyjac tego oleju do wnetrza.

          Baklazan (oberzyna) to to fioletowe jajco, blyszczaca skorka, cudny kolor - piekna rzecz, az szkoda jesc :)

          Na grillu mozna, a jak, w ogole niedawno przy okazji grillowania jadlam cukinie malutkie w calosci, plastry baklazana, slodka cebulke, i czosnek tez w calosci - wszystko zawiniete w folie aluminiowa i upieczone, specjalnie dla mnie, bo miecha krwistego odmawiam. Czosnek i cebula super, jako dodatek do miecha tez, fajna sprawa.

          --
          Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
      • slotna Re: Upalna Kuchnia 23.08.08, 22:26
        Patison to ufo.

        Cukinia jest ciemnozielona, ale generalnie podobna do kabaczka, tylko delikatniejsza - mowie o tych malutkich, a nie przerosnietych na maksa.

        Kabaczek jest kremowy, szary, zoltawy, duzy i bardziej obly niz cukinia. Jest tez delikatnie orzechowy w smaku na surowo, bardziej chlonie smaki i aromaty, bo wlasny smak ma baaardzo nijaki bo obrobce termicznej bez dodatkow (sprawdzilam).

        Wszystko znam z dzialki moich dziadkow :) Patisony zawsze mnie fascynowaly - NIESAMOWITY ksztalt i ta nazwa...! Nie moglam zapamietac, cos jak z majezonem-mazejonem-majonezem, byl pasiton-patason etc :) Mozna kupic takie malutkie w sloiczkach marynowane, chyba Rolnik to produkuje, pamietam z Polski, boskie.

        Tutaj nie tak latwo o kabaczka, chociaz jak sie czlowiek uprze to zawsze kupi, tak samo jak koperek (1.7 eu za malutka paczuszke!!! rozboj w bialy dzien, mama moja sieje wlasny), wiec zazeram sie cukinia, najczesniej na pale - do mikrofali na 2 minuty poszatana w cienkie plasterki i albo na to ser dobry cheddar, albo tylko oliwa mmmmm. Boskie. Uwielbiam cukinie. I oliwe. A kabaczek jest fajny faszerowany - obrac (cukini w adekwatnej sytuacji NIE obierac), przekroic wzdluz, wydlubac pestki i napchac nadzionka - miecho jak do golabkow, albo feta+pomidory suszone podziabane+pieprz, albo czarna fasola ugotowana zmiksowana z duuuza iloscia czosnku i chili...

        Ojej, ale sie nakrecilam :DDD

        --
        Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
          • slotna Re: Upalna Kuchnia 23.08.08, 23:37
            A jak, jak cie nakrecilam, co zrobilas?

            Sobota, a ja w domu siedze, samotna, buu. Zarcie fajne jest na takie problemy:)

            --
            Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
    • natalijasz Re: Upalna Kuchnia 05.08.08, 13:27
      pan arbuz na pierwszym miejscu zawsze!
      jak byłam młodsza, mama przyrządzała przesmaczną zupę wiśniową, która na moje
      życzenie była schładzana, czasem do takiego stopnia, że bardziej przypominała
      kisiel:)
      pomidorki też ubóstwiam...no i ta mozzarella
      pamiętam, że swego czasu chciałam przygotować tę ich sławną zupę. próbował ktoś?
      • kaliope3 Re: Upalna Kuchnia 05.08.08, 13:38
        Ja kiedyś próbowałam przygotować zupę z zielonego groszku z mozzarellą, z
        przepisu Nigelli. Wyszło coś okropnego-użyłam "prawdziwej" mozzarelli dostępnej
        u nas, tej w zalewie, wszystko zrobiłam jak w przepisie i w efekcie końcowym ser
        w gorącej zupie zamiast się rozpuścić potworzył okropne, ogromniaste kawały
        strzępiące się na wszystkie strony. Nie dało się tego nalać na talerz, o
        nabraniu na łyżkę nie wspominając. Byłam wściekła na Nigellę. U niej mozzarella
        w niewiadomy sposób po prostu się rozpuszczała i razem z groszkiem tworzyła
        wspaniałą zupę krem
        • dakota77 Re: Upalna Kuchnia 05.08.08, 13:46
          Zupe krem zwykle uzyskuje sie w wyniku zmiksowania, moze Nigella zapomniala o
          tymw spomniec?;-). Taka konsystencja w garnku raczej sie sama nie zrobi:-)
          --
          I may be bad...but I feel goood;-)
        • agnieszka_azj zupa Nigelli 05.08.08, 14:06
          Oczyweiście, że się ją miksuje i Nigella to robiła.

          Bardzo lubię tę zupę. Robię ją z mrożonego groszku i zwykłej
          mozarelli (oczywiście wyjętej z zalewy), którą kroję na mniejsze
          kawałki - m.in. dlatego, że muszę ją miksować w częściach ;-), bo
          całość zupy mi się nie mieści do blendera.

          Pyszna :-)))
          --
          Agnieszka, mama Ani, Zosi i Julki

          Mały pokój z książkami czyli o dobrych książkach dla dzieci i młodzieży
            • kaliope3 Re: zupa Nigelli 05.08.08, 20:08
              Miksuje się, powiadacie...Komuś faktycznie umknął ten nieistotny szczegół.
              Dobrze że napisałam o tej zupie, teraz wiem jak ją porządnie zrobić a tak to
              przepis byłby stracony na wieki
                • kaliope3 Re: zupa Nigelli 05.08.08, 21:59
                  Generalnie się zgadzam-choć wyszła mi kiedyś zupa krem cukiniowa bez
                  miksowania. Nie wiem jak to sie stało, że ja tego miksowania nie zauważyłam.
                  Pamiętam wszystkie inne szczegóły przepisu a tu taka wpadka! No ale teraz już
                  wiem i w najbliższym czasie wezmę solidny odwet na zupie;)
      • kaliope3 Re: Upalna Kuchnia 05.08.08, 13:43
        Z arbuzem to muszę trochę przystopować-czy ktoś się orientuje w kwestii jego
        zgubnego wpływu na figurę? Wydawało by się że to tylko woda, a jednak po 2
        tygodniach objadania się nim zauważam pewną niepokojącą różnicę w stosunku do
        stanu sprzed arbuza
          • kaliope3 Re: Upalna Kuchnia 05.08.08, 14:31
            Do licha! Przeczuwałam to- na "diecie" Montignaca wspaniale schudłam beż żadnego
            prawie wysiłku i byłam zdziwiona czemu nagle jakiś przyrost nastąpił. Nie
            sprawdziłam indeksu...Od dziś koniec z arbuzem,eh, co za życie
            • ready4freddy Re: Upalna Kuchnia 05.08.08, 18:44
              ja tam nic nie mowie, ale ostatnio tutejsza, tzn. tamtejsza agencja info
              wspominala o wiekopomnym odkryciu, jakoby arbuz (w sporych ilosciach, bo od
              szesciu kawalkow wzwyz) dzialal viagropodobnie :) jednym slowem nie opychajcie
              sie arbuzami, dziewczyny, zostawcie je facetom :PPP
              --
              lody ruszyly, panowie przysiegli! defilade poprowadze osobiscie!
              • kaliope3 Re: Upalna Kuchnia 05.08.08, 20:06
                Oj, to jednak musi na mężczyzn tylko działać-ja bowiem po spożyciu sześciu
                solidnych kawałów (i nie tylko) czuję się niczym w piątym miesiącu ciąży i myślę
                raczej o spokojnym trawieniu...
    • anutek115 Re: Upalna Kuchnia 05.08.08, 17:05
      Ja w upały też jadam gazpacho, przy czym w dniu, gdy przyżądzam powyższe psuje
      się pogoda, z żelazną konsekwencją, od lat. Że też ja na to nie wpadłam z
      tydzień temu, gdy tak byłam udręczona upałami, że mi się w głowie mąciło... a,
      to pewnie dlatego.
      O, jeszcze lubię sałatkę tubuleh, z tym że jest to tubuleh udoskonalone (a jakże
      :-)) przeze mnie, wskutek czego zapewne malo podobne do oryginału. No ale to
      mogę rąbać cały rok, nawet w siarczyste mrozy (mimo, że rzecz się w lodówce
      przechowuje, jesli się zdąży przed pożarciem).
      • lutecja4 Re: Upalna Kuchnia 05.08.08, 22:30
        lody waniliowe z odrobina adwokata i czeresnie-zjem kazda ilosc jaka bede miala
        chlodnik litewski i wariacje na temat tzatzikow-do ogorkow dodaje czosnek
        koperek i rzodkiewke-pasuje do smazonego sandacza-mniam mniam
        na cieplo do makaronu-na oliwie trzeba zeszklic pokrojona drobno cebulke, do
        tego pokrojana na polplasterki mloda cukinie posolic dodac przecisniety przez
        praske czosnek i jak cukinia zmieknie(chwileczka)dodac do makaronu i posypac
        tartym parmezanem=pychotka
    • ananke666 Chłodniki! Wasze wersje 07.08.08, 13:24
      Jak u Was przyrządza się chłodnik? Bo przepisów jest multum. Od takich robionych na rosole, poprzez zakwaszane sokiem z ogórków albo kwaszonych buraków, zsiadłe mleko, kefir, do zakwaszanych octem albo kwaskiem. Dla jednych jajko na twardo konieczne, inni nie chcą go wcale.
      W "Nad Niemnem" był chłodnik "z mleka, octu i posiekanej boćwiny złożony".

      U mnie w domu robiło się go z pokrojonych ogórków zielonych, sałaty, szczypiorku i cebulki, koperku, śmietany, zimnej przegotowanej wody, soli i kwasku cytrynowego. Czasem dodawało się troszkę rzodkiewki. Buraków się nie dodawało - taki robiła zawsze Mama i tak został mi w pamięci i smaku. Najwyżej ja, wielbiciel kwaśnych potraw, chlapałam do swojej porcji jeszcze dodatkową porcję kwasku albo trochę octu :p
      Podawało się go do ziemniaków posypanych koperkiem i jajka sadzonego albo lekkiego mięsa, np. kurczaka.

      A u Was? Jak wyglądają domowe przepisy na chłodnik?
      --
      Tupecik
      • mmaupa Re: Chłodniki! Wasze wersje 07.08.08, 13:37
        Chlodnik moja mama przyrzadza z kefiru i jogurtu, do tego gotowana botwinka
        (ostudzona, rzecz jasna), koperek, czosnek i ogorki. Podawane z pokrojonym w
        cwiartki jajkiem na twardo na wierzchu - ach te kolory! - i w towarzystwie
        mlodych kartofelkow.

        Poniewaz mi zawsze w tej wersji chlodink wychodzi zbyt rzadki, przyrzadzam
        tarator, czyli wersje bulgarska, bez burakow. Bierze sie jogurt balkanski
        (duzo), duzy ogorek, czosnek, opcjonalnie orzechy wloskie (ja pomijam, bo nie
        chce mi sie ich siekac), no i powinien byc ten nieszczesny koperek, ktorego w
        Wielkiej Brytanii jeszcze chyba nie odkryli. Poniewaz koperku bezskutecznie
        szukam tutaj juz drugi rok, do taratora zamiast niego dodaje rzodkiewki. MIesza
        sie to wszystko, dodaje oliwy, pieprzu i soli i wsadza do lodowki zeby sie
        przegryzlo. W tym czasie gotuja sie mlode kartofelki (obowiazkowe!). Po jakiejs
        godzinie mozna sie juz delektowac.

        --
        Don't panic, it's organic!
          • mmaupa Re: Chłodniki! Wasze wersje 07.08.08, 16:43
            Szukalam i w supermarketach, i w malych sklepikach. Nie ma. Moze czasem
            sprzedaja na rynku, ale ja wtedy jestem w pracy. Grunt ze rodzicielka obiecala
            przywiezc ze soba fure koperku w pazdzierniku, do zamrozenia.

            --
            Don't panic, it's organic!
          • jottka Re: Chłodniki! Wasze wersje 07.08.08, 17:51
            akota77 napisała:

            > W Anglii nie da sie kupic koperku? Cos okropnego! Moze udaloby sie hodowac
            samemu, chocby w skrzynce czy doniczce?


            ja tam nic nie mówie, ale znajomy pracujący w moskwie miał podobne problemy:)
            skończyło sie na hodowli koperku w ustronnym kącie trawnika pod blokiem, ale nie
            wiem, czy ta metoda da sie zastosować u anglików.
        • melmire Koperek 10.08.08, 10:53
          Mmaupa, a sklepy chinsko- orientalne sa w twoich okolicach? bo oni zazwyczaj
          miewaja koperek, takie wieeeeeelkie peki :)
          --
          ...noir comme l'anus de Satan, vicieux comme un reptile nazi...
          • mmaupa Re: Koperek 12.08.08, 13:21
            Jakos w moich okolicach nie bardzo - raczej bliskowschodnie. Ale moze sie
            wybiore gdzies dalej. Dobry pomysl.

            --
            Don't panic, it's organic!
      • agnieszka_azj Re: Chłodniki! Wasze wersje 07.08.08, 16:52
        ananke666 napisała:

        > Jak u Was przyrządza się chłodnik? Bo przepisów jest multum.

        U mnie w domu, niezmiennie od lat: jogurt (kiedyś zsiadłe mleko)
        plus wywar z botwinki (w przypadku braku takowej lub braku czasu -
        barszcz czerwony z kartonu) plus posiekane: ogórki, rzodkiewki,
        jajka na twardo, szczypiorek i koperek.

        Rzeczony chłodnik muszę robić "z marszu", bo jak sobie to wcześniej
        zaplanuję to mam jak w banku załamanie pogody i koniec upałów.
        Kiedyś zaprosiłam znajomych na przyjęcie tarasowo ogrodowe, którego
        menu skladało się z chłodnika, dania ciepłego (na szczęście ;-) i
        lodów. Tego dnia po tygodniu upałów zrobiło się tak zimno, że nie
        mogliśmy jeść na dworze, a na propozycję lodów wszyscy
        zawołali "gorącej herbaty !!!".
        Podobnie na aurę dziala zaplanowanie mycia okien ;-)
        --
        Agnieszka, mama Ani, Zosi i Julki

        Mały pokój z książkami czyli o dobrych książkach dla dzieci i młodzieży
      • lutecja4 Re: Upalna Kuchnia 07.08.08, 21:48
        botwinka krotko obgotowana w wodzie z cukrem i kostka rosolowa
        cieleca(niekoniecznie)+ maslanka i zsiadle
        mleko+ogorek+szczypiorek+koperek+jajko na twardo doprawiam koncentratem
        buraczanym maggi i sola dodatkowo podaje pokrojone drobno rzodkiewki i ogorka
        malosolnego/konserwowego i cwiartke jajka-najlepsze z mlodymi ziemniakami z
        koperkiem i zesmazonym bekonem
        • natalijasz Re: Upalna Kuchnia 07.08.08, 23:13
          chłodniki, chłodniki...a mi na dobrą sprawę jest zimno i też jestem za zmianą
          tematu na : kuchnię co najmniej chłodnawą. wracając do zup kremów na całe moje
          szczęście mikser posiadam (uf!) jednak cały czas nie mogę przeżyć informacji na
          temat arbuza (tych od tycia a nie viagry :)), przecież ja pochłaniam ich takie
          ilości, że to nie możliwe aby on powodował takie katastroficzne skutki! cały mój
          świat legnie w gruzach...lub też już legł, co gorsza.
          ach te upały, do jakiż to nieszczęśliwych przemyśleń zmuszają.
          co do koperku w Anglii, to racja, podczas mojego pobytu też znaleźć nie mogłam,
          jedyne rozwiązanie jakie znalazłam to suszony koperek w opakowaniach. ciężkie to
          życie na obczyźnie!
          • lutecja4 Re: Upalna Kuchnia 07.08.08, 23:23
            we Wloszech(przynajmniej poludniowych)tez bark koperku, a takze pietruszki i
            selera w korzeniu a buraki sa tylko gotowane i zapakowane w folie
            jak lece do kolezanki w walizce mam 3 peczki
            koperku,pietruszke,selera,ogorki,koper z nasionami i chrzan9 do kiszenia) i
            nasza kapuste-nie wiem co pomysleliby celnicy na ten temat
            a arbuz idealnie nadaje sie do tego,zeby go naciac i wlac do srodka alkohol a
            potem dobrze schlodzic-super "drink" do przegryzania-wodka jest niewyczuwalna :))
          • kaliope3 Re: Upalna Kuchnia 08.08.08, 14:14
            natalijasz napisała:

            jednak cały czas nie mogę przeżyć informacji na
            > temat arbuza (tych od tycia a nie viagry :)), przecież ja pochłaniam ich takie
            > ilości, że to nie możliwe aby on powodował takie katastroficzne skutki! cały mó
            > j
            > świat legnie w gruzach...lub też już legł, co gorsza.
            > ach te upały, do jakiż to nieszczęśliwych przemyśleń zmuszają.

            A co ma powiedzieć osoba uzależniona? Mam nadzieję że upału już nie wrócą bo
            tęsknota za arbuzem może być nie do zniesienia. Pamiętam jak się z siostrą w ten
            nałóg wciągnęłyśmy i codziennie po pół arbuza każda z nas pożerała, a siostra to
            nawet jak nogę złamała nie darowała sobie tylko z czwartego piętra o kulach
            zlazła, na targ poszła i sama sobie wybierała, po czym sama targała to do domu
            co przy konieczności korzystania z kul był dosyć trudną czynnością. Mnie
            widocznie nie było w pobliżu bo inaczej bym jej tak nie puściła. Do tego
            umiałyśmy beż cienia wątpliwości stwierdzić naocznie czy dany egzemplarz będzie
            słodki, liczyła się konsystencja, kolor,to jak wygląda przy skórce. To była cała
            sztuka.
            • kaliope3 Re: Upalna Kuchnia 08.08.08, 14:22
              A propos cieplejszej kuchni to mam przepis na pyszny makaron z gorgonzollą i
              cukinią- danie ciężkawe ale dobre. Do tego banalnie proste i nie trzeba używać
              miksera hi hi. Krótko mówiąc cukinię obraną i pokrojoną w kostkę dusi się w
              garnku,makaron jaki się chce gotuje się w dużym garze.Ser można wrzucić do
              podduszonej cukinii i on się pięknie rozpuści ale niektórzy rozpuszczają go w
              garnuszku albo na patelni w śmietance. Co kto lubi. Ja też dodaję trochę
              pietruszki na koniec. Na koniec oczywiście mieszamy makaron z serowo-cukiniowym
              sosem.
            • natalijasz Re: Upalna Kuchnia 09.08.08, 20:51
              właśnie jestem po spożyciu sporego kawałka arbuzowego:) nie ukrywam, że się
              wybrałam na prawdziwe poszukiwania idealnego arbuza, znalazłam po obejściu chyba
              wszystkich stoisk z owocami w mieście (no nie przesadzajmy, ale z pół
              obeszłam:)) i znalazłam. objadłam się tak, że ledwo do komputera doszłam.
              historia o Twojej siostrze mnie poruszyła :) to się nazywa prawdziwa miłość do
              arbuza.

              a gdyby tak zmiksować arbuza ?:D
                • lutecja4 Re: Upalna Kuchnia 09.08.08, 22:27
                  pyszny deser
                  przekroic melona na pol, wydrazyc, pokroic na male kawaleczki, dodac inne owoce
                  pokrojone na male kawaleczki(wg uznania-co kto lubi i co komu pasuje do melona)
                  zrobic zolta galaretke z polowa wody, wlozyc owoce do polowek melona i zalac
                  galaretka, przykryc folia aluminiowa i wlozyc do lodowki az stezeje-podawac
                  pokrojony w plasterki (nie uzywac kiwi i swiezego ananasa, bo galaretka nie
                  stezeje )
              • kaliope3 Re: Upalna Kuchnia 09.08.08, 23:38
                :) siostra taka już jest. Od paru lat uzależniona jest też od fasolki
                szparagowej, potrafi jak nic wchłonąć pół kilo i cierpi straszne katusze kiedy
                sezon na fasolkę mija i jest ona dostępna wyłącznie w cenach czarnorynkowych.
                A arbuza miksowała kiedyś Nigella z lodem, taki letni deser-tak jak Agnieszka
                Azja napisała.
                • dakota77 Re: Upalna Kuchnia 10.08.08, 11:38
                  Ja to rozumiem, ja jestem uzalezniona od szparagow:-). Oboje z mezem je
                  uwiebiamy, zaczynamy je kupowac jak cena robi sie w miare rozsadna i jemy caly
                  sezon. Ostatnio juz ich wlasciwie nie ma, widzialam je ze dwa razy, drogie
                  oczywiscie, ale i tak kupilam. Szparagi to nasz sposob na upaly-)
                  --
                  I may be bad...but I feel goood;-)
    • melmire Przez was! 10.08.08, 14:01
      Uleglam pokusie i popedzilam na bazar kupic arbuza. Calego nie chcialo mi sie
      dzwigac, kupilam wiec polowke. Niecale CZTERY kilo. Chrzanie indeks glikemiczny,
      i tak mam 10 kg do zrzucenia, kilo w te czy wewte nie robi roznicy :)
      Kupilam tez oberzyny na "kabaczka po arabsku", uznalam ze ujdzie jako tajemniczy
      kabaczek , bo wole oberzyne od cukinii :)
      Macie jakis pomysl jak wykorzystac fete? widzialam taka pieeeeekna, w arabskim
      sklepiku, mi na upaly slonosc bardzo pasuje :)
      --
      ...noir comme l'anus de Satan, vicieux comme un reptile nazi...
      • mmaupa Re: Przez was! 10.08.08, 16:26
        O! Bedzie akurat. Biezesz swoj arabski baklazan i tniesz na plastry grubosci ok
        centymetra. Na plaskim talerzu mieszasz widelcem lyzke maki i jedno jajko (albo
        2 lyzki i 2 jajka, w zaleznosci od wielkosci oberzyny), tak zeby wyszlo ciasto
        nalesnikowe, BEZ GRUDEK. Do ciasta dodajesz troche soli i pieprzu. Na patelnie
        wlewasz oliwe, smazysz umoczone w ciescie plastry az zmiekna w srodku a na
        zewnatrz beda zlotawe.
        Tniesz fete na waziutkie plasterki (krusza sie, ale to nic nie szkodzi),
        kladziesz na porcje baklazana, mozesz dodac po listku miety na kazdy. Pycha.

        --
        Don't panic, it's organic!
      • lezbobimbo Re: Przez was! 10.08.08, 17:18
        Oprocz oblozenia feta tych przyrzadzonych baklazanów (brzmi pysznie!)
        mozesz tez pokruszyc na calkiem male kruszynki i zmieszac z posiekana salatka z
        warzyw (podstawa moze byc pomidor, papryka, ogorek itd wdzieczne do posiekania i
        soczyste, nie marchewka bo za twarda). Pozwól przezrec sie temu w lodówce przez
        pare godzin i voilá!
        Jest taka arabska salatka na bazie wlasnie fety i pomaranczowych warzyw, nie
        pamietam niestety jak sie nazywa.. nie hurghada tylko jakos podobnie ;)

        --
        Pomóz polskim RysiomPysiom
      • lutecja4 Re: Przez was! 10.08.08, 21:01
        plasterki pomidorow na to posiekana drobno cebulka pieprz i pokruszona feta
        polane dobra oliwa z oliwek(jak ktos nie lubi zapachu to z pestek winogron)
    • marajka Re: Upalna Kuchnia 12.08.08, 13:13
      Pochłaniam wszystko, popijam tylko soczkiem z lodem. Nie jadam
      tłustych dań, raczej drób, ryby-ale tak jem przez cały rok. No i
      pomodory kilka razy dziennie;)
      --
      "Tyle wiemy o sobie, ile nas sprawdzono" W.Szymborska
      • martona Re: Upalna Kuchnia 23.08.08, 19:19
        Z fety mozna zrobić świetną sałatkę: pokrojone w kostkę warzywa (ogórek, pomidor, papryka) wrzucasz do miski razem z fetą (także pokrojoną w kostkę - leniwi mogą kupić już "pokostkowaną fabrycznie", ale nie polecam) i zalewasz sosem włoskim.
    • czekolada72 Re: Upalna Kuchnia 03.01.09, 15:06
      Musierowicz w ostatniej Sprezynie propaguje lody :)

      ja zas, gdybym zywila wylacznie siebie, moglabym zyc wylacznie
      truskawkami, najlepiej nprosto z krzakow.
      Do tego ewentualnie koktajl - truskawkowy oczywiscie, truskawki ze
      smietana, borowki ze smietana, makaron z przetartymi truskawkami,
      mizeria - to takie najbardzie zwyczajne i podstawowe. I jadalne
      przez rodzinke, acz juz nie non-stop.
      Chlodnik, owocowy, niestety jest przez rodzinke traktowany z
      wyraznym obrzydzeniem , i musialabym spozywac wlasciwie calosc
      sama :(
      --
      ŚMIGŁO
      "Kto nie naraża się na szwank - ten głównej stawki nie wygrywa"
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka