olusimama
22.11.08, 20:49
Witam serdecznie.
Czytam Was już ho, ho, ho, jak długo, ale nie pisałam, bo wciąż mi się
zdawało, że jestem dla Was za mało elokwentna. I za mało czytam. I w ogóle.
Ale dzisiaj skończyłam Sprężynę i nie mam się z kim podzielić zawodem mym
wielkim. Otóż - ja się nie zgadzam na zlikwidowanie Wolfiego :-/ Po Baltonie,
w którym zakochałam się jako nastolatka (i rówieśnica Pulpecji) to pierwszy
mężczyzna/chłopak w Jeżycjadzie, który mnie przyprawił o bicie serca. A tu mi
go zabrano i w zamian zaserwowano polonistę, któremu zaraz wyrosną wąsy :-(
I nie kupuję tego zakochania na złotej nici, tej więzi bez słów, no ludzie.
Żeby się zakochać, to chyba trochę czasu trzeba, nie? I poznać człowieka. A
może on między słuchaniem Mozarta i wożeniem sadzonek kroi ludzi na kawałki w
piwnicy!
Wybaczcie słowotok. Ale mi tak żal.