Dodaj do ulubionych

Pospotkaniowo 23.11. czyli ....

24.11.08, 09:34
No znowu ja mam zakładać?! :)
Ale nikt inny się nie pcha... no to niech będę ja :)

Pospotkaniowy wątek czyli o czym gadałyśmy czyli ... niech żałują Ci co nie
byli :)

Ja pamiętam najbardziej historie Wielkiej Wpadki Bilijany i Dyrektora z
Wiertarką (dawno się tak nie uśmiałam :)) oraz nasze opowieści o najgorszej
randce :)
Było też o wyższości kotów nad psami oraz o tym czy MM czyta nasze forum

Przedstawiony został takze najwieksza tajemnica spotkania czyli ... Wielki
Plan Dzidki :)

Jednocześnie informuję że tematy były ściśle protokołowane (i stenografowane
:)) więć nic nie umknie
Obserwuj wątek
    • paulina.galli Re: Pospotkaniowo 23.11. czyli .... 24.11.08, 09:38
      * więc

      Były też dyskusje o polecanych książkach - co zaowocowało tez moim wczorajszym
      WATKIEM NA FORUM
      • the_dzidka Re: Pospotkaniowo 23.11. czyli .... 24.11.08, 09:46
        Było o poprawianiu wizerunku niereprezydenta, czyli o dziwnym
        zamachu w Gruzji,
        • paulina.galli Re: Pospotkaniowo 23.11. czyli .... 24.11.08, 10:06
          W związku z powyższym - przewinęła się tez reklama "stoperanu" :)
          • the_dzidka Re: Pospotkaniowo 23.11. czyli .... 24.11.08, 10:19
            O, to ja nawet wspomnę:

            Dwie godziny po wiadomości mrożącej pianę na ustach o próbie
            ustrzelenia Niereprezydenta otrzymałam pierwszego sms-a w temacie:
            "STOPERAN W GRUZJI ZDAŁ EGZAMIN".
            I za to kocham moich rodaków! :D
    • onion68 Re: Pospotkaniowo 23.11. czyli .... 24.11.08, 10:10
      Na podstawie notatek sporządzę sprawozdanie po południu - bo wczoraj z nadmiaru
      pysznych kalorii, przyjętych w postaci stałej oraz płynnej, nie byłam w stanie :)
      Na razie przypomnę tylko, że doszłyśmy do konkluzji, że emanować trzeba.
      I wymieniałyśmy postaci literackie, które emanowały/emanują - w tym Pulpę. I
      Jagnę Borynową.
      • jottka Re: Pospotkaniowo 23.11. czyli .... 24.11.08, 10:14
        nieno, zgłaszam protest przeciw jakimkolwiek formom terroru psychicznego! w tym
        żądania emanowania! cokolwiek by to znaczyło:)

        poza tym pulpa i jagna z borynów krakowska podobne w typie mi siem wydają, czy
        można nie emanować, zaliczając się do innego gatunku?
        • paulina.galli Re: Pospotkaniowo 23.11. czyli .... 24.11.08, 10:22
          W kwestii emanowania wyszło że emanowała niewatpliwie tez Paulinka :)
          Ale nie ja, tylko ta z "Idy sierpniowej" z uśmiechem rekina i purpurowym
          kombinezonie.
          Do emanowania zgłosiłam tez Matyldę Strągiewkę. Zołza bo zołza ale... :)
          • idomeneo Re: Pospotkaniowo 23.11. czyli .... 24.11.08, 10:32
            zgadzam się co do Matyldy, Julia też emanowała zdaje się (chociaż głównie w
            kierunku Tola)
            • ginestra Re: Pospotkaniowo 23.11. czyli .... 24.11.08, 12:19
              Ach, jak ciekawie o tym emanowaniu! Strasznie żałuję, że umknęła mi ta rozmowa
              (albowiem pojechałam na Dworzec Centralny po Nioszkę, której pociąg opóźnił się
              i dotarłyśmy z pewnym opóźnieniem i my).

              Ale rozmowy toczące się później też były pasjonujące! I miły nastrój, pyszne
              jedzenie oraz wino i inne napoje. :-) Sympatyczna knajpka! Cudowne towarzystwo!

              Wracając do rozmów, to na pewno zanotowane tematy zostaną tu przedstawione, aby
              inni żałowali, że nie byli i poczuli się zachęceni do następnych takich spotkań!
              Ale może na malutką zachętę powiem, że omówiłyśmy dość szerokie spectrum tematów
              forumowych (w tym Sprężynę i wątek Janusza Pyziaka, który stanowił inspirację do
              dalszych refleksji o facetach i o życiu ;-) ) oraz omówiłyśmy również szerokie
              spectrum tematów okołoforumowych, a do tego oczywiście Wielki Plan Dzidki, o
              którym wkrótce. :-)

              Mówiłyśmy też o filmach (np. Mamma Mia, 33 sceny z życia). Również o książkach
              (wartych i nie wartych polecenia - vide bardziej szczegółowy wątek Pauliny :-) -
              przy czym należy również wspomnieć o tym, że książkowe rozważania mimochodem
              zahaczyły także o Harrego Pottera, o książki naszego dzieciństwa, a także o
              nasze zmagania z czytaniem książek w oryginale tudzież o nasze refleksje na
              temat cen książek; opowiedziałyśmy sobie też nawzajem o naszych perypetiach
              związanych ze zdobyciem Sprężyny :-) ).

              Tematów była moc i buzie nam się nie zamykały - no chyba, że w celu spożycia
              tych pyszności. :-)

              Nioszka, która dziś wczesnym rankiem poleciała w daleką służbową podróż, zapewne
              dopisze swoje wrażenia po powrocie. Jednakże była bardzo zadowolona ze spotkania.
              Ja też byłam bardzo zadowolona! Dziękuję Wam dziewczyny!

              • ginestra O emanowaniu.. ;-) 24.11.08, 12:35
                Jeśli chodzi o emanowanie (bo trochę o tym pomyślałam sobie teraz), to wychodzi
                mi na to, że jestem całym sercem za tym, żeby emanować (no bo co ma się marnować
                wdzięk i kobiecość, prawda?) i mam taki mój własny ideał emanowania, który
                polegałby na tym, żeby emanować, owszem, ale od niechcenia - na takiej zasadzie
                jak robią to, na przykład, kobiety Wschodu (czy dobrze mówię?) - chodzi mi o
                taką ideę, z jaką zetknęłam się podczas nauki tańca brzucha, mianowicie taką, w
                której kobiecość jest wyrażana jakoś "ze środka" - poprzez ruchy i gesty, a
                także poprzez lubienie i (hojne używanie) pięknych tkanin, ubrań, ozdób, kolorów
                itp., ale w taki sposób, że właściwie za wiele się o tym nie myśli. Po prostu
                idzie się za głosem takiej wewnętrznej potrzeby. Czyli one się, owszem, stroją i
                sprawia im to przyjemność, ale robią to tak, że dla nich to jest coś
                najoczywistszego na świecie, nad czym nie trzeba się za wiele zastanawiać - po
                prostu mają to we krwi.

                Przenosząc to na nasz grunt, chcę powiedzieć, że owszem, nie każda kobieta lubi,
                na przykład, obwieszać się dzwoniącymi ozdobami, ale chodzi mi o tę ideę -
                takiego bezwiednego wyrażania kobiecości i przekonania o tym, że się jest piękną
                i kuszącą tak czy owak, a te ozdoby, to po prostu owo piękno podkreślają, ale
                czy one są czy nie, to to piękno i tak istnieje i sobie spokojnie epatuje. (Na
                zasadzie: "no cóż ja poradzę, że jestem taka piękna?")

                No i tę cechę rzeczywiście miała w sobie Pulpecja, Matylda, Paulinka, Julia i
                inne jeżycjadowe bohaterki tego typu. Ale wierzę, że i kobiety o mniej
                spektakularnej urodzie mogą tę samą jakość i to samo przekonanie objawiać
                światu. I tego trochę, owszem, takim śmielszym kobietom (oraz tym, które dostały
                niezwykłą urodę w prezencie od natury) zazdroszczę.

                Zastanawiam się na ile można (jeśli ktoś chce oczywiście) tego się nauczyć, a na
                ile jest to wrodzone, względnie rozwijane od maleńkości, jednakże wychodzi mi na
                to, że można to w sobie rozwinąć, tylko trzeba się po prostu otworzyć.
                Oczywiście obowiązku otwierania się nie ma. Ale jak ktoś chce, to jest to chyba
                fajne, prawda? Wychodzi mi jeszcze na to, że czasem trzeba coś zrobić, żeby
                sobie samej pomóc to poczuć - czyli nad urodą trochę popracować. Ale bardziej
                jednak nad swoim wnętrzem.

                A jakie refleksje o emanowaniu miałyście na spotkaniu, dziewczyny?
                I co sądzą inni na ten temat? :-)

                Pozdrawiam!
                • the_dzidka Re: O emanowaniu.. ;-) 24.11.08, 12:39
                  > takiego bezwiednego wyrażania kobiecości i przekonania o tym, że
                  się jest piękn
                  > ą i kuszącą tak czy owak

                  Z tym się trzeba, niestety, urodzić!
                  • madame-bovary Re: O emanowaniu.. ;-) 24.11.08, 12:46
                    the_dzidka napisała:

                    > > takiego bezwiednego wyrażania kobiecości i przekonania o tym, że
                    > się jest piękn
                    > > ą i kuszącą tak czy owak
                    >
                    > Z tym się trzeba, niestety, urodzić!


                    Ale włąściwa osoba (najczęściej płci odmiennej) we właściwym czasie może bardzo w odkryciu i pokochanuiu własnej kobiecości (co czesto prowadzi przynajmniej do prób emanowania) pomóc! Ja jestem takim przypadkiem na ten przykład.
                • madame-bovary Re: O emanowaniu.. ;-) 24.11.08, 12:43
                  Jak zwykle post Ginestry czytało mi się z największą przyjemnością i poczuciem pełnej zgody z treścią :) Ale w moim poczuciu taka np. Matylda była pomnikiem wyrachowanej i wystudiowanej kobiecości, pustoty i sztuczności- tym większy był kontrast z naturalną, pełną spontaniczności i wdzięku, prawdziwą w każdym calu i niepostrzegjącą siebie samej jako gwiazdy (choć strojącą i dbającą na miarę bardzo skromnych możliwości) Kreską.
                  • ginestra Re: O emanowaniu.. ;-) 24.11.08, 13:17
                    Madame-bovary, ach, jakie krzepiące co piszesz (że mężczyzna może pomóc kobiecie
                    to "coś" magicznego w niej samej odkryć)! Bardzo to pocieszające. :-)

                    Co do Matyldy, to to był taki przykład może niefortunny (powtórzyłam po
                    poprzednich postach, a i pamiętałam jakie wrażenie robiła Matylda na istotach
                    płci przeciwnej i stąd to przekonanie, że miała to w sobie, ale faktycznie chyba
                    była za bardzo wystudiowana i nie emanowała takim "beztroskim" pięknem.

                    Kreska rzeczywiście miała ten wdzięk i urodę i słodycz i w ogóle, ale czegoś jej
                    brakowało - czy tej beztroski? Czy próżności? Czy większej pewności siebie?
                    Jakby zestawić ją z tymi kobietami Wschodu (nawet takimi młodziutkimi, w jej
                    wieku), to by ona była na ich tle trochę zgaszona chyba, niepewna tego, że jest
                    ładna? Czyli chyba trochę potrzeba tego uwierzenia w swoją ładność? Myślę, że
                    Kreska potem już bardziej uwierzyła, jak poznała wzajemność w miłości. Ale też
                    jej emanowanie zawsze było chyba takie spokojne, skromne? A może i tak można
                    emanować?

                    Ach, już sama nie wiem co myśleć o tym emanowaniu. :-)
    • madame-bovary Re: Pospotkaniowo 23.11. czyli .... 24.11.08, 13:11
      Dla mnie cudownym przykładem emanowania tym co najpiękniejsze w kobiecie jest (mimo tego że się zmieniła troszeczkę na niekorzyść z biegiem lat) I chyba zawsze będzie Winona Ryder. Pomijając to, że przepadam za nią jako aktorką, wydaje mi się ciekawą osobowością jak na hollywoodzki cyrk, to jest moim ideałem kobiecej urody, wdzięku i swoistego seksapilu. Ona właśnie wydaje się nie dbać o to, że jest prześliczna (to czy to prawda to juz inna sprawa), ma świetny styl, dziewczęcą deliaktność ale i elegancję w sobie. Poza tym jest taka... niedzisiejsza: rysy twarzy, stroje, pewna skromność i nieśmiałość w uśmiechu. Jest jakby stworzona do kostiumów z dawnych epok, a jednocześnie jakaś nierealna, bajkowa :) Choc we współczesnych ciuchach, krótkiej fryzurce i rolach zbuntowanych, zadziornych nastolatek też jest prawdziwa i fantastyczna.
      Emanuje urokiem "od niechcenia", bez żadnej przesady, wulgarnosci i wystudiowania - te oczy i olśniewający uśmiech są w jakimś stopniu niewinne i nieświadome swojej siły. Może być jednoczesnie zalotna, uwodzicielska i filuterna, romantyczna i tajemnicza, ale zawsze jest w tym jakaś wrażliwość i kruchość, brak ostentacji. to ja łączy z np. Audrey Hepburn czy Natalie Portman (pomijając że to podobny typ) Ale się rozpisałam... Ale Winona to faktycznie moja faworytka od lat. I Kreskę zawsze wyobrałam sobie - zreszta do teraz, bardzo podobną do Winony! :) Nie mogę się tego pozbyć czytając jakieś napomknienie o Kresce, widzę wielkie ciemne oczy Winony Ryder :D
      • paulina.galli Re: Pospotkaniowo 23.11. czyli .... 24.11.08, 13:17
        Z kobiet "nieliterackich" najcudowniejsza na świecie to Audrey Hepburn

        https://www.thebargainqueen.com/images/photos/audrey_hepburn.jpg
        • dakota77 Re: Pospotkaniowo 23.11. czyli .... 24.11.08, 13:19
          O tak, ideal pod kazdym wzgledem. Moja nawet nie idolka, bo to jakos za male
          slowo w jej przypadku, ale prawdziwy wzor.
      • the_dzidka Re: Pospotkaniowo 23.11. czyli .... 24.11.08, 13:45
        Anna Dymna. 30 lat temu i teraz.
        Stefania Grodzieńska :) 90 lat temu, 50 lat temu, 25 lat temu i
        teraz!
        • paulina.galli Re: Pospotkaniowo 23.11. czyli .... 24.11.08, 14:03
          A ja widze pewne spore podobieństwo pomiedzy Audrey a Stefania Grodzieńska :)
          AH
          https://www.handbag.com/?module=images&func=display&fileId=25727
          SG
          https://www.dedalus.pl/photo/2625.jpg
          • dakota77 Re: Pospotkaniowo 23.11. czyli .... 24.11.08, 14:04
            O nie, Audrey miala subtelniejszy nos:-). Ale klasa podobna, owszem:-)
          • jedynataka Re: Pospotkaniowo 23.11. czyli .... 24.11.08, 20:50
            Jej, wczoraj już nie zdążyłam, a dziś od rana w szal pracy - a tu tyle postów. i
            temat emanowania tak intensywnie przerobiony.
            Przede wszystkim: dzięki za przemiły wieczór. Wszystkim zastanawiającym się czy
            warto, odpowiadam: NO CÓŻ TO ZA PYTANIE! :)
            nie bać się i przybiegać!

            a co do emanowania i tego czy to wrodzone.
            Matylda była Szczerbolem w młodości. Więc nie mogła emanować.Więc można się
            wyuczyć, choć pewnie nie będzie to to samo co emanowanie Pulpy. Ale z drugiej
            strony jeden lubi zdrowe leśniczki, inny femme fatale. Ciekawe jest to, że
            niektóre kobiety emanują nawet jeśli są postaciami literackimi. Kunszt autora/ki
            się chyba po tym poznaje.

            a poza tym wszystkim, przez tą dyskusję lecę czytać Pulpecję :)
            • onion68 Re: Pospotkaniowo 23.11. czyli .... 24.11.08, 21:20
              Późno,bo późno, ale spieszę uzupełniać. Choć po prawdzie tak wiele już do
              uzupełnienia nie zostało... zaraz sprawdzę, czy jestem w stanie odcyfrować
              notatki ;)
              Zacznę od tego, że zaproponowana przez Dzidkę knajpka jest tak bliska ideału,
              jak to tylko możliwe - pyszne jedzenie, przystępne ceny, kameralny kącik dla nas
              i miła obsługa. I brak przewalających się tłumów nieszczęsnych uczestników
              firmowych spotkań integracyjnych.
              Gdy weszłam, dziewczyny zbierały się już do zamawiania, bo cóż, znów się
              spóźniłam nieco. Niniejszym przywłaszczam sobie laur niuni, do którego niecnie a
              niesłusznie pretendowała Anutek. Niunią jestem ja, oszczędzę Wam jednak szczegółów.
              Wszystkie jak jeden mąż konsumowałyśmy półmisek specjałów żydowskich (do
              spółki), bliny z łososiem i śmietaną, niektóre z nas skusiły się na deser. Ja
              zdecydowałam się na szarlotkę, która - rzadkość na mieście - była pyszna i
              niezbyt słodka.
              W piciu było czerwone wytrawne Frontera i od czasu do czasu kolorowa słodycz
              (koktajle).
              Na spotkaniu obecna była wspaniała młoda krew w osobach Jedynejtakiej i Nioszki.
              Dziewczyny, dzięki że do nas dołączyłyście!
              Tematy poruszane (między innymi i oprócz wcześniej wymienionych) to:
              - coming outy (każda wystąpiła z jakimś),
              - objawy zaangażowania w wykonywaną pracę na przykładach z życia wziętych,
              - Stuhrowie, ojciec i syn,
              - filmy do obejrzenia (kolejny wątek do założenia),
              - dla kogo są portale randkowe,
              - dysfunkcje facetów ze służb mundurowych - geneza i objawy,
              - piekło zwane młodością - przykłady z życia i z Jeżycjady,
              - o wyższości rasy kociej nad psią na gruncie moich porannych doświadczeń,
              - historie zatrzaśnięć,
              - symbolika wiertarki,
              - czy musi nam się przydarzyć to, czego bardzo się boimy,
              - "Tym razem serio",
              - Janusz Wiśniewski, życie i tfurczość,
              - książki, których nie polecamy (kolejny wątek do założenia),
              - diety i czy warto.
              Jednocześnie pragnę uspokoić, że nie ma przymusu emanowania :) "Emanować trzeba"
              to oczywiście konkluzja z dyskusji, w której wyszło nam, że uroda w kontaktach
              damsko-męskich nie ma pierwszorzędnego znaczenia, a mają je rzeczone emanacje -
              seksapilem, feromonami, aurą, czy czym tam jeszcze. To rzeczone emanacje
              sprawiają, że pulchna nastolatka może mieć wielbicieli na pęczki, a zadbana,
              atrakcyjna kobieta (Ewa Jedwabińska) tylko jednego w życiu i to wybrakowanego
              (mojego Eugeniusza).
              • veranillo Re: Pospotkaniowo 23.11. czyli .... 24.11.08, 21:28
                Czytam, czytam, zazdroszczę i żałuję, że w stolicy bywam tak rzadko :)

                Przy okazji chciałam zapytać (przepraszam, że tutaj, ale ciągle o tym myślę i
                nieustannie zapominam) - z jakiej dokładnie książki pochodzi Twój cytat? Bardzo
                mi się podoba, już kiedyś zwróciłam na niego uwagę :)
                • paulina.galli Re: Pospotkaniowo 23.11. czyli .... 24.11.08, 21:36
                  w ramach wątku "- dysfunkcje facetów ze służb mundurowych - geneza i objawy, "
                  przewinał sie tez pt "zobacz mamo, mój chłopak w telewizji " :)

                  ps. a za najlepszy momenc subiektywnie nominuje zamowienie przez bilijane
                  zielonej herbatki na koniec :)
                  • jedynataka Re: Pospotkaniowo 23.11. czyli .... 24.11.08, 22:51
                    Paulino, mnie poza anegdotkami bardzo się również podobała Twoja determinacja w
                    zamawianiu napojów. I nie poddawanie się po drugim czy trzecim byciu
                    niezauważoną! Tak trzymać ;)
                    a obsługa w lokalu rzeczywiście przesympatyczna.
                    • paulina.galli Re: Pospotkaniowo 23.11. czyli .... 24.11.08, 23:12
                      jedynataka - nie tylko napokow ale tez chyba deseru :)
                      ale faktycznie 3 razy obsługa mi zwiewała zanim zdążyłam zamówic :)
                      • paulina.galli Re: Pospotkaniowo 23.11. czyli .... 24.11.08, 23:12
                        * napojów! (co ja mam z tymi literówkami?!)
                  • biljana Re: Pospotkaniowo 23.11. czyli .... 25.11.08, 10:07
                    paulina.galli napisała:


                    > ps. a za najlepszy momenc subiektywnie nominuje zamowienie przez bilijane
                    > zielonej herbatki na koniec :)

                    no co, to deser był ;-))
                • onion68 Re: Pospotkaniowo 23.11. czyli .... 24.11.08, 22:41
                  Z "Rubinowych czółenek" , dalszego ciągu "Czekolady" - prawie tak dobrego, jak
                  pierwsza część :)
                  • veranillo Re: Pospotkaniowo 23.11. czyli .... 24.11.08, 22:47
                    Dziękuję, będę szukać w bibliotece. :)
                  • ding_yun Re: Pospotkaniowo 23.11. czyli .... 24.11.08, 22:51
                    Jest dalszy ciąg "Czekolady"?? O ja nieświadoma! Co za wspaniała
                    wiadomość. Kupię ją w Polsce zaraz po tym jak dopadnę Sprężynę!

                    Przy okazji, podobieńswto między Grodzieńską a Hepburn jest
                    uderzające :) I ja też zaliczam się do wielbicielek stylu obu tych
                    pań.
                    • ginestra Re: Pospotkaniowo 23.11. czyli .... 25.11.08, 10:22
                      Jak wspaniale dziewczyny opisały dalej nasz wieczór! :-)
                      Widzę, że sporo tematów (jakże ciekawych) mnie ominęło - cóż, trzeba to nadrobić
                      na następnych spotkaniach! :-)

                      Co do Stefanii Grodzieńskiej, to dziękuję Wam za przypomnienie jej. Oj tak, ona
                      to naprawdę emanuje! Oglądałam kiedyś program o pani Stefanii, właściwie
                      rozmowę, czy też taki kameralny wywiad z nią i jestem pod wielkim wrażeniem.
                      Naprawdę zazdrościłam szczerze tego emanowania, które oparło się upływowi czasu.

                      Wybieram się oczywiście na następne spotkania :-), ale tymczasem przepraszam z
                      góry za to, że będę wchodzić na forum co parę dni (z powodu sygnalizowanego już
                      pewnego urwania głowy w codziennym życiu w najbliższym czasie i aktualnie),
                      czyli czasem będę odpowiadać na posty lub odzywać się w wątkach z lekkim
                      opóźnieniem. Ale oczywiście pozostaję w ścisłym kontakcie!
                      Pozdrawiam Was serdecznie!
              • anutek115 Re: Pospotkaniowo 23.11. czyli .... 25.11.08, 10:20
                onion68 napisała:
                Niniejszym przywłaszczam sobie laur niuni, do którego niecnie
                > a
                > niesłusznie pretendowała Anutek. Niunią jestem ja, oszczędzę Wam jednak szczegó
                > łów.

                Nie oszczędzaj, nie oszczędzaj! Jak mam tracic laur, niech przynajmniej wiem, czemu!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka