Dodaj do ulubionych

tym, których denerwuje...:) trochę OT

25.04.09, 11:25
Tym, których denerwuje celowa kreacja bohaterów przez MM, upadlanie pewnych
gatunków ludzkich a wyróżnianie innych, tym, którzy chcieliby poczytać książki
o polskiej rzeczywistości z humorem, sympatyczne, żywe i miejscami bardzo
śmieszne polecam twórczość Moniki Szwai.
Oczywiście nie celuje ona w nastoletni target, chociaż o nastolatkach potrafi
też pisać sympatycznie. Wydaje mi się jednak, że na tym forum głównie
przebywają osoby już nie-nastoletnie, które czytają MM trochę z
przyzwyczajenia, trochę z sentymentu dla pierwszych części i trochę z
ciekawości, co będzie dalej:) (jak ja, na przykład:)))

Monika Szwaja opisuje różne osoby, od tych wykształconych do tych
niewykształconych, ukazując, że sympatyczne mogą być i dyrektorki liceum, i
nauczycielki, pracownicy telewizji, mechanik samochodowy czy sprzątaczka
dworcowa. Prawie wszystkie jej książki łączy postać psychiatry, do którego bez
wstydu i żenady gania prawie cały Szczecin fikcyjno-literacki:), w tym sporo
bohaterów. Warto poczytać chociażby cykl o "Dziewicach..." ("Klub mało
używanych dziewic") czy książki opowiadające o pracy w telewizji.
Co ważniejsze, nie ma wpadek i błędów, wszystko zaś - przynajmnien moim
zdaniem - jest dosyć mocno urealnione:)

Kto czytał, myślę, że się ze mną zgodzi, kto nie czytał - polecam:)

ps. to nie jest reklama, nie jestem rodziną ani nic. Raczej jestem fanką:)
Obserwuj wątek
    • dakota77 Re: tym, których denerwuje...:) trochę OT 25.04.09, 11:47
      Czytalam jedna czy dwie ksiazki Szwai- lekkie i sympatyczne. Autorka swietnie
      opisuje telewizyjne realia, wiele lat pracowala w TV i to zdecydowanie widac:)
    • nessie-jp Re: tym, których denerwuje...:) trochę OT 25.04.09, 15:26
      To ja bardzo, bardzo proszę o tytuły PIERWSZEJ części każdego z cyklów.

      Chciałam jakiś czas temu kupić coś Szwai i coś Grocholi. Na żadnym z tomików nie
      sposób było się szybko doczytać, jaki tytuł nosi pierwsza część i następne oraz
      który tom trzymam w ręku :) Wydawca chyba nie nastawiał się na serie.
      • the_dzidka Re: tym, których denerwuje...:) trochę OT 25.04.09, 15:34
        Hm, to będzie tak.
        Książka "oderwana" bez serii - "Stateczna i postrzelona".

        Seria o szczecińskiej TV:
        Jestem Nudziarą
        Zapiski Stanu Poważnego
        Romans na Receptę
        Artystka Wędrowna
        Dom Na Klifie
        Powtórka z Morderstwa

        Seria o dziewicach:
        Klub Mało Używanych Dziewic
        Dziwice, Do Boju!
        Zatoka Trujących Jabłuszek

        Wszystkie czytałam, absolutnie wszystkie są super, aczkolwiek
        dziewice to już nie ta liga co seria "telewizyjna". Telewizyjną
        łączą głównie postaci bohaterów, ale jednak jakaś tam chronologia
        się przydaje. Miłej lekturki!




        Dzidka
        • ding_yun Re: tym, których denerwuje...:) trochę OT 25.04.09, 15:53
          Ja przeczytałam "Artystkę wędrowną", "Zapiski stanu poważnego" i "Romans na
          receptę" - podobał mi się humor, realia, optymizm, nie podobał mi się język, ale
          przede wszystkim przemówiło do mnie to, o czym pisze Jeromina - ludzie opisani w
          sposób sympatyczny.
          Wrażenie prysło przy "Statecznej i postrzelonej". Tam było takie małżeństwo -
          chyba Krzysztof i Ewa, ale głowy sobie nie dam uciąć. I Ewa była przedstawiona
          strasznie niesympatycznie bo nie chciała mieszkać na wsi tylko ceniła sobie
          swoją karierę naukową w Krakowie. A tymczasem mąż i syn dobrze się czuli w
          górach i ona powinna dla nich wszystko rzucić w diabły. Najpierw traktowałam ten
          opis z dystansem bo Ewa była tak przedstawiana przez główną bohaterkę, która
          leciała na jej męża. Ale potem pojawił się wątek jak to Krzysztof chciał mieć
          drugie dziecko a Ewa nie i pozostałe bohaterki radziły Krzysztofowi zlekceważyć
          obawy żony i za wszelką cenę spłodzić potomka. Na końcu Ewa zostaje ukarana bo
          oskarżają ją o coś niesłusznie na uczelni i tyle ma ze swojej kariery naukowej.
          Może coś źle zapamiętałam, ale doskonale pamiętam jaki niesmak mi pozostał.
          Zawisnę wzrokiem na twych ustach, chcesz?
          • meduza7 Re: tym, których denerwuje...:) trochę OT 25.04.09, 16:13
            Mnie się bardzo podobał "Romans na receptę", głównie dzięki postaci Helenki.
            Oraz akcji z babcią-hrabiną.
          • jeriomina Re: tym, których denerwuje...:) trochę OT 25.04.09, 19:33
            O, moja droga ale zważ, że "Stateczna i postrzelona" prowadzone są stylem
            pamiętnikowym przez Lulę i Emilkę. Lula, jako zakochana w Wiktorze i Emilka jako
            jej przyjaciółka domyślająca się - jak miały pisać? Odautorskiej narracji tam
            nie ma:DDD
            • jottka Re: tym, których denerwuje...:) trochę OT 25.04.09, 19:54
              eee, czy ten 'romans na receptę' to nie jest coś o jakiejś pani w wieku
              pośrednim, 2 dzieci ma, z jakichś powodów jest bez męża (rzucił ją? ona go
              rzuciła?) i w jakiś romans w sudetach się wdaje? i jakiś architekt, co chce
              panienkę wykorzystać za egzamin? i jakieś takie osłabiające sceny przebieranek
              za babunię-demona?

              bo jeśli tak, to nie podzielam zachwytów:( papierowe postacie, język drętwy,
              fabuła sfastrygowana ze zużytych puclów, za to usypiająca:(


              natomiast pani keyes w 'arbuzie' rzeczywiście lepsza od suszi:)
              • jottka to znaczy 25.04.09, 19:58
                chciałam powiedzieć - ja poproszę polecajki, ale tak bardziej w typie pani keyes
                niż pani szwai:) o ile słusznie tę ostatnią obmówiłam
    • onion68 Re: tym, których denerwuje...:) trochę OT 25.04.09, 20:15
      Właśnie skończyłam czytać pożyczoną "Artystkę wędrowną". Wcześniej czytałam
      "Stateczną i postrzeloną", "Jestem nudziarą", "Romans na receptę" i "Zapiski
      stanu poważnego".
      Są to IMO rzeczy lekkie i łatwe, na ogół przyjemne. Tyle tylko, że nie bardzo
      pamiętam treść tych wcześniej przeczytanych, poza głównym tematem (tworzenie
      pensjonatu w Karkonoszach czy przypadkowa ciąża w późnym wieku, zwieńczona, a
      jakże, złapaniem męża, nie-ojca dziecka).
      W "Artystce wędrownej" fajna jest, owszem, ta lekkość, czasami ma się ochotę na
      coś takiego. Drażni jednak trochę absolutna przewidywalność - oto pojawia się
      nowy bohater i już wiadomo, jako "czyj" skończy - bo o tym są te książki.
      Absolutna bajkowość - faceci to takie lepsze kobiety - czuli, komunikatywni, nie
      lecący na atrakcyjne pozory, za to nie plotkujący i bez PMS ;-)Aha, udzielają
      się w zajęciach domowych.
      Mocną stroną jest przedstawienie realiów pracy w telewizji, słabą słodki,
      kląskający, pieszczący styl narracji. No i drażni mnie co jakiś czas objawiana
      awersja autorki do zdrowego odżywiania.
      Ale czasem można, a co.
      • meduza7 Re: tym, których denerwuje...:) trochę OT 30.04.09, 14:29
        Tak, ta przewidywalność i mnie irytowała, a oprócz tego taki hurraoptymizm,
        łatwiutkie wychodzenie przez bohaterów z sytuacji, które w normalnym życiu
        przysporzyłyby im przynajmniej parę siwych włosów. To już troszeczkę się zmienia
        w cyklu o dziewicach (depresja jednej z bohaterek oraz fakt, że facet, którego z
        początku typujemy na jej pocieszyciela, w końcu zaczyna się interesować inną).
        Ale tylko troszeczkę.
        No ale w sumie czyta się to przyjemnie i dla mnie przynajmniej te książki
        przepojone są dużą dawką pozytywnej energii.
        • nessie-jp Re: tym, których denerwuje...:) trochę OT 30.04.09, 14:40

          > Tak, ta przewidywalność i mnie irytowała, a oprócz tego taki hurraoptymizm,
          > łatwiutkie wychodzenie przez bohaterów z sytuacji, które w normalnym życiu
          > przysporzyłyby im przynajmniej parę siwych włosów. T

          Ale chyba na tym polega urok takiej literatury eskapistycznej? Przecież każda z
          nas ma w życiu dość zmartwień, cierpień i siwych włosów
          • the_dzidka Re: tym, których denerwuje...:) trochę OT 30.04.09, 15:27
            > Ale chyba na tym polega urok takiej literatury eskapistycznej?
            Przecież każda z
            > nas ma w życiu dość zmartwień, cierpień i siwych włosów
    • andrzej585858 Re: tym, których denerwuje...:) trochę OT 25.04.09, 22:28

      > Oczywiście nie celuje ona w nastoletni target, chociaż o nastolatkach potrafi
      > też pisać sympatycznie. Wydaje mi się jednak, że na tym forum głównie
      > przebywają osoby już nie-nastoletnie, które czytają MM trochę z
      > przyzwyczajenia, trochę z sentymentu dla pierwszych części i trochę z
      > ciekawości, co będzie dalej:) (jak ja, na przykład:)))

      Hmm az sie zastanowilem mocno gdy przeczytalem powyzszy fragment.
      Forum odkryłem bardzo niedawno a mimo to podejrzewam że jestem chyba najstarszą
      osobą która je czyta choć może się mylę.
      Jezycjadę zacząłem czytać jako osoba juz mocno dorosła - być może dlatego mam
      inny ogląd ale sprowokowany wieloma dość negatywnymi opiniami przeczytałem
      teraz powtórnie wszystkie części - no cóż - może dlatego że jestem
      niereformowalnym optymistą ale chyba cieszę się że ciągle nie czytam tych
      książek powodowany ani sentymentem ani ciekawością co będzie dalej ale po prostu
      sympatią dla bohaterów.
      Nie widzę poza tym u MM celowania w nastoletni target - pomijam juz fakt że
      chyba takie sformułowanie jest chyba obce dla MM - natomiast ciągle widzę że
      nie jest to tylko opis życia nastolatków i ze te nieraz przerysowane postacie
      nie są wyznacznikiem sensu Jezycjady.
      Innymi słowy ja nie szukam w książkach MM analizy Dostojewskiego ani świata
      Kafki choć on istnieje w tych książkach.
      Przypomina mi to raczej świat bohaterów "Krzyżowców" Zofii Kossak
      przepieknego cyklu powieściowego też zemkniętego do lamusa bo zanadto
      idealistyczny!!!
      No cóż może taka jest kolej rzeczy?


      • lezbobimbo Re: tym, których denerwuje...:) trochę OT 26.04.09, 04:30
        andrzej585858 napisał: (...) a takze:
        > Nie widzę poza tym u MM celowania w nastoletni target - pomijam >juz fakt że >
        chyba takie sformułowanie jest chyba obce dla MM -

        Andrzej, piszesz to jako naiwny wyznawca MM ;> Nie jestes wiec targetem tego tematu.
        MM nie jest profesjonalna pisarka i nie pisze ona dla przecietnych doroslych, bo
        maja owi te nieprzyjemna wlasciwosc, ze czepiaja sie takich niewaznych
        szczególów jak fabula, wpadki, zgrzyty, ideologia, prawdopodobienstwo postaci,
        wciskanie kitu itd ;>
    • avvg Re: tym, których denerwuje...:) trochę OT 04.05.09, 00:25
      Ja czytałam kilka, z dużą przyjemnością, zawartość mi przeleciała
      przez mózg jak przez sito (no cóż, tak się on prezentuje...), nawet
      tytułów nie pamiętam, ale czas spędziłam sympatycznie, więc daję
      plusa. Zastrzeżenie - plus z minusem, specjalnie święta nie jestem,
      ale denerwowało mnie, że jedna z bohaterek będąc w ciąży cały czas
      sączy drinki. Może i cieńsze niż reszta towarzystwa, ale równie
      często. Jestem przeciw.
      • onion68 Re: tym, których denerwuje...:) trochę OT 04.05.09, 08:26
        Ja sobie przypominam właśnie (na rozdrożu po skończeniu "Mansfield Park")
        "Jestem nudziarą" i drażni mnie, że pani polonistka już na pierwszej lekcji z
        nową klasą snuje plany rozgniecenia jednej z uczennic jak robala (cytat).
        No i ta lekcja z "Odą do młodości" żywcem zerżnięta ze "Stowarzyszenia umarłych
        poetów" - eee. A kiedyś mi się podobało? Chyba jestem coraz gorsza. A może to
        przez kontrast z elegancją języka i opowieści Austen.
        Nadal za to lubię Sowę.
        • mamapodziomka Re: tym, których denerwuje...:) trochę OT 04.05.09, 10:50
          Faktycznie u Szwai najbardziej drazniacy jest jezyk. Irytujacy jest wszedzie,
          ale chyba najbardziej rozlozyl mnie na lopatki w statecznej i postrzelonej, w
          ktorej to diametralnie rozne glowne bohaterki posluguja sie identycznym
          swiergotem, na dodatek usilujac zagadac czytelnika na smierc jakas potworna
          iloscia szczegolow ;)

          Dobrnelam do konca, bo sielanki lubie sobie od czasu do czasu poczytac, ale
          wolalabym, zeby ktos to wszystko przepisal jednak. Tyle, ze jakby te ksiazki
          poprzepisywac to zrobilyby sie bardzo krotkie i trzeba by wymyslic wiecej
          tresci, co jest jednak mniej ekonomiczne ;)
          • supervixen Re: tym, których denerwuje...:) trochę OT 06.05.09, 13:51
            > Faktycznie u Szwai najbardziej drazniacy jest jezyk. Irytujacy
            jest wszedzie,
            > ale chyba najbardziej rozlozyl mnie na lopatki w statecznej i
            postrzelonej, w
            > ktorej to diametralnie rozne glowne bohaterki posluguja sie
            identycznym
            > swiergotem, na dodatek usilujac zagadac czytelnika na smierc jakas
            potworna
            > iloscia szczegolow ;)

            Po trzykroć tak :) Też mnie do Szwai ostatecznie zniechęcił język. I
            te wszystkie Sławeczki i inne imionka. Brr.
        • jeriomina Re: tym, których denerwuje...:) trochę OT 04.05.09, 10:57
          IMHO "Jestem nudziarą" to najgorsza książka Moniki Szwai, autorka się rozwija z
          powieści na powieść, osobiście najbardziej cenię ten najnowszy cykl o dziewicach.
          W "zapiskach stanu poważnego" też mnie dziwiło to sączenie alkoholu:)
          • meduza7 Re: tym, których denerwuje...:) trochę OT 04.05.09, 11:54
            W "Jestem nudziarą" pamiętam, zirytowało mnie dosyć to namolne lecenie na główną
            bohaterkę postaci płci obojej. Oraz, mało dla mnie prawdopodobny, brak zazdrości
            tego jej wybrańca (nie pamiętam imienia) o Sławeczka (tak mu było?). Z tego, co
            pamiętam, przeczytał sobie pisemne porównanie ich obu, uwzględniające również
            zalety łóżkowe. No nie wiem, wydaje mi się, że coś takiego powinno nim było
            lekko trząchnąć. A tu nic, pełne zrozumienie i tolerancja.
            Właśnie takie psychologiczne uproszczenia denerwują mnie najbardziej. Stąd moja
            wcześniejsza opinia, że za gładko, za łatwo idą bohaterom różne rzeczy.
            • onion68 Re: tym, których denerwuje...:) trochę OT 04.05.09, 12:13
              Jestem dopiero na początku i do Sławeczka nie doszłam (a z poprzedniego czytania
              nie pamiętam), ale to faktycznie dziwne, jako że bohaterka dotychczas (do
              trzydziestki) była myszą, nie budzącą wielkiego zainteresowania psa z kulawą
              nogą, a teraz sobie kupiła brązową spódnicę i żółty sweter. I co - i już? ;-)
              • jottka Re: tym, których denerwuje...:) trochę OT 04.05.09, 12:33
                onion68 napisała:

                > a teraz sobie kupiła brązową spódnicę i żółty sweter. I co - i już? ;-)


                no jeśli założyć, że była myszą pastelowoblond i ubierała się - dajmy na to - w
                zimne czernie, to faktycznie zmiana kolorystyki mogła ją odmysić:)


                ale ja zasadniczo nie o tym - otóż nie zgadzam się na przeciwstawianie sobie
                książek "lekkich i przyjemnych" tym "poważnym i wymagającym refleksji" oraz
                idącym za tym twierdzeniem, że domaganie się od tych pierwszych żywego języka,
                porządnie zrobionej fabuły itp.itd. to przesada, bo 'chcemy się tylko pośmiać"!


                ja tam nie wiem, ale przy drętwo napisanym dziele nie chce mi się śmiać, tylko
                ziewać:) a ten 'romans na receptę' (o ile to był on), był zwyczajnie nudny, bo
                papierowy i przewidywalny do bólu. taka dawna chmielewska miała tę cudowną
                cechę, że wprawdzie na zimno można było dojść do wniosku, że bohaterowie robią
                wszystko, żeby nie odgadnąć, kto - metaforycznie - zabił, ale w trakcie lektury
                człowiek rżał ze szczęścia, niespodzianki mnożyły się jak króliki, a sztampa
                była pojęciem nieznanym.

                keyes bym za to nie zaliczyła do lekkich rozśmieszajek, bo to nie ten genre,
                choć pani rzeczywiście potrafi pisać zabawnie, no ale nie tylko o to jej idzie.
                • onion68 Re: tym, których denerwuje...:) trochę OT 04.05.09, 12:53
                  Tak, sama już się zreflektowałam nieco, w końcu jest to też historia nie kogo
                  innego, jak naszej Idy; Faktem jest, że sam strój nie tylko może fizyncznie
                  odmysić, ale też na tyle pozytywnie wpłynąć na psychikę, że wiara zaczyna
                  przenosić góry :-)
    • senseeko Re: tym, których denerwuje...:) trochę OT 04.05.09, 13:05
      Jeśli o mnie chodzi, to już chyba na tym forum się wypowiadałam o M.Sz.
      Zdecydowanie mniej mnie denerwuje MM.
      Z typami jakie M.Sz kreuje w swoich ksiazkach zdecydowanie nie chciałabym się
      przyjaźnić. Straszliwie egocentryczne typy.
      Jedyna ksiązka jaką dało się przełknąć (pierwsza, którą czytałam), choć
      schematyczna aż do bólu i od razu bylo wiadomo jak się skończy - to "Romans na
      receptę" Ale jako swoiste novum - miło się czytało.
      Natomiast z każdą kolejną ksiazką mój niesmak wzrastał. Przeczytałam "Nudziarę"
      "Artystkę wędrowną" i chyba "Zapiski" i stwierdziłam, że dam sobie spokój z ta
      panią.
      A już najbardziej mnie zirytował jej brak empatii w scenie gdy jakiś artysta
      gitarowy przygrywa im do balangi. Jesli ja mam następnego dnia do pracy na 8
      rano to mam głeboko gdzieś czy sasiedzi za ścianą słuchają disco polo czy Griga
      czy Bacha. Ja po prostu chcę się wyspać i jeśli dźwięki muzyki mi to
      uniemożliwiają (a jak sądzę uniemożliwiały to sąsiadom, skoro aż zdecydowali się
      zadzwonić po policję) to jest mi wszystko jedno czy uniemożliwiają mi to
      kulturalnie czy niekulturalnie.
      Tymczasem pani Sz. usiłowała z biednych sąsiadów zrobić chamów, którzy się na
      prawdziwej sztuce nie poznali, choć nawet policaj się poznał.
      I tego typu zachowań prezentowanych przez bohaterki jest u szwai sporo.
      I denerwują mnie one dużo bardziej niż "celowa kreacja bohaterów przez MM".
      No i nie mozemy zapominać, ze "upadlanie pewnych gatunków ludzkich a wyróżnianie
      innych" jest u MSz rozbuchane o wiele bardziej niż u MM.
      Róznica polega tylko na tym, ze MSz "upadla i wyróżnia" inne gatunki niż MM.
      • the_dzidka Re: tym, których denerwuje...:) trochę OT 04.05.09, 13:38
        A ja uwielbiam Panią Monikę i będę w jej obronie zawsze zasłaniała
        ją mężną piersią mą!
        To rzekłam ja! :)
        • senseeko Re: tym, których denerwuje...:) trochę OT 04.05.09, 14:25
          the_dzidka napisała:

          > A ja uwielbiam Panią Monikę i będę w jej obronie zawsze zasłaniała
          > ją mężną piersią mą!
          > To rzekłam ja! :)
          >
          A zasłaniaj, zasłaniaj, odsłaniać piersią to trochę hmmm... zbyt nowocześnie? ;D
          :P
          Nie zmienia to faktu, że hałaśliwi sąsiedzi w porze nocnej, to więcej niż zmora
          i strzyga razem wzięte. Ja mam takowych.
          • senseeko Re: tym, których denerwuje...:) bardzo OT 04.05.09, 14:27
            senseeko napisała:

            > the_dzidka napisała:
            >
            > > A ja uwielbiam Panią Monikę i będę w jej obronie zawsze zasłaniała
            > > ją mężną piersią mą!
            /.../
            > A zasłaniaj, zasłaniaj, odsłaniać piersią to trochę hmmm... zbyt nowocześnie? ;
            > D
            > :P
            > Nie zmienia to faktu, że hałaśliwi sąsiedzi w porze nocnej, to więcej niż zmora
            > i strzyga razem wzięte. Ja mam takowych.
            >
            Tak się zasłaniawiam, tfu! zastanawiam czy mężne piersi (zwłaszcza kobiece) mogłyby stanowić izolację akustycznych ścian. To mogłoby być jakieś rozwiązanie...
          • the_dzidka Re: tym, których denerwuje...:) trochę OT 04.05.09, 14:34
            > Nie zmienia to faktu, że hałaśliwi sąsiedzi w porze nocnej, to
            więcej niż zmora
            > i strzyga razem wzięte. Ja mam takowych.

            Ja miałam i w pełni się z Tobą zgadzam. Ale bohaterki nie hałasowały
            permanentnie, to była wyjątkowa impreza (Konrad Snow i Kaziu, o ile
            pamiętam). Z ręką na sercu, komu się to nigdy nie zdarzyło? :)
      • jeriomina Re: tym, których denerwuje...:) trochę OT 05.05.09, 22:46
        senseeko napisała:

        > Jeśli o mnie chodzi, to już chyba na tym forum się wypowiadałam o M.Sz.
        > Zdecydowanie mniej mnie denerwuje MM.
        > Z typami jakie M.Sz kreuje w swoich ksiazkach zdecydowanie nie chciałabym się
        > przyjaźnić. Straszliwie egocentryczne typy.

        Konkrety proszę.:)


        > Jedyna ksiązka jaką dało się przełknąć (pierwsza, którą czytałam), choć
        > schematyczna aż do bólu i od razu bylo wiadomo jak się skończy - to "Romans na
        > receptę" Ale jako swoiste novum - miło się czytało.
        > Natomiast z każdą kolejną ksiazką mój niesmak wzrastał. Przeczytałam "Nudziarę"
        > "Artystkę wędrowną" i chyba "Zapiski" i stwierdziłam, że dam sobie spokój z ta
        > panią.
        > A już najbardziej mnie zirytował jej brak empatii w scenie gdy jakiś artysta
        > gitarowy przygrywa im do balangi. Jesli ja mam następnego dnia do pracy na 8
        > rano to mam głeboko gdzieś czy sasiedzi za ścianą słuchają disco polo czy Griga
        > czy Bacha. Ja po prostu chcę się wyspać i jeśli dźwięki muzyki mi to
        > uniemożliwiają (a jak sądzę uniemożliwiały to sąsiadom, skoro aż zdecydowali si
        > ę
        > zadzwonić po policję) to jest mi wszystko jedno czy uniemożliwiają mi to
        > kulturalnie czy niekulturalnie.
        > Tymczasem pani Sz. usiłowała z biednych sąsiadów zrobić chamów, którzy się na
        > prawdziwej sztuce nie poznali, choć nawet policaj się poznał.
        > I tego typu zachowań prezentowanych przez bohaterki jest u szwai sporo.
        > I denerwują mnie one dużo bardziej niż "celowa kreacja bohaterów przez MM".
        > No i nie mozemy zapominać, ze "upadlanie pewnych gatunków ludzkich a wyróżniani
        > e
        > innych" jest u MSz rozbuchane o wiele bardziej niż u MM.

        proszę o przykłady:)

        > Róznica polega tylko na tym, ze MSz "upadla i wyróżnia" inne gatunki niż MM.

        Tak, które?

        Bo ja odniosłam zupełnie inne wrażenie - bohaterowie pozytywni i negatywni u MM
        pochodzą zawsze z tych samych warstw społecznych - ci, co mają pieniądze, nie
        czytają książek, nie są inteligetni (ciekawe zatem, jak zarobili te pieniądze),
        są chamscy i prostaccy.
        Biedni zaś mają w domu wyłącznie książki, są olimpijczykami, filologami,
        zbierają tomiki poezji, przerzucają się łaciną itp. I gardzą resztą.
        Tego u Szwai nie znalazłam, naprawdę. Ale może czytałam nieuważnie dlatego
        proszę bardzo o konkretne przykłady i wykazanie mi, że się mylę...:)
        • senseeko Re: tym, których denerwuje...:) trochę OT 06.05.09, 13:58
          Przeoczyłam ten wątek
          jeriomina napisała:

          > senseeko napisała:
          >
          > > Jeśli o mnie chodzi, to już chyba na tym forum się wypowiadałam o M.Sz.
          > > Zdecydowanie mniej mnie denerwuje MM.
          > > Z typami jakie M.Sz kreuje w swoich ksiazkach zdecydowanie nie chciałabym
          > się
          > > przyjaźnić. Straszliwie egocentryczne typy.
          >
          > Konkrety proszę.:)
          Taż podałam poniżej! O tym zakłócaniu spokoju. Było tego więcej, ale nie podam, bo żadna siła mnie nie zmusi bym po te książki sięgnęła raz jeszcze a czytałam je dobrych parę lat temu.
          Może jak ktoś przypomni wątki to się włączę, z pamieci nie podam. Wiem tylko ze mnie te postacie cholernie denerwowały i wydawały się albo kompletnie nieprawdziwe albo właśnie takie egocentryczne ewentualnie nastawione tylko na to żeby im było dobrze. Plus odautorskie komentarze narracyjne. Ech!
          Nie mogłam też się pozbyć wrażenia, że MSZ rozwodzi bohaterki tylko po to by z nich uczynić "kobiety po przejściach" lub "mężczyzn z przeszłością" ale w gruncie rzeczy choć komentarze odautorskie mówią ze to straszny drań/draniówa był/była to jednak jakoś to z tekstu nie wynika.
          Nawet ten maż, cholera nie pamiętam, Lalki? Ten co dostał w zęby od Berybojków, wprawdzie zdradził i to fakt ale w gruncie rzeczy z ksiazki wynikalo, że żona już dawno miała go w de i odchodząc a zapewniając jej solidne wsparcie finansowe dał jej tylko upragnioną wolność.
          O wyskokach "nudziary" zdaje się, że po pijanemu w jakimś klubie to nawet pisać nie będę ale mnie bardzo zniesmaczyły. Już nawet nie pamietam co ona tam wyrabiała, ale śmieszne to nie było ani trochę.
          Więcej szwai nie pamiętam, za całą serdecznie żałuję.
          >
          > > No i nie mozemy zapominać, ze "upadlanie pewnych gatunków ludzkich a wyró
          > żniani
          > > e
          > > innych" jest u MSz rozbuchane o wiele bardziej niż u MM.
          >
          > proszę o przykłady:)

          Podałam wyżej (teraz wycięłam) - sasiad który chce spać to prymitywny cham, kobitka która koniecznie chce się przespać z kimkolwiek bo tak wypada to cnotliwa nudziara.

          > > Róznica polega tylko na tym, ze MSz "upadla i wyróżnia" inne gatunki niż
          > MM.
          >
          > Tak, które?

          Nie potrafie tak "z marzszu" napisac, musiałabym sięgnąć do ksiazki a tego nie zrobię. Może jeśli rozkręci się dyskusja, coś mi się przypomni. Zresztą w tymże wątku już kilka osób wytknęło jej to samo i ja się z tym zgadzam.
          A na forum szwajowym (bo pewnie takie istnieje) wszyscy czołobitni? Nikt nie krytykuje, jak u nas MM?
          Tam by warto zajrzeć, tylko u mnie ostatnio znów krucho z czasem i będę niedługo musiała zniknąć na parę tygodni.

          >
          > Bo ja odniosłam zupełnie inne wrażenie - bohaterowie pozytywni i negatywni u MM
          > pochodzą zawsze z tych samych warstw społecznych - ci, co mają pieniądze, nie
          > czytają książek, nie są inteligetni (ciekawe zatem, jak zarobili te pieniądze),
          > są chamscy i prostaccy.
          > Biedni zaś mają w domu wyłącznie książki, są olimpijczykami, filologami,
          > zbierają tomiki poezji, przerzucają się łaciną itp. I gardzą resztą.
          > Tego u Szwai nie znalazłam, naprawdę. Ale może czytałam nieuważnie dlatego
          > proszę bardzo o konkretne przykłady i wykazanie mi, że się mylę...:)

          U Szwai nie ma podziału na warstwy społ ale podziały też są. Może ktoś podpowie jakie? Przeciwstawienia widziałam wyraźnie tylko linia podziału szła trochę innaczej niż u MM. Ale od schematów u niej aż się roi.
          Pierwszy jaki mi się nasuwa to podział na tych którzy lubią mięso i alkohol (i ci są fajni) i na jakieś dziwadła które nie robią "tych wszystkich rzeczy na p". (No moze poza papierosami - Szwaja chyba sama nie pali wiec brak palaczy akceptuje)
          Tych dziwadeł nawet w ksiazce nie ma personalnie, ale bohaterowie mają do nich taki stosunek jak Icek do żyrafy - "takie zwierze nie istnieje"
          Innymi słowy kazdy normalny człowiek (z akcentem na normalny) musi dużo jeśc (najlepiej mięsa) dużo pić i im wiecej sportowego bzykania tym normalniejszy człowiek (zwłaszcza kobieta).

          To tak na gorąco a teraz oddaję dyskusję w godniejsze ręce. O ile na tym forum nie jestem jedyną osobą, której ksiazki MSZ się nie podobają.
          Jak tak to sie wycofuję, bo nie mam czasu na kruszenie kopii. Tyle jest ciekawszych zajęć.
          • meduza7 Re: tym, których denerwuje...:) trochę OT 06.05.09, 14:31
            Ja bym tak Szwajowych bohaterów podzieliła z grubsza na Miłośników Kultury
            Wyższej, którzy są ok, i resztę, która nie jest ok. Przy tym nie jest to podział
            na "inteligencję" i "prosty lud" - w "Artystce wędrownej" mamy bodajże dwie
            sprzątaczki, które się zachwycają operą. No ale spróbuj się właśnie przyznać, że
            opery nie lubisz... że nie znasz takiego, czy innego Wielkiego Dzieła... że coś
            cię "nie zachwyca"!
            Mamy też obficie reprezentowaną klasę Wrednych Dorobkiewiczów, co to śpią na
            forsie, ale ani charakteru, ani ogłady, ani honoru, za to rozbuchane ambicje i
            przerośnięte ego. Choć tu też można zauważyć drobną zmianę - w "Dziewicach"
            bodajże występuje pani Sandra (?) z synkiem - ona, zdawałoby się, typowa
            solara-tipsiara, on typowy dres. Tymczasem synek okazuje się inteligentnym i
            wrażliwym chłopakiem, a Sandra co prawda prezentuje pełen zestaw cech wrednego
            babona o małym rozumku, ale gdzieś tam zostaje jednak ukazana jako kobieta tak
            naprawdę nieszczęśliwa, zamknięta w złotej klatce przez męża, który zawsze ją
            lekceważył.
            • lezbobimbo Re: tym, których denerwuje...:) trochę OT 06.05.09, 20:49
              meduza7 napisała:
              > Ja bym tak Szwajowych bohaterów podzieliła z grubsza na Miłośników Kultury
              > Wyższej, którzy są ok, i resztę, która nie jest ok.
              > Mamy też obficie reprezentowaną klasę Wrednych Dorobkiewiczów, co to śpią na
              > forsie, ale ani charakteru, ani ogłady, ani honoru, za to rozbuchane ambicje i
              > przerośnięte ego.

              Czyli jak u MM :PPPPP
              I jeszcze jakies Berybojki, prawie jak Borejki :PPPPP
          • the_dzidka Re: tym, których denerwuje...:) trochę OT 06.05.09, 15:06
            > sasiad który chce spać to prymitywny cham

            A ja powtórzę raz jeszcze, bo jakoś chyba ominęłaś - to była
            jednorazowa impreza, a nie nagminnie rozrabiające po nocach i nie
            dające spac sąsiadom dziewczyny. W dodatku impreza jna jedna gitarę,
            a nie na głosniki na full. Naprawdę nigdy się z czyms takim nie
            spotkałaś - już nie mówie, że organizowałas, ale spotkałaś? Moi
            sasiedzi dwa razy do roku robią głosne imprezy imieninowe z
            potańcówką - i musiałabym być dziwna, wzywając wówczas policje, bo
            robią to tylko dwa razy do roku, przez pozostałe dni siedząc cicho.
          • jeriomina Re: tym, których denerwuje...:) trochę OT 06.05.09, 19:47
            senseeko napisała:

            > Przeoczyłam ten wątek

            > > senseeko napisała:
            > >
            > > > Jeśli o mnie chodzi, to już chyba na tym forum się wypowiadałam o M
            > .Sz.
            > > > Zdecydowanie mniej mnie denerwuje MM.
            > > > Z typami jakie M.Sz kreuje w swoich ksiazkach zdecydowanie nie chci
            > ałabym
            > > się
            > > > przyjaźnić. Straszliwie egocentryczne typy.
            > >
            > > Konkrety proszę.:)

            > ziwe albo właśnie takie egocentryczne ewentualnie nastawione tylko na to żeby i
            > m było dobrze. Plus odautorskie komentarze narracyjne. Ech!
            > Nie mogłam też się pozbyć wrażenia, że MSZ rozwodzi bohaterki tylko po to by z
            > nich uczynić "kobiety po przejściach" lub "mężczyzn z przeszłością" ale w grunc
            > ie rzeczy choć komentarze odautorskie mówią ze to straszny drań/draniówa był/by
            > ła to jednak jakoś to z tekstu nie wynika.
            > Nawet ten maż, cholera nie pamiętam, Lalki? Ten co dostał w zęby od Berybojków,
            > wprawdzie zdradził i to fakt ale w gruncie rzeczy z ksiazki wynikalo, że żona
            > już dawno miała go w de i odchodząc a zapewniając jej solidne wsparcie finansow
            > e dał jej tylko upragnioną wolność.


            Oj, to źle pamiętasz...oni mieli 3-letnie bliźniaki. Na powrót męża z Norwegii
            ona specjalnie nie ubrała stanika żeby go skusić, a tu wydało się, że on
            sweterki kupił kochance, bo pomylił je ze sweterkami dla dzieci. Ona była
            zrozpaczona, pocięła na sobie sweterek i na to weszli Berybojki. Więc wcale nie
            chciała się z nim rozstać.


            > O wyskokach "nudziary" zdaje się, że po pijanemu w jakimś klubie to nawet pisać
            > nie będę ale mnie bardzo zniesmaczyły. Już nawet nie pamietam co ona tam wyrab
            > iała, ale śmieszne to nie było ani trochę.
            > Więcej szwai nie pamiętam, za całą serdecznie żałuję.
            > >

            >

            > nudziara.
            >
            Nigdzie nie ma takiego stwierdzenia - to bohaterka to twierdzi a nie MSZ. I to
            jest ironia, no jak tego nie łapiesz, to sorry:)

            > > > Róznica polega tylko na tym, ze MSz "upadla i wyróżnia" inne gatunk
            > i niż
            > > MM.
            > >

            > A na forum szwajowym (bo pewnie takie istnieje) wszyscy czołobitni? Nikt nie kr
            > ytykuje, jak u nas MM?

            Nie ma takiego chyba:)

            > Tam by warto zajrzeć, tylko u mnie ostatnio znów krucho z czasem i będę niedług
            > o musiała zniknąć na parę tygodni.
            >
            > >

            > ądze),
            > > są chamscy i prostaccy.
            > > Biedni zaś mają w domu wyłącznie książki, są olimpijczykami, filologami,
            > > zbierają tomiki poezji, przerzucają się łaciną itp. I gardzą resztą.
            > > Tego u Szwai nie znalazłam, naprawdę. Ale może czytałam nieuważnie dlateg
            > o
            > > proszę bardzo o konkretne przykłady i wykazanie mi, że się mylę...:)
            >
            > U Szwai nie ma podziału na warstwy społ ale podziały też są. Może ktoś podpowie
            > jakie? Przeciwstawienia widziałam wyraźnie tylko linia podziału szła trochę in
            > naczej niż u MM. Ale od schematów u niej aż się roi.
            > Pierwszy jaki mi się nasuwa to podział na tych którzy lubią mięso i alkohol (i
            > ci są fajni) i na jakieś dziwadła które nie robią "tych wszystkich rzeczy na p"
            > . (No moze poza papierosami - Szwaja chyba sama nie pali wiec brak palaczy akce
            > ptuje)
            > Tych dziwadeł nawet w ksiazce nie ma personalnie, ale bohaterowie mają do nich
            > taki stosunek jak Icek do żyrafy - "takie zwierze nie istnieje"
            > Innymi słowy kazdy normalny człowiek (z akcentem na normalny) musi dużo jeśc (n
            > ajlepiej mięsa) dużo pić i im wiecej sportowego bzykania tym normalniejszy czło
            > wiek (zwłaszcza kobieta).

            Tam wcale nie ma tak dużo bzykania jak w innych książkach:)

            >
            > To tak na gorąco a teraz oddaję dyskusję w godniejsze ręce. O ile na tym forum
            > nie jestem jedyną osobą, której ksiazki MSZ się nie podobają.
            > Jak tak to sie wycofuję, bo nie mam czasu na kruszenie kopii. Tyle jest ciekaws
            > zych zajęć.
            • senseeko Re: tym, których denerwuje...:) trochę OT 08.05.09, 11:50
              jeriomina napisała:

              > > O wyskokach "nudziary" zdaje się, że po pijanemu w jakimś klubie to nawet
              > pisać
              > > nie będę ale mnie bardzo zniesmaczyły. Już nawet nie pamietam co ona tam
              > wyrab
              > > iała, ale śmieszne to nie było ani trochę.
              > > Więcej szwai nie pamiętam, za całą serdecznie żałuję.
              > > >
              >
              > >
              >
              > > nudziara.
              > >
              > Nigdzie nie ma takiego stwierdzenia - to bohaterka to twierdzi a nie MSZ. I to
              > jest ironia, no jak tego nie łapiesz, to sorry:)
              Zaraz, ale czego nie łapię? Co bohaterka twierdziła a nie MSZ?
              • the_dzidka Re: tym, których denerwuje...:) trochę OT 08.05.09, 12:23
                Że jest nudziarą :)
                • senseeko Re: tym, których denerwuje...:) trochę OT 08.05.09, 13:40
                  the_dzidka napisała:

                  > Że jest nudziarą :)
                  >
                  No to Jeriomina dorabia mi gębę :)
                  Ja nie czepiałam się że ona jest nudziarą, ani o to kto ja za takową uważa. Pisałam zupełnie co innego.
                  Odsyłam do odpowiedniej wypowiedzi i znikam, bo szef idzie :)
                  • jeriomina Re: tym, których denerwuje...:) trochę OT 08.05.09, 19:59
                    Wcięło mi tekst, bo nie pozwoliło mi cytować całej wypowiedzi senseeko i się
                    zrobiło zamieszanie. Przepraszam.
                    Chodziło mi o to, że z tą "nudziarą" to ironia jest. Autorka wcale nie uważa za
                    nudziarę takiej kobiety, którą jest bohaterka, ukazuje raczej, że tak uważa
                    społeczeństwo. Bo zresztą to prawda.

                    Poza tym, imho naprawdę "nudziara" to najsłabsza książka MSZ i polecam cykl o
                    "dziewicach".
                    • gaudia Re: tym, których denerwuje...:) trochę OT 08.05.09, 21:40
                      znów siegnęłam po Szwaję ostatnio, bo zauważyłam, że z dziewic cykl się robi

                      i miłe zaskoczenie

                      nie polubiłam romansu ani statecznej, ale dom na klifie już prawie. Powiastki
                      telewizyjne - niekoniecznie, choć idzie przeżyć.
                      Natomiast dziewice - z każdym tomem lepsze.
                      u Szwai, jak dla mnie - za szybka narracja, za duzo ludzi.....ale u dziewic to
                      sie sprawdza.

                      Jero ma rację - autorka jest coraz lepsza.

                      A czytałyście Kalicińską?
                      • the_dzidka Re: tym, których denerwuje...:) trochę OT 09.05.09, 10:36
                        Zaskoczyłyście mnie, dla mnie Dziewice to tylko popłuczyny po
                        poprzednich.
                        • jeriomina Re: tym, których denerwuje...:) trochę OT 09.05.09, 12:17
                          Szczerze, najszczerzej uważam "Powtórkę z morderstwa" za najlepszą i moją
                          ulubioną książkę MSZ. Natomiast "dziewice" uważam za lepsze niż np. "Nudziara"
                      • anutek115 Re: tym, których denerwuje...:) trochę OT 15.05.09, 13:43
                        gaudia napisała:
                        >
                        > A czytałyście Kalicińską?

                        Ja czytałam (i Onion, co na pewno, bo się na innym forum spotkałyśmy :-)), a ty
                        czytałaś? Bo nie wiem, czy chciałabyś, by ci polecić/odradzić, czy chciałabyś
                        podyskutować...
                        • ding_yun Re: tym, których denerwuje...:) trochę OT 15.05.09, 20:41
                          Ja czytałam i dom i powroty Kalicińskiej. Nie wiem czy będzie się dało ze mną
                          podyskutować bo nie mam zbyt głębokich przemyśleń po żadnej z tych książek. To,
                          co mi przychodzi do głowy na szybko:

                          1. Fatalny język, ale to cecha wspólna niemal wszystkich polskich babskich
                          czytadeł (oprócz Barbary Kosmowskiej - polecam serdecznie, na marginesie).
                          Irytowały mnie zwłaszcza krótkie, urywane zdania. Miały chyba na celu imitować
                          mowę potoczną, bo wiadomo, że nikt nie myśli wielokrotnie złożonymi zdaniami,
                          ale nie istnieją elegantsze sposoby na sprawienie, że język powieści będzie
                          współczesny, łatwy w odbiorze, a jednocześnie przyjemny dla ucha (oka?). Poza
                          tym główna bohaterka jest osobą wykształconą, ma się za kogoś powyżej
                          przeciętnego poziomu ludzi ze swojego otoczenia, a jej wewnętrzne monologi mi z
                          tym nie współgrają.

                          2. Autorka gloryfikuje tradycyjną kobiecość. Nie nazwałabym może tego syndromem
                          matki Polki, ale jednak coś podobnego mi się tu czai. Ma oczywiście do tego
                          prawo, zwłaszcza, że robi to z pełną premedytacją i już na początku uczciwie
                          ostrzega czytelnika "Tworzenie atmosfery domu to zadanie nasze - babć, cioć,
                          córek. Tak jest i już!" Dlaczego, pytam, dlaczego? W ogóle cała książka jest
                          przesycona duchem "tak jest i już". Mamy zatem tradycyjny podział zadań, mamy
                          miejsca odpowiednie dla kobiet i odpowiednie dla mężczyzn i mamy takowe tematy
                          rozmów. Nie przytoczę konkretnych fragmentów, ale mnóstwo jest scen, gdzie panie
                          podają i sprzątają, a panowie siedzą i konwersują. Oczywiście na poważne tematy
                          bo kobiety w kuchni to tak wiadomo, po babsku. Ten schemat tradycyjnie kobiecych
                          zadań ma chyba przełamywać główna bohaterka, która sama się zbiera w sobie i
                          buduje pensjonat. Paradoksalnie to mi właśnie pachnie syndromem Matki Polki - MP
                          umie wszystko, ze wszystkim poradzi, w kuchni kucharka, w łóżku kochanka, na
                          placu budowy kierowniczka. Ale oczywiście zna swoje miejsce. Jak u Szymborskiej:
                          "nie wie po co ta śrubka, i zbuduje most". Oczywiście, że zbuduje, a jakby
                          przypadkiem wiedziała do czego rzeczona śrubka, to nie powie na wszelki wypadek.
                          Syndrom Matki Polki jest też widoczny w początkach jej związku z tym Januszem,
                          alkoholikiem. Uwaga, ja nie jestem targetem tej książki i wiele rzeczy widzę
                          inaczej niźli kobieta z domem, rodziną i dobrodziejstwem inwentarza. Mówię z
                          perspektywy 20-latki, która ma przecudowną sytuację osobistą, może się zajmować
                          edukacją, samorealizacją na wielu płaszczyznach, ciekawą pracą, a w wolnych
                          chwilach krytykować cały świat (ach jak przyjemnie). Na pewno jak będę miała
                          własną rodzinę to inaczej zaśpiewam, jak wszyscy naokoło nieustanne mi
                          przypominają uśmiechając się z politowaniem gdy wygłaszam co bardziej
                          feministyczne teorie ("Nie babciu, nie głoduję na studiach. Coś tam sobie czasem
                          upichcę, ale jak mam ochotę na coś lepszego, to mój chłopak mi gotuje" - to już
                          taka skrajna:P). Więc może zaśpiewam inaczej, ale na razie śpiewam sobie sama i
                          nieskrępowana na całe gardło, zapewne niemiłosiernie fałszując, co możecie mi
                          wygarnąć, z chęcią posłucham.

                          3. Mają kręcić serial czy film na podstawie "Domu" a w roli głównej jakiś
                          fantasta obsadził Joannę Brodzik. Przecież Małgorzata była dobrze po 40, miała
                          dorosłą córkę, a Brodzik w Magdzie M niedawno grała 30 latkę co nie wie, co
                          robić ze swoim życiem. Poza tym ja ciągle będę mieć w głowie postać Magdy M i
                          nie wiem jak zniosę Brodzik wygłaszającą te wszystkie kobiece kobiecości.
                          • anutek115 Re: tym, których denerwuje...:) trochę OT 18.05.09, 13:09
                            Ja się kocham znęcać nad tą książką, więc dla odmiany mogę długo :-))).

                            Fatalny język, który IMHO nie jest cechą wszystkich babskich czytadeł. Owszem,
                            nie wszystkie piszące panie operują błyskotliwą polszczyzną, ale w porównaniu z
                            pania Kalicińska wszystkie, które czytałam, zasługują na liczne nagrody polskie
                            i zagraniczne. Nie, żebym była fachowcem, czytałam Szwaję, Sowę, ze dwie
                            Grochole i Kosmowską, i żadna - bez względu na np. powtarzalność pewnych fraz,
                            skłonność do nadużywania określonych wyrażeń itp. - nie jest prostacka. A
                            Kalicińska jest. Nie umiem jej języka inaczej okreslić. Prawdopodobnie ta
                            niestaranność miała rzeczywiście sprawiać wrażenie luzackiego, zwykłego języka
                            tzw. przeciętnego człowieka, ale wyszło fatalnie, prostacko i ordynarnie.
                            Bohaterka jest kobietą wykształconą, z pretensjami do "bycia elytą", a mówi
                            paniena z gimnazjum po piwku. Okropne, krótkie zdania, nadużywanie ordynarnych
                            słów i to tragiczne "i już!", którym jest upstrzona każda strona... To, że TA
                            książka miała redaktora, to jest dopiero dziwne! Nie GWIAZDA ją pisała przecież,
                            ale debiutantka, można tak totalnie olać swoją pracę i dopuścić takie kiksy,
                            jakie się w dziele zdarzają?

                            To jest przeklejony fragment z forum "Książki": A czy ktoś z szanownych
                            czytelników zwrócił uwagę, gdzie to nasza wspaniała główna bohaterka umawia się
                            ze znajomym w czasie wycieczki do Krakowa??? Kraków ma wiele charakterystycznych
                            miejsc. Między innymi Sukiennice. I tu cytat z książki "umówiliśmy się pod
                            Sukiennicami koło KIBLA". Obie powieści (trzeciej nie tknę palcem) są pełne
                            takich kwiatków.

                            Bohaterka jest antypatyczna. Zarozumiała, pewna, że to, co jej odpowiada jest
                            dobre, a wszelkie inne wybory są fatalne, skłonna do oceniania ludzi już nawet
                            nie po wyglądzie czy jednym wypowiedzianym przez nich zdaniu, ale po... nie wiem
                            czym. Np. nie przyjmie, z zasady, do swojego pensjonatu rodzin z dziećmi, bo
                            rodzice rozpsuli bachory, które hałasują, brudzą, niszczą i są oblesne. Wszyscy
                            rodzice i wszystkie bachory (jak nasza subtelna intelektualistka nazywa dzieci)
                            do jednego wora, bez sprawdzania, ona wie lepiej!! To już wolę panią MM ;-),
                            która przynajmniej każe swoim antypatrycznym bohaterom przemówić, byśmy
                            wiedzieli, za co ich mamy nie lubić.

                            Ding-yun, ja jestem mężatką i matką dzieciom. Więc teoretycznie wiem, jak
                            wygląda tzw. normalne życie. Tak, dzieci trzeba nakarmić. Tak, czasem trzeba
                            sprzątać. Tak, czasem trzeba gotować. Ale nie, nie zawsze muszę to robić ja. Nie
                            zamykam się w kuchni z kobietami, by pogadać po babsku, podczas gdy mężczyźni
                            konwersują na ważne tematy i zbawiają świat. I, nie, nie ZAWSZE trzeba sprzątać.
                            Świat się nie zawali, jak raz będzie nie sprzątniete, a obiad będzie nie domowy,
                            tylko "z torebki". Ja tam nie wiem, kto jest targetem tej ksiązki, nie ja, nie
                            ty... kto?

                            A propos pani Brodzik w roli głównej serialu, to kłania się typowe polskie
                            myślenie "obsadźmy gwiazdę, zwiększymy sobie oglądalność!". Nieważne, że gwiazda
                            za niska/wysoka, brunetka/blondynka, otyła/chuda jak patyk i pasuje do opisu jak
                            pięść do nosa. I potem mamy pana zamachowskiego w roli Jaskra, i panią Brodzik w
                            kobiety wylatującej z pracy na skutek dyskryminacji wiekowej (za stara była),
                            która robi sobie liftingi i inne botoxy, by znów młodo wyglądać, matki
                            studentki... A, i noszącej w finale rozmiar 44 bodaj, a i to z trudem. Pewnie to
                            i zabawne być może, nie wiem, nie przekonam się, bo dzieła nie obejrzę.
                            • ding_yun Re: tym, których denerwuje...:) trochę OT 19.05.09, 10:02
                              anutek115 napisała:


                              Ja tam nie wiem, kto jest targetem tej ksiązki, nie ja, nie
                              > ty... kto?

                              Normalne kobiety zapewne :P

                              >
                              > A propos pani Brodzik w roli głównej serialu, to kłania się typowe polskie
                              > myślenie "obsadźmy gwiazdę, zwiększymy sobie oglądalność!". Nieważne, że gwiazd
                              > a
                              > za niska/wysoka, brunetka/blondynka, otyła/chuda jak patyk i pasuje do opisu
                              jak pięść do nosa. I potem mamy pana zamachowskiego w roli Jaskra, i panią Brodzik w
                              > kobiety wylatującej z pracy na skutek dyskryminacji wiekowej (za stara była),
                              > która robi sobie liftingi i inne botoxy, by znów młodo wyglądać, matki
                              > studentki... A, i noszącej w finale rozmiar 44 bodaj, a i to z trudem. Pewnie
                              to i zabawne być może, nie wiem, nie przekonam się, bo dzieła nie obejrzę.
                              >
                              Mnie się wydaje, że obsadzenie gwiazdy to jedna strona medalu, a druga to taka,
                              że reżyserowie nie bardzo sobie poradzili z problemem przedstawienia kobiety w
                              średnim wieku i z lekką nadwagą jako atrakcyjnej. A tak ją właśnie opisuje
                              autorka. Przecież atrakcyjna być może tylko i jedynie trzydziestolatka w
                              rozmiarze maximum 38, nic innego absolutnie.
                              • anutek115 Re: tym, których denerwuje...:) trochę OT 19.05.09, 10:19
                                ding_yun napisała:

                                > anutek115 napisała:
                                >
                                >
                                > Ja tam nie wiem, kto jest targetem tej ksiązki, nie ja, nie
                                > > ty... kto?
                                >
                                > Normalne kobiety zapewne :P

                                :-D

                                > Przecież atrakcyjna być może tylko i jedynie trzydziestolatka w
                                > rozmiarze maximum 38, nic innego absolutnie.

                                No co ty! Góra dwudziestopięciolatka ;-P! Ale jak się dobrze sfilmuje, to i
                                trzydziestka ujdzie. Z dużym trudem ;-).

                                Ale ja za to kocham Brytyjczyków. Niby mała wyspa ;-) i mniej na niej powinno
                                być aktorów, ale jak się film robi, to się nie gwiazd szuka, tylko aktorów,
                                którzy pasują wyglądem i wiekiem, miedzy innymi (i jeszcze talent mają, nie
                                wiem, czy to nie za dużo jak na naszych "tfurców"). Dlatego w brytyjskich
                                filmach często pojawiają się ludzie, którzy są właściwie nieznani (znani
                                zaczynają być, jak film sukces odnosi), ale za to nie sposób sobie wyobrazic
                                postaci naczej. Pewnie, że i im zdarzają się potknięcia. Ale o wiele, wiele
                                rzadziej.

                                I nie ma takich sytuacji jak u nas w latach powstawania "Ogniem i mieczem", gdy
                                miało się wrażenie, że cała ekipa przenosi się na plan "Wiedźmina", a potem
                                "Starej baśni", i że widzowie oglądają ciągle ten sam film w zmienionych
                                kostiumach... Pogubić się było można!

                                >
                              • kkokos Re: tym, których denerwuje...:) trochę OT 19.05.09, 18:59
                                i panią Brod
                                > zik w
                                > > kobiety wylatującej z pracy na skutek dyskryminacji wiekowej (za stara by
                                > ła),
                                > > która robi sobie liftingi i inne botoxy, by znów młodo wyglądać, matki
                                > > studentki... A, i noszącej w finale rozmiar 44 bodaj, a i to z trudem. Pe
                                > wnie
                                > to i zabawne być może, nie wiem, nie przekonam się, bo dzieła nie obejrzę.
                                > >
                                > Mnie się wydaje, że obsadzenie gwiazdy to jedna strona medalu, a druga to taka,
                                > że reżyserowie nie bardzo sobie poradzili z problemem przedstawienia kobiety w
                                > średnim wieku i z lekką nadwagą jako atrakcyjnej.


                                po prostu ten wątek będzie w serialu pominięty - pani brodzik zostanie wyrzucona
                                przez podłego pracodawcę dlatego, że tenże uzna, iż trzeba mu w agencji świeżej
                                krwi, materiału niezmęczonego, chętnego do pracy przez 20 godzin na dobę, a
                                brodzik będzie wyzyskowi stawiała bierny opór. lub coś w podobie :)
                            • meduza7 Re: tym, których denerwuje...:) trochę OT 19.05.09, 10:26
                              Czytałam dwie powieści Kalicińskiej, z których w pamięci nie zostało mi
                              praktycznie nic, oprócz jednego fragmentu, który mną jakoś tak trząchnął. Chodzi
                              o tę niedorozwiniętą Kasię. Gdzieś tam było opisane, jak to zaszła w ciążę,
                              zrobiono jej skrobankę, a przy okazji pani doktor od razu ją wysterylizowała,
                              żeby był spokój na przyszłość. No ja rozumiem, bali się kolejnych upośledzonych
                              pokoleń, ale potraktowali ją jak zwierzę. Jak domowy inwentarz.
                              Ciekawe, że nie zauważyłam wcale tych kwestii związanych z językiem. Ale to
                              pewnie dlatego, że przy pierwszym czytaniu zwracam uwagę tylko na akcję, a na
                              język tylko wtedy, jak już coś mi wyjątkowo zgrzytnie. A drugiego czytania się
                              Kalicińska nie doczekała.
                              • kkokos Re: tym, których denerwuje...:) trochę OT 19.05.09, 19:11
                                a ja kalicińskiej przeczytałam tylko pierwszy tom, naciągane to było
                                dramatycznie, wcale mi się nie podobało
                                nie jestem w stanie zrozumieć fenomenu popularności tej książki - ani to takie
                                ciepłe, ani budujące, jak opisują
                                • the_dzidka Re: tym, których denerwuje...:) trochę OT 19.05.09, 19:28
                                  Ja na początku byłam zachwycona. Że takie fajne i ciepłe, i
                                  budujace, i w ogóle, obcym babom w księgarni polecałam jako lekturę
                                  urlopową! A potem, jakieś trzy miesiące temu, wróciłam do lektury,
                                  przeczytałam i yyyyyy - gdzie to wszystko się podziało?...
                                  • meduza7 Re: tym, których denerwuje...:) trochę OT 20.05.09, 09:00
                                    O, to ja też tak kiedyś miałam. Kupiłam sobie swego czasu książeczkę Krystyny
                                    Kofty "Jak zdobyć, utrzymać i porzucić mężczyznę". przy pierwszym czytaniu byłam
                                    zachwycona - jakie to lekkie, jakie dowcipne, a jakie życiowe! Potem książka
                                    poszła w pożyczki, a gdy ją odzyskałam po jakimś pół roku, nie mogłam wyjść ze
                                    zdumienia: o matko, co to za gniot, co za bzdury, co za wymądrzanie się, a
                                    dowcip ciężki jak z ołowiu!
                          • the_dzidka Re: tym, których denerwuje...:) trochę OT 18.05.09, 13:59
                            > oprócz Barbary Kosmowskiej - polecam serdecznie, na marginesie

                            Kosmowską kocham! I ona jest jednak troszkę inna... Te jej opisy
                            społeczeństwa i życia w Polsce, takie smutno-gorzkie, nieraz nawet
                            dołujące. A jednak lubię po te książki sięgać. Jest w nich coś
                            fascynującego. Ostatnio czytałam "Hermańce" i "Niebieski autobus",
                            ale chyba najbardziej lubię "Prowincję".
                            • ding_yun Re: tym, których denerwuje...:) trochę OT 19.05.09, 10:05
                              the_dzidka napisała:

                              > > oprócz Barbary Kosmowskiej - polecam serdecznie, na marginesie
                              >
                              > Kosmowską kocham! I ona jest jednak troszkę inna... Te jej opisy
                              > społeczeństwa i życia w Polsce, takie smutno-gorzkie, nieraz nawet
                              > dołujące. A jednak lubię po te książki sięgać. Jest w nich coś
                              > fascynującego. Ostatnio czytałam "Hermańce" i "Niebieski autobus",
                              > ale chyba najbardziej lubię "Prowincję".

                              Ja czytałam już dość dawno "Bubę" i "Teren prywatny". Buba jest książką lekko
                              absurdalną, nie bardzo można ją porównać do "dzieł" Kalicińskiej, ale Teren
                              Prywatny pisany był już jako polska Bridget Jones i moim zdaniem prezentuje się
                              lepiej niż pierwowzór :P a już na pewno lepiej niż seria o rozlewisku.
                      • kkokos Re: tym, których denerwuje...:) trochę OT 19.05.09, 19:03
                        > Natomiast dziewice - z każdym tomem lepsze.

                        mam dokładnie przeciwne zdanie - z każdym tomem gorzej, a już rejs całkiem do
                        bani :)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka