natalkka1
14.05.09, 00:04
Może ten temat był już wałkowany, nie wiem. Czytam to forum od dwóch dni dopiero.
Dla mnie- bezapelacyjnie- Baltona, jedyny facio z jajami (dobrze zapowiadał się już od dzieciństwa), w odróżnieniu od całego stada nudnych, rozmemłanych, ziemniaczancyh mameji (mamejów??) w rozdeptanych kapciach.
Jedyny facio warty grzechu, nie wiem tylko co się dzieje z nim później, bo moja przygoda z MM skończyła się bodajże na Dziecku Piątku i nie mogę przeboleć jak któraś z was napisała, że później to się z niego robi „jajecznica o rozmytych brzegach” :)
W ogóle całe te zabiegi łączenia w pary uważam za naciągane- Natalia i Robrojek (zgroza!), co młoda , wrażliwa dziewczyna fantazjująca niegdyś o swoim wykładowcy mogła widzieć w tak nieromantycznym, przyziemnym kolesiu??
W ogóle to w książce pełnej fascynujacych postaci kobiecych (pełnokrwistych i temperamentnych) przewijają się stada mdłych, obślizgłych, stetryczałych dziadów powiewających rudymi kędziorami znad kubka z herbatą, wąsatych, sennie snujących się po mieszkaniu (Mareczki, Grzesie i inne Maciusie) bez charakteru. Kojarzą mi się z opowieścią mojej koleżanki o jej byłym narzeczonym, który podczas dwóch lat kiedy byli razem tylko 2 razy dotknął jej piersi, w tym raz ekhm przypadkiem.
Taki Florian to na przykład i poczucie humoru i fantazje ma, zaradny i też powalajco nieśmiały też potrafi być (scena z bukietem kwiatów przed domem Patrycji). Sam urok, seks i czar- takiego menszczyzne to ja tez zza krzaka podglądać bym mogła nieprawdaż….