Dodaj do ulubionych

najfajniejszy facio

14.05.09, 00:04
Może ten temat był już wałkowany, nie wiem. Czytam to forum od dwóch dni dopiero.
Dla mnie- bezapelacyjnie- Baltona, jedyny facio z jajami (dobrze zapowiadał się już od dzieciństwa), w odróżnieniu od całego stada nudnych, rozmemłanych, ziemniaczancyh mameji (mamejów??) w rozdeptanych kapciach.
Jedyny facio warty grzechu, nie wiem tylko co się dzieje z nim później, bo moja przygoda z MM skończyła się bodajże na Dziecku Piątku i nie mogę przeboleć jak któraś z was napisała, że później to się z niego robi „jajecznica o rozmytych brzegach” :)
W ogóle całe te zabiegi łączenia w pary uważam za naciągane- Natalia i Robrojek (zgroza!), co młoda , wrażliwa dziewczyna fantazjująca niegdyś o swoim wykładowcy mogła widzieć w tak nieromantycznym, przyziemnym kolesiu??
W ogóle to w książce pełnej fascynujacych postaci kobiecych (pełnokrwistych i temperamentnych) przewijają się stada mdłych, obślizgłych, stetryczałych dziadów powiewających rudymi kędziorami znad kubka z herbatą, wąsatych, sennie snujących się po mieszkaniu (Mareczki, Grzesie i inne Maciusie) bez charakteru. Kojarzą mi się z opowieścią mojej koleżanki o jej byłym narzeczonym, który podczas dwóch lat kiedy byli razem tylko 2 razy dotknął jej piersi, w tym raz ekhm przypadkiem.

Taki Florian to na przykład i poczucie humoru i fantazje ma, zaradny i też powalajco nieśmiały też potrafi być (scena z bukietem kwiatów przed domem Patrycji). Sam urok, seks i czar- takiego menszczyzne to ja tez zza krzaka podglądać bym mogła nieprawdaż….
Obserwuj wątek
    • the_dzidka Re: najfajniejszy facio 14.05.09, 00:41
      > Czytam to forum od dwóch dni dopiero.

      Popółnocna Natalko, witam Cię i cieszę się, że dołączyłaś :) Owszem,
      temat przez Ciebie poruszany był już tu na forum, w różnych
      wykonaniach, ale niezmiernie mi się podoba TWOJE PODEJŚCIE do
      tematu. A zwłaszcza ten cytat:
      "stada mdłych, obślizgłych, stetryczałych dziadów powiewających
      rudymi kędziorami znad kubka z herbatą.."
      Po tym cytacie witam Cię, Natalkko1, podwójnie serdecznie :)
      • jamniczysko Re: najfajniejszy facio 14.05.09, 07:46
        A ja myślę, nawiązując do tematu poruszanego w wątku "Wiecie co?",
        że ukapciowanie Baltony w "Sprężynie" jest kolejnym zyg-zyg
        marchewką MM w stronę Autorek tego forum.
        • kaliope3 Re: najfajniejszy facio 14.05.09, 07:56
          Też mi się tak wydaje-Lezbobimbo trafnie zauważyła w wątku
          sąsiednim, że Baltona, jako ten nie mający wąsów, musiał zostać
          ukarany. Wąsy były tu szeroko omawiane i poddane druzgocącej
          krytyce,a że autorka ma do nich jakąś wrodzoną słabość to i
          postanowiła dać nam za swoje.Oto jak bezwąsy, niegdyś przystojny
          ulubieniec większości forum, może skończyć. Macie swojego
          przystojniaka,ha ha.
          • the_dzidka Re: najfajniejszy facio 14.05.09, 09:32
            Ej, ale zaraz, przecież Baltona opisany jest całkiem
            sympatycznie. Tylko na tych rycinach nieszczęsnych wygląda jak
            wygląda. Ale gdyby rycin nie było - źle byście o nim myślały? Bo ja
            nie.
            • jamniczysko Re: najfajniejszy facio 14.05.09, 09:39

              Mnie po "Sprężynie" Baltona nie nęci bardziej niż nudny nauczyciel z
              podstawówki, dawno zapomniany.

              "Heeeeeej! Życie to moja spejcalność! Hej!"

              Hej, a fuj.

              A Baltona Pulpecyjny... Ho, ho! Łza się kręci...
              • kaliope3 Re: najfajniejszy facio 14.05.09, 09:55
                Opisany jest jako jakiś tam niedźwiedź...przepraszam ale dla mnie
                nie brzmi to zachęcająco, co zrobić. Ma być stateczny i ociężały,bo
                dobrze "odkarmiony" na pulpecjowej wysokoenergetycznej kuchni. Jest
                też zadowolny niczym syty niedźwiedź czy jakoś tak.
                • jamniczysko Re: najfajniejszy facio 14.05.09, 10:02
                  A jakim niedźwiedziem Wolfek będzie za kilka lat! Brrr...
                  • veranillo Re: najfajniejszy facio 14.05.09, 10:09
                    ale tego już się nie dowiemy, bo o Wolfim, robiącym karierę na emigracji, słuch
                    zaginie, jestem pewna.
                    • mmaupa Re: najfajniejszy facio 14.05.09, 12:48
                      Bodzio z Chinką go odpasą, nie bój Żaby.

                      Dla mnie najfajniejsi są Hajduk i Tomcio Kowalik, Baltona daleko w tyle.
                      • mmaupa Re: najfajniejszy facio 14.05.09, 12:49
                        Acha, no i witam Natalkkę!
    • jhbsk Re: najfajniejszy facio 14.05.09, 13:21

      > W ogóle całe te zabiegi łączenia w pary uważam za naciągane- Natalia i Robrojek
      > (zgroza!), co młoda , wrażliwa dziewczyna fantazjująca niegdyś o swoim wykłado
      > wcy mogła widzieć w tak nieromantycznym, przyziemnym kolesiu??

      Ja stanowczo wolę nieromantycznych i przyziemnych.
    • filifionka-listopadowa Re: najfajniejszy facio 14.05.09, 15:49
      Potężny problem jest z Robrojkiem, gdyby nie był opisywany tak ,że zawsze
      widziałam go jako kogoś w wieku mojego ojca (i gdyby nie wąs) to mógłby być z
      niego interesujący obiekt. Przez ta odpowiedzialność, pracowitość itp.

      Nerwus dla mnie był najbardziej atrakcyjną męska postacią nawet na rysunku. I te
      dłonie pianisty choć z obgryzionymi paznokciami:/ i oczywiście póki w grę nie
      wchodzą kajdany użyte w PKP.
      Lubię Damba choć nie mam u niego szans bo nie wyglądam jak Zródełko-Zdrój tylko
      raczej jak "post apokaliptyczna zima"(opinia autentyczna). Jakom zem młoda
      pociągać wciąż mnie mogą mili włóczykije.
      • sowca Re: najfajniejszy facio 14.05.09, 22:43
        Dla mnie chyba numerem 1, jesli chodzi o wygląd, jest Nerwus. Ale on
        odpada ze względu na psychopatię.
        Lubię Baltonę, lubię Damba, Wolfiego...I bardzo lubię
        trzeciplanowego i często pomijanego bohatera - Piotrusia Ogorzałkę.
        • natalkka1 Re: najfajniejszy facio 14.05.09, 23:08
          witam i dziekuję:)

          chodzi mi też o to, że postacie (nie tylko męskie) z biegiem czasu u MM traca coś ze swojego pierwotnego charakteru, szaleństwa, które było takie fajne i stanowiło o uroku postaci. i to nie tylko o wąsy tu chodzi! z biegiem lat po prostu dziadzieją. tylko Pyziak zawsze zostaje ten sam- szuja i szubrawiec.
          u mnie jest inaczej- z biegiem czasu robię się coraz fajniejsza:)nigdy nie chciałbym mieć z powrotem 17, 18 czy 21 lat i byc cały pogrążona w "otchłani rozpaczy" bo akurat jakiś pawełek czy inny piotruś nie zwraca na mnie uwagi - i mimo jakiś tam popełnianych od czasu do czasu szaleństw, dopiero teraz narawdę dobrze mi się żyje, mimo, ze ani dzieci ani męża nie mam, rosołku którym można się nabuzować też nie gotuję
          • anutek115 Re: najfajniejszy facio 15.05.09, 09:11
            Witaj, Natalko, kobieto, która nie chciałbys mieć znawu 21 lat!!! To jest nas
            (co najmniej) dwie, ja tez bym nie chciała :-))).

            Jeśli chodzi o postacie, które z biegiem czasu tracą coś ze swojego pierwotnego
            charakteru, to mi tu pasuje Robrojek, maglowany w wątku obok. Z ręka na sercu,
            czy gdyby był to Robrojek z KK, solidny i będący opoką tudziez pomocą, owszem,
            ale jednocześniez ikrą, biglem, dowcipny i radosny, to dziwilibysmy się Natalii?

            Ja lubię Jurka Hajduka. Li i jedynie.
            • the_dzidka Re: najfajniejszy facio 15.05.09, 10:57
              > czy gdyby był to Robrojek z KK, solidny i będący opoką tudziez
              pomocą, owszem,
              > ale jednocześniez ikrą, biglem, dowcipny i radosny, to
              dziwilibysmy się Natalii?

              Tylko że w takim dawnym Robrojasie Nutria by się w zyciu nie
              zakochała!!! pamiętamy przecież, jak okropnie męczyła ją cudza
              żywiołowość. A Robert AD 1978, poza wszystkimi dobrymi cechami,
              które posiadał, miał tez mentalność błazenka :) Głośny, rechotliwy,
              intonujący piosenki, wygłaszający toasty, chodzący na rekach... Od
              kogoś takiego Nutria uciekłaby jeszcze prędzej niż od Tunia.
              Zresztą taki figlarz w średnim juz wieku przestaje być radosnym
              figlarzem, a staje się koszmarem.
              • natalkka1 Re: najfajniejszy facio 15.05.09, 11:15
                Zresztą taki figlarz w średnim juz wieku przestaje być radosnym
                > figlarzem, a staje się koszmarem.

                dokladnie, taki figlarz to kojarzy mi sie z wujkiem -wasaczem-
                macaczem, ktorego mozna spotkac na kazdym weselu, sypiacy dowcipami,
                z rozpieta koszula ukazujaca obrosniete wlosami brzuszysko i
                obtancowujacy wszystkie panny czy tego chca czy nie!no i myslacy o
                sobie ze co to nie on!
                to ja juz wole poczciwego Robrojasa, chociaz i tak mi nie pasi on do
                delikatnej Natalii..
                • natalkka1 Re: najfajniejszy facio 15.05.09, 11:17
                  z rozchelstana, z rozchelstana koszula mialo byc (zeby bylo
                  dramatycznie!)

                  (sorry za brak polskich liter)
                  • anutek115 Re: najfajniejszy facio 15.05.09, 11:25
                    Dziewczynki, wybaczcie, ale własnie odmówiłyscie Robrojkowi inteligencji, w tym
                    także emocjonalnej. Tymczasem może on i był dusza towarzystwa, ale taka, która
                    bez mrugnięcia okiem potrafiła to towarzystwo opuścić, gdy taka zaszła potrzeba.
                    Potrafił także kursować między szpitalem a domem na Roosevelta i opanowywac
                    sytuację pojąc Neospasminą i opowiadając zwięzłe bajki. Jestem pewna, że gdyby
                    nie temperament Anielli, do którego się - w swoim mniemaniu - musiał
                    dostosowywac nie byłby nawet w połowie takim błaznem.

                    A Natalia uciekała przed Tuniem z całkiem innych powodów. Z tego chociażby, że
                    nadpłynął jak flotylla i ją zagarnął bez pytania.
                    • the_dzidka Re: najfajniejszy facio 15.05.09, 11:44
                      > Tymczasem może on i był dusza towarzystwa, ale taka, która
                      > bez mrugnięcia okiem potrafiła to towarzystwo opuścić, gdy taka
                      zaszła potrzeba.

                      Naturalnie. Ale rozmawiamy w końcu o tym, co by było, gdyby Robert
                      pozostał taki, jaki był wtedy :) Czyli mimo bycia odpowiedzialnym,
                      mądrym, byłby jednocześnie koszmarnym wesołkiem a la Zdzisiek z
                      humoreski (?) Samozwaniec. Która to cecha wylazłaby na wierzch
                      najpierw, zanim zycie dałoby mu okazję pokazania, jaka mimo wszystko
                      z niego opoka.
                      Nie. Nie, ja tego nie widzę. Natalia zakochała się w Rojku poniekąd
                      z powodu jego ciepła, spokoju i smutku w oczach. Wolę nie wiedzieć,
                      co by było, gdyby rewitalizację starej znajomości zaczął od "Myszko,
                      to była piękna noc!" !!!!!
            • tygrys2112 Re: najfajniejszy facio 16.06.09, 12:15
              > Ja lubię Jurka Hajduka. Li i jedynie.

              Haha. Moja odwieczna śpiewka. No dobra jeszcze Dambo mógłby być.
    • mama_kotula No dobra, wyjdę... 15.05.09, 14:42
      ...na starą sztywniarę, ale muszę, bo się uduszę...

      Co to u licha za określenie "facio"?? czy tylko mnie, starą sztywniarę wali ono nieprzyjemnie po oczach???? :(

      Co do meritum - Baltona. Do Sprężyny, bo w Sprężynie mi obraz zaćmiewa nieszczęsna rycina i różne takie.

      Rozmaitych Nerwusów w życiu przerabiałam, nadają się li i jedynie, wybaczcie, na one night stand, ewentualnie do funkcji FF, ale do życia niekoniecznie.
      • lezbobimbo Re: No dobra, wyjdę... 15.05.09, 16:11
        Tak, tylko Ciebie kuje po oczach mloteczkiem :PPPP
        Ja jestem bardziej stara galareta niz sztywniara, wiec mi facio nie przeszkadza :)

        I w ogole witam witam serdecznie Natalke nasz nowy nabytek forumowy! Powiewam
        radosnie proporcem z jelitek Geniusi, umajam jajecznica z opium i drobim
        kapusniaczkiem z opium! Piszy piszy!
        • natalkka1 Re: No dobra, wyjdę... 15.05.09, 16:33
          hmm...
          facio (nie- facet)- bo mialo byc z przymrozeniem oka. nikt
          przeciez nie traktuje literackich "fac" smiertelnie powaznie, a moze
          sie myle?;)
          czy np "ciacho" lepiej brzmi? moim zdaniem nie, "ciacho" mniej z
          facetem mi sie kojarzy, niz facio z facetem i sympatyczniejsze tez
          jest
          • mama_kotula Re: No dobra, wyjdę... 15.05.09, 17:15
            natalkka1 napisała:

            > hmm...
            > facio (nie- facet)- bo mialo byc z przymrozeniem oka. nikt
            > przeciez nie traktuje literackich "fac" smiertelnie powaznie, a moze
            > sie myle?;)
            > czy np "ciacho" lepiej brzmi? moim zdaniem nie, "ciacho" mniej z
            > facetem mi sie kojarzy, niz facio z facetem i sympatyczniejsze tez
            > jest

            Ciacho też nie brzmi dobrze, nikt nie sugeruje ciacha.
            Nie może być po prostu yyy... na starodawną modłę: mężczyzna? :D
            Dobra, sztywna jestem, no sztywna. Ale "facio" to mi się kojarzy z dwoma nastkami które rozmawiają o swoim poloniście czy innym angliście, nooo...
            • lezbobimbo Re: No dobra, wyjdę... 15.05.09, 17:23
              Hue hue a ja pisalam o samych ciachach i lachonach :D
              Kotula przestan miec skojarzenia polonistki, bo Ci nie posmyram jajeczek! :P
              • anutek115 Re: No dobra, wyjdę... 15.05.09, 17:46
                Ekhm, to ja się przyznam, że mnie ten facio tez zgrzyta. Co nie oznacza, że się,
                Natalijo, wymądrzamy tutaj i na forumie cię widziec nie chcemy. Chcemy, chcemy
                :-). Same się sobie wydajemy z Kotulą, cóż, staroświeckie. Tak więc się nie
                przejmuj i pisz :-))).
                • mama_kotula Re: No dobra, wyjdę... 15.05.09, 18:43
                  anutek115 napisała:

                  > Ekhm, to ja się przyznam, że mnie ten facio tez zgrzyta.

                  Zgrzyyyyt :P

                  > Co nie oznacza, że się, Natalijo, wymądrzamy tutaj

                  Jak to nie? Ja się wymądrzam. Zawsze i wszędzie :>

                  > i na forumie cię widziec nie chcemy. Chcemy, chcemy
                  > :-)

                  Nooo ba!

                  > Same się sobie wydajemy z Kotulą, cóż, staroświeckie.

                  Ale tylko w kwestii facia :P

                  PS. Lezbobimbo, za polonistkę dostaniesz w te swoje białe lśniące kiełki :P
                  • natalkka1 Re: No dobra, wyjdę... 15.05.09, 19:24
                    no i masz..

                    < "facio" to mi się kojarzy z dwoma nastkami które rozmawiają o swoim poloniście czy innym angliście, nooo...

                    na przyszłość postaram się być bardziej powściągliwa i powstrzmać swoje zapędy głupawej pensjonarki:)
                    swoją drogą teraz to już mi też zgrzyta:(
                    • szprota Re: No dobra, wyjdę... 15.05.09, 19:40
                      A mnie się facio podoba. Ma swój wdzięk, właśnie taki ciut pensjonarski, ale to
                      takie miłe i staroświeckie.
                      Nie będę oryginalna: ciachem namber łan jest IQ Psycho Nerwus. O krótki pysk
                      przegrywa z nim młody Rattlesnake Blues Pyziak. Trzecie miejsce zajmuje
                      Hyperenigmatic Stuff From Mister Adrian Lelujka.
                      W tym miejscu chciałabym pozdrowić wszystkich fanów Acid Drinkers ;)
                      • wushum Śnięta Gabriello!!! 19.05.09, 11:45
                        Witam.
                        Co ja widzę! O śnięta Gabrielo Poznańska!
                        Zaczyna się kółko Naszpana Polonisty!
                        Może ktoś wypisze słowniczek wyrażeń, którymi wolno się posługiwać?
                        Żeby nie zgrzytało szlachetnemu uchu.
                        Ja bardzo lubię słowo "facio", a nawet "faćo", ale wiadomo, jestem
                        tylko prymitywnym prostakiem.
                        Poproszę o jakieś wytyczne - mini słowniczek imienia Adama, lub coś
                        w tym stylu.
                        • anutek115 Re: Śnięta Gabriello!!! 19.05.09, 11:53
                          Oj, Wushumie jeden, się czepiasz. No, zgrzytnęło mi słowo "facio", trudno, ale
                          czy ja zabroniłam go używać? Czy spojrzałam z potępieniem? Czy leciałam ze
                          slownikiem poprawnej polszczyzny albo innym Kopalińskim? Co to już, zgrzytać nie
                          wolno?

                          Wszelkie porównania z Adamami i innymi Naszpanami takoż proszę zaraz won!
                          • wushum Re: Śnięta Gabriello!!! 19.05.09, 12:21
                            O doprawdy.
                            Ja się czepiam??? /Pomijam, że nowej osoby. Wariacji słownych na tym
                            Forum nie brak/. O ile dobrze czytam, to nie tylko Ciebie uraził
                            zgrzyt słowa "facio".
                            Skoro tak poważnie, to ja też won. Albo wyłącznie eleganckie,
                            wyważone komentarze - o co się postaram.
                            Z wyrazami szacunku W.
                            • anutek115 Re: Śnięta Gabriello!!! 19.05.09, 12:22
                              O, rany, Wushum, ja poważnie? "Won" było swobodną parafrazą cytatu z
                              Chmielewskiej. Ale skoro uraziłam, to podwijam ogon pod siebie i uciekam. Już
                              się odzywac nie bedę :-(.
                              • wushum Re: Śnięta Gabriello!!! 19.05.09, 13:13
                                Nie chodzi o "won", ale przy rozpasaniu słownym Forum, nie rozumiem,
                                czemu nowa osoba dostaje "po głowie". Skoro słowo "facio" tak boli,
                                to ja, tym bardziej, powinnam się wycofać, ponieważ używam
                                przeróżnych słów.
                                Tak będzie sprawiedliwiej.
                                Ps.: Nie jestem fanką Chmielewskiej, więc się nie orientuję, że
                                słowo "won" jest parafrazą cytatu z jej twórczości.
                                • kaliope3 Re: Śnięta Gabriello!!! 19.05.09, 13:48
                                  Wushumie drogi! Anutek przecie żartował, przyjazny On jest wszelkim
                                  nowoprzybyłym i już tu będącym forumkom i forumom zawsze, doprawdy.
                                  Nie bierzmy tego tak okoropnie poważnie, chyba sama Natalia się nie
                                  obraziła (mam nadzieję:)
                                  • natalkka1 Re: Śnięta Gabriello!!! 20.05.09, 21:34
                                    nie no nie obrazilam sie (jeszcze)
                                    chociaż czasem bardzo lubię sie obrażać
                                    trzaskać drzwiami też lubię
                                    i miło mi że mój pierwszy post dostarczył tylu wzruszeń:)
                                • mama_kotula No przepraszam najmocniej 19.05.09, 15:26
                                  poczuwam się, bo ja pierwsza się żachnęłam na "facia" - w którym miejscu autorka wątku dostała po głowie? no kurde noo!
                                  Napisałam że mi zgrzyta. To autorka sama zasugerowała, że będzie hamować popędy - oooo i wtedy faktycznie dostała po głowie, bo popędów hamować nie trza.

                                  To rzekłam ja, stara sztywna gropa alergicznie reagująca na słowo "facio". ;)
                    • mama_kotula Re: No dobra, wyjdę... 15.05.09, 19:59
                      Cytatna przyszłość postaram się być bardziej powściągliwa i powstrzmać swoje zapędy głupawej pensjonarki:)

                      :( No nie. Nie dość żem stara sztywniara, to jeszcze wyszłam na Tę Która Tłamsi Popędy. Niedobrze <chlip>.

                      Kobieto droga - pisz jak chcesz i nie przejmuj się starą sztywną gropą Kotulą, no!

                      A, przy okazji, offtopicznie bardzo do wszystkich - możecie potrzymać kciuki za jutrzejszy występ syna mego, dzieciny patologicznie niezbornej ruchowo, aby podczas swojego popisu na Olimpiadzie Tanecznej nie wywalił się już na pierwszym tańcu? Z góry ślicnie dziękuję <dyg>.
                      • szprota Re: No dobra, wyjdę... 15.05.09, 20:29
                        mama_kotula napisała:
                        A, przy okazji, offtopicznie bardzo do wszystkich - możecie potrzymać kciuki za
                        jutrzejszy występ syna mego, dzieciny patologicznie niezbornej ruchowo, aby
                        podczas swojego popisu na Olimpiadzie Tanecznej nie wywalił się już na pierwszym
                        tańcu? Z góry ślicnie dziękuję <dyg>.


                        Toć możem. O której trzymać, żebym wiedziała, czy trzymać przez sen czy na jawie? ;>
                        • mama_kotula Re: No dobra, wyjdę... 15.05.09, 20:38
                          CytatO której trzymać, żebym wiedziała, czy trzymać przez sen czy na jawie? ;>

                          Od 13.00, bardzo prosimy.
                          Dziecię jednakowoż w ogóle się nie przejmuje występem, stwierdziło że i tak wszystko umie, i nie chciało nawet matce pokazać, cóż takiego będzie tańczyć. Pół godziny temu zażądało empetrójki z hobbitem, i teraz zamiast sie denerwować przed występem, zalega w wyrze ze słuchawkami. Ech. A matka tipsy obgryza.
                          • szprota Re: No dobra, wyjdę... 15.05.09, 20:59
                            To potrzymam.
                            Dziecię podchodzi zdrowo, a Kotula niech tipsów nie obgryza, akryl szkodliwy jest.
                            • mama_kotula Re: No dobra, wyjdę... 15.05.09, 21:26
                              Za kciuki dziekuję <cmok>. Ja i tak jestem przerażona pójściem tam, tam będzie mnóstwo ludzi, głośna muzyka, duchota i mnóstwo zapachów rozmaitych, rany bosssskie, szaleję na samą myśl. Młody chyba też sobie nie zdaje sprawy z tych atrybutów występów w hali, bo jeszcze nie występował, a zaburzony tak jak matka i może być ... różnie.

                              A teraz lecę się robić na bóstwo jako mać gwiazdy ;-). Ale najpierw trzecie podejście do zabrania dziecinie słuchawek, dziecina niby śpi, ale jak tylko ruszę słuchawki, to zaczyna warczeć. Jak mu zdjęłam, to na mnie nakrzyczał, tylko założyłam z powrotem - zasnął momentalnie. Ech. Co ten Tolkien z boguduchawinnymi sześciolatkami robi, panie dzieju...
                              • szprota Re: No dobra, wyjdę... 15.05.09, 21:31
                                Ach, nie ma o czym mówić.
                                Względem Tolkiena, to właśnie mi się przypomniał post mojego znajomego Dziada
                                Borowego: "opowiesc o pewnym mlodym hobbicie dowiadujacym sie, ze w celu
                                ocalenia swiata musi wrzucic pewien pierscien do pewnej dziury, a ze dziura ta
                                jest cholernie daleko to idzie do niej przez trzy tomy"
                                Nie wiem, czy to jego, ale rozradowało mnie szczerze.
                                • mama_kotula Re: No dobra, wyjdę... 15.05.09, 21:39
                                  :D:D:D:D tekst znam, nie pamiętam skąd - ale też zawsze radośnie kwiczę jak go widzę.

                                  Fakt faktem Władcy jeszcze z młodym nie przerabialiśmy, za ciężkie dla dzieciny sześcioletniej. Do filmu się przymierzam, film powinien zostać łyknięty jak świeża bułeczka bo w filmie jest WALKA i krasnoludy i WALKA i elfy i WALKA i czary i WALKA i WALKA i jeszcze do tego WALKA. Pal licho inne wątki :P
                                  Dziecina ostatnio w ogóle rozlubowana w fantasy i pochodnych, na Pratchetta mi się czai (seria o Tiffany i Nac Mac Feeglach) i jest bardzo niepocieszony, że matka każe kilka lat czekać z lekturą, bo fragmenty Zimistrza się mu cholernie podobały.
                                  A fantasy dla 6-latków, takiego klasycznego fantasy a'la tolkienowskiego nima :(((
                                  I co ja bidna mam robić? :( Na razie zastępczo oglądamy masowo produkowane filmy fantasy produkcji głównie włoskiej, gdzie główną rolę odgrywają zbroje z cynfolii i dzielne księzniczki przebierające się za mężnych rycerzy co by świat ocalić. No i walka jest ;).
                                  • szprota Re: No dobra, wyjdę... 15.05.09, 21:47
                                    Zawsze pozostaje stary dobry Harry Potter :)
                                    U Pratchetta jeszcze seria z Nomami jest dla młodszych - moim zdaniem. No i
                                    szczęśliwie coraz więcej komiksów z dobrego zdarzenia, że się tak wyrażę.
                                    • mama_kotula Re: No dobra, wyjdę... 15.05.09, 22:35
                                      Harry - pierwsze 3 tomy przeczytane, pozostałe nie dla 6-latka, w sumie już przy trzecim się wahałam.
                                      Nomów zaraz sprawdzę, mam ekhem ekhem na twardym dysku ale nie czytałam.
                                      Komiksów młody nie uznaje żadnych poza Garfieldem.
                                      • szprota Re: No dobra, wyjdę... 16.05.09, 19:19
                                        Thorgala próbowaliście? Na Szninkla nie namawiam, tam sporo erotyki...

                                        Kotulo no i przede wszystkim: no i jak poszło?
                                        • mama_kotula Re: No dobra, wyjdę... 16.05.09, 19:35
                                          Thorgala to ja czytuję. Jeszcze młody czasem komiksy Star Wars łyka, ale to już zboczenie rodzinne.

                                          Kciuki pomogły, poszło doskonale. Wyłam jak bobrzyca :D:D. Rozwyłam się już na początku, jak była prezentacja wszystkich zespołów tanecznych przy odgłosach, jak mnie uświadomiono, sampli z Tańca z Gwiazdami.
                                          Potem rozwyłam się, jak 4-5-latki tańczyły poloneza z figurami.
                                          A potem rozwyłam się ze śmiechu, jak pięcioletnie panny w falbaniastych kiecach brawurowo wykonały kankana.

                                          A potem dalej wyłam i w szoku ogólnym byłam, bo dziecię moje ruchowo niezborne zatańczyło "Agadoo" idealnie, z megaprecyzją i w pełnym skupieniu. Nigdy go nie widziałam w takim stanie, przeważnie widuję go zabijającego się o własne nogi na płaskim podłożu albo po prostu upadającego ni stąd, ni zowąd.

                                          Dostał medal srebrny oraz dyplom, po czym z wrodzoną sobie aspergeryczną subtelnością zakomunikował gromkim głosem "idziemy do domu, bo zanudzić się tu można na śmierć i jeszcze śmierdzi okropnie".
                                          • szprota Re: No dobra, wyjdę... 16.05.09, 19:38
                                            No, ja też. Nie lubią mnie w empikach, bo zawsze muszę wymacać komiksy rysowane
                                            przez Rosińskiego do imentu.
                                            Młodemu złóż serdeczne gratulacje od Ciotki Szprotki :) Zarówno za medal, jak i
                                            za komunikat!
                                  • klymenystra Re: No dobra, wyjdę... 16.05.09, 10:31
                                    Silmarillon mu daj. Serio serio. Ja to lykenlam w wieku lat jedenastu, ale ja
                                    jestem tylko troszke zaburzona ;) Mysle, ze dziecko bardziej zaburzone, bedzie
                                    zachwycone.

                                    A propos - mozna byc jednoczesnie typem WSR i RSW? O.o
                                  • skrzydlate.bobry Re: No dobra, wyjdę... 19.05.09, 20:57
                                    Można też się nieśmiało włączyć w to przyjemne literackie offtopowanie? (Czy też
                                    może - zbaczanie z tematu, by było jeszcze bardziej literacko, naszpańsko i z
                                    dala od podejrzeń o sympatyzowanie z podejrzanymi faciami...)
                                    Może dla sześciolatka w ramach dobrej fantasy stara dobra Narnia by się nadała?
                                    Z osobistych doświadczeń: mam za sobą lekturę trylogii Sienkiewicza w II klasie
                                    szkoły podstawowej, to niby też taka fantasy, ale chyba jednak nie dla sześciolatka.
                                    • mama_kotula Re: No dobra, wyjdę... 19.05.09, 21:31
                                      Narnię dostał na otarcie łez po 3 tomie Harry'ego Pottera ("A dlaczego nie mogę następnej częściii?!?! Jak to nie jest dla małych dzieci?!!").

                                      Na Trylogię mam osobistą alergię, długim kijem nie tknę. W domu jest, jak syn będzie chciał, to sobie poczyta, ale nakłaniać specjalnie nie będę.

                                      Dzisiaj ruszyliśmy z Córką Czarownic Terakowskiej. Podoba się.
                                      W zanadrzu jeszcze Ziemiomorze LeGuin i podreczniki do Warhammera i Dungeons&Dragons ;).
                                      • skrzydlate.bobry Re: No dobra, wyjdę... 19.05.09, 21:52
                                        Różnych potteropodobnych to chyba się namnożyło całe mnóstwo na fali, ale nie
                                        bardzo mogę polecać, bo nie bardzo czytuję. Chociaż przyznaję, że Pottera to i
                                        owszem, a co. Może jeszcze odpowiedni byłby "Eragon"? Albo "Tkacz iluzji"
                                        Białołęckiej? Dobrze już nie pamiętam, bo czytałam daaawno, ale w obu były smoki
                                        :) "Tkacz iluzji" zrobił jednak na mnie dużo lepsze wrażenie. A tak w ogóle to
                                        ze mnie kiepski doradca, bo nie mam pojęcia, co się może podobać sześciolatkowi.
                                        Jak byłam mała, to łykałam wszystkie baśnie jak leci, im dłuższe, tym lepsze. Do
                                        tej pory mam spore zbiory. Na razie ledwo sobie radzę z podrzucaniem lektur
                                        fantastycznych bratu, co ma blisko do trzydziestki (leniwy jest i nie chce mu
                                        się samemu zastanawiać, co wybrać do czytania).
                                        O, a z komiksów to Kajka i Kokosza oraz Asteriksa mu daj!
                                      • filifionka-listopadowa Re: No dobra, wyjdę... 19.05.09, 23:48
                                        Córka Czarownic to nie jest takie bardzo, bardzo fantasty z walką. To raczej
                                        bardzo mądra książka o dorastaniu i miłości. Ale jeśli spodoba się to polecam "
                                        W krainie Kota" i "Samotność Bogów". Kraina Kota jest znacznie lżejsza za to
                                        Samotność Bogów bardzo dała mi do myślenia.
                                        • mama_kotula Re: No dobra, wyjdę... 19.05.09, 23:56
                                          Córkę czarownic znam niemal na pamięć, więc wiem o czym jest :). Zaczęłam młodemu na próbę czytać, właśnie po to aby coś dobrego przemycić w klimacie, który lubi. A lubi.

                                          Generalnie i tak większość fantasy jest jednak dla starszych :/
                                          Patrzyłam przed chwilą wspomnianą wyżej Białołęcką i jakoś tak mi się otworzyło na scenie paraerotycznej na makatce na podłodze. Moje dziecię uznaje jedynie miłości metafizyczne i pozazmysłowe :> więc makatki podłogowe odpadają ;).
                                          • filifionka-listopadowa Re: No dobra, wyjdę... 20.05.09, 00:43
                                            To przepraszam ,ze się wymądrzam. Ale w dobrej wierze żem ja tak zgrzeszyła by
                                            się starszemu wymądrzać:) I jeszcze takiemu co mu naleśniki nie spadają :)
                                            Zachowałabym bym Białołęcką bo pewnie jeszcze przyjdzie czas gdy będzie makatek
                                            szukać ;)

                                            A stary dobry Paddington? I Mary Poppins?

                                            Właśnie! Artemis Fowl? Mówi coś to szanownej Pani? Jest walka, napięcie, bronie,
                                            wróżki i uznanie na świecie. pl.wikipedia.org/wiki/Artemis_Fowl
                                            • lezbobimbo Re: No dobra, wyjdę... 20.05.09, 01:06
                                              Twilighta mu.. czyz to nie takie metafizyczne i pozazmyslowe? ;))))
                                            • mama_kotula Re: No dobra, wyjdę... 20.05.09, 09:37
                                              Oooo, Mary Poppins! Zapomniałabym o niej. Ale to dla Antylopy, a nie dla Szyma (chociaż kto wie, ostatnio śpiącemu smacznie miłośnikowi walk i fantasy wyjęłam z rąk wyjątkowo niewalczącą i niefantasy "Pchłę Szachrajkę" :D).

                                              Artemisa Fowla zaraz sprawdzę. Jak ja kocham weryfikować literaturę dla dzieci i młodzieży :>, mogę się cudownie poobijać przy dobrej książce - w imię idei wyższej oczywiście ;).
                                              • filifionka-listopadowa Re: No dobra, wyjdę... 20.05.09, 13:17
                                                W Artemisie pojawiają się inteligentne całkiem pomysły i trochę wciąga także
                                                życzę miłej lektury:)
                                                • mama_kotula Re: No dobra, wyjdę... 21.05.09, 17:11
                                                  filifionka-listopadowa napisała:

                                                  > W Artemisie pojawiają się inteligentne całkiem pomysły i trochę wciąga także życzę miłej lektury:)

                                                  Bezwstydnie przyznaję się, że dzisiaj przed południem spiraciłam audiobooka z Artemisem. Rzeczywiście wciągający jest :)
                                          • skrzydlate.bobry Re: No dobra, wyjdę... 20.05.09, 08:25
                                            A, rzeczywiście. U Białołęckiej też się pojawiają wątki nastoletnich miłości.
                                            Jakoś mocniej mi utkwiła w głowie przyjaźń ze smokiem i aspekt przygodowy.
                                            Wybaczenia proszę.
                  • lezbobimbo Re: No dobra, wyjdę... 20.05.09, 00:52
                    mama_kotula napisała:
                    > PS. Lezbobimbo, za polonistkę dostaniesz w te swoje białe lśniące kiełki :P

                    Jakie tam biale, kremowe predzej.. i dlaczemu tylko w kielki, siekacze mi
                    zostawisz i bede wygladac jak Nutria :)=
              • szprota Re: No dobra, wyjdę... 15.05.09, 19:35
                lezbobimbo napisała:
                > Kotula przestan miec skojarzenia polonistki, bo Ci nie posmyram jajeczek! :P
                Czy tylko ja miałam teleskopowe skojarzenie?
                • anutek115 Re: No dobra, wyjdę... 15.05.09, 19:55
                  Oj, nie tylko, nie tylko...
                  • mama_kotula Re: No dobra, wyjdę... 15.05.09, 20:00
                    Ja pomyślałam o smyraniu mnie po komórkach jajowych drogą oddolną. Tak, wiem, bardzo brzydko...
                    • szprota Re: No dobra, wyjdę... 15.05.09, 20:34
                      mama_kotula napisała:

                      Ja pomyślałam o smyraniu mnie po komórkach jajowych drogą oddolną. Tak, wiem, bardzo brzydko...

                      Etam brzydko. Mnie się podoba ;D
                      • natalkka1 Re: No dobra, wyjdę... 15.05.09, 23:01
                        posmyrać można nie tylko drogą oddolną ale i odnóżem
                        ps.trzymam kciuki za dziecinę
                        • mama_kotula Re: No dobra, wyjdę... 15.05.09, 23:22
                          natalkka1 napisała:
                          > posmyrać można nie tylko drogą oddolną ale i odnóżem

                          Brzydki, bardzo brzydki teleskop!!!!!!!!!!!!!!!
                          Niech mi ktoś powie, że przy "odnóżu" też pomyślał o tentacle hentai, proszzzzę...!
                          Sodomia i gomoria na tym forum. A kysz.
                          • dakota77 Re: No dobra, wyjdę... 15.05.09, 23:29
                            Ja co prawda od razu nie pomyslalam, ale melduje sie jako osoba, ktorej znane
                            jest to zagadnienie:-P
                            • ready4freddy Re: No dobra, wyjdę... 19.05.09, 17:38
                              takoz potwierdzam znajomosc wyzej wzmiankowanego zagadnienia :O
                          • klymenystra Re: No dobra, wyjdę... 16.05.09, 10:32
                            ihhihih

                            70/95= 30FF

                            75B nie istnieje. 80D teznie.
                    • lezbobimbo Re: No dobra, wyjdę... 20.05.09, 01:09
                      mama_kotula napisała:
                      > Ja pomyślałam o smyraniu mnie po komórkach jajowych drogą oddolną. Tak, wiem,
                      b>ardzo brzydko..

                      Dlaczego smyranie Twego osobistego kawioru ma byc brzydkie? Batog jakis sie
                      wezmie i for this chwile warto live :)
                • klymenystra Re: No dobra, wyjdę... 16.05.09, 10:28
                  Nie tylko Ty.

                  Lezbobimbo, zamiast smyrac kotulowe jajeczka, moze byc moje wiesz co posmyrala
                  :) Ja naprawde niedlugo sie bronie, potrzebuje... smyrania :D
                  • szprota Re: No dobra, wyjdę... 16.05.09, 19:39
                    To mi przypomina, że prosiłam Lezbobimbo o posmyranie w horoskopie moim wiedźmom...
                    • filifionka-listopadowa Re: No dobra, wyjdę... 16.05.09, 20:55
                      Bezczelnie! takie dyskusje o smyraniu bez mnie! ;) Czym mam się narazić by
                      zostać kranie posymraną? Akt wizyty w kinie na Hanamonatna wystarczy?

                      Kotula! Gratuluję potomka. Potomków zresztą bo regularnie zapoznaje się z Twoim
                      blogiem zatem i z ich twórczością.
                  • lezbobimbo Re: No dobra, wyjdę... 20.05.09, 00:56
                    klymenystra napisała:
                    > Lezbobimbo, zamiast smyrac kotulowe jajeczka, moze byc moje wiesz co posmyrala
                    > :) Ja naprawde niedlugo sie bronie, potrzebuje... smyrania :D

                    Smyram wlasnie i dumam nad interpretacjami! Nadal idzie mi jak po majowej,
                    pachnacej grudzie, ale cus tam widze..
                    Tobie najpierw, potem po nastepnym tysiacu lat przerzuce sie na Szprote + friends :)
    • jeriomina Re: najfajniejszy facio 16.05.09, 21:56
      - Najpierw Jurek Hajduk, ten z szóstej klepki.
      - Potem Pyziak, ten z Kwiatu Kalafiora (piszący poetyczne listy z rodziną do Idy
      już nie) - no co ja poradzę, mam słabość do takiego typu urody

      - Potem Maciek ale tylko w opium
      - Baltona - mój eks był podobny tylko niewysoki
      - Filip - ale charakter miał niedobry

      - Wiktor Lelujka

      - Wolfi

      - Naszpan - mi się podobał:)

      Uwielbiam facetów, niestety już jestem zajęta:)
      • hania_jk Re: najfajniejszy facio 16.05.09, 22:10
        Bez hierarchii:

        Jurek Hajduk
        • ding_yun Re: najfajniejszy facio 17.05.09, 14:19
          Jurek Hajduk niby w porządku, ale bardzo mało o nim wiadomo. W sumie obserwujemy
          go głównie oczami Celestyny, jedyny wewnętrzny monolog Jurka ujawniający co
          nieco jego myśli to ten po haniebnym wystąpieniu Cesi na lekcji wychowawczej.
          Poza tym plus dla Hajduka za wiedzę i inteligencję na pewno, ale facet wydaje
          się być takim typowym geniuszem, a życie z geniuszem łatwe nie jest. Zwłaszcza
          jak geniusz w sposób oczywisty pała chęcią zwierzeń o swojej pracy i pasji, a ty
          kobieto nic nie rozumiesz. Mnie na przykład do rozpaczy doprowadza jak mój facet
          wpada w tryb dzielenia się swoimi przemyśleniami komputerowymi, a ja jako ten
          pies mogę tylko mądrze patrzeć :P Moja duma cierpi, a intelekt czuje się
          sponiewierany :) Mogłabym się w sumie zacząć edukować nieco w tej kwestii, ale
          sporo czasy pochłania mi edukacja na tematy bliższe memu sercu. Jakbym miała
          miłą miedzianą grzywkę to bym rzuciła swoje studia w diabły i poszła na
          informatykę, ale że mam wstrętne Tygrysie ciemne pukle do pasa to niestety ta
          opcja odpada :P
          • alitzja Re: najfajniejszy facio 17.05.09, 16:44
            ding_yun napisała:

            > Jurek Hajduk (...)
            facet wydaje się być takim typowym geniuszem, a życie z geniuszem
            łatwe nie jest. Zwłaszcza jak geniusz w sposób oczywisty pała chęcią
            zwierzeń o swojej pracy i pasji, a ty kobieto nic nie rozumiesz.

            No patrzcie, państwo, drugi Fryc z niego wyszedł, a jednak nikt o
            Frycu ciacho/fajny facio nie mówi - a Hajduczka co druga by chciała.
            Czyżby więc znowu się okazywało, że onegdaj pani MM nawet postacie
            geniuszy umiała lepiej napisać?
            • ding_yun Re: najfajniejszy facio 17.05.09, 17:10
              Eee, nie wiem. To po prostu dwa różne typy postaci. Hajduk jakoś wydaje się być
              takim "geniuszem z powołania". On po prostu się taki urodził i jest, ma ogromną
              pasję i jest na nią konkretnie ukierunkowany, skutecznie ignorując pozostałe
              przedmioty ("Przegląd Sportowy" na lekcji polskiego) i w ogóle resztę świata
              ("temat ankiety jest nieudolny"). Przy tym mamy go widzieć jako osobę prawą i
              wierną pewnym zasadom bez względu na konsekwencje (dyskusja o demokracji w
              szkole, wyjście z klasy - przecież łatwo mógł wpaść przez to w kłopoty, a nie
              miał kto za niego głowy nadstawiać). Fryc natomiast od początku opisany był nie
              tyle jako pasjonat jednej dziedziny, ile irytujący chłopczyk dobry ze
              wszystkiego. Niby jest nacisk na astronomię, ale wiemy, że Fryc w każdej
              dziedzinie odnosił sukcesy, a nade wszystko był pupilem nauczycieli, rodziców i
              krzywił się gdy ktoś nie wiedział gdzie jest przylądek Hafun. Nie wyobrażam
              sobie też, że zdobyłby się na to, aby podskoczyć jakiemuś nauczycielowi tak jak
              Hajduk. Stąd ta niestrawność.
              • kkokos Re: najfajniejszy facio 17.05.09, 21:38
                ło matko bosko, co to forum robi z ludźmi, natychmiast pobiegłam sprawdzić,
                gdzie jest przylądek hafun


                dla mnie słowo facio oddaje właśnie ten typ wujka w rozchełstanej koszuli z
                sobolem na weselu, o którym ktoś pisał wyżej
                ciacho jest dla mnie w jeżycjadzie jedno - filip bratek, ale jako faceta go nie
                znoszę, jako bohatera książki nie trawię. schrupać bym mogła i tyle.

                a mężczyzna najbardziej interesujący to:
                hajduk
                hajduk
                hajduk
                piotr ogorzałka
                tomcio kowalik/dumbo

                baaaardzo bym chciała wiedzieć, co dalej z piotrem ogorzałką!!!
                ale aż strach pomyśleć, co mogło się stać :( w końcu ogorzałka pan piotruś ma
                dziś po pięćdziesiątce i wszystko mogło się z nim stać, nawet to, co stało się z
                mamertem, też w końcu fajnym facetem, na początku z wielkim poczuciem humoru, a
                potem... wiadomo
    • veranillo Re: najfajniejszy facio 18.05.09, 19:48
      wracając do tematu - mój faworyt to Tomek, zwyczajny, wrażliwy chłopak, nie
      żaden tam rozchwiany emocjonalnie przystojniak, ale normalny chłopak, z którym
      można i się powygłupiać, i poważnie pogadać :)

      może i dobrze, że Tomek z Elką zniknęli potem z widoku, bo oglądając ewolucję
      Baltony chyba nie chcę wiedzieć, co się stało z moim ulubieńcem ;)
    • staua Re: najfajniejszy facio 19.05.09, 20:23
      Moj typ to Nerwus, i pisalam juz kilka razy, ze takiego Nerwusa
      wlasnie mam. Na co dzien rzeczywiscie jest to meczarnia, w sytuacjach
      stresowych natomiast spisuje sie swietnie (moze wtedy byc gwiazda ;-))

      Dalej w tyle sa Maciek, Baltona z Pulpecji (nie ten z Noelki i nie ten
      ze Sprezyny) oraz Dambo.
      • staua Re: najfajniejszy facio 20.05.09, 16:55
        Aha, Wolfi i Lelujkowie tez sa fajni, ale nie bralam ich juz pod uwage
        z racji niekompatybilnego wieku :-)
    • skrzydlate.bobry Re: najfajniejszy facio 20.05.09, 18:54
      To ja też sobie pozwolę dopisać się do tego wątku, bo myślę i myślę o tym najfajniejszym faciu (hehe), i wiecie co mi wychodzi? Tata Żaczek. Chyba najbardziej normalny, a jednocześnie taki cudnie zdecydowany przy polewaniu wodą i bezbronny wobec dumek w łazience. A tekst o tym, że "jeszcze by nam zabiło", jak Julia stwierdza, że kłótnie o pieniądze zabijają prawdziwą miłość? Nie dam głowy, czy tekst wygłosił tata Żak, czy mama Żakowa (za leniwa jestem, żeby iść do drugiego pokoju i sprawdzić), ale najważniejsze, że równie dobrze mogło go wygłosić każde z nich.
      A potem to chyba Maciek, Dambo (przede wszystkim za niezwykłą cierpliwość w obcowaniu z Bernardem) i Jacek Lelujka. Zgadzam się, że Tomek może i normalny, ale jakoś tak nie zapada w pamięć. Poza tym jakoś tak nie do końca się zgadzamy co do lektur i pomysł na cytowanie ich (nie, żeby mi się zgadzały zainteresowania z tatą Żaczkiem).
      • hania_jk Re: najfajniejszy facio 20.05.09, 23:59
        Tata Żaczek! Zgadzam się wszerz, wzdłuż i na ukos. Ze względu na to, że od początku czytelnik poznaje go jako "tatusia", to jakoś nigdy nie przyszło mi na myśl, by pomyśleć o nim w tych kategoriach. A za młodu to naprawdę interesującym absztyfikantem mógł być, a co ważniejsze, później zrobił się z niego naprawdę fajny mąż, o niebo lepszy od kompletnie niekompatybilnego z realnym życiem Ignaca, narkoleptycznego Marka czy też Grzegorza "przepraszam, że żyję" Stryby. Notabene, dotarło to do mnie podczas ostatniej lektury SK (przedwczoraj). Nawet pomyślałam sobie, że gdyby pani Małgosia podtrzymywała ducha i jakość starej Jeżycjady, to może i zaczęłabym sobie po cichu życzyć, by powstało coś w rodzaju Kalamburki o Tacie i Mamie Żakowej. Oczywiście bez tego całego wymyślania dodatkowych postaci, które nagle okazują się tajemniczym Deux ex Machina w późniejszych tomach; oraz bez tych wszystkich wad i naciągnięć, z powodu których traktuję "Kalamburkę" jednak jako część nowej Jeżycjady.

        Przy okazji uświadomiłam sobie również, co mi się tak podoba w Jurku Hajduku, poza inteligencją i wiedzą. Otóż na przykład to, że zwrócił uwagę akurat na Cesię, a nie na piękną Kasię czy inną tam Kowalczuk. Że pomimo braku u Cesi przysłowiowej już tutaj pięciogwiazdkowej urody (uwaga: nie sądzę, by Cesia była brzydka, lecz jedynie "normalna", li i jedynie) potrafił wejrzeć ponad to i z jakiegoś nieznanego nam bliżej powodu uczynić z niej "obiekt swych uniesień". Ponadto, w odrożnieniu od topornego Fryderyka, co to na wesele z narzeczoną nie pójdzie bo ma referat do napisania, Jurek jakoś nie sprawia wrażenia osoby ciężkiej we współżyciu (związkowym tudzież rodzinnym)
    • kelle1986 Re: najfajniejszy facio 16.06.09, 00:09
      WOLFI!!! a dalej Tomek i Baltona. Reszta odpada w przedbiegach.

      Na szarym końcu Robrojek, który jako czterdziestolatek jest nudny, zbyt porządny i... no, aseksualny. Do tego idiotyczny wątek jego związku z Natalią - niz gruszki ni z pietruszki.

      A, no i stary Borejko. Minuty bym z nim nie wytrzymała jako partnerka życiowa. I FRYCEK!!! Bleee.
    • tygrys2112 Re: najfajniejszy facio 16.06.09, 12:19
      W facecie takiego jak Baltona widzę świetny materiał na kumpla. Ale
      na moją druga połówkę jest za dynamiczny i za bardzo chce
      dominować.
    • ginny22 Re: najfajniejszy facio 21.06.09, 16:21
      Ja się tu jeszcze nie wpisałam? Przeoczenie jakieś ;)
      Pierwsza trójca mężczyzn Jeżycjady: Jurek Hajduk (dobrze, że go tak
      mało w ostatnich tomach, MM go nie zepsuła), Tomek Kowalik (jw., a
      po "Noelce" zakochałam się w nim na amen) i Maciek Ogorzałka (dobrze
      rozumiałam Kreskę w OwR...).
      • lezbobimbo Re: najfajniejszy facio 21.06.09, 21:10
        Jurka Hajduka jednakowoz MM troche nadkasila zabkiem, zamiast
        kariery naukowej dala mu dyrektorstwo liceum, kazala mu czcic
        jakowegos ministra edukacji tudziez ozdobila potezna broda jak
        Skrzetuskiego ;)
        Gdziez tu ten romantyczny odludek, jednoczesnie pyskujacy
        Dmuchawcowi i logicznie konformistyczny? I czy juz nie naprawia
        telewizorow? :)
        Ale przynajmniej nie calkiem zdezelowany jak Bobcio zmielony na
        Baltone :)
        • ginny22 Re: najfajniejszy facio 21.06.09, 21:15
          Ciiicho, podła istoto :P Ja z nowej Jeżycjady chcę pamietać tylko
          Hajduka ze sceny pociągowej.
          • a.kac.ja.73 Witam się uprzejmie i oswiadczam że.... BERNARD! 24.06.09, 18:44
            No co ja poradzę, że on mnie bierze jakoś? Pal pies
            jego 'performensy' z BBB, to jest facet
            a. czuły i wrażliwy (na Aniele, na piekno, na krzywde vide Kozio itd)
            b. odpowiedzialny (dziećmi się zajmuje, i domem, nie spychając przy
            tym swoich artystycznych pasji na dalszy plan, na wywiadowke Bebe
            poszedl...)
            c. dbający o bliskich i dalszych (gotuje!!!)
            d. mądry życiowo (zobaczcie jak go nastoletni synkowie szanują, jak
            szybko kontakt nawiązuje i jak prosto i trafnie umie z ludzmi gadac,
            np pani Lelujkowa)
            e. przy tym wszystkim nie przestaje być facetem
            f. no dobrze, ta broda, ale to jego jedyna wada, nawet gadulstwo mu
            wybaczam.
            No same powiedzcie, to jest jedna z postaci na której po prostu
            mozna polegać. Mnie on zwyczajnie rozczula i jednocześnie zadziwia.
            Ten jego optymizm, ta energia... A wproszenie sie miedzy Gabe i
            Grzegorza , każdemu sie może zdarzyć towarzyskie faux pas!
            Bernard!!!!!!!!

            I jeszcze raz się witam i się kłaniam i się cieszę, że Was mili
            Państwo znalazłam w otchłani internetu. Postaram się w miarę
            możności więcej poudzielać, bo u mnie to już drugie pokolenie
            namiętnie czyta twórczośc pani MM :)
            • mankencja co wy chcecie od bród? 24.06.09, 19:12
              brody sa w porzadku.

              (wąsy solo to co innego)
              • a.kac.ja.73 Re: co wy chcecie od bród? 24.06.09, 19:21
                Broda jest dla mnie akceptowalna jako parodniowy zarost, a i to
                raczej tylko z daleka... Ale Bernard ma 'chaszcze', pamietam jakos
                że gdzieś przemawia przez 'chaszcze' brody. Taki Tołstoj czy
                Marks... mam takiego dalekiego znajomego, czasem widzi8ałam z
                bliska jak je, to jest nieestetyczne po prostu. Zawsze coś tam
                człowiekowi spadnie,okruszek czy kropelka, czasem na stoł, czasem na
                biust czy kolana. A takiemu wszystko wpada w brode i zostaje....
            • anutek115 Re: Witam się uprzejmie i oswiadczam że.... BERNA 24.06.09, 19:59
              a.kac.ja.73 napisała:

              > No co ja poradzę, że on mnie bierze jakoś?

              Witaj nam tu, Akacjo (przepraszam za brak kropek w nicku, co wynika z mojego
              lenistwa, do czego się przyznaję), pisz i nie przerażaj się, proszę ilością off
              topików oraz wtrętami jelitkowymi ;-).

              I dzięki za taki "nietypowy typ"! Widzicie, dziewczyny? ZAWSZE mówiłam, że
              związek Bernarda i Anieli może byc udany, ponieważ on może jej (komukolwiek)
              normalnie odpowiadać!
              • aganoreg Re: Witam się uprzejmie i oswiadczam że.... BERNA 24.06.09, 20:02
                witaj akacjo, jesli czytujesz nasze forum to rozumiesz chyba, ze dziewcze
                powitalne niepewne jest, jak moze Cie przyjac w naszym gronie. Anutku, chyba
                masz podobne obawy? ;)
                • anutek115 Re: Witam się uprzejmie i oswiadczam że.... BERNA 24.06.09, 20:08
                  Identyczne :-D. Nie wiem, czy jak zakrzyknę: "Obrzucamy cię zwałami jelitek z
                  bogatym zyciem wewnętrznym i suszona myszą!" to nam się
                  a) Akacja nie wystraszy
                  b) nie zachowam się jak sekciara ;-)
                  c) nie wystraszą się ci inni, co nas czytają i się odezwać boją.

                  Nie ma co, Anuszka zasiała w nas ziarno niepewności :-)...
                  • a.kac.ja.73 Re: Witam się uprzejmie i oswiadczam że.... BERNA 24.06.09, 20:31
                    :) Uspokajam :) zanim sie aktywnie wlączyłam, wybadałam przezornie
                    teren. Wszystkich wątków przeczytać od razu niepodobna, ale parę
                    wieczorów tu spędziłam roniąc łzy radości. Genezy jelitka
                    nieskromnie mówiąc się domyśliłam. Przechodzę obecnie powtórkę z
                    rozrywki, moje latorośle dorosły do samodzielnej wyprawy do
                    Poznania. Zaczynałysmy od SK i K czytanej do poduszki na głos, ale
                    teraz jako nastolatki smakują to samodzielnie. Trochę tylko muszę
                    wyjaśniać w realiach, to słynne plucie w tusz itede... A dla mnie to
                    miła okazja przypomnieć sobie to i owo :) porzućcie ten dystans i
                    obwąchiwanie, skoro się gdzieś lezie, to się powinno wiedzieć gdzie
                    i czym to grozi, no nie? :)
                    • aganoreg Re: Witam się uprzejmie i oswiadczam że.... BERNA 24.06.09, 20:45
                      Akacjo, tez nam sie tak wydawalo, dopoki nie zostalismy zgromieni przez anuszke
                      i nazwani sekta. Rozumiem, ze stosowny watek tez czytalas? ;) Moze powinnas sie
                      i tam wypowiedziec?
                    • lezbobimbo Re: Witam się uprzejmie i oswiadczam że.... BERNA 24.06.09, 20:58
                      Zapewniam, ze nie mam zadnych pohamowan co do radosnego powitania nowej naszej
                      kolezanki oceanami herbatki z opium w srodku, wanna mrozonej herbaty oraz
                      umajenia girlandami jelitka, szeleszczacego ortalionu! Witaj i pisz z nami!

                      Kiedy nie pisze to dlatego, ze sie gdzies blakam poza internetem, nie bynajmniej
                      ze sie wstydze, zwlaszcza co do jakis pomowien oszczerczych :) Jam bezwstyda
                      wszak :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka