Gość: bene
IP: *.acn.pl
09.11.03, 20:14
Od początku roku do połowy marca br. na przejściu w Świecku celnicy
wykryli 80 prób przemytu samochodów do Polski. Dawniej był to pojedyńcze
przypadki, teraz ten proceder stał się już zjawiskiem. Niemal nie ma dnia,
aby kogoś nie przyłapano.
Schemat jest zwykle taki sam. Z kraju zabiera się tablice i dowód
rejestracyjny, potem, za granicą, szuka się identycznego modelu, w takim
samym kolorze. Mało kto decyduje się na przebijanie za granicą numerów
nadwozia i silnika (zapewne nie ma jak i gdzie tego zrobić). Na przejściu
chwila emocji, a potem - jeśli się uda zmylić czujne oko celnika - przebija
się numery, albo rozbiera auto na części. W ten sposób sprowadza się przede
wszystkim samochody stare, które ze względu na bardzo wysoką akcyzę i normę
Euro 2 nikt przy zdrowych zmysłach legalnie do Polski nie ściąga.
Ostatnio w prasie motoryzacyjnej bardzo dużo ogłoszeń typu: kupię tanio
powypadkowe. Nadawcom tych ogłoszeń na ogół nie chodzi o samochód do naprawy,
lecz o same dokumenty. Później jadą z nimi za granicę i szukają coś bardzo
podobnego.
Osobom przyłapanym na próbie przemytu grozi kara grzywny, która
dwukrotnie przewyższa wartość nielegalnie sprowadzonego samochodu. Niestety,
nie udało nam się ustalić czy za podstawę naliczania kary bierze się w tym
przypadku wartość krajową pojazdu czy jego cenę nabycia za granicą. Obawiamy
się, że raczej wartość krajową, gdyż w przeciwnym razie, gdybyśmy np. kupili
i chcieli przemycić starego Opla z lat 80-tych kupionego za 100 Euro, kara
wyniosłaby zaledwie 200 Euro.
Tak w ogóle, powiniśmy sobie zdać sprawę, że sytuacja na polskich
przejściach staje się chora, gdyż wcześniej wprowadzono chore przepisy.
Młodzi ludzie, którzy decydują się na łamanie prawa nie zawsze czynią to ze
zwykłej chęci zysku. Bywa, że samochód jest im niezbędny, np. aby dojeżdżać
do pracy lub do szkoły, albo założyć i prowadzić własną firmę. Ceny krajowe
samochodów są poza zasięgiem ich kieszeni, dlatego wybierają ryzykowne, ale
znacznie tańsze rozwiązanie