... bo jutro się nie liczy, jutro świętujemy przełom dat. Więc dziś ten
ostatni "normalny" wieczór...
Wątek do pogadania, do podsumowań, do czego chcecie

Moje podsumowanie? Rok 2009 był:
zawodowo - beznadziejny (niby to zawsze lepiej niż "tragiczny" ale cieszyć się
nie ma z czego) Na następny życzę sobie zmian
prywatnie - byłby najcudowniejszy, gdyby życie zawodowe się cieniem na niego
nie kładło, więc w sumie nie ma na co narzekać
"grecko" - ciągle tak cholernie daleko do tej Ellady, a nauka języka ciągle
jakaś taka mało efektywna...
A Wy? żegnacie 2009 z ulgą? nadzieją? żalem? strachem?