Dodaj do ulubionych

Na karuzeli rozczarowań

IP: *.range86-146.btcentralplus.com 05.10.08, 00:17
Mnie sie udalo od samogo poczatku pracuje w swoim zawodzie i nawet
nie mialem roblemu ze znalezieniem pracy a nawet moglem wybierac w
ofertach. Jestem tlumaczem 5 jezykwo z wieloletnim doswiadczeniem w
polskich i europeiskich wladzach. Moglem wybierac i przebierac.
szukajacym zycz powodzenia. Bon chance
Obserwuj wątek
    • spejsmen Re: Na karuzeli rozczarowań 06.10.08, 17:49
      Bzdury piszesz. Mnie do UK to nawet fundowano przeloty i hotele,
      abym mogl sie stawic na interview, po czym otrzymywalem odpowiedz,
      ze sa od wrazeniem mych kwalifikcji, umiejetnosci i doswiadczenia w
      zawodzie, ale wlasnie znalazl sie kandydat, ktory jest jeszcze
      lepiej wykwalifikowany niz ja... Po prostu potrzebowali udowodnic
      wladzom, ze wybierali z powaznych kandydatow i ze nie dyskryminowali
      na tle etnicznym, skoro zaprosili na interview nawet obcokrajowcow
      Szukalem zas pracy jako wykladowca na uniwersytecie. Zaznaczam, ze
      mam australjskie MA i PhD, i to z czolowych uczelni, w pierwszej
      swiatowej lidze (top 50) i wieloletni staz pracy jako uniwerytecki
      wykladowca, i to w dziedzinie biznesu i ekonomii, takze w krajach
      angielskojezycznych.
    • Gość: Pawel Na karuzeli rozczarowań IP: *.osiedle.net.pl 06.10.08, 17:59
      Dajcie spokój, myślicie że Angole nie mają własnych specjalistów ? Tam nie są
      potrzebni od myślenia ludzie tylko tacy co będą stali na taśmie albo robili w
      polu, myślicie że w angli nie ma szkoły co uczy inżynierów ? Pomyślcie, czy w
      Polsce byłoby realne żeby szefem polskiej firmy był Białorusin albo Rumun
      robiący projekty w Auto Cadzie ?
    • bialoskory po prostu jestesmy dla nich bialymi murzynami 06.10.08, 18:16
      po prostu jestesmy dla nich bialymi murzynami i wielu sie nie podoba
      imigrant, ktory odnosi sukces.
      trzeba sie pogodzic ze droga do celu moze byc trudniejsza niz dla
      tubylcow. po prostu musimy byc 5 razy lepsi zeby sie przebic.

      polecam zostawic sobie 2% czasu na narzekanie, a reszte na
      doskonalenie w zawodzie i troche cierpliwosci. niestety, swiat i
      zycie najczesciej nie sa sprawiedliwe.

      gdybysmy jeszcze umieli sie wspierac nawzajem...

      ps. zaloze sie ze w polsce imigranci z wielu krajow natrafiaja na
      podobne bariery, ale to inna pilka
    • Gość: pitole, bo chce Re: Na karuzeli rozczarowań IP: *.pools.arcor-ip.net 06.10.08, 18:18
      jak ja lubie te artykuly.

      jestesmy doskonali, powalamy angola na lopatki, zwlaszcza jesli
      chodzi o j. angielski, i to i tamto. i co? i pensja najnizsza ze
      wszystkich narodowosci przebywajacych w tym zimnym kraju.

      zapamietaj, towarzyszu, ktory piszesz te wypociny:

      primo: nie jestes lepszy wz angielskiego i ..... NIGDY nie bedziesz
      lepszy, chocby sie po 100x tak zdawalo. Byles na tam? masz pojecie o
      czym piszesz?

      po secundo: na zachodzie ludzie sa b. dobrze wyksztalcenie, tylko
      trzeba na to spojrzec z pewna dozą samokrytyki, a tej jak
      najbardziej nam brakuje.

      po tertio: nie tylko dobrze wyksztalceni teoretycznie (ale nie
      porownuj zmywakowego z doktorem z pl ktory tez tam pracuje, to nei
      fair), ale dobrze wyksztalceni PRAKTYCZNIE.

      po qudratto: co tam wlasnie czytam pare linijek w twojej gazecie, ze
      co 40% drog rozjechaly tiry? a dlaczego nie rozjechaly Chorwacji,
      Francji, choc upaly tam nie znosne. a no dlatego, i to sobie raz na
      zawsze zpamietaj: bo po secundo i tertio!!!!!!

      burak

      (u)



      • spejsmen Re: Na karuzeli rozczarowań 07.10.08, 16:33
        I co z tego, ze tobie sie udalo? Jestes zreszta gora technikiem,
        bowiem na studiach ucza metody naukowej, a wiec i tego, ze z jednej
        obserwacji nie mozna wyciagac zbyt daleko idacych wnioskow...
        Ja tez dostalem kiedys dobra prace w USA, i to aplikujac z
        zagranicy, i to po PIERWSZYM, na dodatek telefonicznym, interview. I
        co z tego?
    • Gość: oderos200 Na karuzeli rozczarowań IP: *.zone5.bethere.co.uk 06.10.08, 18:29
      Wlasnie koncze PhD w EDIm. I czeka mnie tysiace rozczarowan znojow i trudow. Nie
      zebym nie wiedzial co to znaczy praca w kuchni czy hotelu - robilem to przez 2
      lata. Codzi o to ze w krajach Commonwealthu trzeba miec kwalifikacje miejscowe,
      a wymiana tak na prawde odbywa sie pomiedzu krajami AUS-UK-CAN-USA-Afrykanskie
      anglojezyczne. Zgadzam sie ze wczesniejszymni opiniami ze trzbea sie uzbroic w
      cierpliwosc. Zanm malzenstwo gdzie koles skonczyl PAT w Krakowie a laska jest
      pedagogiem i danad pracuja 'na szmacie' i magazynie.... w Austrii... Jakos nie
      znajda sie zdziwieni.. To samo w Niemczech, zostalem zrugany przez 50 paro
      letnia babe w supermarkecie chccac placic polska visa electron... i co? i nic!
      Nie placze i nie rozpaczam, bo to ich kraj i ich zwyczaje. Ostatnio rozmawialem
      z rumunska pania dr literatury amerykanskiej i powiedziala swiet slowa - skoro
      im dobrze samym to niech siedza sobie razem w swoim kurniku... a pozyzszy
      artykul....no coz.... kolej propagando jak to w UK ch...owo jest.... Pozdrawiam i
      trzymam kciuki za pracusiow.
      • spejsmen Re: Na karuzeli rozczarowań 07.10.08, 16:37
        Kolego. Trzeba bylo te babe zrugac od verfluchten deutsche Schweine
        i dodac po angielsku, ze to nie jest nazi concentration camp i
        zawolac kierownika (Laden Fuehrer). Pozbadz sie wreszcie kompleksow!
        Zreszta Niemcy w Szczecinie robia zakupy nie znajac polskiego w
        sklepach, gdzie pesonel praktycznie nie mowi po niemiecku, placac
        euro i jest OK.
    • murzyneczka Na karuzeli rozczarowań 06.10.08, 19:08
      Znam pare osob (inzynierowie) ktore jak najbardziej pracuja na Wyspach w
      wyuczonym zawodzie. Dobrze zarabiaja i sa zadowolone. Choć nie zawsze przychodzi
      to od razu - np kolega pracowal w nie swojej specjalizacji przez rok, w swojej
      pierwszej pracy, a wczesniej mial chyba z kilkanascie bezowocnych interview, ale
      teraz pracuje juz przy jednej z najwiekszych inwestycji w UK.

      Wszedzie na poczatku jest trudno - kiedy w Polsce po studiach zaczynasz pierwsza
      prace tez jest ciezej niz z jakims doswiadczeniem - pracodawca nie wie przeciez
      jak bedziesz pracowac i czego sie po tobie spodziewac. Troche podobnie pewnie
      jest z pierwsza praca w Anglii. Wszedzie na świecie zanim zdobedzie sie prace
      odbywa sie szereg interview z roznymi firmami, rozsyła sie mase CV, w POlsce
      tez, czemu w Anglii ma byc inaczej? Nie wietrzylabym tu od razu spisku czy
      segregacji rasowej... Zreszta, wiekszosc emigrantow nie ma pewnie ambicji
      zostania prezesami - chca po prostu godnie zarabiac i zyc, najlepiej rozwijajac
      sie tez zawodowo.

      A jak to wyglada w Polsce? Czy przypadkiem wiekszosc waznych stanowisk nie jest
      obsadzana przez krewnych-i-znajomych-królika? Czy nie awansuja przypadniek
      kumple szefa/wazeliniarze/donosiciele? Czy latwo jest (poza Warszawą) dostać
      dobrą pracę na godziwych warunkach?
    • Gość: jez Na karuzeli rozczarowań IP: *.range81-132.btcentralplus.com 06.10.08, 19:09
      Jestem w UK od 4 lat, w polsce pracowalem przez 4 lata jako
      nauczyciel angielskiego. Od kiedy przyjechalem w 2005 roku to
      staralem sie o prace w zawodzie, zajelo mi to kilka lat i swoje
      odbebnilem na stanowiskach typu Teaching Assisstant czy Cover
      Supervisor. W tym roku zaczalem prace jako w pelni wykwalifikowany
      nauczyciel jezyka angielskiego (kwalifikacje z Polski-KJO) na 4 lata
      tutaj tylko rok przepracowalem poza edukacja. Uwazam ze faktycznie
      nie jest to latwa sprawa, jednak zapal i upor pozwalaja osiagnac
      wiele. Zycze powodzenia w dalszych probach bo nie jest to
      niemozliwe!!
      • spejsmen Re: Na karuzeli rozczarowań 07.10.08, 16:40
        Znow - liczy sie ogolny trend a nie wyjatki od reguly. To nie jest
        forum do chwalenia sie swoimi sukcesami. Zreszta w UK dobra prace
        dostaje sie czesto za seks z szefem (dotyczy o tez jak najbardziej
        facetow)... A naprawde dobra prace to sie dostaje w UK po Eton badz
        Harrow i Oxbridge...
    • Gość: programmer Jacy specjaliści??? IP: 87.84.84.* 06.10.08, 19:17
      Opisani ludzie to żadni poszukiwani specjaliści! Jakim specjalistą może być
      absolwent historii? Albo absolwent pedagogiki specjalnej? Ludzi o
      umiejętnościach jakich potrzebowały rekrutujące firmy jest w UK masa!
      Co innego gdyby byli np. programistami znającymi dobrze bazy danych i najnowsze
      technologie, mikrobiologami, dobrymi lekarzami, specami od telefonii 3G, czy
      innymi prawdziwymi fachowcami - tacy ludzie są właśnie poszukiwani.
      • Gość: John, John Re: Jacy specjaliści??? IP: 86.45.246.* 06.10.08, 19:54
        I tu masz racje! Ja nie jestem specialista w IT, ale generanie w branzy
        samochodowej. I co moge powiedziec to ssanie jest ogrome so fare. koaza praca to
        przynajniej 2 - 3 rozmowy. Jedna z HH, druga przez telefon w pracodawce a
        trzecia juz face to face. Za kazdym razem jednak, zwrot kosztow, relokacja.
        Powiem jedno SPECIALISCI SA DOCENIANI, MOGA ZNALESC PRACE, ale jak kolega
        powiedzial nie specialisci od uczenia dzieci, lub jezykow. Naprawde lepiej znac
        slabiej angielski a byc (miec doswiadcznie)specialista, inzynierem w dziedzinach
        poszukiwanych.
        Pozdrawiam.
      • Gość: C. Re: Jacy specjaliści??? IP: 91.107.55.* 06.10.08, 21:39
        Amen. W IT jest takie ssanie na ludzi, że nawet z takim-sobie językiem (bez przesady rzecz jasna - musi być komunikatywny, ale bez rewelacji) można znaleźć cos fajnego, o ile tylko faktycznie jest się fachowcem. Moja firma od ręki chce wziąć 3 javowców i 2 flexowców, super płacą - i jakoś średnio mogą znaleźć odpowiednich kandydatów. Ludzi zgłasza się oczywiście masa, ale ogromna większość to absolutna żenada...
        Natomiast co do absolwentów historii, nauczycieli i kogo tam jeszcze - cóż, myślę że różne czynniki się nakładają. Po pierwsze, dużo więcej jest rodzimych kandydatów (i mnie nie dziwi że w przypadku 2 podobnych, to ten z UK wygra). Po drugie, dużo trudniej jest zaprezentować swoje umiejętności w takich "branżach", dużo więcej zalezy od CV a nie tego, co można pokazać na rozmowie (bo jak pokazać, że jest się świetnym nauczycielem którego dzieciaki uwielbiają? jak pokazać że jest się troskliwym opiekunem dla starszych?). Rekrutującym pozostaje oparcie się o wpisy w CV ("o, skoro pracował 3 lata w szkole X, to musi być dobry, bo X ma super opinię") - a wiadomo że wpisy z polskich instytucji niewiele im mówią.
      • spejsmen Re: Jacy specjaliści??? 07.10.08, 16:43
        Boom na informatykow sie konczy. A lekarzy i prawnikow to w UK maja
        dosc wlasnych i z bylych kolonii (Australia, Kanada, NZ)...
        A dobrych pedagogow jest tam wciaz deficyt, tyle, ze trzeba naprawde
        dobrze znac angielski i miec tamtejsze studia...
    • Gość: Tomek Co za głupoty? IP: *.dynamic.dsl.as9105.com 06.10.08, 19:33
      Jak się nie udało na rozmowie kwalifikacyjnej to obwiniamy wszystkich tylko nie siebie... Czy ludzie nie rozumieją, że żeby dostać pracę trzeba najczęściej przejść przez kilka rozmów kwalifikacyjnych, a żeby być zaproszonym na kilka rozmów trzeba wysłać kilkaset miali? Co jest prawdą to to że w Anglii wolą ludzi z doświadczeniem Anglii, czemu trudno się dziwić.
    • Gość: seth Jak zwykle, GWno prawda IP: *.ntlworld.ie 06.10.08, 19:38
      Po pierwsze: polscy, zaćpani, za to rozmiłowani w sobie "specjaliści" są g...
      warci.
      Po drugie: nie dostają się do pracy nie z innych przyczyn, tylko przez rasizm,
      który był, jest i będzie wszędzie, niezależnie od tego, jakie GWno Koszerna
      wciśnie wypranym przez siebie mózgom.
      Taka po prostu ludzka natura.
      • Gość: hmmm Re: Na karuzeli rozczarowań IP: 91.84.222.* 06.10.08, 19:57
        Ja pracuję w zawodzie, to po mnie dzwonili headhunterzy. Są 2 reguły:
        1. Jak się jest rozpoznawalnym w branży, nie ma problemu z pracą w zawodzie
        2. Jak się daje zrobić "karierę" w Polsce, to w UK się da tym bardziej.

        Pozdrawiam
        (oczywiście zakładam że takie oczywistości jak perfekcyjną znajomość
        angielskiego itp. ogólne zasady można pominąć, a wtedy reguły są właśnie dwie w/w)
    • Gość: ania Na karuzeli rozczarowań IP: *.dynamic.dsl.as9105.com 06.10.08, 20:27
      Jak zwykle wybiórcza, za pomocą braku rzetelności dziennikarskiej, kreuje histerię w narodzie. W UK jest mnóstwo doskonale wykształconych ludzi (nie tylko tubylców) z doświadczeniem w międzynarodowych korporacjach i normalnym jest, że się z nimi przegrywa (dotyczy to również Anglików). Przegrywamy też w związku z domniemaniem takiej czy innej niezgodności kulturowej - trzeba więc zainwestować czas w budowę cv w znanych/brytyjskich firmach, również godząc się na tymczasowy kompromis co do stanowiska. Poza tym same studia rzadko wystarczają, w wielu zawodach trzeba zrobić dodatkowe kwalifikacje. Wreszcie - trzeba mieć cierpliwość i, tak jak ktoś napisał powyżej, nie szukać w innych wytłumaczenia dla swoich niepowodzeń. Szukanie pracy to ciężkie zajęcie, ale sukces jest jak najbardziej osiągalny. Odbieranie ludziom nadziei takimi artykułami to najgłupsze, co można zrobić.

      Innemi słowy, żeby w UK dostać dobrą pracę, trzeba się napracować. Czy to właśnie napawa autora powyższego, jednostronnego artykułu takim przerażeniem?
    • Gość: el_horse Na karuzeli rozczarowaD IP: 206.53.154.* 06.10.08, 20:38
      1 interview ma na koncu literke "w" jak dzordz busz w srodku

      2 w jezyku polskim istnieje takie sformulowanie jak 'rozmowa kwalifikacyjna' I powinnismy je wlasnie stosowac

      3 a moze by tak napisac o ludziach ktorym sie udalo? Bo wielu jednak osiagnelo sporo

      4 wyspy to nie tylko uk a ja piszemy o uk to nie mowmy wyspy
    • jeanie_mccake Wciaz o tym samym :-) 06.10.08, 20:42
      Dzisiaj pisza o jednym, co nie znalazl pracy w ciagu pierwszej
      godziny pobytu 'na wyspach' i jakie to straszne, dyskryminacja,
      pieklo rodakow i ble ble ble.
      Jutro napisza o drugim, co ma sie calkiem dobrze i jest zadowolony,
      i jakie to super, wszyscy Brytyjczycy was uwielbiaja, raj dla
      Polakow i ble ble ble.
      I tak w kolko.
    • Gość: mara Na karuzeli rozczarowań IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.10.08, 21:01
      Z artykułu wynika,że panowie starali się o pracę z ludzmi. I myślę,
      że to jest ten problem. W angielskich placówkach podopiecznych
      traktuje się inaczej niż w polskich. W szkołach do dzieci mówi sie
      po imieniu - nieważne, jak trudne byłoby do wymówienia, w Polsce
      ciągle panuje Kowalski,Iksiński i inni. Na wywiadówki dzieci
      przychodzą z rodzicami. Do starszych ludzi przebywających w domach
      opieki odnosi się z szacunkiem, nie mówiąc "babciu", "dziadku". I
      nawet lepsze wyksztalcenie może przegrać z odpowiednim podejściem do
      ludzi. Na marginesie, w artykule kilka razy występuje
      słowo "interviev", a nie interview. pomyłka.
    • Gość: th Na karuzeli rozczarowań IP: 78.32.66.* 06.10.08, 22:33

      Pracuje w zawodzie, IT. Dostalem ta prace po 6 miesiacach pobytyu w UK - tyle
      zajelo mi dostanie pracy w zawodzie. Da sie. Racja ze w UK brakuje specjalistow,
      ale wlasnie od nowych technologii, a nie historykow itp. W PL ludzie nadal ida
      na Uniwerki myslac co jest moja pasja, co fajne by bylo studiowac - a powinni
      isc na kompromis - i myslec co warto studiowac, po czym bede miec prace. Swiat
      jest duzy, nie trzeba pracowac w Polsce - europa otwiera swoje granice, ale jak
      sie chce miec dobra prace, to musi byc popyt na takiego pracownika. Zreszta
      wiekszosc polskich uczelni produkuje magistrow bez zadnej praktyki. Nasze studia
      za malo przygotowuja to realiow na rynku pracy. Ja wiekszosc nauczylem sie sam,
      czytajac, sam probujac, a uniwerek dla mi tylko papier - bo umiejetnosci prawie
      zadnych.
      • Gość: kwicher Re: Na karuzeli rozczarowań IP: 143.65.99.* 06.10.08, 23:18
        Popieram ale w czesci:
        -uniwerek praktycznej wiedzy nie daje
        -ale daje cos wiecej niz papierek (przynajmniej dawal na biotechnologii w
        Krakowie) a mianowicie szeroka ogolna wiedze. Z reszta to juz od liceum sie
        zaczyna(lo).

        Ja pracuje w trzecim w labie (biologia molekularna, genetyka tego typu rzeczy) i
        w trzecim labie robie cos kompletnie innego. I nie wiazalo sie to z zadnym
        przekwalifikowywaniem. Zadnych szokow przy zmianie tematu itp. Poniewaz, moze i
        nie nauczylismy sie jako Magistrzy nieczego wysmienicie ale za to wiedzielismy
        duzo na rozsadnym poziomie, z ktorego w praktycznie kazdym kierunku jest latwo
        pojsc.

        A co do szukania pracy to rzeczywiscie, wszystko zalezy w czym sie
        specjalizujesz. Ja i dziewczyna dostalismy prace razem w jednym instytucie w
        Londynie od pierwszego podejscia. Wczesniej bylismy tylko na dzika na interview
        na uniwerku w Cambridge, gdzie niestety nie wyszlo ;)

        Pozdrawiam
      • Gość: / Re: Na karuzeli rozczarowań IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.10.08, 09:01
        Upraszczasz. Żeby być prawdziwych fachowcem w danej dziedzinie, trzeba jeszcze mieć zbieżne ze studiowanym przedmiotem zainteresowania. Ktoś mógłby mi powiedzieć, studiuj medycynę, po tym kierunku będziesz miał perspektywy. Ja jednak wiem, że nigdy nie byłbym dobrym lekarzem, nawet gdybym medycynę skończył.
    • fc_pl jasssne 07.10.08, 00:08
      na pewno jest wszystko ustawiane, bo o pracy nauczyciela marzy co
      drugi wyspiarz, wiec ustawiaja konkursy tak, zeby wygrali swoi.
      zrywaj sie czlowieku do domu - tam cie przytula, poglaszcza i
      pokiwaja glowa jak to niedobrzy wyspiarze cie nie docenili. tu tylko
      antyreklame tu robisz.
      BTW: 20 rozmow w poltora roku? to troche wiecej niz jedna na
      miesiac. kiedy szukalem tu pracy w eksporcie mialem po 3-4 rozmowy
      w tygodniu, udalo mi sie jakos w okolicach 10 rozmowy. pozazdroscic
      motywacji koledze po zarzadzaniu...

      PS. i co to jest ten dwukrotnie powtorzony "interviev", panie z
      nienagannym angielskim?
      • Gość: gosc zyczliwy Re: komentarz IP: 67.130.145.* 07.10.08, 02:48
        nalezy byc wytrwalym, mozliwe jednak ze sa pewne uprzedzenia w
        Angli, sa tam tysiace Polakow i mozliwe ze Anglicy maja dosc
        Polakow, z tym ze prawdy sie nie dowiesz nigdy, wiele prac niestey
        dostaje sie po znajomosci jezeli ktos juz pracuje wfirmie i moze cie
        zarekomendowac , ale problem jest w sprawdzeniu kwalilifikacji.Nikt
        nie bedzie tego sprawdzal w Polsce i niestety Anglicy maja duze
        watpliwosci czy kandydat ma faktycznie dobre kwalifikacje. trudno
        zeby ktoz kto ukladal towar na polkach dostal prace jako zastepca
        nauczyciela w szkole.
        Podobnie jest w USA z Polakami.
    • losiu4 Na karuzeli rozczarowań 07.10.08, 07:10
      czyli sprawdza sie to co powiedziałem już parę lat temu: jak
      przyjdzie co do czego to każdy będzie bronił swoich. Oczywista
      wybiorcza lansowała inny pogląd: że wszyscy są ełóropejczycy, wiec
      naszych przyjmą z otwartymi ramionami. Owszem, na zmywak, bo nikt z
      tamtejszych robić na nim nie chce. A teraz wieeelkie zdziwienie i
      płacz. Serdeczne życzenia powodzenia w dalszym lansowaniu "ełóropy".

      Pozdrawiam

      Losiu
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka