Dodaj do ulubionych

ile czasu...

23.03.06, 16:36
dziewczyny, wy jestescie tutaj dluzej... ile czasu zajelo wam przyzwyczajenie
sie do tego kraju, nauczenie jezyka, podjecie pracy... mam jakis fatalny
dzien dzisiaj, wydaje mi sie, ze juz na zawsze bede uwieziona w domu, z
ksiazkami do greckiego...

eh, sorki ze tak smutno... moze to pogoda... yes yes yes, blame the weather,

pozdrowionka, annielika
Obserwuj wątek
    • flisvos Re: ile czasu... 23.03.06, 19:03
      u mnie bylo troche inaczej bo najpierw bylam na 3mies praktykach podczas
      ktorych naucylam sie tylko kilku slow, pozniej 10mies w polsce i znao praktyki
      tylko 5mies gdzie juz zlapalam wiecej jezyka ale nie na tyle zeby rozmawiac;
      znow 4mies w polsce i pozniej przenioslam sie tu na stale(teraz jestem rok)
      prace mialam od razu, a jezyk opanowalam przez ostatnie wakacje i ta zime
      (przyznam ze nie mam ksiazek poprostu tv i przebywanie miedzy grekami)

      jesli chodzi o przyzwyczajenie sie do kraju to po moim pierwszysm pobycie tak
      bardzo sie zakochalam w grecji,ze wiedzialam iz chce tu mieszkac( nastepnego
      roku doszedl do tej milosci moj facet wiec..)wiem,ze czasem jest trudno ale
      wszystko da sie przezyc nawet ta ich dezorganizacje wink
      zobaczysz bedzie dobrze!!!!
      • annielika Re: ile czasu... 23.03.06, 19:19
        dzieki za slowa otuchy... dzisiaj mam jakiegos dola... jestesmy razem juz dosc
        dlugo, ale nie uczylam sie jezyka wczesniej przed przyjazdem tutaj, bo nigdzie
        kolo mnie go nie uczyli, wiec stwierdzilam, ze naucze sie, jak juz tu
        przyjade... i ok, jakos to idzie, ale czasem mam juz dosyc nic-nie-rozumieniasad
        chodzenia na kurs... ja chce do praaaaacy.

        pozdr.
        • flisvos Re: ile czasu... 23.03.06, 19:41
          to czemu nie pojdziesz do pracy tam najszybciej zlapiesz jezyk, jak bedziesz
          robila bledy to popros zeby cie poprawiali. bedzies zmiala zajecie i
          przestaniesz sie zamartwiac; ja cala zime siedzialam w domu i juz czuje ze
          czas "wyjsc do ludzi"(mam na mysli prace) bo tez nieraz mam ciezkie dni i
          jeszcze ta pogoda, mogloby przestac padac
          • annielika Re: ile czasu... 23.03.06, 20:03
            mysle, ze niedlugo zaczne juz czegos szukac. sek w tym, ze chce prace w moim
            zawodzie, a do tego jest mi potrzebny jezyk, no chyba, ze w firmie obowiazuje
            jezyk angielski... jesli tak by bylo to nie ma problemu. nic to, zawsze jest
            ciezko na poczatku... ja tez juz chce cieeeplo! przyjechalam tu nastawiona na
            sloneczna pogode, a okazuje sie nic z tego, marzne bardziej, niz w domu!

            pozdr.
            • flisvos Re: ile czasu... 23.03.06, 20:07
              chyba wszystkie polki tak tu marzna!!!! poczekaj jeszcze troche i bedziemy
              pisac ach jak goraco, kiedy skoncza sie te upaly wink

              jesli chodzi o twoja prace to moze znajdziesz jakas firme w ktorej obowiazuje
              ang, mysle ze nie bedzie to az tak trudne, tak czy inaczej trzymam kciuki!!!!
              na pewno wszystko sie ulozy po twojej mysli!!!!
    • olna Re: ile czasu... 24.03.06, 13:19
      Pierwszy rok byl koszmarny.Zima stulecia,nigdy przedtem tak nie zmarzlam jak
      wtedy...Do tego zaczal wychodzic na jaw niesamowity balagan jaki powstal w
      dokumentach meza,odkrecanie bylo bardzo trudne i kosztowne.Oczywiscie klopoty
      finansowe,moze w mniej dotkliwe bo w polsce tez byly ale cala sytuacja w sumie
      nieciekawa.duzo zesmy przeszli,mam nadzieje,ze bylo warto.Do mentalnosci
      przywyklam po ok 2 latach i nawet ja polubilam jak wiele innych rzeczy
      tutaj.Oczywiscie bylo duzo latwiej jak zaczelam rozumiec co mowia i kazda
      uslyszana rozmowa przestala wydawac mi sie awantura.Nauczylam sie cierpliwosci
      i optymizmu.
      A doly mam do dzisiaj.Siedze w domu,troche czytam ,ucze sie,nie pracuje tylko
      siedze z dziecmi.Wlasciwie od wakacji jeszcze nie udalo mi sie wyjsc bez
      maluchow bo nie mam z kim ich zostawiac.Od wrzesnia pojda do przedszkola,ja
      staram sie o staz,kto wie moze sie uda.Perspektywy zawodowe jednak ciagle sa tu
      dla mnie znacznie wieksze niz w Polsce,dla mojego meza rowniez(zwlaszcza dla
      niego) i to nie tylko ze wzgledow finansowych.Dlatego nie wrocilismy
      • katerinaki Re: ile czasu... 24.03.06, 15:56
        Ja to dopiero po paru latach mieszkania tutaj przyzwyczailam sie do tego kraju
        i jego mieszkancow. A wynikalo to przede wszystkim z tego, ze w koncu
        opanowalam grecki, ze mam prace przez pol roku i jest ona zwiazana z polska i
        polakami, ze nabralam dystansu do Grecji i Grekow. I zdalam sobie w koncu
        sprawe, ze to ja zdecydowala sie tu mieszkac i niestety nie zmienie ani Grecji
        ani Grekow i jesli chce tu normalnie zyc, to ja musze bardziej sie do nich
        dostosowac niz oni do mnie - za wyjatkiem mojego mezasmile Duze znaczenie mialo
        tez, to, ze chlopaki poszli do przeszkola. Jak sobie przypomne porzednie zimy,
        gdzie bylam caly dzien uwieziona w domu z dwojka malych dzieci, to naprawde nie
        wiem jak to wytrzymywalam i dziekuje mojemu mezowi, ze wytrzymal wtedy ze mna:-
        ( A jak juz jest b. zle, to po prostu pakuje moich chlopakow i lecimy do
        Polski - to zawsze jest najlepsze lekarstwo
        • annielika Re: ile czasu... 24.03.06, 17:07
          dzieki za odpowiedzi, kazda dodaje mi nadziei, ze bedzie lepiej. co prawda mam
          juz za soba emigracyjne doswiadczenia, ale wydaje mi sie, ze bylam wtedy
          dzieciak i wszystko jakos tak latwiej sie ulozylo... teraz jestem tutaj zupelnie
          sama, wiec tym sie to rozni... to byl oczywiscie moj wlasny wybor, wiec nie
          narzekam... ale slabsze dni mozna miec, prawda?smile

          pozdr.
          • pawelek1911 Re: ile czasu... 24.03.06, 18:04
            do annieliki:masz wiadomość w skrzynce.
    • bachula_gr Re: ile czasu... 24.03.06, 20:29
      Nie wiem czy kiedykolwiek do konca bede sie tu czula jak w domu ale z kazdym
      rokiem jest LEPIEJ. O ile na poczatku ciagle mowilam "a bo u Was to tak i tak a
      u nas (w Polsce) to tak" to teraz czesto lapie sie na tym, ze tlumacze mojej
      mamie np ze "u nas (w Grecji) to cos tam a nie jak u Was (w Polsce) wink)

      Poza tym wspolczesne wynalazki sa bardzo pomocne. Juz teraz nie wyobrazam sobie
      zycia bez internetu, cyfry plus, 2godzinnych sesji telefonicznych za 5 euro
      (niech zyja karty pre-paid), sms-ow, merlin.pl, edziecko.pl (ze wskazaniem na
      Polki w Grecji rzecz jasna). Mimo, ze kiedys prowadzilam rozbudowana
      korespondencje za posrednictwem tradycyjnej poczty to chyba nie dalabym sobie
      rady na emigracji jakies 20 lat temu w dobie listow/paczek/zamawiania rozmow
      miedzynarodowych u telefonistki....
      • grazyna0501 Re: ile czasu... 25.03.06, 10:58
        faktem jest, ze bez internetu to sobie nie wyobrazam zycia, ale nie tylko w
        grecji, mysle, ze w tej chwili to nigdzie, nawet w polsce. w sumie, nie moge
        powiedziec, latwo sie przyzwyczajam, chociaz, wciaz, czasami noz mi sie w
        kieszeni otwiera jak widze niektore zwyczaje/reakcje/przyzwyczajenia. ale
        wiadomo co kraj to obyczaj... i tak samo noz mi sie w kieszeni otwiera jak widze
        podobne rzeczy w innych krajach (w tym rowniez w polsce). mysle, ze trzeba
        pewnej dozy wyrozumialosci, ktorej rzecz jasna czasami mi brakuje, ale ogolnie
        mozna przywyknac. jestem tu 2.5 roku i na razie stalej pracy nie mam- zdaje sie
        zreszta, ze tak jak polowa grekow, ale ogolnie pracuje (w szkolkach oferujacych
        roznego rodzaju douczki).
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka