tosho
27.10.12, 00:59
Zakładam osobny wątek, ponieważ pojawiło się pytanie dot. biofilmu i doktora MacDonalda. Raf zaapelował o odpowiedzialność, ale paradoksalnie odpowiedzialności wypowiedzi brakuje właśnie niektórym osobom związanym z ILADS. Tak, dr MacDonald głosi, że zajmuje się badaniem biofilmów Bb. Choć nie mam kopii "Under Our Skin" pamiętam, że sam koniec tego filmu był zaakcentowany wypowiedzią doktora MacDonalda na temat biofilmu Bb. Informację na temat biofilmu przedstawiono w taki sposób, że przeciętny widz przyjął istnienie i, co za tym idzie, znaczenie tego biofilmu niemalże za pewnik. To było w 2008 r., gdy Under Our Skin się pojawił. Od tamtego czasu nastąpił regularny wysyp w internecie "protokołów na biofilm Borrelii" - można wpisać w google: lyme biofilm protocol.
Ale - sam dr MacDonald, który udziela się na Lymenet Europe, napisał w lutym tego roku, że nie ma żadnej pracy naukowej, która dowodziłaby, że biofilm borrelii istnieje:
"My beliefs and the evidence above does notg yet prove the existence of Biofilms
of borrelia burgdorferi. At this time there is no published peer reviewed paper
to endorse the existence of borrelia biofilms."
Czyli każdy może ocenić wiarygodność tych "protokołów na biofilm", co gorsza nierzadko propagowanych przez samo ILADS. To jest właśnie przykry obraz tego jak powstają niektóre zalecenia ILADS i jak chorych wprowadza się w maliny. Moim zdaniem trzeba być na takie coś wyczulonym. Niby mówi się, że swoich (w tym przypadku ILADS) nie należy krytykować, razem raźniej, itp., ale niestety jest pewna granica, po przekroczeniu której trudno się identyfikować z takimi działaniami.
Pytałem się też kiedyś mikrobiologa czy Bb tworzy biofilm to powiedział, że nie.
Być może praca, którą zalinkował Raf ( www.plosone.org/article/info%3Adoi%2F10.1371%2Fjournal.pone.0048277 ) rzuca nowe światło w tym temacie, ale na pewno nie nam tutaj na forum to rozstrzygać.
Tradycyjnie lymediseaseassociation.org w swojej notce wprowadza w błąd chorych pisząc, że: "Borrelia Burgdorferi Forms Biofilms". Ale że praca ta dotyczyła in vitro (co różni się diametralnie niż in vivo) tego już nie napiszą.
Sama strona doktora MacDonalda też wygląda, hmm, dość oryginalnie:
molecularalzheimer.org/
Ja się nie wtrącam w prace naukowców, ale taka strona najzwyczajniej w świecie nie budzi zaufania.
Pozdrawiam