justyn-aaa89
22.02.14, 12:07
Chciałabym opisać swoją historię tutaj i się was poradzić. Obecnie jestem w gorszym stanie niż przed rozpoczęciem leczenia. Pierwszy kleszcz ugryzł mnie latem 2008 roku, nigdy nie pojawił się rumień, a ugryzienia powtarzały się w latach 2010,2011. Z każdym kleszcze udawałam się do przychodni, nigdy nie został mi podany żaden antybiotyk na boreliozę, ze względu na brak rumienia. Latem 2013 roku zaczęły mi doskwierać bóle stawów kolanowych na tyle silne, by zainteresować się tematem boreliozy, co robiłam wcześniej, ale nigdy na tyle by zrobić badania w tym kierunku. Robiłam badania na tarczyce, które wyszły w normie. Zmagałam się wtedy z rozkojarzeniem, problemami z koordynacją ruchową chwieje się bez przerwy, potykam się o własne nogi, nie potrafię przejść prosto krótkiego nawet odcinka, problemami z myśleniem, uczeniem się, pamięcią, ogromną sennością. Zmagam się z tymi problemami do dziś. Do tego dochodzi taki brak ogarniania rzeczywistości, widzę coś, ale nie rozumiem to, nie potrafię wykonać prostych czynności, bo ich nie rozumiem, jak ktoś do mnie mówi, to albo tego praktycznie w ogóle nie zapamiętuję, albo nie rozumiem. Nie jestem w stanie pracować, boję się tego, że nie daję rady.
Wyniki ujemne na Bartonelle IgA, Mycoplasme IgM, Chlamydie IgG, IgM, Borelioze IgG, IgM.
Wyniki graniczne na Bartonelle henselae IgG.
Wynik potywny na Mycoplasme IgG.
Tak wyglądał mój zestaw leków:
2x2 Unidox
10 dni Tynidazol 2x1 – 20 dni przerwy
Suplementy:
Koenzym Q10
Essientiale Forte
Magnez
Omega 3
Dicoflor 60
Później doszła: Rifampicyna 1x1
Próbowałam Tartriakson, ale nie została mi podana nawet 1 dawka, bo źle zareagowałam na próbę podania. Zamur 2x1– czułam się po nim zdecydowanie gorzej, brałam miesiąc.
Obecnie zrezygnowałam z leczenia, bo rezygnuje z pracy i nie stać mnie na leki. Nie wiem już co robić, nie nadaję się do pracy, do życia, do ludzi, bo rozmowa mnie męczy, i tak nic nie pamiętam.