Przeczytałam troche artykułów tutaj odnosnie boreliozy i mam mętlik w głowie

Ok 2 miesięcy temu miałam kleszcza. Przez ok 2-3 tygodnie nic sie nie działo, miałam małą kropkę w miejscu ugryzienia. Później pojawił sie rumień. Zbagatelizowałam go, ponieważ mam alergie na różne rzeczy i myslałam, że to od tego. Niedawno zgłosiłam się do lekarza ogólnego, bo zaniepokoiło mnie to bardzo. Stwierdził,że to na 100% rumień boreliozowy i zapisał antybiotyk Unidox. Jak pisałam wcześniej, czytałam faq i troche wypowiedzi na forum oraz inne strony opisujące boreliozę i jej leczenie i nie wiem już co mam myśleć. Chodzi mi m.in o kuracje antybiotykową. Wg metody ILADS powinno sie nawet wczesna borelioze leczyć dużymi dawkami leku. Mi obecnie lekarka zaleciła branie 2x na dobe po 100mg przez 3 dni i potem do czasu kontroli (po 2 tygodniach) po 100mg/1x na dobe. Konsultowałam to przez tel. z innym lekarzem i on był zdania, że to zbyt mała dawka. Mam zamiar przepisać sie do innego lekarza specjalisty od boreliozy. Mam jednak obawy co do kuracji dużymi dawkami antybiotyków, ponieważ jestem wcześniakiem, od urodzenia miałam spore niedobory w odporności i boje sie,że będzie sie to wiązać z powikłaniami typu;grzybice,alergie.
Czy są tu osoby,które leczone są antybiotykami o ilości wyśrodkowanej(nie minimalnymej,ale też nie ogromnej].
Prosze o jakąkolwiek pomoc