Sorry za zalozenie nowego watku ale tak jest bardziej
zauwazalny a chcialbym doniesc o skutecznosci
mojego przeleczenia - dzieki bogu wyglada na to ze
wychodze jednak z tego- choc calkiem dobrze sie
jeszcze nie czuje . Ponizszy przydlugi tekst napisalem
jakis czas temu, jest on o tyle znowu nieaktualny
bo znowu poczulem sie lepiej -> postboreliotyczne ciecia jak
pisalem zmieniely sie w darcia a teraz z kolei darcia oslably
itp, choć ciagle czuję niejakie zjechanie w kostkach,
nie wiem tez dlaczego ostatnio mam ciagle spuchniety
palec wskazujacy u prawej dloni (itp - ale to raczej
nie ma nic wspolnego z borelioza- moza jakies uczulenie)
Wklejam ponizej tekst
pzdr
Skoro wspomniano o potwierdzaniu raz na miesiąc to potwierdzam,
wyglada na to,
że jak wspomnialem jestem skutecznie przeleczony - Nic sie nie
pogarsza od ostatniego
raportu o przezdrowieniu jaki tu przedstawilem i czuję sie powolutku
ciągle coraz lepiej.
Wspominałem miesiac temu o pozostalym uczuciu 'pociecia
zardzewialymi nożami' (czesem tez
bywalo to jakby pociecie czyms nieslychanie ostrym np jakimis
nieziemsko prawie ostrymi
plaskimi kolcami kaktusa) wzdłuż rak i nóg, to uczucie w większości
zniknęło i przetworzyło
się w łagodniejsze ale stałe (czuje to cały czas, nigdy nie mija i
jest wyraźne)
uczucie 'darcia' - to słowo darcie bardzo dobrze to opisuje -
głownie w ramionach (tez troche
w łokciach i kolanach)
Myśle jednak ze to uczucie zniknie za pare miesiecy lub wczesniej,
nie niepokoi mnie
ono, mimo niego moje ciało równolegle zaczyna się już czuć dobrze.
Ciagle
nie jestem w specjalnej formie co do motoryki (jakies zywiolowe
machanie rekami, czy
żywiołowe tańczenie (gdybym umiał) by nie uszło - ale poprawia sie.
Poprawiła się
też sprawa z fujarką która za boreliozy nie to że przestała działać
ale zaczeła działać
wyraźnie gorzej, jakby bardziej 'tępo' (ciągle zresztą czasami czuję
tez wspomniane darcie
w prostacie czy okolicach).
- Za boreliozy w gorszych momentach mojego przypadku bolały mnie też
jądra - nie wspomniałem
o tym ale teraz moge wspomnieć ze kiedyś (we wrzesniu chyba) gdy
właśnie kluło czy też darło
mnie w jądrach (jak również przede wszystkim cholernie w rękach i
nogach)
i debil zakaźnik na moim terenie odmowił mi wtedy leczenia
twierdząc 'przeleczylismy pana
przez póltora miesiaca doksycykliną jestwięc pan przeleczony' (i
dodał też 'to wszystko co
możemy dla pana zrobić') i dał mi tylko skierowanie do Warszawy na
Wolską (totalnie zenujacy denny
przybytek z niesamowicie dlugimi kolejkami i z totalnie dennym (żeby
nie uzyc gorszego
określenia) łysym profesorkiem który chcial tylko pieniedzy - ktory
nawiedzilem z niemal
trzesacymi sie od boreliozy nogami, a gdzie zapisali mnie dosłownie
na Boze Narodzenie
(a był wrzesień i niemal trzesly mi sie nogi jak wspomnialem)
wrócilem do siebie na
prowincję - poszedłem spowrotem na oddział przyjeć u zakażnika i tam
odmowilem wyjscia
poki nie dostane antybiotykow ale nic nie wskórałem, [dwu chłopaków-
policjantów wyniosło
mnie za nogi ze szpitala i musialem jeszcze pozniej isc do domu z
buta 10 kilometrow - wogóle
ta moja wieczorna dwugodzina mniej wiecej okupacja szpitala
wyjatkowo jeden do jednego
nadawalaby sie na teatr telewizji!] - wtedy mloda lekarka na
dyżurze (niezbyt kumata s
enna surowa dziewoja - aczkolwiek chyba jednak wierząca w bycie
lekarzem) na moje
'bola mnie nawet jądra' powiedziała 'ból jąder nie jest obiawem
charakterystycznym dla boreliozy!'
Teraz przegladam doka pt "Borelioza u dzieci" i widzę jak byk:"-
chłopcy mogą mięć bóle jąder"
Fakt że dzieci (albo tez i starsi) mogą być na to chore, co ja
dobrze (do tego tylko
w stosunkowo łagodnej formie z jakiej udalo mi sie wybrnać) znam,
jest cięzką sprawą
nad którą nalezy sie zastanowić - [bo ja juz nie jestem chlopcem,
mam 30 lat szereg
zdolności międzyludzkich, doswiadczenie, wyrobioną inteligencję jako
też i osobistą
ekstremistyczną zdolnośc do zdecydowanej rozpaczliwej (a przez to
jednak pewnie czesto
skutecznej) walki o życie - a taki mały ziomek albo dziewczynka ma
mniejsze szanse (cięzko sobie
wyobrazić nawet tą sytuację - trzeba sie nad tym naprawde zastanowic]
Może wróce jeszcze do szczegiołowego opisywania swojej poprawy, poza
darciem (głownie w ramionach),
dobrym samopoczuciem, kiepską motoryką, trochę przytrutymi nerkami
watroba i trzustka, fujarką
nie całkiem w doskonałej formie, czasem (rzadko i tez nie niepokoi
mnie to) czuję też cos takiego
jakby ktos jeździł mi nozem po czaszce (po tamtejszej tkance
łacznej ) a rano po obudzeniu
tez kilka razy jakby 'wstrzasały mi sie' czy tez krótkawą drżą (tak
jak wstrzasa sie kot
tylko raczej wewnetrznie i na podlozu tego darcia) piszczele w
nogach (dziwne uczucie)
Czuje tez cos lekko 'nie tak' (tez jakby lekkie dracie - w
kregoslupie nieco ponizej
miejsca tam gdzie kregoslup zgina sie na plecach jak pochylic glowe
To są w każdym razie duperele, sampoczucie mam od niedawna naprawde
dobre, ew tylko ta
oslabiona motoryka (czy własnie porzadnie sterana przez 15 miesiecy
boreliozy fujarka) jest jeszcze
jakims problemem ale chyba powinno byc zupelnie dobrze. [mam co
prawda jeszcze inne problemy
kandydoze jamy ustnej i gardla conajmniej (stara sprawa dlugo sprzed
boreliozy) i fakt
wyraznego przygluchniecia na prawe ucho (nie ma raczej zwiazku z
borelioza, osobna historia

]
Nie chce nikogo zdolowac faktem ze chyba udalo mi sie z boreliozy
wyjsc
(oczywiscie jest (straszna) mozliwosc ze znowu mnie cos jak piorun
lupnie).
Raczej wydaje mi powinno to byc pocieszajace jako fakt ze mozna z
niej wyjsc nawet nie az takim
dlugim leczeniem - tylko 30 dni zinnatu (choc zaluje ze nie bralem
troche dluzej,
wolalbym tydzien dwa dluzej) [wczesniej ok 2 miesiace doksycykliny
ale to mozna olac
bo to w moim wypadku na pewno finalnie nie pomoglo, choc troszke
pomagalo, i zaluje
nawet ze tak dlugo to bralem zamiast zmienic wczesniej na zinnat]
najciezsza do przezycia
z tego wszystkiego byla generalna głupota i prostota lekarzy.
Drugim pocieszajacym wnioskiem jaki moge wysnuc z mojego przypadku
jest to ze potencjalne sily regeneracyjne organizmu są duże albo co
najmniej spore,
mi borelioza nie dala w kość bardzo mocno (nigdy nie mialem
problemow z poruszniem
sie niedowladami itp) raczej slabo w porownaniu z takimi ciezkimi
przejsciami -
głownie same bóle (jak od porżenić) i depresja, ale powiedzialbym ze
jednak na pewno
'zauwazalnie' - dokonala ona zmian w moim organizmie, (jakichs
rozmiatych rozproszonych
pociec, generalnego sterania itd), a powtarzane zaslyszane zdania
ze 'w boreliozie nie ma
rehabilitacji' czy ze 'uklad nerwowy sie nie regeneruje' mogly nie
napawac mnie
optymizmem - sprawa poprawia sie kosmicznie powoli (zinnat
odstawilem 5 listopada dwa
i pol miesiaca temu - i od tego czasu sie ciagle poprawia i nadal po
2.5 miesica
caly czas czuje to porzadne 'darcie' - ale jednak sie ciagle
poprawia i są wszelkie
(lub co najmniej prawie wszelkie) szanse ze poprawi sie do konca i
ze bede sie fizycznie
czuc tak samo dobrze (lub prawie tak samo dobrze bo pewnie tez i
jakis slad zostanie)
jak przed boreliozą (choć tego przeswiadczenia napralem dopiero pare
dni temu
To tyle
pzdr JS (grunge fighter)
--
grunge -> swięta muzyka, * czarny płomień *
grunge to nie disco