09.08.11, 10:47
Czy chadowiec z zab.osobowości może przeżyć zdradę partnera?
Dałam już za wiele szans...W końcu uwierzyłam mu.I znowu...
Kazałam mu się wyprowadzić.
Pisze sms,ze kocha,przeprasza...
A ja ryczę za nim.
Nie wyobrazam sobie z nim życia i bez niego...
Jak to przetrwać.
Tyle planów na przyszłość...
Wszystko mi go przypomina,a wspomnienia doprowadzają do obłędu...
Czy można kochać kogoś kto krzywdzi...
Jestem uzależniona od niego psychicznie.
Boję się...życia...depresji...samobójstwa...
Mam dzieci crying
Obserwuj wątek
    • 36.a Re: Zdrada... 09.08.11, 14:19
      Pierwszą zdradę - tak, kolejnych - nie.
      Decyzję podejmiesz sama, trzymaj się ciepło.

      Napisz na kartce, co zyskasz, gdy będziesz sama.

      I pamietaj jedno: nie masz wpływu na (idiotyczne...) działania partnera.
      Nie jesteś temu winna, że zdradza. Zdradzałby nie tylko Ciebie, ale i inną, gdyby z tą inną w związku był. "Ten typ tak ma".
    • sapiencja Re: Zdrada... 09.08.11, 16:26
      Nie wiem czy dobrze zrozumiałam. Ty jesteś Chadowcem, tak?
      Jeśli partner zdradził Cię kilka razy, to naprawdę nie licz na to, że się zmieni.
      Pytasz, jak to przetrwać? Banalnie to zabrzmi, ale czas będzie najlepszym lekarzem.
      Nie czytaj smsów, nie odbieraj telefonów. A najlepiej wykasuj jego numer.
      Musi do niego dotrzeć, że jesteś konsekwentna.
      Płakać będziesz.
      Ale jeśli sama nie dasz sobie rady z uzależnieniem, a chcesz się od niego uwolnić, to musisz pójść na terapię od tego typu uzależnień. I to jak najprędzej.
      • lu_krecja Re: Zdrada... 10.08.11, 15:25
        Mieliśmy terapię partnerską...
        On na niej mówił,że doskonale nam się układa,jest coraz lepiej...
        Jednocześnie pisał z 23lata młodszą kobietą sms....
        Potem przysięgał,że to nie prawda nawet na zdrowie swojej chorej córki,na naszą miłość....Przysięgał nawet jak się dziewczyna do tego już przyznała...
        Z kim ja żyłam? Nie znam go...
            • sapiencja Re: Zdrada... 10.08.11, 18:18
              "już nie mam sił...jakbym dotknęła swojego dna......"

              Nigdy nie odbije się od dna, ten, kto (przepraszam za słownictwo) dupskiem nie walnął w to dno,
              Albo, pupcią.
              Ładniej brzmiwink
              • sapiencja Re: Zdrada...Ps 10.08.11, 18:33
                Powiem Ci coś, i już zupełnie poważnie.

                Rozumiałabym Twój kanał, gdybyś była brzydka, głupia, nieatrakcyjna, nieświadoma swoich zachowań.
                Ale, jesteś ładna, inteligentna, zadbana, świetnie radzisz sobie z dziećmi. Umiesz rozwinąć skrzydła (akcja z AA).
                Odpowiedz mi, i odpowiedz sobie.
                Dlaczego pozwalasz na lekceważenie siebie?
                Dlaczego pozwalasz na brak szacunku wobec siebie?
                Tylko mi nie mów, że to miłość.
                To nie jest miłość.
                To jest chory, toksyczny związek.
                I Ty jesteś ofiarą.
                IDŹ NA TERAPIĘ.
                SAMA.
                Zadbaj o siebie.
                Zadbaj o swoją przyszłość.
                Jesteś jeszcze młoda.
                Jeszcze masz szansę wiele osiągnąć.
                Ale, bez kuli u nogi.
                    • lolinka2 Re: Zdrada...Ps 10.08.11, 19:58
                      To teraz dawaj to sobie - zasłużyłaś na miłość, przede wszystkim własną.
                      Myślę, że poplątaliście się jakoś masakrycznie, ty myliłaś miłość z uzależnieniem (w pewnym stopniu zapewne...), on... nie wiem, z czym mylił, ale chyba też ma jakieś poplątania za skórą, z tego co kojarzę...
                      Z jakiegoś powodu taki a nie inny schemat realizowaliście. Dobrze byłoby na terapii indywidualnej dowiedzieć się, dlaczego - choćby dla uniknięcia powtórki z rozrywki, a dodatkowo "prawda wyzwala" i to nie jest tylko pusty slogan.
                      Masz fajne dzieciaki, sama jesteś fajna... kiedyś na pewno będzie fajnie, bo być musi... a teraz boli, więc cię przytulam, coby ci choć trochę lepiej było.
                      • sapiencja Re: Zdrada... 10.08.11, 20:15
                        Uzależniłaś się od jego głosu, widoku, zapachu.
                        Terapia wyzwoli Cię od tych uzależnień. Jest tak, jak napisała lolinka, pomyliłaś miłość z uzależnieniem.
                        I nie lituj się nad nim. Nie daj sobą manipulować. Nie daj się nabrać, znowu, na te słowa, które w jego ustach nic nie znaczą. A dla Ciebie znaczą wiele.
                        Masz siłę przebaczyć, aby... za jakiś czas, znowu przebaczać?


                        "...nie należy mieszać miłości z niewolnictwem serca".
                        Antoine de Saint-Exupéry
                          • caray Re: Zdrada... 10.08.11, 20:55
                            No po prostu tępa świnia... Jestem mężczyzną, co prawda nie zdradzam, ale może spróbuję się wczuć wykorzystując mój męski mózg i napiszę Ci, co on myśli:
                            "O co w sumie ten szum. Przecież nic się nie stało. Zresztą nie ma problemu. Pohisteryzuje trochę baba i się uspokoi. Niech sprawa przyschnie, po prostu przez jakiś czas nie będę się wychylał, a potem będę lepiej zacierał ślady".
                            • 36.a Re: Zdrada... 10.08.11, 21:48
                              Ooooo, to ja zapytam Męską Duszę, może naświetlisz Męski Punkt Widzenia:

                              co skłania Wiarołomnego do trwania w związku? nie może sobie pójść tamgdzieś?
                              wygodny? skoro zdradza, raczej już nie kocha, czemu więc nie pójdzie w jasną cholerę?

                              i o tej "zdradzie" (cudzysłów roboczo). to "tylko" (aż...) sms-y czy coś więcej?
                              nie o to chodzi, że jestem liberalna (nie jestem), tak pytam.

                              i serio: nie wierzę w trwałe uczucia. i nie bardzo mi z tym. stałe związku ktoś okrutnie nazwał świętojebliwymi (chodziło bardziej o małżeństwa). do diabła z tym sad
                              • lu_krecja Re: Zdrada... 10.08.11, 22:09
                                Zdrada fizyczna była na początku...z 19-latką...
                                Potem sukcesywnie wpadki-sms w nocy,wchodzenie na czat,na nk babkę męczył o nr.tel i dała mu...pomyłka w sms-zamiast do kogoś wysłał do mnie,pornosy (jet od nich uzależniony) tyle wpadł,tyle wiem...
                                Powiedzieliśmy sobie,że po tym wszystkim jak teraz spieprzy, to definitywny koniec i nie ma zmiłuj...
                                Nie mieliśmy kryzysu...W łóżku ekstra....ja kurwa nie rozumiem co jest grane???

                                On cały czas kombinował,szukał czegoś...czego?
                              • caray Re: Zdrada... 10.08.11, 23:04
                                Moim zdaniem skłania wygoda i egoizm, częściej to jednak kobiety sprzątają i gotują, najpierw mamusia dogadzała, to teraz niech robi to żona.
                                • lu_krecja Re: Zdrada... 10.08.11, 23:15
                                  Dzięki.
                                  Cos w tym jest.Mama mu dogadzała i jako osoba współuzależniona,kryje synka i broni nawet teraz.

                                  A ja nie chcę być przystanią...chcę normalnie żyć...nic więcej
                                  • 36.a Re: Zdrada... 11.08.11, 12:01
                                    Byłam z siostrzenicą (9 lat) w herbaciarni. Zbierałyśmy się do już do wyjścia, gdy weszła starsza pani. Jaka tam starsza. Przyjechała na rowerze (lokalik jest takim przyjazny, jest gdzie zostawić pojazd). Powiedziala, że przejeżdżała i nagle zapragnęła się napić czekolady. Ubrana na sportowo, zadbana, a mnie się dopisał ciąg dalszy. Że rozwiedziona albo sama. Albo ze świetnym mężem, który pozwala jej wyglądać na odprężoną. Stawiam jednak na te dwa pierwsze typy. I kolejne myśli: to ja, za 20 lat. Czyli ktoś żyjący własnym życiem... (jeśli się wcześniej nie sepuknę wink

                                    Lukrecjo, spróbuj zawalczyć o siebie... S I E B I E
                              • eydur8791 Re: Zdrada... 11.08.11, 16:37
                                36.a napisała:

                                > Ooooo, to ja zapytam Męską Duszę, może naświetlisz Męski Punkt Widzenia:
                                >
                                > co skłania Wiarołomnego do trwania w związku? nie może sobie pójść tamgdzieś?
                                > wygodny? skoro zdradza, raczej już nie kocha, czemu więc nie pójdzie w jasną ch
                                > olerę?
                                >
                                > i o tej "zdradzie" (cudzysłów roboczo). to "tylko" (aż...) sms-y czy coś więcej
                                > ?
                                > nie o to chodzi, że jestem liberalna (nie jestem), tak pytam.
                                >
                                > i serio: nie wierzę w trwałe uczucia. i nie bardzo mi z tym. stałe związku ktoś
                                > okrutnie nazwał świętojebliwymi (chodziło bardziej o małżeństwa). do diabła z
                                > tym sad
                                >
                                >
                                >

                                Ja mam niewiele lat i doświadczenia (wczoraj mi 24 stuknęło), ale męską duszę, więc spróbuję odpowiedziećsmile
                                Myślę, że taki facet chce mieć ciastko i zjeść ciastko. Z żoną mu dobrze, bo jak tu napisano zadba, posprząta, upierze, ale to mało i chce się więcej (ciężko powiedzieć czego: doznań, wrażeń, a może po prostu chce spróbować?). Więc on by chciał mieć to i to. Tu mu dobrze, a tam może spróbować czegoś nowego i nie chce odejść, bo wtedy musiałby wybierać, a on nie chce.
                                Nie wiem czy mam rację, ale tak myślęsmile
                                • poetkam Re: Zdrada... 11.08.11, 18:47
                                  > Ja mam niewiele lat i doświadczenia (wczoraj mi 24 stuknęło),

                                  Oj, to czemu wcześniej się nie chwaliłeś?
                                  Wszystkiego dobrego dla Cię! Marzeń, miłości, i czego sobie życzysz!

                                  ale męską duszę,
                                  > więc spróbuję odpowiedziećsmile
                                  > Myślę, że taki facet chce mieć ciastko i zjeść ciastko. Z żoną mu dobrze, bo ja
                                  > k tu napisano zadba, posprząta, upierze, ale to mało i chce się więcej (ciężko
                                  > powiedzieć czego: doznań, wrażeń, a może po prostu chce spróbować?). Więc on by
                                  > chciał mieć to i to. Tu mu dobrze, a tam może spróbować czegoś nowego i nie ch
                                  > ce odejść, bo wtedy musiałby wybierać, a on nie chce.

                                  > Nie wiem czy mam rację, ale tak myślęsmile

                                  Masz rację.
    • skwr2 Re: Zdrada... 11.08.11, 10:59
      lu_krecja napisała:

      > Czy chadowiec z zab.osobowości może przeżyć zdradę partnera?
      Może. Jestem parę lat po rozwodzie. Jeśli masz ochotę, przejdź na priv.
          • lu_krecja Re: Zdrada... 11.08.11, 15:43
            Nie umiem....coś nie tak wychodzi mi ,że nie aktywowała kontasad((

            Nie wiem co jest grane,ale trzymam się.Obserwuję bojąc manii,czy depresji.Nie jest źle.Czuję,że wreszcie się wyzwoliłam.Dziś nawet nie płakałam...Czy nie za szybko na takie objawy?
              • skwr2 Re: Zdrada... 11.08.11, 17:57
                Przyjdze depresja, ani pierwsza, ani ostatnia. Jeśli zawziąć się w sobie, można żyć w prawdze. Czy jest coś o większej warości?
              • sapiencja Re: Zdrada... 11.08.11, 18:53
                u_krecja napisała:

                " Czytam książkę o obsesyjnej chorej miłości,którą dostałam (dawno temu)od przyja
                ciółki...ale dopiero teraz do niej dojrzałam ..."
                    • lu_krecja Re: Zdrada... 11.08.11, 20:29
                      Jutro jestem w szpitalu(oddział dzienny).Mamy tam terapię partnerską, śmie twierdzić,że on tez się zjawi.Z jednej strony chcę żeby był i wytłumaczył się(choć moim zdaniem nie ma co)przed terapeutami,żeby z kolei oni mieli lepszy wgląd w moją terapię indywidualną na którą liczę w związku z zaistniałą sytuacją.
                      Ale wiem,że spotkanie go może mnie wiele kosztować...I sama za siebie trzymam kciuki!
                      • caray Re: Zdrada... 11.08.11, 21:40
                        Moim zdaniem nie powinnaś iść na tą terapię. Jesteś teraz zraniona i osłabiona. A jak się zacznie tłumaczyć i tak zakręci, że w ramach terapii będziecie ratowali związek? Nie idź! Za późno na terapię partnerską, sama mówisz, że nie ma czego ratować.
                            • lolinka2 Re: Zdrada... 12.08.11, 19:56
                              A co z indywidualną terapią?

                              P.S. On niech sobie szaleje - na własną rękę. Ty masz siebie do zaopiekowania jako priorytet w tej chwili. Pamiętaj o tym!!!
                              • lu_krecja Re: Zdrada... 13.08.11, 10:50
                                Terapię mieliśmy w klinice.
                                Pytałam o indywidualną-zespół lekarzy zdecyduje co dalej ze mną.Ale myślę,że nie zostawią mnie na lodzie,teraz gdy już wiedzą w czym rzecz-on im to nakreślił.
                                Wczoraj było źle dziś lepiej.
                                Dziś zmieniam nr.tel,bo on nadaje cały czas.Nie czytam.

                                Robię z dziećmi remont mieszkania.Bardzo mnie wspierają.

                                Dziękuję,że Jesteście.
    • maly.lew Re: Zdrada... 13.08.11, 16:13
      lukrecja... nazywajmy rzeczy po imieniu.
      my potrzebujemy stabilizacji! wzglednej normlalności! a ktos kto sie notorycznie puszcza - nie jest w stanie Ci ten elementarny choćby poziom bezpieczeństwa emocjonalnego zapewnić.

      nie wybaczaj. odsuń to, przełóż na potem, na jutro/za miesiac/ za dwa...? odpocznij.... masz dzieci? to tym bardziej! zadbaj o siebie!
    • on-44 Re: Zdrada... 15.08.11, 14:19
      sad to o mnie tu wszyscy piszecie....Coz mam powiedziec wyrok zapadl a ja musze teraz zyc z cala ta swiadomoscia ze skrzywdzilem osobe mi najblizsza.....Nie mam nic na usprawiedliwienie.Jedyne co w tym pozytywnego to to ze jutro ide zarejestrowac sie na terapie dla osob uzaleznionych od chorej milosci i seksu i ze to moje dno ktore osiagnolem pozwolilo mnie zdiagnozowac. Jest mi tak przykro,zle i wstyd ze nie macie pojecia.Musialo taksie stac. Stracilem wszystko ale musze zyc i chcialbym tylko wybaczenia bo na zrozumienie juz za pozno.Chce udowodnic sobie ze nie jestem takim ostatnim draniem.Pewnie juz nie bede tu zagladal bo to wszystko bardzo boli.Co chcialem osiagnac piszac tu. Nie wiem.....Na chwile obecna nie mam prawa do niczego......Pozdrawiam Was wszystkichsadsadsad
      • lolinka2 Re: Zdrada... 15.08.11, 22:49
        Prośba: Teatrzyki i inne scenki partnerskie rozgrywa się poza forum, OK?

        Jest nam wszystkim b. niezręcznie. Naturalną koleją rzeczy wspieramy naszą koleżankę z forum, bo ucierpiała, jej zaufanie zostało zawiedzione, ale pewne sprawy muszą być wyjaśniane między wami, przy potencjalnym udziale mediatora/terapeuty, o ile obie strony będą sobie tego życzyły. Tak jak nie kłócimy się publicznie na ulicy, nie kłócimy się też na forum - w sensie wywlekania prywaty.
        • lu_krecja Re: Zdrada... 21.08.11, 14:20
          Wlasnie u mnie byl...
          Przyjechal z pieknym bykietem kwiatow.
          W poniedzialek idzie na miting seksoholikow.We wtorek zaczyna terapie.
          Plakal.Mowil,ze nie chce taki byc.Zrobi wszystko zeby mnie odzyskac,ale zdaje sobie sprawe,ze moze to byc juz niemozliwe...
          Rozmawialismy spokojnie.Myslal,ze go wyrzuce i ze nie porozmawiamy....
          Nie wiem dlaczego z nim rozmawialam.Moze chcialam go wysluchac teraz kiedy emocje opadly...Moze chcialam moc powiedziec-zostan...

          Boli jak cholera.
          • lolinka2 Re: Zdrada... 21.08.11, 14:43
            powiem tak: dobrze, że gadacie na żywca, a nie na forum smile
            lu_krecja, ty się już nie dasz oszukać i ja jakoś przez skórę mocno to czuję. Jeśli z nim będziesz, to dlatego, że chcesz - świadomą decyzją woli.
            I jakakolwiek by była ta decyzja - życzę sił, wytrwałości i całej reszty, jaka będzie potrzebna smile
            • lu_krecja Re: Zdrada... 29.08.11, 21:22
              Nie wytrzymałamsad
              3 lata i 8 miesięcy abstynencji alkoholowej poszło się.....................

              Zapiłam.

              Nie mogę sobie poradzić.

              On walczy o mnie...a ja zaczynam sobie zdawać sprawę,że nie dam rady go wspierać.
              Rozmawialiśmy bardzo szczerze.Jego przeraża monotonia,życie z jedną partnerką,rutyna.
              Czyli życie dojrzalej osoby. Ja też taka kiedyś byłam i po terapii zrozumiałam w czym rzecz i jak ręką odjął.Wiem,że musi przewartościować swoje życie i że może mu się udać,ale wiem,że może mu się nie udać.Boję się życia z nim i bez niego.Dotąd mnie niszczył.Ale dotąd nie było diagnozy i uciekał od rozmów,ze jest seksoholikiem........

              Pomóżciesad
              • caray Re: Zdrada... 30.08.11, 00:01
                Chyba powinnaś skupić się na sobie, skoro przerwałaś abstynencję. Chyba nie jesteś teraz na tyle silna, by dźwigać czyjeś problemy.
                • lu_krecja Re: Zdrada... 05.09.11, 21:02
                  Nie piłam dla niego...
                  To straszne odkryciesad
                  Staram się być na mitingach.
                  Poszperam w materiałach z terapii.

                  Ale jestem na głodziesad
                  Czuję się jak na początku abstynencji...
                  Chce mi się wyććććććććććććććććć!!!!!!!!!!!!!!!!!
                  • lolinka2 Re: Zdrada... 05.09.11, 21:21
                    czyli zamieniłaś uzależnienie na uzależnienie = to też dobre odkrycie. Dobrze, że teraz a nie po 30 latach - pomyśl jakie wtedy by ci towarzyszyło poczucie niedopisania.
                    Lu_krecja, ty jesteś dla mnie symbolem silnej-słabej kobiety smile Naprawdę w swojej słabości osiągnęłaś wiele, i wierzę że jeszcze osiągniesz. Na spokojnie - skoro przetrwałaś wtedy, to przetrwasz i teraz. Mityngi, terapia - pomoc masz, znasz i korzystasz.

                    A my tu naprawdę gromadnie kciuki trzymamy.
    • 36.a dojrzałość 07.09.11, 13:14
      napiszesz coś więcej? co znaczy - zaakceptowałam dojrzałość?
      widzisz... ciagle mam wątpliwości, czy długotrwałe związki mogą być trwałe, ważne, wnoszące coś wciąż i wciąż. nie jestem typem skaczącym z kwiatka na kwiatek, nie szukam wrażeń, ale boję się owej dojrzałości.
      • sapiencja Re: dojrzałość 07.09.11, 13:32
        36.a napisała:

        " nie jestem typem skaczącym z kwiatka na kwiatek, nie szukam wrażeń, ale boję się owej dojrzałości."


        Jeśli się boisz, to, albo jeszcze nie dojrzałaśwink albo bardzo dojrzałaś, i zdajesz sobie sprawę z odpowiedzialności za tę drugą osobę.
        • lu_krecja Re: dojrzałość 09.09.11, 20:51
          Kto to jest spawadz drewna?
          On do mnie to pisze???


          Bylam dzis u psychologa...
          Opowiedzialam w czym rzecz.Zwrocila mi uwage.Mowilam,ze nie mam poczucia bezpieczenstwa,ze czuje sie jak mala opuszczona mala dziewczynka...
          Zapytala-czy on dawal pani poczucie bezpieczenstwa?....szok...-no nie!nie dawal!
          I-nie jest pani juz mala dziewczynka tylko dojzala kobieta.

          Ale z tym poczuciem bezpieczenstwa to trafila.Przeciez on nigdy mi go nie dawal,ani zadny z moich facetow...
          Mam wielki potencjal.Jasny umysl.W miare inteligencje...Sile...
          Poczucie bezpieczenstwa,milosc,spokoj-moge dac sobie sama i juz mi troszku lepiej.

          Psycholog przychylila sie pozytywnie do mojej checi terapii dla wspoluzaleznionych.

          Tylko...dzis znowu w myslach "chodzi" za mna piwo.Nie,nie chce pic.To mozg mi podsyla rozne wizje...Bylam dzis na mitingu,mowilam o tym.
        • lu_krecja Re: dojrzałość 14.09.11, 20:48
          Dziś jestem na -NIE!

          Czytam ksiazke-"kobiety ktore kochaja za bardzo"-to o chorym dziecinstwie,chorej milosci,zaleznosci. Znajduje sie w niej w 100%.
          Moje zycie kreci sie wokol faceta-ktory zawsze mnie krzywdzi...
          Kontroluje go,doradzam,mobilizuje...
          I cierpie jak sie nie daje...
          Mnie nie ma.Nie ma mojego ego,mojego zycia,mojej osobowosci-jestesmy MY,on...

          Czytam forum dla kobiet takich jak ja.Daje mi to sile i nasuwa wiele przemyslen.
          Mysle o calym swoim zyciu-o wszystkich moich zwiazkach...chorych zreszta.
          Zaczynam kapowac o co w tym wszystkim chodzi.

          Ksiazka daje wiele zalecen,rad,zadan-a ja je wypelniam.

          Zastanawia mnie fakt...ja nie czuje sie zle! Jest mi dobrze.Jestem zorganizowana,mam wiecej czasu dla dzieci i atmosfera w domu wyraznie zmienila sie na lepsze...W pracy doskonale-daje siebie cala.Owszem czuje napiecie,ale jest mi ono znane jak bylismy razem od dawna...ale nie placze juz,nie zginam sie w pol pod wplywem bolu,spie dobrze...Nic mnie nie blokuje,depresja zniknela...I teraz wlasnie sie zastanawiam co jest? Biore antydepresanty czyzby zadzialaly z opoznieniem? Moja doktor,jakies 2 misiace temu (ukladalo nam sie wtedy dobrze-mnie z nim,tak mi sie przynajmniej wydawalo) stwierdzila,ze moja depresja nie jest wynikiem choroby a czynnikiem zewnetrznym...Kurde i widac miala racje,co za intuicja!!!

          A on pisze sms...zabronilam mu,ale on pisze...
          Kilka dni temu zrazil mnie,bo napisal-nie dla mnie te mitingi dla seksoholikow,wole DDA.Ci seks. to dopiero maja problemy itd.Pamietam jak i ja po pierwszych mitingach mowilam podobnie....dzis wiem,ze nie ma lepszych i gorszych alkoholikow.Wiem,ze on wypiera problem,racjonalizuje.Ale odpuszczam,jego broszka niech robi co chce.

          Chce sie ze mna spotkac-nie odpisuje mu na sms wogole.
          Jestem za slaba na spotkanie z nim,nie ufam sobie i swoim reakcja...

          Teraz w weekend mamy szkole (chodzimy zaocznie),a on nie ma teraz dojazdu i pyta czy moze przyjechac w piatek,zeby w sobote na 8 byc w szkole...Ja milcze.Nie dam sie wciagnac w gierki (sugestia z lektury),ale co...zaczyna sie myslenie,ze szkoda tej szkoly (rok za nami) i ze moze mu pozwolic...z drugiej strony dobrze wiem jak to sie moze skaczyc...i mam wyrzuty sumienia,ze on biedaczek nie moze do szkoly isc...

          No to sie rozpisalam wink
        • obiektyw6 Re: dojrzałość 22.09.11, 20:54
          Myslę,że lu_krecja skacze z kwiatka na kwiatek ale w chorobach. Wybiera co jej pasuje. Dobrze wszystkich i wsystko obwinia za to,że jest alkoholiczką. Zacznij tak naprawdę terapię alkoholową .Jeszcze nie jesteś dojrzała do tego by to zrozumieć ale dobrze Ci idzie obwinianie i użalanie się nad sobą. Jestem facetem,który ma wady i zalety ale sorki- nie chciałbym kobiety która obwinia mnie za wszystko i chciałaby mnie zmieniać i kontrolować. Lu_krecja ZACZNIJ OD SIEBIE.
          • lu_krecja Re: dojrzałość 08.10.11, 21:15
            Na dziś...lipa!
            Kręcę się w kółko...
            Nawet była próba jego powrotu...ale nie dałam rady.

            Po sms-owej wojnie nie mam już sił.
            I chce mi się pić,ale nie piję.

            Minęło 9 tygodni...
            A ja stoję w miejscu...nie mogę ruszyć...
            I wiem,że zycie z nim będzie piekłem,ale nie wyobrażam sobie życia bez...
            Dziś jest naprawdę zle...zabawa się kończy.Czas na decyzję-będę sama...uf...ale to ciężkie..
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka