Dodaj do ulubionych

Rugby Siedlce

08.12.05, 13:33
Wczoraj był dzień jak każdy inny pracowałem a wieczorem umówiłem się z kolegą
by sobie porozmawiać o tym i tamtym ale przytrafiła się na histroia która
należy opowiedzieć:
spotkalismy się w jednym z pubów siedleckich specjalnie nie pisze w jakm bo
sedes napisze ze to krypto pranie łba... w trakcie naszej rozmowy spożyliśmy
sporo alkoholu i za cholerę nie moge sobie przypomniec jak znaleźliśmy się
przy zakładach nowotky a tam na parkingu stało kilka samochodów chcieliśmy
koniecznie się przejechać z racji tego że zbyt wczesnie skończyłem edukacje
potrafię odpalyc bez klucza tylko malucha wybraliśmy sobie pojazd i tu właśnie
zaczynają się te dziwota odpaliłem silnik jak zwykle ale wcale go nie było
słychać a w maluchu powinno przeciez byc słychac no ale że bylismy po alkoholu
to pomyślałem że poprostu nie słyszę jechaliśmy jak jakaś luksusową bryką było
cichutko i płynnie bez szarpania wszyscy uzytkownicy małych fiatów wiedzą o
czym piszę następnie nie z tego ni z owego znalazłem się na miejscu pasażera
czyly prowadzi mój przyjacie daleko nie ujechaliśmy gdzies przed domanicami
zoabczyliśmy patrol policji który starał się nas zatrzymac do kontroli
niestety wtedy maluch odmówił posłuszeństwa wjechaliśmy głeboko w pole mijając
patrol policji, wysiedlismy z samochodu ja bez zastanowienia przeszedłem na
tył samochodu odbezpieczyłem wentyl i spuściłem powietrze z całego malucha
przez to stał się na tyle mały i lekki że mogłem go zabrać na plecy więc
troszeczke niezdarnie bo alkohol jeszcze działał uniosłem malucha założyłem
sobie na plecy i już chciałem iść do policjantów ale kolega jeszcze chciał mi
się tez na plecy zapakowac nie wiem do końca czy chciał wsiąść do malucha czy
poprostu tylko na moje plecy jednak szybkim i zdecydowanym ruchem ramienia
wybiłem Go z równowagi i jednoczesnie MU ten pomysł z głowy dochodząc do
patrolu szedłem z samochodem na plecach a kolega szedł ramie w ramie tuż przy
mnie minelismy policjantów jak gdyby nic dopiero kiedy się znaleźliśmy w
pewnej odległości od nich kolega obrócił głowe i krzykną "ale my tu jeszcze
wrócimy" dalej już nic ciekawego się nie wygażyło wracając pieszo do siedlec
co chwile mijali nas zawodnicy rugby w grupach chyba było to drużyny każda z
nich jechała na jednej wielkiej deskorolce a rezerwowi na takich małych
doczepionych do tej dużej. Po wszystkim poszedłem spać i się obudziłem dziś.
A oto zagadka :
Która grupa rugnistów jechała najprędzej?
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka