bambii
09.05.07, 16:23
takie tragedie wstrzasają i nie tylko dlatego że giną ludzie :
"Wojciech Makulski, mąż Danuty, po raz pierwszy o grabieżach usłyszał o 16,
pięć godzin po tragedii, od dziennikarki z radia, i zdziwiony zapytał żonę.
Tylko machnęła ręką: - Przecież ja byłam tam kilka minut po fakcie, a już
wtedy na miejscu było ZOMO i nikogo nie wpuszczali."
[..]
"Były milicjant, który w 1987 r. pracował w jednym z warszawskich
komisariatów, nie wierzy w całkowitą niewinność miejscowych, ale nie dałby
złamanego grosza za zomowców. - Mieli sprzątać, to sprzątali, a pieniądze
chowali po kieszeniach. Bo kto im udowodnił, że wiezione przez pasażerów
dolary nie spłonęły? A pensje były liche i trzeba było sobie budżet
podreperować - uważa."
miasta.gazeta.pl/warszawa/1,34862,4108086.html?as=2&ias=2&startsz=x
ot taka zwykła służba ....