Gość: E-sosnowiec
IP: *.chello.pl
30.11.08, 07:08
Media, niczym starożytni prorocy, wieszczą powrót... barki na Placu
Papieskim. Czyżby wielką łodzią prezydent Kazimierz Góski chciał
wypłynąć na szerokie polityczne wody? Cóż, jak na razie na
polsatowskim sprawozdaniu z kongresu Sojuszu Lewicy nasz sprawdzony
gospodarz się pojawił (na jakieś dwie sekundy) na telebimie, ale -
niestety - mieliśmy do czynienia jedynie z wizją, bez fonii. Nie
wiemy zatem (mnie na spotkania Sojuszu nikt nie zaprasza, ale może
ktoś z Czytelników był - w takim razie zachęcam do podzielenia się
wrażeniami na forum) jakież to złote myśli płynęły do działaczy ze
strony złotoustego oblicza naszego miejskiego włodarza.
Najwyraźniej jednak szału nie było, bo jako największy sukces SLD
prezentowano gospodarza... Rzeszowa (srebrnego medalistę z
ogólnopolskiego badania poziomu zadowolenia z władzy samorządowej,
jaki zafundowała nam tydzień temu „Gazeta" Michnika). Bo, cokolwiek
nie mówić by o wiarygodności sondaży, nie ma wątpliwości, że
Kazimierz z Sosnowca na własnym podwórku nie cieszy się takim
poważaniem i respektem ze strony mieszkańców, jak „Przeprezydent
Ferenc" na swoim. Ale nie ma się czemu dziwić - wystarczy się
przejechać do Rzeszowa, a każdy niedowiarek gołym okiem dostrzeże
(i to nawet w tak niekorzystnych okolicznościach przyrody, z jakimi
mamy do czynienia teraz) urodziwość i przyjazny charakter miejskich
przemian.
Jakby na przekór wszelkim przeciwnościom losu, nasz gospodarz dąży
jednak do uświęcenia sosnowieckiej ziemi widomym (z kosmosu???)
znakiem przynależności do papieskiego dziedzictwa. A może prezydent
chce pokazać, że jak już coś powie to jednak powie i tym samym
zamknąć usta wszystkim krytykantom, którzy twierdzą, że Górski
mnóstwo spraw zaczyna, ale żadnej nie kończy. No i skończy. Jak się
uprze, to doprowadzi do realizacji szalonego planu zafundowania
sosnowiczanom wielkiej łódki na proletariackim osiedlu
mieszkaniowym.
Nie można jednak nie oddać sprawiedliwości nowej odsłonie pomysłu
zagospodarowania Placu Papieskiego - te wszystkie boiska, skate
parki, oczka wodne, ławeczki, kawiarenki przydadzą się na pewno i
idę o zakład, że żaden rozsądnie myślący zagórzanin nie będzie
protestował przeciwko takim budowom. Bo ludzie też chcą mieć coś z
życia. Nie jedynie wielkie łódki za oknem, ale i realną rozrywkę i
rekreację dla siebie i swoich dzieci. Na takie inwestycje warto
wydawać miliony, bo cel szczytny i korzystających większe grono.
Choć zazwyczaj krytyki strategicznych pomysłów unikam, gdy
wykorzystuje się nie moje podatki (które do sosnowieckiej kasy nie
trafiają), to w przypadku barki na stoicki spokój głęboki oddech
uspokajający zdobyć się nie mogę. W obliczu powrotu tak
absurdalnego pomysłu, który w rankingu idiotyzmów roku miałby
szanse znaleźć się na pudle, nie da się zachować spokoju i patrzeć
jedynie, jak marnowane są miliony złotych na wystawianie sobie
pomnika. Bo barka nie dla papieża jest budowana (w końcu cały plac
i pomnik ma już jego imię i wizerunek, to jest wystarczające
upamiętnienie Ojca Świętego) - ale dla pokazania wszystkim
przeciwnikom, kto tu rządzi.
Jeśli bowiem ktoś chce sobie wystawić monument jako namacalny
polityczny kapitał, to może ten chytry plan realizować za składki
klubowe, albo z własnej kasy. Wyciąganie ręki po pieniądze z
podatków oraz z kościelnego skarbca i wygłaszanie przy tym tyrad
cheścijańsko-patriotycznych z imieniem Jana Pawła na ustach jest w
pewnych wykonaniach nie do przełknięcia dla poddanych. A nie chcemy
chyba, by lud prosty dostał zbiorowych mdłości, bo wtedy MZUiM
będzie miał więcej sprzątania, niż po weekendowych śnieżnych
zamieciach.
Ilona Pawłowska