Dodaj do ulubionych

W obronie Piechniczka

IP: *.pool.ukrtel.net 01.10.09, 12:17
"pracowali z kadrą po Piechniczku wszyscy najlepsi, z Łazarskim i Strejlauem
na czele" to chyba jakis żart? poza tym to co zrobił z Szarmachem w półfinale
MŚ w Hiszpanii dyskredytuje go i faktycznie skłania ku refleksji, że raczej
niestety nie zdobyliśmy złota, niz radości z trzeciego miejsca.
Obserwuj wątek
    • Gość: noico W obronie Piechniczka IP: 78.16.180.* 05.10.09, 14:04
      OK - Piechniczek by w latach 80. Gdyby poszedl na emeryture i pisal
      wspomnienia to by go kazdy cenil wg zaslug z tamtych lat. Ale jak
      dalej rzadzi w PZPN (i bierze kase) to naturalnie musi byc oceniany
      z sukcesy ze swojej biezacej dzialnosci a tych sukcesow chyba juz
      niestety nie ma.
      Dobrze wiemy ze nie kazdy dobry pilkarz automatycznie bedzie dobrym
      trenerem a nie kazdy dobry trener automatycznie bedzie dobrym
      dzialaczem etc. Jako dzialacz Piechniczek chyba wielu sukcesow do
      pokaznia nie ma. Jako trenerowi nalezy mu sie chwala za co zdobyl w
      latach swojej dzialnosci ale obiektywnie musi sie tez przyznac do
      brakow sucesow jako dialacz PZPNu - byc moze siedzac na laurach byc
      moze dolozyl swoja cegielke w PZPNie ale do upadku polskiej pilki.
      Niestey dzisiejsza pilka to biznes i kazdy biznes ktory sie nie
      rozwija zostaje w tyle. Polska pilka przestala sie rozwijac juz
      dawno i Piechniczek ma w tym swoj udzial jako dzialacz PZPNu ktory
      kieruje/czuwa nad rozwojem pilki. Niestety porownujac z zachodem
      widac brak brak podejscia do pilki jako biznesu, miejsca pracy.
      Niemal wszyscy dzisiejsi dzialacze, trenerzy, zawodnicy wywadza sie
      ze szkolek amatorkich i dalej zachowuja sie po amatorsku ale jesli
      chodzi o kase to chieliby kase wyplacana profesjanalistom.
    • piotr7777 Re: W obronie Piechniczka 05.10.09, 22:03
      > "pracowali z kadrą po Piechniczku wszyscy najlepsi, z Łazarskim i
      Strejlauem
      > na czele" to chyba jakis żart? poza tym to co zrobił z Szarmachem
      w półfinale
      > MŚ w Hiszpanii dyskredytuje go i faktycznie skłania ku refleksji,
      że raczej
      > niestety nie zdobyliśmy złota, niz radości z trzeciego miejsca.

      Naprawdę wierzysz, że polska reprezentacja kiedykolwiek miała szansę
      na MŚ. W tej imprezie w całej historii wygrało tylko siedem
      reprezentacji, z czego dwie (Anglia i Francja) potrafiły tylko u
      siebie, jedna (Urugwaj) już dawno wypadła z czołówki. Więc poza
      wielką czwórką - Brazylia, Argentyna, Niemcy, Włochy - nikt nie ma
      tu tak naprawdę szans na złoto. To po pierwsze.
      Po drugie - z Włochami wtedy nikt nie był w stanie wygrać - Paolo
      Rossi miał chwilową eksplozję talentu strzeleckiego a napastników
      bezwzględnie wyłączał z gry Claudio Gentile.
      Po trzecie- gol Szarmacha w meczu z rezerwowym składem Francji
      (zresztą Szarmach na co dzień grał w lidze francuskiej, więc znał
      tych piłkarzy) o niczym nie świadczył.
      Po czwarte - wynik polskiej reprezentacji w Hiszpanii był znacznie
      powyżej jej możliwości, zwróćcie uwagę, że sespół Piechniczka
      strzelił 11 goli, ale tylko w trzech (na siedem meczów) a w czterech
      nasi piłkarze byli całkowicie nieskuteczni, więc prawdziwym atutem
      był blok defensywny (Młynarczyk - Majewski, Żmuda, Janas, Dziuba).
      W istocie więc Polacy nie mogli wygrać ani z Włochami ani z Niemcami
      ani z Francją (gdyby ta grała pierwszym składem). Byli w tym
      towarzystwie ubogim krewniakiem i odnieśli olbrzy,i sukces.
      Nawiasem mówiąc Gmoch w Argentynie też nie mógł wygrać i jego błędy
      selekcyjne mają znaczenie tylko symboliczne.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka