Dodaj do ulubionych

Z czego tu się cieszyć?

IP: 212.244.77.* 05.06.02, 10:34
Gdy patrzę na współplemieńców łkających ze szczęścia na widok A. Małysza,
lub sugerujących przegranym w Koreii piłkarzom popełnienie sepukku, czuję się
potężnie zdziwiony.
Lubię sport i jestem zwolennikiem sportowego trybu życia. Ale uprawianie sportu
poprzez żłopanie przed telewizorem piwa w stroju lodowym, czy ekscytacja
na poziomie propagowanym przez media zupełnie do mnie nie trafia.
Byłbym w stanie doskonale zrozumieć zbiorowe stany entuzjazmu z powodu:
- wykupienia przez polskie konsorcja sto piędziesiątego i pół światowego giganta technologicznego,
- zaoferowania na rynku międzynarodowym nowej super doskonałej, niezawodnej broni,
- zbiorowego najechania Polski przez Japończyków łkających o udostępnienie im choć jednego z najnowszych
osiągnięć polskiej myśli informatycznej czy technicznej,
- inwazji na Polskę stad ogólnoświatowych turystów wyjących ze szczęścia w zderzeniu z naszą kulturą,
kuchnią, modą, cudownie czystą i buchającą zewsząd przyrodą, itd,
- wzorcowego opanowania (bez strat własnych) sytuacji w Erytreii przez nasze oddziały desantowe,
- itp, itd,
a żeby nie szukać esktremów, to choćby tylko z powodu:
- braku korupcji, nepotyzmu i prywaty,
- surowego i skutecznego prawa (czyli bezpiecznego państwa),
- doskonałej służby zdrowia,
- rewelacyjnych szkół,
- zatrudnienia na poziomie wymagającym importu siły roboczej,
- maści na leppery i maciarewicze
itp. itd.
A co mamy to każdy koń widzi, a jeśli nie koń tylko ślepy kopalniany wałach, to chociaż czuje.
Już Rzymianie wiedzieli, że lud pragnie "panem et circenes". Nie bez powodu mądrzy rzymianie
na pierwszym miejscu postawili chleb, a igrzyska na drugim. Ja też opowiadam się przede wszystkim
za chlebem, a "igrzyska" zostawiam sobie na później, gdy już wszyscy będziemy syci.
Zresztą jakie to igrzyska, dokopała nam drużyna "bankrutów". Z czego tu się cieszyć?


Obserwuj wątek

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka