Dodaj do ulubionych

Debata "Kibole kontra kibice". Stec odpowiada "...

06.11.07, 19:47
Oj nie postarałeś się Rafał, kieeeeeeeeeeeepsko.
nawet nie chce mi się rozwijać tej myśli, ale śledzę ten spór od początku, czytałem Twoje felietony, czytałem pod nimi komentarze, czytałem kontrartykuł Karola i w moim odczuciu (a uważam się za człowieka trzeźwo myślącego) przegrywasz sromotnie.
Bo nie dość, że piszesz wyjątkowo stronniczo, to jeszcze spuściłeś z tonu w przeciągu paru felietonów tylko pokazując (moim zdaniem), że przyznajesz się do własnych błędów.

Wróć do pisania o piłce.

ps: a ten artykuł jest fatalnie zredagowany.

-----------
wirone.info
Obserwuj wątek
    • Gość: antek Brawo Stec IP: *.acn.waw.pl 06.11.07, 19:51
      Bandyci won ze stadionow
      • laku82 A kiedy Redaktor Stec przeprosi Wisłę Kraków ? 06.11.07, 20:20
        A kiedy Redaktor Stec przeprosi Wisłę Kraków i jej kibiców ?

        Oświadczenie SKWK:
        www.wislakrakow.com/www/showarticle.php?articleid=16270
        Oświadczenie Wisły Kraków SSA:
        wisla.krakow.pl/art.php?id=&news_id=2946
        Moje polemiki (udowadniam że list "fajnej laski" o meczu Wisła - Legia to zwykły
        paszkwil i że nie mogła go napisać osoba która była na stadionie(liczne błędy
        merytoryczne). Ten tendencyjny tekst jest bowiem zwykłym obsmarowaniem Wisły
        Kraków i jej kibiców dla poparcia tezy Redaktora Steca o rzekomym kibolostwie
        panującym w całej Polsce.
        rafalstec.blox.pl/2007/11/Kibice-mam-prosbe-niejedna.html
        • Gość: Tak trzymać a dlaczego ma przepraszać?! IP: *.gprs.plus.pl 07.11.07, 10:25
          A kiedy Redaktor Stec przeprosi Wisłę Kraków i jej kibiców ?
          A dlaczego miałby przepraszać?? napisał cos niewłaściwego?? czy może Wam w
          dupach się po przewracało i myslicie że jesteście nietyklni! A odpowiedź Wisły
          Kraków to kompromitacja

          "Ten tendencyjny tekst jest bowiem zwykłym obsmarowaniem Wisły
          Kraków i jej kibiców dla poparcia tezy Redaktora Steca o rzekomym kibolostwie
          panującym w całej Polsce."

          o RZEKOMYM KIBICOLSTWIE - to juz jest kpina. gawiedź kibicowska w Polsce to
          niestety dno, brak kultury brak szacunku dla przeciwnika. A wiadomo jak się nie
          ma szacunku dla innych to się nie ma szcunku do samego siebie.
          Mimo wszystko pozdrawiam

          • laku82 Re: a dlaczego ma przepraszać?! 07.11.07, 11:45
            Dlaczego ma przepraszać? Bo nazwał (ustami tej niby "fajnej laski") kibiców
            Wisły Kraków "dnem,kanałem, szambem" Taki obraźliwy post w ogóle powinien zostać
            usunięty, a oni go opublikowali! Rozumiem - krytyka. Ale krytyka musi mieć swój
            poziom.
            Dodatkowo sugeruje się tam różne kłamliwe informacje min o tym że mecz został
            przerwany po obrzuceniu "racami i innym g****m" płyty boiska.
            Tym czasem na meczu nie było w ogóle rac! Czemu ktoś z GW dopuszcza tekst z
            forum który zawiera rażące pomówienia! Przecież to jest pomówienie o zachowanie
            chuligańskie (te race).
            Zobacz zdjęcia, filmy z meczu. Zobacz protokół obserwatora PZPN. Prześledź
            relacje z tego meczu, jakie napisali dziennikarze. Czemu nikt nie widział
            uchybień? I o jakim Ty kibolostwie piszesz? Czy kogoś pobito? Czy coś
            zdemolowano. Obejrzyj zdjęcia z meczu (podaje linki) i znajdź mi tam te rażące
            zachowania.

            Zrozum że jesteś teraz jak taka "moherowa babcia" krzyczysz na kibiców bo tak
            Cię ukierował "Sportowy Rydzyk", czyli Redaktor Stec.
            Kibice mają złą reputacje na którą sobie zasłużyli w latach 90. Ale teraz mamy
            2007 i wiele się zmieniło na lepsze!
            Zresztą co ja Ci będę udowadniał , że nie jestem wielbłądem. Ja też jestem
            kibolem? Mimo że przez cały okres studiów miałem stypendium naukowe, a teraz tak
            samo sobie świetnie radzę? Czy jestem "dnem i szambem"? Zastanów się kolego, bo
            moim jedynym grzechem jest to że chodzę na Wisłę i jej kibicuje.
            • Gość: Jachu Re: a dlaczego ma przepraszać?! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.11.07, 13:49
              > Ale teraz mamy 2007 i wiele się zmieniło na lepsze!

              Powiedz to rodzinie chlopaka zadzganego w Kielcach.

              Czy Ty slepy jestes? Cala ta krucjata jest przeciwko takim idiotom z
              nozami, debilom rzucajacym przedmioty (w tym race) na boisko,
              kretynom ktorzy procz "xxx to stara k..." nie krzykna nic podczas
              meczu , zeby pomoc swojej druzynie. Nie dostrzegasz tego? Jestes
              jednym z tych, o ktorych wlasnie napisalem?
              • laku82 Re: a dlaczego ma przepraszać?! 07.11.07, 15:49
                Tylko powiedz mi w którym meczy Wisły Kraków ktokolwiek rzucił racą na boisko ?
                Podpowiem Ci, że w ciągu ostatnich 10 lat nie pamiętam takiej sytuacji.
                Czy Ty umiesz czytać? Ja tylko protestuje przeciwko oczernianiu Wisły.

                Podajesz przykład chłopaka z Kielc. Ale co ja mam z nim wspólnego? chyba tylko
                tyle że obaj kibicowaliśmy Wiśle Kraków i że pochodzimy z Krakowa. Jak jakiś
                lekarz, czy policjant kogoś zabije to nikt nie robi z tego afery, że wszyscy
                lekarze to mordercy.
                Ten koleś który zabił był najwyraźniej porąbany, bo ja też nie rozumiem, jak
                można kogokolwiek zabić(obojętnie za co). Ale Ty oczywiście wolisz wrzucać
                wszystkich do jednego worka i nazywać 20000 kibiców Wisły nożownikami.
                Dla Ciebie uprzedzenia są najwyraźniej ważniejsze.
                Zrozum że GW nie chce nic zmienić - chce jątrzyć i obrażać. Dlatego powinna
                przeprosić - za rzucanie obelg na ludzie, którzy w większości są normalni. Czy
                nie mam racji?
                • bnowy Re: a dlaczego ma przepraszać?! 08.11.07, 10:46
                  trochu nie masz racji.
                  gościowi powyżej nie chodzi o Ciebie i 19 000 podobnych kibiców Wisły, ale o
                  tych kilkudziesięciu, którzy pojechali do Kielc "na łowy"....
                  i o tych kilkunastu, co gdyby dać im race do ręki to by rzucili na boisko..
                  i o tych kilku co rzucają przedmioty na boisko (w meczu z Lechem z sektora B
                  leciały monety w stronę Dolhy a dolatywały do... pierwszego rzędu - byłem,
                  widziałem).
                  powinieneś się oddzielić od tych kretynów, bo sam wrzucasz do jednego worka
                  kibiców Tobie podobnych z bandytami. ot co!
                  pozdrawiam
        • Gość: cixem Re: A kiedy Redaktor Stec przeprosi Wisłę Kraków IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.11.07, 14:16
          21.09.2007r. "kibic" Wisły Kraków zasztyletował w Kielcach 20-to letniego kibica
          Korony.
          Czy w tym przypadku władze Krakowskiej drużyny też zaprotestują przed
          obsmarowywaniem tego klubu??
          A może pan Heller by tak raz się w tej sprawie wypowiedział i chociażby wyraził
          żal za to, że bandyta z barwach jego klubu został mordercą!!

          Bandyci ukrywający się za szalem i barwami klubowymi są też w każdym mieście,
          każdy klub grający w lidze nie ma tylko kulturalnych kibiców, ale też bandytów.

          W Łodzi co derby to zadyma, na Śląsku to samo.

          Władze Legii wreszcie wzięły się za bandytów, wcześniej byli oni tylko głaskani
          i rozgrzeszani, tak jak wtedy, gdy "świętując" poprzednie mistrzostwo
          zdemolowali starówkę, tramwaje,autobusy i pociągi którymi "kibice" wracali do
          swoich domów.
          Wisła nic nie zrobiła, kiedy jej "kibice" pobili piłkarzy Arki, a nałożone kary
          jeszcze oprotestowali jako zbyt surowe.
          Cracovia też nie potrafi zapanować nad bandytami, nieraz na torze jest więcej
          "kibiców" niż ochrony.
          Pamiętam też jak jakieś 15 lat temu w Poznaniu po meczu "kibice" odjechali spod
          stadionu "pożyczonym" od psiarni radiowozem.
          Czas najwyższy wyrwać ten chwast, bo dojdzie do tego, że bandycie będą rządzić
          nie tylko na trybunach ale też klubową kasą.
      • Gość: Bandzior z ŻyLety Re: Brawo Stec IP: *.chello.pl 06.11.07, 20:58
        Poprawcie mnie, ale czy ta przepiękna fotka w nagłówku to nie jest przypadkiem
        ta przesiąknięta narkotykami i bandytami zdegenerowana ŻY(L)ETA?
        • Gość: antek Re: Brawo Stec IP: *.acn.waw.pl 06.11.07, 21:52
          Starowka tez jest ladna i cała
          ale czasem,zwlaszcza po najezdzie bandytow z Legii zmienia swoj
          wyglad
          • Gość: radik Tekst sponsorowany IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.11.07, 22:04
            A dowodzi tego poniższy fragment:

            "Kibicowski zapiewajło dostał szlaban, bo organizowane przez niego
            oprawy były wykorzystywane dla przemycania na trybuny zabronionych
            rac (schowanych w drzewcach flag oraz systemie nagłośnienia). Sam
            też został ukarany przez sąd za odpalenie racy grzywną, a obecnie
            trwa kolejny proces, bowiem policja się odwołała i żąda nałożenia
            nań zakazu uczestniczenia w imprezach masowych."

            Stec sam by wpadł na coś takiego???

            Ciekawe, że w decyzji KP Legia nie ma mowy o niczym takim :)
            "Ukarany" - 30h robót społecznych ze względu na niską społeczną
            szkodliwość czynu. Już odpracowane.

            PS JAK MOŻNA PRZEMYCIĆ NA OBIEKT RACE - W CZYMŚ, CO ANI NA MOMENT
            NIE OPUSZCZA STADIONU????
            Kiepską historyjkę ci Stefan wymyślił.
            • Gość: Kibo(L) Re: Tekst sponsorowany IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.11.07, 22:47
              > PS JAK MOŻNA PRZEMYCIĆ NA OBIEKT RACE - W CZYMŚ, CO ANI NA MOMENT
              > NIE OPUSZCZA STADIONU????
              Alez bardzo prosto.
              Przyklad pierwszy: dajemy w lape (na flaszke starczy) gosciowi instalujacemu
              toi-toie. Ten niesprawdzany przez ochrone moze wniesc race NA OBIEKT. Teraz
              wystarczy przeniesc je na Zylete. Jak? w drzewcach flag itp.
              Przyklad drugi: bierzemy gosci od cateringu dla vipow...
              Przyklad trzeci: bierzemy kogokolwiek, kto nie jest sprawdzany szczegolowo przez
              ochrone na krytej. Niech on wniesie race, a pozniej poda je komu innemu.
              • Gość: radik Re: Tekst sponsorowany IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.11.07, 07:46
                Gość portalu: Kibo(L) napisał(a):

                > > PS JAK MOŻNA PRZEMYCIĆ NA OBIEKT RACE - W CZYMŚ, CO ANI NA MOMENT
                > > NIE OPUSZCZA STADIONU????
                > Alez bardzo prosto.
                > Przyklad pierwszy: dajemy w lape (na flaszke starczy) gosciowi
                instalujacemu
                > toi-toie. Ten niesprawdzany przez ochrone moze wniesc race NA
                OBIEKT. Teraz
                > wystarczy przeniesc je na Zylete. Jak? w drzewcach flag itp.
                > Przyklad drugi: bierzemy gosci od cateringu dla vipow...
                > Przyklad trzeci: bierzemy kogokolwiek, kto nie jest sprawdzany
                szczegolowo prze
                > z
                > ochrone na krytej. Niech on wniesie race, a pozniej poda je komu
                innemu.

                Słabe odpowiedzi. Odpowiedzi 2 i 3 dotyczą krytej, a tam rac nie ma.
                Odpowiedź 1 też ma słabe punkty - gość od toi toiów nie ma wstępu do
                magazynku z oprawą. A by wnieść race na trybunę nie potrzeba wcale
                drzewców od flag
                • kraq stec sie szmaci i co to w ogole za jakas agitka? 07.11.07, 09:59
                  argumenty tego pana do mnie nie przemawiają. troche szacunku dla
                  ludzi, ktorzy swoją pasję, czas wolny a i pieniądze poświęcają dla
                  dobra klubu. wrzucanie ich do jednego wora z jakimis jednostkowymi
                  bandytami jest nadużyciem. podobnie jak twierdzenie, że ci
                  fantastyczni kibice są tak samo ważni dla klubu jak piknik, co
                  bedzie wpieprzał pop-corn na meczu i to jak w ogóle na nim będzie
                  (czyli atrakcyjny przeciwnik, ladna pogoda, druzyna wygrywa, itd.).
                  atmosfere na meczu tworzą wszyscy kibice ale kreuje ją najczęściej
                  grupa zapaleńców (i to raczej nie są sfrustrowani dresiarze).
                • Gość: Kibo(L) Ja ci mam mowic jak wnosicie race? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.11.07, 12:16
                  Czytaj ze zrozumieniem. Masz racje, ze odpowiedzi 2 i 3 dotycza krytej. Ale
                  dalszy ciag nalezy do ultrasow, ktorzy musza przeniesc race z krytej na Zylete.
                  W ten sposob, o ktorym pisze Stec.
      • Gość: mumia Stec to prostytutka polskiej publicystyki !!!! IP: *.aster.pl 06.11.07, 22:51
        bandyci won , ale Nieznani Sprawcy nie sa bandytami ani nawet
        członkami stowarzyszenia, wiec wrzucanie ich do jednego worka jest
        zwykłym debilizmem !!!
        nie jestem kibicem Legii i nigdy nie bede , ale to co robi ta nedza
        publicystyczna - Stec zasługuje na szubienice !!!!

        nie masz pojecia o czym piszesz a to podstawowy bład !!!

      • mysz_komputerowa Do Steca - dlaczego nie zamieszczasz racji drugiej 08.11.07, 09:49
        Gość portalu: antek napisał(a):
        > Bandyci won ze stadionow
        Apropo Twoich bandytów, przeczytaj jeśli umiesz czytać jeden z komentarzy,
        którego oczywiście Stec pomija bo nie pasuje do jego wizji...

        Witam

        Jestem kibicem Arki Gdynia. Jestem też dziennikarzem portalu 90minut.pl i
        studentem filologii polskiej na Uniwersytecie Gdańskim, ale przede wszystkim
        jestem kibicem Arki Gdynia. Do napisania tych kilku słów skłoniły mnie teksty,
        które ostatnio ukazywały się w Gazecie Wyborczej - teksty Pana autorstwa.

        Zaczynałem moją przygodę z Arką w wieku 16 lat na II lidze. Jestem swoistym
        kibicem sukcesu. To awans na drugi front zdopingował mnie do wizyty na
        stadionie. Wcześniej byłem fanem Bayernu Monachium. Przeżywałem jego porażkę z
        Manchesterem United w ostatnich minutach dogrywki. Cieszyłem się z triumfu nad
        Valencią. Podziwiałem Baslera, Matheusa, Efenberga. Od wizyty na polskim
        stadionie odstręczała mnie atmosfera, która tam panowała. Taka jaką ją kreowały
        media – taka jakiej ja się spodziewałem. Rodzice znali mnie i wiedzieli, że i
        tak pójdę, więc z sercem na ramieniu puścili mnie na mecz Pucharu Ligi przeciwko
        Jagiellonii Białystok. Czego się spodziewałem? Kamieni latających nad głowami,
        burd z użyciem niebezpiecznych narzędzi – tak to przecież wyglądało w telewizji.

        Kupiłem bilet ulgowy zupełnie nieświadomy, że oznacza to, iż będę musiał
        siedzieć za bramką – w sektorze najbardziej fanatycznych kibiców – lub według
        Pana nomenklatury „kiboli”. Co się wydarzyło... absolutnie nic. Kibice
        pośpiewali, pokrzyczeli i ku mojemu zaskoczeniu po meczu spokojnie rozeszli się
        do domów.

        Od tego dnia minęło ponad sześć lat. Ja połączyłem pasję, która mnie pochłonęła
        z życiem zawodowym i zostałem dziennikarzem jednego z najbardziej poczytnych
        portali piłkarskich w polskim internecie. Namówiłem na wyjazdy na mecze wielu
        znajomych, przekonując, że to o czym mówi się w mediach to bzdury, że co tydzień
        w Polsce odbywa się kilkadziesiąt dobrych spotkań na których panuje doskonała
        atmosfera, a burdy są niechlubnym wyjątkiem. Co zaskakujące mimo upadku
        piłkarskiego polskiej ligi, trybuny zaczęły się zapełniać. Coś ludzi zaczęło
        przyciągać na stadion. W ciągu ostatnich czterech lat opuściłem jeden mecz Arki
        u siebie. Byłem na ponad 40 meczach wyjazdowych – na Wiśle w Krakowie, na Legii
        w Warszawie, na Lechii w Gdańsku czy na Górniku w Zabrzu – zawsze na sektorze
        gości. Na meczach u siebie siadam zawsze za bramką – na trybunie
        najzagorzalszych kibiców, gdzie zawsze jest kapitalna atmosfera, głośny doping,
        gdzie ludzie nie tylko oglądają mecz, jest on dla nich raczej pretekstem do
        zabawy. Mógłbym siedzieć za darmo na trybunie VIP, gdyż mam akredytację prasową,
        ale gapienie się na naszych grajków to nie dla mnie.

        Siadam więc w sektorze, który według Pana tekstów zajmują kibole – menele,
        przestępcy, gangsterzy, którzy terroryzują resztę stadionu, handlarze narkotyków
        – a wśród nich ja ze znajomymi. Student filologii polskiej – przyszły nauczyciel
        – wraz ze mną moi znajomi z roku. Kumple z podwórka obecnie uczący się w
        Politechnice Gdańskiej, młody pracownik banku Nordea, pofesor uniwersytecki,
        którego naciągnęliśmy na mecz. Wszyscy się dobrze bawią. Jakby Pan nas określił?
        To nas chce się Pan pozbyć ze stadionu.

        Pyta się Pan jaki model kibicowania jest najlepszy. Czytałem wszystkie Pana
        teksty dotyczącę problemu kibiców, opinie pod nimi i odpowiadam. Najlepszy jest
        taki model jak na Arce, bo to dla niego chodzę na stadion.. Najlepszy jest taki
        model jak jest na Polonii Warszawa, bo jest niepowtarzalny. Najlepszy jest ten
        wyznawany przez fanów Legii, bo to oni go tworzą. Najlepszy jest w Gdańsku, bo
        fani Lechii nie wyobrażają sobie innego. One wszystkie są najlepsze. Pan chcę
        rozmawiać z kibicami na temat modelu kibicowania? A nie uważa Pan, że oni sami
        wiedzą co jest dla nich dobre. To dzięki fanatycznym kibicom, którzy
        przemierzają całą Polskę, by zobaczyć ukochaną drużynę, ta gra ma sens. Był Pan
        kiedyś 24 godziny w drodze, żeby zobaczyć mecz, który trwa 90 minut? Ja byłem. I
        Pan chcę ze mną dyskutować o „modelu kibicowania”.
        Zaskoczę Pana, ale ja nie chodzę na stadion „fetować Kaki”. Chodzę „fetować”
        Grześka Nicińskiego, bo to on broni barw mojego ukochanego klubu, któremu tyle
        serca, czasu, zapału i pieniędzy poświęciłem. Jak przestadnie to i ja przestanę,
        bo dla mnie liczy się Arka. Mnie nie interesuje poziom. Ja już wybrałem swój
        klub. Może uzna mnie Pan za fantyka, wariata. Ale nad Arka jeszcze niedawno
        wisiało widmo B-klasy... i co z tego. Ten przysłowiowy „Kaka” co go tak fetuję
        odejdzie, a ja zostanę. Pozostaną nieliczni, fanatyczni kibice dla których klub
        to coś więcej niż 90 minut raz na dwa tygodnie. Z nimi chcę Pan dyskutować o
        ustaleniu „modelu kibicowania” „Oglądacze” znikną.

        Jestem zdania, że na stadionie jest miejsce dla każdego. My mamy swoje pod
        zegarem. Oni swoje na trybunie krytej. Czasem coś pokrzyczą, przyłączą się do
        dopingu – to jest ich „model kibicowania” i mają do niego prawo. Obydwie grupy
        zostawiają pieniądze w klubowej kasie, ale nie wiem czy Pan „oglądacz” jak
        mniemam (absolutnie bez złośliwości) zdaje sobie z tego sprawę, że są ludzie...
        którzy się piłką nie interesują. Zidana, Beckhama, Żurawskiego znają tylko z
        migawek, ewentualnie spotkań reprezentacji, które obejrzeli przed telewizorem. O
        Kowalskim, Moskalewiczu czy Weinarze nigdy nie słyszeli. Przyszli na stadion...
        i nadal piłka nożna jest gdzieś obok nich, ale bywają na Olimpijskiej, bo
        zaczarowała ich atmosfera tego miejsca. Właśnie to co robią ci „kibole” z młyna
        – jak potrafią się bawić, jak dopingują, jak tworzą własne widowisko obok tego
        co dzieje się na boisku.

        Akurat tak się złożyło, że trzy dni temu odbył się w Gdyni mecz derbowy z
        Lechią. I na ten „najgroszy” mecz do „najgroszego” sektora przyszło ze mną kilka
        osób po raz pierwszy. Między innymi „delikatne” dziewczyny (których tak Panu
        brakuje na stadionie) z filologii polskiej. Były zachwycone tym co zobaczyły.
        Nie grą piłkarzy, która jest na mizernym poziomie, ale widowiskiem, które
        stworzyli kibice. Ja się oczywiście zgadzam w 100%, że mecz jest niezbędny. Że
        to on wyzwala te emocje – powoduje, że chce się krzyczeć, że chce się tworzyć
        oprawy. Najważniejszym momentem spotkania była oczywiście bramka Grzegorza
        Nicińskiego. Po niej trybuny oszalały – nastąpiła trudna do opisania euforia.
        Ale przez pozostałe 80 minut, gdy z boiska często wiało nudą fani spod zegara
        doskonale się bawili razem dopingując, śpiewając, tworząc oprawę. I to nie ta
        jedna bramka sprawiło, że te osoby, które były pierwszy raz, już teraz pytają
        kiedy następny mecz, choć nadal nie wiedzą kto to Niciński, Nawrocik czy Karwan.
        One chcą znów to poczuć, a mecz obejrzeć można w telewizji.

        Właśnie z powodu takich tekstów ja te Pańskie, miałem trudności z przekonaniem
        wielu do wizyty na Olimpijskiej. Oni myślą tak jak ja na początku, że kibicę
        chodzą na mecze tylko się bić, a z boiska wieję nudą. Nie jest łatwo się
        przełamać i przekonać jak wspaniały „model kibicowania” stworzono w Gdyni.
        Stworzyli go ci kibice spod zegara, ci fanatycy. Ja naprawdę doceniam „pikników”
        (nie uważam tego określenia za obraźliwe). Za kilka lat byćmoże sam do nich
        dołączę i przyjdę z synem obejrzeć mecz. Na razie chcę go przeżywać na swój
        sposób, a sposób z Olimpijskiej doskonale mi odpowiada.

        Pisze Pan, że teksty tworzy w trosce o „odchwaszczenie stadionów z barbażyństwa
        i kilmatów na poły kryminalnych” jakby miał Pan jakąś misję. Kluby tego nie
        chcą, nie chcą takiego PR. Wątki kryminalne są na stadionach rzadkością – kibice
        (przepraszam „kibole”) stanowią przekró
    • Gość: marcy Przecież ten list Nowakowskiego jest kuriozalny. IP: 193.192.62.* 06.11.07, 19:51
      Albo udaje głupiego, albo nie rozumie problemu.
      Zdecydowanie można było sobie odpuścić polemikę z listem, przecież tam nie ma nic sensownego, chłopak walczy z wyimaginowanymi wrogami i niestawianymi zarzutami.
      • Gość: Rafa(L)2 Re: Przecież ten list Nowakowskiego jest kuriozal IP: *.eranet.pl 06.11.07, 21:45
        Może jest, a może i nie jest głupi... ale zadaje się z takimi, od
        których niczego się nie nauczy, ani nie zmądrzeje. Nie mam nic
        przeciwko zburzeniu Żylety, skoro nie potrafią zrobić porządku z
        handlarzami podróbkami i bandytami...
    • Gość: byk Dopiero jak Boruc bedzie ''kierownikiem'na zylecie IP: *.c28.msk.pl 06.11.07, 19:54
      mając do pomocy Blonskiego czy Koltonia wtedy zapanuje tam kultura.
    • dialog zbiurzyć i zaorać Legię. 06.11.07, 19:58
      Będzie spokój. Nie będzie wiecej wstydu w Wiedniu , Wilnie .
      • laku82 Polemika z "fajną laską" 06.11.07, 20:34
        Polemika z "fajną laską" czyli jak naprawdę wygląda mecz Wisły Kraków:

        1) "przechodzę obok grupek "kibiców", którzy najprawdopodobniej na trzeźwo nie
        są w stanie "kibicować"" - jasne zdarzają się kibice pijani, nawet bardzo -
        stanowią oni jednak tylko niewielki procent wszystkich kibiców. Co więcej te
        nawalone osoby nie są w stanie kibicować (bo do tego trzeba kondycji)więc
        najczęściej siedzą cicho - gapiąc się tępo na boisko. Zresztą prowadzący doping
        proszą o nie spożywanie alkoholu przed meczem, by móc aktywniej dopingować. Co
        więcej osoby jeżdżące na "wyjazdy" zapewne wiedzą, ze pijanych osób policja nie
        wpuszcza na stadion(tam jest bezwzględnie przestrzegane prawo o imprezach
        masowych). W czerwcu byłem na koncercie Pearl Jam na Stadionie Śląskim.40000
        widzów. Poza trybunami i płytą boiska można było nabyć piwo(sponsora
        tytularnego) więc ludzie masowo grzmocili po 5-10 piw. Jakoś to nikomu nie
        przeszkadza(bo zresztą jest to każdego indywidualna sprawa). Pewnie nie wszyscy
        wiedzą że w obrębie stadionu Wisły nie można kupić żadnego napoju alkoholowego.

        2)"A policja później się dziwi, że rozróba, że awantura, że chuligani?" - Na
        meczu Wisły - od czasów wtargnięcia na płytę boiska podczas meczu z Arką - nie
        odbyła się ani jedna awantura. Nie liczę tej z ostatnich Derbów na Reymonta -
        jako że to kibice Cracovii zaczęli wyrywać krzesełka i bić się z Policją. Co
        warte pochwały - kibice Wisły nie dali się sprowokować, nikt nie zaatakował
        porządkowych, a cały stadion krzyczał : "Hołota ! Hołota !" w kierunku fanów
        Cracovii. W ogóle od czasów przejęcia Wisły przez Telefonike w roku 1998 na
        stadionie Wisły (z tego co pamiętam, jak nie to niech mnie ktoś poprawi) był
        tylko jeden incydent zakłócenia meczu (ten wymieniony przeze mnie mecz z Arką
        Gdynia dwa lata temu).

        3)"stoję w megakolejce, a panowie dwie głowy wyżsi ode mnie z całym wyuczonym
        chamstwem pakują się przede mnie." - Te kolejki nie są duże, bo sięgają co
        najwyżej 5-8 metrów, a sytuacja się poprawia - klub dokupuje coraz więcej
        kołowrotków, by tych kolejek w ogóle nie było. A kolejki powstają jedynie
        czasowo, gdy nagle jakaś większa grupa osób chce naraz wejść na mecz. Nie
        zapominajmy że na trybunę wchodzi 5000 osób więc jeżeli naglę pod kołowrotkami
        znajdzie się 4000 osób to by nie było kolejek musiało by być 1000 kołowrotków
        co jest nierealne. Wystarczy nie przychodzić za pięć dwunasta, a o kolejkach
        można zapomnieć. Poza tym nie na wszystkie mecze w sezonie jest komplet więc
        automatycznie w pozostałych meczach tych kolejek jest jeszcze mniej. PS.
        Kolejki to były-ale po bilety przed meczem z Legią na 500-700 osób w
        poniedziałek - jakoś wtedy się chciało stać i nie było narzekania :) Co do
        wpychania się to zdarza się to, ale jest to raczej rzadkość. Większość kibiców
        to normalni ludzie i spokojnie czekają na swoją kolej.

        4)"Z moim biletem, na którym widnieje cena prawie 50 zł (tak było na Wisła -
        Legia w rundzie wiosennej), udaję się z duszą na ramieniu na swoje miejsce, na
        którym zastaję skończonego buraka, który na grzeczną prośbę o opuszczenie mojej
        miejscówki reaguje w taki sposób, że nie wypada cytować." - po cenie biletu
        stwierdzam że "fajna laska" była na sektorze B - w takim razie ten tekst to po
        prostu kłamstwo, bo tak się składa że na Wiśle Sektory A i B są sektorami
        rodzinnymi(czy jak kto woli "piknikowymi") i na nim każdy trzyma się swojego
        miejsca, jak ktoś oponuje to jest usuwany przez większość, która się tego
        pilnuje.Co więcej publiczność z B jest tak rygorystyczna, że nawet jak się
        stanie to zaraz każą siadać - wszyscy się tego pilnują. Tak się składa że na
        wszystkich pozostałych sektorach(C,D,E) miejsc jednak nie respektują, ale
        autor(uważam że "fajna laska" to tak naprawdę Pan Rafał Stec) strzelił sobie
        samobója nie będąc świadomy faktów oraz tego że ktoś je może skojarzyć. Co
        więcej większości to tak na prawdę nie przeszkadza, a wcale nie są to tępe
        osiłki, a normalni ludzie którzy pracują i mają rodziny (ew uczą się/studiują).
        Poza tym na większości meczów jest multum wolnych miejsc (także dlatego że
        kibice stoją na schodach) i jedynym miejscem gdzie panuje ścisk i gdzie miejsc
        brak jest jedynie środek trybuny(tak jest na C i D, ale już nie na E gdzie nawet
        na środku jest sporo miejsca).

        5) "Rozglądam się - ochroniarza nie widać... Trudno. Znajduję więc jakieś inne
        miejsce i modlę się, żeby do rozpoczęcia meczu nikt się nie zjawił." To też
        kłamstwo, bo akurat ochroniarzy na sektorze B (gdzie siedziała owa pani) jest
        sporo - nie ma tam w końcu płota oddzielającego boisko od trybun i Ci
        ochroniarze pilnują żeby żaden kibic nie wbiegł na boisko. Co do samego
        zajmowania miejsca czyjegoś miejsca - na sektorze D spotykałem się z tym
        zjawiskiem i reakcje zajmujących były różne, część mówiła, że tu to nie
        obowiązuje, a część po prostu ustępowała i szła na inne wolne - wszyscy
        natomiast byli zdziwieni tymi roszczeniami. Na większości meczów jest pełno
        wolnych miejsc i nie ma z problemów.

        6)"Miejsce jest kiepskie, bo wiadomo - dobre wolne nie zostają." Tekst po prostu
        śmieszny :)Pomijając fakt że skoro pani siedzi na sektorze B to siedzi na swoim
        miejscu. A co do innych sektorów - to tak na drugi raz to proszę przychodzić
        wcześniej. Jak przychodzę późno na koncert rockowy i miejsca przy scenie są już
        zajęte to nie narzekam i biegnę do ochroniarzy tylko się bawię. Czemu na meczu
        ma być inaczej?Skąd ta kłótliwość? Ponadto zauważę że kupując bilet na mecz nie
        ma się wpływu jakie miejsce Ci dadzą - dostaje się kolejne z puli (nie ma jak w
        teatrze, czy kinie). Poza tym na stadionie Wisły panuje świetna widoczność, bo
        boisko nie ma bieżni wokół siebie, a trybuny za bramkami nie są oddzielone
        gigantycznymi łukami. Proponuje się przejść na łuk na Śląskim - wtedy można
        mówić o kiepskich miejscach. Na Wiśle z każdego miejsca w miarę dobrze widać.

        7) "A przecież, do cholery, zapłaciłam za MOJE dobre miejsce." Zapłaciła Pani za
        miejsce na sektorze.Wszyscy płacą tyle samo. Nie ma możliwości żeby z sektora
        tańszego(np D za bramką) przedostać się na sektor droższy i o lepszej
        widoczności(np B wzdłuż boiska).
        Poruszę tu też sprawę sektora C - jest to jedyny stary sektor na wale
        ziemnym(kąt nachylenia niski) Dodatkowo oddziela go wysoki płot od boiska.
        Jeżeli klub sprzeda wszystkie bilety to także te na dole sektora - gdzie płot
        zasłania całkowicie widoczność. Kibice którzy mają bilety na te miejsca to co
        mają robić? przez cały mecz oglądać płot? To nie ich wina że idą ten mecz
        obejrzeć na koronę stadionu, czy na schody. To wina infrastruktury. Czy jakby
        "fajna laska" dostała akurat miejsce za płotem to by dalej tam siedziała bo to
        jest jej miejsce? Czy by poszła gdzieś wyżej? W końcu kupuje się bilet na mecz,
        a nie na miejsce.

        8) "obok nas pojawia się nagle 30-osobowa grupka 14-15-latków, którzy zajmują
        schody i wiszą na barierkach" - osoby na schodach stoją już przed rozpoczęciem
        meczu (to są właśnie osoby zza płotu i z najdalszych boków trybuny) i jest to
        zachowanie powszechne, ale dopóki nie będzie lepszej infrastruktury to
        zachowanie nie zniknie.Te osoby także zapłaciły za bilet i chcą coś zobaczyć(a
        niestety architektura starych obiektów to uniemożliwia) Tekst ten jest jednak
        śmieszny w kontekście sektora B - wystarczy obejrzeć zdjęcia z dowolnego meczu,
        by zobaczyć że na schodach nikt tam nie stoi.

        9)"Widzę, że pojawia się ochroniarz. Patrzy na gnojków stojących w niedozwolonym
        miejscu, ale ma sprawę gdzieś." Nigdzie nie widziałem napisu że schody są
        miejscem niedozwolonym i że nie wolno na nich stać. Stąd też wnioskuje, że o ile
        Ci chłopcy zachowywali się kulturalnie to ochroniarz nie miał prawa zareagować.
        Prawda jest zresztą taka że na sektorach gdzie ludzie nie stoją na schodach (A i
        B) są ochroniarze, natomiast tam gdzie na schodach stoją ludzie (C,D,E) - to
        ochroniarzy brak :), jest za to świetny monitoring, który dba o bezpieczeństwo
        fanów. Kiedyś zdarzyło się
        • laku82 Polemika z "fajną laską" part 2 06.11.07, 20:36
          Kiedyś zdarzyło się że jakiś piłkarz przekopał piłkę na sektor D - jakieś młode
          chłopaczki chciały tą piłkę zachować dla siebie - natychmiast jednak najechały
          na nich 3 kamery(to było widać:) ) a spiker poprosił ich o oddanie piłki. W
          razie potrzeby wchodzą służby porządkowe - poinformowane przez monitoring.

          10)"Do ochroniarza podejść nie można, bo wspomniane wcześniej dzieci blokują
          całe przejście" Pomijając bezsens tego punktu (co wyjaśniają punkty powyżej), to
          spokojnie się da przez te schody przejść(mówię cały czas o sektorze C,D,E, a nie
          B gdzie była "laska"), może czasem w ścisku, ale czy przez to komuś korona z
          głowy spadła? A na koncertach rockowych nie ma ścisku?

          11)"Nagle kibole wrzucają na boisko jakieś race czy inne gów** i mecz jest
          przerwany." KŁAMSTWO. Nie wiem na jakim meczu była "fajna laska" ale na tym
          meczu z Wiosny 2007 nikt nie wrzucał niczego z trybun na boisko, ani tym
          bardziej rac. Nikt też nie przerwał meczu.Fakt race były na tym meczu, ale były
          użyte jedynie w celach "dekoracyjnych". Panie Stec - jak Pan preparował ten
          "artykuł" to chyba się coś Panu pomyliło z meczem LM Inter - Milan (gdzie Dida
          dostał racą w głowę, a w sumie spadło na niego z 50 rac):) A takie coś jak na
          tamtym meczu LM w Polsce nie zdarzyło się nigdy . W Polsce race są używane do
          dodania kolorytu meczowi, a nie do eliminowania bramkarza gości (jak w lidze
          którą Pan tak uwielbia :) ).

          12) "stadion skanduje: "Legia to stara k****" i inne epitety, też na inne
          kluby." Fakt na stadionie są przekleństwa, tak śpiewa się LTSK. Jednak przez
          większość meczu kibice śpiewają piosenki o Wiśle. Teksty w stylu LTSK uważane są
          przez nawet tych najbardziej zagorzałych kibiców za antydoping i traktuje się
          jako takie rodzynki, czy sól sprawiające że mecz ma dodatkowy smaczek. 90-95 %
          czasu kibice śpiewają jednak normalne piosenki wspierające Wisłę. Poza tym taka
          nienawiść kibicowska nie występuje między wszystkimi klubami. Na pewno na
          meczach z Legią, Cracovią,Arką,czy Lechem jest "pieprznie", ale już np
          "Groclinu" Dyskoboli nikt nie wyzywa.
          Na meczu z Legią śpiewa się na Legie, a "piosenki na inne kluby" które "fajna
          laska" słyszała to pewnie były pozdrowienia kierowane do Śląska Wrocław,Lechii
          Gdańsk i Unii Tarnów - klubów z nami zaprzyjaźnionych. A kto nie zaklnie gdy
          piłkarz z 200% pozycji nie trafi w bramkę niech pierwszy rzuci kamień.

          13)"Ludzie, przecież to jest dramat, dno, kanał i szambo. Rozumiem, że chamstwo
          musi się gdzieś wyżyć, ale czemu przez nich normalny człowiek nie może spokojnie
          pójść na mecz?"
          Swoimi słowami "fajna laska" sama scharakteryzowała swój poziom - zapewne jest
          to jakaś dresiara.A Pan Stec przecież jakby nie było zgadza się z tą opinią,
          skoro z niej skorzystał. Czy "dramat, dno, kanał i szambo" odnosi się do
          Andrzeja Sikorowskiego,Jerzego Fedorowicza, Marcina Dańca,Jana Nowickiego i
          innych? Przecież na stadionie jest 20 000 osób, a pijanych/oszołomów może
          100-300. Czy warto wrzucać wszystkich do jednego worka? Człowiek, który pluje
          takim jadem sam nie może prezentować wysokiego poziomu. Tylko czemu GW drukuje
          akurat posta o tak żenująco niskim poziomie? Przy okazji zabrakło notki, że GW
          nie bierze odpowiedzialności za treść tego "felietonu" więc rozumiem że GW(a
          także Pan Rafał) zgadza się z opinią że kibice Wisły to "dno,szambo..."? Dziękuję!

          14)"Do tego te kretyńskie rozgrywki między "kibicami" a zarządami klubów, na
          których nikt nic nie zyskuje, tylko widowisko traci," Znowu KŁAMSTWO. Na Wiśle
          nie ma żadnych rozgrywek między SKWK a zarządem. Na meczu z Legią z wiosny 2007
          też nie było. Fakt jesienią 2006 były małe nieporozumienia między SKWK,a
          zarządem. Ale chodziło o polepszenie infrastruktury na sektorze C. Dzięki
          rozmowom mamy jednak wreszcie na sektorze C więcej: Toi-toi, kołowrotków, oraz
          catering. Nikt nie robił jakichś "kretyńskich" rozgrywek. Skąd te kłamstwa?

          15) "że już nie wspomnę o chamskim traktowaniu piłkarzy, którzy np. zmienili
          pracodawcę (patrz zachowanie kibiców wobec Emiliana Dolhy na Wisła - Lech)."
          Dolha został wygwizdany! i tyle. Czy Pan Rafał nie pamięta jak było z podobnym
          przypadkiem w jego ukochanej lidze hiszpańskiej? Konkretnie chodzi mi o Luisa
          "Pesotero" Figo. Tam to dopiero były gwizdy, transparenty! Ale nie - bo to u nas
          w Polsce jest to "dno i szambo", bo u nas wszyscy powinni być jak Franciszek z
          Asyżu i oklaskiwać osobę która uciekła do lokalnego rywala.

          --
          Już poza artykułem kilka uwag:
          16) Z Pańskiego Bloga: "Kiedy swego czasu apelowałem, by nie wpuszczać na mecze
          anonimowych kibiców, wielu czytelników grzmiało, że żądam totalnej inwigilacji i
          w ogóle marzę o iście orwellowskiej kontroli każdego kroku każdego kibica. " Tak
          się składa że na Wiśle jeżeli kupuje się bilet z kartą kibica (gdzie jest
          imię,nazwisko i pesel) to taki bilet ma nadrukowane nawet imię i nazwisko
          właściciela na sobie. Dla osób nie posiadających kart kibica - bilet jest
          droższy, a przy kupnie trzeba podać swoje imię, nazwisko i pesel(gdy kupuje się
          bilety dla większej liczby osób - trzeba podać dane wszystkich).

          17) W innym artykule (tym razem o Legii) próbuje się dyskredytować środowisko
          kibiców poprzez teksty "że na stadionie czuć Marihuanę". Rozumiem że to jest
          zarzut do wszystkich kibiców (a nie tylko do Legii). To teraz podam przykład:
          Rok temu Policja, przy współudziale Służb Celnych i klubu - zrobiła łapankę na
          kibiców z sektora C (teoretycznie tego najbardziej "kibolskiego"). Wchodzących
          na stadion niczego nie świadomych kibiców witały psy(do wykrywania narkotyków) i
          ubrani w kominiarki policjanci. Wynik: Bodajże 7 złapanych - na 5000 widzów z
          sektora C! To jakiś 1 promil. Myślę że jakby zrobili łapankę na Rynku Głównym to
          by złapali znacznie więcej osób niż na tym meczu.

          18) Byłem kiedyś kilka razy na koncercie reggae. Było tam wielu ludzi podobnych
          do Pana Redaktora. W powietrzu poczułem zapach trawki. Czy z tego powodu mam
          wywnioskować - że Pan Redaktor to narkoman ? Nie.
          Byłem także na kilku koncertach punkowych - zapewniam Pana że żaden mecz nie
          może się równać z miazgą jaka jest pod sceną na takim koncercie. Ale przecież
          może sobie jakaś wymalowana paniusia, sama siebie nazywająca "fajną laską",
          wejść na taki koncert i także potem napisać "dno i szambo", w dodatku, że były
          tam jakieś "brudasy i tępaki", a ochroniarz nic nie robił. Też napisze prawdę ?
          Nigdy nie zachwycimy każdego, zawsze znajdzie się ktoś kto będzie miał
          ale(szczególnie w Polsce). Zdaje Pan sobie sprawę jakie brednie wypisują na GW
          na forach internetowych? I co też wszystko nadaje się do publikacji? A jak jakiś
          prawicowy oszołom napisze w poście że jest Pan "brudasem, bo przecież ma Pan
          dredy" to też należy to puścić do publikacji w imię wolności słowa i będzie to
          obiektywna prawda? NIE. To dlaczego firmuje Pan swoim nazwiskiem te
          paszkwile(powołując się na nie w swoich felietonach), które o ile sam Pan tego
          nie napisał, to mógł to napisać jakiś troll/kibic przeciwnej drużyny? Czemu z
          pośród zapewne 20000 pozytywnych opinii wybrał Pan akurat tą negatywną ? Bo
          pasowała do Pana teorii?

          19) Na Wiśle nikt nikogo nie nie zmusza do dopingu! Ja sam zawsze staram się
          dopingować, natomiast mój brat raczej nie dopinguje, tylko skupia się na grze
          piłkarzy(żeby nie było ja także śledze wydarzenia na boisku). Na mecze chodzimy
          obaj i uwierzcie mi że jeszcze nikt nie zwrócił mu uwagi żeby śpiewał. Wszyscy
          mają to czego chcą, ultrasi - oprawy, Ci co lubią dopingować - doping, a wszyscy
          mecz ukochanej Wisełki.Nikt nikomu nie przeszkadza. Na Wiśle jest 2 frekwencja w
          lidze (po Lechu), a dodatkowo na meczach Pucharu Ekstraklasy - gdzie na innych
          stadionach przychodzi od 50 - 150 widzów, u nas jest 4000 - 4700. To chyba o
          czymś świadczy. Czy był Pan kiedyś na Reymonta?

          20) Jest chyba aż nadto dowodów że ten artykuł "fajnej laski" to tak na prawdę
          sfabrykowany zlepek różnych pomówień i oszczerstw. Zawiera rażące błędy
          merytoryczne(które udo
          • laku82 Polemika z "fajną laską" part 3 06.11.07, 20:38
            20) Jest chyba aż nadto dowodów że ten artykuł "fajnej laski" to tak na prawdę
            sfabrykowany zlepek różnych pomówień i oszczerstw. Zawiera rażące błędy
            merytoryczne(które udowadniają to że jest on spreparowany). Nawet to że jest tam
            jednak ziarnko prawdy (ale podane w oczerniającej formule), nie zwalnia Pana z
            tego że powinien Pan przeprosić Wisłę Kraków oraz jej kibiców.

            Nie wyrzekam się, że na Reymonta dalej jest dużo do zrobienia: mogło by być
            mniej wyzwisk,więcej kołowrotków,więcej ochroniarzy(o toi-toiach nie pisze bo
            pod nowymi trybunami są toalety), sprzedaż biletów przez internet, wreszcie nowy
            stadion, miejscami kulturalniejsi ludzie i wiele innych spraw do załatwienia.
            Ale generalnie nie jest źle - a Pana artykuły kreują rzeczywistość na kompletną
            katastrofę.

            Warto czasem zamiast tylko krytykować także pokazać pozytywne przykłady: Wisły,
            Korony, Lecha, Górnika, na skale małomiasteczkową także Dyskoboli.
            Czy ma Pan odwagę przedstawić wersję także drugiej strony? W końcu debata to
            przedstawienie argumentów obu stron, no chyba że się mylę?
            Pozdrawiam
            Adam
            • laku82 Polemika z "fajną laską" part 4 06.11.07, 23:06
              Odnalazłem kolejną nieścisłość w poście "fajnej laski". Ponieważ sama nie pisze
              na którym była sektorze ( ja byłem przekonany że na B, bo mi się wydawało że to
              bilet na B kosztował 50 zł)
              A ceny biletów kształtowały się następująco:
              Ceny biletów:
              Sektory A, B: 45 zł
              Sektor C: 30 zł
              Sektor E: 40 zł
              www.wislakrakow.com/www/showa...ety+n a+Legie

              Dalej sądząc po opisie sądzę że była na sektorze B (a przynajmniej tak wyglądać
              to miało).
              • laku82 Polemika z "fajną laską" - dodatkowe fakty 07.11.07, 01:02
                Jeżeli ktoś myśli że coś koszmarnego spotkało Dolhe na meczu w Krakowie - proszę
                oto filmik:
                pl.youtube.com/watch?v=JnJ_HjShmCU - wyśmiano go, lekko wygwizdano, czy
                to coś strasznego? Nikt go nie obrażał. A chłopak się załamał bo puścił 4 gole,
                z czego 3 były z jego wino. A może te gole to też wina kibiców Wisły ?
                pl.youtube.com/watch?v=3HV4eO0wpMI
                Poprzednio sądziłem że na tym meczu były race(bo się sporo na niego spóźniłem,
                więc teoretycznie mogły mnie ominąć), czytałem jednak komentarze kibiców Wisły,
                gdzie nikt ich nie pamiętał. Sprawdziłem więc: na tym meczu w ogóle nie było
                rac(tylko Legia użyła stroboskopów)!! "Fajna laska" widziała RACE WIDMO!! Jak
                ktoś mi nie wierzy zachęcam do prześledzenia zdjęć i filmików z tego meczu:
                www.wislakrakow.com/www/showarticle.php?articleid=14199&highlight=Legia
                Co więcej race używa się zawsze w oprawach - oto filmik z oprawy z tego meczu i
                0 rac: video.google.pl/videoplay?docid=-7000872234713893720&hl=pl Gdzie
                tu widać race ?

                Dla przypomnienia proszę prześledzić co pisali dziennikarze o tym meczu:
                www.wislakrakow.com/www/showarticle.php?articleid=14201&highlight=Bilety+na+Legie
                Same pozytywne relacje. Czemu ponad 100 dziennikarzy opisało w samych
                superlatywach o atmosferze na Reymonta? Czemu taka masa ludzi nie widziała tego
                co widziała ta jedna "fajna laska"? Dla przypomnienia jeszcze raz galerie i
                filmy z tamtego meczu(niezapomniana atmosfera)
                www.wislakrakow.com/www/showarticle.php?articleid=14199&highlight=Legia
                Gdzie tu te wynaturzenia?
                • bnowy Re: Polemika z "fajną laską" - dodatkowe fakty 07.11.07, 12:53
                  zgadzam się z Tobą niemal w całości.
                  byłem na ostatnim meczu z Lechem na Reymonta.
                  Sprawa Dolhy tak naprawde mi się spodobała - najgorszym
                  wyzwiskiem 'całościowo stadionowym' było "Dolhę w dupie mamy" co nie
                  jest dla mnie jakimś superwulgaryzmem. a już rozbawiło mnie: "Dolha?
                  co? 3:0! hahaha". super, że przytoczyłeś tu przykład Figo - to było
                  po prostu dokładnie to samo (a nawet nikt nie rzucał głowy swinii na
                  boisko).

                  ale mecz ten miał też druga stronę medalu. byłem na sektorze B -
                  tym 'piknikowym'.
                  nie mogę się z Tobą zgodzić, że tam są pilnowane miejsca - tuz obok
                  mnie ok.10 minut trwała ostra dyskusja o miejscówkę.
                  byli pijani! akurat trafiłem na taka grupkę 30-40 latków, którzy
                  pijani(i z piersiówkami) nie patrzyli (jak piszesz) tępo w murawę
                  (choć jeden w przerwie usnął), ale 'dopingowali' - przekleństwa w
                  stronę Dolhy, rzucanie monet w stronę boiska (problem w tym, że
                  dolatywały one do dwóch pierwszych rzędów).
                  to tez ta grupa "wymuszała" doping na innych chcącyh tylko popatrzeć.
                  na trybunie B w takich meczach jak z Lechem czy Legią nie da się
                  siedzieć! trybuna B tez dopinguje!

                  mimo wszystko list fajnejlaski to przesada i radykalizm (tak jakby
                  wysłuchać tylko młodzieży wszechpolskiej)
                  na Reymonta nie jest idealnie. nie zawsze masz swoje miejsce, czasem
                  jest drogo, miski są jak wszędzie na imprezach masowych.
                  ale jest "klimatycznie" - to po prostu stadion, tu się dopinguje
                  (chyba, że tak jak mój kumpel kibicuje się Legii i na Reymonta
                  siedzi się cicho)

                  pozdrawiam
        • mr_pope Re: Polemika z "fajną laską" 06.11.07, 20:48
          "jasne zdarzają się kibice pijani, nawet bardzo - stanowią oni jednak tylko
          niewielki procent wszystkich kibiców(...)"

          To co piszesz w tym punkcie nie ma nic wspólnego z polemiką, to jedynie
          wyjaśnienie zaistniałej sytuacji.

          "(...)Co do wpychania się to zdarza się to, ale jest to raczej rzadkość.
          Większość kibiców to normalni ludzie i spokojnie czekają na swoją kolej."

          I to było meritum fragmentu o kolejce i o wyższych panach, nie długość kolejki.
          I jedyne co potrafisz na ten temat napisać to dwa zdania. Gdzie tu polemika?

          "po cenie biletu stwierdzam że "fajna laska" była na sektorze B - w takim razie
          ten tekst to po prostu kłamstwo(...)"

          A w innych postach można znaleźć informację, że był to sektor E, gdzie zdaje się
          rodziny nie siadają. Najwyraźniej sami kibice Wisły nie są w stanie ustalić na
          który sektor bilet kosztuje (kosztował?) prawie 50 złotych.

          > Jak przychodzę późno na koncert rockowy i miejsca przy scenie są
          > już zajęte to nie narzekam i biegnę do ochroniarzy tylko się bawię.

          I znów brak tu polemiki, jedynie sugestie jak należy postępować w podobnych
          sytuacjach. Ale zapewne nawet Ty nie siadasz posłusznie w pierwszym rzędzie w
          kinie gdy spóźnisz się na seans a wszystkie inne miejsca są zajęte. A może się
          mylę i zgoda z ludźmi ponad wszystko?

          > Kibice którzy mają bilety na te miejsca to co mają robić? przez
          > cały mecz oglądać płot? To nie ich wina że idą ten mecz obejrzeć na
          > koronę stadionu, czy na schody. To wina infrastruktury.

          I znów brak polemiki, jedynie usprawiedliwianie pewnych zachowań.

          > Tekst ten jest jednak śmieszny w kontekście sektora B - wystarczy
          > obejrzeć zdjęcia z dowolnego meczu, by zobaczyć że na schodach nikt
          > tam nie stoi.

          W kontekście sektora B być może, ale jak widać sami kibice wisły nie pamiętają
          ile kosztowały bilety na Legię. Może więc ci co twierdzą, że chodza na mecze to
          tak naprawdę nie chodzą? Taka to polemika.
          • laku82 Re: Polemika z "fajną laską" 06.11.07, 23:53
            "To co piszesz w tym punkcie nie ma nic wspólnego z polemiką, to jedynie
            wyjaśnienie zaistniałej sytuacji."
            Polemika (gr. pólemos - wojna, spór; także od przymiotnika polemikós -
            wojowniczy, wrogi) - dyskusja (słowna lub pisemna) na sporny dla jej stron
            temat, najczęściej na temat związany z polityką, religią, socjologią, sztuką itp.
            A czy właśnie wyjaśniając i dyskutując na temat tego spornego tekstu nie
            uprawiam polemiki ?

            > I to było meritum fragmentu o kolejce i o wyższych panach, nie długość kolejki.
            > I jedyne co potrafisz na ten temat napisać to dwa zdania. Gdzie tu polemika?
            >
            a co mam pisać, skoro sam chodzę regularnie na Reymonta i tych kolejek po prostu
            nie widzę? Nie widzę tych wypychających się w kolejki, to co mam pisać? Mam
            udowadniać że nie jestem wielbłądem? Tekst "fajnej laski" jest sfabrykowany i to
            właśnie chcę udowodnić. Niewiele ma to wspólnego z rzeczywistością.

            > A w innych postach można znaleźć informację, że był to sektor E, gdzie zdaje si
            > ę
            > rodziny nie siadają. Najwyraźniej sami kibice Wisły nie są w stanie ustalić na
            > który sektor bilet kosztuje (kosztował?) prawie 50 złotych.

            Pozostałe posty mogą się mylić. Tego rzeczywiście nie sprawdziłem dokładnie. Sam
            na tym meczu byłem na sektorze E więc pamiętałem że bilet kosztował 40 zł.
            Wydedukowałem, że skoro bilet na A/B kosztuje drożej to pewnie "fajna laska"
            miała bilet na A lub B (to zupełnie bez różnicy, bo te sektory są identyczne),
            co więcej inne fragmenty tekstu świadczą że był to sektor B. Bilet na A/B
            kosztuje jednak 45 zł (nawet tyle trudu sobie Pan Redaktor Stec nie zadał, żeby
            sprawdzić ile kosztują bilety zanim napisał tego paszkwila)

            > I znów brak tu polemiki, jedynie sugestie jak należy postępować w podobnych
            > sytuacjach. Ale zapewne nawet Ty nie siadasz posłusznie w pierwszym rzędzie w
            > kinie gdy spóźnisz się na seans a wszystkie inne miejsca są zajęte. A może się
            > mylę i zgoda z ludźmi ponad wszystko?
            Ale dla mnie naprawdę mecz ma więcej wspólnego z koncertem niż z teatrem.
            Przecież to właśnie na koncercie krzyczę, skaczę i śpiewam. W teatrze siedzę
            sobie spokojnie na fotelu i wgłębiam się w spektakl.
            Sam porównaj - więcej wspólnych cech z meczem ma oczywiście koncert. Poza tym
            znajdź mi teatr, lub kino na 20000 widzów :) Mecz to zupełnie inna liga. Co
            więcej dopóki na meczu ludzie nie zwracają uwagi jakie miejsca zajmują - dopóty
            nie powinno się ich do tego zmuszać. Spróbuj ustawiać ludzi na koncercie! I tam
            gdzie są młodzi żywiołowi ludzie - raczej ciężko będzie o respektowanie takich
            zachowań, a tam gdzie są starsi (sektor A i B) tam będzie to respektowane. Po
            rozbudowie stadionu do 35 000 - większość miejsc będzie zajmowana przez
            stateczniejszych ludzi (tzw pikników) i oni będą przestrzegać wszystkich
            rezerwacji i siedzenia na własnych miejscach. Ale na Boga - czemu chcesz zmuszać
            do tego młodych !

            > I znów brak polemiki, jedynie usprawiedliwianie pewnych zachowań.
            Jakby "fajna laska" miała miejsce za płotem, to red Stec też by narzekał że na
            Wiśle jest beznadziejnie bo klub jej nie zapewnił miejsca z odpowiednią
            widocznością. Przepraszam, ale to wina kibiców że stadiony są z czasów
            komunistycznych? Czy za wszelką cenę kibic siedzący za płotem musi tam siedzieć
            i nic nie widzieć? Skoro może pójść na schody, lub na koronę trybuny i nie
            będzie w ten sposób przeszkadzał 5000 kibicom, oprócz tej jednej "fajnej_laski"
            przypomnę Ci że wg norm UEFA pierwszy rząd krzesełek powinien być 1,5 m nad
            poziomem boiska, tymczasem u nas jest to ten sam poziom, co przy niskim kącie
            "wznoszenia" trybuny daje taki rezultat, że te 1,5 m z przepisu osiąga się
            dopiero na 8-10 rzędzie. Na Wiśle ten sektor dotyczy przede wszystkim sektora C.

            > W kontekście sektora B być może, ale jak widać sami kibice wisły nie pamiętają
            > ile kosztowały bilety na Legię. Może więc ci co twierdzą, że chodza na mecze to
            > tak naprawdę nie chodzą? Taka to polemika.
            www.wislakrakow.com/www/showa...ety+n a+Legie link z cenami biletów.
            I co teraz powiesz kolego? A czy sam kiedyś byłeś na Reymonta? Bo mi się wydaje
            że swoją krytykę przeciwko moim tezom przyjąłeś zanim je nawet przeczytałeś.
            Przecież czarno na białym udowadniam że ten cały post "fajnej laski" jest
            spreparowany i zawiera wiele nieprawdziwych informacji.

            Odnoszę wrażenie że większość tych zagorzałych krytykantów obecnych warunków na
            polskich stadionach(co nie znaczy że częściowo nie mają oni racji) tak naprawdę
            sama nie chodzi na mecze, a swoje spostrzeżenia wytworzyła pod wpływem właśnie
            takich felietonów jak ten "fajnej lasce".
            Śmieszne jest to że zakazy i nakazy najchętniej wydają Ci najmniej zorientowani.
            Przypomina mi się sytuacja, kiedy chciałem przekonać swoich kolegów ze studiów -
            by poszli na mecz. W większości przypadków usłyszałem hasła: "no co Ty? żeby
            mnie zabili?", "lubisz się bić?" , "przecież tam jest niebezpiecznie", "ja to
            bym tych wszystkich kiboli wytłukł, albo zamknął w jakiejś klatce- niech sami
            się wyzabijają" Na mecz oczywiście nie poszli, za to pałali niewyobrażalną wręcz
            pogardą(przechodzącą czasem w agresję słowną) do kibiców. Ci których jednak
            przekonałem - po meczu całkowicie zmienili swoje zdanie.
            Przypomina mi to krytykowanie GW przez babcie z Radia Maryja. One tej gazety
            nigdy nie wzięły do ręki, a krytykują ponieważ wiarygodne dla nich źródło
            oczerniło GW. Dla mnie właśnie Pan Stec jest takim "Rydzykiem od sportu" -
            potrafi jedynie oczerniać, pomijając osiągnięcia (może małe ale jednak)polskich
            klubów. Sam natomiast nie ma kompletnie nic do zaproponowania.
            Owszem jest wiele uchybień, jest wiele do poprawiania, ale nie róbmy z sytuacji
            na stadionach apokalipsy. A tym co tak ciągle narzekają - radze przejdzie się na
            mecz i zweryfikujcie Wasze poglądy!
            • mr_pope Re: Polemika z "fajną laską" 07.11.07, 08:36
              > A czy właśnie wyjaśniając i dyskutując na temat tego spornego tekstu
              > nie uprawiam polemiki ?

              We wskazanym przeze mnie miejscu nie ma sporu, jest wyjaśnienie pewnego zjawiska.

              > a co mam pisać, skoro sam chodzę regularnie na Reymonta i tych
              > kolejek po prostu nie widzę?

              Ale zapewne, jak podejrzewam, autorowi/autorce listu naprawdę nie chodziło o
              krytykę kolejek. Taka osoba byłaby wielce naiwna gdyby spodziewała się szybkiego
              wejścia przed hitowym meczem.

              > Nie widzę tych wypychających się w kolejki, to co mam pisać?

              I tu jest miejsce na polemikę:) Ale zgadzam się z Tobą. Może i ktoś się przed
              kogoś wepchnął, ale nie sądzę by to było notoryczne. Bywam na meczach (innej
              drużyny, nie Wisły) i też nie widzę wpychania się przed innych. Jeśli już, to
              zdarza się w kolejce po bilety, że ktoś podejdzie do osoby stojącej blisko
              okienka i poprosi o kupno biletu.

              > Pozostałe posty mogą się mylić.

              Tego nie kwestionuję:) Niemniej należałoby raczej ustalić co autor/autorka listu
              rozumie pod pojęciem 'prawie 50 złotych'. Może to być bilet za 40, może być
              bilet za 45. Ale ok, to raczej nie jest istotne.

              > Ale na Boga - czemu chcesz zmuszać do tego młodych !

              Nie chcę nikogo do niczego zmuszać. Uważam, że pewne zasady stadionowe powinny
              być poszanowane. I nie rozumiem dlaczego ktoś, kto chce w ciszy i spokoju
              obejrzeć mecz idzie np. do młyna i dziwi się, że tam krzyczą, przeklinają,
              stoją, etc. Chodzi o to, że o ile Ty nie masz wątpliwości, że list jest
              spreparowany, to ja takiej pewności nie mam. I staram się po prostu ustalić jak
              było.

              > Odnoszę wrażenie że większość tych zagorzałych krytykantów obecnych
              > warunków na polskich stadionach(co nie znaczy że częściowo nie mają
              > oni racji) tak naprawdę sama nie chodzi na mecze, a swoje
              > spostrzeżenia wytworzyła pod wpływem właśnie takich felietonów jak
              > ten "fajnej lasce".

              Pewnie masz rację. Ale zwróć uwagę na to, że wiara w takie felietony bierze się
              z negatywnego wizerunku kibiców, który to wizerunek nie wypracowały wyłącznie
              media, kibice mieli w tym ogromną zasługę. Swego czasu na stadionach notorycznie
              odbywały się bójki, potrafiono podpalić budynki klubowe, nie trzeba chyba
              przypominać o zachowaniu kibiców Legii po zdobyciu jednego z tytułów mistrzów
              Polski. Złe wrażenie trudno zatrzeć, spokój lub względny spokój jest na
              stadionach dopiero od niedawna, a przecież nadal w niższych ligach dochodzi do
              spięć. Może za kilka lat, gdy tendencja się utrzyma, ludzie uwierzą, że stadiony
              są bezpieczniejsze niż jeszcze całkiem niedawno. Póki co kibice zbierają żniwo
              wcześniejszej działalności.

              > Przypomina mi się sytuacja, kiedy chciałem przekonać swoich kolegów
              > ze studiów - by poszli na mecz.

              Przypomniałeś mi sytuację gdy to mnie namawiano na wyjazd. Drużyna, której
              kibicuję, grała wtedy w III lidze, jechała na mecz z zespołem, którego kibice
              nie darzą sympatią kibiców 'mojej' drużyny. Kumpel przekonywał mnie, że będzie
              spokój, etc. Ostatecznie nie pojechałem a na stadionie doszło do bijatyki
              pomiędzy kibicami obu drużyn. Cóż, tylko wspomnienia, ale podejrzewam, że nie
              tylko ja mam takie.

              > Owszem jest wiele uchybień, jest wiele do poprawiania, ale nie
              > róbmy z sytuacji na stadionach apokalipsy

              Masz słuszność. I o tym, jak sądzę, pisze Stec. O ile jednak Ty dostrzegasz
              głównie poprawę na lepsze, to dziennikarz GW dostrzega głównie uchybienia. Może
              gdyby nie emocje łatwiej by było obu stronom się dogadać.
              • laku82 Re: Polemika z "fajną laską" 07.11.07, 12:42
                > Przypomniałeś mi sytuację gdy to mnie namawiano na wyjazd. Drużyna, której
                > kibicuję, grała wtedy w III lidze, jechała na mecz z zespołem, którego kibice
                > nie darzą sympatią kibiców 'mojej' drużyny. Kumpel przekonywał mnie, że będzie
                > spokój, etc. Ostatecznie nie pojechałem a na stadionie doszło do bijatyki
                > pomiędzy kibicami obu drużyn. Cóż, tylko wspomnienia, ale podejrzewam, że nie
                > tylko ja mam takie.

                Ale nie porównuj wyjazdu do meczu u siebie. Na meczu piłkarskim czuje się
                bezpieczniej niż np w parku. W Polsce ciągle jest wiele patologii (z tego co
                czytam min sporo na 2 lidze w Pruszkowie) ale czemu wybrano akurat Wisłę do
                obsmarowania? Bo to medialne. "plujcie, plujcie, a coś przyschnie" Wisła zrobiła
                najwięcej dla poprawy bezpieczeństwa na swoim stadionie. Ale GW chce narobić
                szumu wokół siebie i stąd te artykuły. Stec pisząc ten artykuł o "fajnej lasce"
                na szczęście popełnił wiele błędów merytorycznych, co każdy kto chodzi na R22
                łatwo wychwyci, niestety ludzie którzy się nie znają łatwo łykną wszystko co im
                GW podrzuci i zaczną wyzywać normalnych ludzi od kiboli. Mam rozumieć że 20000
                ludzi to kibole?


                > Pewnie masz rację. Ale zwróć uwagę na to, że wiara w takie felietony bierze się
                > z negatywnego wizerunku kibiców, który to wizerunek nie wypracowały wyłącznie
                > media, kibice mieli w tym ogromną zasługę. Swego czasu na stadionach notoryczni
                > e
                > odbywały się bójki, potrafiono podpalić budynki klubowe, nie trzeba chyba
                > przypominać o zachowaniu kibiców Legii po zdobyciu jednego z tytułów mistrzów
                > Polski. Złe wrażenie trudno zatrzeć, spokój lub względny spokój jest na
                > stadionach dopiero od niedawna, a przecież nadal w niższych ligach dochodzi do
                > spięć. Może za kilka lat, gdy tendencja się utrzyma, ludzie uwierzą, że stadion
                > y
                > są bezpieczniejsze niż jeszcze całkiem niedawno. Póki co kibice zbierają żniwo
                > wcześniejszej działalności.
                >

                Ale generalnie lata 90 to były burdy i walki na stadionach. Lata po 2000 to
                jednak zdecydowana poprawa. Niestety GW chce skorzystać na na kreowaniu
                negatywnego wizerunku polskiej piłki, ale tracą na tym wszyscy inni.

                Czemu spośród tysięcy pozytywnych głosów głosów wybrano jeden negatywny? Pisze
                się o debacie, a dalej nie przedstawiono relacji kibica któremu się jednak
                podobało? To jest obiektywizm?
                A co do moich teorii że to Stec napisał jako "fajna laska" to jej post nie
                został odszukany przez google w dniu publikacji artykułu. Jednak kiedy pisaliśmy
                o tym do GW, nagle się znalazł i następnego dnia był już łatwo wyszukiwalny.
                Do tego dochodzą te wszystkie błędy o pomówienia o racach widmach itp.
                Pozdrawiam!
                I miej czasem więcej krytyczności co do relacji dziennikarskich.
                Pamiętaj że nie tak dawno dziennikarze twierdzili że Katynia nie było, a Polska
                wszystko zawdzięcza kierowniczej roli PZPR. Uwierz mi że w dalszym ciągu są
                dziennikarze nieobiektywni i jest nim właśnie Pan Stec, który kosztem szargania
                opinii polskiej piłki chce się wypromować.
                • mr_pope Re: Polemika z "fajną laską" 07.11.07, 18:19
                  > Ale nie porównuj wyjazdu do meczu u siebie.

                  Dlaczego nie? Jeśli stadiony są bezpieczne to nie powinno mieć znaczenia czy
                  ktoś jest przyjezdny, czy miejscowy, nie powinno być żadnych problemów, prawda?

                  > Bo to medialne. "plujcie, plujcie, a coś przyschnie" Wisła zrobił
                  > a najwięcej dla poprawy bezpieczeństwa na swoim stadionie.

                  Może i medialne, ale większość kibiców krytykuje takie przedstawianie sprawy.
                  Można nie lubić Steca, ale zarzucanie mu głupoty byłoby niegrzeczne i
                  zdecydowanie przesadzone. Taki artykuł to strzał w stopę, a nie obsmarowywanie.
                  Wątpię by uwierzył ktoś więcej poza marginesem. Jeśli artykuły są elementem
                  jakiejś kampanii, to nie sądzę aby była to kampania przeciw Wiśle Kraków.

                  > I miej czasem więcej krytyczności co do relacji dziennikarskich.

                  Mam bardzo krytyczne spojrzenie na relacje dziennikarskie. Inaczej nie
                  próbowałbym ustalić o co tak naprawdę chodzi tylko przyłączył się do potępiania
                  kibiców.

                  Pozdrawiam

        • Gość: Warszawiak Alkohol na meczu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.11.07, 20:51
          Pic to trzeba umiec. Piszesz, ze pije malo kto? Hahahaha - welcome to real world
          Neo. Na wyjezdzie 90% kibicow jest pijana, a psy nie zawijaja nawet
          zataczajacych sie (bo w ich obronie stanie reszta towarzystwa i rozroba gotowa).
          Porownujesz z koncertem PJ? Na wiekszosci imprez plenerowych jest piwo. Na
          festiwalach muzycznych, gdzie przyjezdzaja setki tysiecy ludzi rowniez. Ale poki
          na meczach mamy troglodytow poty nie bedzie piwa (chociaz w Czechach czy Danii
          to norma).
          • laku82 Re: Alkohol na meczu 07.11.07, 00:05
            Zgoda, może i pije trochę osób, ale na pewno nie widać tego po nich - podobnie
            jak na koncercie. Komu to przeszkadza że wypije 2-3 piwa, skoro się nie
            awanturuję? Pewnie rzucisz mi tu zaraz hasło że są awantury. To zapraszam na
            Reymonta 22 - pokaż mi je. Bo ja chodzę już długo i ich nie widzę.
            Co najwyżej są jednostki które są tak pijane że zataczają się na nogach.
            A co do wyjazdów to wiele się ostatnio zmieniło. Policja nieraz gdy widzi takich
            delikwentów daje im mandaty po 300 zł i nie wpuszcza na mecz. Jasne, pewnie
            większość wypije po 1-2 piwka, ale co to komu przeszkadza? Przecież oni nie są
            po tym pijani!
            A z tym porównaniem do troglodytów - chcesz mi powiedzieć że na Wiśle jest 20000
            troglodytów? I każdy jest takim tylko dlatego że kibicuje Wiśle Kraków? I ja
            też? Mimo że odnoszę sukcesy w normalnym życiu, a wcześniej studiowałem z
            wyróżnieniem, mając przez 4 lata stypendium naukowe ? I teraz nazywasz mnie
            troglodytą tylko dlatego że lubię zaśpiewać "My chłopcy z Reymonta" ?
            Gratulacje!! Może poznaj sprawę zanim zaczniesz osądzać!
            • Gość: Warszawiak Re: Alkohol na meczu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.11.07, 12:20
              > A z tym porównaniem do troglodytów - chcesz mi powiedzieć że na
              > Wiśle jest 20000 troglodytów?
              A co Ty, czytac nie umiesz? Napisalem, ze sa troglodyci. Na Wisle, na Legii, na
              Cracovii, na Polonii. Nie 20000, ale przynajmniej 10% kazdego stadionu to
              chlopcy w dresach, ktorzy mysla tylko o grubych melanzach i na..iu sie...
              Czemu wedlug "kibicow" swiat jest zerojedynkowy: jesli ktos pisze, ze "na
              stadionie jest bydlo" to rozumieja to jako "wszyscy na stadionie to bydlo"?
              • laku82 Re: Alkohol na meczu 07.11.07, 12:48
                Jasne że są troglodycie na Wiśle, ale jest ich jakiś tam mały procent. Tymczasem
                z tekstu Steca(jego własnego felietonu, oraz jako "fajnej laski") można
                nakreślić obraz że wszyscy na Wiśle to kibole.
                A tak przecież nie jest. W dodatku tekstu "dno,kanał,szambo" względem Nas, ludzi
                często wykształconych to mu nigdy nie wybaczę.
                Przeczytaj tekst "fajnej laski" i powiedz mi czy tam są zarzuty co do części
                kibiców? Bo wg mnie do wszystkich.
                Dodatkowo pisze także o "racach widmach" , przerwanym meczu, którego przecież
                nikt nie przerwał. Spójrz na linki przeze mnie podane i odszukaj race i
                przerwany mecz. Znajdz mi tą okropną atmosferę jaka to niby panuje na R22.
                Po prostu brak mi słów na oszczerstwa Steca względem Wisły
        • Gość: gosc Re: Polemika z "fajną laską" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.11.07, 06:28
          człowieku, a pójdziesz na mecz z dzieckiem?
          • laku82 Re: Polemika z "fajną laską" 07.11.07, 12:15
            Tak pójdę. Ale na sektor rodzinny. Tam będę mógł w spokoju usiąść i pooglądać
            mecz (to właśnie na tym sektorze byłą "fajna laska" więc nie rozumiem skąd jej
            kłamliwa krytyka, wielokrotnie na forum widziałem posty ludzi chodzących na B -
            przyznających mi rację, że jest to sektor, gdzie nikt nikomu nie zajmuje miejsc,
            gdzie nikt nie stoi na schodach itd ... Czemu wierzysz jednej osobie, a
            skreślasz dziesiątki innych relacji?)
            1) Na razie nie mam dzieci.
            2) Zanim je będę miał i dorosną do np wieku 5 lat gdzie będzie sens je wziąść na
            stadion, to na Wiśle będzie stadion na 35 tys i miejsca dla osób nie
            prowadzących dopingu będzie 3x więcej niż dla tych dopingujących.
            • Gość: gosc Re: Polemika z "fajną laską" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.11.07, 22:02
              żeby słuchało przekleństw i uczyło się nietolerancji? tak? gratuluję, ale wiedz
              że to się zmieni u Ciebie na 90% jak już będziesz ojcem....
        • Gość: lejzab Re: Polemika z "fajną laską" IP: *.cst.tpsa.pl 07.11.07, 10:29
          napracowałeś się. tylko zupełnie niepotrzebnie. zarzucasz autorce kłastwa i
          nieznajomośc faktów. sa to zarzuty kuriozalne, gdyż autorka spisała swoje
          wrażenia z meczu, a nie relację. nie musiała znać średniej długości kolejki, ani
          liczby ochroniarzy, ani tego, że na sektorze B zwykle nikt nie zajmuje miejsca,
          a jak zajmie to jest usuwany przez większość (?). wystarczy, że stała w długiej
          kolejce, jej miejsce było zajęte, i nie widziała nigdzie w pobliżu ochroniarza.
          cały Twój wysiłek więc poszedł na marne.
          • laku82 Re: Polemika z "fajną laską" 07.11.07, 12:23
            Czy jak pojadę do Warszawy i po wyjściu z peronu ktoś mnie napadnie to mam prawo
            napisać że Warszawa to miasto bandytów? Co więcej czy Wyborcza by to opublikowała?

            Nie wiem na jakim meczu była "fajna laska" ale tam są same kłamstwa:
            gdzie ona widziała te race? Zobacz na zdjęcia, filmy ? Relacje dziennikarzy,
            protokół obserwatora PZPN. Oni wszyscy kłamią ? Zdjęcia kłamią? A tylko "fajna
            laska" pisze prawdę ?

            Więc odpowiadam Ci ta "fajna laska" nie była na meczu, a tekst jest paszkwilem
            napisanym przez red Steca.

            nie musiała znać średniej długości kolejki, an
            > i
            > liczby ochroniarzy, ani tego, że na sektorze B zwykle nikt nie zajmuje miejsca,
            > a jak zajmie to jest usuwany przez większość (?). wystarczy, że stała w długie
            > j
            > kolejce, jej miejsce było zajęte, i nie widziała nigdzie w pobliżu ochroniarza

            Nawet na zdjęciach widać że było pełno ochroniarzy - skoro ich nie widziała to
            może jest niewidoma, bo ja innego wyjścia nie widzę! A każda osoba która zajmie
            miejsce na schodach lub czyjeś miejsce jest usuwana przez większość. Poczytaj
            sobie relacje wieloletnich kibiców z sektora B. Oni niby kłamią ?
            Zrozum że ten artykuł ma niewiele wspólnego z rzeczywistością, a już na pewno
            nie był napisany przez osobę która na meczu była.
        • Gość: szymek Re: Polemika z "fajną laską" IP: 57.66.193.* 07.11.07, 10:35
          Nizły bzdet
          "W końcu kupuje się bilet na mecz,
          a nie na miejsce."

          mam nadzieję, że nie stosujesz tej zasady w innych miejscach, np.:
          w końcu kupiłaś bilet na przejazd pociągiem, a nie konkretne miejsce
          (i inne przykłady - kino, teatr, hale sportowe do siatkówki)
          • laku82 Re: Polemika z "fajną laską" 07.11.07, 12:28
            > mam nadzieję, że nie stosujesz tej zasady w innych miejscach, np.:
            > w końcu kupiłaś bilet na przejazd pociągiem, a nie konkretne miejsce
            > (i inne przykłady - kino, teatr, hale sportowe do siatkówki)

            Jak jadę PKP 2 klasą to mam bilet na przejazd a nie miejsce. Polska piłka to
            właśnie 2 klasa. Jak będzie 1 klasą - to myślę że i z miejscami będzie lepiej.
            Na siatkówkę nie chodzę bo po prostu tego sportu nie lubię. W teatrze i w kinie
            pilnuje swojego miejsca, ale już na koncercie rockowym nie. I dla mnie mecz ma
            więcej wspólnego z koncertem niż z teatrem. Zobacz jak się zachowują ludzie na
            meczu - krzyczą, śpiewają, skaczą - jak na koncercie. Czemu chcesz mi wmówić że
            mecz ma być jak teatr ? Polscy piłkarze to 3 rzędowi aktorzy, więc teatr jest z
            nimi marny, natomiast dobrze bawić się można także na koncercie słabego zespołu.
            Chodzisz w ogóle na mecze?
    • albiceleste10 Przyganiał kocioł garnkowi... 06.11.07, 20:00
      "Trwa kampania Sport.pl i "Gazety Wyborczej" o skończenie z "dyktaturą kiboli"
      na polskich stadionach. W kolejnej odsłonie nasz dziennikarz Rafał Stec
      odpowiada na krążący po internecie list bywalca słynnej "Żylety" na stadionie
      Legii."

      Paradne. Cała ta, rozglaszana z wielkimi fanfarami kampania to raptem kilka
      felietonów red. Steca, po większości uciekających jak najdalej od realiów i
      dwa sfabrykowane "listy kibiców". Śmiać się, czy płakać???

      "Na krążący po internecie list bywalca "Żylety" Karola Nowakowskiego,
      uzurpującego sobie prawo do reprezentowania wszystkich kibiców Legii Warszawa
      (uzurpującego, bo wielu z nich popiera kampanię "Gazety"), początkowo nie
      chciałem odpisywać, bowiem nie zawiera on merytorycznej polemiki z moimi
      felietonami o kwestii kibolstwa. Ponieważ jednak obiecałem czytelnikom
      szczególną życzliwość wobec oburzonych oraz anielską cierpliwość, zmieniłem
      zdanie."

      A skąd to pan redaktor taki pewien, że wielu bywalców Ł3 popiera tę waszą
      ekhmmm... kampanię? Co do merytoryczności - Kuba Bogu, Bóg Kubie...

      "Mój opis ponoć "ignoruje istotę sporu", ale powyższy tekst również jej nie
      definiuje. Stanowi raczej dyskusję z nieistniejącym wrogiem."

      J.w.

      "(...)mimo wszystko przedkładam dostojnie niemrawe brawa owych "pikników" nad
      chamstwo twardogłowych kiboli. Nad czytanie opowieści dziewczyny, dla której
      wizyta na stadionie to trauma."

      A to akurat żadne dziwy. Też bym przedkładał, zwlaszcza będąc owych
      "opowieści" (współ)autorem...

      "Owszem, chcę ogłuszającego zgiełku szalikowców, ale nie chcę płacić zań
      tolerancją dla niepohamowanego chamstwa i agresji, które niekiedy - rzadko,
      ale jednak - przeradzają się w zawstydzające nas wszystkich skandale jak
      tamten wileński."

      Złoty środek, Mocium Panie. Pomiędzy wilnem, a Barceloną jest spory kawał
      kibicowskiego świata.

      "Nie szanuję tylko kiboli, których zdefiniowałem w swoich felietonach."

      A gdzież ta definicja? I dlaczego utożsamia pan redaktor z owymi "kibolami"
      wszystkich protestujących na Żylecie???

      "Pełne, rozśpiewane, kolorowe stadiony - pycha, o tym marzę. Uważam jednak, że
      w schludnych kompleksach rozrywkowych nie musi być letnio i nijako. Gdzie tu
      sprzeczność? Jak jest schludnie, to się nie da dopingować?"

      Bo Kakę najlepiej fetuje się w ciszy? ;]

      "Skandale o tej skali zdarzają się na szczęście rzadko, ale się zdarzają. I
      nigdy nie wiadomo, kiedy dojdzie do niego następny raz."

      Mhmmmm... To najlepiej pozbądźmy się wszystkich kibiców. Just in case.

      "Nikt tak samo nie chce ich traktować. W kinie nie można skakać, tańczyć,
      śpiewać, ryczeć, skandować nie zawsze eleganckich haseł etc."

      Ekhmmm... A to nie redaktor Stec zachwycał się atmosferą
      stadionów-multipleksów??? To może redaktor Pol?

      "Co do rac, to wojnę wydali im właśnie nawet Włosi, a u nich są one - w
      przeciwieństwie do Wyspiarzy - bardzo popularne. Tylko w miniony weekend
      aresztowano w Neapolu kilku kibiców wnoszących je na stadion."

      I Serie A z dnia na dzień straciła polowę uroku...

      "Kiedy wspominałem o tych fajnych dziewczynach, chodziło mi tylko o to, by one
      też nie bały się/wstydziły/brzydziły chodzić na stadion."

      Przejdź się pan, panie redaktorze, na pierwszy lepszy stadion. I tyle.
      Szerokiej drogi!
      • Gość: Bart a albiceleste (i reszta) swoje... IP: *.adsl.inetia.pl 06.11.07, 20:30
        nie po raz pierwszy czytam twoj forumowy wpis - i jak zwykle
        zawieszony jestem miedzy gorzkim usmiechem, a puknieciem sie w czolo.
        ty i reszta towarzystwa negujacego to, co pisze Stec, Pol i wszyscy,
        ktorym NAPRAWDE zalezy na jakosci pilki w Polsce - czy trzeba podac
        jeszcze jakies argumenty, zebyscie zrozumieli, ze kibicowanie to
        troche inna zabawa, niz to, co proponuja kibole?
        cokolwiek Stec nie napisze - dla was i tak to nie ma znaczenia,
        skreslacie jego argumenty dla zasady, przypuszczam, ze czesci z nich
        pewnie nie rozumiecie.
        lepiej ujezdzac rzeczowe i kulturalne podejscie do sprawy, niz
        wynaturzonych, dramatycznie pustych, zwyklych chamow, mieniacych sie
        kibolami.
        smutno sie robi, jak sie widzi/czyta, jak wielu jest ciagle ludzi
        zakompleksionych, zamknietych, ograniczonych,agresywnych, chamskich,
        po prostu.
        sport powienien ludzi cieszyc, laczyc (bo przeciez taka sama pasje
        ma w sobie kibic (!) Lecha czy Legii), anie prowokowac do zadym,
        demolek i wulgarnych przyspiewkach o niczym.
        gralem kiedys, wiem, co to doping, wiem tez, jak zenujaco odbiera
        sie wlasnych kibicow, kiedy zamroczeni jakims jabolem, wyja, ze
        ktostam to Ku.., a ktos inny to ch.., a i tak wszystkich .....
        ot, Polacy, narod wybrany...
        • albiceleste10 Re: a albiceleste (i reszta) swoje... 06.11.07, 22:12
          Drogi Barcie!
          Niesamowicie mnie ujmuje, że czytasz moje posty. Cieszę się, że nie trafiają w
          próżnię. Z tej radości, a także z wrodzonego życzliwego podejścia do bliźnich
          mam jednakowoż taką radę, a nawet kilka rad.

          Po pierwsze, raczyłbyś może pomiędzy następnym gorzkim uśmiechem, a puknięciem
          się w czółko (swoją drogą - uważaj, na dłuższą metę to niebezpieczne) zauważyć,
          że za nickiem "albiceleste10" kryje się jeden (tak, JEDEN!) osobnik. Zrozum
          zatem, że ani nie należy zwracać się do mnie per Pluralis Maiestatis (choć jakaś
          tam książęca krew we mnie płynie), ani też doszukiwać się pod moim alias żadnych
          "nas". jestem jeden, jedyny.

          Po drugie, skoro już mówisz A czytając moje wypowiedzi, powiedz także B i
          przeczytaj je ze zrozumieniem. Bo to chyba o brak tegoż chodzi. Wszak nieswojo
          mi Cię podejrzewać o niecne intencje i wtykanie mi w usta/pod palce rzeczy,
          których nigdy nie wyraziłem.

          Po trzecie, acz z drugim mocno powiązane, jest tak przyjęte w kręgach ludzi
          kulturalnych, do których, jak mniemam, się zaliczasz, że opiera się słowa o
          fakty. Powiedz mi zatem, Barcie najdroższy, gdzież to ja opowiedziałem się choć
          słowem za "wynaturzonymi, dramatycznie pustymi, zwykłymi chamami, mieniącymi się
          kibolami"???

          Po czwarte, wciąż z drugim powiązane: "sport powienien ludzi cieszyc, laczyc (bo
          przeciez taka sama pasje ma w sobie kibic (!) Lecha czy Legii), a nie prowokowac
          do zadym, demolek i wulgarnych przyspiewkach o niczym." Przeczytaj, proszę,
          ponownie mój poprzedni post, a zwłaszcza króciusienieczki fragment o złotym
          środku. Przecież w tej materii to my się w stu procentach zgadzamy. Po co zatem
          te gorzkie usmiechy i pukanie się w czoło?

          Po piąte, jeśli już dojdziesz do tego, że wcale tak wiele nas nie różni,
          zechciej zadać sobie trud i przebrnij przez caaałą radosną twórczość red. Steca
          poświęconą tej pożałowania godnej kampanii i odpowiedz sam sobie na taka
          kwestię: czy red. Stec zgadza się z sednem Twej wypowiedzi, które, jak sądzę,
          przed chwilą zacytowałem?

          Życzę zdrowia i pozostaję z szacunkiem

          a-c10
          • Gość: Bart odpowiadam- a jakze IP: *.adsl.inetia.pl 06.11.07, 23:56
            drogi albiceleste (bez ironii),
            i znowu twoje slowa to moj usmiech (i znowu bez ironii).
            przede wszystkim - dziekuje za kulture wypowiedzi.
            przyznasz, ze na forum to rzadkosc.
            a teraz kilka slow, uznajmy, ze wyjasnienia.
            juz w tytule, w nawiasie, zasugerowalem, ze moje slowa nie tylko do
            ciebie sa skierowane - mam swiadomosc, zes "jeden, jedyny":)
            poziom twoich wypowiedzi jednoznacznie przekonywal, ze kibolem nie
            jestes - tym wieksze moje zdziwienie, ze negujesz slowa Steca, a
            wlasciowie ich sens.
            takie dziwne niezrozumiale dla mnie rozdwojenie; z jednej strony
            zgadzasz sie z tematem, z drugiej negujesz sens batalii o jego
            egzekwowanie.
            przyznaje, niefortunnie bylo uczynic cie podmiotem w "jednym worku"
            z kibolami, o ktorych opinie mam jak najgorsza i zadne argumenty o
            rzekomych atrakcjach i pomaganiu druzynie do mnie raczej z ich
            strony nie dotra.
            a tak w zgodzie z pierwotnymi zamierzeniami; naprawde uwazasz, ze
            nie ma o co kruszyc kopii? odpowiada ci ten prymitywny terror
            nieogolonych dresow?

            pozdrawiam, za ewentualne urazy przepraszam, pozostaje przy swoim
            zdaniu:)
            i bronie Steca!
            :)

            bart
            • albiceleste10 Re: odpowiadam- a jakze 07.11.07, 01:20
              Drogi Barcie!
              Tak, żeby długą rzecz nieco zawężyć: urazy nijakiej nie chowam, więc i
              przepraszać nie ma za co.
              Nie neguję generalnego sensu działań dążących ku poprawie atmosfery na polskich
              stadionach. Neguję za to modus operandi red. Steca et. al. Przypominają mi one
              bowiem działania pewnej partii, która przez poprzednie dwa lata wywoływala u
              mnie silny odruch wymiotny. Spójrz - red. Stec wrzuca wszystkich, ale to
              wszystkich kibiców z odkrytych trybun do jednego wora z "nieogolonymi dresami".
              To ciut jak pewien koalicyjny minister, pożal się Boże, edukacji, który usiłował
              wmówić reklamooglądaczom, że młodzież w długich fryzurach iciemnych kurtkach
              jest co do egzemplarza zła. Z takiej pozycji baaardzo łatwo toczy się
              "polemiki", "debaty" itede. Jak już się wetknie przeciwnikowi gębę na twarz. Co
              więcej, PiS walczył z korupcją głównie w ten sposób, że umieszczał na stołkach
              różne indywidua typu Kornatowski, potem je z tych stołków ściągał i ogłaszał
              megasukces. A jak walczy z kibolstwem red. Stec? Propaguje albo sfabrykowany,
              albo przynajmniej szalenie nierzetelny liścik jakiejś niedzielnej "kibicki".
              Zaiste rewelacyjna metoda. I jeszcze - tu posłużę się wyczytanym argumentem -
              popatrz na różne moherbabcie. One nigdy nie wezmą takiej Wyborczej do ręki,
              prawda? Dlaczego? Bo ojczulo Tadeusz wciska im, że GW to siedlisko szatana.
              Kubek w kubek tak samo red. Stec wciska wielu ludziom, że siedliskiem szatana są
              polskie stadiony. I masa osób utwierdza się w przekonaniu, że nie warto iść na
              mecz, bo tam kamienie i krzesła nad głowami latają. W ten sposób nie tylko nie
              osłabi się troglodytów, jacy - rzecz jasna - na stadionach są, ale jeszcze się
              ich wzmacnia, bo tamuje się przypływ normalniejszych kibiców.

              Generalnie uważam, że cała ta "kampania", "krucjata", czy jakby to zwać,
              straciła wszelki sens po postach niejakiego Profa (są w tym wątku, niżej).
              Przeciw czemu walczą Stec i kompania? A oni sami chociaz to wiedzą???
              • Gość: lejzab Re: odpowiadam- a jakze IP: *.cst.tpsa.pl 07.11.07, 10:14
                piszesz - "Spójrz - red. Stec wrzuca wszystkich, ale to
                wszystkich kibiców z odkrytych trybun do jednego wora z "nieogolonymi dresami".
                Otóż, nie wrzuca.
      • Gość: Lazar Re: Przyganiał kocioł garnkowi... IP: *.aster.pl 06.11.07, 23:38
        albiceleste10 napisał:
        > Paradne. Cała ta, rozglaszana z wielkimi fanfarami kampania to
        > raptem kilka felietonów red. Steca, po większości uciekających jak
        > najdalej od realiów i dwa sfabrykowane "listy kibiców". Śmiać się,
        > czy płakać???

        Ani jedno, ani drugie, po prostu zastanowić. W kampanię wpisują sie również
        opinie ludzi na forum, którzy podzielają diagnozę Steca.

        > A skąd to pan redaktor taki pewien, że wielu bywalców Ł3 popiera tę > waszą
        ekhmmm... kampanię?

        J.w. A skoro zadają sobie trud pisania o sprawie, to chyba leży im ona na
        sercu. Pewnie nie wszyscy zaliczają wszystkie mecze, również wyjazdowe, ale ich
        opinia nie jest przez to mniej znacząca.

        > A to akurat żadne dziwy. Też bym przedkładał, zwlaszcza będąc owych
        > "opowieści" (współ)autorem...

        Są dowody, czy to tylko takie sobie insynuacje?
        Czyżby przekonanie o spreparowaniu listu wynika z pewności, iż takie sytuacje są
        niemożliwe na stadionach w Polsce?
        A może "prawdziwy kibic nigdy by takiego listu nie napisał"?

        > Bo Kakę najlepiej fetuje się w ciszy? ;]

        Przytoczę co Stec napisał:
        "Pełne, rozśpiewane, kolorowe stadiony - pycha, o tym marzę. Uważam jednak, że w
        schludnych kompleksach rozrywkowych nie musi być letnio i nijako. Gdzie tu
        sprzeczność? Jak jest schludnie, to się nie da dopingować?"
        Czyli sprzeczność między dopingiem a schludnymi stadionami jest fałszem. Nic
        wiecej. A póki co wizyta Kaki na Legii to czysta fantazja, właśnie dlatego, że
        jest jak jest. I walka z zarządem do tych odwiedzin nie przybliża ani o sekundę.

        > Mhmmmm... To najlepiej pozbądźmy się wszystkich kibiców. Just in
        > case.

        To jakaś sugestia? Bo jako ironia zupełnie nie na miejscu, przynajmniej w
        kontekście opinii Steca.
        Na wszelki wypadek, to trzeba sie pozbyć KIBOLI.

        • albiceleste10 Re: Przyganiał kocioł garnkowi... 07.11.07, 01:44
          > Ani jedno, ani drugie, po prostu zastanowić. W kampanię wpisują sie również
          > opinie ludzi na forum, którzy podzielają diagnozę Steca.

          I tak samo, jak i Stecowi, brakuje im jakichkolwiek argumentów poza
          niesprawdzonymi, powtarzalnymi frazesami.

          > J.w. A skoro zadają sobie trud pisania o sprawie, to chyba leży im ona na
          > sercu. Pewnie nie wszyscy zaliczają wszystkie mecze, również wyjazdowe, ale ich
          > opinia nie jest przez to mniej znacząca.

          Ależ pewnie. Tyle, że procent zdeklarowanych bywalców Ł3 popierających Steca
          zdaje mi się rażąco niziutki.

          > Są dowody, czy to tylko takie sobie insynuacje?
          > Czyżby przekonanie o spreparowaniu listu wynika z pewności, iż takie sytuacje s
          > ą
          > niemożliwe na stadionach w Polsce?
          > A może "prawdziwy kibic nigdy by takiego listu nie napisał"?

          Fakty się w tym "liście" nie zgadzają przede wszystkim. Ktoś tu już o tym przede
          mną pisał, znacznie ode mnie w temacie mądrzejszy.

          > Czyli sprzeczność między dopingiem a schludnymi stadionami jest fałszem. Nic
          > wiecej.

          Och, jasssne. Akurat w cytowanym przez Ciebie fragmencie red. Stec próbuje się
          okrakiem wycofywać z wyrażanego wcześniej uwielbienia dla "atmosfery
          multipleksu" (patrz "Kibol i fajne dziewczyny", czy jakoś tak).

          > To jakaś sugestia? Bo jako ironia zupełnie nie na miejscu, przynajmniej w
          > kontekście opinii Steca.

          A dlaczego nie na miejscu???

          > Na wszelki wypadek, to trzeba sie pozbyć KIBOLI

          Niżej w tym wątku jest dzielony post faceta, który podpisuje się "Prof". Być
          może nawet skądeś go kojarzysz. Przeczytaj, a potem zastanów się nad swym
          ostatnim zdaniem.



    • Gość: jam łasica RACE IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.11.07, 20:10
      Race nie mają prawa bytu na nowoczesnych stadionach. No typowo piłkarskim
      obiekcie posiadającym zadaszone trybuny odpalenie racy powoduje najczęściej
      zadymienie całej murawy i przerwanie meczu na kilka minut. Tak było chociażby
      podczas meczu z Austrią Wiedeń, mimo iż tamten stadion jest i tak w miarę
      przewiewny, bo trybuny od boiska oddziela jeszcze bieżnia. Na "zabytkowej" Legii
      race tak bardzo nie szkodziły, choć też z ich powodu przerywano mecz gdy wiatr
      wiał nie w tę stronę co powinien (pewnie przez Waltera albo co bardziej
      prawdopodobne Stefana - wszak przez nich całe zło).
      Zaznaczę również, że nie każdy życzy sobie być obsypany białym proszkiem
      produkowanym przez rozpaloną racę i rozrzucanym w promieniu kilku metrów od
      trzymającej ją osoby. Sprawę bezpieczeństwa pozostawiam bez komentarza bo to, że
      nikt do tej pory nie został przez racę dotkliwie poparzony uważam za szczęśliwy
      zbieg okoliczności (choć pewnie się mylę, bo zapewne gdzieś kiedyś do tego
      doszło, niekoniecznie w Polsce).
    • dadek77 Debata "Kibole kontra kibice". Stec odpowiada ".. 06.11.07, 20:16
      a dla mnie redaktor Stec próbuje tylko wywołac ferment i nie
      zamierza NIC pomóc, a pisząc posty jako "megane" traci dodatkowo
      wiarygodność.... jak już naczelnym GW się znudzi (Pan redaktor
      ozywiście) to pozostanie już tylko FAKT lub SE i tam się powinien
      sprawdzić...
    • Gość: fatrh Karol nie jest kibolem IP: *.acn.waw.pl 06.11.07, 20:16
      ale tego Pan zapewne nie wie, albo po prostu nie rozumie kim nazywani sa kibole.
      Zapewne nie wie Pan również kim jest Karol, a nie jest osobą w pełni anonimową
      i to nie za sprawą Legii.

      Pisze Pan:
      "Za zorganizowanym dopingiem tęsknię, ale ultrasów łamiących regulamin trzeba karać"
      Regulamin stadionu łamał i Pan nie raz, tak samo jak każdy inny kto zjawił się
      na Legii.
      Regulamin zabrania m.in opuszczania miejsca oznaczonego na bilecie w trakcia
      trwania całej imprezy bez zgody sluzb ochronny. Wiec, gdy opuszcza pan swoje
      miejsce idac do toalety, badz po kielbaske w trakcie przerwy, lamie Pan
      regulamin. Szkodzi Pan tym w trakcie zawodów tak, jak Ci których Pan opluwa w
      swoich felietonach. Odpalanie rac na Legii nie wyżądziło na Legii nikomu żadnej
      krzywdy, tak samo jak popcorn, cola czy herbata kupiona w trakcie meczu.

      "Nikt nikomu nie zabrania jeździć po kraju"
      Widać, że nie ma Pan zielonego pojęcia o wyjezdach kibiców, którzy są
      notorycznie zatrzymywani na trasach wylotowych i zawracani z powrotem. Kibice
      jadący pociągiem już nie raz zostali zawróceni wbrew ich woli i mimo, że
      poniesli koszty przejazdu.
    • Gość: loc Re: Debata "Kibole kontra kibice". Stec odpowiada IP: *.man.bydgoszcz.pl 06.11.07, 20:16
      może jakieś konkrety? przykłady? czy tylko tak dla zasady negujesz poczynania Steca?
    • Gość: Damian Debata "Kibole kontra kibice". Stec odpowiada ".. IP: *.it-net.pl 06.11.07, 20:18
      A tak na marginesie jak zwykle Pan Stec krytykuje kibiców z Madrytu i Brcelonu, a nie wspomina a jeszze gorszych ze swojego ukochanego Mediolanu, ahhhh ten ukochany przez Pana Steca Mediolan....
    • Gość: k0z Debata "Kibole kontra kibice". Stec odpowiada ".. IP: *.aster.pl 06.11.07, 20:20
      ja przeczytałem tylko coś takiego: ...bla, bla, bla, Wilno, bla, bla, bla,
      Wilno, bla, bla... Stec według mnie zasłużył na brak szacunku bo promuje się
      kosztem walki (nie jego walki) o ideały. O coś wielkiego, pięknego. Cała Legia
      ZAWSZE RAZEM!!!.
    • Gość: :D Stec czy nadal śmierdzisz marihuaną ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.11.07, 20:20
      Od wczoraj gdziekolwiek Ciebie spotkam będzie Tobie zadawane takie
      pytanie. I tak nie odpowiesz ale mógłbyś za to natychmiast wyrzucić
      to co palisz. I to natychmiast.
    • Gość: krysiek "A co Pan powie, np. o postawie 450 osób w Poz... IP: *.adsl.inetia.pl 06.11.07, 20:21
      "A co Pan powie, np. o postawie 450 osób w Poznaniu, które swym dopingiem
      zagłuszały znaczną część wypełnionego do ostatniego miejsca stadionu przy ul.
      Bułgarskie"

      CZY ja byłem na innym meczu??
    • Gość: Chore wynurzenia Stec - prawie dziennikarz IP: *.chello.pl 06.11.07, 20:23
      Chore wynurzenia pseudodziennikarza z Warszawy. Kogo interesuje Zyleta? Ludzie,
      opanujcie sie.
      • Gość: jedrek Re: Stec - prawie dziennikarz IP: *.wroclaw.mm.pl 06.11.07, 20:31
        ogólnie odnoszę wrażenie, że ten cały Nowakowski i tak nic nie
        zrozumie z tego, co Stec pisze. Szanuję Panie Rafale, że chce Pan
        być miły i nawet z takimi cymbałami Pan polemizuje, ale to chyba nie
        ma sensu.
        Chyba, że to ja jestem za głupi, bo czytałem kilka razy tego
        Nowakowskiego i dalej nie wiem o co mu chodzi? Bo na pewno nie o
        dobro "ukochanego klubu" tylko o jakąś prywatę. OK - działaczy można
        nie lubić i widzę, że wojna z nimi jest ważniejsza niż zespół. Po co
        wspierać piłkarzy, ważniejsze to pokazać właścicielom co się o nich
        sądzi. Tak myślą "kibole".
    • Gość: Legiafan Debata "Kibole kontra kibice". Stec odpowiada ".. IP: *.chello.pl 06.11.07, 20:28
      Brawo Stec!
      Chłopcy z Żylety zapędzili się w kozi róg i nie bardzo wiedzą jak z
      tego wybrnąć..
      Niestety:(
    • maro_wks Debata "Kibole kontra kibice". Stec odpowiada ".. 06.11.07, 20:31
      Cóż ja widzę,gazeta wyborcza i towarzysz Stec robią krucjatę przeciwko
      kibicom.Oj nie uda się wam.Prędzej wy przestaniecie chodzić na mecze,nim
      prawdziwi fanatycy wyginą.

      Legia trzymajcie się.Wyrazy szacunku z Wrocławia
    • Gość: Ziomal Debata "Kibole kontra kibice". Stec odpowiada ".. IP: *.kielce.net.pl 06.11.07, 20:36
      Panie Stec, przestań się pan przejmować tym neandertalskim
      gó..arstwem. Dyskusja z nimi (jak widać po wpisach) może się
      odbywać tylko za pomocą pały i przyspieszonych sądów. Żadne inne
      argumenty do nich nie trafiają :)
      • prawdziwytruk Re: Debata "Kibole kontra kibice". Stec odpowiada 06.11.07, 20:40
        To , że Ciebie lał ojciec w domu po pijaku nie znaczy , że to jedyny sposób na
        dyskusję.
    • prawdziwytruk Debata "Kibole kontra kibice". Stec odpowiada ".. 06.11.07, 20:39
      Bardzo zastanawia mnie Pana postawa, Panie Rafale.
      Najpierw jakaś piana nienawiści i obrażanie każdego stojącego na Żylecie.

      Potem jakaś wielka "kampania" , którą sobie Pan CHYBA uroił paląc skręta w
      domowym zaciszu.

      Wymuszona przez kibiców i kiboli odpowiedź na ripostę Karola to jednak przegięcie.
      CZYŻBY to efekt zażywania marihuany?
      Zmiękł Pan i stał się taki życzliwy.Proponuję wziąć się w garść i zmienić tryb
      życia.W oczach każdego kto chodzi na mecze i aktywnie w nich bierze udział jako
      kibic, jest Pan skompromitowany.Wycofuje się Pan niczym rak.Tchórzliwy rak!

      Pozdrawiam i proszę pamiętać , że Warszawa to małe miasto.
      Trzeba uważać kogo się próbuje z siebie zrobić.
      Wszak prędzej czy później ktoś może powiedzieć : Ja go znam , on robi to i to i
      nie jest taki święty!! :)
    • Gość: Warszawiak Stec 100% Racji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.11.07, 20:40
      Argumenty kolegi z Zylety na poziomie PiSowca. "To nie prawda, ze dach
      przeciekal, poza tym prawie wcale nie padalo!"
      • Gość: Rafa(L)2 Re: Stec 100% Racji IP: *.eranet.pl 06.11.07, 21:51
        Tak dokładnie jest... Dzieci na wagarach z Żylety nie rozumieją zbyt
        dużo, więc słuchają tych polityków, którzy najmniej mają mądrego do
        powiedzenia :) Stąd "Mordo ty moja" na Ł3... Kryta już im pokazała,
        co o tym myśli. Pajace!
    • Gość: Arka Gdynia Debata "Kibole kontra kibice". Stec odpowiada ".. IP: *.chello.pl 06.11.07, 20:41
      Dziewczyny niczego sobie,ale szlik.........KATASTROFA!!!Barwy super
      dla transwescyt_w!
      Lech,Areczka,Crcovia!!!!!!!!!!!!!!!!
    • koszmarekopalek o co tyle szumu? 06.11.07, 20:45
      żeby jeszcze ta OE była na akceptowalnym poziomie piłki nożnej a nie
      kopanej, to zrozumiem. ale że to kopanie na piachu porównywalne do
      kopania na Malcie, to nie rozumiem...
      chodzą chłopy, tłuką się na stadionach - niech się tłuką. niech się
      wymordują. niech się wilki gryzą między sobą. a że później skaczą
      jak orangutany w autobusach? niech skaczą, gdzie mają skakać? placów
      zabaw w warszawie nie ma. drzewa wszystkie umierają od nadmiaru
      soli. policja z nimi się bić nie chce. bo się boi.
      TO CO DO CHOLERY MAJĄ DZIECI ROBIĆ?
      • kuratorr Re: o co tyle szumu? 06.11.07, 20:49
        rzekłeś.
      • Gość: maciej żule IP: *.tvk.torun.pl 06.11.07, 20:55
        to głupie, że garstka przygłupich żuli dyktuje warunki na stadionie...

        o co tu się spierać?
        • Gość: student Re: żule IP: *.eranet.pl 06.11.07, 21:44
          sam jesteś przygłupim żulem. po Twoim wpisie widać jak na dłoni, że stadion
          widziałeś na zdjęciu, a swoje mniemanie o kibicach opierasz na artykułach i
          relacjach w tv. przykre
      • Gość: piknik Kibole znikną bo się finansowo nie opłacają... IP: *.chello.pl 06.11.07, 20:56
        ja jestem "piknikiem" który na Legię chodzi z raz, dwa razy na
        kwartał - i powiem że chętnie chodziłbym z rodziną, objerzeć
        to "widowisko sportowe z multipleksu" jak określił to kibol z
        żylety...

        nie są mi do niczego potrzebni kibole, mam gdzieś oprawy, race,
        śpiewy i flagi - tylko mi przeszkadzają w patrzeniu na MECZ - jak
        będę miał ochotę na takie wygłupy to pójdę do cyrku...

        na siatkę mogę iść spokojnie z całą rodziną - na Legię już nie -
        własnie przez kiboli

        ale cokolwiek byście o piknikach nie napisali, to oni, a nie wy są
        przyszłością na stadionach - bo to my, a nie wy jesteśmy w stanie
        wybulić i 100 i 150 za bilet jeśli tylko dostaniemy czyste wygodne
        ławki, możliwość bezpiecznego i spokojnego oglądania meczu oraz
        popcorn i kiełbaski w przerwie :)))

        walter już się zorentował że na was nie zarobi, a na takich
        piknikach jak ja mógłby - inni wkrótce też się zorientują

        i wywalą was ze stadionów - wyginiecie jak dinozaury..
        • Gość: student Re: Kibole znikną bo się finansowo nie opłacają.. IP: *.eranet.pl 06.11.07, 21:45
          i oto cała prawda o tzw piknikach. gdzieś masz całą otoczke meczu i gdzieś
          będziesz miał tą drużynę jak przestanie grać widowiskowo lub przestanie spełniać
          Twoje wymagania. taki kibic to nie kibic
          • Gość: K Re: Kibole znikną bo się finansowo nie opłacają.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.11.07, 22:21
            A może tacy kibice są właśnie potrzebni. Bo płacą kasę
        • prawdziwytruk Re: Kibole znikną bo się finansowo nie opłacają.. 06.11.07, 23:23
          Wzruszający post naprawdę..

          Tak się składa , że ja jestem na każdym meczu Legii i widok ojca z dzieckiem,
          czy dziadka z wnukiem nie jest niczym dziwnym.

          Piknik przyszłością na stadionie?! Hehe dobry żart.Chyba tylko jak jego drużyna
          wygrywa mecze i idzie na MP.
          Tacy widzowie jak Ty w razie kryzysu drużynę olewają i idą z dziećmi do kina.

          Nie stać mnie , żeby wydać 150 zł na bilet?!
          Skąd masz takie informacje?Ja Ciebie plastikowy koleżko kupię wraz z całą
          rodzinką , więc tu tak nie kozacz jaki to Ty zarobiony nie jesteś..

          I weź idź na mecz wreszcie , bo widzę , że masz jakieś chore wyobrażenia.Wielki
          kibic siatki.5 lat temu nie wiedział co to Spodek..

          nie błaźnij sie już..
          • kuratorr Re: Kibole znikną bo się finansowo nie opłacają.. 07.11.07, 00:13
            Twoja przyszlosc to psychologia. Czytasz z postow jak zorro lejce.
          • Gość: kumaty Re: Kibole znikną bo się finansowo nie opłacają.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.11.07, 01:30
            > Nie stać mnie , żeby wydać 150 zł na bilet?!

            to w koncu tylko dwa radia wiecej wyjete z fur. albo kilku dzieciakow skrojonych
            pod gimanzjum. albo w ostatecznosci trocje rozrobie fete co ja pchamy na
            dzielni, z pudrem i sie da zarobic te 150 .

            my prawdziwi kibice dajemy rade
    • Gość: Jagiellonia Fan Ultras to ultras, chuligani to chuligani... IP: *.escom.net.pl 06.11.07, 20:57
      1. Ultras sa polskiej pilce potrzebni jak woda, bo powoduja, ze
      czesto widowisko sredniej klasy zamienia sie w wydarzenie szczegolne
      i niezapomniane. Aspektu kibicowskiego, szczegolnie w polskiej
      lidze, pominac nie sposob.

      2. Niestety, to nie ultras decyduja i wioda prym wsrod kibicow.
      Robia to chuligani (wzglednie skini, ewentualnie 2 w 1) prosta
      metoda silniejszego. Co wiecej, ultras mimo szczerych intencji
      rowniez sa uzaleznieni od bojowek - choc wprost tego nie mowia - po
      prostu na wyjazdach potrzebna jest im ochrona bo inaczej straciliby
      flagi, race, zeby, itp. od silniejszej ekipy, niekoniecznie tej do
      ktorej sie wybieraja.

      3. Reasumujac, uklad jest niczym saprofity - obustronnie potrzebny.
      Zmienic ta mentalnosc bedzie bardzo trudno, moze wrecz niemozliwe.
      Szczegolnie w kraju transformacji gdzie wszelkie autorytety, w tym
      nawet JPII (tak, tak, co pokazuje niestety przyklad Cracovii i Wisly
      w najbardziej oczywisty sposob) zostaly "olane".

      4. Nie zgadzam sie z kwestia rac - to ze w Europie nie chca rac, nie
      oznacza, ze musimy od nich wszystko malpowac (vide likwidacja
      zielonych strzalek w prawo na skrzyzowaniach - idiotyczna
      inicjatywa) i ze we wszystkim maja racje. Polski model kibicowania
      zawsze roznil sie - i moim zdaniem pozytywnie - od kibicowania
      zachodniego, my stoimy i spiewamy 90% meczu, Anglicy czy Francuzi
      jedza hamburgery, pija piwo, rozmawiaja przez telefon. Spiewaja
      GLOWNIE na reprezentacji. Kibicowanie klubom to cos innego.

      5. Z boku widac wyraznie co prezes ITI chce osiagnac wyzszymi
      cenami - wyeliminowac "Zylete" w sensie "niebezpieczny element" z
      Lazienkowskiej. Osobiscie, jako kibicowi Jagiellonii, mnie nic do
      tego, natomiast jest to zjawisko symptomatyczne (vide Cracovia i
      inicjatywa prezesa Filipiaka). Zamiast zmieniac mentalnosc tych
      ludzi, czesto z prostych rodzin z Brodna czy Pragi, gdzie sie nie
      przelewa, ciezka praca u podstaw, pozytywistyczna, pan Walter stawia
      na metoda "uprzatniecia problemu pod dywan". Dzialania pozorowane na
      roznych frontach ktore maja na celu uderzenie docelowo w chuliganow,
      ale niestety odchylenie jest bardzo duzo i cierpi wiele, wiele
      normalnych kibicow. Jak nie dziala mi telewizor, wyrzucenie go przez
      okno nie rozwiazuje problemu. A taka logike zdaja sie
      przyjmowac "prezesi" naszych klubow - celowo uzylem cudzyslowia, bo
      czesto sa to ludzie sterowani przez wlascicieli, ktorzy chcieliby
      miec z klubu fajna maskotke, nie rozumiejac dynamiki wydarzen na
      trybunach i specyficznego profilu spolecznego kibica. Jak ktos chce
      miec - z calym szacunkiem - klub rodem Groclinu czy PGE BOT i
      doping/ frekwencje na takim poziomie to prosze bardzo. To ja juz
      wole moja Jagiellonie i walke o utrzymanie. Emocji sto razy wiecej.

      Racja nie lezy po zadnej ze stron, moze poza checia wyeliminowania
      chuliganstwa. Jezeli kibice maja ochote na "ustawke" to dlaczego
      policja interweniuje, proboje im zapobiec? Czym roznia sie ustawki w
      lesie 60 na 60 od meczu bokserskiego 1 na 1? Zasady sa znane (wbrew
      pozorom ustawki sa bardzo honorowe) i kazdy ryzykuje swoim zdrowiem,
      jak bokser. A przynajmniej jest duzo spokojniej na stadionie,
      bo "sportowcy" wyzyli sie juz w drodze i nie maja ochoty demolowac
      stadionu, wzglednie biegac po trybunie jak ostatni kretyni i cos tam
      madrego skandowac.

      Reasumujac, nie podoba mi sie chuliganstwo, ale metody vel Mariusz
      Walter tez mi sie nie podobaja. Wystarczy spojrzec na Lecha i Legie -
      chuligansko obie bardzo mocne ekipy, a jakze inna sytuacja obecnie
      na meczach i atmosfera na trybunach.

      Czyli mozna? Mozna.
    • Gość: wak Czy to naprawde musi byc na 1szej stronie gazety IP: *.catv.glattnet.ch 06.11.07, 21:00
      Redaktorze Stec wyluzuj. Czy naprawde portal Gazeta.pl musi sie tym tematem
      zajmowac? Nie ma innych wazniejszych wydazen? Gdzie sa relacje LIVE z CM.
      Wiekszosci internautow nie interesuje prywatna polemika p Redaktora z jakas tam
      Zyleta.
    • Gość: wak Czy to naprawde musi byc na 1szej stronie gazety IP: *.catv.glattnet.ch 06.11.07, 21:00
      Redaktorze Stec wyluzuj. Czy naprawde portal Gazeta.pl musi sie tym tematem
      zajmowac? Nie ma innych wazniejszych wydazen? Gdzie sa relacje LIVE z CM.
      Wiekszosci internautow nie interesuje prywatna polemika p Redaktora z jakas tam
      Zyleta.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka