Dodaj do ulubionych

Fundacja Pomocy dla Dzieci

IP: *.ipowerweb.com 08.01.04, 17:02
Na złodzieju czapka Bosko

Zakonnicy od św. Jana kochają Boga i pieniądze. Pieniądze bardziej.

Ponad dwa lata wlecze się śledztwo w sprawie przekrętów Fundacji Pomocy dla
Młodzieży imienia św. Jana Bosko założonej przez salezjanów z Lubina.
Zakonnicy wyłudzili w bankach łącznie ponad 500 mln zł, do tej pory nie
oddali jeszcze 150 mln.

Meandry tej największej w Pomrocznej afery finansowej śledzimy od początku
(„NIE” nr 49/2001; 2, 9, 14 i 36/2002). Sprawą przestały interesować się
media, a główni bohaterowie po 10-miesięcznej odsiadce w areszcie wyszli na
wolność. Były prezes fundacji ksiądz Ryszard M. zapłacił ciepłą rąsią 500
tys. zł kaucji, dyrektor oddziału Kredyt Banku w Legnicy Tadeusz H., który
dawał szmal bez sprawdzenia wiarygodności finansowej dłużnika, cieszy się
swobodą za skromne 200 tys. złociszów. Z pudła wyszli też inni salezjanie
umoczeni w aferę. Sąd okazał się łaskawy dla sutannowych. Na przykład ksiądz
Waldemar K., który dodatkowo na boku wyłudził dla siebie 2,5 mln zł, musiał
wybulić jedynie 50 tysiączków.

Widocznie Temida ufa duchownym, jednak jej ślepota może przynieść złe skutki.
Podajemy nowe szczegóły tej afery.

Wyłudzona z banku forsa kierowana była do gry na światowych giełdach. Część
pieniędzy, które Ryszard M. i jego kumple pobierali w gotówce, została
przeznaczona na inne zbożne cele, głównie zakup nieruchomości. Okazuje się,
że zakonni wspólnicy Ryszarda M. w ciągu ostatnich miesięcy zaczęli kupować
budynki i działki budowlane na swoje nazwisko lub na podstawione osoby.
Dzięki temu prostemu manewrowi uniknęli ciężkiej ręki komornika. Kredyt Bank
wystąpił z pozwem do sądu we Wrocławiu przeciw Towarzystwu Salezajańskiemu
żądając zwrotu ukradzionego szmalu z odsetkami. Sąd, jako zabezpieczenie
roszczeń, obłożył hipoteką salezjańskie nieruchomości, w tym cztery kościoły.
Zabezpieczenie dotyczy wyłącznie obiektów zakonu, a nie prywatnego mienia
sprawców przekrętu. Nikt nie wnikał, skąd ślubujący ubóstwo zakonnicy wzięli
forsę na budynki i parcele. Na przykład w Legnicy salezjanin Władysław K.
kupił w centrum miasta dwie działki budowlane o powierzchni 17 i 6 arów. Ta
większa była wyceniona na ponad 500 tys. zł. Jego kumpel z Lubina Marek F.
łyknął za 350 tys. kompleks byłego Ośrodka Sportu i Rekreacji w Lubaniu.
Remont obiektu, z przeznaczeniem na ekskluzywny hotel, zlecił firmie
budowlanej z Zielonej Góry. Remont przeprowadzono, ale właściciel firmy nie
otrzymał pieniędzy. Marek F. obietnicami przeciągał termin zapłaty. Wreszcie
sprawa trafiła do sądu. Salezjanin tłumaczył, że jest ubogi i nie ma forsy.
Zielonogórska firma została, na mocy wyroku, właścicielem wyremontowanego
obiektu. Do tej pory nikt go nie chce kupić. Marek F. to ten sam facet, który
przez Internet wzywał ludzi dobrej woli do wpłacania datków na rzecz osób
poszkodowanych finansowo w aferze Bosko. Ksiądz Ryszard M. i jego zakonni
kumple nakłonili ponad 130 osób do wzięcia kredytów w bankach na łączną kwotę
prawie 14 mln zł. Na końcu internetowego apelu ksiądz Marek F. podał konto,
na które można wpłacać datki. Było to jego prywatne konto.

Obecnie prokuratura we Wrocławiu postawiła zarzuty 112 osobom, które na
bankowych kwitach poświadczyły nieprawdę o dochodach i zatrudnieniu.
Wszystkich do oszustwa namawiali salezjanie twierdząc, że uzyskane w ten
sposób kredyty będą przeznaczone na budowę kościoła i cele charytatywne. Nad
kredytobiorcami wisi też bank domagając się spłaty pożyczek z odsetkami.
Niektórzy naiwni są winni nawet 100 tys. dolarów.

Sprawa, którą przed sądem we Wrocławiu wytoczył Towarzystwu Salezjańskiemu
Kredyt Bank, odbywa się przy drzwiach zamkniętych. Jak oznajmiła pani sędzia
Alicja Wronowska-Nahotko, za wyłączeniem jawności procesu
przemawiają „względy moralności”. Co nieco przenika jednak za sądowe mury.
Jak się dowiedzieliśmy, Inspektorat Towarzystwa Salezjańskiego utrzymuje, że
nie ma nic wspólnego z aferą Fundacji Bosko. To mienie sprawców przestępstwa,
a nie zakonne powinno być zabezpieczeniem bankowych roszczeń – twierdzi
salezjańska wierchuszka. Spokojna głowa, sąd i tu idzie na rękę zakonnym.
Hipoteką obłożono cztery kościoły, których przecież nigdy nie zlicytuje
komornik. Dziwnym trafem pominięto inne nieruchomości zakonu. Na przykład
przy ul. Bolesława Prusa 78 we Wrocławiu znajduje się salezjański kompleks
budynków, w których prowadzona jest działalność gospodarcza. Zakon domaga się
też od miasta obiektów po Zespole Szkół Mechanicznych przy ul. Poznańskiej,
bo chce tam urządzić swoje prywatne liceum. Koszt edukacji u salezjanów
wynosi 340 zł miesięcznie. Towarzystwo Salezjańskie, które nie może oddać
bankowi długu, buduje nowy kościół i gruntownie remon-tuje inny. W Lubinie
zakon sprzedał w prywatne ręce wielki budynek po Zespole Szkół Ekonomicznych,
który wcześniej za friko otrzymał od miasta.

Eksprezes Fundacji Bosko ksiądz Ryszard M. oficjalnie jest ubogi jak mysz
kościelna, ale ma jak u Pana Boga za piecem. Obecnie przebywa w Świebodzicach
u swojego kumpla burmistrza Jana Wysoczańskiego, również bohatera kilku
naszych publikacji. Pan burmistrz był skazany prawomocnym wyrokiem za udział
w sprzedaży kradzionych samochodów. Ryszard M. obiecuje ludziom, których
naciągnął na kredyty, że wszystkim zapłaci. Jak powiedział jeden z naszych
rozmówców, ksiądz twierdził, że forsę uzyska dzięki działalności włoskich
spółek założonych kilka lat wcześniej. Sprawdziliśmy jedną o nazwie Uno
Italia, która oficjalnie miała zajmować się nagłaśnianiem kościołów we
Włoszech i w Polsce. Podany w rejestrze sądu w Legnicy warszawski adres
spółki jest fikcyjny. Naiwnym życzymy dużo benedyktyńskiej cierpliwości w
oczekiwaniu na szmal. Szczęść Boże!

Autor : Bogusław Gomzar
Obserwuj wątek
    • Gość: Informator Pomyslec,ze ludzie pyszczyli na maluchy PZPRakow IP: *.ipowerweb.com 08.01.04, 17:24
      Qrwa !!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka