Dodaj do ulubionych

Dlaczego Gmyz nie opublikuje w Rzepie stenogramów

18.10.09, 10:43

z podsłuchów samego siebie?
Przecież wie co co było mówione.

Szczególnie mnie interesuje czy ewangelicy augsburscy
przeklinają tak samo jak rzymscy katolicy.
Obserwuj wątek
    • republika.republika Re: Dlaczego Gmyz nie opublikuje w Rzepie stenogr 18.10.09, 10:48

      teraz zasada że społeczeństwo ma prawo wiedzieć jakoś nie obowiązuje. Miało
      prawo wiedziec tylko to co Sobiesiak mówił do kolegi biznesmena
      • x2468 Re: Dlaczego Gmyz nie opublikuje w Rzepie stenogr 18.10.09, 10:50
        Mnie natomiast zastanawia dlaczego Gmyz nie zamknal sie jeszcze w klatce przed
        kancelaria premiera?
        • venus99 Re: Dlaczego Gmyz nie opublikuje w Rzepie stenogr 18.10.09, 11:04
          ach,ta klatka z durniami,którzy protestowali ale jeszcze nie
          wiedzieli po co i dlaczego była piekna.niestety przestali
          protestować.a szkoda.
    • zoo24 Re: Dlaczego Gmyz nie opublikuje w Rzepie stenogr 18.10.09, 12:19
      świeta rajca tow.pis. o to własnie chodzi - o tę ohydną hipokryzję.
      Bo że trzeba ograniczyć służby i podsłuchy to oczywiste.
      • tow.pis_da_ci Re: Dlaczego Gmyz nie opublikuje w Rzepie stenogr 18.10.09, 14:54
        Dwa przykłady, oto pierwszy…

        Jestem Ryszard Sobiesiak, osoba prywatna, dzwonię do mojego kolegi Zbyszka
        Chlebowskiego, proszę, żeby pomógł mi w sprawie ważnej dla moich zawodowych,
        ciągle legalnych interesów. CBA nagrywa moją rozmowę. Szef służby przekazuje
        treść mojej rozmowy z politykiem premierowi. Premier czyta jak przeklinam, o
        czym mówię, wszystko. Później „niewidzialna ręka” przekazuje treść mojej rozmowy
        dziennikarzowi. Dziennikarz czyta jak przeklinam, o czym mówię, wszystko.
        Następnie redakcja, w której zatrudniony jest dziennikarz drukuje stenogramy z
        moich rozmów. Czytają je dziennikarze, tysiące czytelników – jak przeklinam, co
        mówię, wszystko. Następnie moją rozmowę cytują wszystkie stacje telewizyjne i
        radiowe, każdy posługuje się moim nazwiskiem. Nikt nie pyta o ochronę mojej
        prywatności, mojego nazwiska, dóbr osobistych. Nikt nie skarży się na sprawców
        tych czynów do prokuratury.

        Dwa przykłady, oto drugi…

        Jestem Bogdan Rymanowski, osoba publiczna, dziennikarz, dzwoni mój kolega,
        Wojtek Sumliński, przypadkowo lub nie wplątany w aferę kryminalną. Pocieszam go,
        rozmawiamy prywatnie. ABW na zlecenie prokuratury nagrywa naszą rozmowę. Treść
        rozmowy odsłuchiwana jest przez pracowników ABW – słyszą o czym mówię,
        przeklinam, może nawet wspólnie użalamy się nad życiem... Następnie rozmowa
        prezentowana jest, za zgodą sądu i prokuratury, w postępowaniu sądowym. Nikt –
        poza sądem i obecnymi na sali stronami – nie zna treści mojej rozmowy. Nikt nie
        zna treści rozmów, ale już od rana wszyscy wokół mówią o zagrożeniu wolności
        słowa, o łamaniu elementarnych zasad prawa. Ja też tak mówię i żądam wyjaśnień,
        wszystkie media mi wtórują.

        Dlaczego w pierwszym przypadku żaden dziennikarz nie zająknie się nad prawem do
        ochrony prywatności osoby, której nikt nie postawił zarzutu związanego z aferą
        hazardową? Dlaczego dziennikarz Cezary Gmyz z „Rzeczpospolitej” nie mówi, że
        zagrożona jest wolność słowa? Kiedy treści prywatnych rozmów wykorzystywane są
        przez media do walki o czytelników i jako narzędzie w walce między politykami –
        jest dobrze, nic się nie stało, bo chodzi o rację wyższą.

        Kiedy jednak treść rozmowy osoby przeciwko której toczy się postępowanie karne
        trafia za zgodą organów państwa na salę rozpraw – wyłącznie tam, nie do mediów!
        – to nagle robi się wielki raban. Bo co? Bo punkt widzenia zależy od punktu
        siedzenia? Bo kiedy Kali publikuje podsłuchy, to Kali jest dobry, ale jak Kalemu
        ktoś cichcem podstawia mikrofon, to już chamstwo? Kiedy sąd zezwala na
        ujawnienie nagrania – źle. Kiedy stenogramy nagrań ujawnia redaktor naczelny –
        dobrze. Kiedy podsłuchami atakujemy polityka – dobrze. Kiedy biznesmena, osobę
        prywatną – dobrze. Gdy podsłuch dotyka dziennikarza – źle, bardzo źle.
        tiny.pl/hq8cf
    • ayran zastanówmy się nad tym co jest 18.10.09, 12:24
      Cytuję rzepę:

      "Dzwoniąc z telefonu Sumlińskiego konsultował się z Rymanowskim, innym adresatem
      listu zdesperowanego dziennikarza. Rymanowski radził Gmyzowi m. in., jakich
      argumentów ma używać, by odwieść Sumlińskiego od samobójstwa. „Słuchaj. Ja
      nie mogę dotrzeć, ale ja uważam, że jeśli Wojtek chce zrobić to, co mi
      sugerował, to popełni błąd. Ja wiem, w jakiej on jest sytuacji. Domyślam się,
      nie chcę tego mówić wprost, ale wiesz, że to jest skazanie się, kuźwa, na
      banicję tak naprawdę”
      – czytamy w stenogramie podsłuchu."

      Innymi słowy - wedle redakcji Rymanowski radził Gmyzowi, aby odwodził
      Sumlińskiego od samobójstwa słowami, że to będzie skazanie się na banicję.
      Przyznać muszę, że jest to argument mocno oryginalny - Wojtek - nie rób sobie
      krzywdy, bo jak popełnisz samobójstwo, to skażesz się na banicję.
      Odnoszę raczej wrażenie, że ta banicja to raczej ewentualny skutek całkiem
      innego niż samobójstwo planu Sumlińskiego, od którego Rymanowski z Gmyzem
      chcieli go odwieść.
      • masuma Re: zastanówmy się nad tym co jest 18.10.09, 12:39
        Od dawna piszę, że Sumliński
        chciał udać próbę samobójczą
        w ucieczce przed aresztowaniem.
        Przypominam, że stało się to, kiedy JUŻ wiedział,
        że sąd II instancji wyraził zgodę na jego tymczasowe aresztowanie.
        Wczoraj prokuratura wyraźnie powiedziała,
        że podsłuch procesowy, który prokuratura zleciła ABW
        miał służyć zbieraniu dowodów na Sumlińskiego w/s stosowania nieuprawnionych
        sposobów ucieczki przed aresztowaniem.
        I to były tzw. materiały procesowe, a nie operacyjne!

        Rymanowski powiedział więc: nie wygłupiaj się, niczego nie udawaj, bo jak się
        wyda, że samobójstwo było sfingowane,
        to grozi ci banicja w środowisku.


        Dodam, że imć Sumliński miał ledwie ponacinane naskórki na przegubach; ten dowód
        oględzin lekarskich z pewnością też jest w aktach sprawy
        • ayran zastanawiam się.... 18.10.09, 12:47
          masuma napisał:

          > Rymanowski powiedział więc: nie wygłupiaj się, niczego nie udawaj, bo jak si
          > ę
          > wyda, że samobójstwo było sfingowane,
          > to grozi ci banicja w środowisku.


          Czy samo fingowanie próby samobójczej to rzeczywiście to, za co mógł go spotkać
          środowiskowy ostracyzm i - szczerze mówiąc - wątpię.
          W tym co puściła rzepa brakuje paru zdań z rozmowy Rymanowskiego i Gmyza - nie
          wiem czy raczej nie chodziło o gotowość pójścia na współpracę, a więc ujawnienia
          informatora.
        • ayran ciekawe 18.10.09, 12:52
          nie widzę mojego wpisu z 12:47
          • ayran o - już jest 18.10.09, 12:53
            chyba jakiś problem z odświeżaniem widoku
    • bryt.bryt hipoteza 18.10.09, 13:09
      dr.rydzyk napisał:

      > z podsłuchów samego siebie?
      > Przecież wie co co było mówione.
      > Szczególnie mnie interesuje czy ewangelicy augsburscy
      > przeklinają tak samo jak rzymscy katolicy.

      Tam moze byc cos ciekawszego niz jakosc uzywanego jezyka porownywalna z jakoscia jezyka politykow (za ktora to jakosc dziennikarze politykow krytykuja).
      Gmyz z Rymanowskim zdecydowali sie na publikacje faktu pojawienia sie stenogramow pomimo, ze nikt poza nimi i ABW nie wiedzial o ich istnieniu. Po publikacji zgodnie biadola nad tym, ze nagle utracili wiarygonosc dla informatorow. Sami sobie zaszkodzili, ale chyba nie bezinteresownie.
      Jesli to zrobili, to moze dlatego, ze z materialow ABW wynika, ze ich wiarygodnosc moze byc podwazona. A lepiej byc zwyklym dziennikarzem bez swietnych zrodel, niz bylym dziennikarzem.
      Teraz stenogramy moga ujawnic albo oni, albo ABW. Byc moze licza na to, ze ABW sie do tego nie posunie, bo i tak juz jest pod ostrzalem?
      • venus99 Re: hipoteza 18.10.09, 13:15
        ten cudowny język Rymanowskiego-"jestem na drucie" i ta troska,że
        nikt do niego nie zadzwoni z informacją o jakieś aferze.ja tam jak
        wiem o przestępstwie to dzwonię na policje a Rymanowski ciagle marzy
        o aferach.jakiś zboczeniec?
        • republika.republika Re: hipoteza 18.10.09, 13:21
          venus99 napisał:

          > i ta troska,że
          > nikt do niego nie zadzwoni z informacją o jakieś aferze

          gdy publikowali informacje z procesu sprzedaży majątku postoczniowego, to jakoś
          nie martwili się że może to np. osłabić pozycję negocjacyjną Polski w stosunku
          do UE lub innych partnerów w s. prywatyzacyjnych
      • republika.republika Gmyz kłamał przed Sądem? 18.10.09, 13:18

        czy też pomagał Sumlińskiemu w sfingowaniu samobójstwa ?

        Zabawne jest że żadne dziennikarz nie nalega na ujawnienie tych "porażających"
        materiałów
        • venus99 Re: Gmyz kłamał przed Sądem? 18.10.09, 13:36
          to nie zabawne.z ich punktu widzenia rozsądne.
          • republika.republika Re: Gmyz kłamał przed Sądem? 18.10.09, 13:47
            venus99 napisał:

            > to nie zabawne.z ich punktu widzenia rozsądne.

            tak samo jak rozsądne z punktu widzenia Maki było sięgnięcie do materiałów ze
            sprawy karnej Sumlińskiego
            • venus99 Re: Gmyz kłamał przed Sądem? 18.10.09, 13:52
              ale Mąka nie ma dyspozycji stacji tv i mediów a Rymanowski z Gmyzem
              mają
      • boblebowsky Re: hipoteza 18.10.09, 15:02
        Twoją hipotezę potwierdzały by ujawnione stenogramy z których wynika, że zarówno
        Gmyz jak i Rymanowski przynajmniej wiedzieli, że próba samobójcza Sumlińskiego
        była w rzeczywistości próbą ratunku przed tymczasowym aresztowaniem. A może
        nawet jest tam coś i coś więcej w tej ich ucieczce do przodu?
      • dr.rydzyk Re: hipoteza II 18.10.09, 15:03
        "Gmyz z Rymanowskim zdecydowali sie na publikacje faktu pojawienia sie
        stenogramow pomimo, ze nikt poza nimi i ABW nie wiedzial o ich
        istnieniu"

        A mnie się wydaje ze to kolejny odcinek z serialu
        "co sobora afera w PO", "któren" to serial leci już od kilku
        tygodni i poleci sobie do wyborów, jak przypuszczam.
        z małymi przerwami na Wszystkich Świętych.
        • bryt.bryt hipotezy kolejne 18.10.09, 18:13
          dr.rydzyk napisał:

          (...)
          > A mnie się wydaje ze to kolejny odcinek z serialu
          > "co sobora afera w PO", "któren" to serial leci już od kilku
          > tygodni i poleci sobie do wyborów, jak przypuszczam.
          > z małymi przerwami na Wszystkich Świętych.

          Gmyz podobno mowil w TVN24 zaraz po wybuchu afery hazardowej, ze to bedzie czarna (dla PO) seria. Ale mimo to nie zakladam, ze bral pod uwage wziecie w tym udzialu osobiscie.
          Inna sprawa - o ujawnieniu stenogramow Gmyz z Rymanowskim dowiedzieli sie podobno w ostatnia srode przy okazji rozprawy sadowej. Jesli dobrze rozumiem, na tej rozprawie doszlo juz do finalu sprawy, czyli materialy zostaly ujawnione. Czyli odpowiedni wniosek musial zostac zlozony przez prawnika reprezentujacego Make duzo wczesniej. Czy wobec tego Gmyz nie zostal powiadomiony o takim wniosku? A jesli zostal, to dlaczego nie byl tym zainteresowany?
    • ayran Mąka pozwał Rzepę... 18.10.09, 14:10
      o te dwa artykuły:

      www.rp.pl/artykul/69745,169362_Dziennikarz_rzuca_oskarzenia_wobec_ABW.html
      oraz:

      www.rp.pl/artykul/169646.html?print=tak
      w związku ze sposobem, w jaki rzepa zrelacjonowała przebieg zdarzeń związanych z
      zatrzymaniem Sumlińskiego, jego "próbą samobójczą" itp.
      Mąka prawdopodobnie chciał wykazać, że redakcja relacjonując te zdarzenia, nie
      pisała o nich wszystkiego tego, co wiedziała. W szczególności Gmyz, który jest
      współautorem obu tekstów.
      Można mieć watpliwości, czy Mąka mógł użyć materiałów z innej sprawy (karnej) w
      swojej sprawie cywilnej, ale moje wątpliwości zelżały: po pierwsze wszyscy
      wiedzieli, że w sprawie Sumlińskiego zbierane są dowody, po drugie przedmiotem
      pozwu jest nic innego, niż sposób relacjonowania sprawy Sumlińskiego.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka