Gość: @mrof
IP: *.chello.pl
08.02.02, 13:20
Cieszę się że w końcu się ktoś za to porządnie zabiera. To po pierwsze. O
łapówkarstwie na egzaminach dużo słyszałem. Najczęściej od znajomych. Pare os.
zapłaciło dla świętego spokoju, niektórym udało się trafić na porządnych
egzaminatorów, którzy rzetelnie ocenili umiejętności tych osób, ale byli tacy
co nie chcieli zapłacić i, albo wciąż próbują, podchodząc do entego egzaminu
(bywało 20 egz. praktycznych niezdanych), albo rezygnują z braku pieniędzy
najczęściej. Tak więc kiedy na mnie przyszła pora zdawać prawko, zastanawiałem
się jak to będzie. Jako, że mój ojciec jest kierowcą zawodowym, to miałem
podstawy opanowane. Poza tym, prawko w tym przypadku było mi oraz mojemu ojcu
bardzo potrzebne. Jednakże mimo stosunkowo dobrego wyszkolenia, oraz w miarę
dobrej jazdy na egzaminie, nie zdałem za pierwszym razem. Zdecydowałem się
pomóc szczęściu. Za drugim podejściem, miałem prawko zapewnione. Jednakże,
jeżdżę już rok, nie miałem żadnego wypadku i oceniam siebie jako dobrego
kierowcę. Zresztą nie jest to tylko i wyłącznie moja opinia. Prawo jazdy
potrzebne mi są w mojej pracy, mojego ojca, oraz dla rodziny. Nie zdałem
pierwszego egz. ponieważ prawdopodobnie oczekiwano ode mnie propozycji łapówki,
mimo że powinienemn zdać. Gdybym faktycznie był kiepskim kierowcą, opłacenie
prawka miałoby więc konsekwencje na drogach, gdybym stwarzał niebezpieczeństwo
prowadząc. Ale w takim przypadku? Tak więc, czy to co zrobiłem było nie fair?