Dodaj do ulubionych

Lekcja religii

08.02.02, 18:20
Przeczytane w 'Przegladzie Tygodniowym' z 4.11.1994.

Kiedy katechetka po pietnastominutowym wykladzie w VIa sciszonym glosem
powiedziala, ze zaplodnienie metoda in vitro jest greszne, nikt sie tym nie
przejal. Jedni jedli jablka, inni spali albo grali w kolko i krzyzyk. Jedynie
Karolina, ktorej ojciec jest ginekologiem i dla ktorej obco brzmiacy termin nie
stanowil zadnej trudnosci w rozszyfrowaniu, nagle obudzila klase pytaniem:
- Dlaczego?
- Jak to dlaczego? - zdziwila sie wykladowczyni. - Bo czlowiek powinien
powstawac normalnie, a nie po lekarsku.
- Normalnie, to znaczy "jedno drugie gniecie i wychodzi trzecie" - zarechotal
Robert, a za nim cala reszta chlopakow.
- Normalnie, to znaczy z milosci - twarz katechetki przybrala odcien buraka.
- Moj tata twierdzi, ze dzieci urodzone z tak wielkim trudem sa jeszcze
bardziej kochane niz te... normalne - sprzeciwila sie Karolina.
- Ale ginie zycie - zdenerwowala sie katechetka. - Czesc plemnikow z probowki
wylewa sie wprost... przepraszam za slowo... do sedesu. Czy to jest humanitarne?
- Przeciez wystarczy jeden plemnik i jedno jajo, zeby powstala zywa istota.
Reszta jest niepotrzebna, pani od biologii nam tlumaczyla - zabrala glos
prymuska Aneta.
- Niech bedzie, ze tak... ale zeby do sedesu... - rozzalila sie katechetka.
- Lepiej za okno, albo do doniczki. Kwiatki z plemnikami lepiej rosna -
szeptem poradzil Robert, a cala klasa wybuchnela smiechem.
- Cisza! - katechetka czula, ze za chwile przestanie panowac nad caloscia.
- Wlasciwie nie przyszlam rozmawiac o in vitro, ale o rozwoju psychicznym i
fizycznym mlodego czlowieka. Przynioslam wykresy, tabele... - zaczela
pospiesznie rozkladac wielkie arkusze.
- Ale ja chce jeszcze dokonczyc temat - Karolina nie dawala za wygrana. -
Prosze pani, co jest lepsze: malzenstwo bezdzietne, klotnie, rozwod z powodu
braku dziecka, czy "dziecko z probowki" i zycie w milosci i zgodzie calej
rodziny? I co ma robic taka kobieta? Tylko cierpiec i plakac?
- Modlic sie o szczesliwe macierzynstwo, modlic sie i gleboko wierzyc, ze Bog
i ja obdarzy laska - odpowiedziala powaznie katechetka i szybko dodala:
- Nie przerywajcie! Chce wam powiedziec, czym sie rozni mezczyzna od kobiety,
chlopak od dziewczyny...
- Kiedy my to dobrze wiemy - odezwal sie Jacek. - Jest taki jeden szczegol.
- A nawet dwa szczegoly - zasmial sie Emil.
- Cicho! Popatrzcie na rysunki. Na pierwszym przedstawiona jest budowa
kobiety, na drugim... Kto sprobuje to zreferowac?
- Kobieta jest bardziej podobna do malpy - zauwazyl Robert i natychmiast
dostal w glowe od najblizej siedzacej Izy.
- Ty powiedz - katechetka zwrocila sie do prymuski Anety.
- No... przeciez to juz bylo na lekcji biologii - dziewczyna zawstydzila sie. -
Kazdy to wie.
- A ja mam inne pytanie - wyskoczyl Emil. - Co pani sadzi o spirali?
- O jakiej spirali? - katechetka udawala, ze nie rozumie.
- O spirali, prezerwatywach, tabletkach antykoncepcyjnych... - wyliczyl jednym
tchem. - I niech nam pani powie, kiedy wreszcie wymysla cos takiego dla
chlopcow, to znaczy mezczyzn, bo czytalem, ze w Ameryce to juz cos takiego
jest - wypalil. W klasie nastala cisza. Ale nie taka zwykla, byle jaka. Cisza
prawdziwego zainteresowania.
- To wszystko, o czym mowisz, jest niegodne czlowieka i niezgodne z nauka
chrzescijanska - katechetka odpowiadala powoli i powaznie. - Czy wiecie o tym,
ze na przyklad taka spirala moze wczepic sie w glowke dziecka? Czy sobie to
wyobrazacie? Noworodek rodzi sie z czyms takim we wlasnej, malenkiej glowce -
zapytala dramatycznie.
- To znaczy, jak on wyglada? - Robert wytrzeszczyl oczy. - Jak... ufoludek?
- A jak mu sie wtedy wklada czapeczki? - po raz pierwszy zaciekawila sie Kasia.
- Na pewno trzeba wyciac w bereciku otworek, zeby antenka mogla sie swobodnie
bujac...
- Zreszta, moze wygladac calkiem fajnie, spiralka zamiast pomponika...
- I moze skakac na glowie, jak na resorach...
W klasie robilo sie coraz weselej. Katechetka zlapala dziennik i z calej sily
trzasnela nim o blat biurka.
- Smarkacze jestescie i tyle! - wrzasnela. W klasie mozna bylo uslyszec
brzeczenie muchy. Za chwile Karolina przymilnym glosem znowu zaczela.
- To porozmawiajmy, prosze pani, o metodzie in vitro, bo jakos nie
dokonczylismy. Dlaczego to jest nie po bozemu?
- A ja proponuje, zeby pomowic o srodkach antykoncepcyjnych. Dlaczego nie
mozna ich uzywac? - bardzo powaznie domagal sie Emil.
- Bo nie mozna - westchnela zrezygnowana katechetka. - I nie ja te prawa
ustanowilam. - Chciala powiedziec cos jeszcze, ale rozlegl sie dzwonek i
wszyscy wybiegli z klasy. Mysleli juz tylko o przerwie i nastepnej klasowce z
matematyki.


Obserwuj wątek
    • samanta1 Re: Lekcja religii 08.02.02, 19:27
      pozycja katechetow w szkolach jest w ogole dziwna. Maja identyczne prawa jak nauczeciele ale za to o
      wiele mniej obowiazkow. Zadziwia mnie np.fakt ,ze w mlodszych klasach wprowadzono ocene
      opisowa aby nie stresowac stopniami dzieci .Katecheci nadal stresuja uzywajac tradycyjnych ocen,ze
      nie wspomne o malo przyjemnej formie egazaminowania dzieci przed komunia. Katecheta
      traktowany jest w szkole przez mlodziez jako ktos gorszy od nauczyciela.Dobrym przykladem jest
      opisana wyzej lekcja. Dokladnie tak wlasnie wygladaja lekcje katechezy.Roznica jest jednak
      zasadnicza w zachowaniu katechetow. Oni nie okazuja swojej slabosci jakaniem sie czy
      zazenowaniem .Zazwyczaj w takich przypadkach wyzywaja ,ublizaja mlodziezy a zdarza sie ze bija. W
      mojej szkole byly juz dwa przypadki usuniecia mlodych ksiazy katechetow.jeden za notoryczne
      ublizanie i bicie a drugi za podszczypywanie nastolatek . Panie katechetki poprzestaja na zdzieraniu
      glosu i wyzwiskach. Tak naprawde to malo ktory katecheta ma odpowiednie przygotowanie do pracy z
      dziecmi.
      • Gość: Freeman Re: Lekcja religii IP: *.chello.pl 08.02.02, 20:08
        samanta1 napisał(a):

        > pozycja katechetow w szkolach jest w ogole dziwna. Maja identyczne prawa jak na
        > uczeciele ale za to o
        > wiele mniej obowiazkow. Zadziwia mnie np.fakt ,ze w mlodszych klasach wprowadzo
        > no ocene
        > opisowa aby nie stresowac stopniami dzieci .Katecheci nadal stresuja uzywajac t
        > radycyjnych ocen,ze
        > nie wspomne o malo przyjemnej formie egazaminowania dzieci przed komunia. Katec
        > heta
        > traktowany jest w szkole przez mlodziez jako ktos gorszy od nauczyciela.Dobrym
        > przykladem jest
        > opisana wyzej lekcja. Dokladnie tak wlasnie wygladaja lekcje katechezy.Roznica
        > jest jednak
        > zasadnicza w zachowaniu katechetow. Oni nie okazuja swojej slabosci jakaniem si
        > e czy
        > zazenowaniem .Zazwyczaj w takich przypadkach wyzywaja ,ublizaja mlodziezy a zda
        > rza sie ze bija. W
        > mojej szkole byly juz dwa przypadki usuniecia mlodych ksiazy katechetow.jeden z
        > a notoryczne
        > ublizanie i bicie a drugi za podszczypywanie nastolatek . Panie katechetki pop
        > rzestaja na zdzieraniu
        > glosu i wyzwiskach. Tak naprawde to malo ktory katecheta ma odpowiednie przygot
        > owanie do pracy z
        > dziecmi.

        No gdyby to przeczytał bp. Pieronek to chyba by się jeszcze bardziej czerwony na
        twarzy zrobił.
        • samanta1 Re: Lekcja religii 08.02.02, 20:40
          Freeman ...masz boski nick! kojarzysz mi sie z moja ukochana gra:)))))))
          Ps.Sorki,ze wypowiedz nie na temat
      • Gość: Jaceq Re: Lekcja religii IP: *.ppp.szeptel.net.pl 08.02.02, 21:47
        samanta1 napisał(a):

        > W mojej szkole byly juz dwa przypadki usuniecia mlodych ksiazy katechetow.jeden z a notoryczne
        ublizanie i bicie a drugi za podszczypywanie nastolatek . Panie katechetki poprzestaja na zdzieraniu
        glosu i wyzwiskach. Tak naprawde to malo ktory katecheta ma odpowiednie przygot owanie do pracy z
        dziecmi.

        Samanto1: W Twojej szkole jako kto występujesz, tzn uczen czy po przeciwnej stronie barykady?
        Obserwacje Twoje potwierdzam - z tego co slyszalem od swoich dzieci.
        • samanta1 Re: Lekcja religii 08.02.02, 21:49
          Jestem nauczycielka .
          • Gość: Jaceq Re: Lekcja religii IP: *.ppp.szeptel.net.pl 08.02.02, 22:03
            Ja pamietam lekcje religii z czasow, gdy jeszcze nie byly w szkole. Byly tzw. trudne pytania, byly
            ciekawe dyskusje. Religie prowadzili ksieza, a nie 'cywile'. Czy atmosfera szkoly sprzyja lekcjom religii
            'w starym stylu'? nawet, gdy katecheta jest ksiadz? Jak wyglada sprawa przygotowania pedag.
            'cywilnych' katechetow? I czy maja status nauczycieli mianowanych? I kto im placi?
            • Gość: samanta Re: Lekcja religii IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 08.02.02, 22:18
              Nic co pod przymusem( a tak w zasadzie jest) nie sprawdza sie.teoretycznie lekcje religii nie sa obowiazkowe ale
              dziala tu silna presja otoczenia.Kto nie chodzi na lekcje religii jest w jakis sposob napietnowany przez rowiesnikow a i
              co bardziej nawiedzonych nauczycieli. Mlodziez chodzi bo musi.Bo rodzice kaza,bo inni chodza..etc. Absolutnie
              szkola nie jest dobrym miejscem na takie lekcje.Rowniez uwazam ,ze powinny sie one odbywac przy kosciele tak jak
              kiedys. Cociazby ze wzgledu na atmosfere jaka stwarza kosciol. wielu katechetow w tej chwili podjelo studia i
              doksztalca sie. Jak na razie to mianowanych katechetow nie jest chyba zbyt wielu. Przede wszystkim brak im
              doswiadczenia pedagogicznego a mlodziez w tej chwili nie nalezy do najlatwiejszej. Pensje pobieraja z tego samego
              zrodelka co nauczyciele .

              > Ja pamietam lekcje religii z czasow, gdy jeszcze nie byly w szkole. Byly tzw. t
              > rudne pytania, byly
              > ciekawe dyskusje. Religie prowadzili ksieza, a nie 'cywile'. Czy atmosfera szko
              > ly sprzyja lekcjom religii
              > 'w starym stylu'? nawet, gdy katecheta jest ksiadz? Jak wyglada sprawa przygoto
              > wania pedag.
              > 'cywilnych' katechetow? I czy maja status nauczycieli mianowanych? I kto im pla
              > ci?

              • Gość: Jaceq Re: Lekcja religii IP: *.ppp.szeptel.net.pl 08.02.02, 22:46
                Z opowieści szkolnych dzieci - słyszałem o przypadkach bicia dziecka, które w piątek miało kanapki z
                wędliną. Dzieci bywają okrutne, ale taki 'kwiatek' to wyraźny wpływ rodziców i (zapewne) katechetów,
                przy mówieniu dzieciom o grzechu trzeba być bardzo ostrożnym.
                A co do potępienia chodzenia/niechodzenia na religię przez grupę rówieśniczą - z tym chyba bywa
                różnie, ale jeśli w jakiejś szkole przewagę ma młodzież o radykalnie antyklerykalnych poglądach, to ci
                chodzący są co najwyżej wyśmiewani. Natomiast odwrotnie - tu bywają przypadki bojkotu
                towarzyskiego na serio, nawet bicia 'ateistów'. Nie chcę uogólniać, to pewnie nie reguła, ale takie
                słuchy mnie akurat dopadły.
                • Gość: samanta Jaceq IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 08.02.02, 23:01
                  Mowilam wylacznie o swojej szkole.Wiesz,ja juz mam dosyc imprez szkolnych,ktore nie moga sie obyc bez
                  proboszcza. Przed pewna szkolna uroczystoscia( ze wzgl.na wzglad nie podaje jaka to byla uroczystosc)
                  proboszcz odyla sie masza ku czci. Dyrekcja krzywym okim patrzyla na mnie przez tydzien ,ze w niej nie
                  uczestniczylam .Zwrocila mi nawet uwage wobec innych nauczycieli ,ze wypadalo mi byc w kosciele. Akurat
                  tego mi bylo juz za wiele wiec powiedzialam ,ze nie znam piosenek ,ktore tam sie spiewa wiec wolalam odpuscic
                  sobie te impreze. Zrobila sie purpurowa,ale chyba zrozumiala ,ze przegiela. Nie wiem jak jest w innych szkolach
                  ale ja czasami sie juz dusze tymi swietosciami.
                  • krzys52 Samanto :O) 09.02.02, 01:27
                    Gość portalu: samanta napisał(a):

                    > Mowilam wylacznie o swojej szkole.Wiesz,ja juz mam dosyc imprez szkolnych,ktor
                    > e nie moga sie obyc bez
                    > proboszcza. Przed pewna szkolna uroczystoscia( ze wzgl.na wzglad nie podaje jak
                    > a to byla uroczystosc)
                    > proboszcz odyla sie masza ku czci. Dyrekcja krzywym okim patrzyla na mnie przez
                    > tydzien ,ze w niej nie
                    > uczestniczylam .Zwrocila mi nawet uwage wobec innych nauczycieli ,ze wypadalo m
                    > i byc w kosciele. Akurat
                    > tego mi bylo juz za wiele wiec powiedzialam ,ze nie znam piosenek ,ktore tam si
                    > e spiewa wiec wolalam odpuscic
                    > sobie te impreze. Zrobila sie purpurowa,ale chyba zrozumiala ,ze przegiela.
                    ..
                    ....
                    ..K.P.
                    Ta dyrekcja nie mialaby najmniejszych problemow ze znacznie wiekszym
                    przeginaniem, wierz mi.
                    Tak wiec dyrekcja nie zrobila sie purpurowa z powodu dostrzezenia wlasnego braku
                    taktu, czy tez, jak kto woli nachalnosci, lecz z powodu postawy ktora
                    zaprezentowalas. Dyrekcja zareagowala jak apoplektyktyczny dyktator na slowo NIE.
                    Dlatego dyrekcja zrobila sie pasowa. Z wyhamowanego wybuchu oburzenia. Nie ze
                    wstydu. To spora roznica.
                    ..
                    Jak to sie stalo, ze w Szczecinie tyle fajnych dziewczyn mieszka? A z rownych
                    chlopakow jedynie Balzer(?) :o)
                    ..
                    Pzdr
                    K.P.




                    Nie
                    > wiem jak jest w innych szkolach
                    > ale ja czasami sie juz dusze tymi swietosciami.

                    • Gość: samanta Re: Samanto :O) IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 09.02.02, 02:00
                      A bo ja to Krzysiu z czystego lenistwa strasznie uproscilam .juz dyrekcja
                      dobrze wie dlaczego mordka jej sie czerwona zrobila .Dyrekcja przez tyle lat
                      zdazyla poznac moje poglady oraz to jak reaguje na bzdurne polecenia.
                      A tak w ogole to dzieki za komplement .moja babska proznosc bardzo jest rada
                      takim slowom:))))))
                      • Gość: krzys52 Re: Samanto :O) IP: *.proxy.aol.com 09.02.02, 07:20
                        Gość portalu: samanta napisał(a):

                        > A bo ja to Krzysiu z czystego lenistwa strasznie uproscilam .juz dyrekcja
                        > dobrze wie dlaczego mordka jej sie czerwona zrobila .Dyrekcja przez tyle lat
                        > zdazyla poznac moje poglady oraz to jak reaguje na bzdurne polecenia.
                        > A tak w ogole to dzieki za komplement .moja babska proznosc bardzo jest rada
                        > takim slowom:))))))
                        ..
                        ....
                        ..Z tego co wiem "babska proznosc" nie tylko rada slowom jest. Czasem. Ale nie o
                        tym chcialem :o)
                        ..
                        ....Gdy wprowadzano te religie do szkol wiadomo bylo jakie beda nastepstwa, a
                        wsrod nich presja na osoby niezbyt religijne, w celu dalszego ureligijniania ich.
                        Ingerencja w prywatne zycie i poglady. Znajac Twoje poglady dyrekcja i tak
                        naciskala w celu wymuszenia uleglosci.
                        ....Za komuny bylo podobnie z tymi pieprzonymi pochodami oraz akademiami ku czci.
                        Tylko juz w latach 60ch moglem ich olewac i nie chodzic z pracy na pochod. Teraz
                        jest jeszcze gorzej, bo za komuny to tylko w stalinowskim ZSRR dzieci donosily na
                        rodzicow, a rodzice bacznie zwracali uwage na to co mowia. Bo dziecko jak to
                        dziecko moglo pochwalic sie wiedza.
                        ....Krotko mowiac jest to wielkie dranstwo.
                        ..Serdecznie Pozdrawiam
                        K.P.
                        ..
                        PS....Ponizej jest moj post pt. "Szansa dla Tacowego Luki". Czy pomoglabys mi
                        uchronic go przed zapadnieciem w nicosc? Tam takze jest o ksiezach.
                        • Gość: samanta Re: Samanto :O) IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 09.02.02, 19:49
                          Zajeta tworczoscia literacka nie zauwazyla wczesniej twojego postu Krzysiu.
                          Jako ,ze jestes osoba nader sympatyczna nie smiem odmowic Twojej
                          prosbie:)))))))) Zaraz pojde i poczytam sobie .
                          • krzys52 Re: Samanto :O) 09.02.02, 23:27
                            Gość portalu: samanta napisał(a):

                            > Zajeta tworczoscia literacka nie zauwazyla wczesniej twojego postu Krzysiu.
                            > Jako ,ze jestes osoba nader sympatyczna nie smiem odmowic Twojej
                            > prosbie:)))))))) Zaraz pojde i poczytam sobie .
                            ..
                            ....
                            ..
                            Kochana z Ciebie dziewczyna, Samanto. Dzieki.
                            ..
                            Gdy o te religie w szkolach idzie to po prostu masz do czynienia z ludzmi o
                            nigdy! niezaspokojonych apetytach. Religia w szkole i Kosciol w panstwie oznacza,
                            perspektywicznie, wiecej religii w szkole i wiecej Kosciola w panstwie. A w
                            konsekwencji - w Twoim prywatnym zyciu. Oni uwazaja, ze maja prawo uszczesliwiac
                            Ciebie na sile.
                            To jest najgorszy wrog jaki moze byc - taki co dusi Cie w trosce o "Twoje dobro".
                            Pzdr.
                            K.P.

                            • samanta1 Re: Samanto :O) 09.02.02, 23:33
                              Z ust mi to wyjales Krzysiu a to niehigienicznie;))))) W dowod sympatii
                              zostales umieszczony w moim kryminale"Komisarz Keller na tropie" .Tym sposobem
                              przejdziesz do historii:))) Pozdrawiam serdecznie Samanta
                              • krzys52 Re: Samanto :O) 09.02.02, 23:47
                                samanta1 napisał(a):

                                > Z ust mi to wyjales Krzysiu a to niehigienicznie;))))) W dowod sympatii
                                > zostales umieszczony w moim kryminale"Komisarz Keller na tropie" .Tym sposobem
                                > przejdziesz do historii:))) Pozdrawiam serdecznie Samanta
                                ..
                                ....
                                ..
                                Pod obecnosc uczuc higiena musi stac w kacie. A wtedy mozna juz smialo i bez obaw
                                ciuckac te sama pestke brzoskwini. :O)
                                ....Rozumiem, ze glownym bohaterem bedzie moj kolega Kagan. Czy ladnie o nim
                                piszesz chociaz?
                                ..
                                Serdecznosci
                                K.P.

                                • samanta1 Re: Samanto :O) 09.02.02, 23:49
                                  cha,cha,cha!!!!!!!!!Rozbawiles mnie tymi pestkami!:))) To opowiadanie jest w
                                  zasiegu Twego wzroku!Ono juz jest umieszczone na forum Krzysiu! Szukaj
                                  watku"Komisarz Keller..." Milej lekturki:)))))
            • kimmjiki Re: Lekcja religii - placa ci co zawsze... 08.02.02, 22:23
              ...czyli panstwo, czyli podatnicy. Placimy za to, zeby dzieci mialy kazdego
              tygodnia dwie godziny komedii pt. "katecheta cos tam gledzi do sciany, a
              towarzystwo gada i odrabia lekcje", podczas gdy np. informatyki jest tylko
              jedna - i dziwic sie, ze jestesmy takim zadupiem. Ale skonczyc z tym absurdem
              nie mozna bo zaraz Kosciol sie oburzy, ze to zamach na religie, choc kazde
              dziecko wie, ze nie o religie chodzi, a o kase - pensja katechety nie jest zbyt
              wysoka, ale dostaje sie nia praktycznie za nic, wiec nikt z niej tak latwo nie
              zrezygnuje;-(.
              • ptwo Re: Lekcja religii - placa ci co zawsze... 09.02.02, 08:20
                kimmjiki napisał(a):

                > ...czyli panstwo, czyli podatnicy. Placimy za to, zeby dzieci mialy kazdego
                > tygodnia dwie godziny komedii pt. "katecheta cos tam gledzi do sciany, a
                > towarzystwo gada i odrabia lekcje", podczas gdy np. informatyki jest tylko
                > jedna - i dziwic sie, ze jestesmy takim zadupiem. Ale skonczyc z tym absurdem
                > nie mozna bo zaraz Kosciol sie oburzy, ze to zamach na religie, choc kazde
                > dziecko wie, ze nie o religie chodzi, a o kase - pensja katechety nie jest zbyt
                >
                > wysoka, ale dostaje sie nia praktycznie za nic, wiec nikt z niej tak latwo nie
                > zrezygnuje;-(.

                Otóż skończyć można, tylko że jest to dość trudne aczkolwiek mozliwe. Myślę o
                powoływaniu szkół tzw. społecznych, gdzie po prostu katabasów nie będzie, jeśli
                rodzice się nie zgodzą. Wcale nie widzę powodu, żeby państwo miało mieć monopol
                na oświatę. Trzeba się w tym celu uczyć od Niemców; ci, jak chcieli, żeby się im
                nikt nie mógł wtrynić w interes, to nie wieszali się u klamki pańskiej (sorry,
                nie żebrali o łaskę urzędników), lecz tworzyli np. coś takiego jak Szkoła
                Podstawowa w Pcimiu Dolnym Sp. z o.o. (albo raczej Aktiengesellschaft, jak to u
                nich), czyli spółkę prawa handlowego i urzędasy oraz katabasy mogli sobie
                nadmuchać... Trzeba iść ich śladem!
                • ptwo Re: Lekcja religii - placa ci co zawsze... cd. 09.02.02, 08:24
                  ptwo napisał(a):

                  >
                  > Otóż skończyć można, tylko że jest to dość trudne aczkolwiek mozliwe. Myślę o
                  > powoływaniu szkół tzw. społecznych, gdzie po prostu katabasów nie będzie, jeśli
                  >
                  > rodzice się nie zgodzą. Wcale nie widzę powodu, żeby państwo miało mieć monopol
                  >
                  > na oświatę. Trzeba się w tym celu uczyć od Niemców; ci, jak chcieli, żeby się i
                  > m
                  > nikt nie mógł wtrynić w interes, to nie wieszali się u klamki pańskiej (sorry,
                  > nie żebrali o łaskę urzędników), lecz tworzyli np. coś takiego jak Szkoła
                  > Podstawowa w Pcimiu Dolnym Sp. z o.o. (albo raczej Aktiengesellschaft, jak to u
                  >
                  > nich), czyli spółkę prawa handlowego i urzędasy oraz katabasy mogli sobie
                  > nadmuchać... Trzeba iść ich śladem!

                  Aha, zapomniałem: czytałem otóż o przypadku, że na tej właśnie zasadzie, w samym
                  centrum nazistowskiego Berlina istniała sobie szkoła, która zatrudniała
                  nauczycieli.... Żydów pozwalnianych z uniwersytetów. Władze nazistowskie
                  zgrzytały zębami, ale nic nie mogły zrobic, bo to była szkoła prywatna, w dodatku
                  bardzo renomowana, gdzie studiowało wielu cudzoziemców, a Rzesza potrzebowała
                  dewiz. A więc jak widać można urzędasów wyd...yć.
                  • kimmjiki Re: Lekcja religii - placa ci co zawsze... cd. 09.02.02, 21:11
                    Heh, latwo powiedziec ale trudniej zrobic, szczegolnie na naszym
                    postkomunistycznym zadupiu, gdzie zakladanie firmy moze potrwac roczek albo
                    dluzej, jak sie urzednik przyczepi, a na prywatne szkoly malo kogo stac.
                    Zreszta ja chodzilem do liceum spolecznego i w religia tez tam byla - co prawda
                    tylko godzine tygodniowo, ale jednak. Poza tym Twoj pomysl moze dzialac i w
                    druga strone - na Podkarpaciu czy innym zacofanym regionie nie brak oszolomow
                    gotowych zalozyc szkole z dziesiecioma godzinami religii tygodniowo... Lepiej
                    nie bawic sie w ciuciubabke tylko po prostu wywalic religie ze szkol i po
                    problemie; a jak nie da rady, to przynajmniej zabrac pensje katechetom -
                    podejrzewam, ze na dluzsza mete efekt bylby taki sam, bo ksiezom szkoda by bylo
                    kasy;-).
                    • ptwo Re: Lekcja religii - placa ci co zawsze... cd. 13.02.02, 07:18
                      kimmjiki napisał(a):

                      > Heh, latwo powiedziec ale trudniej zrobic, szczegolnie na naszym
                      > postkomunistycznym zadupiu, gdzie zakladanie firmy moze potrwac roczek albo
                      > dluzej, jak sie urzednik przyczepi, a na prywatne szkoly malo kogo stac.
                      > Zreszta ja chodzilem do liceum spolecznego i w religia tez tam byla - co prawda
                      >
                      > tylko godzine tygodniowo, ale jednak. Poza tym Twoj pomysl moze dzialac i w
                      > druga strone - na Podkarpaciu czy innym zacofanym regionie nie brak oszolomow
                      > gotowych zalozyc szkole z dziesiecioma godzinami religii tygodniowo... Lepiej
                      > nie bawic sie w ciuciubabke tylko po prostu wywalic religie ze szkol i po
                      > problemie; a jak nie da rady, to przynajmniej zabrac pensje katechetom -
                      > podejrzewam, ze na dluzsza mete efekt bylby taki sam, bo ksiezom szkoda by bylo
                      >
                      > kasy;-).

                      A niech sobie oszolomy zakladaja! Co Ci przeszkadza? Najwyzej nikt nie bedzie
                      chcial chodzic do takich szkol! A poza tym, kto powiedzial, ze problem oswiaty
                      jest latwy do rozwiazania?
                      • kimmjiki Re: Lekcja religii - placa ci co zawsze... cd. 13.02.02, 19:28
                        Mowisz "najwyzej nikt nie bedzie chodzic do takich szkol" - gdzie jak gdzie,
                        ale np. na podkarpaciu oszolomstwo ma takie wplywy, ze poslanie dziecka do
                        normalnej szkoly mogloby szybko stac sie kolejnym powodem do dyskryminacji...
                        Wiec lepiej darujmy sobie takie rozwiazania. Wg mnie w zupelnosci wystarczy
                        zabranie katechetom panstwowych pensji - w 90% szkol religia zniknelaby
                        natychmiastowo, bo Kosciolowi na niej co prawda zalezy, ale nie az tak, zeby
                        dawac wlasna kase.
          • Gość: XXL Re: Lekcja religii IP: *.echostar.pl 08.02.02, 22:12
            Tak naprawde to mało który nauczyciel ma przygotowanie
            do pracy z dziećmi ( sorry, ale to prawda ).
            A z tych co mają to jeszcze mało któremu się chce......
            • Gość: samanta do XXL IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 08.02.02, 22:43
              Nie masz racji XXL.Wiekszosc kadry pedagogicznej ma ukonczone studia wyzsze .Nieliczni jeszcze musza je
              uzupelnic do 2006 roku. Przynajmniej polowa nauczycieli ma status nauczyciela mianowanego .Jestem
              nauczycielem nauczania poczatkoweo.Ukonczylam wyzsze studia i studia podyplomowe. Czy to Twoim zdaniem
              za malo aby nauczac dzieci. Wiekszosci nauczycieli chce sie pracowac,mozesz mi wierzyc ale przykre jest to
              ,ze nie dosyc ,ze rzad nas olewa to jeszcze zarzuca nam sie lenistwo. W szkole pracuje od 20 rz.(studiowalam
              zaocznie) czyli juz 16 lat siedze w tym zawodzie .Mysle ,ze z kazdym rokiem jestem coraz lepsza w tym co
              robie..poki w kaftanie mnie nie wywiaza z tej instytucji:)))))))
              • Gość: XXL Re: do XXL IP: *.echostar.pl 08.02.02, 23:05
                Z tym kaftanem to niestety prawda, dzieci coraz "milsze"
                a broń Boże coś powiedzieć lub tknąć. Na szczęście dla ciebie
                w klasach 1 - 3 dzieci jeszcze są miłe ( przynajmniej większość ).

                Ale to co napisałem to też prawda. Wykształcenie niestety nie
                jest równoznacze z umiejętnością nauczania. I bez studiów
                można mieć respekt u uczniów. Z tym trzeba się urodzić.

                W większości wypadków na WSN-y szli ludzie gdy nie mogli się
                dostać na inny kierunek, a na pozostałych studiach grupy
                o profilu pedagogicznym były złem koniecznym.
                Kto mógł szukał innej lepszej pracy.
                W rezultacie w szkołach ( poza wyjątkami ) na zasadzie negatywnej
                selekcji pozostali ci co już nie mieli gdzie. A w szczególności
                dotyczy to tych młodszych roczników.

                I jeszcze jedno, w rezultacie polska szkoła tylko egzekwuje wiedzę,
                a uczą się dzieci w domu.....
                • Gość: samanta Re: do XXL IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 08.02.02, 23:14
                  Wszystko zalezy od czlowieka czyli od nauczyciela. Ktos kto traktuje swoja prace jako zlo konieczne nigdy nie
                  bedzie dobrym nauczycielem i pedagogiem .W tym wypadku masz racje.Co do dzieci? Maluchy sa slodkie i
                  kochaja swoja pania niejako"z urzedu" ,natomiast praca z mlodzieza,zwlaszcza ta trudna daje wiecej
                  satysfakcji. To wlasnie od tych "paskudnikow" nauczylam sie grypsowac:))))
    • tatam Kto płaci? 08.02.02, 22:35
      Artykuł 12 Konkordatu
      1. Uznając prawo rodziców do religijnego wychowania dzieci oraz zasadę
      tolerancji Państwo gwarantuje, że szkoły publiczne podstawowe i ponadpodstawowe
      oraz przedszkola prowadzone przez organy administracji państwowej i
      samorządowej, organizują zgodnie z wolą zainteresowanych naukę religii w ramach
      planu zajęć szkolnych i przedszkolnych.

      2. Program nauczania religii katolickiej oraz podręczniki opracowuje władza
      kościelna i podaje do wiadomości kompetentnej władzy państwowej.

      3. Nauczyciele religii muszą posiadać upoważnienie (missio canonica) od
      biskupa diecezjalnego.. Cofnięcie tego upoważnienia oznacza utratę prawa do
      nauczania religii. Kryteria wykształcenia pedagogicznego oraz forma i tryb
      uzupełniania tego wykształcenia będą przedmiotem uzgodnień kompetentnych władz
      państwowych z Konferencją Episkopatu Polski.

      4. W sprawach treści nauczania i wychowania religijnego nauczyciele religii
      podlegają przepisom i zarządzeniom kościelnym, a w innych sprawach przepisom
      państwowym.

      5. Kościół katolicki korzysta ze swobody prowadzenia katechezy dla
      dorosłych, łącznie z duszpasterstwem akademickim.

      komentarz(Ryszard M.Zając): Przepis sankcjonuje nauczanie religii w szkołach,
      wprowadzone głośną i kontrowersyjną "Instrukcją" oraz wprowadza nakaz
      prowadzenia takiej nauki w przedszkolach i szkołach wyższych. Obawy budzi brak
      nadzoru państwa nad programem i nauczaniem religii w szkołach publicznych;
      konsekwencją unormowań tego artykułu ("w ramach planu zajęć") będzie
      pełnoprawny udział katechetów w Radach Pedagogicznych. Konkordat narusza tym
      artykułem prawo rodziców do nie ujawniania swych przekonań i prawo dziecka do
      swobodnego rozwoju światopoglądowego, sprzyja zaś nietolerancji i
      dyskryminacji, dwulicowości i obłudzie.

      Znaczące są konsekwencje finansowe dla budżetu państwa - jak wynika z
      wyjaśnień MEN (pismo do mnie z dnia 03 lipca 1996 znak: DKWS-WZP- 1032-154-
      MK/96) "należy zakładać, że w 1996 r. w szkołach podstawowych prowadzonych
      przez gminy zajęcia z katechezy prowadzi około 6.148 księży i diakonów, w
      szkołach prowadzonych jako zadanie własne przez miasta o statusie gmin około
      809, a w szkołach prowadzonych przez MEN i inne resorty - 3.043 księży i
      diakonów. Szacunkowy koszt wprowadzenia wynagrodzeń dla około 10 000 księży i
      diakonów kształtowałaby się w skali roku 1996 na poziomie około 137 milionów
      złotych (84 mln zł w szkołach podstawowych prowadzonych przez gminy, 11 mln zł
      w szkołach prowadzonych przez miasta uczestniczące w programie pilotażowym i 42
      mln zł w szkołach prowadzonych przez MEN i inne resorty) (..) w dniu 29 maja
      1996 r. na posiedzeniu Komisji Wspólnej Przedstawicieli Rządu i Episkopatu
      Polski zostało przyjęte ustalenie, że księżom i diakonom Kościoła katolickiego
      nauczającym religii w szkołach, wynagrodzenie będzie wypłacane od dnia 01
      września 1997 r." W piśmie MEN do mnie z dnia 14 lutego 1994 znak: DOK-WZP-1032-
      12-MK/94 wskazano, że "gdyby w każdym oddziale religia nauczana była w wymiarze
      dwu godzin tygodniowo, jak to wynika z rozporządzenia, to wówczas liczba osób
      nauczających religii kształtowała by się na poziomie ok. 34 tys."
    • Gość: MMM Re: Lekcja religii IP: 192.168.5.* 08.02.02, 23:06
      Na rozwydrzone bachory dzisiaj nie ma srodkow bo nie mozna ich "stresowac".
      Przywrocenie dobrych starych metod jak trzcinka na scianie w kazdej sali moglo
      by sprawic za na powrot mozna by prowadzic skutecznie lekcje.
      Zreszta wyniki z tego sprawdzianu z matmy beda zapewne miznerne u takich
      glupich bachorow.
      • Gość: samanta Re: Lekcja religii IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 08.02.02, 23:17
        Domyslam sie ze to prowakcja z Twojej strony bo normalny czlowiek takiej bzdury nie napisalby. bicie nie zdaje
        egzaminu ani przy tresurze zwierzat ani przy nauczaniu dzieci.
      • Gość: Kagan Re: Lekcja religii IP: 203.32.65.* 09.02.02, 05:04
        Gość portalu: MMM napisał(a):

        > Na rozwydrzone bachory dzisiaj nie ma srodkow bo nie mozna ich "stresowac".
        > Przywrocenie dobrych starych metod jak trzcinka na scianie w kazdej sali moglo
        > by sprawic za na powrot mozna by prowadzic skutecznie lekcje.
        > Zreszta wyniki z tego sprawdzianu z matmy beda zapewne miznerne u takich
        > glupich bachorow.

        Tako rzecze MMM, katol polski, a glupi...

        • Gość: MMM Re: Lekcja religii IP: 192.168.5.* 09.02.02, 12:37
          Gość portalu: Kagan napisał(a):

          > Gość portalu: MMM napisał(a):
          >
          > > Na rozwydrzone bachory dzisiaj nie ma srodkow bo nie mozna ich "stresowac"
          > .
          > > Przywrocenie dobrych starych metod jak trzcinka na scianie w kazdej sali m
          > oglo
          > > by sprawic za na powrot mozna by prowadzic skutecznie lekcje.
          > > Zreszta wyniki z tego sprawdzianu z matmy beda zapewne miznerne u takich
          > > glupich bachorow.
          >
          > Tako rzecze MMM, katol polski, a glupi...

          Twoja glupota i inwektywy nie sa w stanie mnie obrazic. Zycze ci szybkiego
          trafienia do dobrego psychiatry i powrotu do zdrowia
          • Gość: Jaceq Re: Lekcja religii IP: *.ppp.szeptel.net.pl 09.02.02, 16:25
            Niestety, ale mnie trzcinka (i jeszcze: linijką po łapach) kojarzy się z krzyżem nad klasową katedrą.
            Co ciekawe, za to z krzyżem w sali katechet. przy kościele raczej nie mam nieprzyjemnych skojarzeń.

            Wyżej wspomniana metoda wyrugowania religii ze szkół - moim zdaniem - raczej nie powiedzie się,
            ze względu na komunę mentalną w parafialnych łbach. Pisząc 'wyrugowanie' - mam na myśli powrót
            lekcji religii tam, gdzie były do 89. Szkoła prywatna - aideologiczna, neutralna światopoglądowo i
            religijnie - sądzę, że to u nas długo jeszcze nie ma szans. Warunkiem sukcesu takiej szkoły jest by
            rodzice nie bali się do niej posyłać swoich dzieci. Może tacy by się znaleźli w kilku największych
            miastach. Reszta (czyt. większość zdecydowana) bałaby się potępienia i ostracyzmu środowiska.
            Znacie przecież ten płytki jasełkowo-zaściankowy, specyficznie polski katolicyzm? W burzy potępienia
            takiej szkoły wielu by gorliwie szło o kilka kroków przed proboszczem i ci byliby najgłośniejsi.
            No cóż, trzeba pokoleń.
            • Gość: MMM Re: Lekcja religii IP: 192.168.5.* 09.02.02, 19:14
              Dlaczego zakladasz ze wiekszosc nie poslala by tam dzieci ze strachu? A moze
              jednak wiekszosc ludzi to katolicy i zycza sobie aby ich dzieci byly
              wychowywane w katolickim duchu. Szkoly katolickie ciesza sie przeciez sporym
              powodzeniem i nikt nie zmusza rodzicow do posylania tam dzieci
              • ptwo Re: Lekcja religii 09.02.02, 19:53
                Gość portalu: MMM napisał(a):

                > Dlaczego zakladasz ze wiekszosc nie poslala by tam dzieci ze strachu? A moze
                > jednak wiekszosc ludzi to katolicy i zycza sobie aby ich dzieci byly
                > wychowywane w katolickim duchu. Szkoly katolickie ciesza sie przeciez sporym
                > powodzeniem i nikt nie zmusza rodzicow do posylania tam dzieci

                Jeżeli nauczanie odbywa się na odpowiednim poziomie (w tym nauczanie religii!),
                to dlaczego nie! Główny problem z religią w szkole polega na tym, że to nie jest
                (a w każdym razie nie powinien być!) "zwykły" przedmiot, a tak będzie dopóty,
                dopóki odbywa się nie tam, gdzie powinna. To po pierwsze. A po drugie, jedynym
                sensownym porównaniem jakości nauczania religii po 1990 r. byłoby, gdyby za punkt
                odniesienia przyjąć stan sprzed 1990 r., kiedy to nauczanie odbywało się w salach
                katechetycznych przy kościołach. Wtedy też nie wszyscy księża mieli przygotowanie
                pedagogiczne, ale przynajmniej religia nie była zwykłym przedmiotem odbywającym
                się pomiędzy klasówką z polskiego i np. wychowaniem fizycznym.
                W moim przekonaniu trochę za dużo jest histerii w tej sprawie; jeszcze trochę i
                pies z kulawą nogą na religię nie będzie chodzić, tak jak to już teraz się dzieje
                w szkołach średnich, gdzie ledwie kilka-klikanaście procent uczniów uczęszcza na
                lekcje religii.
              • Gość: Jaceq Re: Lekcja religii IP: *.ppp.szeptel.net.pl 13.02.02, 20:50
                Gość portalu: MMM napisał(a):

                > Dlaczego zakladasz ze wiekszosc nie poslala by tam dzieci ze strachu? A moze
                > jednak wiekszosc ludzi to katolicy i zycza sobie aby ich dzieci byly
                > wychowywane w
                ___ katolickim duchu___
                Szkoly katolickie ciesza sie przeciez sporym
                > powodzeniem i nikt nie zmusza rodzicow do posylania tam dzieci

                Zdziwisz się pewnego dnia, gdy się dowiesz, co ta katolicka większość sądzi o takich^ poglądach i o
                'katolickich duchach, strzygach i upiorach'.
      • Gość: Dzik Re: Lekcja religii IP: *.*.*.* 14.02.02, 09:37
        Historyjka potwierdza jedynie, że przeniesienie religii
        do szkół nie było dobrym pomysłęm.

        Ale lekcje religii są dobrowolne.
        Nie rozumiem tych, którzy chodzą na lekcje religii
        tylko po to by znęcać się nad niedouczonymi i
        niemądrymi katechetkami.
        Po zachowaniu sądzę, że nie są to ludzie wierzący, nie
        są to ludzie wrażliwi, którzy chcieliby być uczniami
        Chrystusa. Z pewnością nie są to ludzie, którzy liczą
        się z naukami Kościoła.
        Więc po co chodzą na takie lekcje ??
        Dla jaj ????
        Żeby siać zgorszenie ???

        Moi synowie przestali chodzić na religię gdy nie mogli
        zaakceptować stylu i treści przekazu pani katechetki.
        Nie zmienia to faktu, że są ludźmi wierzącymi i
        praktykującymi.
        Po prostu,
        samodzielnie myślą i dokonują wyboru.

        Nie musimy wszyscy wierzyć,
        ale zachowujmy przynajmniej jakiś poziom dialogu.
        Bez zaciskania pięści i wrogich grymasów.

        Dziś dzień świętego Walentego !!
        • Gość: AndrzejG Re: Lekcja religii IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 14.02.02, 11:26
          Gość portalu: Dzik napisał(a):

          > Historyjka potwierdza jedynie, że przeniesienie religii
          > do szkół nie było dobrym pomysłęm.


          Też tak uważam i to nie z tego względu ,żeby mi przeszkadzała.

          >
          > Ale lekcje religii są dobrowolne.
          > Nie rozumiem tych, którzy chodzą na lekcje religii
          > tylko po to by znęcać się nad niedouczonymi i
          > niemądrymi katechetkami.
          > Po zachowaniu sądzę, że nie są to ludzie wierzący, nie
          > są to ludzie wrażliwi, którzy chcieliby być uczniami
          > Chrystusa. Z pewnością nie są to ludzie, którzy liczą
          > się z naukami Kościoła.
          > Więc po co chodzą na takie lekcje ??
          > Dla jaj ????
          > Żeby siać zgorszenie ???

          Ale ci ludzie to są dziećmi.Mało które jest świadome
          swych poglądów i wierzeń.Przeważnie wynosi je z domu.
          Z kolei , mało jest rodziców zdeterminowanych w wychowywaniu
          swoich dzieci w niewierze , do tego stopnia , żeby występować
          w szkole o organizację osobnej lekcji dla ich dziecka.
          Zresztą spójrz na to z boku: większość klasy na religię
          a jedno (bądź klika) na osobną lekcję?Czy ono jest gorsze
          czy lepsze?To chodzenie na religię do salek katechetycznych
          nie rodziło tylu problemów.
          Miałem kolegę ,który nie uczęszczał na religię i kilka koleżanek
          usilnie chciało go nawrócić , przyciągnąć na lekcje religii.
          Mniejsza z czyjej inicjatywy.Nie dał się przyciągnąć , był chyba raz.
          Jak myślisz , czy w szkole też by wytrzymał?


          >
          > Moi synowie przestali chodzić na religię gdy nie mogli
          > zaakceptować stylu i treści przekazu pani katechetki.
          > Nie zmienia to faktu, że są ludźmi wierzącymi i
          > praktykującymi.
          > Po prostu,
          > samodzielnie myślą i dokonują wyboru.

          Moi synowie i starsza córka chodzili i na salki i do szkoły.
          Ocenę mają jednoznaczną ,na plus za salką.
          Synowie byli nawet ministrantami i lektorami i jak widzę
          też dokonali wyboru.
          Zabraniając im chodzić na religię chciałbym dokonać wyboru
          za nich , a efekty byłyby raczej mizerne.
          Czyli wyboru dokonujemy bardziej na podstawie wychowania w domu
          niż na religii.Źle poprowadzona religia pomaga nie uwierzyć.

          >
          > Nie musimy wszyscy wierzyć,
          > ale zachowujmy przynajmniej jakiś poziom dialogu.
          > Bez zaciskania pięści i wrogich grymasów.

          Andrzeju , ja zawsze bez takich gestów , a jak czasami mi się cosik wymsknie
          to to tylko jeden paluszek , nie pięść:))

          >
          > Dziś dzień świętego Walentego !!

          Powiedziałeś już co trzeba komu trzeba?



          • Gość: Dzik Re: Lekcja religii - mała dygresja IP: *.*.*.* 14.02.02, 12:54
            Pewien bardzo znany profesor filozofii chyba
            marksistowskiej, a na pewno ateista, (podam tylko
            inicjały J.L.) wysyłał syna na lekcje religii do
            kościoła w przekonaniu, że zdobędzie tam podstawy
            moralne i etyczne.
            Było to w latach 60-tych gdy religia zostałą już
            usunięta ze szkół przez Gomułkę.
            Słynne były w latach 50-tych dyskusje marksisty Adama
            (?) Polewki z kśiędzem Piwowarczykiem, na temat dzieł
            Marksa.

            To takie ciekawostki na marginesie.

            A nam się dziś porobiło, oj, porobiło.
            • Gość: AndrzejG Re: Lekcja religii - mała dygresja IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 14.02.02, 13:40
              Gość portalu: Dzik napisał(a):

              > Pewien bardzo znany profesor filozofii chyba
              > marksistowskiej, a na pewno ateista, (podam tylko
              > inicjały J.L.) wysyłał syna na lekcje religii do
              > kościoła w przekonaniu, że zdobędzie tam podstawy
              > moralne i etyczne.

              Nie zaprzeczę ,że tak było.Jest to wielce prawdopodobne.
              W sumie podstawy moralne i etyczne są jak najbardziej słuszne,
              zresztą sam je stosuje w swoim życiu.
              Sęk w tym , czy każdy potrafi odpowiednio wykorzystać lata nauki?

              Czy jest możliwe wpojenie takich norm moralnych bez podpierania się Bogiem?
              Czy człowiek jest istotą muszącą mieć kogoś silniejszego , mądrzejszego nad sobą?
              Czy Bóg jest najprostszym sposobem na podbudowanie autorytetu rodziców wobec
              buntujących się dzieci?

              Andrzej
              • Gość: Dzik Re: Lekcja religii - mała dygresja IP: *.*.*.* 14.02.02, 14:31
                Gość portalu: AndrzejG napisał(a):

                > Czy jest możliwe wpojenie takich norm moralnych bez
                > podpierania się Bogiem?
                Tak, wpojenie norm moralnych jest możliwe bez podpierania
                się Bogiem, w końću to nie jest tak, że ludzie wierzący
                są moralni a niewierzący nie, ale obrona tych norm jest
                bez Boga trudniejsza.
                Tym większa chwała niewierzącym.
                Czasem dobrze mieć za sobą autorytet absolutu,
                wobec którego człowiek nie zostaje nigdy sam, ze swoimi
                wątpliwościami, pokusami i bezsilnością.
                Na wierze w Boga opierał się Kolbe, gdy samotnie umierał
                z głodu w celi śmierci, oddając, życie za innego
                człowieka. Nie był szalony tylko do końca wypełnił
                przykazanie o miłości.
                Ale był też Korczak, o ile wiem nie wierzący,
                który zachował się jak bohater.
                Tak więc to wszystko nie jest proste.
                I dość tajemnicze.

                Słyszałem niedawno, że zaraz po tragedii na Mannhatanie
                ludzie spontanicznie zbierali się w grupy by się modlić.
                Nie chcieli być sami nawet ze sobą. Szukali pomocy w
                niebie. 'Gdy trwoga to do Boga'.
                Fakt że z całego tego zamieszania Ameryka wyszła
                wzmocniona.
                > Czy człowiek jest istotą muszącą mieć kogoś
                > silniejszego , mądrzejszego nad sobą?
                ???
                > Czy Bóg jest najprostszym sposobem na podbudowanie
                > autorytetu rodziców wobec buntujących się dzieci?
                Moje 'dzieci' mają już 20 i 22 lat, okres buntu
                powoli za sobą, nie wiem czy Bóg jest najprostszym
                sposobem, nie korzystałem z tego sposobu.
                Uważam, że autorytet rodzice powinni zdobywać sami,
                bez manipulowania czy straszenia Bogiem,
                w naszych warunkach często jest to zresztą wbrew
                autorytetowi części duchowieństwa, nie mówiąc o takich
                różnych "katechetach".



                • Gość: AndrzejG Re: Lekcja religii - mała dygresja IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 14.02.02, 20:11
                  Gość portalu: Dzik napisał(a):

                  > > Czy Bóg jest najprostszym sposobem na podbudowanie
                  > > autorytetu rodziców wobec buntujących się dzieci?
                  > Moje 'dzieci' mają już 20 i 22 lat, okres buntu
                  > powoli za sobą, nie wiem czy Bóg jest najprostszym
                  > sposobem, nie korzystałem z tego sposobu.
                  > Uważam, że autorytet rodzice powinni zdobywać sami,
                  > bez manipulowania czy straszenia Bogiem,
                  > w naszych warunkach często jest to zresztą wbrew
                  > autorytetowi części duchowieństwa, nie mówiąc o takich
                  > różnych "katechetach".
                  >

                  Nie zrozum moich pytań jako nachalnych.
                  Na to forum co niektórzy przychodzą, żeby się wyżyć , wykrzyczeć,
                  być może zaistnieć.Cóż z tego ,że za zasłoną anonimowości.
                  Po dłuższym pobycie identyfikujemy co niektóre nicki i wiemy
                  co sobą reprezentują.
                  Ja wpadam tu aby poznać spojrzenie na świat i życie z innej strony.
                  Tak się składa ,że rozróżnienie na wierzącego i niewierzącego jest
                  najbardziej jasnym podziałem.Cóż znaczy wobec niego podział na zwolenników
                  poszczególnych partii?
                  To tak tytułem wstępu.

                  Wracam do wychowania młodzieży i roli rodziców i szkoły , a w tym religii.
                  Moje dzieci mają 21-24 lat , a najmłodszy pieszczoch jest w gimnazjum.
                  Też wyszły z okresu buntu, a mogę nawet powiedzieć ,że go przegapiłem,
                  nie widziałem ,ale najprawdopodobniej go nie było.Przynajmniej w tak jaskrawej
                  postaci jak to nieraz słychać.
                  Mam świetny kontakt ze swoimi dziećmi , chociaż od lat młodości moja wiara
                  była prawie zerowa i przez całe ich dziecięce życie nie kryłem się ze swoją
                  niewiarą.To że chodzili do kościoła i na lekcje religii to zasługa mojej
                  ukochanej drugiej połowy.(nie jest ona tak pewna swojej wiary)
                  Z tego co widzę obecnie , to nie należą do ludzi wierzących , jednak mogę się
                  mylić.
                  Tak w zasadzie to nie rozmawiałem z nimi o tym.
                  Czyli całkiem odmienna droga wychowawcza od twojej , a z efektów jesteśmy
                  zadowoleni.

                  Czyli co?Zdrowe zasady życiowe i uczciwe postępowanie wobec wszystkich.
                  I co z tą religią?Ty zrezygnowałeś z tych lekcji dla swoich dzieci ,żeby ich
                  nie psuć.Ja nie oponowałem , bo przeszedłszy to wszystko w latach dzieciństwa
                  wiedziałem ,że dojdą do swoich wartości.(pytanie na ile swoich)
                  U Ciebie Bóg był (nie wiem na ile widoczny) w życiu codziennym ,
                  ja bardzo dobrze w tym życiu obchodziłem się bez Niego.

                  To może zostawmy wszystko w rękach rodziców i nie nakładajmy na młodzież
                  dodatkowych obowiązków lekcyjnych w postaci religii?


                  Andrzej

                  • Gość: Dzik Re: Lekcja religii - mała dygresja IP: *.*.*.* 15.02.02, 10:07
                    Gość portalu: AndrzejG napisał(a):

                    > U Ciebie Bóg był (nie wiem na ile widoczny) w życiu
                    > codziennym,
                    staram sie o Nim nie zapominać i kierować nauką Ewangelii
                    ale prawdziwych uczniów Jezusa poznaje się po uczynkach
                    a nie po widocznych znakach, symbolach czy gestach.

                    W jakimś sensie każdy człowiek który postępuje nawet
                    nieświadomie w duchu Jego nauki może być Jego uczniem.
                    Nawet jeśli w Niego nie wierzy.
                    Bo 'drzewo poznaje się po owocach'.

                    Zresztą tyle o tym wszystkim wiemy co sami zrozumiemy.

                    > ja bardzo dobrze w tym życiu obchodziłem
                    > się bez Niego.
                    >
                    > To może zostawmy wszystko w rękach rodziców i nie
                    > nakładajmy na młodzież
                    > dodatkowych obowiązków lekcyjnych w postaci religii?
                    jeśli rodzice maja dość czasu dla dzieci
                    i przede wszystkim dość wiedzy religijnej to lekcje
                    religii mogą być niepotrzebne, ale ilu rodziców
                    ma tę wiedzę oraz umiejętność rozmowy na tak trudne i
                    delikatne tematy.

                    Nasza religijność jest często płytka, stąd tyle błędów i
                    niekonsekwencji w działaniu.

                    Andrzej


    • Gość: AndrzejG Re: Lekcja religii IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 09.02.02, 06:37
      Chodziłem na religię jeszcze za czasów salek katechetycznych.
      Chodziliśmy chętnie , no może ja bardziej ze względu na wieczorową
      porę i grupowy powrót z tej religii.Zawsze to w grupie jest wesoło.
      Z nauki tej nic nie wyszło , bo jestem bez wiary .Pomimo takiej
      sprzyjającej atmosfery w sąsiedztwie kościoła.
      Patrząc na reakcję dzisiejszej młodzieży na lekcje religii w szkole,
      jestem pewien ,że będą one kuźnią jeszcze większej liczby ateistów.
      To dopiero w atmosferze obowiązku szkolnego można stracić wiarę,
      a do tego źle poprowadzone lekcje pogłębiają ten stan.
      Tak jak się burzyłem po wprowadzeniu religii do szkół , tak teraz
      stwierdzam ,że to w zasadzie nie mój problem.Religia stała się
      jeszcze jedną obowiązkową lekcją , którą trzeba odwalić i na której
      najczęściej odrabia się zadania domowe, przygotowuje się do klasówki
      z matmy czy po prostu gra w kółko i krzyżyk.
      Zdaję sobie sprawę ,że w dużej mierze zależy to od prowadzącego,
      jednak nie dają oni sobie rady z atmosferą szkoły.
      Tak jak się burzyłem na finansowanie lekcji religii , tak teraz jest
      mi już mniej szkoda tej kasy.

      Pozdrawiam Andrzej
      • Gość: Jaceq Re: Lekcja religii IP: *.ppp.szeptel.net.pl 09.02.02, 16:37
        I wiele więcej powiedzieć się nie da. Ja nie słyszałem w życiu sensownego argumentu za lekcjami
        religii w szkole. Argumenty były z tych: "a dlaczego nie, masz coś do religii?" A chyba każdy widzi, że
        o wiele więcej z tym kłopotu niż pożytku.
      • Gość: k Re: Lekcja religii IP: 212.244.77.* 13.02.02, 08:09
        Gość portalu: AndrzejG napisał(a):

        > Chodziłem na religię jeszcze za czasów salek katechetycznych.
        > Chodziliśmy chętnie , no może ja bardziej ze względu na wieczorową
        > porę i grupowy powrót z tej religii.Zawsze to w grupie jest wesoło.
        > Z nauki tej nic nie wyszło , bo jestem bez wiary .Pomimo takiej
        > sprzyjającej atmosfery w sąsiedztwie kościoła.
        > Patrząc na reakcję dzisiejszej młodzieży na lekcje religii w szkole,
        > jestem pewien ,że będą one kuźnią jeszcze większej liczby ateistów.
        > To dopiero w atmosferze obowiązku szkolnego można stracić wiarę,
        > a do tego źle poprowadzone lekcje pogłębiają ten stan.
        > Tak jak się burzyłem po wprowadzeniu religii do szkół , tak teraz
        > stwierdzam ,że to w zasadzie nie mój problem.Religia stała się
        > jeszcze jedną obowiązkową lekcją , którą trzeba odwalić i na której
        > najczęściej odrabia się zadania domowe, przygotowuje się do klasówki
        > z matmy czy po prostu gra w kółko i krzyżyk.
        > Zdaję sobie sprawę ,że w dużej mierze zależy to od prowadzącego,
        > jednak nie dają oni sobie rady z atmosferą szkoły.
        > Tak jak się burzyłem na finansowanie lekcji religii , tak teraz jest
        > mi już mniej szkoda tej kasy.
        >
        > Pozdrawiam Andrzej

        Mysle tak samo. W szkole to po prostu "nie wychodzi".Poza tym często sa
        przypadkowi katecheci.Ba! Zdarzaja sie nawet katecheci-ateisci, przeciez uczyc
        religii mozna po teologii, a to sa studia dostepne dla każdego. W salkach był
        inny klimat i chodził faktycznie ten kto chciał.
        Ale nie zwlałbym całej winy za ateizacje społeczeństwa na lekcje katechezy. Ja
        katechezy nie miałem wcale prawie, w czasach szkolnych byłem ateistą, a teraz
        jestem k(atolikiem).
        ps. Odnosze sie tylko do wypowiedzi Andrzeja, bo ten bełkot w pierwszym poście to
        jakas prowokacja ćwiercinteligenta...bez komentarza...

        • Gość: AndrzejG Re: Lekcja religii IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 13.02.02, 09:17
          Gość portalu: k napisał(a):

          >
          > Mysle tak samo. W szkole to po prostu "nie wychodzi".Poza tym często sa
          > przypadkowi katecheci.Ba! Zdarzaja sie nawet katecheci-ateisci, przeciez uczyc
          > religii mozna po teologii, a to sa studia dostepne dla każdego. W salkach był
          > inny klimat i chodził faktycznie ten kto chciał.
          > Ale nie zwlałbym całej winy za ateizacje społeczeństwa na lekcje katechezy. Ja
          > katechezy nie miałem wcale prawie, w czasach szkolnych byłem ateistą, a teraz
          > jestem k(atolikiem).
          > ps. Odnosze sie tylko do wypowiedzi Andrzeja, bo ten bełkot w pierwszym poście
          > to
          > jakas prowokacja ćwiercinteligenta...bez komentarza...
          >

          :))
          Całkiem mieliśmy odmienne drogi, jednak koniec czeka nas ten sam?
          Rzeczywiście kościół ma ciężki problem do rozwiązania.
          Jak przyciągnąć ludzi , a przede wszystkim młodzież do kościoła.
          W dobie tak szybkiej informacji , czy też bardziej dezinformacji ,
          jest to ciężki orzech do zgryzienia.
          Nie winię tylko religii w szkołach za postępującą laicyzację.
          Jest jeszcze wiele innych aspektów i to niezależnych od kościoła.

          Pozdrawiam Andrzej

          P.S.
          W zasadzie to powinienem się cieszyć , ale przyznam się ,że nie mam z czego.
          Tak mało ludzi potrafi znaleźć się w dzisiejszej rzeczywistości.
    • przyjaciel1 Re: Lekcja religii 13.02.02, 07:39
      bardzo ciekawa lekcja
    • Gość: Laik Re: Lekcja religii - do MMM IP: *.ec.bialystok.pl 13.02.02, 08:01
      Próbowałeś kiedyś zamienić się ze swoim małym na główki? Spróbuj, może coś
      pomoże. Jeżeli nie, to twoją wielką szansą może być kontakt z wydawnictwem
      Księgi Guinessa. W chwili obecnej stworzeniem o najmniejszej pojemności mózgu
      jest larwa muszki owocówki. Masz dużą szansę poprawić ten rekord...
      PS. Przepraszam jeżeli się pomyliłem co do płci. Bo być może pod nickiem MMM
      kryje się stara baba w przepoconych reformach, z rozpędu ładująca się czarnym w
      zwieracz odbytu. W tym przypadku radzę zaopatrzyć się w wazelinę. W końcu
      księży odbyt to nie byle co!...
    • Gość: Beny Re: Lekcja religii IP: 213.68.127.* 14.02.02, 10:08
      Lekcja jak lekcja. Pewnie podobnych co tydzien w calej Polsce jest wiele.
      To nie chodzi o nauczanie religi. To chodzi o obecnosc krzyza w kazdym miejscu
      i pobieranie oplat za to. Kosciol to wielka instytucja, w ktorej od wielu juz
      wiekow licza sie glownie pieniadze i obecnosc w zyciu publicznym. Jesli
      katecheza w szkole daje kase plus mozliwoc powieszenia kryza to to sie liczy.
      A przy okazji - stopniami i podtrzymaniem wspolnego "moralnego" parcia zmusi
      sie mlodziez do wyuczenia na pamiec kilku "wierszykow" i klepania ich co
      niedziela w kosciele. Utrwala sie nawyk, a co zle na katechezie (obelgi,
      szykany, bicie i szczypanie) odejdzie w niepamiec zoszanie nawyk i te dzieci
      posla swe dzieci na kolejne lekcje ksztaltowania odruchow "Pawlowa"

      Pozdr.
      Beny

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka