dzokej-emeryt
03.02.10, 10:28
Film dokumentalny "Generał" o Wojciechu Jaruzelskim, jest bez wątpienia
alternatywną oceną, zarówno działalności tego człowieka jak i pewnych faktów
historycznych, w których uczestniczył. Alternatywną wobec wszechobecnej i
dominującej niepodzielnie wersji pozytywnej oceny "Generała", "grubej kreski",
Okrągłego Stołu i wszelkich konsekwencji z tego wynikających (sławetne "pacta
sum servanta"). W minionym dwudziestoleciu miałem wrażenie, że trwa
kontynuacja ideologizacji społeczeństwa wg wzorca z PRL-u, tzn. dominuje
"jedynie słuszna racja" a kto usiłuje wyłamać się z tego nurtu, jest potępiany
w czambuł, obrzucany epitetami, wśród których "oszołom" jest najbardziej
delikatnym. Co dziwne, to te gęby, które najgłośniej wrzeszczą o wolności
słowa, najbardziej agresywnie atakują tych, którzy ośmielają się ją
realizować? Czyli, wolność słowa ale "w ramach", a te ramy wyznacza "jedynie
słuszna racja". Gdy słucha się niektórych apologetów pozytywnej wersji
historii PRL-u i przemian pod dyktando komunistów, ma się wrażenie, że to
esbecy z PRL-u? Słowotok wzajemnie sprzecznych opinii i żądań wobec
interlokutorów, wyrażanych tonem agresywnym, nie podlegającym dyskusji.
Niektórzy pewnie nie wiedzą, dlatego dopowiem, esbecy z PRL-u też zawsze mieli
rację a kto ośmielił się mieć inne zdanie... oj, tylko ręka boska mogła go
obronić! Jednak mam nadzieję, że ludzi prezentujący ten styl, ton i zwyczaje,
zmiecie ewolucja, jak swego czasu neandertalczyków, gdyż ci, którzy nie
potrafią dostosować się do wolności słowa, swą agresją i wygłaszanymi
bredniami, szkodzą mediom, w których są zatrudnieni, zniechęcając
potencjalnych odbiorców, więc szkodzą pracodawcom. Wydaje się, że dla takich,
jedynym odpowiednim stanowiskiem w redakcjach są posady gońców?