Dodaj do ulubionych

Od plebana do Australii cz1

IP: *.server.ntl.com 13.02.02, 08:09
Dawno dawno temu, za siedmioma gorami za siedmioma lasami
w kraju mlekiem i miodem plynacym nad Wisla, na swiat przyszedl Kagan
Dziecie piekne bylo, chowalo sie dobrze a glos mialo cudny. Oddano go przeto na opieke do plebana,
ktory dobre serce majac zawiadywal rozwojem dzieciecia. Coz, sielanka sie skonczyla , gdy pachole
odkrylo szfke z winem w zachrystii. Przeczytawszy dopiero co historie o zamianie wody w wino, Kagan
chcial odrobine poeksperymentowac bo i naukowe zaciecie przejawial . Z braku lepszego miejsca
wylal w buzie zawartosc kilku butelek i zaczal eksperyment. Ale chwila cos nie tak,
biale myszki sie mu objawily. Ach wiec tak sie robi te koscielne cuda. Mam Was bluznierczy Katole
zakrzyknal i wybiegl z zachrystii z oblakanczym chichotem. Pobiegl do oltarza i zobaczywszy na swej
drodze ksiedza wyrwal z lawki oparcie i na miejscu chcac wymierzyc kare za bluznierstwa zamachnal
sie na zdziwionego plebana. Coz, czy to cud sie skonczyl czy za maly jeszcze byl a oparcie za duze,
dosc ze jakos tak dziwnie sie poczuwszy runal w tyl uderzajac glowa w pozostalosci z lawki z ktorej
wlasnie byl wyrwal oparcie. Ksiadz przerazony schylil sie nad swoim wychowankiem, ktory odurzony i
z glupawym usmiechem lezal jak zarzniete ciele na koscielnej posadzce. Chcial ratowac biedny
pleban dziecie, ale coz to? Kagan choc poturbowany srodze i z odrobine zmieniona twarza ,
niewiadomo czy przez spotkanie z lawka czy przez zlosliwosc jaka na nia wpelzla zakrzyknal : Idz precz
Katolu. Tego juz bylo dosyc biednemu plebanowi. Dal w ucho niewdziecznikowi ktory po chwili szoku
zerwal sie na rowne nogi i wybiegl z kosciola oblakanczo chichoczac i w duszy obiecujac zemste.
Dopadlszy strumienia
ugasil pragnienie ktore palilo mu wnetrznosci i ochlodzil rozpalone czolo. Dopiero wtedy dotarlo do
jego skolatanej glowy, ze oto stracil wikt i opierunek. Ale nic to, pojde do pustelnika pomyslal.
Pustelnik ktory sam mial z plebanem porachunki goscinnie przyjal darmozjada i wiedli odtad
wspaniale zycie przepelnione madrymi rozmowami znajdujac natchnienie w samogonie ktory to
pustelnik przyrzadzal.
Lata mijaly a Kagan nie mogl zapomniec klapsa jaki otrzymal od wstretnego katola jak zwykl nazywac
w myslach plebana. Nu, czas w swiat ruszyc bo i pustelnik mimo ze swietny kompan do zakrapianych
rozmow zaczal juz przejawiac zniecierpliwienie darmozjadem... Bedac jeszcze pacholeciem na
uslugach plebana podsluchal kiedys rozmowe o Hameryce , wybiore sie tam pomyslal. Podobno za
lasem jest ta Hameryka. Spakowal tobolek, wykradl pustelnikowi trzy butelki samogonu, bo o ile
pustelnika zal mu nie bylo to jednak za samogonem przepadal i zal mu sie bylo z nim rozstac i ruszyl
w droge. Szedl nieborak ze trzy dni, nocujac na drzewach w obawie przed wilkami. Choc las mial tylko
kilka kilometrow, tyle czasu mu zeszlo bo samogon nie benzyna i zamiast przyspieszac i umilac
podroz troche go opoznial. Dosyc ze na trzeci dzien gdy juz nie bylo samogonu ani zadnego potoku w
ktorym moglby ugasic swoje pragnienie zdwoil wysilki i chwiejnym krokiem dotarl nareszcie do tej
Hameryki za lasem. Przepraszam czy to tutaj jest Hameryka? - grzecznie zapytal dziewczyne ktora szla
z gesiami. Biedne dziewcze, zobaczywszy umorusanego Kagana wychodzacego z lasu myslala ze to
upior i przezegnawszy sie poboznie salwowala sie ucieczka. Acha-pomyslal Kagan- to nie Hameryka
tylko wstretne Katole znowu. No ale poniewaz pic i jesc sie mu chcialo przelknal jakos ten afront i
zaczal szukac jakiegos chwilowego przytuliska. Szczescie mial bo jakas dobra dusza przygarnela go
na chwile mimo wstretu jaki budzil jego wyglad.
Nakarmiony, napojony no i co tu gadac nareszcie umyty Kagan, zaczal wypytywac o te upragniona
Hameryke. Gospodarz choc dobry czlek prosty byl jednak i nie bardzo wiedzial, ktoredy do tej
Hameryki choc i jemu sie obila o uszy. Poradzil przeto zeby Kagan udal sie do miejscowego plebana
po rade. Tego bylo dosyc Kaganowi, goscinny czy nie goscinny ale wstretny Katol sie okazal , przeto
huknal gospodarza wazonem ktory nieborak postawil na stole zeby uhonorowac goscia.
Przeszukal dom, w poszukiwaniu prowiantu do dalszej drogi i zaopatrzywszy sie w niezbedny w
drodze samogon ruszyl przed siebie po drodze spluwajac w kierunku kosciola i wychodzacego zen
wlasnie lokalnego plebana. Po kilku dniach i przejsciu 5kilometrow drogi , gdy sie mu wlasnie
samogon konczyl dostrzegl przed soba wielkie miasto. Juz na przedmiesciach zaczal sie rozpytywac o
droge do tej Hameryki. Coz, czy to ludzie dziwni w tej miescinie czy tez same Katole, dosc ze krecili
mu kolka na czole. Trafil nareszcie na kogos kto poradzil mu zeby zapytal w bibliotece bo tam jest
mnostwo ksiag madrych i ludzie wyksztalceni. Poszedl zatem do biblioteki a tam mila pani wyszukala
mu ksiazke o Hameryce i dala poczytac. Dobrze choc, ze sie nieborak czytac nauczyl u plebana bo sie
mu teraz przydalo. Wyczytal wiec, ze w Hameryce sa dolary, i Indianie w piuropuszach, i preria...
Podziekowal pieknie pani z biblioteki i wyszedl na dwor szczesliwy ze tak znacznie poglebil swoja
wiedze o upragnionej Hameryce. Przeszedlszy kilkaset metrow, wyjal ksiazke zza pazuchy ktora
zwedzil z biblioteki slusznie przypuszczajac ze sie mu jeszcze przyda. Durny Katol- mruknal majac
oczywiscie na mysli pania z biblioteki, bo zauwazyl ze miala lancuszek z krzyzykiem. nie pytajac juz
wiecej o nic nikogo w tej miescinie ruszyl dalej. Wedrowal tak przez kilka dni od czasu do czasu
sprawdzajac w ksiazce jak wyglada ta Hameryka. No wiec maja prerie.. Juz od kilku dni nie bylo
zadnego lasu wiec moze to ta preria? Bedac roztropnym mlodziencem postanowil, ze jeszcze musi
spotkac indianina w piuropuszu. Dochodzil wlasnie do jakiejs chatki, ktora zywo mu kojarzyla sie z
chatka na prerii o jakich czytal w ksiazeczce. Przed chatka zobaczyl koguta. Przepraszam czy pan jest
Indianinem?-zapytal widzac piuropusz. Jako grzeczny mlodzieniec chcial sie przywitac z rdzennym
mieszkancem Hameryki a moze nawet wypalic fajke pokoju bo i o takim zwyczaju sie z ksiazeczki
dowiedzial ale nie bardzo sie to widocznie spodobalo wlascicielowi chatki bo wyjac jak opetany w
obawie ze Kagan chce mu ukrasc koguta rzucil sie na niego z siekiera. Salwujac sie ucieczka z
wlascicielem depczacym po pietach, Kagan goraczkowo myslal, ze to juz chyba ta Hameryka bo
Indianina spotkal a bialy czlowiek rzucil sie na niego z siekiera, przeciez w ksiazeczce jest napisane,
ze kolonizatorzy byli wstretni. Odsadziwszy sie od wlasciciela troszke pewien juz ze go nie majtnie
siekiera zaczal wolac. Hauarju frend, jajem Kagan Uaj ju atak mi ad personam? Wlasciciel chatki
stanal zdumiony i myslac ze z wariatem ma doczynienia machnal wreszcie reka i zawolal w pieknej
polszczyznie: A uciekaj sobie, Pan Bog z toba.
Kagan stanal jak wryty. To jednak nie Hameryka, bo to przecie wstretny Katol i po polsku mowi... Zal
ale trzeba isc dalej. Na horyzoncie zobaczyl nastepne miasteczko. Moze to tam pomyslal. Pic sie mu
chcialo a majac w sakwie troche grosiwa ktore buchnal gospodarzowi ktory tak go pieknie ugoscil a
okazal sie wstretnym Katolem postanowil sobie cos kupic. Doszedlszy do miesciny czytajac
ksiazeczke, natknal sie przypadkiem na Pewex. Wszedl do srodka i podaje zlotowke sprzedawczyni
proszac o jakis trunek. -Przepraszam ale tutaj nie mozna placic w zlotowkach tylko w dolarach-
NARESZCIE Wrzasnal Kagan. Przeskoczyl lade i wiedzac co nieco o przepisach imigracyjnych
ameryki z ksiazeczki jaka wlasnie studiowal wydarl sie: PROSZE O AZYL

Ciag dalszy o tym jak Kagan zrazil sie do Ameryki i trafil wreszcie do Australii byc moze nastapi
Obserwuj wątek
    • Gość: Laik Re: Od plebana do Australii cz1 IP: *.ec.bialystok.pl 13.02.02, 08:29
      Ależ ten Kagan miał bogate życie! Kręte, trochę popieprzone, trochę z jajem i z
      odrobiną adrenaliny. Ale w końcu jednak trafił do tej Australii.
      A ty, biedny Rd? Dalej jesteś na etapie niezaradnego trzymania się sukienki
      plebana?
      • Gość: rd Re: Od plebana do Australii cz1 IP: *.server.ntl.com 13.02.02, 08:35
        Ciebie Laik (Lejek) tez wkomponuje w ten utwor.
        • Gość: Laik Re: Od plebana do Australii cz1 IP: *.ec.bialystok.pl 13.02.02, 08:52
          Gość portalu: rd napisał(a):

          > Ciebie Laik (Lejek) tez wkomponuje w ten utwor.

          Naprawdę, facet, naprawdę?! To w takim razie już kończę poranną masturbację i
          zaczynam klepanie zdrowasiek w tej intencji! To prawdziwy zaszczyt zaistnieć w
          literaturze!

          No dobrze, ale co na tą opowieść jej bohater? Kagan, modlisz się czy też walisz
          Niemca w hełm?!

          PS. Co za, k...wa, Lejek?!!


      • sabina2 Re: Od plebana do Australii cz1 13.02.02, 08:46
        Gość portalu: Laik napisał(a):

        > Ależ ten Kagan miał bogate życie! Kręte, trochę popieprzone, trochę z jajem i z
        >
        > odrobiną adrenaliny. Ale w końcu jednak trafił do tej Australii.
        > A ty, biedny Rd? Dalej jesteś na etapie niezaradnego trzymania się sukienki
        > plebana?

        Zgadza sie . Rd zal za jaja sciska, ze mu nie wyszlo tak jak Kaganowi.
        I siedzi nad Wisla,oplywajac w mleko i miod :-)))))
        A kangura to zobaczy, ale w ZOO
        • Gość: rd Re: Od plebana do Australii cz1 IP: *.server.ntl.com 13.02.02, 08:51
          Nad Wisla to siedze jak patrze w mape siedzac na deptaku nad Tamiza
          • sabina2 Re: Od plebana do Australii cz1 13.02.02, 09:14
            Gość portalu: rd napisał(a):

            > Nad Wisla to siedze jak patrze w mape siedzac na deptaku nad Tamiza

            to zamiast pisac pierduly na forum, to sobie lepiej kup parasol, bo tam wiecznie
            pada deszcz.

            • Gość: rd Re: Od plebana do Australii cz1 IP: *.server.ntl.com 13.02.02, 09:15
              Dream on :)
              Taka sama bzdura jak o Londynskiej mgle :)
              • sabina2 Re: Od plebana do Australii cz1 13.02.02, 09:28
                Gość portalu: rd napisał(a):

                > Dream on :)
                > Taka sama bzdura jak o Londynskiej mgle :)

                Nie zapominaj o smogu !!!!!!!!!!!!!!
                Od zbyt duzego stezenia nastepuje marskosc mozgu, a po jakims czasie to on wogole
                sie rozsypuje/ tak jak watroba u pijaczkow /
                Tak wiec juz ci chyba zostalo nieduzo czasu, wracaj lepiej do miodu i mleka.

                • Gość: rd Re: Od plebana do Australii cz1 IP: *.server.ntl.com 13.02.02, 09:35
                  Nie przejmuj sie, smogu tez nie ma od czasu jak zakazano palenia weglem w tradycyjnych
                  angielskich kominkach. Natomiast o marskosci watroby nie wiem nic moze mnie oswiecisz bo nie
                  mam doswiadczenia w piciu alkocholu?
                  • sabina2 Re: Od plebana do Australii cz1 13.02.02, 09:39
                    Gość portalu: rd napisał(a):

                    > Nie przejmuj sie, smogu tez nie ma od czasu jak zakazano palenia weglem w trady
                    > cyjnych
                    > angielskich kominkach. Natomiast o marskosci watroby nie wiem nic moze mnie osw
                    > iecisz bo nie
                    > mam doswiadczenia w piciu alkocholu?

                    Alkoholu, jezeli juz.
                    A smog jest. ale z fabryk i innych pierdul, a nie z kominkow.
                    Ja nie pike, ale marskosc to sie ma z wodzi, dykty i innych wynalazkow.

                    • Gość: rd Re: Od plebana do Australii cz1 IP: *.server.ntl.com 13.02.02, 09:41
                      No to sie odrobinke mylisz bo smog byl glownie z kominkow. Zyczylbym polsce takich czystych miast
                      jak obecnie jest Londyn ze swoimi parkami na kazdym rogu. Mimo swoich fabryk .
                • Gość: Laik Re: Od plebana do Australii cz1 IP: *.ec.bialystok.pl 13.02.02, 09:39
                  sabina2 napisał(a):

                  > Od zbyt duzego stezenia nastepuje marskosc mozgu, a po jakims czasie to on wogo
                  > le
                  > sie rozsypuje/ tak jak watroba u pijaczkow /
                  > Tak wiec juz ci chyba zostalo nieduzo czasu, wracaj lepiej do miodu i mleka.
                  >
                  Sabino, nie obrażaj forumowego wieszcza! Nie widziałaś jaki tekścior wysmalił? Do
                  tej pory nie mogę ochłonąć.

                  PS. Tępią trochę czarną stonkę nad Tamizą?

                  • Gość: rd Re: Od plebana do Australii cz1 IP: *.server.ntl.com 13.02.02, 09:39
                    A co nazywasz czarna stonka rasisto?
                    Byles tutaj ?
                    • Gość: rd Re: Od plebana do Australii cz1 IP: *.server.ntl.com 13.02.02, 09:43
                      Pytam czy byles tutaj bo poznalem kilku sledzikow, jak obslugiwali mnie w knajpie
                      • sabina2 Re: Od plebana do Australii cz1 13.02.02, 09:50
                        Gość portalu: rd napisał(a):

                        > Pytam czy byles tutaj bo poznalem kilku sledzikow, jak obslugiwali mnie w knajp
                        > ie
                        do ktorej poszedles o 5 rano, jak juz posprzatales z 10 pieter jakiegos biurowca.
                        Fundnales sobie sanwicza i kawe, bo na wiecej nie miales szmalu.
                        No a pozatym leciales sprzatac zaplecze tej knajpy.

                        • Gość: rd Re: Od plebana do Australii cz1 IP: *.server.ntl.com 13.02.02, 09:55
                          Biedne dziecko, mierzy kazdego swoja miara...
                    • Gość: Laik Re: Od plebana do Australii cz1 IP: *.ec.bialystok.pl 13.02.02, 09:44
                      Gość portalu: rd napisał(a):

                      > A co nazywasz czarna stonka rasisto?
                      > Byles tutaj ?

                      Toż nie mam na myśli Afroamerykanów czy tym podobnych ludzików.

                      Chodzi mi o twoich faworytów, czyli Sukienkowych tudzież Batmanów

                      • Gość: rd Re: Od plebana do Australii cz1 IP: *.server.ntl.com 13.02.02, 09:46
                        Ee z tymi to nie mam doczynienia (odpukac) Jako niekatolik co moze sie wydac dziwne.....
                      • Gość: Laik Re: Od plebana do Australii cz1 IP: *.ec.bialystok.pl 13.02.02, 09:56
                        Rd napisał:
                        Pytam czy byles tutaj bo poznalem kilku sledzikow, jak obslugiwali mnie w
                        knajpie
                        No proszę, jesteśmy zarozumiali! A jak to się ma do wartości chrześcijańskich?
                        Ty, Rd, masz chyba podwójną mentalność; jak zresztą każdy pobożny Katol.

                        PS. A tak już w ogóle z mojego, śledziowego regionu jest najwięcej nawiedzonych
                        gastarbaiterów. I właśnie przez takich palantów wstyd potem przyznać się za
                        granicą do polskości (np. wystawa "Irreligia" w Belgii, gdzie tacy osobnicy
                        wymachiwali krzyżami i matkami boskimi przed galerią). Mam nadzieję, że ty nie
                        przyniesiesz Polsce obciachu!
                        • Gość: rd Re: Od plebana do Australii cz1 IP: *.server.ntl.com 13.02.02, 09:59
                          Odpukac nie jestem Chrzescijaninem wiec nie grozi mi....
                          BTw: Sorki za zarty z regionu bo mam kilku b.dobrych przyjaciol stamtad
                          I to wcale nie waiterow czy sprzataczy bo sie tym na szczescie nie param ( choc po przyjezdzie i o takie
                          profesje musialem zachaczyc bedac na studiach) ale wyksztalconych ludzi
                  • sabina2 Re: Od plebana do Australii cz1 13.02.02, 09:51
                    Gość portalu: Laik napisał(a):

                    > sabina2 napisał(a):
                    >
                    > > Od zbyt duzego stezenia nastepuje marskosc mozgu, a po jakims czasie to on
                    > wogo
                    > > le
                    > > sie rozsypuje/ tak jak watroba u pijaczkow /
                    > > Tak wiec juz ci chyba zostalo nieduzo czasu, wracaj lepiej do miodu i mle
                    > ka.
                    > >
                    > Sabino, nie obrażaj forumowego wieszcza! Nie widziałaś jaki tekścior wysmalił?
                    > Do
                    > tej pory nie mogę ochłonąć.
                    >
                    > PS. Tępią trochę czarną stonkę nad Tamizą?
                    >

                    Troche na tym forum siedze i bylo kilku lepszych od rd :-)))
                    • Gość: rd Re: Od plebana do Australii cz1 IP: *.server.ntl.com 13.02.02, 09:56
                      Dziekuje, bo skromnym bedac wiem ze daleko mi do takiego np.Kagana ktory o ile nie pisze madrze
                      to za to czesto i to samo :)
                      • sabina2 Re: Od plebana do Australii cz1 13.02.02, 09:59
                        Gość portalu: rd napisał(a):

                        > Dziekuje, bo skromnym bedac wiem ze daleko mi do takiego np.Kagana ktory o ile
                        > nie pisze madrze
                        > to za to czesto i to samo :)

                        nie jeden Kagan pisze czesto , glupio i to samo. A notabene na ogol go nie czytam
                        znajdzie sie jeszcze kilku innych co mozna ich poczytac
                        • Gość: rd Re: Od plebana do Australii cz1 IP: *.server.ntl.com 13.02.02, 10:01
                          Jako ze to moj pierwszy krok na niwie literatury z pokora przyjmuje nagane :)
                          • sabina2 Re: Od plebana do Australii cz1 13.02.02, 10:11
                            Gość portalu: rd napisał(a):

                            > Jako ze to moj pierwszy krok na niwie literatury z pokora przyjmuje nagane :)

                            To sie chlopie staraj.
                            A to przeciez nie byla nagana :-)))))

    • Gość: Laik Rd - kto ty jesteś?! IP: *.ec.bialystok.pl 13.02.02, 10:05
      Zaraz, zaraz. Jeżeli nie jesteś klerykałem, to dlaczego Kagan tak ciebie jeb..e
      a ty jego? Czyżbym nie był na bieżąco?
      • sabina2 Re: Rd - kto ty jesteś?! 13.02.02, 10:09
        Gość portalu: Laik napisał(a):

        > Zaraz, zaraz. Jeżeli nie jesteś klerykałem, to dlaczego Kagan tak ciebie jeb..e
        >
        > a ty jego? Czyżbym nie był na bieżąco?
        Na forum trzeba sie czasem przekomazac, tak dla jaj.

      • Gość: rd Re: Rd - kto ty jesteś?! IP: *.server.ntl.com 13.02.02, 10:18
        Ot taki sobie maly czlowieczek, ktoremu sie nie podoba sposob w jaki Kagan przedstawia swoje
        racje. Przy calym szacunku do tego co chce przekazac ( bo sie w wiekszej czesci z nim
        zgadzam) mierzi mnie sposob w jaki to czyni.
        • sabina2 Re: Rd - kto ty jesteś?! 13.02.02, 10:22
          Gość portalu: rd napisał(a):

          > Ot taki sobie maly czlowieczek, ktoremu sie nie podoba sposob w jaki Kagan prze
          > dstawia swoje
          > racje. Przy calym szacunku do tego co chce przekazac ( bo sie w wiekszej czesci
          > z nim
          > zgadzam) mierzi mnie sposob w jaki to czyni.
          No. chamstwo tez jest czasem potrzebne, ale bez przesady.

        • Gość: Laik Re: Rd - kto ty jesteś?! IP: *.ec.bialystok.pl 13.02.02, 10:24
          Rozczarowałeś mnie facet...
          A ja myślałem, że jesteśmy adwersarzami i soczyście ze sobą podyskutujemy. A
          tak?..
          Ale to nic. Ścinajcie się dalej a ja sobie poczytam.
          • Gość: rd Re: Rd - kto ty jesteś?! IP: *.server.ntl.com 13.02.02, 10:32
            Laik napisal:
            "Rozczarowałeś mnie facet...
            A ja myślałem, że jesteśmy adwersarzami i soczyście ze sobą podyskutujemy. A
            tak?.."
            Przykro mi
    • Gość: Laik Gdzie ci katole?... IP: *.ec.bialystok.pl 13.02.02, 11:03
      Coraz mniej ciekawych ludzi na Forum...
      Taki np MMM.
      Gościu z inteligencją larwy muszki owocówki (minus jej instynkt
      samozachowawczy).
      To ci dopiero demon intelektu...

      PS. Halo, MMM! Czy mógłbyś wysunąć swój kaczy łeb z dołu kloacznego i dać głos,
      czyli wypuścić trochę gazów z kiszki stolcowej?...
    • Gość: rd Re: Od plebana do Australii cz1 IP: *.server.ntl.com 15.02.02, 03:47
      back on track
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka