witek.bis
14.02.10, 01:24
Według mnie najśmieszniejszym hakiem Kaczora był ten, który Jarkacz wbił we
własny, osobisty kuper. Pamiętacie może, jak w chwili "szczerości" przyznał
się Newsweekowi, że na początku la 90 był w tak bliskich stosunkach z pewnym
ruskim dyplomatą, że ten opowiadał mu o przygotowaniach do puczu Janajewa? A
przecież Kaczor nie wspomniał ani słowem o tym, by tą swoją wiedzą podzielił
się z odpowiednimi "sużbami" i z Prezydentem RP, Lechem Wałęsą. Prawda że
zabawne? Taka typowa, kacza zdrada stanu – przypadek z pogranicza mitomanii,
megalomanii, kompleksu niższości i zwykłej, poczciwej głupoty. W związku z tą
sprawą prokuratorzy już ze sto razy próbowali postawić mu zarzuty, ale za
każdym razem kończy się tak samo – dostają ataku śmiechu, a pióra wypadają im
z rąk. W tej sprawie wymiar sprawiedliwości jest zupełnie bezsilny.