Dodaj do ulubionych

Wywiad z Szaniawskim o Kuklińskim:

14.02.04, 01:20
Niestety bez linka - tylko przeklejony ( ze względów technicznych):

Pułkownik obojga narodów

Z profesorem Józefem Szaniawskim, historykiem, biografem pułkownika Ryszarda
Kuklińskiego, rozmawia Tomasz Gdula

- 14 lat po upadku komunizmu spór o to, czy pułkownik Kukliński był zdrajcą
czy bohaterem, jest wciąż żywy.
- Wie pan, jak umarł pułkownik? Przeczytał "Gazetę Wyborczą", w której
kilkanaście dni temu ukazał się kolejny paszkwil o nim. "Wyborcza" ma w
Stanach korespondenta nazwiskiem Węglarczyk, który opublikował recenzję
najnowszej książki Benjamina
Weisera. Z tej zmanipulowanej recenzji wynikało, że Kukliński potwierdził to,
co o motywach wprowadzenia stanu wojennego mówił Jaruzelski. To było
kłamstwem, bo takiego stwierdzenia w książce Weisera nie ma. Pułkownik w
miniony czwartek pisał którąś z kolei wersję odpowiedzi na
oszczerstwa "Gazety Wyborczej". W tym czasie dzwonił do mnie kilka razy i był
strasznie zdenerwowany. Z tego właśnie powodu dostał wylewu krwi do mózgu i
po sześciu dniach w śpiączce umarł.
- Bolało go, że wciąż jest w Polsce niezrozumiany?
- Tak. W zeszłym roku udzieliłem "Nowej Trybunie Opolskiej" wywiadu, w którym
opowiedziałem o motywach działania Ryszarda Kuklińskiego. Publikację
pokazałem pułkownikowi. Bardzo się ucieszył, że są dziennikarze, którzy chcą
o nim mówić i nie negują z góry jego czynu. Ten wywiad przez długi czas leżał
na biurku Kuklińskiego.
- Jak pan się dowiedział o chorobie pułkownika?
- W miniony piątek zadzwoniła do mnie jego żona. Niedługo potem telefonowało
z USA kilka innych osób, wśród nich synowa Ryszarda Kuklińskiego i były
wiceminister spraw zagranicznych Radek Sikorski.
- Czy poza Polakami w Stanach, Amerykanie też interesowali się stanem zdrowia
pułkownika?
- Profesor Brzeziński zatelefonował do prezydenta Busha, by zapewnił
Kuklińskiemu jak najlepszą opiekę. Dzięki temu nieprzytomny pułkownik został
przewieziony do Tampy, 1,5-milionowego "wojskowego" miasta na Florydzie. Tam
mieści się centralne dowództwo wojsk USA stacjonujących w Iraku i
Afganistanie. Pułkownik Ryszard Kukliński leżał w najlepszej amerykańskiej
klinice wojskowej, pod opieką znakomitych specjalistów, obok żołnierzy
rannych w Iraku i Afganistanie. To znamienny symbol.
- Wraz ze śmiercią Ryszarda Kuklińskiego spór o jego rolę w historii
rozgorzał z nową siłą. I niektórzy zmieniają swoje utarte od lat zdanie o
nim - chociażby Lech Wałęsa.
- Oglądałem jego wypowiedź w telewizji. To wręcz niesłychane: Wałęsa, który
pluł na Kuklińskiego, nie chciał go uniewinnić i zrehabilitować, słowem
zachowywał się skandalicznie - otóż, ten sam Wałęsa dzisiaj mówi, że
pułkownik Kukliński był bohaterem. Powinien był to powiedzieć 13 lat temu,
gdy został prezydentem.
- Dlaczego, pańskim zdaniem, zrobił to dopiero teraz?
- Bo spośród Polaków najbardziej komunizmowi i Związkowi Sowieckiemu
zaszkodził Ryszard Kukliński, a nie Lech Wałęsa czy inni opozycjoniści.
Wałęsa i tacy ludzie jak Adam Michnik albo Jacek Kuroń przez lata nie chcieli
się z tym pogodzić, bo to ujmuje blasku ich życiorysom. Dlatego woleli
pomniejszać rolę pułkownika Kuklińskiego. Już kiedyś powiedziałem, że Lech
Wałęsa ryzykował jedynie, że skręci nogę, skacząc przez płot. Nic więcej mu
się nie mogło stać. A Kukliński ryzykował życiem swoim i swojej rodziny.
Robił to nie jednostkowo, lecz przez prawie jedenaście lat, co samo w sobie
jest fenomenem w historii wywiadu.
- Czy znał pan stosunek samego Ryszarda Kuklińskiego do sporów, jakie jego
osoba i działalność budzą w kraju?
- Półtora roku temu pułkownik spędzał wakacje w Polsce. Między innymi premier
Leszek Miller podejmował go obiadem i w mojej obecności mówił, że jest
zaszczycony możliwością goszczenia kogoś takiego. Prosił także Kuklińskiego,
żeby się zastanowił nad powrotem do kraju, mówiąc, że Polska go potrzebuje.
Potem spacerowaliśmy po Łazienkach i w pewnym momencie ukłoniło nam się
przechodzące małżeństwo. On powiedział do mnie: Józek, to jacyś twoi znajomi.
Odparłem: nie, oni się ukłonili tobie, bo cię rozpoznali. Kukliński uznał, że
to niemożliwe, ale przeszliśmy parę metrów i znowu ktoś się ukłonił, ktoś
inny podszedł i uścisnął mu rękę. W końcu przed Pałacem na Wodzie zebrała się
grupa ludzi i wszyscy zaczęli go ściskać. Gdy wieczorem tego dnia jedliśmy
kolację, pułkownik Kukliński powiedział do mnie: Zobacz, jeśli sondaże są
wiarygodne, to połowa Polaków chce uścisnąć mi rękę. Druga połowa powinna
podchodzić i pluć mi w twarz, a nie znalazł się nikt taki. Coś w tym jest.
- Mimo to pułkownik nie powrócił na stałe do kraju. Nie zdążył?
- Ostatni raz był w Ojczyźnie w pierwszej dekadzie grudnia. Mieszkał
częściowo u mnie, a częściowo w swoim mieszkaniu na Żoliborzu.
- Czyli już się urządzał w Polsce?
- Zdążył urządzić kuchnię... Jego śmierć była nagła, dlatego w ostatnich
rozmowach nie miał żadnych myśli testamentarnych. Mówił tylko o przyszłości,
o powrocie do Polski.
- A czy kiedykolwiek zdradził, gdzie chciałby spocząć?
- Tak. Obok matki, w Rembertowie pod Warszawą. Ale ja uważam, że jego miejsce
jest w alei zasłużonych na cmentarzu wojskowym na Powązkach w Warszawie. To
jest szczególna aleja zasłużonych: tam leżą Bolesław Bierut, Władysław
Gomułka, Aleksander Zawadzki, generał Walter - wszyscy ci, którzy wysługiwali
się Związkowi Sowieckiemu. Dzięki Bogu mamy XXI wiek, a - w dużej mierze
dzięki Ryszardowi Kuklińskiemu - żyjemy w wolnej Polsce. Dlatego ktoś taki
jak on, pułkownik Wojska Polskiego i Armii Stanów Zjednoczonych, powinien
znaleźć miejsce na tym cmentarzu.
- W Ameryce wszyscy widzą w nim heroicznego obrońcę wolności, ale w Polsce
niektórzy nazywają go zdrajcą. Nie boi się pan, że w końcu utrwali się u nas
opinia, że pułkownik Ryszard Kukliński był bardziej amerykańskim szpiegiem
niźli polskim bohaterem?
- Bardzo ważne są opinie na jego temat w Rosji. Sowieccy marszałkowie i
generałowie mówią jednoznacznie: Kukliński wykradł nasze największe
tajemnice. Tacy ludzie jak marszałek Kulikow, generałowie Pawłow i Gridkow
nie mają wątpliwości. W ich opinii fakt, iż Amerykanie mieli te dane wojskowe
i podejmowali przeciwdziałania wobec ruchów sowieckich - zapobiegł wybuchowi
trzeciej wojny światowej. Dlatego tylko ludzie złej woli mogą powiedzieć, że
Kukliński nie jest bohaterem. On walczył z okupacyjną armią sowiecką, która
stacjonowała w Polsce od 1944 do 1993 roku. Chyba że są jeszcze tacy, którzy
uważają, że ta armia nie była okupacyjna i nie zagrażała światu. Cóż, jeśli
kogoś nie przekonują fakty, to i żadne argumenty do niego nie trafią.
- Pojawił się taki pomysł, by pośmiertnie awansować pułkownika Kuklińskiego
do rangi generała...
- Myślę, że stopnia generała by nie przyjął, bo miał świadomość, że jest
najsłynniejszym w dziejach pułkownikiem Wojska Polskiego, tak jak Sucharski i
Hubal są najsłynniejszymi majorami. Ale bez wątpienia należy mu się
odznaczenie. W Kancelarii Prezydenta leży wiele wniosków, m.in. profesora
Zbigniewa Brzezińskiego, o nadanie Ryszardowi Kuklińskiemu krzyża Virtuti
Militari, gdyż działał z narażeniem życia w warunkach wojny, wprawdzie
zimnej, ale jednak wojny. Podobny wniosek złożył również Światowy Związek
Żołnierzy Armii Krajowej, prosząc prezydenta o odznaczenie Kuklińskiego nie
tylko Virtuti Militari, lecz również Orderem Orła Białego. Jest tam wreszcie
słynny list Zbigniewa Herberta skierowany do prezydenta Wałęsy jeszcze w 1995
roku. Amerykański dziennik "New York Times" przedrukował go, porównując
inicjatywę polskiego poety do bezprecedensowego wstawiennictwa pisarza Emila
Zoli w sprawie kapitana Dreyfussa.
- A pańskim zdaniem jak Rzeczpospolita powinna teraz uhonorować Ryszarda
Kuklińskiego, swojego pierwszego oficera w NATO?
- Sześć tygodni temu, przed wyjazdem prezydenta Kwaśniewskiego do Stanów
Zjednoczonych, przesłałem mu egzemplarz "Samotnej misji", mojej k
Obserwuj wątek
    • Gość: Marian A cd? IP: *.gdynia.mm.pl 14.02.04, 01:26
    • katarsis Re: Wywiad z Szaniawskim o Kuklińskim: 14.02.04, 01:28
      mojej książki o pułkowniku. Dołączyłem do niej list, w którym zaapelowałem do
      prezydenta o uhonorowanie go najwyższym polskim odznaczeniem, czyli Orderem
      Orła Białego. Dziś ten apel ponawiam.
      - Dziękuję za rozmowę.
      -------------

      Prof. Józef SZANIAWSKI, historyk, politolog, publicysta. W latach 1973-85
      konspiracyjnie współpracował z Radiem Wolna Europa. Po wykryciu skazany przez
      sąd wojskowy na 10 lat więzienia jako agent wywiadu USA. Do 1990 roku przebywał
      w najcięższych więzieniach PRL. W 1990 roku uniewinniony przez Sąd Najwyższy
      jako ostatni więzień polityczny Polski Ludowej. Działał przeciw wpływom
      sowieckim w Polsce i na rzecz integracji Polski z NATO. Przyczynił się do
      ujawnienia bezprecedensowej misji wywiadowczej płk. Ryszarda Kuklińskiego oraz
      do jego rehabilitacji. Autor kilku tysięcy artykułów, esejów i książek,
      m.in. "Samotnej misji". Wykładowca Wyższej Szkoły Stosunków Międzynarodowych i
      Amerykanistyki w Warszawie. Musiałem coś zrobićPułkownik Ryszard
      KUKLIŃSKI: - Armia Czerwona była najpotężniejszą, największą i najbardziej
      nieludzką machiną wojenną, jaką znała ludzkość. Wiedziałem, jakie cele mają
      sowieccy marszałkowie i generałowie. (...) Zdawałem sobie sprawę, że tym
      ludobójczym, zaborczym, agresywnym planom mogą przeciwstawić się jedynie Stany
      Zjednoczone, a i to w ramach sojuszu NATO. Latami przekładałem na wielkich
      sztabowych mapach symbole grzyba wybuchu atomowego: niebieskie tam, gdzie
      uderzenia miały paść z Zachodu, czerwone tam, gdzie miały paść nasze. Nie
      mogłem nie myśleć, co te grzybki oznaczają. Przecież nie mogłem tego robić bez
      wyobraźni! Widziałem tę wojnę w całej brutalnej, katastroficznej dokładności.
      Widziałem Polskę zalewaną lawiną stali, która płynie na zachód, wchodzi w
      przerwy po pierwszym rzucie wojsk sowieckich i sięga po Atlantyk. Wszystkie
      moje najgorsze przypuszczenia znajdowały potwierdzenie. A do tego Europa
      krzyczała, że lepiej być czerwonym niż martwym. Musiałem coś zrobić!
      (Fragment książki prof. Józefa Szaniawskiego "Samotna misja")

      Źródło: www.nto.pl
      • Gość: Marian dzieki! IP: *.gdynia.mm.pl 14.02.04, 01:45
    • katarsis Re: Wywiad z Szaniawskim o Kuklińskim: 14.02.04, 02:40
      Skromne podsumowanie tego wywiadu...

      Uważam, że płk. Kukliński zdradził owszem, ale nie Polskę tylko Związek
      Sowiecki, którego interesom LWP żywotnie służyło (o tym zaświadcza nawet treść
      ówczesnej przysięgi wojskowej).
      W interesie Polski nie ówczesnej, lecz dzisiejszej była jego 'zdrada'.
      Pułkownik dysponował wiedzą nt. PRL jak i sowieckiej machiny wojennej, o której
      Wałęsom czy Michnikom nawet się nie śniło i pewnie długo śnić się nie będzie.
      Dlatego nie im postawę pułkownika oceniać.

      Amen
      • Gość: mk dzieki za ten wywiad :) /ntxt IP: *.twcny.rr.com 14.02.04, 05:00
      • kataryna.kataryna Re: Wywiad z Szaniawskim o Kuklińskim: 14.02.04, 09:31
        katarsis napisała:

        > Skromne podsumowanie tego wywiadu...
        >
        > Uważam, że płk. Kukliński zdradził owszem, ale nie Polskę tylko Związek
        > Sowiecki, którego interesom LWP żywotnie służyło (o tym zaświadcza nawet
        treść
        > ówczesnej przysięgi wojskowej).
        > W interesie Polski nie ówczesnej, lecz dzisiejszej była jego 'zdrada'.


        Zgadzam się. Być może zresztą "zdrajca" Kukliński zapewnił ówczesnej Polsce
        najlepszą polisę ubezpieczeniową, osłabiając ZSRR i uprzedzając jego wroga o
        planach. Kto wie jak by się wszystko potoczyło gdyby Rosjanie nie mieli
        świadomości, że ktoś na nich kabluje? Kukliński pozbawił ich komfortu działania
        z zaskoczenia.


        > Pułkownik dysponował wiedzą nt. PRL jak i sowieckiej machiny wojennej, o
        której
        >
        > Wałęsom czy Michnikom nawet się nie śniło i pewnie długo śnić się nie będzie.
        > Dlatego nie im postawę pułkownika oceniać.


        Na pewno nie Michnikowi, który Kiszczaka - mordercę, nagradzającego podwładnych
        za mataczenie w procesie, żeby sprawiedliwość nie dosięgła katów - ocenił
        całkiem jednoznacznie jako "człowieka honoru". Cóż warta jest ocena Michnika?
        Nic, absolutnie nic. Tym "człowiekiem honoru" Michnik odebrał sobie prawo do
        krytyki, bo jeśli Kiszczak jest "człowiekiem honoru" to kto nie jest?

        W tym wywiadzie jest jednak jeden fragment, którego mogłoby tam nie być. Chodzi
        mi o jednoznaczne zwalenie winy za śmierć Kuklińskiego na Węglarczyka i
        Wyborczą. To jest okropne, okrutne i bardzo niesprawiedliwe bo pan Szaniawski
        patomorfologiem zdaje się nie jest i swoje oskarżenia buduje tylko na
        zbieżności czasowej. Oskarżenie o zabójstwo jest zbyt poważne, żeby nim w
        emocjach szafować.

        • homosovieticus Re: Wywiad z Szaniawskim o Kuklińskim: 14.02.04, 09:43
          "- Wie pan, jak umarł pułkownik? Przeczytał "Gazetę Wyborczą", w której
          kilkanaście dni temu ukazał się kolejny paszkwil o nim. "Wyborcza" ma w
          Stanach korespondenta nazwiskiem Węglarczyk, który opublikował recenzję
          najnowszej książki Benjamina
          Weisera. Z tej zmanipulowanej recenzji wynikało, że Kukliński potwierdził to,
          co o motywach wprowadzenia stanu wojennego mówił Jaruzelski. To było
          kłamstwem, bo takiego stwierdzenia w książce Weisera nie ma. Pułkownik w
          miniony czwartek pisał którąś z kolei wersję odpowiedzi na
          oszczerstwa "Gazety Wyborczej". W tym czasie dzwonił do mnie kilka razy i był
          strasznie zdenerwowany. Z tego właśnie powodu dostał wylewu krwi do mózgu i
          po sześciu dniach w śpiączce umarł"


          KK:
          Z powyższego fragmentu wynika wg. mnie ,że zdenerwowanie było bezposrednią
          przyczyną śmierci. I tyle.
        • gini Re: Wywiad z Szaniawskim o Kuklińskim: 14.02.04, 09:54
          kataryna.kataryna napisała:

          > katarsis napisała:
          >
          > > Skromne podsumowanie tego wywiadu...
          > >
          > > Uważam, że płk. Kukliński zdradził owszem, ale nie Polskę tylko Związek
          > > Sowiecki, którego interesom LWP żywotnie służyło (o tym zaświadcza nawet
          > treść
          > > ówczesnej przysięgi wojskowej).
          > > W interesie Polski nie ówczesnej, lecz dzisiejszej była jego 'zdrada'.
          >
          >
          > Zgadzam się. Być może zresztą "zdrajca" Kukliński zapewnił ówczesnej Polsce
          > najlepszą polisę ubezpieczeniową, osłabiając ZSRR i uprzedzając jego wroga o
          > planach. Kto wie jak by się wszystko potoczyło gdyby Rosjanie nie mieli
          > świadomości, że ktoś na nich kabluje? Kukliński pozbawił ich komfortu
          działania
          >
          > z zaskoczenia.
          >
          >
          > > Pułkownik dysponował wiedzą nt. PRL jak i sowieckiej machiny wojennej, o
          > której
          > >
          > > Wałęsom czy Michnikom nawet się nie śniło i pewnie długo śnić się nie będz
          > ie.
          > > Dlatego nie im postawę pułkownika oceniać.
          >
          >
          > Na pewno nie Michnikowi, który Kiszczaka - mordercę, nagradzającego
          podwładnych
          >
          > za mataczenie w procesie, żeby sprawiedliwość nie dosięgła katów - ocenił
          > całkiem jednoznacznie jako "człowieka honoru". Cóż warta jest ocena Michnika?
          > Nic, absolutnie nic. Tym "człowiekiem honoru" Michnik odebrał sobie prawo do
          > krytyki, bo jeśli Kiszczak jest "człowiekiem honoru" to kto nie jest?

          Kataryno, az dwa razy sprawdzalam czy Ty jestes autorka tego postu...


          >
          > W tym wywiadzie jest jednak jeden fragment, którego mogłoby tam nie być.
          Chodzi
          >
          > mi o jednoznaczne zwalenie winy za śmierć Kuklińskiego na Węglarczyka i
          > Wyborczą. To jest okropne, okrutne i bardzo niesprawiedliwe bo pan Szaniawski
          > patomorfologiem zdaje się nie jest i swoje oskarżenia buduje tylko na
          > zbieżności czasowej. Oskarżenie o zabójstwo jest zbyt poważne, żeby nim w
          > emocjach szafować.
          >
          Szaniawski byl blisko zwiazany z Kuklinskim wiec byc moze troche przesadzil,
          Weglarczyk jest jednak wyjatkowym idiota, GW, powinna zaprzestac jak
          najszybciej korzystac z jego uslug, choc moze i potrzebuje
          takiego "pozytycznego idioty" .
          Ty zas Kataryno nie wiesz jak moglo sie odbic na zdrowiu Kuklinskiego pisanie
          pana Bartosza.
          Jak mi sie uda to poswiece mu watek, .
          • waldek58 Róznica miedzy Michnikiem a Szaniawskim 14.02.04, 10:44
            Michnika trzeba było siłą z wiezienia wyrzucać{żądał uniewinnienia a nie
            ułaskawienia}. Natomiast Szaniawski podczas pobytu w wiezieniu napisał list do
            Kiszczaka proponujac współpracę. Ujawnił to Kiszczak w swojej ksiażce
            • homosovieticus Re: Róznica miedzy Michnikiem a Szaniawskim 14.02.04, 11:24
              waldek58 napisał:

              > Michnika trzeba było siłą z wiezienia wyrzucać{żądał uniewinnienia a nie
              > ułaskawienia}. Natomiast Szaniawski podczas pobytu w wiezieniu napisał list
              do
              > Kiszczaka proponujac współpracę. Ujawnił to Kiszczak w swojej ksiażce

              Przekonujesz mnie żebym wierzyl Kiszczakowi.Czym ten facet zasłużyl sobie ,żeby
              mu wierzyć.Przysiegał jak Jaruzelski ,że będa bronić socjalizmu jak
              niepodległosci i co obronili?
              Czytalem przed kilku laty w paryskiej kolturze list pani Barbary Kiszczak do
              Jerzego Giedroycia.
              Męża tam przedstawiła jako człeka od kolebki walczacego o demokracje i wolna
              Polskę.
              Moze tak było ale jestem innego zdania.
              • waldek58 Re: Róznica miedzy Michnikiem a Szaniawskim 14.02.04, 11:37
                homosovieticus napisał:

                > waldek58 napisał:
                >
                > > Michnika trzeba było siłą z wiezienia wyrzucać{żądał uniewinnienia a nie
                > > ułaskawienia}. Natomiast Szaniawski podczas pobytu w wiezieniu napisał lis
                > t
                > do
                > > Kiszczaka proponujac współpracę. Ujawnił to Kiszczak w swojej ksiażce
                >
                > Przekonujesz mnie żebym wierzyl Kiszczakowi.Czym ten facet zasłużyl
                sobie ,żeby
                >
                > mu wierzyć.Przysiegał jak Jaruzelski ,że będa bronić socjalizmu jak
                > niepodległosci i co obronili?
                > Czytalem przed kilku laty w paryskiej kolturze list pani Barbary Kiszczak do
                > Jerzego Giedroycia.
                > Męża tam przedstawiła jako człeka od kolebki walczacego o demokracje i wolna
                > Polskę.
                > Moze tak było ale jestem innego zdania.

                Nie chcę Cię przekonywać do Kiszczaka, sam mam onim negatywną opinię. Jest
                jednak takie cos jak sąd i Szaniawski może to zrobić. Nie robi tego. Widocznie
                sie boi bo Kiszczak może ma jeszcze orginal tego listu
                • homosovieticus Re: Róznica miedzy Michnikiem a Szaniawskim 14.02.04, 11:42
                  waldek58 napisał:

                  > homosovieticus napisał:
                  >
                  > > waldek58 napisał:
                  > >
                  > > > Michnika trzeba było siłą z wiezienia wyrzucać{żądał uniewinnienia a
                  > nie
                  > > > ułaskawienia}. Natomiast Szaniawski podczas pobytu w wiezieniu napisa
                  > ł lis
                  > > t
                  > > do
                  > > > Kiszczaka proponujac współpracę. Ujawnił to Kiszczak w swojej ksiażce
                  > >
                  > > Przekonujesz mnie żebym wierzyl Kiszczakowi.Czym ten facet zasłużyl
                  > sobie ,żeby
                  > >
                  > > mu wierzyć.Przysiegał jak Jaruzelski ,że będa bronić socjalizmu jak
                  > > niepodległosci i co obronili?
                  > > Czytalem przed kilku laty w paryskiej kolturze list pani Barbary Kiszczak
                  > do
                  > > Jerzego Giedroycia.
                  > > Męża tam przedstawiła jako człeka od kolebki walczacego o demokracje i wol
                  > na
                  > > Polskę.
                  > > Moze tak było ale jestem innego zdania.
                  >
                  > Nie chcę Cię przekonywać do Kiszczaka, sam mam onim negatywną opinię. Jest
                  > jednak takie cos jak sąd i Szaniawski może to zrobić. Nie robi tego.
                  Widocznie
                  > sie boi bo Kiszczak może ma jeszcze orginal tego listu

                  Albo dzieki SLD trzyma za mordę sąd?
          • homosovieticus Re: Wywiad z Szaniawskim o Kuklińskim: 14.02.04, 11:50
            gini napisała:

            > kataryna.kataryna napisała:
            >
            > > katarsis napisała:
            > >
            > > > Skromne podsumowanie tego wywiadu...
            > > >
            > > > Uważam, że płk. Kukliński zdradził owszem, ale nie Polskę tylko Związ
            > ek
            > > > Sowiecki, którego interesom LWP żywotnie służyło (o tym zaświadcza na
            > wet
            > > treść
            > > > ówczesnej przysięgi wojskowej).
            > > > W interesie Polski nie ówczesnej, lecz dzisiejszej była jego 'zdrada'
            > .
            > >
            > >
            > > Zgadzam się. Być może zresztą "zdrajca" Kukliński zapewnił ówczesnej Polsc
            > e
            > > najlepszą polisę ubezpieczeniową, osłabiając ZSRR i uprzedzając jego wroga
            > o
            > > planach. Kto wie jak by się wszystko potoczyło gdyby Rosjanie nie mieli
            > > świadomości, że ktoś na nich kabluje? Kukliński pozbawił ich komfortu
            > działania
            > >
            > > z zaskoczenia.
            > >
            > >
            > > > Pułkownik dysponował wiedzą nt. PRL jak i sowieckiej machiny wojennej
            > , o
            > > której
            > > >
            > > > Wałęsom czy Michnikom nawet się nie śniło i pewnie długo śnić się nie
            > będz
            > > ie.
            > > > Dlatego nie im postawę pułkownika oceniać.
            > >
            > >
            > > Na pewno nie Michnikowi, który Kiszczaka - mordercę, nagradzającego
            > podwładnych
            > >
            > > za mataczenie w procesie, żeby sprawiedliwość nie dosięgła katów - ocenił
            > > całkiem jednoznacznie jako "człowieka honoru". Cóż warta jest ocena Michni
            > ka?
            > > Nic, absolutnie nic. Tym "człowiekiem honoru" Michnik odebrał sobie prawo
            > do
            > > krytyki, bo jeśli Kiszczak jest "człowiekiem honoru" to kto nie jest?
            >
            > Kataryno, az dwa razy sprawdzalam czy Ty jestes autorka tego postu...
            >
            >
            > >
            > > W tym wywiadzie jest jednak jeden fragment, którego mogłoby tam nie być.
            > Chodzi
            > >
            > > mi o jednoznaczne zwalenie winy za śmierć Kuklińskiego na Węglarczyka i
            > > Wyborczą. To jest okropne, okrutne i bardzo niesprawiedliwe bo pan Szaniaw
            > ski
            > > patomorfologiem zdaje się nie jest i swoje oskarżenia buduje tylko na
            > > zbieżności czasowej. Oskarżenie o zabójstwo jest zbyt poważne, żeby nim w
            > > emocjach szafować.
            > >
            > Szaniawski byl blisko zwiazany z Kuklinskim wiec byc moze troche przesadzil,
            > Weglarczyk jest jednak wyjatkowym idiota, GW, powinna zaprzestac jak
            > najszybciej korzystac z jego uslug, choc moze i potrzebuje
            > takiego "pozytycznego idioty" .
            > Ty zas Kataryno nie wiesz jak moglo sie odbic na zdrowiu Kuklinskiego pisanie
            > pana Bartosza.
            > Jak mi sie uda to poswiece mu watek, .

            To dopiero bedzie uczta intelektualna !
            Hi.. hi..he..he..
        • Gość: t1s Re: Wywiad z Szaniawskim o Kuklińskim: IP: *.aster.pl / *.aster.pl 14.02.04, 14:21
          kataryna.kataryna napisała:

          > katarsis napisała:
          >
          > > Skromne podsumowanie tego wywiadu...
          > >
          > > Uważam, że płk. Kukliński zdradził owszem, ale nie Polskę tylko Związek
          > > Sowiecki, którego interesom LWP żywotnie służyło (o tym zaświadcza nawet
          > treść
          > > ówczesnej przysięgi wojskowej).
          > > W interesie Polski nie ówczesnej, lecz dzisiejszej była jego 'zdrada'.
          >
          >
          > Zgadzam się. Być może zresztą "zdrajca" Kukliński zapewnił ówczesnej Polsce
          > najlepszą polisę ubezpieczeniową, osłabiając ZSRR i uprzedzając jego wroga o
          > planach. Kto wie jak by się wszystko potoczyło gdyby Rosjanie nie mieli
          > świadomości, że ktoś na nich kabluje? Kukliński pozbawił ich komfortu
          działania
          >
          > z zaskoczenia.


          W ogóle jeśli mowa o napięciach międznarodowych, ryzyko konfliktu zbrojnego
          jest tym mniejsze, im bardziej wyrównany jest potencjał militarny stron. Jak z
          ciśnieniem w fizyce.
          Zimna wojna charakteryzowała się tym, że zagrożenie stanowił tylko ZSRR. Jest
          więc nader oczywistym, że silna przewaga NATO nad Układem Warszawskim była
          gwarancją bezpieczeństwa i pokoju.
          A nad tymi, którzy bedąc chyba na etapie karabinu z patyka mówią o tym, że
          Kukliński coś, kogoś wystawiał czy narażał powinien pochylić się ktoś cierpliwy
          i chociażby pokazać jakie skutki odniosła pasyfistyczna polityka różnych
          demokratów a jakie polityka Reagana.

          pzdr
      • tajniak000 Re: Wywiad z Szaniawskim o Kuklińskim: 14.02.04, 13:05
        katarsis napisała:

        > Skromne podsumowanie tego wywiadu...
        >
        > Uważam, że płk. Kukliński zdradził owszem, ale nie Polskę tylko Związek
        > Sowiecki, którego interesom LWP żywotnie służyło (o tym zaświadcza nawet
        treść
        > ówczesnej przysięgi wojskowej).

        ze wszystkim sie zgadzam , ale dokładam refleksje na temat tragizmu tej postaci.
        płk. Kuklinski w pewien sposób poświęcił się dla swoich ideałów .
        stracił przeznie 2 synów (niewyjasnione okolicznosci smierci - na cos jednak
        wskazuja), dobre imie , a mimo tego poswięcenia jego materiały które dostarczał
        USA na wiele sie nieprzydały.
        Konrad Walenrod dzisiejszych czasów ! ! !

        pzdr

        tajniak000
        > W interesie Polski nie ówczesnej, lecz dzisiejszej była jego 'zdrada'.
        > Pułkownik dysponował wiedzą nt. PRL jak i sowieckiej machiny wojennej, o
        której
        >
        > Wałęsom czy Michnikom nawet się nie śniło i pewnie długo śnić się nie będzie.
        > Dlatego nie im postawę pułkownika oceniać.
        >
        > Amen
        >
    • waldek58 Re: Wywiad z Szaniawskim o Kuklińskim: 14.02.04, 11:08
      katarsis napisała:

      ) Niestety bez linka - tylko przeklejony ( ze względów technicznych):
      )
      ) Pułkownik obojga narodów
      )
      ) Z profesorem Józefem Szaniawskim, historykiem, biografem pułkownika Ryszarda
      ) Kuklińskiego, rozmawia Tomasz Gdula
      )
      ) - 14 lat po upadku komunizmu spór o to, czy pułkownik Kukliński był zdrajcą
      ) czy bohaterem, jest wciąż żywy.
      ) - Wie pan, jak umarł pułkownik? Przeczytał "Gazetę Wyborczą", w której
      ) kilkanaście dni temu ukazał się kolejny paszkwil o nim. "Wyborcza" ma w
      ) Stanach korespondenta nazwiskiem Węglarczyk, który opublikował recenzję
      ) najnowszej książki Benjamina
      ) Weisera. Z tej zmanipulowanej recenzji wynikało, że Kukliński potwierdził to,
      ) co o motywach wprowadzenia stanu wojennego mówił Jaruzelski. To było
      ) kłamstwem, bo takiego stwierdzenia w książce Weisera nie ma. Pułkownik w
      ) miniony czwartek pisał którąś z kolei wersję odpowiedzi na
      ) oszczerstwa "Gazety Wyborczej". W tym czasie dzwonił do mnie kilka razy i był
      ) strasznie zdenerwowany. Z tego właśnie powodu dostał wylewu krwi do mózgu i
      ) po sześciu dniach w śpiączce umarł.
      ) - Bolało go, że wciąż jest w Polsce niezrozumiany?
      ) - Tak. W zeszłym roku udzieliłem "Nowej Trybunie Opolskiej" wywiadu, w którym
      ) opowiedziałem o motywach działania Ryszarda Kuklińskiego. Publikację
      ) pokazałem pułkownikowi. Bardzo się ucieszył, że są dziennikarze, którzy chcą
      ) o nim mówić i nie negują z góry jego czynu. Ten wywiad przez długi czas leżał
      ) na biurku Kuklińskiego.
      ) - Jak pan się dowiedział o chorobie pułkownika?
      ) - W miniony piątek zadzwoniła do mnie jego żona. Niedługo potem telefonowało
      ) z USA kilka innych osób, wśród nich synowa Ryszarda Kuklińskiego i były
      ) wiceminister spraw zagranicznych Radek Sikorski.
      ) - Czy poza Polakami w Stanach, Amerykanie też interesowali się stanem zdrowia
      ) pułkownika?
      ) - Profesor Brzeziński zatelefonował do prezydenta Busha, by zapewnił
      ) Kuklińskiemu jak najlepszą opiekę. Dzięki temu nieprzytomny pułkownik został
      ) przewieziony do Tampy, 1,5-milionowego "wojskowego" miasta na Florydzie. Tam
      ) mieści się centralne dowództwo wojsk USA stacjonujących w Iraku i
      ) Afganistanie. Pułkownik Ryszard Kukliński leżał w najlepszej amerykańskiej
      ) klinice wojskowej, pod opieką znakomitych specjalistów, obok żołnierzy
      ) rannych w Iraku i Afganistanie. To znamienny symbol.
      ) - Wraz ze śmiercią Ryszarda Kuklińskiego spór o jego rolę w historii
      ) rozgorzał z nową siłą. I niektórzy zmieniają swoje utarte od lat zdanie o
      ) nim - chociażby Lech Wałęsa.
      ) - Oglądałem jego wypowiedź w telewizji. To wręcz niesłychane: Wałęsa, który
      ) pluł na Kuklińskiego, nie chciał go uniewinnić i zrehabilitować, słowem
      ) zachowywał się skandalicznie - otóż, ten sam Wałęsa dzisiaj mówi, że
      ) pułkownik Kukliński był bohaterem. Powinien był to powiedzieć 13 lat temu,
      ) gdy został prezydentem.
      ) - Dlaczego, pańskim zdaniem, zrobił to dopiero teraz?
      ) - Bo spośród Polaków najbardziej komunizmowi i Związkowi Sowieckiemu
      ) zaszkodził Ryszard Kukliński, a nie Lech Wałęsa czy inni opozycjoniści.
      ) Wałęsa i tacy ludzie jak Adam Michnik albo Jacek Kuroń przez lata nie chcieli
      ) się z tym pogodzić, bo to ujmuje blasku ich życiorysom. Dlatego woleli
      ) pomniejszać rolę pułkownika Kuklińskiego. Już kiedyś powiedziałem, że Lech
      ) Wałęsa ryzykował jedynie, że skręci nogę, skacząc przez płot. Nic więcej mu
      ) się nie mogło stać. A Kukliński ryzykował życiem swoim i swojej rodziny.
      ) Robił to nie jednostkowo, lecz przez prawie jedenaście lat, co samo w sobie
      ) jest fenomenem w historii wywiadu.
      ) - Czy znał pan stosunek samego Ryszarda Kuklińskiego do sporów, jakie jego
      ) osoba i działalność budzą w kraju?
      ) - Półtora roku temu pułkownik spędzał wakacje w Polsce. Między innymi premier
      ) Leszek Miller podejmował go obiadem i w mojej obecności mówił, że jest
      ) zaszczycony możliwością goszczenia kogoś takiego. Prosił także Kuklińskiego,
      ) żeby się zastanowił nad powrotem do kraju, mówiąc, że Polska go potrzebuje.
      ) Potem spacerowaliśmy po Łazienkach i w pewnym momencie ukłoniło nam się
      ) przechodzące małżeństwo. On powiedział do mnie: Józek, to jacyś twoi znajomi.
      ) Odparłem: nie, oni się ukłonili tobie, bo cię rozpoznali. Kukliński uznał, że
      ) to niemożliwe, ale przeszliśmy parę metrów i znowu ktoś się ukłonił, ktoś
      ) inny podszedł i uścisnął mu rękę. W końcu przed Pałacem na Wodzie zebrała się
      ) grupa ludzi i wszyscy zaczęli go ściskać. Gdy wieczorem tego dnia jedliśmy
      ) kolację, pułkownik Kukliński powiedział do mnie: Zobacz, jeśli sondaże są
      ) wiarygodne, to połowa Polaków chce uścisnąć mi rękę. Druga połowa powinna
      ) podchodzić i pluć mi w twarz, a nie znalazł się nikt taki. Coś w tym jest.
      ) - Mimo to pułkownik nie powrócił na stałe do kraju. Nie zdążył?
      ) - Ostatni raz był w Ojczyźnie w pierwszej dekadzie grudnia. Mieszkał
      ) częściowo u mnie, a częściowo w swoim mieszkaniu na Żoliborzu.
      ) - Czyli już się urządzał w Polsce?
      ) - Zdążył urządzić kuchnię... Jego śmierć była nagła, dlatego w ostatnich
      ) rozmowach nie miał żadnych myśli testamentarnych. Mówił tylko o przyszłości,
      ) o powrocie do Polski.
      ) - A czy kiedykolwiek zdradził, gdzie chciałby spocząć?
      ) - Tak. Obok matki, w Rembertowie pod Warszawą. Ale ja uważam, że jego miejsce
      ) jest w alei zasłużonych na cmentarzu wojskowym na Powązkach w Warszawie. To
      ) jest szczególna aleja zasłużonych: tam leżą Bolesław Bierut, Władysław
      ) Gomułka, Aleksander Zawadzki, generał Walter - wszyscy ci, którzy wysługiwali
      ) się Związkowi Sowieckiemu. Dzięki Bogu mamy XXI wiek, a - w dużej mierze
      ) dzięki Ryszardowi Kuklińskiemu - żyjemy w wolnej Polsce. Dlatego ktoś taki
      ) jak on, pułkownik Wojska Polskiego i Armii Stanów Zjednoczonych, powinien
      ) znaleźć miejsce na tym cmentarzu.
      ) - W Ameryce wszyscy widzą w nim heroicznego obrońcę wolności, ale w Polsce
      ) niektórzy nazywają go zdrajcą. Nie boi się pan, że w końcu utrwali się u nas
      ) opinia, że pułkownik Ryszard Kukliński był bardziej amerykańskim szpiegiem
      ) niźli polskim bohaterem?
      ) - Bardzo ważne są opinie na jego temat w Rosji. Sowieccy marszałkowie i
      ) generałowie mówią jednoznacznie: Kukliński wykradł nasze największe
      ) tajemnice. Tacy ludzie jak marszałek Kulikow, generałowie Pawłow i Gridkow
      ) nie mają wątpliwości. W ich opinii fakt, iż Amerykanie mieli te dane wojskowe
      ) i podejmowali przeciwdziałania wobec ruchów sowieckich - zapobiegł wybuchowi
      ) trzeciej wojny światowej. Dlatego tylko ludzie złej woli mogą powiedzieć, że
      ) Kukliński nie jest bohaterem. On walczył z okupacyjną armią sowiecką, która
      ) stacjonowała w Polsce od 1944 do 1993 roku. Chyba że są jeszcze tacy, którzy
      ) uważają, że ta armia nie była okupacyjna i nie zagrażała światu. Cóż, jeśli
      ) kogoś nie przekonują fakty, to i żadne argumenty do niego nie trafią.
      ) - Pojawił się taki pomysł, by pośmiertnie awansować pułkownika Kuklińskiego
      ) do rangi generała...
      ) - Myślę, że stopnia generała by nie przyjął, bo miał świadomość, że jest
      ) najsłynniejszym w dziejach pułkownikiem Wojska Polskiego, tak jak Sucharski i
      ) Hubal są najsłynniejszymi majorami. Ale bez wątpienia należy mu się
      ) odznaczenie. W Kancelarii Prezydenta leży wiele wniosków, m.in. profesora
      ) Zbigniewa Brzezińskiego, o nadanie Ryszardowi Kuklińskiemu krzyża Virtuti
      ) Militari, gdyż działał z narażeniem życia w warunkach wojny, wprawdzie
      ) zimnej, ale jednak wojny. Podobny wniosek złożył również Światowy Związek
      ) Żołnierzy Armii Krajowej, prosząc prezydenta o odznaczenie Kuklińskiego nie
      ) tylko Virtuti Militari, lecz również Orderem Orła Białego. Jest tam wreszcie
      ) słynny list Zbigniewa Herberta skierowany do prezydenta


      Ten niby profesor i historyk SZaniawski pisze : najsłynniejszy major Polski
      Sucharski. A z czego to zasłynał ten major? Chyba z tego ze chciał poddać sie
      ze swoimi zołnierzami. Ci natomiast zwiazali go jak barana a do
      • homosovieticus Re: Wywiad z Szaniawskim o Kuklińskim: 14.02.04, 11:40
        Waldek58 intelektualista samouk jak szef Adam napisał:

        >Ten niby profesor i historyk SZaniawski pisze : najsłynniejszy major Polski
        >Sucharski.

        Szaniawski to prof.prawdziwy.Ma papiery.A Ty masz jakieś opracowania papierowe?
        Możesz je wskazac?
        Jak nie, to ucz się bardzo starej prawdy życiowej, że do prawa rozsadzania o
        ludzkim postepowaniu trzeba dorosnąc.Czasami 46 to mało.
        pzdr
        Słynny musi być skoro Tyś nawet o nim słyszal i uzbierał trochę wiedzy o
        zachowaniu człowiek-żolnierza w extremalnych sytuacjach.
        Oczywiscie waldek58 to bohater nad bohatery.
      • waldek58 Re: Wywiad z Szaniawskim o Kuklińskim: 14.02.04, 11:44
        Nie wiem dlaczego nie wydrukowała sie całośc mojej wypowiedzi. po związaniu
        Sucharskiego dowództwo objął pewien kapitan{nazwiska nie pamietam}. Mit
        Sucharskiego trwał tak długo ponieważ żołnierze obiecali sobie o tym nie mówic.
        Wreszcie przemówili, był naten temat program w TVP pod redakcją
        Baliszewskiego, hisoryka jak najbardziej prawicowego
        • homosovieticus Re: Wywiad z Szaniawskim o Kuklińskim: 14.02.04, 11:48
          waldek58 napisał:

          > Nie wiem dlaczego nie wydrukowała sie całośc mojej wypowiedzi. po związaniu
          > Sucharskiego dowództwo objął pewien kapitan{nazwiska nie pamietam}. Mit
          > Sucharskiego trwał tak długo ponieważ żołnierze obiecali sobie o tym nie
          mówic.
          >
          > Wreszcie przemówili, był naten temat program w TVP pod redakcją
          > Baliszewskiego, hisoryka jak najbardziej prawicowego

          Jest słynny Major Sucharski czy nie ?
          Jesli jest słynny, to Szaniawski pisal prawdę.Jesli pisal prawde to czego się
          czepiasz i co własciwie chcesz powiedziec 58.
          Intelektualisto bez powołania!
          • waldek58 Re: Wywiad z Szaniawskim o Kuklińskim: 14.02.04, 12:13
            homosovieticus napisał:

            > waldek58 napisał:
            >
            > > Nie wiem dlaczego nie wydrukowała sie całośc mojej wypowiedzi. po związani
            > u
            > > Sucharskiego dowództwo objął pewien kapitan{nazwiska nie pamietam}. Mit
            > > Sucharskiego trwał tak długo ponieważ żołnierze obiecali sobie o tym nie
            > mówic.
            > >
            > > Wreszcie przemówili, był naten temat program w TVP pod redakcją
            > > Baliszewskiego, hisoryka jak najbardziej prawicowego
            >
            > Jest słynny Major Sucharski czy nie ?
            > Jesli jest słynny, to Szaniawski pisal prawdę.Jesli pisal prawde to czego się
            > czepiasz i co własciwie chcesz powiedziec 58.
            > Intelektualisto bez powołania!


            Oczywiscie był słynny, poniewaz nie słyszalem o drugim takim przypadku zeby
            żołnierze zwiazali swojego dowódcę jak barana a sami walczyli.
            • Gość: homosovieticus Re: Wywiad z Szaniawskim o Kuklińskim: IP: *.gdynia.mm.pl 14.02.04, 14:35
              Ty też jesteś dzielniejszy od tych co Cie przekonali o koniecznosci wypisywania
              dupereli na forum Kraj.
              ps
              duperela -słowo tajemnicze jak bluzgi
    • Gość: polishAM Re: Wywiad z Szaniawskim o Kuklińskim: IP: *.nas52.philadelphia1.pa.us.da.qwest.net 14.02.04, 12:42
      Sprawa jest dużo bardziej skomplikowana niż by się wydawało. Przeczytajcie cały
      artykuł o rzeczywistej działalności "dobrej woli" Zachodu wobec Polski.
      www.konserwatysta.net/klubscm/berg.htm oraz zarzut trudny do odrzucenia,
      że "opinia p. Marka Jurka, który przypomina czytelnikom "Myśli Polskiej" (z 27.
      11. 1994 r.), że "płk Kukliński podejmował współpracę z Amerykanami w czasach,
      gdy Stronnictwo Narodowe (...) brało jeszcze udział w emigracyjnej Radzie
      Narodowej i uznawało prezydenturę Augusta Zaleskiego".
      • Gość: P-77 Re: Wywiad z Szaniawskim o Kuklińskim: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.02.04, 12:55
        Ryszard Kukliński już nie żyje, natomiast warto zająć się jego promotorem.
        Józef Szaniawski (nawiasem mówiąc mąż znanej piosenkarki, Haliny Frąckowiak)
        owszem współpracował z Radiem Wolna Europa, ale wcale nie konspiracyjnie tylko
        legalnie zbierał informacje dla przyjaciół z PZPR (choć sam do partii nie
        należał). Aktywnie działał w Towarzystwie Przyjaźni Polsko - Radzieckiej,
        między innymi postulował, aby jeden z warszawskich placów otrzymał imię
        marszałka Rokosowskiego i to w latach 80 kiedy nawet w oficjalnych mediach nikt
        nie krzewił kultu tej postaci (widać słabośc do mundurowych pozostała). W 1985
        roku padł ofiarą pomyłki (prowokacji?) i trafił do więzeinia pod zarzutem
        szpiegostwa na rzecz CIA mimo że nigdy szpiegiem nie był. Wtedy to napisał ów
        list do generała Kiszczaka, który mu zresztą niewiele pomógł, bo wyszedł na
        wolność dopiero na mocy amnestii z 1989 roku, już za rządu MAzowieckiego czemu
        zawdzięcza nie do końca zasłużony tytuł "ostatniego więźnia politycznego PRL".
        Wtedy dopiero stał się gwałtownym antykomunistą - pierwsze co zrobił to
        wystąpił o odszkodowanie od Skarbu Państwa - miał do tego prawo, ale w
        środowisku opozycji demokratycznej taką postawę powszechnie uważano za
        niemoralną wychodząc z założenia, że działalność opozycyjna była służbą na
        rzecz ojczyzny. Z drugiej strony Szaniawski w opozycji nie działął (w 1980 roku
        w swoich tekstach gwałtownie atakowalo Solidarność) więc trudno się dziwić.
        • Gość: polishAM Re: Wywiad z Szaniawskim o Kuklińskim: IP: *.nas52.philadelphia1.pa.us.da.qwest.net 14.02.04, 13:04
          OK, zdecydowanie kilka pozytywnych słów mogę powiedzieć na temat Haliny
          Frąckowiak. Była piosenkarką z prawdziwego zdarzenia i miała nieprzeciętną
          urodę. Nie musiała używać tanich chwytów żeby oczarować publiczność.
        • homosovieticus Re: Wywiad z Szaniawskim o Kuklińskim: 14.02.04, 13:19
          Gość portalu: P-77 napisał(a):

          > Ryszard Kukliński już nie żyje, natomiast warto zająć się jego promotorem.
          > Józef Szaniawski (nawiasem mówiąc mąż znanej piosenkarki, Haliny Frąckowiak)
          > owszem współpracował z Radiem Wolna Europa, ale wcale nie konspiracyjnie
          tylko
          > legalnie zbierał informacje dla przyjaciół z PZPR (choć sam do partii nie
          > należał). Aktywnie działał w Towarzystwie Przyjaźni Polsko - Radzieckiej,
          > między innymi postulował, aby jeden z warszawskich placów otrzymał imię
          > marszałka Rokosowskiego i to w latach 80 kiedy nawet w oficjalnych mediach
          nikt
          >
          > nie krzewił kultu tej postaci (widać słabośc do mundurowych pozostała). W
          1985
          > roku padł ofiarą pomyłki (prowokacji?) i trafił do więzeinia pod zarzutem
          > szpiegostwa na rzecz CIA mimo że nigdy szpiegiem nie był. Wtedy to napisał ów
          > list do generała Kiszczaka, który mu zresztą niewiele pomógł, bo wyszedł na
          > wolność dopiero na mocy amnestii z 1989 roku, już za rządu MAzowieckiego
          czemu
          > zawdzięcza nie do końca zasłużony tytuł "ostatniego więźnia politycznego
          PRL".
          > Wtedy dopiero stał się gwałtownym antykomunistą - pierwsze co zrobił to
          > wystąpił o odszkodowanie od Skarbu Państwa - miał do tego prawo, ale w
          > środowisku opozycji demokratycznej taką postawę powszechnie uważano za
          > niemoralną wychodząc z założenia, że działalność opozycyjna była służbą na
          > rzecz ojczyzny. Z drugiej strony Szaniawski w opozycji nie działął (w 1980
          roku
          >
          > w swoich tekstach gwałtownie atakowalo Solidarność) więc trudno się dziwić.

          Ludzie my o czynie PŁK.Kuklińskiego mowimy.
          Szaniawski profesor to człowiek który nam jakąś wiedze o kuklińskim
          dostarcza.Mozemy mu ufać lub nie.
          Staramy sie znaleźć uzasadnienie na płaszczyznie etycznej czy kukliński
          zasługuje czy nie na szacunek.
          To jest nasze forumowe zadanie,
      • homosovieticus Re: Wywiad z Szaniawskim o Kuklińskim: 14.02.04, 13:14
        Gość portalu: polishAM napisał(a):

        > Sprawa jest dużo bardziej skomplikowana niż by się wydawało. Przeczytajcie
        cały
        >
        > artykuł o rzeczywistej działalności "dobrej woli" Zachodu wobec Polski.
        > www.konserwatysta.net/klubscm/berg.htm oraz zarzut trudny do odrzucenia,
        > że "opinia p. Marka Jurka, który przypomina czytelnikom "Myśli Polskiej" (z
        27.
        >
        > 11. 1994 r.), że "płk Kukliński podejmował współpracę z Amerykanami w
        czasach,
        > gdy Stronnictwo Narodowe (...) brało jeszcze udział w emigracyjnej Radzie
        > Narodowej i uznawało prezydenturę Augusta Zaleskiego".

        Sorry my friend , ale co jest tak skomplikowane , że powinienem cos jeszcze
        czytac o czym M.Jurek pisze.
        Ale przeczytam!
        • Gość: polishAM Re: Wywiad z Szaniawskim o Kuklińskim: IP: *.nas39.philadelphia1.pa.us.da.qwest.net 14.02.04, 22:32
          Radzę przeczytać, bo zachód traktował nas jak ścierki do odkurzania i chciał
          urządzić z Polski poligon do wojny z komunizmem. Nie trzeba jasnowidza, żeby
          przewidzieć jakby się to skończyło.
      • katarsis Re: Wywiad z Szaniawskim o Kuklińskim: 15.02.04, 00:26
        No i co wynika ze słów Marka Jurka?
        A co wynika ze słów Cata-Mackiewicza?
        Że wszystkie mocarstwa korzystały jak mogły z naszej bezinteresownej pomocy i
        nienawiści do okupanta od czasów odsieczy wiedeńskiej, a Polska nigdy z tego
        nic nie miała i mieć nie będzie. Mackiewicz przekonywał by nie rozlewać
        krwi 'synów narodu', bo w polityka to nie miejsce, gdzie się uwzględnia
        takie 'zasługi', gdzie chodzi o doraźną realizację interesów najmocniejszych.

        Są też tam słowa o braku poparcia Mackiewicza dla polskich agentów działających
        na rzecz obcego mocarstwa - spodziewających się otrzymania jakichś łask wzamian
        dla swojego narodu. Uważał, że agenci mogą działać tylko dla własengo,
        suwerennego państwa.

        I co z tego?

        Ktoś tu napisał, że Zachód chciał zrobić sobie z Polski poligon nuklearny.
        Tylko tak się składa, że plany takiego poligonu opracowali w tym czasie
        Rosjanie, a nie USA. I te plany Kukliński właśnie USA przekazał. Nie ma sensu
        obarczać winą pułkownika za to - do czego nie doszło - czyli za domniemany atak
        wojsk układu antlantyckiego na ZSRR - przez uderzenie na Polskę. To nonsens.

        Tak się składa, że i działalność Kuklińskiego - zapobiegła rozlewowi krwi,
        (czego obawiał się zawsze Mackiewicz). Kukliński nalegał w USA by nie
        przekazywać Solidarności informacji o cofnięciu groźby ataku ZSRR na Polskę, bo
        obawiał się powstania w kraju i właśnie starcia nirównych sił zakończonych
        masakrą.

        Czy wojskowi mieli możliwość działania na rzecz opozycji, demokratycznego
        kraju? Jak widać w argumentacji Michnika - na szacunek zasługują tylko tacy
        wojskowi jak Kiszczak i Jaruzel, bo ich czyny były bardziej 'wzniosłe' od
        intencji Kuklińskiego.

        Pytanie do Michnika: jaką korzyść mieliby by z nawróconego pułkownika działacze
        ówczesnej opozycji, żeby wszystko było takie nienaganne moralnie? Darmowe
        drukowanie ulotek w sztabie wojskowym? A jaką korzyść miałby z niego rząd na
        uchodźstwie? Kwestowanie do puszek na ulicy?

        W ówczesnym czasie tylko Amerykanie mieli możliwość uczynienia pożytku z wiedzy
        Kuklińskiego. Tej sprawy nie można rozpartywać z punktu widzenia interesu
        jednego narodu. Umniejszanie roli ZSRR i radzieckiej machniny wojennej leżało w
        interesie całego demokratycznego świata.

        Michnik zdaje się wierzyć generałom. W trakcie procesu Kiszczaka ws kopalni
        Wujek też przekonywał, że wierzy generałowi - bo ten mu powiedział, że jest
        niewinny. Millerowi też wierzy na słowo.

        Ja na szczęście nie mam żadnego interesu by w to uwierzyć.

        Do Kuklińskiego nie można stosować żadnych analogii z historii. To było
        zdarzenie incydentalne w dziejach światowej polityki: ze względu na czas,
        miejsce, rangę, rolę Kuklińskiego, zagrożenie wybuchem III wojny, krwawe
        doświadczenia rodaków pułkownika itd.

        Racja może być w tym, że Kukliński nie zasługuje na miano bohatera narodowego.
        Jego czyny mają znaczenie międzynarodowe. Może stąd tak trudno niektórym to
        ograrnąć.
        • Gość: polishAM Re: Wywiad z Szaniawskim o Kuklińskim: IP: *.nas34.philadelphia1.pa.us.da.qwest.net 15.02.04, 04:02
          Dlatego właśnie sam nie oceniam Kuklińskiego. Bardziej istotne są tu motywy i
          intencje niż rzeczywiste działania. Kukliński mógł być tanim agentem
          zwerbowanym w niejasnych okolicznościach, albo rzeczywiście przyświecały mu
          wyższe cele. Tak czy inaczej jego zakichanym obowiązkiem było służyć polskim
          interesom. Taka jest właśnie cena za opieranie się na sojuszach, gdzie nie
          wiadomo kto jest sojusznikiem a kto wrogiem. Kilka wyrzutni małego i średniego
          zasięgu ulokowanych w Beskidach z rakietami wypełnionymi wzbogaconym uranem
          załatwiłoby sprawę. Nie musielibyśmy słuchać histerycznych sprawozdań ze zjazdu
          ziomkostw w Niemczech w polskiej prasie, a wszystkie roszczenia byłyby
          kwitowane przez naszych polityków szczerym wybuchem śmiechu. Katarsis, zdajesz
          sobie sprawę gdzie moje myśli podążają. Nie mam nawet odrobiny poważania dla
          zagranicznych wszarzy, ze wschodu, czy z zachodu i my Polacy musimy sobie zdać
          sprawę, że możemy liczyć tylko na siebie. To może jedyny prawidłowy morał z
          tragicznego życia i śmierci Kuklińskiego. W dobie powszechnej euforii Zachodem
          nie można jednak również zapomnieć, że Zachód nas traktował w sposób
          odpowiadający ich partykularnym interesom. Na dzień dzisiejszy ich egoizm
          wychodzi coraz wyraźniej na powierzchnię.
          • homosovieticus trzeba wyjść z rozważań etyczno - moralnych 15.02.04, 12:45
            Gość portalu: polishAM napisał(a):

            > Dlatego właśnie sam nie oceniam Kuklińskiego.

            zwalczam taką postawę,ponieważ mamy odpowiednie "narzedzia", żeby po analizie
            na płaszczyźnie etyczno - moralnej, ocenic czy postępek Kuklińskiego zasługuje
            na potepienie czy na szacunek.
            Jest to tak prosta analiza ,że każdy włsciwie może ją przeprowadzić
            samodzielnie wychodząć z założenia, że dażenie do wiekszego dobra jest
            w "etykach społeczeństw" czynnoscią chwalebną.

            >Bardziej istotne są tu motywy i
            > intencje niż rzeczywiste działania. Kukliński mógł być tanim agentem
            > zwerbowanym w niejasnych okolicznościach, albo rzeczywiście przyświecały mu
            > wyższe cele. Tak czy inaczej jego zakichanym obowiązkiem było służyć polskim
            > interesom.

            Trzeba sobie odpowiedzieć na pytanie :
            czy polskim interesom służył lepiej jako płk. LWP-ego, czy jako agent CIA?
            odpowiedź na tak postawione pytanie kończy spor na polu etycznym i przenosi go
            na płaszczyzną stricte polityczną.
            I na tej plaszczyznie ten spor trwa w Polsce.


            Zdania poniższe są uwarunkowane polityką i nie powinny być brane pod uwagę.
            Tak myślę.
            >Taka jest właśnie cena za opieranie się na sojuszach, gdzie nie
            > wiadomo kto jest sojusznikiem a kto wrogiem. Kilka wyrzutni małego i
            średniego
            > zasięgu ulokowanych w Beskidach z rakietami wypełnionymi wzbogaconym uranem
            > załatwiłoby sprawę. Nie musielibyśmy słuchać histerycznych sprawozdań ze
            zjazdu
            >
            > ziomkostw w Niemczech w polskiej prasie, a wszystkie roszczenia byłyby
            > kwitowane przez naszych polityków szczerym wybuchem śmiechu. Katarsis,
            zdajesz
            > sobie sprawę gdzie moje myśli podążają. Nie mam nawet odrobiny poważania dla
            > zagranicznych wszarzy, ze wschodu, czy z zachodu i my Polacy musimy sobie
            zdać
            > sprawę, że możemy liczyć tylko na siebie. To może jedyny prawidłowy morał z
            > tragicznego życia i śmierci Kuklińskiego. W dobie powszechnej euforii
            Zachodem
            > nie można jednak również zapomnieć, że Zachód nas traktował w sposób
            > odpowiadający ich partykularnym interesom. Na dzień dzisiejszy ich egoizm
            > wychodzi coraz wyraźniej na powierzchnię.
        • homosovieticus Re: Wywiad z Szaniawskim o Kuklińskim: 15.02.04, 12:49
          Katarsis napisała:

          "Racja może być w tym, że Kukliński nie zasługuje na miano bohatera narodowego.
          Jego czyny mają znaczenie międzynarodowe. Może stąd tak trudno niektórym to
          ograrnąć."

          Jeśli tak widzisz cała sprawę, to zdanie drugie tym bardziej upoważnia nas, do
          uznania Kuklińskiego za bohatera narodowego o znaczeniu międzynarodowym.
          Nieprawdaż?
          pzdr
          • homosovieticus Czekam na głos "oczyszczajacy" 16.02.04, 09:41
            homosovieticus napisał:

            > Katarsis napisała:
            >
            > "Racja może być w tym, że Kukliński nie zasługuje na miano bohatera
            narodowego.
            >
            > Jego czyny mają znaczenie międzynarodowe. Może stąd tak trudno niektórym to
            > ograrnąć."
            >
            > Jeśli tak widzisz cała sprawę, to zdanie drugie tym bardziej upoważnia nas,
            do
            > uznania Kuklińskiego za bohatera narodowego o znaczeniu międzynarodowym.
            > Nieprawdaż?
            > pzdr
    • Gość: t1s Re: Wywiad z Szaniawskim o Kuklińskim: IP: *.aster.pl / *.aster.pl 14.02.04, 14:30
      Dobrze mówi Szaniawski o niechęci Michnika i reszty byłych opozycjonistów do
      Kulkińskiego.
      Wystarczy spojrzeć-czytać się tego nie daje-na tekst Adasia o Kuklińskim. To
      jest bardziej niż o Kuklińskim tekst o samym sobie:)

      pzdr
      • Gość: Homosovieticus Dobrze i prawdziwie mówia o Adamie obaj Panowie IP: *.gdynia.mm.pl 14.02.04, 17:14
    • indris PROFESOR Szaniawski ??? 16.02.04, 09:55
      Od kiedy Szaniawski jest profesorem i od czego ?
      • ayran Re: PROFESOR Szaniawski ??? 16.02.04, 10:16
        Od 1995 roku. Nie wiem co oznacza pytanie "od czego", w związku z czym nie mogę
        służyć odpowiedzią.
    • mw66 Re: Wywiad z Szaniawskim o Kuklińskim: 16.02.04, 10:05
      Widzisz Pan Panie Michnik. Szaniawski jest lekarzem i stwierdza,że to artykuł z
      pańskiej gazety go zabił.Więcej on to wie popprzez badanie telefoniczne.
      • katarsis Re: Wywiad z Szaniawskim o Kuklińskim: 16.02.04, 12:11
        mw66 napisał:

        > Widzisz Pan Panie Michnik. Szaniawski jest lekarzem i stwierdza,że to artykuł
        z
        >
        > pańskiej gazety go zabił.Więcej on to wie popprzez badanie telefoniczne.

        Znając wypociny p. Weglarczyka, taki scenariusz jest całkiem prawdopodobny.
        Kukliński całe życie dementował jakoby interwencja wojsk radzieckich w Polsce
        była przesądzona. Jak widać z tą wersją wielu pogodzić się nie może, radząc
        min. odpieprzyć się od generała.


Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka