Gość: biedak
IP: 192.38.163.*
16.02.04, 10:25
Dziennik ZYCIE
Przemyt kontrolowany
Zdumiewające interesy firmy założonej przez posła Mamińskiego
Przez Agencję Celną Glob Investment, spółkę założoną przez posła Tomasza
Mamińskiego, "przepłynęło" 600 TIR-ów z tekstyliami. Straty z tytułu
zaniżonego lub w ogóle niezapłaconego cła wyniosły setki milionów złotych.
Ściągnięcie ich jest już praktycznie niemożliwe.
Wszystko rozegrało się w drugiej połowie 2002 roku. Zarejestrowana w Wielkiej
Brytanii firma Empire Afro Exporters LTD wysyłała do Polski tekstylia i
obuwie z Azji, których odbiorcą była polska firma Trading M. T. Sp. z o. o.
Wszystko to było odprawiane przez Agencję Celną Glob Investment przy
zastosowaniu tzw. procedury uproszczonej.
Towar wrażliwy
Od 20 sierpnia 2002 r. do stycznia 2003 r. agencja odprawiła 600 wielkich
ciężarowek z odzieżą pochodzących z Azji. Głównie - z Wietnamu i Chin.
Według procedur celnych import taki jest zaliczany do grupy tzw. towarów
wrażliwych, a kraje, skąd go sprowadzano, również zalicza się do tzw. państw
wrażliwych. Oznacza to, że istnieje duże ryzyko przemytu.
Mimo to odprawy przebiegały nad wyraz sprawnie. Większość stawek celnych była
ustalana na mocy orzeczeń dwóch biegłych w zakresie wycen ruchomości.
Przeważnie (w 95%) tych samych specjalistów: Tadeusza Wasilewskiego i
Zdzisława Sikorskiego.
Szybka wrzutka
Przygotowania do, jak mówią celnicy, wrzutki takiej masy towaru trwały bardzo
krótko. W istniejącej spółce MT Trading zjawił się nowy udziałowiec, a
zarazem prezes - Swietłana Kalinina.
Spółka Glob Investment również zmieniła właściciela i w tzw. międzyczasie
wystąpiła o uprawnienia do prowadzenia agencji celnej.
Zezwolenie wydano nadzwyczaj szybko - zaledwie w ciągu kilku dni! Normalna
procedura trwa od miesiąca (w prostych przypadkach) do trzech miesięcy.
Agencja Celna Glob Investment wystawiła zadziwiająco niskie zabezpieczenie
finansowe. Tylko 650 tys. zł, czyli równowartość zaledwie paru TIR-ów z
tekstyliami. Zabezpieczenie to uznano za wystarczające.
Jednocześnie Glob podpisał porozumienie z żoną posła Mamińskiego,
właścicielką dużej bazy przy ul. Sokołowskiej na warszawskiej Woli, gdzie
miały być odprawiane samochody z importowanymi tekstyliami.
Brzydko pachniały
20 sierpnia 2002 roku ruszył strumień importowanych tekstyliów. Kwity odpraw
tranzytowych odbiorczych i odpraw ostatecznych szokują podanymi w nich cenami
towarów. Koszule męskie wyceniano na ok. 1,8 zł, buty na 5 zł. Niskie ceny
uzasadniano wadami towaru np. brzydkim zapachem butów - według obowiązujących
przepisów towar taki w ogóle nie powinien trafić do obrotu.
Ceny bywały weryfikowane przez biegłych, którzy nieco je podwyższali. Jednak
przy jakichkolwiek niejasnościach a były takie - TIR-y należało zatrzymać, a
eksperci powinni wycenić wartość ładunku. Potem należało wyliczyć cło.
Dopiero po opłaceniu cła towar mógł być zwolniony z "aresztu".
W tym imporcie procedur nie stosowano. TIR-y wyjeżdżały "za bramę" a wyceny
robione były "po czasie". Tak stało się w 600 przypadkach.
Wielki pośpiech
Importerzy bardzo się spieszyli. Z wykazów, które posiadamy, wynika, że
dziennie odprawiano nawet po kilka TIR-ów. I - co ciekawe - wielokrotnie po
15.30. Ktoś zatem musiał zlecać celnikom pracę po godzinach. Chociaż trudno
tu mówić o pracy, bowiem, jak wynika z raportów, do których dotarliśmy,
jednego TIR-a odprawiano w ciągu... kilku minut. I tak 22 listopada 2002 r.
od godziny 16.30 do 17.24 wjechało i zostało odprawionych 18 TIR-ów!
Początkowo importer, czyli MT Trading płacił wyliczane cła. Tak było w
przypadku pierwszych trzystu wozów. Potem zaprzestał. Zadłużenie rosło w
zastraszającym tempie, ale nowe transporty były cały czas odprawiane. Trwało
to aż do stycznia 2003 r.
Urzędnicy zamykali oczy
Sprawa zadziwiających ułatwień w stosunku do Agencji Celnej Glob Investment
niepokoiła celników. Omijanie procedur, widoczne "gołym okiem" przesłanki
zaniżania wartości, niespotykany pośpiech w odprawach, to wszystko budziło
podejrzenia.
Pierwsze pismo wyrażające te obawy celnicy skierowali do naczelnika Urzędu
Celnego II w Warszawie już 24 sierpnia 2002 roku. Kolejne - do szefa wydziału
kontroli podmiotów gospodarczych, naczelnika Marka Żmudy oraz naczelnika
Urzędu Celnego II w Warszawie wysłano 22 października 2002 r.
O dziwnych praktykach informowano także zastępcę szefa warszawskiej służby
celnej dyr. Artura Janiszewskiego (pismo z 10 października).
Nie zmieniło to jednak sytuacji. Strumień płynął.
Celnicy o korupcji
Celnicy zdecydowali się zwrócić do ministerstwa finansów. Prosili o
interwencję pisząc, że "od 20. 08. 2002 trwa proceder zaniżania wartości
importowanej odzieży i obuwia...
Pomimo ogromnej skali zjawiska zaniżania wartości (blisko tysiąc kontenerów z
tzw. towarem wrażliwym), nie wywołuje ono żadnej reakcji służb kontrolnych
Izby Celnej... Dokonywana przez Oddział III weryfikacja opiera się na
budzących poważne wątpliwości opiniach dwóch biegłych... W porównaniu z
innymi miejscami przyjmowania zgłoszeń celnych na terenie Izby cena
jednostkowa jest niższa od ośmiu do dziesięciu razy, co w przeliczeniu na
jeden kontener powoduje zaniżenie cła i podatku o ok. 10 000 zł... "
Firma wyparowała
W końcu doszło do weryfikacji i sprawdzenia wiarygodności firm przy ul.
Sokołowskiej 17.
Już pierwsze informacje potwierdzały przypuszczenia celników. "... w trakcie
czynności kontrolnych firmy M. T. Trading Sp. z o.o. Warszawa ul. Ja- na
Pawła II 29 prowadzonych przez Wydział KG Izby Celnej w Warszawie nie
potwierdzono prowadzenia działalności pod wskazanym adresem.
Ustalono ponadto, iż od 3 września 2002 r. jedynym właścicielem spółki jest
Pani Swietłana Kalinina, która do tej pory nie zgłosiła się do Urzędu Celnego
w sprawie zgłoszonych towarów".
Fałszywe świadectwa
Jednocześnie do weryfikacji wysłano tzw. świadectwa pochodzenia na
międzynarodowym druku FORM A, które określają legalność pochodzenia towaru.
Zapytania skierowano do służb celnych Wietnamu i Chin. Odpowiedzi - jak łatwo
przewidzieć - były jednobrzmiące. Świadectwa były sfałszowane! "..
wietnamskie władze celne poinformowały, że świadectwo jest fałszywe. Władze
wietnamskie wyjaśniają mi.in., że świadectwo nie zostało wystawione przez
upoważnioną do tego Wietnamską Izbę Przemysłowo-Handlową...". Podobnej treści
pisma nadesłały chińskie służby celne.
PAWEł LUDWICKI
Wersja do druku Wyślij znajomemu