entefuhrer
26.02.10, 16:03
Ciekawy tekst z Salon24 objaśniający w sposób przystępny i kompetentny dlaczego - mimo upływu kolejnych lat - tytułowy podpis elektroniczny to w Polsce wciąż bardziej idea niż codzienna rzeczywistość.
"Niezależnie od obecnych przepychanek nie ulega wątpliwości, że kwestia podpisów elektronicznych jest porażką wszystkich rządów od 2001 roku czyli od uchwalenia pierwszej ustawy. Przekłada się to na paraliż elektronicznych kontaktów z administracją publiczną w Polsce.
W Wielkiej Brytanii od 2000 roku, bez żadnych zaawansowanych podpisów, działa rządowy portal, przez który można załatwić mnóstwo spraw ze skutkiem prawnym. To samo w Estonii, USA, Finlandii i wielu innych krajach. W Polsce tylko Ministerstwu Finansów się ta sztuka udała (PIT-37). I to wyłącznie dlatego, że nie podlega pod regulację w KPA wymagającą podpisu kwalifikowanego nawet po to, żeby poprosić o głupi wypis z ewidencji działalności gospodarczej.
(...)
Dzięki trzem prywatnym firmom czerpiącym zyski z przymusowego zakupu drogich certyfikatów od czasu uchwalenia ustawy o podpisie elektronicznym w 2002 roku kontakty obywateli z administracją publiczną przez Internet praktycznie nie istnieją.
Elektroniczna skrzynka podawcza w Krakowie miała do niedawna całych 3-4 klientów.Rocznie.
Wszyscy chodzą na piechotę albo wysyłają dokumenty pocztą.
Rynek nie tylko podpisu elektronicznego, ale i elektronicznych usług publicznych został przez te firmy całkowicie zniszczony dzięki forsowaniu jednego rozwiązania, którego na dodatek nie potrafią zaimplementować tak, by dało się go normalnie używać. Zamiast tego co roku urządzają nad morzem spęd dla urzędników by ich przekonywać, że na tym właśnie braku usług polega nowoczesne e-państwo i jak należy to "naprawić", to znaczy dopasować państwo do ich chybionego modelu biznesowego.
Zastanawiam się jak długo jeszcze rząd będzie chodził na pasku kilku lobbystów, gwarantujących nam usługi administracji publicznej na poziomie XIX wieku?"
krawczyk.salon24.pl/159557,kto-blokuje-podpis-elektroniczny