Dodaj do ulubionych

O NAPRAWIE RZECZYPOSPOLITEJ.

IP: 216.233.76.* 01.03.04, 16:00
O NAPRAWIE RZECZYPOSPOLITEJ

Obraz rzeczywistości polskiej oscyluje dzisiaj pomiędzy dwoma skrajnościami:
jedna, malowana przez polityków i media przedstawia kraj, który zdaje się być
w ich oczach normalnym i podobnym do każdego kraju zachodniego, a druga
postulowana przez środowiska zaniepokojone nie tyle tym, co się dzieje, lub
nie dzieje w płaszczyźnie materialnej, ile wyeliminowaniem poza nawias
głównego nurtu życia publicznego aspektów moralnych i humanistycznych.
Analiza wytwórologiczna wyjaśnia formalnie dlaczego żadna z tych ideologii
nie jest jednak w stanie rozwiązać prawdziwych problemów kraju i Państwa, co
potwierdza dobitnie praktyka ostatnich 15 lat.

Pierwsza jest gruntownie fałszywą, bo rzeczywistość Zachodu jest głęboko
różna od tej, jaką postrzegają turyści, dziennikarze i politycy podczas swych
wizyt, patrząc na nią z zewnątrz, czyli powierzchownie i to tylko na pewne
specyficzne sektory życia. Różna, raz z powodu dochodów miesięcznych
wielokrotnie wyższych, aniżeli w Polsce co modyfikuje priorytety ludzkie, dwa
z powodu wykorzystywania tam na codzień infrastruktury już niezwykle bogatej
i zmieniającej postawy indywidualne, oraz trzy i przede wszystkim dlatego, że
tamtejszy model jest zorganizowany swym potencjałem motywującym wybory
życiowe dla realizacji zupełnie innych zadań, aniżeli te, jakie muszą
najpierw rozwiązać Polacy, aby móc wejść na etap poważnego rozwoju
cywilizacyjnego. Dodajmy od razu, że wytwórologia definiuje potencjał
społeczny równie precyzyjnie i operacyjnie, jak to czyni fizyka np. w
odniesieniu do potencjału pola grawitacyjnego.

Druga jest nie użyteczna dlatego, że zupełnie nie interesuje się praktycznymi
narzędziami potrzebnymi do wdrażania swych idei do praktyki, skazując je na
wieczne bytowanie w świecie słów, czyli beletrystyki, nie dając nawet realnej
nadziei na wdrożenie w przyszłości takiej właśnie wizji humanistycznej
społeczeństwa i rozwoju. Filozofując, nikt nie wskazuje co właściwie trzeba
dziś zrobić, by zmienić fatalny bieg wydarzeń, kto to ma zrobić i jak ? W ten
sposób angażowanie emocji ludzkich w tego rodzaju analizy i publikacje jest
cennym sojusznikiem liberalizmu materialistycznego.

Sprzeciw wobec instalowania w Polsce liberalizmu wbrew pozorom nie jest wcale
sprawą walki politycznej, czy nawet ideologicznej, lecz dotyczy rodzaju
mechanizmów sprawczych na jakich ma się opierać funkcjonowanie społeczeństwa,
przesądzając obiektywnie o wyniku procesów. Analiza fizyko-matematyczna tych
zjawisk dokonana na ich poziomie przyczynowym dowodzi i wyjaśnia, dlaczego
liberalizm jest koncepcją, która niszczy każdy typ cywilizacji, jaki by nie
był jej model ustrojowy, co potwierdzają też liczne przykłady historyczne.
Sama demokracja liberalna jest reżimem zbudowanym na arbitralnej intuicji
epoki dyliżansów, nie mającej nic wspólnego z analizą naukową procesów.
Otwierając bramę dla wolontaryzmu schlebiającego instynktom stworzyła ona
filozofię uzasadniającą rozwiązania, z których prawie wszystkie są błędne, a
nawet niebezpieczne w świetle nowoczesnej nauki, bo same jej instytucje
generują wiele zła i krzywd w społeczeństwie. Myląc do tego w swym świecie
atrakcyjnych słów przyczyny ze skutkami łudzi bezpodstawnie, że rozwojem
technologii i gospodarki zapewni rozwój, podczas gdy jest on możliwy tylko w
granicach zdefiniowanych przez specyfikę wartości etycznych i zdolność
przetwarzania bogatych zbiorów informacji, które są w materializmie
liberalnym bardzo skromne, nie obejmując np. całej strefy humanistycznych
potrzeb i możliwości człowieka, zepchniętych tam na margines bez znaczenia.

Tymczasem model zachodni w ogóle nie nadaje się do załatwienia problemów
Polski (żaden kraj zachodni nie rozwijał się związany takimi dyrektywami,
jakie narzucają traktaty z Maastricht i Amsterdamu), więc jego apoteoza i
wdrażanie służy wyłącznie obcym, którzy mają na celu tylko ewakuację z tego
kraju maksymalnych zysków. Oficjalne statystyki tego reżimu w ogóle nie
rejestrują tego zjawiska, pokazując tylko jak wskaźniki PIB rosną wraz ze
wzrostem obrotów nie patrząc, że wyciek za granicę wytworzonej w kraju
wartości dodatkowej oznacza równoczesne i ciągłe zubożanie społeczeństwa.
Mówienie w języku ogólników politycznych o pomocy Unii w rozwoju kraju jest
demagogią propagandową niewspółmierną do rzeczywistych potrzeb kraju
ukrywanych przed opinią publiczną, a nawet gorzej, bo sprowadza się do
niszczenia tych wartości, na jakich był oparty porządek społeczny tego
narodu, czego skutki widać już w kilkudziesięciu krajach III-go świata
zniszczonych przez liberalizm gospodarczy. Do tego samego stanu zmierza też
dzisiejsza Polska nie zależnie od tego, czy rządy sprawuje lewica, czy
prawica polityczna, bo chodzi tu o sprawcze mechanizmy działające
obiektywnie. Jest więc celowym rozpatrzenie dlaczego i w jaki sposób trzeba
uzupełnić tę drugą ideologię, aby uzyskała siły działania konstruktywnego w
świecie rzeczywistości.

Każda myśl i idea znajduje realizację praktyczną wyłącznie w rzeczywistości
fizycznej. Tak więc też realizacja humanistycznej i etycznej wizji ustroju
oznacza potrzebę konkretnej transformacji obecnego, nie zadawalającego stanu
rzeczywistości w stan nowy, różniący się od dzisiejszego w szczegółach
wymagających bardziej jednoznacznej definicji, aniżeli postulaty
filozoficzne. Dokonanie transformacji fizycznej wymaga jednak zaangażowania w
tym celu odpowiedniej energii, której wielkość jest określona różnicą tych
dwu stanów, oraz potrzebuje użycia siły o wielkości zdefiniowanej też
obiektywnie siłą bezwładności, czy oporu tych struktur, jakie należy zmienić.
Ponieważ chodzi to o operacje, które w swej naturze są przekształceniami
fizycznymi rzeczywistości, omówimy je też nie w języku politycznym, lecz
fizycznym, co z jednej strony ilustruje absolutną obiektywność analiz
wytwórologicznych, a z drugiej daje legitymację zwolennikom reformy ustroju.

Dotychczasowe publikacje humanistów wskazują, że ani jedno ani drugie nie
jest wciąż jeszcze wymiernie określone przez zwolenników sanacji
Rzeczypospolitej. W ślad za tym nikt nie organizuje konfederacji tychże
zwolenników, którzy mieliby dostarczyć (bo niby kto inny ?) energii i sił
niezbędnych w tym celu, a z których każdy na razie woli dać priorytet dla
swych poglądów w sprawach trzeciorzędnych, lub dla dowodów osobistej
erudycji. Skoro nikt takich wymiernych ocen nie dokonał, można wątpić, czy
pozostała część społeczeństwa jest dostatecznie poinformowana o istocie
obecnych rozgrywek w kraju i realnych perspektywach jego rozwoju (patrz
szereg naszych tekstów sektorowych), aby poprzeć swą energią i siłą potrzebny
wysiłek, jak to było w latach „Solidarności”.

Po załatwieniu powyższego trzeba więc stworzyć narzędzie, które wykorzystując
wyżej wymienioną energię będzie wytwarzać siłę zdolną przekształcić
rzeczywistość społeczną i polityczną. Jest jasne, że narzędzie to w postaci
instytucjonalnej musi działać w sposób spójny w kierunku stanu pożądanego,
czyli musi być pozbawione rozproszenia wskutek tak dziś typowych sporów i
indywidualizmów subiektywnych, a nawet kłótni personalnych, jakie obecnie
niszczą siły zwolenników reform. Nie jest niestety pewne, czy obecni liderzy
doceniają znaczenie tego czynnika dla powodzenia tak teoretycznie pożądanych
reform, a liberalne w gruncie rzeczy rozbieżności opinii osobistych w
sprawach bez znaczenia dla celu swej walki są wysoce korzystne dla obcych sił
żyjących z dzisiejszej sytuacji, którą właśnie trzeba zmienić.

Trzeci problem, to wyrażenie w formie praktycznej, czyli spójnego programu
działania politycznego tego, co jest najważniejsze dla przedmiotowej
transformacji, a więc dla sprecyzowania sposobu działania wymienionego
narzędzia obarczonego przekształceniem stanu rzeczywistości, o jakiej mo
Obserwuj wątek
    • Gość: Prof.dr Brożyna Re: O NAPRAWIE RZECZYPOSPOLITEJ. cz 2 IP: 216.233.76.* 01.03.04, 16:02
      Trzeci problem, to wyrażenie w formie praktycznej, czyli spójnego programu
      działania politycznego tego, co jest najważniejsze dla przedmiotowej
      transformacji, a więc dla sprecyzowania sposobu działania wymienionego
      narzędzia obarczonego przekształceniem stanu rzeczywistości, o jakiej mowa.
      Dotychczas tego również nie potrafiły sformułować liczne publikacje o wydźwięku
      moralizatorskim i filozoficznym.

      Problem zamiany nieludzkiego liberalizmu, służącego potrzebom obcym, na model
      humanistyczny zorientowany na realizację potrzeb narodu polskiego co jest
      radykalnie sprzeczne z filozofią traktatu z Maastricht, został powyżej
      przedstawiony w języku przekształceń fizycznych stanu społeczeństwa polskiego
      po pierwsze dla podkreślenia charakteru obiektywnego, bo fizykalnego,
      zachodzących tu procesów, a więc i koniecznego procesu przekształcenia. Tak
      więc też, to nie przesłanki ideologiczne, czy taktyczne, określają wielkość
      energii jaką wymaga potrzebna transformacja, lecz różnica stanu obecnego i
      docelowego. Podobnie, jak chodzi o wielkość siły, jaka musi być w tym celu
      użyta jest ona zdefiniowana obiektywnie przez szkodliwe struktury, jakie
      zainstalował w kraju egoizm i ideologia liberalizmu. Ten obiektywny charakter
      potrzebnych w Polsce przekształceń uzasadnia równie obiektywnie działalność
      reformatorów i użyte przez nich środki.

      Obiektywny charakter rozważanych zjawisk uzasadnia też dwa zagadnienia wysoce
      nie doceniane w kraju przez wszystkie orientacje polityczne. Przede wszystkim
      trzeba więc wyciągnąć wnioski z faktu, że wszelkie załatwianie konkretnych
      spraw na rzecz postępu cywilizacyjnego jest problemem technicznym, a więc
      ideologicznie neutralnym: najpierw trzeba zbudować np. brakujące nowoczesne i
      dostępne dla wszystkich szkoły i szpitale, a dopiero potem można dyskutować na
      temat nauczanych w nich programów i metod leczenia. To samo dotyczy definicji
      polskiej racji stanu, zaś programom politycznym (z natury rzeczy subiektywnym)
      nie wolno wychodzić poza sprecyzowanie metody działania, by osiągnąć cel. Warto
      tu pamiętać, że w ostatnich 15-tu latach brzemienne w skutki błędy popełniali
      pod tym względem zarówno politycy lewicowi, jak i prawicowi, ateiści i masoni,
      jak i hierarchowie Kościoła.

      Drugie zagadnienie, to różnorodność światopoglądowa społeczeństwa polskiego,
      nie zależna od tego kto jest czy będzie u steru rządów. Tak więc interes
      rozwoju kultury i bogactwa społeczeństwa wymaga, aby wszystkie orientacje
      polityczne miały reprezentację parlamentarną i dostęp do mediów, czego nb.
      wcale nie zapewnia demokracja liberalna. Podobnie nie można mówić o przyszłości
      zreformowanej Polski tak, jak gdyby nie miało być w niej miejsca dla obecnych
      przeciwników politycznych, co tylko niepotrzebnie konsoliduje wrogów. Co
      więcej, zrobienie bilansu dla pierwszego z wymienionych etapów
      najprawdopodobniej (vide np. tekst „Kwestia rolna”) okaże, iż rozmiar
      potrzebnych przekształceń w kraju jest już tak wielki, że dla ich realizacji
      jest potrzebna energia jakiejś formy tzw. wielkiej koalicji. Implikuje to
      zawieszenie tak typowych dla Polski kłótni międzyludzkich (nawet wewnątrz
      orientacji politycznych i partii), czy nawet ataków na działalność ojców w PRL
      w której los kazał im żyć i to ataków ze strony ludzi, którzy ani nie znają
      całej prawdy o tamtej rzeczywistości, ani sami nie potrafili nawet rozliczyć
      Gomułki, Bermana, czy Kociołka i tylu innych z wyrządzonego przez nich zła.

      Wspomniane bilanse, aby były wiarygodne i obiektywne, muszą być robione w
      sposób wymierny, czyli dotyczyć nie świata pięknych słów i idei filozoficznych,
      lecz rzeczywistości. Nie może to być więc nowa wersja gołosłownych obietnic o
      mannie z rzekomej niezbędności integracji z Unią, której konkretnych korzyści
      nie udowodniła ani prawica, ani lewica swymi pseudoanalizami: rozwiązanie
      polskich problemów nie leży ani w jej kompetencjach, ani w jej zamiarach, ani w
      tamtejszych możliwościach finansowych. Co gorsza, wprowadzenie do praktyki
      ustawodawstwa unijnego (nb. w wielu sprawach wręcz błędnego, lub
      przestarzałego), którego skutków nikt w kraju w ogóle nie przeanalizował, musi
      wprowadzić dodatkowo wiele poważnych trudności.

      Dlatego też przed 1-wszym maja 2004, korzystając z faktu, że w dniu
      zeszłorocznego referendum integracyjnego nie był jeszcze znany projekt
      Konstytucji europejskiej, a więc i nie było wiadomo na co się właściwie
      głosuje, w tym że zachodzi zasadnicza sprzeczność tamtej koncepcji federacyjnej
      z obiektywnymi potrzebami rozwoju Polski i z bogactwem jej systemu wartości
      zdefiniowanych przez naukę ewangeliczną, bez porównania bardziej wszechstronną
      od prymitywnego materializmu unijnego, niezbędny jest teraz akt polityczny
      deklarujący konfederacyjną interpretację tej integracji, zachowującą dla kraju
      potrzebną nam odrębność ustrojową.



      Prof.dr Brożyna

    • rolnikpolski Re: O NAPRAWIE RZECZYPOSPOLITEJ. 01.03.04, 16:12
      Gratulacje Panie Dr. bardzo dobre opracowanie chamstwa, podaoba mi sie to -

      "Sprzeciw wobec instalowania w Polsce liberalizmu wbrew pozorom nie jest wcale
      sprawą walki politycznej, czy nawet ideologicznej, lecz dotyczy rodzaju
      mechanizmów sprawczych na jakich ma się opierać funkcjonowanie społeczeństwa,
      przesądzając obiektywnie o wyniku procesów. Analiza fizyko-matematyczna tych
      zjawisk dokonana na ich poziomie przyczynowym dowodzi i wyjaśnia, dlaczego
      liberalizm jest koncepcją, która niszczy każdy typ cywilizacji, jaki by nie
      był jej model ustrojowy, co potwierdzają też liczne przykłady historyczne.
      Sama demokracja liberalna jest reżimem zbudowanym na arbitralnej intuicji
      epoki dyliżansów, nie mającej nic wspólnego z analizą naukową procesów.
      Otwierając bramę dla wolontaryzmu schlebiającego instynktom stworzyła ona
      filozofię uzasadniającą rozwiązania, z których prawie wszystkie są błędne, a
      nawet niebezpieczne w świetle nowoczesnej nauki, bo same jej instytucje
      generują wiele zła i krzywd w społeczeństwie. Myląc do tego w swym świecie
      atrakcyjnych słów przyczyny ze skutkami łudzi bezpodstawnie, że rozwojem
      technologii i gospodarki zapewni rozwój, podczas gdy jest on możliwy tylko w
      granicach zdefiniowanych przez specyfikę wartości etycznych i zdolność
      przetwarzania bogatych zbiorów informacji, które są w materializmie
      liberalnym bardzo skromne, nie obejmując np. całej strefy humanistycznych
      potrzeb i możliwości człowieka, zepchniętych tam na margines bez znaczenia".
    • Gość: Anna Re: O NAPRAWIE RZECZYPOSPOLITEJ. IP: 216.233.76.* 01.03.04, 20:27
      To jest Bardzo dobre!!!
      • Gość: Twardowski Re: O NAPRAWIE RZECZYPOSPOLITEJ. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.03.04, 20:44
        Solidaryzm społeczny. Tego nam potrzeba, to jest naszacharakterystyka, droga do
        sukcesu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka